„Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego znieść.”
– Ewangelia wg Jana 16:12 –
Zobacz też:
Jak i dlaczego Bóg ukrywa prawdę? – część 1
Jak i dlaczego Bóg ukrywa prawdę? – część 2

Photo by Susan Holt Simpson on Unsplash
ZNACZENIE WIEDZY jest podkreślane w całym Piśmie Świętym.
Podobnie jak judaizm, chrześcijaństwo koncentruje się wokół przekazanego tekstu, którego studiowanie jest niezbędne do zrozumienia nie tylko samej wiary, ale także funkcjonowania świata wokół nas. Chrześcijaństwo jest zatem religią, którą można bronić za pomocą przekonujących argumentów – zarówno z własnego systemu, jak i z naturalnego porządku rzeczy.
Używając porównania do żołnierza – takiego, który w jego czasach był częstym widokiem na ulicach Palestyny – apostoł Paweł przedstawia uzbrojenie obronne i zaczepne w sensie duchowym (List do Efezjan 6:13-17):
„Dlatego weźcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli przeciwstawić się w dzień zły… przepasawszy wasze biodra prawdą… Weźcie też miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.”
W Liście do Hebrajczyków 4:12 apostoł rozwija obraz miecza – przerażającego narzędzia w ręce wprawnego wojownika – opisując Słowo Boże jako:
„żywe [żyjące lub pełne energii] i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki [dosłowny] miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca.”
Istotą Słowa Bożego jest poznawanie, dociekanie i potwierdzanie prawdy. „Wszystkiego badajcie [sprawdzajcie]; a trzymajcie się tego, co dobre” (1 Tesaloniczan 5:21). Ewangelia to nie tylko poselstwo ewangelizacyjne na rzecz nawracania dusz, ale ma swoje korzenie w prawdzie o Abrahamie i danej mu Boskiej obietnicy. Apostoł Paweł określa ewangelię, gdy mówi (Galacjan 3:8):
„A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary będzie usprawiedliwiał pogan, wcześniej ogłosiło ewangelię Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody.”
Zrozumienie Bożego planu wieków, który ma charakter dyspensacyjny, wymaga, abyśmy patrzyli na historię przez Boski obiektyw, śledząc bieg wydarzeń prowadzących od upadku człowieka (Księga Rodzaju) aż do jego przywrócenia na końcu dni (Księga Objawienia). Upadek i powstanie człowieka to dwie klamry spinające rozległą i złożoną historię, którą obejmuje doktryna o dozwoleniu zła. Nauki Biblii dotyczą zarówno wewnętrznego życia wierzącego („duszy i ducha… stawów i szpiku”), jak i otaczającego nas świata, w którym wszyscy żyjemy.
Proroctwa zawarte w Słowie informują myślącego chrześcijanina o tym co, kiedy, jak i dlaczego – w odniesieniu do Boskiego postępowania z ludzkością. W ostatecznym rozrachunku zbawienie obejmuje bowiem nie tylko wierzących z przeszłości i teraźniejszości, ale także potencjalnych wierzących w przyszłości, gdy Królestwo Chrystusa zostanie ustanowione na ziemi, a umarli powstaną i zostaną nauczeni życiodajnych prawd. Chrystus umarł za wszystkich, bez wyjątku. Jak ujmuje to Księga Jeremiasz 31:34, mówiąc o rozprzestrzenieniu się sprawiedliwości po całym świecie w owym dniu:
„Wszyscy będą mnie znali, od najmniejszego aż do największego z nich, mói PAN. Przebaczę bowiem ich nieprawość, a ich grzechów więcej nie wspomnę.”
W owym dniu znajomość zbawienia będzie dostępna dla wszystkich. Jednak pokuta za grzech i wiara w Chrystusa jako Zbawiciela i Króla to jedyna podstawa, na której ktokolwiek otrzyma życie wieczne.
Przyszłość wciąż przed nami
Jako chrześcijanie, z konieczności jesteśmy w świecie, choć duchem i upodobaniami nie należymy do niego. W tym dwudziestym pierwszym wieku wciąż czekamy na błogosławioną zmianę dyspensacji („przyjdź królestwo Twoje”) z jej długo obiecanym Abrahamowym błogosławieństwem dla wszystkich rodzin ziemi. Opóźniło się ono – a przynajmniej tak nam się wydaje, tutaj na dole, na naszym małym skrawku ziemi. Ale to nie Bóg się spóźnia; to my nie rozumiemy Jego harmonogramu. Jak ktoś powiedział: „Bóg nie płaci wszystkich rachunków w czwartek”. Jego zegar nie musi chodzić w tym samym rytmie co nasz.
Wielu wyznaczało daty nadejścia Królestwa – pokusa, by to czynić, jest najwyraźniej bardzo silna – ale nikt nie trafił, a przepowiednie zawsze zawodziły. Przyszłość fascynuje nas wszystkich. Bardziej niż którekolwiek z poprzednich pokoleń, nasze zdaje się mieć szczególne zainteresowanie tym, co ma nadejść. Jako pokolenie zalewane przez media i filmy jesteśmy świadomi swojego miejsca w historii i mamy wyostrzone poczucie upływu czasu, kontrastów między starym a nowym, i zastanawiamy się, co może pojawić się na horyzoncie.
Przypowieść o grzywnach
Dlaczego Pan nie mówi nam, kiedy nadejdzie Królestwo? Dlaczego ukrywa takie informacje przed tymi, którzy ich pragną? Ponieważ – jak powiedział Jezus do swoich uczniów (Jan 16:12) – „Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego znieść”. Innymi słowami: (1) prawda o dokładnym czasie nadejścia Królestwa Chrystusowego nie jest jeszcze przeznaczona do ujawnienia, (2) z powodów, których jeszcze nie możemy pojąć.
Że nastanie nieokreślona przerwa między pierwszą a drugą obecnością Chrystusa oraz okres zamętu wśród czuwających uczniów – sugeruje przypowieść Jezusa o „grzywnach”, w której pan domu odchodzi, nakazując swoim sługom: „obracajcie nimi, aż wrócę” [„handlujcie, aż przyjadę”], to znaczy, aż do mojego powrotu (Łukasza 19:13).
Panem jest Chrystus; sługami jest Jego lud, oczekujący Jego obiecanej obecności u kresu wieków. Jednak mówi On nam, że mamy „prowadzić interesy” albo „handlować” (takie mamy greckie słowo u Łukasza 19:13) – z cierpliwym poddaniem, w postawie pełnej nadziei wyczekiwania, aż Chrystus objawi się światu. Fakt, że to nastąpi, jest pewny; ale kiedy dokładnie – nie jest tu objawione.
Patrząc z innej perspektywy, Królestwo Chrystusowe jest jednocześnie bliskie i dalekie – sprzeczność, którą uważny i rozważny obserwator może docenić, a którą apostoł Piotr wyraża w ten sposób (2 Piotra 1:19–21):
„[19] Mamy też mocniejsze słowo prorockie, a wy dobrze czynicie, trzymając się go jak lampy, która świeci w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i jutrzenka nie wzejdzie w waszych sercach; [20] To przede wszystkim wiedząc, że żadne proroctwo Pisma nie podlega własnemu wykładowi. [21] Nie z ludzkiej bowiem woli przyniesione zostało kiedyś proroctwo, ale święci Boży ludzie przemawiali prowadzeni przez Ducha Świętego.”
Dążenie do pobożności w tym obecnym złym świecie wymaga, aby żyć w ufności wiary, ożywianej nadzieją przyszłego wyzwolenia. Tylko przez ufność w oświadczenia i proroctwa zawarte w Słowie Bożym możemy przenikać mgłę zasłaniającą przyszłość. Mamy pozostać użyteczni i zajęci, wykonując nasze codzienne sprawy w postawie wdzięczności wobec Boga i z gorliwym pragnieniem czynienia we wszystkim Jego woli.
Tajemnica
Apostoł Paweł podkreśla wartość prawdy – wiedzy opartej na faktach – wobec Tymoteusza, swego młodego podopiecznego. Pisze on (1 do Tymoteusza 4:16): „Pilnuj samego siebie i nauki, trwaj w tych rzeczach, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają”. Gdzie indziej (2 do Tymoteusza 3:1) dodaje: „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości”.
Być dojrzałym chrześcijaninem oznacza być zarówno pobożnym, jak i poinformowanym. Bycie świadomym otaczającego nas świata to nastawienie się na znaki czasu – wskaźniki proroctw danych dawno temu. Zrozumienie planu wieków wymaga od nas inteligentnego zwracania uwagi na sposób, w jaki Bóg realizuje swój zamysł. Nie oznacza to, że możemy zrozumieć wszystko z wyprzedzeniem – bardziej niż sam Jezus wiedział wszystko, gdy był w ciele. Objawienie Boskiej prawdy przychodzi we właściwych porach i do tego czasu pozostaje „tajemnicą” – tajemnicą nie dlatego, że jest niezgłębiona lub magiczna, ale dlatego, że czas na jej wyjaśnienie jeszcze nie nadszedł.
Paweł pisze np. w Liście do Rzymian 11:25: „Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie znali [gr. agnoeo, dosł. 'nie chcę … abyście byli niewiedzący lub nieświadomi] tej tajemnicy [sekretu]… że zaślepienie po części przyszło na Izrael, dopóki nie wejdzie pełnia pogan”.
„Sekret” nie polega tu na tym, że Żydzi zostali zaślepieni lub zatwardzeni na prawdę, albo że Chrystus był ich Mesjaszem – to było wówczas widoczne – ale że mieli pozostać w tym stanie, aż „pełnia” lub „pełna liczba” Kościoła, Maluczkiego Stadka, zostanie zgromadzona i powróci w chwale z Chrystusem – to wydarzenie wciąż jest przed nami. Jak Paweł wskazał gdzie indziej, naród żydowski – reprezentowany przez drzewo oliwne – został przycięty do stosunkowo niewielu, którzy odpowiedzieli na ewangeliczne powołanie. Na ich miejsce wszczepiono wierzących pogan. Oznaczało to, że Kościół wówczas i odtąd składał się z większej liczby pogan niż Żydów – naturalnych spadkobierców obietnicy Abrahama. Wszystko to jest wyjaśnione w Liście do Rzymian 11:13–32, do którego odsyłamy.
Zaślepienie lub zatwardziałość serca zostanie zdjęte z Izraela, gdy Chrystus powróci ze swoim Kościołem, by ustanowić królestwo na ziemi, a Izrael będzie nawrócony. Jednak ich nawrócenie nie mogło nastąpić przed uzupełnieniem Kościoła. Ten fragment Listu do Rzymian informuje nas zatem o co najmniej trzech ważnych faktach:
1. że Izrael został zaślepiony w pewnym celu (aby Bóg mógł się nad nim zlitować);
2. że ich zaślepienie nie mogło być usunięte, zanim Kościół nie został uzupełniony; oraz
3. że istnieje górna granica liczbowa tych, którzy mieli się stać członkami Kościoła.
Z tym ostatnim punktem wiąże się prawda, dotychczas niezrozumiana, że „ciało [Chrystusa] nie jest jednym członkiem, ale wieloma” (1 Koryntian 12:12,14,27). Porównaj ten fragment z Listem do Efezjan 5:31–32, w którym Paweł odnosi się do tej samej tajemnicy pod obrazem męża i żony, gdzie Chrystus Jezus jest Oblubieńcem, a Kościół – Jego Oblubienicą (solidny dowód – jeśli w ogóle był potrzebny – że małżeństwo jest uzasadnione tylko wtedy, gdy jest zawarte między mężczyzną a kobietą).
Patrząc w ten sposób, biblijna „tajemnica” nie jest fantastycznym zlepkiem niemożliwych do przyjęcia koncepcji, ale sekretem, nieujawnionym przed właściwym czasem, z powodów, które Ojciec Niebiański zastrzega dla siebie.
Niewiedza a (tymczasowy) brak wiedzy
Tylko te rzeczy, które Bóg uczynił znanymi, mogą być poznane – czy to przez stworzenie, czy przez objawienie. Niektóre sprawy życia i wszechświata są oczywiste dla zmysłów i racjonalnego umysłu, a taka wiedza jest naturalnym dziedzictwem ludzkości. Badanie otaczającego świata jest ludzkim zadaniem. Wiedza często jest zdobywana kosztem czasu oraz wysiłku umysłowego i fizycznego, i powinna być ceniona i szanowana. Trzeba zapłacić wysoką cenę, by stać się ekspertem w czymkolwiek. Ale tych rzeczy, które Bóg trzyma w zanadrzu, nie można w ten sposób wydobyć.
Nic nie działa lepiej niż pilność narzucona przez zbliżający się termin, i moglibyśmy pomyśleć, że gdybyśmy znali datę nadejścia Królestwa Chrystusowego, pracowalibyśmy ciężej. Jednak wobec braku wyraźnego terminu można uznać, że wydarzenie to nie jest tak bliskie, jak moglibyśmy sobie życzyć. Najlepiej zamierzone prognozy były (oczywiście) błędne, choć często ten, kto je formułował, usprawiedliwiał niepowodzenie przepowiedni, twierdząc, że rozczarowanie było dobrą próbą charakteru dla ludu Pańskiego. Jest to być może wątpliwy sposób ogłaszania połowicznego sukcesu.
Jasna przyszłość
Bóg nie zamierzył tego tak, by utrzymywać nas w niewiedzy, ale są pewne rzeczy, które zachowa w zanadrzu aż do czasu, gdy będziemy gotowi je przyjąć. Dotyczy to również poziomu osobistego. Jest wiele rzeczy, które chcielibyśmy wiedzieć, ale może pewna wiedza o rodzinnej katastrofie lub o własnej śmierci nie należą do nich. Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć. A co do bardziej odległej przyszłości, nabierzmy otuchy ze słów 1 Listu do Koryntian 2:9:
„Czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani nie wstąpiło do serca człowieka, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.”
_______
Źródło: UK Bible Students, „How And Why God Conceals Truth, Part Three of Three”.
1 thought on “Jak i dlaczego Bóg ukrywa prawdę? – część 3”