Ostatnio br. Wiktor mówił trochę o drodze, o chrześcijańskim biegu, że dokądś musimy zmierzać, mamy jakiś cel. Dla nas tym co nadrzędnie wyznacza nasze cele w życiu jest Biblia – Słowo Boże. Tam znajdziemy, że ten główny cel dla nas, jest definiowany w różny sposób, z różnych punktów widzenia. Można powiedzieć, pozostając w temacie biegu, jak apostoł Paweł w 2 Tym 4:7: „Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem.”
albo
Hbr 12:14: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do świętości, bez której nikt nie ujrzy Pana.”
ALE jest jeden bardzo konkretny i taki mocny werset gdzie Jezus mówi do nas w Ew. Mateusza – “…bądźcie doskonali…”
Czy zastanawialiście się kiedyś nad doskonałością?
Wykład wygłoszony przez brata Jonatana Urbana na spotkaniu zboru chrześcijańskiego w Bydgoszczy, 16 sierpnia 2026 r.
Ostatnio moje myśli zaczęły właśnie krążyć wokół idei doskonałości, wokół tego wezwania i wokół Boga jako stwórcy wszystkich rzeczy.
Jezus powiedział do nas: “bądźcie doskonali…” co to znaczy doskonali? czym jest doskonałość?
Po łacinie – perfectio słowo oznaczające doskonałość, doskonałość to pewien stan, określenie czegoś jako będącego bezbłędnym, nienagannym, dopracowanym w każdym szczególe.
Na przestrzeni wieków w różnych środowiskach, w różnych kulturach patrzono na tą doskonałość trochę inaczej.
i tak:
- dla starożytnych Greków doskonałe było to co istniało zawsze – wieczne idee, ale też to co spełnia funkcje do których było stworzone.
- później często zaczęto używać tego słowa do określenia czegoś lub kogoś, co wydawało się najlepsze w swojej kategorii – i to bez znaczenia czy dotyczy to osoby robiącej coś dobrego czy złego – np. “doskonały łotr”/”doskonały zabójca”
Czy wam też wydaje się, że te różne nasze definicje i sposoby patrzenia na doskonałość są jakieś takie nieprzydatne w praktyce? Że nie pomagają zrozumieć faktycznie czym jest doskonałość, kto i co może być doskonałe?
A Nasz Pan powiedział: “bądźcie doskonali…” – dobrze by było gdybyśmy się zastosowali do tego wezwania Jezusa.
Jeżeli Pan pozwoli, to spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie:
Co według Biblii oznacza doskonałość i dlaczego Jezus nas do niej wzywa? O jaką doskonałość chodzi?

Photo by Mohamed Nohassi on Unsplash
Świetnym punktem wyjścia jest dokładnie to wezwanie Jezusa – ono znajduje się w Ewangelii Mateusza 5:48.
“…tak jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie…”
Czy ktokolwiek ma wątpliwości że Bóg jest doskonały?
Skoro mamy być doskonali na wzór Boga to trzeba wiedzieć na czym polega doskonałość Boża, i co to znaczy być doskonali jak i on?
I drugi wniosek, że my nie jesteśmy doskonali skoro dopiero musimy się takimi stać.
Nie jesteśmy doskonali oczywiście w wyniku upadku Adama. Ale nie zawsze tak było, Księga Rodzaju mówi nam że człowiek został stworzony na podobieństwo Boże: “stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz” człowiek więc powstał na obraz i podobieństwo Boże.
Ale jakie podobieństwo? Fizyczne, cielesne?
Na pewno NIE! Ewangelia Jana 5:37 mówi że nikt nie widział postaci/kształtu Boga…
Patrząc na siebie nawzajem musielibyśmy widzieć kształt/postać Boga jedni u drugich.
Jednocześnie Nasz Pan kiedy apostoł Filip go poprosił: “Panie – pokaż nam Ojca” – odpowiada: “Kto mnie widzi, widzi i mego Ojca”
Jezus nie był wtedy istotą duchową, był człowiekiem z krwi i kości. Ale jednak kazał dostrzegać w nim Ojca, Boga.
Chodzi więc o jakieś inne podobieństwo…
Adam po stworzeniu przez Boga, w ogrodzie Eden, był doskonały – tak jak doskonały jest Bóg jego stwórca.
Jednak warto wiedzieć że istota osobowa jaką jest zarówno Bóg jak i człowiek, ma dwa rodzaje przymiotów: 1. przymioty istoty i 2. przymioty charakteru.
To bardzo ważne rozróżnienie. Bo Adam jako doskonały człowiek nie posiadał takich samych przymiotów istoty jak Bóg!
Na przykład jednym z przymiotów istoty Boga jest jego ciało – ciało duchowe – niematerialne ; Adam miał ciało ludzkie, materialne, stworzone z pierwiastków ziemi.
Innym przymiotem istoty Boga jest: nieśmiertelność J 5:26, 1 Tym 1:17 ; Adam nie był nieśmiertelny, umarł.
Tu się na chwilę zatrzymajmy bo to jest często źle rozumiany temat.
Śmiertelność a nieśmiertelność, słowo “śmiertelność” wydaje się sugerować pewną śmierć istoty, która ma taki przymiot istoty. Nic takiego to nie oznacza. Śmiertelność, jako przymiot istoty oznacza teoretyczną i praktyczną możliwość śmierci, w kontraście do nieśmiertelności, która oznacza brak możliwości śmierci istoty w żadnym wypadku.
To szatan podsunął swoim kłamstwem sugestię, że człowiek ma nieśmiertelną duszę, więc tak naprawdę nie umiera.
Więc jeszcze raz, Adam nie posiadał wszystkich przymiotów istoty Boga. A co posiadał?
Posiadał podobne do Boskich przymioty charakteru – można to lepiej zrozumieć gdy popatrzymy na zastosowanie wyrazu “obraz” w Biblii.
Ps. 73:18-20 – słowo “tzelem” to samo co w księdze Rodzaju.
2 Kor. 3:18
1 Kor. 11:7 – “eikon” – obraz, podobieństwo ; ciekawe jest tu, że to “gdyż jest” ma w grece taką konotację/znaczenie: “ponieważ powstał jako” – co podkreśla, że człowiek powstał na podobieństwo/obraz Boga, a niekoniecznie jest nim w takim samym stopniu obecnie co już sobie powiedzieliśmy.
Zastanówmy się chwilę nad doskonałym Adamem.
Choć Adam, tak jak mówiłem, nie miał on przymiotów istoty Boga takich jak: ciało (duchowe), nieśmiertelność, wieczność czy wszechwiedza to posiadał przymioty swojej istoty – doskonałego człowieka.
Adam miał doskonałe ludzkie ciało i umysł – które pozwalały mu żyć wiecznie (ale nie w nieśmiertelności), doskonale odczuwać szczęście i być użytecznym dla innych i dla reszty stworzenia Bożego. Adam jako istota odrębnie, specjalnie stworzona przez Boga, emanował wyższością nad resztą stworzenia. Człowiek nie jest, jak twierdzi ewolucja, jedynie trochę wyżej rozwiniętą małpą.
Możemy śmiało stwierdzić, że zdecydowanie bliżej człowiekowi do aniołów niż do jakichkolwiek zwierząt. Ps. 8:5
To to bycie niewiele mniejszym od aniołów, ta doskonała umiejętność rozumowania, inteligencja, ten charakter na wzór Boży, dawał też Adamowi łatwość w panowaniu nad zwierzętami. One w jakiś sposób czuły jego wyższość, jego wspaniałość.
Dzisiaj czasem widzimy jak ktoś potrafi oswoić, panować, wydawać polecenia dużym dzikim zwierzętom, i częściowo to są pewne wypracowane umiejętności takiej osoby, ale w dużej mierze to ich charakter, odwaga, taka prawdziwa pewność siebie. Zwierzęta są w stanie to odczuć. A to wszystko i tak jest nic w porównaniu z Adamem.
Werset 26 Księgi rodzaju mówi nie tylko o „obrazie”, ale także o „podobieństwie”(podobieństwie do Boga i Logosa) co miało polegać na panowaniu nad ziemią i wszystkim co na niej żyje. Człowiek został uczyniony panem, królem nad ziemią. Podobnie jak Bóg i Logos panowali nad wszechświatem, tak człowiek dostał pod panowanie ziemię.
Pierwszy człowiek Adam miał doskonałe zdolności umysłowe, moralne, artystyczne i religijne.
Potrafił doskonale miłować siebie, swoją żonę, zwierzęta i przede wszystkim Boga.
Potrafił doskonale mówić, śpiewać, uwielbiać, formułować myśli i słowa.
Potrafił doskonale używać swój umysł by zgodnie z potrzebami świata wynajdywać i tworzyć nowe rozwiązania, wynajdywać nowe sposoby korzystania z minerałów, pierwiastków, materiałów dostępnych na Ziemi.
Wiele z tych dziedzin, gdyby nie jego upadek, grzech, zostało by pięknie i doskonale rozwiniętych z korzyścią i przyjemnością, i dla człowieka, i dla Boga.
Czy więc Naszemu Panu chodziło o to byśmy starali się o doskonałość Bożą, jako upodabnianie się do obrazu Boga i do podobieństwa Bożego jakim był doskonały Adam?
Nie do końca.
Musimy tutaj rozróżnić dwie rzeczy.
- : To jaki Bóg miał pierwotny plan dla człowieka.
- : To jaki Bóg obecnie ma plan wobec niektórych w tym czasie.
- Planem Boga dla człowieka było jego doskonałe, wieczne życie, w szczęściu, w niekończącym się doskonałym rozwoju i rozmnażaniu się i zapełnieniu całej Ziemi.
Wspaniały plan.
Niestety człowiek, przy udziale szatana, bez doświadczenia ze złem, w swojej wolnej woli, popełnił grzech na śmierć – która oznaczała nie tylko fizyczną śmierć Adama, ale przede wszystkim oznaczała utratę prawa do życia przez niego i wszystkich jego potomków.
Bóg więc, przewidując już przed stworzeniem człowieka, że tak będzie, przewidział lekarstwo na tą sytuację, by jednak ostatecznie doprowadzić ten pierwotny plan do skutku. Tym lekarstwem jest oczywiście Jezus i jego ofiara na krzyżu – podstawa nadziei człowieka na zmartwychwstanie i powrót do pierwotnego stanu doskonałości.
- Dodatkowo, w swojej wspaniałości, Bóg zobaczył też, że w czasie kiedy ten jego plan naprawy będzie w trakcie realizacji, możliwe będzie zrealizowanie jeszcze czegoś więcej dla niektórych ludzi.
Bóg wiedział, że będą tacy, którzy mimo swojej grzeszności, mimo zdegradowanego, złego świata, będą mocno pragnęli tej doskonałości, zobaczą ten Boży plan zbawienia w Jezusie, uwierzą w niego i będą chcieli się zmieniać już w tym życiu.
I dla tych, choć Bóg wcale nie musiał, przygotował możliwość skorzystania z tej ofiary Jezusa już teraz, za co obiecał szansę zdobycia nagrody, czegoś więcej niż zaplanował dla całego świata.
1 Piotra 1:18-21 – to jest właściwie ten Boski plan dla chrześcijan w 4 wersetach pięknie zapisany pięknie przez Ap. Piotra.
Plan Boży ma dwa etapy: 1. dotyczący ogółu ludzkości („Bóg chce aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy”) a 2. dotyczy tych z ludzi, którzy w obecnym czasie, w tych złych warunkach, pragną służyć Bogu, zmieniać się już dziś.
My aspirujemy do tego grona. My w różnych okolicznościach życia, poznaliśmy Chrystusa, zobaczyliśmy jakimi Bóg nas stworzył, a co stało się po tym jak Adam zgrzeszył, zauważyliśmy, że my sami także grzeszymy przeciwko prawu Bożemu i jako tacy nie zasługujemy na życie.
Przez wiarę ofiarę Chrystusa, a potem przez poświęcenie się Bogu na służbę, pokazaliśmy nasze pragnienie by zmieniać się, by nie trwać w tych grzechach.
Takich Bóg powołuje do innego życia. Od takich wymaga by rozwijali swój charakter, by szli tą drogą, w kierunku Boskiej doskonałości.
Adam jako doskonały człowiek posiadał usposobienie/charakter na obraz Boży, ale to nie oznacza takiego samego zakresu, takiej samej jakości czy ilości tych cech. Były też pewne przymioty charakteru Boga, których człowiek nie miał.
My oczywiście także nie mamy możliwości rozwoju na podobieństwo Boga w takim zakresie jakim on sam jest, to jest oczywiste. Jednak mamy możliwość wypracowania więcej niż mógł Adam.
Mamy doświadczenie ze złem, czego nie miał Adam, widzimy wieki konsekwencji tego co sprowadza na ludzkość grzech – Adam też to dojrzał, kiedy utracił ogród Eden, kiedy musiał przeżyć śmierć własnego syna, który zginął z ręki swojego brata.
Adam jednak doświadczał tego po swojej próbie, próbie, w której bez doświadczenia ze złem, bez możliwości, by w pełnej świadomości konsekwencji, podjąć właściwą decyzję.
My mamy możliwość, by przed naszą indywidualną próbą, skorzystać z doświadczenia ze złem, by skrystalizować swój charakter tak by był w pełni przygotowany na próbę.
Zanim jednak to będzie możliwe, musimy zacząć od zawrócenia z tej ścieżki grzechu, na jakiej od urodzenia jesteśmy.
I to dzieje się gdy zdamy sobie sprawę z naszej grzeszności i poznamy Jezusa jako tego, który daje nam możliwość wykupienia z tego stanu.
Efez. 1:7
Rzym. 8:2
To zdanie sobie sprawy z jednej strony z naszej niedoskonałości, grzeszności, a jednocześnie poznanie łaski jaką Bóg nam okazał przez ofiarę swojego Syna, powoduje w nas wielkie uczucie wdzięczności, potrzeby odwzajemnienia tej miłości jaką Bóg nas obdarzył.
1J 4:19: „My go miłujemy, ponieważ on pierwszy nas umiłował.”
Ta miłość ona jest oczywiście najmocniejsza w stosunku do Boga i do Jezusa. Ale ona umożliwia nam też pewną dozę miłości do ludzi, szczególnie do tych nam bliskich, daje pewne zrozumienie, taką wyrozumiałość, że oni też są grzeszni, też są niedoskonali jak i my.
I to możemy nazwać miłością obowiązkową, bo ona wynika z poczucia obowiązku/wzajemności.
Ale to nie jest koniec tego, jak wygląda proces naszego przygotowywania się…
Naturalnie kiedy osiągamy pewien poziom tej miłości obowiązkowej i poznajemy Boga i Jezusa bliżej, zaczynamy dostrzegać i doceniać ich zasady sprawiedliwości, widzimy, że ich prawo, ich zalety charakteru są dobre, są godne naśladowania.
Widzimy, że Bóg jest najpełniejszą, najdoskonalszą reprezentacją sprawiedliwości.
Ps 71:19: „Twoja sprawiedliwość, Boże, jest wywyższona, czynisz wielkie rzeczy; Boże, któż jest podobny do ciebie?”
Tu zaczynamy szczerze miłować Boga nie tylko za to co dla nas uczynił, ale też za to kim jest, jaki jest wspaniały.
Możemy nie wiedzieć jeszcze wszystkiego o Nim, jeszcze nie zdajemy sobie sprawy z głębi piękna charakterów Boga i Chrystusa, ale już je zaczynamy oceniać.
Co dzieje się dalej…
Dalej naturalnie zaczynamy mocno pragnąć postępować i naśladować te zasady sprawiedliwości. Miłość Boża, miłość Chrystusa zaczyna kierować naszym życiem, szukamy u nas i u innych tego co podobne do Boga, co naśladuje jego charakter.
Większość ludzkości nie stara się czynić sprawiedliwości ponad wszystko, nie kierują się miłością do bliźniego, nie interesuje ich szczere naśladowanie Chrystusa.
Więc gdy u niektórych zauważamy, że starają się usilnie by postępować sprawiedliwie, by rozwijać swój charakter, wzrastać w miłości, takich którzy oddali się Bogu na służbę, to uczymy się miłości do braci.
Rozpoznajemy w nich takich, którym podobnie jak i nam wiele brakuje do doskonałości, Bożej chwały, ale starają się na mimo wszystko dążyć w tym kierunku.
Interesujemy się sukcesami, zwycięstwami nad grzechem w ich życiu, ale interesuje nas też jakie wyzwania mają. Chcemy im pomagać, wspierać, budować się wspólnie.
Miłowanie braci zawiera w sobie też rozwój naszej zdolności miłowania braci także wtedy, gdy mamy trochę inne zdanie, gdy brat wyrządza nam jakąś przykrość.
Ostatecznie, nasza miłość do braci ma osiągnąć taki poziom byśmy byli gotowi nawet oddać życie za brata.
1 J 3:16: „Po tym poznaliśmy miłość Boga, że on oddał za nas swoje życie. My również powinniśmy oddawać życie za braci.”
Ostatecznym krokiem do jakiego aspirujemy, jest miłowanie świata – miłowanie naszych nieprzyjaciół.
Miłość do świata oczywiście nie taka o jakiej mówi apostoł Jan: 1 J 2:15: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.”
Raczej:
Łuk. 6:27
Chodzi o umiejętność rozdzielania grzechu od grzesznika, co jest bardzo trudne.
Bo można, a nawet trzeba, potępiać grzech. Nasze umiłowanie sprawiedliwości nie może nam pozwalać go miłować. Jednak to nie znaczy, że potępiamy tą osobę.
Nie chodzi też jedynie, o tolerowanie ich, o nie odpłacanie złem za zło, lecz o wiele więcej.
Nasza miłość do Boga, do Chrystusa, do braci, rozwija w nas taki poziom miłości, że będziemy chcieli miłować każde inteligentne stworzenie, w tym obcego i wroga, pragniemy nie tylko nie wyrządzać im krzywdy, ale wręcz czynić dobrze, nawet tym, którzy oceniając z punktu widzenia żelaznej sprawiedliwości, nie zasługują na odwdzięczanie się dobrem.
Wierzymy, że Bóg ma plan powrotu ziemi i jej mieszkańców do doskonałości, czekamy na odnowienie wszystkich rzeczy, na odnowienie ziemi i wszystkich jej mieszkańców, i chcemy na ile mamy sposobność, pomagać, brać w tym udział, być tym światłem w ciemności dla wszystkich.
Rzym. 12:20: „Jeśli więc twój nieprzyjaciel jest głodny, nakarm go, jeśli jest spragniony, napój go. Tak bowiem robiąc, rozżarzone węgle zgarniesz na jego głowę.”
Możemy więc tak podsumować nasz proces przygotowywania do tej doskonałości do jakiej wzywa nas Pan.
- Miłość obowiązkowa do Boga i Jezusa
- Umiłowanie sprawiedliwości
- Miłowanie braci
- Miłowanie świata w tym nieprzyjaciół
One wszystkie dotyczą obszaru miłości, dlaczego tak jest?
Rzym. 13:8-10
Doskonała miłość jest tą właśnie doskonałością do jakiej powołuje nas Bóg, i do jakiej wzywa nas Chrystus.
1 Jana 4:7-8
Poznawanie Boga to coraz głębsze poznawanie jego miłości gdyż „Bóg jest miłością”.
Na tej naszej drodze do doskonałości, w rozwoju naszej miłości będziemy musieli oczywiście po drodze nauczyć się wielu różnych rzeczy. Wiele łask charakteru, jakie posiada Bóg, takich jak, mądrość, sprawiedliwość czy nadzieja, będziemy wypracowywać po tej drodze. Ale takim podstawowym drogowskazem jest miłość i jej rozwój w nas.
My więc nie czekamy jedynie na czas, gdy Bóg przywróci do doskonałości Ziemię i ich mieszkańców, kiedy znów zapanują dobre warunki, kiedy Ziemia będzie napełniona poznaniem Boga i jego zasad, kiedy wybór, w oczywisty sposób, będzie między postępowaniem drogą Bożą i życiem wiecznym, a grzechem i jej konsekwencją – wieczną śmiercią.
My uczestniczymy w powołaniu, do jakiego Pan wzywa nas już dziś, że jeżeli pociąga nas do siebie, to przez ofiarę Jezusa możemy podnosić się ze stanu grzechu już dzisiaj, w tych trudnych, niesprzyjających warunkach. Oczywiście będziemy ograniczeni naszą grzeszną istotą – ciałem, intelektem, które nie staną się doskonałe teraz. Możemy jednak osiągnąć stan pewnej doskonałości, doskonałości ducha, umysłu, woli, intencji.
W nagrodę za ten wysiłek, za tą mozolną pracą nad sobą w podźwiganiu się do doskonałości, Bóg obiecuje dodatkową nagrodę, pewne lepsze imię nad to, które otrzymają ci którzy już pod tymi dobrymi warunkami królestwa osiągną tą doskonałość.
Jeżeli więc czujemy, że Pan nas powołał w tym czasie, że pragniemy przybliżać się do tej doskonałości – to możemy i powinniśmy wytrwale iść/biec tą drogą przez resztę naszego życia!
W tym wszystkim nie jesteśmy sami, jest z nami Chrystus, który przez swoją ofiarę nie tylko otworzył nam tą możliwość, ale też sam jest idealnym wzorem, odbiciem chwały Bożej i jako taki jest zupełnie godny naśladowania we wszystkim.
Mt 16:24: „Wtedy Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się wyprze samego siebie, weźmie swój krzyż i idzie za mną.”
ZAKOŃCZENIE:
Rozmyślając o doskonałości, powinniśmy pamiętać te rzeczy:
- Rozróżniamy doskonałość ciała, jej przymiotów istoty od doskonałości ducha, woli, intencji.
- Rozumiemy, że Bóg przywróci wszystkim ludziom, którzy będą na to zasługiwać doskonałość ciała, do takiej jaką miał Adam przed upadkiem, a doskonałość ducha, woli, intencji jest zadaniem, które przy Bożej pomocy, człowiek musi osiągnąć samodzielnie.
- Wiemy, że Biblia pokazuje nam, że Bóg niektórych już dzisiaj powołuje by dążyli do tej doskonałości, a wypełnieniem tej doskonałości jest rozwój naszej miłości.
Więc ile tylko mamy sił w naszych niedoskonałych ciałach, biegnijmy do tej doskonałości, niech ona nie będzie tylko jakimś mglistym pojęciem naukowym, albo jakąś niezdefiniowaną do końca teoretyczną ideą, tylko niech ona będzie cały czas przed naszymi oczami, wystawiona jako ten cel, jako ten kres naszego chrześcijańskiego biegu.
Słuchajmy gdy Chrystus nas wzywa: …bądźcie doskonali, tak jak doskonały jest wasz Ojciec, który jest w niebie.