Życie po śmierci. Po lekturze książki ks. Wiktora Szponara

Dziś zastanowimy się nad tym, czy zjawiska NDE dowodzą, że śmierć oznacza tylko przejście do innej formy bytu: 

Czym w ogóle jest NDE? (Near-Death-Experience czyli doświadczenie bliskie śmierci) Z definicji: „Zjawisko to można zdefiniować jako relację ze wspomnień i wszystkich przeżyć podczas nadzwyczajnego stanu świadomości, w którym występują specyficzne elementy, takie jak doświadczenie przemieszczania się przez tunel ze światłem na końcu, film z życia, spotkanie ze zmarłymi osobami, możliwość obserwowania reanimacji własnej osoby itd. Ten niezwykły stan świadomości może wystąpić w czasie zatrzymania pracy serca, podczas śmierci klinicznej, ale również ciężkiej choroby lub bez żadnych powodów zdrowotnych. Near-Death-Experience czyli doświadczenie bliskie śmierci ma często duży i długotrwały wpływ na człowieka”

Ale może jednak zacznę od tego skąd w ogóle decyzja na krótką polemikę z książką księdza Wiktora Szponara pt. „Życie po śmierci”, gdzie opisano dużo takich zjawisk. Nie chodzi tylko o to samo imię i podobne nazwisko, choć od tego się faktycznie zaczęło.

Był 11 października roku 2020, gdy na zaproszenie zboru badaczy Biblii w Wuppertalu miałem możliwość podzielić się w Niemczech wykładem pt. „Po tamtej stronie grobu”. Wykład wywołał sporo pytań i dodatkowych przemyśleń, więc po powrocie do Polski w zborze w Bydgoszczy przedstawiłem część drugą – tym razem jako odpowiedź na niektóre argumenty wierzących w życie pozagrobowe od razu po śmierci, bez konieczności zmartwychwstania. Różne dyskusje biblijne w sieci, w nawiązaniu do tych dwóch wykładów, zachęciły mnie do kontynuacji tematu w serii pt. „Czy Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach?”.

I tak 21 listopada 2020 r. otrzymałem e-mail od pewnego człowieka, który zamówił jedną książkę z naszej strony badaczebiblii.pl, ale zrozumiał, że jestem księdzem, autorem książek katolickich i napisał do mnie: Słyszałem księdza w Radio Maryja w rozmowie z ojcem dyrektorem. Czy te książki księdza, są może dostępne w wersji elektronicznej oraz gdzie są dostępne wersje papierowe ale w rozsądnych cenach?”

W odpowiedzi napisałem, że to chyba pomyłka, ale dopytałem też o co chodzi.

Na to czytelnik odpisał: Przepraszam. Jedna literka, a zagadnienie to samo. No 3 literki. ‘Ks’ czyli 'Ksiądz’ na początku oraz wymiana 'u’ na 'o’. Zmyliło mnie imię i niedokładność literowania nazwiska. PS: audycja była dziś [23.11.2020] koło południa, może po południu w Radio Maryja rozmowa ks W. Szponara z ks dr Tadeuszem Rydzykiem.” ||| Po dalszych dociekaniach, okazało się, że chodzi o książkę pt. „Życie po śmierci. Teologiczne śledztwo”. Jej autor, „Ksiądz Wiktor Szponar urodził się w 1991 roku [czyli wtedy kiedy ja się urodziłem] w Sosnowcu i obecnie jest wikariuszem w parafii św. Brata Alberta w Gdańsku.”

Ksiądz Szponar stał się znany z książki, w której dowodzi życia pozagrobowego, życia zaraz po śmierci, na podstawie doświadczeń bliskich śmierci u różnych osób. Zamówiłem więc i przeczytałem książkę ks. Szponara i chcę trochę do niej nawiązać.

Przede wszystkim książka cytuje sporo ze znanych publikacji, takich jak „Życie po życiu” Raymonda Moody’ego, „Wieczna świadomość” Pima van Lommela czy opracowań Antoniego Socciego „Ci, którzy wrócili z zaświatów”. Najważniejszy wkład księdza Szponara to odnalezienie osób z Polski, które przeżyły NDE i przeprowadzenie z nimi wywiadów oraz prześledzenie tych historii.

Dla księdza Szponara wiarygodność rozmówców i niezwykłe ich przeżycia dowodzą, że w chwili śmierci dusza człowieka przenosi się do innej rzeczywistości, w której spotyka Chrystusa i która jest wstępem do dalszego nieśmiertelnego bytu: w niebie, w czyśćcu lub w piekle.

Ja też nie podważam samych świadectw, ale mam inne ich wyjaśnienie.

Na początek więc: co Pismo Święte mówi o śmierci i umieraniu.

Po pierwsze: Stary i Nowy Testament nauczają, że to nie tylko ciało, ale dusza ludzka umiera w chwili śmierci. Inaczej mówiąc: to cały człowiek umiera: przestaje żyć. Psalm 78:50 mówi o Bogu: „Otworzył drogę dla swego gniewu, nie zachował ich duszy od śmierci, a ich życie wydał zarazie.” Psalm 146:3-4„Nie pokładajcie ufności w książętach ani w człowieku, który nie może pomóc! Gdy tchnienie go opuści, wraca do prochu swego; W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego.” (Ten fragment kładzie nacisk na to, że wbrew myśli ks. Szponara po śmierci człowiek przestaje rozmyślać, inny przekład mówi: „w ten dzień zginą wszystkie myśli jego”)

Ten prosty przekaz potwierdza Księga Ezechiela 18:4, gdzie czytamy: „Oto wszystkie dusze są moje, tak dusza ojca, jak i dusza syna jest moja. Dusza, która grzeszy, ta umrze.” I werset 20, który potwierdza to: „Dusza, która grzeszy, umrze.”

W Nowym Testamencie Pan Jezus mówi o sobie, np. w Ew. wg św. Mateusza 26:38„Smętna jest dusza moja aż do śmierci” oraz u Mat. 20:28„jak i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służyć i dać duszę Swoją na okup za wielu.” (w tym wypadku jest to śmierć w of. za nasze grzechy)

Po drugie: Stary i Nowy T. nauczają, że umarli o niczym nie wiedzą, że nie odczuwają i nie działają. Stoi to w całkowitej sprzeczności z tym, co podaje w swojej książce ks. Szponar. Księga Koheleta (Kaznodziei Salomona) 9:5 – „Żyjący bowiem wiedzą, że muszą umrzeć, podczas gdy umarli niczego już nie wiedzą (…)” i werset [10] „Każdą pracę, jaką napotka twa ręka, wykonaj według sił swoich, bowiem w Szeolu, do którego zdążasz, nie ma już działania ani myślenia, ani poznania, ani mądrości.” Księga Ijoba 14:21 stwierdza też o umarłym: „Jego dzieci doznają szacunku, ale on już o tym nie wie. Jego dzieci tracą znaczenie, a do niego to nie dociera.” I stąd wniosek króla Ezechiasza zapisany w Księdze Izajasza 38:18„Grób bowiem nie wysławia cię ani śmierć cię nie chwali. Ci, którzy w dół zstępują, nie oczekują twojej prawdy. Żywy, żywy będzie cię wysławiać tak jak ja dzisiaj.” I jeszcze Izajasza 63:16, tym razem słowa kierowane są do wiecznie żywego Boga: „bo przecież Ty jesteś Ojcem naszym. Abraham już nas bowiem nie uznaje, Izrael już także o nas nie pamięta. A Ty, o Panie, jesteś naszym Ojcem i Odkupicielem naszym”. Jest tu wyraźnie pokazane, że po śmierci nawet wierni Boży ludzie jak Abraham czy Jakub przestali myśleć i działać. To się w pełni zgadza z nauczaniem apostolskim. Kiedy na przykład apostoł Paweł określa ogólną karę za grzech, to stwierdza w Liście do Rzymian 6:23 – „Zapłata za grzech jest śmierć”. Nie jest to więc życie w jakimś nieprzyjaznym stanie (np. w piekle lub w czyśćcu), ale koniec życia, przeciwieństwo życia, czyli niebyt.

Z tego powodu, po trzecie, Stary i Nowy Testament nauczają, że jedyna nadzieja dla człowieka to zmartwychwstanie umarłych. W Księdze Ijoba 14, od wersetu 10 czytamy: – „a umarłszy człowiek, gdzie jest? Jak ubywa wód z morza i rzeka opada, i wysycha; tak jest z człowiekiem. Gdy się położy to już nie wstanie; dopóki niebiosa będą trwać, nie ocknie się ani nie będzie obudzony ze swojego snu. Obyś mnie w grobie ukrył i schował, aż twój gniew się uciszy, wyznaczył mi czas i wspomniał na mnie. Gdy człowiek umrze, czy może ożyć? Przez wszystkie dni wyznaczonego mi czasu będę czekał, aż nadejdzie moja zmiana.” (Inne przekłady: będę czekał „na chwilę, kiedy powstanę”, albo: na moją „przyszłą odmianę”)

Mamy tu rozważania o śmierci człowieka cierpiącego. Czy umarły może ożyć? Czy może powrócić do życia? Czy jest podstawa dla takiej nadziei? Ijob widzi taką nadzieję („będę czekał aż nadejdzie moja zmiana.”), ale nie zna czasu, kiedy to się stanie. Przez ten „wyznaczony czas”, hebrajskie ‘tzevai’ – czyli dosłownie czas ciężkiego, przymuszonego położenia – stan niebytu w grobie – Ijob będzie nieświadomie czekał na przywrócenie do życia. Potwierdzeniem mogą być słowa Ks. Dan. 12:2 o czasie końca, kiedy – cytuję – „Wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się (…)”.

Tutaj możemy na chwilę wrócić do Ks. Ijoba 14:15: Ijob mówi: „Wtedy zawołasz, a ja ci odpowiem; zatęsknisz za dziełem swoich rąk.” Słowa pełne nadziei to: „Zawołasz, a JA Ci ODPOWIEM”. Mówi on, że po dłuższym czasie niebytu porównanego do przymusowego snu, umarły zachowa swoją tożsamość, nadal będę to „ja”. „ZAWOŁASZ” to oczywiście Bóg lub wyznaczony przez niego Zbawiciel, który jako jedyny ma moc podniesienia umarłego do życia. Nie znamy naszej przyszłej „odmiany”, może będziemy się jakoś różnić, ale będziemy sobie zdawać sprawę, że to NAS woła Bóg („ja Ci odpowiem”).

Z takiego punktu widzenia śmierć, czyli niebyt duszy, porównać można do snu.
Bo tak samo jak rano budzi się ta sama osoba, która zasnęła wieczorem, tak będzie też przy z-martwych–wzbudzeniu. Bóg przywróci do życia te same osoby. Będziemy mieli naszą tożsamość.

I taka nadzieja wiele razy powtórzona jest w Nowym Testamencie, w którym czytamy słowa Pana Jezusa z Ewangelii wg Jana 5:28-29„Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos; I wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.” (jak widać jest to jakiś czas w przyszłości, w którym to się dokona). W to, że przyjdzie taki czas wierzył też Apostoł Paweł, gdy stwierdził w Dziejach Ap. 24:15„Mam w Bogu nadzieję, że nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych.”

I to jest właśnie czwarta nauka Pisma Świętego: że zmartwychwstanie będzie miało miejsce w trakcie paruzji (czyli drugiej obecności) Jezusa na ziemi, a nie wcześniej i że do tego czasu umarli symbolicznie „śpią”, bez świadomości oczekują na obudzenie. Wersety na ten temat zostały już podane, więc można tylko przytoczyć kilka urywków z 1 Listu do Koryntian rozdział 15: „[13] Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony; [14] A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara; [18] Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. [20] A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwszym spośród tych, którzy zasnęli. [22] Albowiem jak wszyscy w Adamie umierają tak też wszyscy w Chrystusie zostaną ożywieni. Ale każdy w swojej kolejności. Chrystus jako pierwszy plon, potem ci, którzy należą do Chrystusa, w czasie jego przyjścia.

Podsumujmy te argumenty biblijne już bez wersetów:

  1. Biblia mówi, że to nie tylko ciało, ale także dusza ludzka umiera w chwili śmierci
  2. Biblia mówi, że umarli o niczym nie wiedzą, że nie odczuwają i nie działają
  3. Biblia mówi, że jedyna nadzieja dla człowieka to zmartwychwstanie umarłych
  4. Biblia mówi, że zmartwychwstanie będzie miało miejsce w trakcie paruzji (czyli drugiej obecności) Jezusa na ziemi, a nie wcześniej i że do tego czasu umarli symbolicznie „śpią”.

Do tej fundamentalnej nauki Biblii mamy jeszcze w ewangeliach kilka osób, które zostały „wskrzeszone”, jak Łazarz z Betanii. Jednak żadna z tych osób nie mówiła o żadnych swoich doświadczeniach, a jak zaraz się przekonamy świadectwa osób, które doświadczyły NDE zawierają sporo myśli niezgodnych z Biblią. Poza tym, o czym niewiele w książce ks. Szponara, wielu osób widzi w NDE to, w co wierzy: buddyści spotykają Buddę, taoiści mają swoje wyobrażenia, a muzułmanie swoje.

Posłuchajmy jednak co mówią osoby w książce „Życie po śmierci”. Cytuję fragmenty o pani Halinie: [s. 86] „Halinie K. towarzyszyła [w jej doświadczeniu śmierci] brązowa postać, którą pacjentka utożsamiła z Matką Bożą. „Przypuszczam, że była to Matka Boża. Ona się mną zaopiekowała. – wspomina pani Halina – Czułam z jej strony bardzo dużą troskę i miłość. Bardzo jej na mnie zależało. Myślę, że ona tam była, ponieważ od wielu lat noszę szkaplerz.” Jedna z obietnic dla osób noszących szkaplerz to „szczególna pomoc w godzinie śmierci” [dodaje ks. Szponar] Pani Halina mówi dalej na temat swojego zmarłego taty, którego zobaczyła w swoim NDE [s. 182] – „Myślę, że on wiedział, co u się u nas dzieje” i martwił się, co będzie z moją mamą, gdy zostanie sama. Pani Halina mówi: „Zastanawiam się czy to nie on wymodlił mój powrót na ziemię”.

Pomijam świadectwo o szkaplerzu, do którego noszenia nie ma nigdzie w Biblii zachęty, ale ważniejszy jest fragment o zmarłym tacie. Jak czytaliśmy z Biblii umarli o niczym nie wiedzą, oni symbolicznie śpią, oni w stanie śmierci nie chwalą Pana i nie modlą się za żywych. Psalm 6:6 – „Bo po śmierci nie pamięta się o tobie, a w Szeolu któż cię wysławiać będzie?” Mamy tu więc poważne zaprzeczenie Biblii.

Pan Andrzej doświadczył z kolei uczucia męki czyśćcowej. Jak mówi: „Codziennie robię teraz ofiarowanie za dusze w czyśćcu cierpiące. […] To jest niewyobrażalne cierpienie, którego nie jestem w stanie opowiedzieć. […] To jest niewyobrażalna męka. Myślę, że jakbym był w ciele, to by mi serce pękło. Taki [to był] ból.” [s. 195]

Zacytowałem ten fragment, bo samo określenie ‘czyściec’ pojawiło się w dyskusjach teologicznych około XII wieku po Chrystusie, a łaciński termin ‘purgatorium’ czyli czyściec po raz pierwszy pojawił się w oficjalnych dokumentach kościoła katolickiego w roku 1438, podczas soboru we Florencji. Jezus milczy na temat czyśćca.

Cała Biblia podaje zrozumiałą naukę, że śmierć oznacza koniec życia, niebyt i nieświadomy sen aż do obudzenia z tego stanu przez Mesjasza. Komu więc służy modlitwa za dusze czyśćcowe? Dlaczego wielu ludzi nauczono płacić za msze na rzecz dusz cierpiących w czyśćcu? Dziś nie jest to tak nachalne, ale przez wieki ludzie oddawali ostatnie grosze kościołowi rzekomo w zamian za lepszy los swoich ukochanych zmarłych. Jeżeli papież lub kapłan naprawdę miałby taką władzę nad duszami, dlaczego nie wyzwolą tych dusz z miłości a nie z powodu pieniędzy żyjących wiernych?

Pan Andrzej mówi dalej: „Kilka razy podróżowałem w tamtą stronę. Modlitwy, które mnie cofały, były przez wstawiennictwo Maryi. Silniejsza była tylko Msza święta. Kiedy skończy się ofiara na ołtarzu, to będzie koniec świata. Jak nie będzie aktu konsekracji, ofiary, nie będzie nic. Nie wytrzyma ten świat. Jeśli Msza będzie po prostu pamiątką w rozumieniu protestanckim, a nie ofiarą, to będzie to koniec wszystkiego. Już nic gorszego w dziejach ludzkości się nie wydarzy.”

Ten dramatyczny apel opiera się na tym, co zrozumiał Pan Andrzej. Nie opiera się jednak na Biblii. Dlaczego? Bo według Biblii żadna dodatkowa ofiara mszy lub jakaś pomoc żywych nie jest potrzebna zmarłym. Dlaczego? Bo to Pan Jezus jest Tym, który pokonał śmierć i który obudzi wszystkich gdy nadejdzie czas, także tych niesprawiedliwych.

1 List Jana 2:2 „On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy [apostoł mówi tu o świętych], i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.”; oraz List do Rzymian 5:18 – „A zatem, jak przestępstwo jednego [tzn. praojca Adama] sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego [Jezusa Chrystusa] sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie.”

Jezus dał samego siebie na okup za wszystkich i to otwiera nadzieję dla ludzi, którzy nie byli święci w tym życiu. Ta nadzieja wiąże się jednak z tym, co będzie się działo po obudzeniu umarłych, a nie w czasie, gdy są oni w grobie. Jest to nadzieja czasów restytucji (powszechnej odnowy), o której mówię w wielu innych nagraniach na tym kanale.

Dlaczego zmartwychwstanie byłoby tak ważną doktryną, gdyby umarli już przed nim doznawali radości w niebie i cierpień w piekle lub czyśćcu? A jeżeli wierni w niebie są w takim stanie jak anioły, to po co im zmartwychwstanie i nowe ciało? A jednak apostoł Paweł napisał, że gdyby nie było zmartwychwstania to nasza wiara byłaby pusta i daremna, a my – godni politowania. To zgadza się z nauką, że śmierć to niebyt, z którego jedyną nadzieją jest z-martwych-wstanie, bo inaczej nie byłoby już nic, nigdy. Ani dla świętych, ani dla pozostałych.

Oczywiście można by omawiać kolejne przykłady z książki. Ks. Szponar pisze: „Część osób, które przeżyły NDE, nie znalazło się w niebie, ale w piekle lub czyśćcu. Ich opisy są bardzo realne, zgodne z Pismem Świętym”. Niestety, ale ten fragment świadczy to o tym, że chociaż działania reporterskie ks. Szponara mogły być dokładne, to jednak jego teologiczne, biblijne śledztwo nie było zbyt dokładne. W końcu nawet Pan Jezus w chwili swej śmierci nie znalazł się w niebie. Nikt też nie poszedł do piekła w rozumieniu wiecznych tortur.
W innym miejscu ks. Szponar pisze: „Człowiek doświadczający NDE spostrzega, że nadal ma swoje «ciało», ale bardzo różne od dotychczasowego i obdarzone innymi możliwościami niż to fizyczne, które zostawił.” – NIE jest to możliwe w świetle nauki Pisma Świętego, bo przyjęcie nowego ciała ma mieć miejsce, gdy Jezus Chrystus powróci w swojej paruzji, a nie w chwili śmierci człowieka.

Otwarte pozostaje pytanie: z czego w takim razie wynikają świadectwa ludzi, którzy opowiadają o dziwnych wizjach i niezwykłych przeżyciach na granicy życia i śmierci?

Po pierwsze – można dowieść, że wiele historii NDE należy do oszustw i historyjek wymyślonych po to, by bronić jakiegoś punktu widzenia. Wiele takich oszustw było już ujawnionych. Jednak jestem pewny, że nie wszystkie takie zjawiska to oszustwa.

Druga możliwość to wzmożone i nie do końca poznane działanie mózgu w sytuacji zagrożenia. Przytoczę tu informację z czasopisma „Świat wiedzy”, grudzień 2020.
[na str. 25-26 czytamy] „Podtytuł: OSTATNIE FAJERWERKI NEURONÓW

– Doświadczenia z pogranicza śmierci są znane na całym świecie, we wszystkich kulturach – tłumaczy urodzona w Mongolii Wewnętrznej prof. Jimo Borjigin z Uniwersytetu w Michigan. – Często są opisywane jako „bardziej realne niż rzeczywistość”. A przecież w ich przypadku mózg nie wydaje się być wystarczająco ukrwiony i nasycony tlenem, aby mieć zdolność postrzegania – lub wyobrażania sobie czegokolwiek. Aby rozwiązać tę zagadkę, w 2013 roku prof. Borjigin, mimo wątpliwości etycznych, postanowiła symulować śmierć ludzkiego mózgu za pomocą doświadczeń na zwierzętach.

Jako obiekt badań wybrała szczury, ponieważ działanie ich głównego narządu układu nerwowego nie różni się znacznie od naszego. Jej celem było obserwowanie śmierci gryzoni w kontrolowanych warunkach – i precyzyjne jak nigdy dotąd rejestrowanie tego, co się dzieje w tym kluczowym momencie. W ramach eksperymentu zwierzętom wszczepiono pod czaszkę elektrody i rejestrowano przebieg fal mózgowych w stanie czuwania i narkozy – dla porównania. Następnie prof. Borjigin wstrzyknęła im roztwór chlorku potasu w celu zatrzymania akcji serca i zaobserwowania, co wykaże badanie EEG. – To pierwsze testy, które sprawdzają, co dokładnie dzieje się w umierającym mózgu – mówi prof. Borjigin. A ich wyniki są zaskakujące. – Nie spodziewaliśmy się żadnej aktywności tuż przed śmiercią, zaobserwowaliśmy natomiast prawdziwe neuronowe fajerwerki. Po tym, jak serce szczura przestało bić, badanie EEG wykazało nagły wzrost aktywności fal mózgowych. Niektóre sygnały miały być wówczas silniejsze niż w stanie czuwania. Niezwykły skok aktywności utrzymywał się nawet przez 30 sekund, dopiero potem fale mózgowe wypłaszczały się i w końcu całkowicie zamierały.”

* * * * *

[i jeszcze s. 20 tego nr-u „Świata wiedzy”, grudzień 2020] „Badanie AWARE (ang. AWAreness during REsuscitation, czyli świadomość w trakcie resuscytacji) trwało ponad 4 lata i śledziło losy łącznie 2060 pacjentów, którzy doświadczyli zatrzymania krążenia w szpitalach w Australii, Wlk. Brytanii i USA. Z 330 osób, które przeżyły, 140 zostało poddanych badaniom ankietowym. Aż 55 z nich stwierdziło, że są w stanie przypomnieć sobie przeżycia i myśli towarzyszące im podczas zatrzymania krążenia oraz reanimacji. U dziewięciu zweryfikowano to stwierdzenie jako NDE (near-death experience, czyli doświadczenie z pogranicza śmierci).”

* * * * *

[s. 23] „Przypuszczalnie nasze definicje mózgu są głęboko niedoskonałe, a wiedza o tym, jak się on zachowuje w ekstremalnych przecież warunkach – pod wpływem niedotlenienia oraz kombinacji różnych psychofarmaceutyków – jest niewielka.
A dochodzi do tego jeszcze genetyczna zmienność tego organu: niektórzy mogą po prostu czuć więcej i inaczej niż inni [twierdzi profesor Sam Parnia, inicjator badania AWARE]”

* * * * *

Oczywiście te cytaty niczego nie przesądzają, ale wydają mi się na tyle interesujące, że warto je przytoczyć. Być może to, co rozumiane jest jako wychodzenie duszy z ciała często jest po prostu wzmożoną aktywnością fal mózgowych w sytuacji zagrożenia, nawet po zatrzymaniu akcji serca. To wyjaśniałoby wiele tego typu fenomenów. Inne – być może – domagają się wyjaśnienia z nieco innej sfery badań.

Tutaj dochodzimy do trzeciej możliwości. Ks. Szponar twierdzi bowiem, że w badanych przez niego przypadkach, pacjenci posiadali wiedzę, której nie mogli posiadać tylko na zasadzie wzmożonej pracy mózgu. Na przykład o tym, co w czasie ich umierania działo się w zupełnie innych miejscach, co robili ich bliscy i tak dalej.

W tym wypadku warto zwrócić uwagę na to, że istnieje świat duchowy i poza dobrymi aniołami są tam także demony, upadli aniołowie, którzy nie są do nas pozytywnie nastawieni i którzy wprowadzają ludzi w błąd. List do Efezjan 6:12-17 – „Nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże.”

Inny wartościowy fragment to 2 List do Koryntian 11:14„Wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości.” Nie wątpię, że badani przez ks. Szponara ludzie słyszeli i widzieli to, co opisują. Na podstawie Słowa Bożego nie mogę jednak zgodzić się z tym, że kontaktowali się z duszami zmarłych lub sami jako dusze wędrowali poza ciałem. Podobnie nie wierzę w to, że nasi bliscy zmarli chcą nam przekazać pewne informacje, ponieważ Słowo Boże uczy czegoś przeciwnego. Jednak demony, upadli aniołowie i szatan, bardzo wiele chcą przekazywać ludziom (i zwodzić nas). Zwłaszcza to, że po śmierci człowiek dalej żyje, ale w innym stanie, to wielki błąd, który doprowadził do strasznych nadużyć (np. do płatnych odpustów za wyzwolenie duszy z czyśćca, do płacenia na msze za dusze zmarłych, do kontaktów z demonami, do poddania się ludzkości królom, arystokracji i klerowi na długie stulecia). Tak naprawdę było to już pierwsze kłamstwo Szatana, jeszcze w ogrodzie Eden, gdy na Boski wyrok „…śmiercią umrzesz” powiedział Ewie: „Na pewno nie umrzecie, lecz staniecie się jak bogowie(…)”. To kłamstwo w teologii katolickiej i protestanckiej funkcjonuje do dziś pod hasłem duszy nieśmiertelnej.

Jako czwartą możliwość wyjaśnienia różnych zjawisk, a zwłaszcza widzenia swoich bliskich w snach i wizjach, podałbym to, że często jest to znak, że pamiętamy o nich i są w naszych myślach i sercach (podobnie, gdy czujemy „ich obecność” w przestrzeni). Bardzo często po śmierci męża czy żony, tej stronie, która pozostaje, śni się później ta druga osoba jeszcze przez wiele lat. To nic złego, raczej dowód silnej więzi, która ich łączyła. A jest nadzieja i dotyczy ona i wierzących i niewierzących, że spotkamy się ponownie po obudzeniu umarłych. Jednak gdy ktoś – wbrew Biblii – wierzy, że to nie jest sen, że to nie fantazja wytworzona w umyśle, lecz prawdziwy kontakt ze zmarłym, wtedy łatwo może znaleźć się w niebezpieczeństwie upadłych istot duchowych. Myślę więc, że lepiej jest poznawać Słowo Boże i trzymać Go pomimo wszystko, zwłaszcza, że na czasy końca Jezus Chrystus zapowiadał, jak czytamy w Ew. wg św. Mateusza 24:24, „[ŻE] Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych.”

Uważajmy więc i trzymajmy się prostej nauki Biblii. A jeśli macie swoje spostrzeżenia na temat doświadczeń bliskich śmierci (NDE itp.) to zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzu. Póki co dziękuję za uwagę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *