Czy Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach? CZĘŚĆ 1: Bogacz i Łazarz

Witam wszystkich serdecznie. Nagrywam ten wykład 31 października, więc trudno o inny temat biblijnego nagrania niż smierć i przyszłe życie. Czy w nauczaniu Jezusa Chrystusa jest miejsce na pośmiertne cierpienia w piekielnym ogniu lub w jakimś innym miejscu? Czego dowiadujemy się z Biblii na temat poglądów jej głównej postaci – Pana i Nauczyciela wszystkich chrześcijan?

W planach miałem przedstawienie dzisiaj ogólnych nauk Biblii, a w tym Jezusa na temat stanu umarłych, a później aż czterech przypowieści, z których niektórzy wyciągają wniosek, że Jezus nauczał o wiecznych mękach w piekle. Ostatecznie jednak temat jest tak szeroki, że skupimy się dzisiaj tylko na jednej z tych przypowieści, a do reszty przejdziemy w części drugiej. Zaczynamy.

ZACHĘCAMY TEŻ DO WYSŁUCHANIA CZĘŚCI 2: GEHENNA
CZĘŚĆ 3: CZYŚCIEC
CZĘŚĆ 4: JEZIORO OGNIA

Nauka Starego Testamentu w sprawie duszy, śmierci i zmartwychwstania jest dosyć prosta. Przede wszystkim nie spotkamy tu platońskiego dualizmu, w którym umiera tylko ciało, a dusza zostaje w tym momencie przeniesiona do innego rodzaju życia. Przeciwnie, Tanach (czyli Stary Testament) patrzy na człowieka jako na całość i tę całość nazywa duszą. W opisie stworzenia człowieka Bóg najpierw kształtuje z pierwiastków ziemi ciało, a potem ożywia je swoim tchnieniem i w ten sposób powstaje żywa dusza: człowiek Adam. Dusza-człowiek ożywa, ale też na przekór Grekom i Platonowi, taki dusza-człowiek umiera. Księga Ezechiela 18:4 nie może tego określić prościej, gdy stwierdza, że „dusza, która grzeszy, ta umrze”. Psalm 78:50 stwierdza, że Bóg ukarał pierworodnych Egiptu śmiercią za niewypuszczenie Izraelitów z niewoli. Psalmista pisze, że Bóg „dał upust gniewowi swemu, Nie ochronił od śmierci duszy ich, A życie ich wydał zarazie”. Umarły więc dusze tylko Egipcjan, a nie tylko ciała.

W Psalmie 116:8 Dawid dziękuję Bogu za jego opatrzność i wyraża to pięknym zwrotem. „Uchronił bowiem Jahwe duszę moją od śmierci, oczy moje od płaczu i nogę moją od upadku”. Wynika z tego, że tak jak noga może się potknąć, a oczy mogą płakać, tak i dusza może umrzeć. Tym razem jednak Psalmista został przez Boga uratowany od śmierci – on tzn. jego dusza.

Kiedy dusza umiera to kończy się jej życie albo byt. Rozpoczyna się więc brak życia i niebyt, nieświadomość i brak doświadczania czegokolwiek. Gdy dusza trafia do Szeolu (czyli do grobu) to nie ma tam już żadnej czynności, ani zrozumienia, ani wiedzy, ani mądrości. Mówi tak Kazn. Sal. 9:10. W piątym i szóstym wersecie podaje, że „żyjący wiedzą, że umrą, ale zmarli niczego nie wiedzą (…) ich miłość i zazdrość, oraz ich nienawiść już zginęły.”

Żydzi w poezji kochają nie tyle rytm sylab,czyli rymowanie, ale rytm myśli, np. powtarzanie tej samej myśli innymi słowami. Taka figura stylistyczna to paralelizm. I tak np. 1 Księga Samuela 2:6 podaje – „Pan zabija i ożywia, wprowadza do szeolu i wyprowadza z niego”Mamy tutaj podwójny paralelizm. Wejście do szeolu to śmierć, a wyjście z szeolu to powrót życia.

Taka prosta nauka, w której „zmarli niczego nie wiedzą”, to prosta nauka Starego Testamentu, bardzo odmienna od twierdzeń innych starożytnych religii i filozofii. Nadzieją dla umarłych jest tutaj ożywienie przez Boga kiedyś w przyszłości, opuszczenie szeolu czyli powrót do życia z niebytu.

Podstawowe dla nas pytanie to czy taką naukę głosił też Jezus z Nazaretu, centralna postać wiary chrześcijańskiej. Okazuje się, że tak, a najłatwiej wykazać to przez zestawienie niektórych wersetów Starego Testamentu i słów Jezusa. Oto kilka przykładów:

– prorok Daniel 12:2 stwierdza, że „wielu z tych, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się [kiedyś, w czasach ostatecznych]”. Jezus nie tylko to podtrzymuje, ale też dodaje, że to właśnie on obudzi umarłych. Ewangelia wg Jana 5:28-29: „Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos jego [tzn. głos Jezusa] i wyjdą…”

Wynika z tego całkiem sporo. Jezus także uczy, że umarli śpią w prochu ziemi i czekają na to, aż Jezus ich obudzi, przywróci ich do życia. Jeśli dokładnie przypomnimy sobie niektóre wydarzenia z życia Jezusa, to znowu zobaczymy, że Chrystus tak właśnie postrzegał śmierć. Gdy spotkał on kobiety opłakujące córkę Jaira, odesłał je do domu mówiąc: „Nie umarła dziewczynka, ale śpi”. A potem ją obudził (ze snu śmierci). Tak samo zrobił z Łazarzem z Betanii. Jezus powiedział, że
„Łazarz spał”, a tak naprawdę 3 dni leżał on w grobie, ale Jezus obudził go ze snu czyli przywrócił go do życia z niebytu.

Kiedy prorok Izajasz 53:10 zapowiada pojawienie się i ofiarniczą śmierć Mesjasza, pisze on: „Położywszy ofiarę za grzech duszę swą. Ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców został zaliczony.” Jezus potwierdza, że to wykona się właśnie w nim. Mateusza 20:28 – „Jako i Syn człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służył, i aby dał duszę swa na okup za wielu.” Jezus dowodzi tu znowu, że to dusza zostaje ofiarowana na śmierć. I w Objawieniu 1:18 Chrystus stwierdza po zmartwychwstaniu: „Byłem umarły, a oto jestem żyjący.” Jest tu wyraźnie stwierdzone, że kiedy Jezus znajdował się w szeolu lub w hadesie to był on tam umarły, a nie żywy, nieświadomie oczekiwał na moment, gdy Bóg Ojciec przywróci Go do życia.

Problem w nauce Jezusa stanowią przypowieści i alegorie. Niektóre z nich używane są na dowód, że Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach w piekle. Na przykład: opowieść o bogaczu i Łazarzu, a także opis gehenny, w której ogień nigdy nie gaśnie, a robak nigdy nie umiera. Zanim więc przejdziemy do bogacza i Łazarza, chciałbym zrobić krótki wstęp do alegorii biblijnej jako takiej. Według słownika Diaglotta alegoria w Biblii to „symboliczna wypowiedź, przypominająca przypowieść lub bajkę, powszechnie używana wśród narodów wschodnich do zilustrowania jakiejś zasady lub doktryny.” Taka alegoria może być osadzona w rzeczywistości lub baśniowa. Zwróćmy uwagę na niektóre z takich alegorii, których dosłowne odczytanie byłoby absurdalne.

W Księdze Sędziów 9:8-15 czytamy o drzewach, które wybierają sobie króla i po długich rozmowach wybierają na króla oset. Opowiadający tę alegorię prorok miał oczywiście na myśli ówczesną politykę Izraela, a nie to, że drzewa podejmują między sobą tego typu polityczne rozgrywki. W 2 Królewskiej 14:9 znów mamy drzewa, które prowadzą między sobą rozmowy, a nawet plany matrymonialne.

W Ks. Ezechiela 17:1-10 znaleźć można pewną zagadkę i przypowieść dla domu izraelskiego. Jest to opowieść na temat orła i winorośli.

W tej alegorii winny krzew wchodzi w pewne relacje z orłem – w.7 – „ku niemu zwrócił swe korzenie i gałązki, aby orzeł je nawadniał.” Dalsza część rozdziału tłumaczy te alegorię, ale przytaczam ją tylko po to, by pokazać że w przypowieściach i alegoriach Biblii mogą występować elementy bez oparcia w zwykłym życiu. Tak samo jest w nauczaniu Jezusa, który stwierdza, że jest „prawdziwym krzewem winnym” i że jego ciało „jest prawdziwym pokarmem”, a krew „jest prawdziwym napojem”. To także alegorie lub symbole.

Pismo Święte tłumaczy przypowieści, ale robi to „trochę tu, trochę tam”, w wielu różnych wersetach. Rzadko znajdziemy dokładne wyjaśnienie przypowieści w tym samym rozdziale, słowami samego Chrystusa. Dopiero z dokładnego badania Biblii wychodzi cały obraz, tak jak z rozsypanych puzzli poukładać można pewien obrazek, ale tylko jeśli posiadamy wszystkie elementy i wiemy, co do czego pasuje. Jezus celowo używał przypowieści i nie martwil się tym, że większość słuchaczy ich nie rozumie. Mat. 13:34 – „To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata.” | Większość słuchaczy nie miała pojęcia, o czym Jezus mówi w danej zagadce i alegorii. Różnica między Jego uczniami, a resztą, była taka, że uczniowie chcieli się dowiedzieć i dopytywali nauczyciela. Tak było, gdy opowiedział przypowieść o siewcy. Łuk. 8:9 – „Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: „Wam dam poznać tajemnicę królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie zrozumieli. Takie jest znaczenie tej przypowieści (…)” — i tutaj Jezus zaczął już bardzo wprost wyjaśniać poszczególne sprawy.

Jedna z najtrudniejszych przypowieści Biblii to ta o bogaczu i Łazarzu. Może byłoby dobrze przeczytać ją w całości. Łuk. 16:19-31 – „Żył pewien człowiek bogaty, który ubiegał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się resztkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrhama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Hadesie pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, zlituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami jest ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki.” Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”. „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.”

Dla większości czytelników, a w tym także dla większości chrześcijan, Jezus przedstawia tutaj reportaż o prawdziwej, opartej na faktach historii i rzeczywistych pośmiertnych cierpieniach pewnego bogacza i pośmiertnej radości Abrahama i Łazarza.

Gdy tak było, to ta jedna opowieść zaprzeczałaby całej nauce Starego i Nowego Testamentu, w których czytaliśmy, że dusze tak grzeszników, jak i sprawiediwych udają się po śmierci do symbolicznego miejsca niebytu – do Szeolu – gdzie śpią w oczekiwaniu na zmartwychwstaniu w „dniu ostatecznym”. Jezus z pewnością nie był zwolennikiem pogańskich religii, więc nie wydaje się, żeby głosił tutaj grecką mitologię Hadesu i Elizjum lub Olimpu.

Jest kilka powodów, dla których takie, dosłowne odczytanie tej opowieści nie ma sensu.

  1. Takie odczytanie jest sprzeczne z Boską miłością i sprawiedliwością. Skoro Bóg powiedział, że karą za grzech jest śmierć, to zachowanie niepobożnych przy życiu i wieczne ich torturowanie w ogniu piekielnym byłoby niesprawiedliwe.
  2. Opowieść ta zawiera cechy charakterystyczne, po których rozpoznajemy przypowieść albo alegorię. Oto jak zaczynają się niektóre inne przypowieści: „Pewien człowiek miał dwóch synów…” (Mat. 21:28); „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników” (Łuk. 7:41) i tutaj także:
    „Żył pewien człowiek bogaty…” (Łuk. 16:19)
  3. Czy będąc w ogniu piekielnym można prowadzić taką spokojną rozmowę, jaką bogacz prowadzi z Abrahamem? Czy to jest całkiem normalne?
  4. Czy jedna kropla wody wystarczy? Czy nie przydałoby się wiadro, rzeka, albo morze wody? Dlatego bogacz prosi o to, żeby Łazarz na palcu podał mu kroplę wody?
  5. Czy ta woda, palce i języki sa duchowe czy cielesne? Widać wyraźnie, że bogacz miał pewne części ciała, które były poddawane torturom (a przecież jego ciało zostało pogrzebane!),
    a Łazarz miał pewne części ciała, które odpoczywały na łonie lub na piersi Abrahama. Coś tu nie gra, ponieważ według tradycyjnego poglądu dusza to „niecielesna cząstka”,a tu Abraham ma łono, Łazarz ma palce, bogacz ma język i oczy, i bardzo cierpi i płonie. W szeolu lub hadesie można tam widzieć, rozmawiać, wołać przez wielką przepaść. Płonie ogień, który powoduje gorąco, a woda byłaby w stanie ochłodzić język i przynieść ulgę. Czy faktycznie w niebie lub w piekle (a wg Biblii: w hadesie) człowiek nadal ma ciało, ręce, język i oczy?
  6. Dlaczego bogacz tak mocno cierpi zanim został osądzony? Przecież Jezus ma sądzić świat dopiero w dniu ostatecznym, kiedy wróci i podniesie ludzi z grobów.
  7. Czy wszyscy żebracy pójdą do raju? Czy jak wszystko porzucimy i będziemy żyli jak Łazarz to znaczy, że pójdziemy do nieba? Czy to nas uświęca? To ciekawe, bo tu nie ma żadnych moralnych wad bogacza ani moralnych zalet Łazarza. Czy więc bogacz za to, że był bogaty poszedł na męki, a biedak za to, że był biedny, będzie doznawał rozkoszy? Ale przecież Biblia mówi, że jak na swoje czasy Abraham był bardzo bogaty. Czemu więc trafił tam gdzie żebrak?
  8. Gdzie Prawo Mojżeszowe ostrzega przed dosłownym paleniem się w piekle po śmierci? Abraham przecież mówi w tej opowieści, że bracia bogacza mają: „Mojżesza i proroków…” i mogą ich słuchać, ale Mojżesz i prorocy ostrzegali lud tylko przed śmiercią, a nie przed wiecznymi mękami, ponieważ nie ma w Starym Testamencie śladu takiej nauki.

I na koniec: skąd w ogóle Abraham wie o Mojżeszu i o tym, jak się mają bracia bogacza? To dość poważny problem, ponieważ prorok Izajasz 63:16 zwraca się do Boga słowami: „Bo Ty jesteś ojcem naszym: bo Abraham nie wie o nas, a Izrael [czyli: patriarcha Jakub] nie zna nas.”

Inna sprawa, że według nauki Jezusa z Ewangelii Jana 3:13 nikt z ludzi nie wstąpił w tym czasie do nieba. Skoro tak, to Abraham i Łazarz na pewno nie byli w niebie.

Ijob w swoim smutku, Ks. Ijoba 3:11, pyta Boga: „Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać? Po cóż mnie przyjęły kolana, a piersi podały mi pokarm? Nie żyłbym jak płód poroniony, jak dziecię, co światła nie znało. Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym we śnie pogrążony z królami, ziemskimi władcami, co sobie stawiali grobowce, wśród wodzów w złoto zasobnych, których domy pełne są srebra. Tam niegodziwcy nie krzyczą [czemu więc bogacz krzyczał do Abrahama?], spokojni, zużyli już siły. Tam wszyscy więźniowie bez lęku, nie słyszą już głosu strażnika; tam razem i mały, i wielki, tam sługa jest wolny od pana.”

Cały ten fragment opisuje śmierć i nieświadomy stan zmarłych, gdzie nie ma już widzenia, słyszenia, mówienia i strachu („więźniowie bez lęku, nie słyszą już głosu strażnika”). O co więc chodzi w przypowieści? Czemu tam nadal jest i widzenie, i słyszenie, i mówienie, i strach Bogacza o siebie i swoich braci?

Odpowiadam, że jest to rodzaj alegorycznej opowieści. Jako alegoria nie musi ona spełniać warunków literatury faktu. Nie liczą się opisane tutaj postaci, ale ich symbolika. Tak samo jak w przypowieści o drzewach wybierających króla nie chodzi tu o rzeczywistość, ale o pewne symbole, które zostały tutaj użyte. A symboli w alegorii o bogaczu i Łazarzu jest całe mnóstwo.

Ubiór bogacza został dość szczegółowo opisany, prawda? Miał on purpurowy płaszcz; w reportażu nie miałoby to dużego znaczenia. Po prostu tak się ubierał. Jednak w alegorii właśnie takie szczegóły mają znaczenie. Purpura to w Biblii kolor królewski. Królowie Izraela ubierali się w purpurowe szaty. Przypominamy też sobie, że kiedy żołnierze naśmiewali się z Jezusa „ubrali Go w purpurę”, założyli mu cierniową koronę i zaczęli wołać: „Witaj, królu żydowski!”

Bogacz miał też na sobie bisior lub jak niektóre tłumaczenia podają szatę z delikatnego lnu.
Kto ubierał takie szaty? Oczywiście kapłani. Jak czytamy w Ks. Kapłańskiej 16:4 – „ubierze się [kapłan] w tunikę świętą, lnianą i w spodnie lniane, przepasze się pasem lnianym, włoży na głowę tiarę lnianą – to są święte szaty.” Szata bogacza przedstawiała kapłańską świętość lub uznawanie kogoś przez Boga za sprawedliwego.

Mamy więc purpurę i bisior. Szaty krolewskie i kapłańskie. A przecież Pismo Święte bardzo wyraźnie mówi o narodzie izraelskim. Ks. Wyjścia 19:5 – „Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodow, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz synom Izraela.”

Pomyślmy o narodzie izraelskim jako bogaczu. Na czym polegało ich bogactwo? Przede wszystkim na tym, że tylko z nimi Bóg ustanowił przymierze. Tylko do nich Bóg posyłał proroków i tylko im Bóg dał święte prawo i święte Pisma. Jak czytamy w Księdze Amosa 3:2
Bóg zwraca się do narodu izraelskiego: „Tylko was wybrałem ze wszystkich narodów na ziemi – dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy.”

Zobaczmy, że mamy w tym wersecie i bogactwo czyli wybranie Izraela, i karę czy jego odrzucenie. A odrzucenie to najlepiej widać w śmierci Bogacza. Żydzi mieli wszystko: synagogi, Pisma, prawo Mojżesza, przykazania, psalmy, proroków, mieli świątynię, mieli ofiary, mieli kapłaństwo, mieli dzień pojednania. „A jednak ukrzyżowali Pana Chwały”, „nie poznali dnia swojego nawiedzenia” i nie przyjęli swojego Mesjasza.

W ten sposób bogacz umarł. Stało się dokładnie to, co przepowiedział Jezus. Ew. Łukasza 19:41 – „Gdy był już blisko Jeruzalem, na widok miasta zapłakał nad nim. I rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemie ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu stwojego nawiedzenia”. Ew. Łukasza 21:23-24 – „Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż się dopełnią czasy pogan.”

Dla państwa Izrael nadszedł czas śmierci. W 70 roku n.e. rzymska armia zdobyła Jeruzalem. Zginęło wówczas około miliona Żydów, świątynia została zniszczona, ci, którzy ucieczki przed śmiercią, stali się niewolnikami w różnych krajach. Państwo żydowskie dosłownie umarło, ale poszczególni Żydzi nadal żyli i doznawali wielkich cierpień, gdziekolwiek zamieszkali. Znosili wiele cierpień nie tylko w czasach rzymskich, ale potem, w średnowieczu, gdy prześladowali ich tzw. chrześcijanie. Żydzi dalej byli przepędzani z miejsca na miejsce. Jak może pamiętamy z historii, różne edykty władców zachodniej Europy i katolicka inkwizycja doprowadziły do tego, że na kilka wieków Żydzi znaleźli swoje schronienie w Polsce. Jednak i tutaj dochodziły później do prześladowań i pogromów. Największe znane historii ludobójstwo zostało dokonane na Żydach – przez Niemcy hitlerowskie w czasie drugiej wojny światowej.

Popatrzmy teraz na postać Łazarza. Spójrzmy od strony bogacza. Jeśli jest to naród żydowski w stanie Bożej łaski, to kim jest Łazarz u jego wrót? Czy to nie ci z pogan, którzy tęsknili do okruchów prawdy i Bożej łaski, jakie spadały ze stołu bogacza? Przypomina mi się historia jednego ze spotkań Jezusa z pogankami. Opisane to mamy u Ewangelisty Marka 7:25 – „usłyszała o Jezusie kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. Odrzekł jej: Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. Ona Mu odparła: Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci. On jej rzekł: Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją corkę. Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.”

Ewangelista Mateusz tłumaczy, że pod postacią dzieci Jezus rozumiał Żydów, a pogan nazwał w alegorii psami, które krążą wokół stołu dzieci. Dla mnie ten fragment to klucz do postaci Łazarza. Szukający Bożej pomocy poganie nie mieli takiej łaski, jaką mieli Żydzi. Czasami spadały do nich jakieś okruchy ze stołu narodu żydowskiego. Biedak Łazarz miał także straszne rany, które przedstawiały stan pogańskich narodów pełnych grzechu i chorób.

Według przypowieści te rany Łazarza lizały psy, które mogą przedstawiać filozofów, którzy chcieli ratować pogan. Poganie jednak nie znajdowali w nich ratunku i uleczenia. Sytuacja ta uległa zmianie, kiedy Żydzi odrzucili Jezusa. Wiemy, że około trzy i pół roku po śmierci Jezusa Korneliusz jako pierwszy poganin został w pełni uznany przez wierzących w Chrystusa Żydów za brata w Chrystusie, członka tej samej rodziny wiary.

W przypowieści przyszedł czas na śmierć Łazarza. Był to koniec złego stanu pogan przed Bogiem. Od tej pory każdy chętny, który przychodził do Boga przez Chrystusa, mogł trafić na „łono Abrahama” i cieszyć się Boskim przebaczeniem, Boską miłością i obietnicami od Boga.

Pójść na łono Abrahama. Wszystko to jest bardzo dziwne. Według słownika Diaglotta łono Abrahama to pozycja najbliższej jedności. To jak Jan, który w trakcie ostatniej wieczerzy opierał się na piersi Jezusa. Jest to aluzja do pewnej postawy, którą Żydzi i inne wschodnie narody przyjmowały przy stole. Można też powiedzieć, że „przyjecie na łono” to zaproszenie do rodziny Abrahama. Księga Liczb 11:12 używa tego symbolu w odniesieniu do Mojżesza.
Mojżesz pyta Boga: „Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom?”

Po śmierci Jezusa i po odrzuceniu narodu żydowskiego, poganie zostali dopuszczeni do tych samych błogosławieństw, poganie zostali przyjęci do rodziny Abrahama. Bardzo pięknie wyraża się na ten temat Apostoł Paweł w Liście do Galatów 3:7 – „Zrozumiejcie zatem, że ci, którzy polegają na wierze, ci są synami Abrahama. I stąd Pismo widząc, że w przyszłości Bóg na podstawie wiary będzie dawał poganom usprawiedliwienie, już Abrahamowi oznajmiło tę radosną nowinę: W tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.” Werset 28 – „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteśmy też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami.”

Jest tutaj bardzo głęboka symbolika. Abraham nadal śpi „snem śmierci” i oczekuje swojej nagrody przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. Poganie jednak dołączyli do jego rodziny, stali się potomstwem Abrahama nie według ciała, ale z powodu wiary w Jezusa Chrystusa.

Bogacz w hadesie nadal nazywa Abrahama swoim ojcem. To znaczy, że przynajmniej niektórzy Żydzi nadal przyznają się do Boga i pragną jakiejś pomocy w ich stanie. Mieli oni nadzieję na jakieś pocieszenie, choćby tak małe jak kropla wody. Myśleli, że przyjdzie ono od wierzących narodów pogańskich, od chrześcijan, ale nie otrzymali go.

Jest tu oczywiście więcej szczegółów, które pięknie opisuje Paul S.L. Johnson w artykule pt. „Bogacz w piekle – czy kiedykolwiek z niego wróci?”. Na życzenie mogę wysłać książkę z tym artykułem wszystkim chętnym.

Dla mnie najważniejsze jest to, że ta alegoria ma proste wyjaśnienie i w ogóle nie dotyczy stanu umarłych. Bo jest to po prostu przypowieść. Przypowieść, która nie mówi o przyszłości dwóch ludzi, ale o przyszłości dwóch grup – Żydów i pogan.

Przypowieść o bogaczu i Łazarzu nie mówi o wiecznej przyszłosci bogacza. Mamy tutaj tylko pokazane, że został on odrzucony ze swojego stanowiska „bogacza”. Z wielu innych miejsc Biblii wiadomo, że odrzucenie „bogacza” nie będzie na zawsze. Naród izraelski ma zostać przywrócony do Bożej łaski, chociaż na nowych zasadach. O takim powrócie pisze apostoł Paweł w Liście do Rzymian, rozdział 11. Najpierw od wersetu 7 pisze on: „Cóz zatem? Izrael nie osiągnął tego, czego skwapliwie szukał; osiągnęli jednak wybrani. Inni zaś pogrążyli się w zaślepieniu, jak jest napisane: Dał im Bóg ducha odurzenia; takie oczy, by nie mogli widzieć i takie uszy, by nie mogli słyszeć aż po dzień dzisiejszy. A Dawid powiada: Niech stół ich [stół bogacza] stanie się sidłem, pułapką, kamieniem potknięcia i odpłatą. Niech oczy ich się zaćmią, by nie mogli widzieć, a grzbiet ich trzymaj zawsze pochylony.”

To stan bogacza z przypowieści po po śmierci. Potem jednak apostoł dodaje od wersetu 11:

„Pytam jednak: Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich pobudzić do współzawodnictwa. Jeżeli zaś ich upadek przyniósł bogactwo światu – a ich pomniejszenie – wzbogacenie poganom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie w całości!”

Werseet 15 – „Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia?”

To już jednak całkiem inny temat, a to co dziś ważne dla mnie, to fakt, że alegoria Jezusa o bogaczu i Łazarzu w żaden sposób nie porusza tematu pośmiertnych cierpień poszczególnych ludzi. Nie może zresztą poruszać, ponieważ umarli już nie żyją,a więc nie czują, nie myślą, nie rozmawiają i nie działają.

Tyle w części pierwszej – dziękuję za wysłuchanie!

1 thought on “Czy Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach? CZĘŚĆ 1: Bogacz i Łazarz”

  1. Bracie Wiktorze bardzo serdecznie dziękuję za Twój trud w przygotowanie i przedstawienie tego budującego wykładu. Oby Bóg i nasz Pan błogosławili Ci w dalszej Twojej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *