Szedł na konwencję 96 kilometrów w jedną stronę

„Jestem pielgrzymem, który idzie…” (fot. keithmathison.org)

W niedawnym wykładzie „Czy słyszysz melodię poranka?” wspomnieliśmy o tym, jak bardzo wzruszył pastora Paula S.L. Johnsona fakt, że biedni polscy bracia szli na nabożeństwo, w którym brał udział, około 70 mil pieszo, bo nie stać ich było na żaden transport.

Wspomnieliśmy, że może chodzi o 70 kilometrów, bo trudno nam było sobie wyobrazić więcej. Jednak niesłusznie. Z poniższego „Sprawozdania brata Johnsona z podróży pielgrzymskiej do Europy w 1933 r.” wynika, że niektórzy szli w ten sposób nawet do 100 kilometrów w jedną stronę.

Cytujemy za TP nr 511, zima 2009, s. 72:

„Po dwudniowym pobycie w Niemczech, 9 lipca [1933 r.] przyjechaliśmy do Polski, a wyjechaliśmy 24 lipca po południu. Odbyło się tam osiem konwencji, każda po trzy dni, choć my byliśmy obecni tylko na dwóch dniach każdej z nich. W naszych polskich konwencjach wzięło udział prawie 2500 różnych braci; niektórzy z nich odbyli długie podróże pieszo, by być na konwencji, a jeden z nich, katolik, który dopiero zaczynał poznawać Prawdę, musiał przejść na piechotę 96 km w każdą stronę, aby wziąć udział w konwencji. Nasi polscy bracia znajdują się w dużych prześladowaniach wykonując aktywną pracę dla Pana, czego dowodem jest 106 osób ochrzczonych w okresie od czerwca do 6 sierpnia. Poza tym 12 braci francuskich symbolizowało swoje poświęcenie 14 sierpnia. W Polsce pewien detektyw, podżegany przez sędziego nienawidzącego lud Prawdy, bardziej gorliwy niż zorientowany, wniósł przeciwko nam oskarżenia o bycie komunistycznym agitatorem, lecz z jakiegoś powodu nie doszło do postawienia zarzutów i nie niepokojono nas więcej, poinformowano nas jedynie, że żąda się od nas wyjaśnień, o które nigdy więcej nie poproszono. Pan wielce pobłogosławił pracę w Polsce, a my mamy wiele wspomnień z poprzednich społeczności z tamtejszymi braćmi. Przeprowadziliśmy tam 40 usług w ciągu 16 dni, średnio po pięć w każdych dwóch dniach.”

_____
Zobacz inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.