Sprzedane „Alleluja!”

fot. Lorilee Alanna (pixabay)

Jeśli chodzi o gorliwość i miłość to przypomina mi się pewne świadectwo ze zboru zielonoświątkowego. Pewien chłopiec chodził na zebrania i kiedy jego serce było poruszone, kiedy słuchał kaznodziejów to zaczynał wołać: „Alleluja!”. Pewnie widział taki zwyczaj w tym zborze i dlatego zaczął to robić. Jednak nie wszystko się to podobało, niektórym to przeszkadzało. Poszli oni do cioci, z którą ten chłopiec mieszkał, która go wychowywała. Mówią do niej: „Słuchaj, zrób coś, żeby to dziecko już więcej nie wołało „Alleluja!” w zborze, bo to nam przeskadza, mamy pewien porządek, a to burzy ten porządek.” Kiedy ciocia i chłopiec wrócili do domu to ciocia mówi: „Słuchaj, czy chciałbyś dostać taki piękny garnitur?” Dziecko mówi: „Taaak, będę mógł pójść w pięknym garniturze do zboru i w takim garniturze modlić się do Boga”, mówi: chcę ten garnitur. A ta ciocia mówi: „Dobrze, kupię Ci taki garnitur, ale pod jednym warunkiem, jeśli już więcej nie powiesz w zborze: „Alleluja!”. Ten chłopiec się zgodził, bo myśli sobie, że warto, będę tak dobrze wyglądał. Ciocia kupiła ten garnitur, a kiedy poszli na to nabożeństwo serce tego chłopca znowu było przepełnione radością i chciał zawołać jak dawniej: „Alleluja!”, ale nie mógł zawołać, bo sprzedać swoje „Alleluja!” za ubranie. Milczał więc. Minęło trochę czasu i znowu chciał zawołać, ale przynjamniej sobie obietnicę, że nie może już wołać: „Alleluja!”. Tak pięknie wyglądał, ale do oczu popłynęły mu łzy. „Więc ja sprzedałem moje „Alleluja!” za garnitur?” I kiedy wrócili do domu, ten chłopiec przyniósl do cioci garnitur na wieszaku i mówi: „Weź ciocia, we ten garnitur z powrotem, tylko oddaj mi moje „Alleluja!”.”

Bracia i Siostry, może to słuchacie i powiecie, że to naiwne. Po co ten chłopak ma tak wołać. Ale potraktujmy to jak przypowieść. Jeżeli szatan zabrał nam nasze „Alleluja!”, jeżeli nie mamy ducha świętego w sercu, jeżeli nie mamy chęci do modlitwy, jeżeli nie mamy pieśni w sercu, jeżeli jest smutek i rozpacz, jeśli nie umiemy poradzić sobie z życiem, to oddajmy szatanowi to, co przyniósł, to za co sprzedaliśmy naszą moc i miłość.

Wyznajmy swoje grzechy Bogu i na nowo wróci do naszego życia „Alleluja!”. Jeśli nasze życie to dziś pewnego rodzaju duchowa ruina, jeśli wymaga remontu to możemy w tym momencie zawołać do Boga, możemy sprawić, żeby coś się zmieniło.

Świadectwo pochodzi z wykładu noworocznego 2021 r.

Zobacz inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *