Zbadanie ewolucji Darwina

Poniższy artykuł to przedruk z czasopisma „Sztandar Biblijny”, wrzesień-październik 2009. Cały ten numer poświęcony został tematyce ewolucji i stworzenia. Zachęcamy także do przeczytania innych artykułów – wystarczy kliknąć ten link

Zdjęcie galaktyki M83 wykonane przez ESO.

Zbadanie ewolucji Darwina

„Aby być mądrym, najpierw powinieneś mieć cześć dla PANA. Jeśli znasz Onego Świętego, masz zrozumienie.”
– Przypowieści 9:10 (GNB)

Wszyscy mądrzy rodzice pragną dać swemu dziecku dobry start w życiu. Szczególnie jest to prawdą w przypadku rodziców, którzy są poświęceni; oni nie będą pozostawiać edukacyjnych wyborów jedynie dziełu przypadku, lecz będą planować, by wykorzystać wszystkie dostępne sposobności w interesie swego dziecka. Będą studiować informatory ośrodków edukacyjnych oraz wykorzystywać każdą sposobność, by rozmawiać i radzić się nauczycieli na spotkaniach z rodzicami. Oni będą uważnie analizować każdą informację na temat postępu ich dziecka w każdym przedmiocie będącym w programie nauczania.

Jeśli ziemscy rodzice zadają sobie tyle trudu, aby dać swym dzieciom dobry start, to z pewnością Stworzyciel ludzkiej rodziny także był zaangażowany w zapewnienie najwyższemu i najbardziej inteligentnemu ze Swych stworzeń właściwych motywacji do życia. Badania nad środowiskiem człowieka wskazują, że Stwórca umieścił Ziemię w odpowiedniej odległości od Słońca. Gazy atmosferyczne są tak odpowiednio ze sobą połączone, by człowiek mógł oddychać i żyć. Nie wszystkie wody na ziemi są słone, by człowiek mógł je pić. Życie roślinne jest dostosowane do ludzkości, aby mogła się odżywiać i pozyskiwać wartości odżywcze dla swoich ciał.

Miłująca i ojcowska troska Stwórcy o Swe delikatne i wrażliwe ludzkie stworzenie nie mogła być zwykłym dziełem przypadku. W przeciwnym razie, jak człowiek mógłby przetrwać w olbrzymim, nieprzyjaznym wszechświecie? Ci, którzy upierają się, że człowiek jest jedynie dziełem przypadku, najwyraźniej nie przemyśleli dokładnie tej kwestii i są w niebezpieczeństwie stania się takimi niedowiarkami jak ci, którzy klękają przed kamiennymi lub drewnianymi posągami, wierząc, że one są w pewnym stopniu żywe (Psalm 115:1-8). Z drugiej strony, Biblia oferuje wyjaśnienie wprowadzenia człowieka na planetę ziemię, które może zadowolić zarówno umysł jak i serce informacją, która jest wystarczająca do podniesienia wiary z poziomu niedowiarstwa do rozsądnej i rzeczywistej, inteligentnej wiary.

Właśnie pierwszy werset Biblii nadaje ton całej biblijnej nauce o powstaniu człowieka: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię” (Rodzaju 1:1). Ten werset wskazuje kierunek i cel. Los i przypadek nie odgrywał żadnej roli w planie lub w zamierzeniu Boga, stworzenia domu dla ludzkości. Jeśli Wszechświat rzeczywiście został zapoczątkowany Wielkim Wybuchem, to była to kontrolowana eksplozja, w której materia była starannie zaplanowana i nadzorowana przez Stwórcę, a rozległość i fantastyczna budowa Wszechświata została dokładnie przemyślana przez wielkiego Boga Jehowę i Logosa, Jego pierwsze stworzenie, na długo przed wybuchem. Człowiek nie był świadkiem tych wydarzeń, lecz miłujący Stwórca dostarczył natchniony opis, abyśmy mogli wiedzieć coś na ten temat z informacji, na których możemy budować rozsądną wiarę. Bóg istnieje od zawsze; to zagadnienie jest trudne, jeśli nie niemożliwe do zrozumienia przez ograniczony umysł. W pewnym czasie Bóg zdecydował, by dzielić Swe życie z innymi – powinniśmy tutaj podkreślić, że Bóg był zupełnie samowystarczalny, bez potrzeby jakiegokolwiek towarzystwa. Jego motyw dzielenia życia z innymi, nie był samolubny, lecz raczej altruistyczny; to pojęcie jest określane przez badaczy Biblii, jako bezinteresowna miłość (1 Jana 4:8).

Biblia wskazuje, że Wszechmocny Bóg stworzył tylko jedną istotę i że użył tej istoty jako Swego pośrednika w pozostałym dziele stwarzania. To szczególne i jedyne bezpośrednie stworzenie Boga jest ukryte w symbolizmie księgi Przypowieści 8:22: „PAN posiadał mię na początku Swej drogi, przed Jego starożytnymi dziełami”. Hebrajskie słowo „qunah”, które w KJV zostało przetłumaczone „posiadał”, bardziej dokładnie jest tłumaczone, jako „stworzył”; „PAN 'stworzył’ mię na początku Swej drogi stwarzania” (Rotherham, Green, Good News).

Rzeczywiście był to dobry start do życia z Ojcem powołującym do egzystencji Swego Syna, Swego jednorodzonego Syna Nowego Testamentu (Jana 1:14,18). Bóg uczynił tak, aby mógł używać Swego Syna jako „fachowca” (Przysłów 8:30, Young) w przyprowadzaniu do egzystencji reszty Jego stworzeń. Z występowania greckich przyimków, możemy wyraźnie zauważyć, że Apostoł Paweł akceptował ten pogląd i że był on nauką Kościoła: „Lecz my mamy jednego Boga, Ojca, z którego są wszystkie rzeczy, a my w Nim – i jednego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego są wszystkie rzeczy, a my przez Niego” (1 Koryntian 8:6, KJV). Dwa różne przyimki dla dwóch osób i dwie różne funkcje!

Wszystkich pragnących szczegółowo zbadać zagadnienie stworzenia Logosa, kierujemy do książki Paula S.L. Johnsona pt. „Stworzenie”, gdzie ten temat jest dokładnie przeanalizowany. Powstaje pytanie: jakiej metody używał „fachowiec”, przyprowadzając do egzystencji pozostałe stworzenia? Od tysiącleci ludzka mądrość usiłuje wymyślać sprytne bajki, aby uczynić niepotrzebnym osobowego Stwórcę, a tym samym usunąć jakiekolwiek zobowiązania ludzkości wobec jej Boskiego Stworzyciela. Tak więc oni podejmują nieodpowiedni start w życiu!

W okresie od 500 do 300 roku przed Chrystusem greccy filozofowie odrzucili rażący politeizm Babilonu i Egiptu oraz ich kreacjonistyczne mitologie i udali się w drugą skrajność ucząc, że życie powstało przez spontaniczny rozwój bez żadnej Boskiej interwencji. Ta teoria biogenezy jest podstawą współczesnej ewolucji. Nie ma miejsca na kompromis lub łagodność w tej sprawie; „fachowiec” użył ewolucji lub bezpośrednio stworzył oddzielne gatunki; każda z tych teorii wyklucza istnienie drugiej. Podanie kilku definicji okaże się tutaj pomocne. Mówi się, że: „Ten, który jasno naucza, musi jasno definiować”. Ewolucja jest określana jako: „Proces, przez który, uznaje się, że różne gatunki żywych organizmów rozwinęły się, a następnie zróżnicowały z wcześniejszych form podczas historii ziemi”.

W zupełnym kontraście do tego, Kreacjonizm jest definiowany jako: „Wiara, że wszechświat i żyjące organizmy powstały w wyniku specjalnych aktów Boskiego stwarzania, jak podaje opis biblijny, a nie przez nienaturalne procesy, takie jak ewolucja”. Wielu ludzi myli przystosowanie zwierząt do różnych warunków klimatycznych i środowiskowych z organiczną ewolucją. Oni nie zdają sobie sprawy z tego, że Bóg zaopatrzył Swoje stworzenia w systemy informacji, aby były w stanie przystosować się do nowych sytuacji, które mogą spotkać w swym życiu. Przystosować, to znaczy uczynić coś nadającego się do nowego celu; ulepszyć coś. Tego nie należy mylić z ewolucją.

Jest siedem rzeczy, o których Pan Darwin nie wiedział w 1859 roku:
(1) że na poziomie komórkowym miał być odkryty złożony kod genetyczny,
(2) że prawa dziedziczenia miały zostać odkryte przez Grzegorza Mendla,
(3) że Immanuel Velikovsky miał wynaleźć teorię katastrofizmu,
(4) że teoria Darwina 150 lat później będzie prowadziła do degradacji moralnej,
(5) że 150 lat później nadal nie będzie brakującego ogniwa,
(6) że informacja genetyczna musi pochodzić z istniejącej informacji genetycznej,
(7) że nanotechnologia i nieredukowalna złożoność dowodzą, że on był w błędzie.

Obecnie bardziej szczegółowo przeanalizujemy każdy z powyższych punktów. Te siedem punktów wybrano spośród wielu. Można dodać ich więcej, lecz czas i miejsce nie pozwala na wyczerpanie tego tematu.

Odkrycie projektu życia w postaci kodu DNA jest powszechnie przypisywane angielskiemu naukowcowi Francisowi Crickowi i jego amerykańskiemu koledze Jamesowi Watsonowi, lecz jego wcześniejszym odkrywcą (1868) był amerykański naukowiec F. Miescher. Około stu lat później jego znaczenie zostało rzeczywiście docenione wraz z opracowaniem planu podwójnej helisy przez Watsona i Cricka. To pozornie przypadkowe odkrycie spowodowało konieczność przeredagowania wszystkich podręczników do biologii; nagle nowy zestaw słów wszedł do słownictwa świata nauki. To pojawiło się w parze z rozwojem technologii, która pozwoliła ludziom obserwować najmniejsze części organizmów żywych. Projekt jest opracowanym planem lub rysunkiem technicznym, jak w przypadku modelu lub planu podziału gruntu, konstrukcji budynku czy wyrobu produkcyjnego. Uświadomienie sobie roli DNA w funkcjonowaniu procesów życiowych doprowadziło wielu do kwestionowania ateistycznych filozofii niektórych naukowców; bo czy ktokolwiek słyszał o projekcie bez wykonującego go projektanta? To odkrycie doprowadziło do bardzo wielu innych zdumiewających odkryć. Jedno z nich jest przypomnieniem pracy Pastora C.T. Russella, który wywiódł na światło „projekt” Boskiego planu zbawienia dla całej ludzkiej rodziny; to doprowadziło do wielu wspaniałych spostrzeżeń na temat Biblii.

Jest bardzo wątpliwe, czy Darwin lub jego towarzysz i współtwórca teorii ewolucji, Alfred Wallace, spirytysta, który zajął się teorią selekcji naturalnej, posiadali wiedzę o projekcie życia ujawnionym w kodzie DNA. Darwin nie był także świadomy dzieła austriackiego opata Grzegorza Mendla, którego odkrycia w zakresie praw dziedziczenia w 1865 roku, doprowadziły do skompromitowania teorii Darwina w 1900 roku i spowodowały że jej zwolennicy przedstawili nową i zmienioną teorię. Regularność i konsekwencja powtarzania się cech w hodowanych próbkach odkryte przez Mendla w rozmnażaniu roślin nie pozwalały na zmianę gatunków.

Na początku XIX wieku rozgorzała walka pomiędzy katastrofistami pod wodzą Barona Cuviera, a uniformitarystami (lub zwolennikami gradualizmu) prowadzonymi przez prawnika Charlesa Lyella. Katastrofiści uczyli, że ogromne zmiany na Ziemi wydarzyły się w stosunkowo krótkim czasie tysięcy lat; natomiast Pan Lyell uważał, że zmiana mogła jedynie nastąpić w ciągu bardzo długiego okresu milionów lat. Wydawało się bardziej logiczne przyjęcie, iż to, co ktoś widział, że wydarzyło się w ciągu kilkuset lat, zawsze następowało w takim tempie oraz że nie nastąpiło żadne wyjątkowe wydarzenie, które zakłóciłoby równowagę natury, prócz sporadycznych miejscowych powodzi czy wybuchów mniejszych wulkanów.

Błędne przekonania i złudzenia Lyella otrzymały pierwszeństwo i dały Darwinowi to, czego jego teoria tak rozpaczliwie potrzebowała – czas. Miliony lat uniformitaryzmu pomogły zaszczepić złudzenie, że zmiana gatunków mogła się wydarzyć przez niezauważalne i drobne zmiany występujące na przestrzeni wielu wieków. Gdyby zwyciężył katastrofizm, wówczas ewolucja nie mogłaby zostać zaszczepiona ludzkości, ponieważ w tym poglądzie były tylko tysiące lat; zbyt krótki czas na wystąpienie gatunkowych spekulacji Darwina.

Immanuił Wielikowski w roku 1974 na konferencji American Association for the Advancement of Science w San Francisco

Darwin z pewnością czuł się bardzo bezpiecznie ze świadomością, że katastrofizm był martwy, pogrzebany i zapomniany. Nie śnił nawet, że doktryna ta ożyje sto lat po jego śmierci. Odrodzenie katastrofizmu było dziełem głównie jednego wybitnego człowieka, Immanuela Velikovskiego, którego praca „Ziemia we wstrząsach” (1956) rozpoczęła obalanie teorii uniformitarystów. We wcześniejszych swych książkach (np. Zderzenie światów) wykorzystywał różne elementy ludowych mitologii w celu ugruntowania swych teorii – lecz w tym dziele odrzucił te źródła i polegał w zupełności na „kości i kamieniu”, jako dowodach. Jego dzieło z 1956 roku zostało dokładnie zbadane i jasno opisane tak, aby każdy mógł uświadomić sobie, że świat w przeszłości został poddany serii potężnych katastrof.

Należy powiedzieć, że Velikovsky był dręczony i prześladowany przez środowiska naukowe, ponieważ one zdawały sobie sprawę, że jego naukowe dzieło rzuca cienie poważnych wątpliwości na teorię ewolucji Darwina przez naturalną selekcję, zadając również kłam spekulacjom Lyella. Jak mówi jeden z pisarzy, Immanuel Velikovsky zasłużył sobie: „na dozgonną wrogość wpływowych kręgów świata nauki”. Oczy tych naukowców zostały zamknięte na wartościowe badania H.H. Howartha i J.J. Prestwicha z późnej ery wiktoriańskiej przez zgubne, drakońskie uprzedzenie, w którym pragnęli, by wszyscy bezmyślnie podporządkowali się mrocznemu, darwinistycznemu poglądowi na świat.

Wraz z pojawieniem się hipotez Darwina rozpoczęło się poszukiwanie „brakującego ogniwa”, jednak prawdę mówiąc, w geologicznym zapisie brakowało całych łańcuchów, a ponieważ ten dowód był niezbędny dla jego teorii, krótko przed śmiercią Darwin w rozpaczy zaoferował nagrodę dla tego, kto znajdzie taki dowód (zobacz list poniżej). W 1881 roku nagroda 200 funtów była olbrzymią sumą za odkrycie skamieniałości. Ten list został ujawniony w autobiografii przez sir Archibalda Geikie, „Dzieło długiego życia” (s.192, 1924r.). Nie musimy dodawać, że od 1882 roku nikt nie otrzymał tej nagrody!

***

LIST CHARLESA DARWINA DO SIR ARCHIBALDA GEIKIE

Down, Beckenham, Kent, listopad 1881.

Drogi Panie!

Jestem bardzo zainteresowany Pana opisem na temat wielkiego „odkrycia” w dolnych warstwach karbonu. Skoro znaleziono tak dużo skorpionów, to można było by mieć nadzieję na istnienie innych lądowych zwierząt i roślin, jeśli zostaną znalezione nowe miejsca przez wysadzenie warstwy skalnej. Lecz nie ośmieliłbym się prosić, żeby czuł się Pan zobligowany i zatrudniał badaczy do tej pracy. To prowadzi mnie do zaoferowania – a mam nadzieję i ufam, że nie myśli Pan, iż za dużo sobie pozwalam – 100 lub 200 funtów, jeśli może Pan znaleźć kogoś, komu mógłby powierzyć to zadanie i jeśli Pan uważa, że ma sens dalsze poszukiwanie nowych i większych paleontologicznych skarbów, które mogłyby zostać odkryte. Jeśli moja propozycja wydaje się Panu zbyteczna czy arogancka, proszę mi wybaczyć i uwierzyć, drogi Panie.

Z poważaniem
Karol Darwin.

Czy to ostatni wysiłek Pana Darwina w znalezieniu „brakującego ogniwa”? On napisał ten list do sir Archibalda Geikie, który umieścił ten znaczący dokument w swej autobiografii nazwanej „Dzieło długiego życia” (1924). Około 6 miesięcy później, pod koniec kwietnia, Darwin umarł. Nikt nigdy nie zgłosił się po nagrodę Pana Darwina w wysokości 200 funtów! Współczesny ekwiwalent tej nagrody to około 9 000 funtów. Naprawdę zdesperowany człowiek!

***

Obecny wiek jest wiekiem odkryć i ujawniania poprzednio ukrytych spraw – pojawienie się mikroskopu elektronowego w 1933 roku wywiodło na światło wiele mikroskopijnych organizmów i ich funkcji, których Darwin był zupełnie nieświadomy. Takie wybitne odkrycia powinny były dawno temu posłać ewolucję do kosza na śmieci.

Od czasu skonstruowania jednego z pierwszych komputerów na uniwersytecie w Manchester, w 1948 roku, nastąpiła rewolucja w sposobie zajmowania się informacją i gromadzenia jej. Techniki informacyjne bezustannie się rozwijają i w zadziwiającym stopniu mają wpływ na ludzkość. Dr Werner Gitt, naukowiec wiodący prym w badaniach na tym polu, sugeruje, iż nadszedł czas, kiedy pojęcie życia, jako składającego się jedynie z materii i energii, powinno być zaniechane i że należy do niego dodać informację. Wraz z odkryciami w genetyce, staje się coraz bardziej oczywiste, że rola Informacji jest tak samo ważna do życia jak Materia i Energia.

Doktryna naukowego Materializmu jest dzieckiem ateizmu; ona uczy, że Energia i Materia mogą same stworzyć życie. Energia i Materia nie mają żadnej inteligencji. Jeśli doda się do nich informację, wówczas ta doktryna zostanie zupełnie zmieniona. W rozwoju informacji musi być obecna wyższa inteligencja. Innymi słowy, obecność informacji wewnątrz życia świadczy o egzystencji Boga. Ona wskazuje, że informacja odkryta w naszym kodzie genetycznym została tam wbudowana przez żyjące inteligentne źródło.

Ostatnim punktem z naszych siedmiu, których Darwin był nieświadomy, była doktryna o tym, co może być określone jako „nieredukowalna złożoność”. Odkrycie tego zjawiska jest możliwe dzięki naukowej metodyce zwanej nanotechnologią. Nasz słownik określa nieredukowalne „jako coś, co nie może zostać zredukowane; nie może być zmniejszone”. Kiedy naukowcy z bardziej wyspecjalizowanymi i mocniejszymi mikroskopami elektronowymi, zaczęli badać struktury komórkowe na poziomie molekularnym i atomowym, znaleźli tam nie mniejszą, lecz większą złożoność, ku swemu pełnemu zdumieniu. Życie stało się nie mniej, lecz bardziej złożone, w swych najmniejszych formach.

Według Michaela J. Behe’a (Czarna skrzynka Darwina, Simon & Schuster, Nowy Jork, 1998) komórka była dla Darwina „czarną skrzynką”, której on nie mógł otworzyć. Gdy naukowcy w XX wieku otworzyli ludzką komórkę (najmniejszą strukturalną i funkcjonalną część organizmu) przy pomocy promieni X – krystalografii, została ujawniona złożona struktura komórki na poziomie molekularnym i atomowym. Te odkrycia rozdrażniły ewolucjonistów, gdyż one ujawniły, że jedynym sposobem powołania do egzystencji tych struktur był inteligentny projekt. Współzależność różnych elementów od siebie spowodowała szybki rozwój komórki, który bez obecności projektu leży poza sferą możliwości.

Odkrycia ostatniego wieku postawiły zwolenników teorii Darwina w takim położeniu, w jakim znaleźli się zwolennicy teorii płaskiej ziemi; gdyż obrazy Ziemi, wysyłane z satelitów okrążających Ziemię, ponad wszelką wątpliwość wykazywały, że Ziemia jest kulą. Podobnie ludzkie życie i skomplikowane funkcjonowanie wszechświata nie może być rozpatrywane jako istniejące z innego stanowiska, niż jako szczegółowa realizacja inteligentnego projektu pochodzącego od wszechwiedzącego, miłującego Stwórcy.

RYSUNEK ZWYKŁEJ PUŁAPKI NA MYSZY

Rysunek obok jest wzięty z „Czarnej skrzynki Darwina” (s. 43, wydanie z 2003) autorstwa Michaela J. Behe’a. Ten tom ma trafny podtytuł: „Biochemiczne zakwestionowanie ewolucji”. Jest to dzieło brzemienne w skutki, obfitujące w pozytywne następstwa w badaniach nad Stworzeniem: prawdziwie otwierający oczy, mistrzowski przegląd błędów i niepowodzeń ewolucji Darwina na poziomie molekularnym.

Autor używa składowych części pułapki na myszy jako ilustracji „nieredukowalnej złożoności” w komórce. Pułapka staje się nieskuteczna, jeśli nawet jedna część zostanie usunięta; wszystkie części są niezbędne do jej funkcjonowania. Kiedy ona przestaje działać, nie ma żadnego powodu, by istniała w jakimkolwiek celu. Czy jakakolwiek komórka mogłaby zaistnieć jako dzieło ślepego przypadku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.