Wspomnienie z konferencji

Chrześcijanie w Burkina Faso (fot. vaticannews)

W kwietniu 2016 r. na konferencji w Bydgoszczy pojawił się Czesław Bassara. Ten protestancki kaznodzieja i autor książek odwiedził z ewangelią obie Ameryki, Afrykę i Azję i podzielił się wtedy kilkoma ciekawymi historiami, które chyba warto odnotować:

* w Burkina Faso służył wykładami na konferencji biblijnej od 8:00 do 21:00 (z krótkimi przerwami) i mówił, że musiał wieczorem sprytnie się wymknąć, bo nie pozwolono by mu przerwać… tak wielki był tam głód Słowa

* w Chinach, gdy miał zamiar cytować jakiś fragment z Pisma Świętego słuchacze wstawali i recytowali go z pamięci (najpierw myślał, że dzieje się tak tylko z najbardziej znanymi wersetami, ale okazało się, że praktycznie każdy przytaczany przez niego tekst ktoś jest w stanie wyrecytować). Wśród chrześcijan, którzy są tam prześladowani, jest wielkie umiłowanie Biblii i strach, że w razie złapania podczas nielegalnych spotkań mogliby stracić z nią kontakt; dlatego starają się nauczyć jak najwięcej fragmentów Pisma Św. na pamięć

* Chińczycy modlą się też za prześladowanych Polaków. To zdziwiło Bassarę i pytał: ale jak to? Polacy prześladowani? Chińczycy stwierdzili, że jesteśmy prześladowani bardziej niż oni. „Ktoś” każe nam chodzić do centrum handlowego zamiast do kościoła w niedzielę, „ktoś” nie pozwala nam się uśmiechać z czystym sercem, sercem pełnym Słowa Bożego, „ktoś” cały czas przeszkadza nam w żywej wierze… Inaczej mówiąc: ich zdaniem kościół / bracia i siostry w Polsce są bardziej prześladowani niż oni.

* Chrześcijanie z Korei Południowej wysyłają do Korei Północnej (gdzie głoszenie jest zabronione) balony, z których w odpowiednim momencie wypuszczane są tysiące ulotek z głównymi myślami ewangelii (np. fragment z Ewangelii wg św. Jana 3:16 i kilka informacji odnośnie pokuty i wiary w Chrystusa). Wiele tysięcy takich ulotek spadło na Pjongpjang (stolicę Korei Płn.), gdzie potajemnie Chrystusa wyznaje coraz więcej osób.

Sama treść wykładu była wtedy wzmacniająca duchowo, bo pastor mówił o Biblii jako jedynej podstawie wiary chrześcijan, bezbłędnej, natchnionej i pewnej. Odrzucał osobiste objawienia, różne proroctwa na obecne czasy (wynikające z rzekomych objawień Ducha Świętego) itp. Oczywiście było trochę nauk, pod którymi bym się nie podpisał i bardzo brakowało nadziei Królestwa Bożego na ziemi, nadziei świata (a pojawiły się wzmianki o piekle z wiecznymi mękami, poglądzie, który wielokrotnie już omówiony został jako błędny w różnych książkach i wykładach).

Jedno z radosnych wspomnień i wrażeń z tego spotkania to fakt, że nie czułem mocnego podziału na „my” i „oni”. Wszyscy przecież bez względu na niektóre przekonania zbawienie otrzymujemy z łaski Bożej przez wiarę w Jezusa Chrystusa. I dla nas wszystkich (bez względu na denominację lub ugrupowanie) tylko miłosierdzie Boże może być nadzieją, a nie nasze osobiste zasługi czy przynależność. Z drugiej strony, pamiętam, że te fragmenty o piekle umocniły mnie w przekonaniu, że biblijny punkt widzenia jest inny, bo Bóg zdecydowanie jest inny, bardziej sprawiedliwy, mądry i miłosierny. I tak, przez ostatnie pięć lat dalej zgłębiałem nadzieję restytucji i królowania Chrystusa na ziemi, z którego skorzystają nie tylko dzisiaj wierzący (którzy będą tam raczej sługami i pomocnikami drugich), ale także ateiści, agnostycy, politeiści, muzułmanie i – last but not least 😉 – żydzi.


Wiktor 

Zobacz inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.