Niepowodzenia ruchu „charyzmatycznego”

Sala jednego z charyzmatycznych megakościołów (Lakewood w Houston).

BÓG stworzył człowieka z zasadniczym głodem i pragnieniem jedności duchowej z Bogiem oraz chęcią dowiedzenia się o tyle o Nim, Jego celach i planach, o ile Bóg je odkrywa przed nim. Lecz w wyniku upadku Adamowego, potępienia i deprawacji wielu z rodzaju ludzkiego zachowało bardzo niewiele tego głodu poznawania Boga i pragnienia Boga. Wśród większości żyjących w tym wieku inne głody i pragnienia – fizyczne, umysłowe, moralne i artystyczne – oraz wysiłki zaspokojenia ich w całości lub prawie w całości wyparły głód Boga i pragnienie Boga.

U wielu ten głód i pragnienie nie zostały całkowicie wyparte. Tacy uznają istnienie Boga oraz zgadzają się, że nauki i przykład Chrystusa same w sobie były dobre. Poświęcają Bogu pewną część swego czasu i uwagi, szczególnie w jednym dniu tygodnia, gdy uczęszczają do kościoła lub słuchają nabożeństw, wsłuchują się w dźwięki organów lub śpiew chóru, uczestniczą w czytaniu liturgii lub wysłuchują lub powtarzają modlitwy oraz przysłuchują się krótkim kazaniom na różne tematy zadowalając się niewielką dozą nauki biblijnej. Od czasu do czasu sami się modlą, szczególnie gdy spotykają ich poważne kłopoty, lecz nie studiują Biblii ani ukazanego w niej planu Bożego. Wielu zadowala się formami, ceremoniami, rytuałami, jakie stosowane są w ich kościołach i nie posuwają się ani o krok naprzód.

Inni odczuwają w większym stopniu głód i pragnienie Boga. Ci prawdziwie pokutują za Swe grzechy i uważają Jezusa nie tylko za dobrego nauczyciela i przykład, lecz również za swego zbawiciela i drogę dającą dostęp do Boga oraz umożliwiającą uzyskanie przebaczenia grzechów i zbawienia (Dz. Ap. 20:21). Tym sposobem doznają oni cudownej radości płynącej ze stanu przebaczenia ich grzechów i pokoju z Bogiem (Rzym. 5:1). Osoby takie modlą się z większą lub mniejszą regularnością a ich modlitwy nie mają (wyłącznie formalnego i samolubnego charakteru, lecz są właściwymi modlitwami, w których mieszczą się płynące z serca słowa dziękczynienia i pieśni pochwalnych skierowanych do Boga. Cieszą się słysząc kazanie i nauczanie oparte na Biblii, sami czytują i studiują Biblię, lecz nie zastanawiają się nad nią wystarczająco głęboko, aby bardzo dobrze poznać Boga i zrozumieć Jego plan i cele. W ten sposób zaspokajają swoją miarę głodu i pragnienia Boga. Zadowala ich myśl, że gdy umrą pójdą z pewnością do nieba.

Jeszcze inni odczuwają większy głód i pragnienie Boga. Radują się oni nie tylko z pokoju z Bogiem zyskanego dzięki pokucie i wierze w Jezusa jako zbawiciela, lecz doświadczają uczucia głębszej radości i błogosławieństwa wchodząc w stan łaski, do której mają otwarty dostęp (Rzym. 5:2). Stają się uczniami Chrystusa przyjmując Go do swoich serc jako ich. Pana; czynią to poświęcając się Bogu, aby czynić Jego wolę (Przyp. 23:28; Rzym. 12:1, 2) i osiągają nie tylko pokój z Bogiem, ale również pokój Boży strzegący ich serc i umysłów przez Chrystusa Jezusa (Filip. 4:6,7).

Tacy otrzymują głębsze dowody miłości Bożej, łaski i Jego nieustannej obecności z nimi. Gdy gorąco się modlą i poszukują możliwości większego zbliżenia się do Boga i Chrystusa osiągają stan coraz większego napełnienia Jego Duchem Świętym „Rozmawiając z sobą przez psalmy, i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercach swoich Panu” (Efez. 5:18, 19). Te pieśni dziękczynienia i chwały na cześć Jehowy przy każdej nadarzającej się okazji są zarówno na ich ustach jak i w ich sercach oraz umysłach.

Tacy są zadowoleni, gdy mogą przy każdej nadarzającej się sposobności dać innym świadectwo o radości, pokoju i błogosławieństwie, jakimi Bóg ich łaskawie obdarzył w Chrystusie. Studiują oni coraz dogłębniej Słowo i Bóg pozwala im, osiągać coraz większą znajomość swego planu i dróg („… oczy twoje niechaj strzegą dróg moich” – Przyp. 23:28). Dzięki udzielonemu im oświeceniu duchem, Bóg ukazuje im „głębokości” swego Słowa i planu (1 Kor. 2:10). Do takich Jezus mówi: „Jeśli wy zostaniecie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie: i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi … A przetoż jeśli was Syn wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie” (Jana 8:31, 32, 38). Co za błogosławiona i radosna wolność! Doświadczały jej prawdziwie oddane Bogu osoby od samego początku obecnego wieku Kościoła lub Ewangelii.

Teraz przy końcu tego wieku Bóg zesłał szczególne błogosławieństwa tym, którzy jako poszukiwacze prawdy trwają w Jego Słowie. Pokazał im Prawdę o mającym nadejść wkrótce na ziemię królestwie Bożym oraz dowody wypełniania się proroctwa biblijnego mówiącego o ponownym zgromadzeniu w ojczyźnie cielesnego Izraela, który ostatecznie odrzuci niewiarę i przyjmie swego Mesjasza (Łuk. 21:24-32; Am. 9:14,15; Zach. 12:9, 10; 14:1-5). Pokazał im prawdę mówiącą, że tysiącletnie panowanie Chrystusa na ziemi nastąpi po Jego drugim adwencie jako czas „… naprawienia [przywrócenia do pierwotnego stanu] wszystkich rzeczy, co był przepowiedział Bóg przez usta wszystkich świętych swoich proroków od wieków” (Dz. Ap. 3:19-21) oraz to że królestwo Chrystusa zgodnie z Boską wolą trwać będzie wiecznie (Obj. 11:15; Dan. 7:13, 14, 18, 27), a w nim żyć będą, wiecznie na ziemi w pokoju: i szczęściu zbawieni spośród rodzaju ludzkiego (z wyjątkiem wybranych; Zobacz naszą broszurkę „Królestwo Boże niebiańskie i ziemskie”).

Bóg błogosławi również tym poszukiwaczom prawdy uwolnieniem ich od wyznaniowych błędów pochodzących z okresu średniowiecza, takich jak błąd o świadomości umarłych, który odrzuca wielką ważność i potrzebę zmartwychwstania (1 Kor. 15:18), wywodzący się z pogaństwa błąd o nieśmiertelności duszy jawnie zaprzeczający Pismu Świętemu (por. Ezech. 18:4, 20) i przynoszące Bogu ujmę nauczanie o wiecznych mękach w ognistym piekle zamiast nauczania o ostatecznym unicestwieniu, jako karze dla niepoprawnych grzeszników. Tacy poszukiwacze prawdy mogą rzeczywiście powiedzieć wraz z psalmistą (40:4): „A włożył w usta moje pieśń nową, chwałę należącą Bogu naszemu, co gdy wiele ich ogląda, ulękną się [Boga], a [w rezultacie] będą mieć nadzieję w Panu”.

Gdy oni (poszukujący Prawdy) gorliwie studiują prawdy o królestwie restytucyjnym i o śmiertelności człowieka przeciwnej jego nieśmiertelności oraz wiele innych stosownych drogocennych nauk Prawdy, włączając głębsze prawdy, serca ich napełnią się większą radością od kiedykolwiek zaznanej, bowiem dojrzą wyłaniającą się z Pisma Świętego piękność i wielkość Boskiego planu wieków oraz cudowny charakter Boga składający się z mądrości, sprawiedliwości, miłości i mocy. Gdy pozostają przy Jego słowie widzą swego niebiańskiego Ojca w nowym świetle, nie jako tego, który byłby w stanie wiecznie torturować w ogniu którekolwiek ze swych stworzeń, lecz jako tego, który tak jak każdy dobry ziemski ojciec zadrżałby na myśl o wiecznym torturowaniu w ogniu jakiegokolwiek swego dziecka bez względu na to jak bardzo byłoby ono samowolne. W odniesieniu do bałwochwalczych praktyk uprawianych w Izraelu pośród których były i nakazujące „… aby przenaszali przez ogień synów swoich i córki swoje Molochowi”, Bóg powiedział: „… chociażem im tego nie rozkazał, ani to wstąpiło na serce moje, aby kiedy czynić mieli tę obrzydliwość” (Jer. 32:35). On nie pomyślałby, aby kogokolwiek torturować choć przez krótką chwilę a cóż dopiero wiecznie!

W miarę, gdy poszukiwacze prawdy coraz bardziej oddają się rozważaniom nad Boskim charakterem i planem objawionym w Jego Słowie, coraz bardziej przepełnia ich poczucie ocenienia, zachwytu, radości i świętego uczucia. Wszystko to wyrażają oni w pieśniach pochwalnych oddających cześć Bogu, w modlitwach kierowanych do Niego i w odczuwaniu łączności duchowej z Nim, w oświadczeniach i pełnym samozaparcia służeniu Mu podejmując starania, aby On sam, Jego charakter i plan lśniły uznaniem innych. Tym samym ich wysiłki zbliżenia się do Boga i Jego prawdy oraz pragnienie jedności z Nim są wystarczająco zaspokojone a ich uczuciowe jak też inne potrzeby dostatecznie uwzględnione.

„POŚLĘ GŁÓD NA ZIEMIĘ”

Smutny to fakt. iż obecnie wielu nie czują głodu Boga i Jego Prawdy, ich pragnienie Boga oraz uczuciowe i inne potrzeby są jednakże zaspokajane, czasem aż nadto. Obok literalnego głodu w niektórych krajach jak mówi Amos 8:11, Bóg zsyła „głód na ziemię, nie głód [literalnego] chleba, ani pragnienie wody, ale słuchania słów Pańskich”. Wielu żyjących przy końcu dnia obecnego wieku błądzi sercem umysłem i rzeczywiście odczuwa głód oraz pragnienie usłyszenia słów Pańskich, które mogłyby być przez nich zrozumiane jako „pokarm na czas słuszny” (Mat. 24:45), jako radująca serce nowina o królestwie i związane z, nią prawdy. Obejmuje to też prawdę o wiecznie trwającym Królestwie Bożym, na ziemi i ważność nauki o zmartwychwstaniu przeciwstawionej naukom zawartym w wierzeniach średniowiecza o świadomości umarłych, nieśmiertelności ludzkiej duszy oraz wiecznych mękach a ponadto wiele prawd łączących się już z wymienionymi i posiadającymi głębsze znaczenie prawdami Słowa Bożego.

Wielu dochodzi do przekonania, że w różnych kościołach chrześcijańskich istnieje zbyt wiele formalizmu i rytualizmu a za mało prawdziwej nauki biblijnej, by zaspokoić głód wiernych w odniesieniu do tego, co jest prawdziwym Bożym „pokarmem na czas słuszny”, jak to już wspomnieliśmy. Wielu tuła się po różnych fałszywych religiach, które szerzą się ostatnio, włączając religie wschodu. Niektórym wydaje się przynajmniej początkowo, że zaspokoją one w pewnym stopniu ich potrzeby, lecz szybko zdają sobie sprawę, o ile mają oczy i uszy zrozumienia otwarte, że tak nie jest i że takie religie są jedynie substytutem zaspokajającym ich prawdziwy głód i pragnienie. Lecz ci, którzy nie zachowują ostrożności popadają w drzemkę myśląc, że posiadają poszukiwaną przez siebie prawdziwą religię.

Rosnące liczebnie rzesze znajdując się pod wpływem różnych kościołów chrześcijańskich, jak i te poza ich zasięgiem, są tak nastawiane, aby wierzyły, że to czego im potrzeba do zaspokojenia występującego u nich głodu Boga i Jego prawdy, i co jest w stanie dać im głębsze przeżycia religijne, jest poszukiwaniem cudownych „darów” Ducha, do których zalicza się również „mówienie językami”, jakie występowały w okresie dziecięctwa Kościoła, zanim dany mu był w całości Nowy Testament, i które zanikły po śmierci Apostołów oraz tych, na których oni kładli swe ręce udzielając wspomnianych „darów”. Rzecznicy „mówienia językami” w obecnej dobie starają się wykorzystywać te „dary” jako środki służące do pogłębienia stanu uduchowienia i przywracania życia kościołom opanowanym przez martwy formalizm i rytualizm. Od 1950 roku szczególnie nasiliły się próby wykorzystania przeżyć „charyzmatycznych”, szczególnie „mówienie językami”, jako środka, który poprawiłby stosunki panujące pomiędzy kościołami protestanckimi i umocnił między nimi jedność, a także poprawiłby stosunki pomiędzy kościołami protestanckimi i katolickimi. Miliony książek i czasopism pojawiają się każdego roku mając na celu rozpowszechnienie tych nauk.

Osiągnięto stale rosnący sukces a utworzony iw rezultacie ruch „charyzmatyczny” stwarza Szansę wlania w formalistyczne i rytualistyczne kościoły czegoś, co wygląda jak nowe życie, dzięki czemu udaje im się zachować swych członków, bez konieczności odrzucenia zachowanych w tych kościołach błędów w wierzeniach pochodzących z wieków ciemnych. Wiele czasu i uwagi poświęca się na poszukiwania nowych mocnych przeżyć emocjonalnych oraz na wywołanie takich przeżyć, które były udziałem wczesnego Kościoła, zanim otrzymał w całości Nowy Testament.

W ten sposób wielu doszło do przekonania, że osiągnęli najwyższy i najlepszy poziom życia i doświadczeń uczuciowych, które mają zjednoczyć wierzących różnych denominacji. Otrzymują oni jednakże substytut prawdziwego doświadczenia chrześcijańskiego. W wielu przypadkach ludzie tacy zostają odciągnięci od postanowienia trwania przy Słowie, od dokładnego i uważnego studiowania proroctwa biblijnego przeznaczonego na czas obecny; od prawd biblijnych; mówiących o wiecznym życiu na ziemi dla większości ludzkości, o śmiertelności duszy ludzkiej, o nieświadomości umarłych, o wielkiej ważności zmartwychwstania i śmierci – przerwaniu życia – a nie wiecznych mękach, jako karze za grzech itp., tworzącymi kontrast z błędami przeniesionymi z wierzeń średniowiecza. Wszystkie inne piękne i wzmacniające prawdy, włączając w to głębsze prawdy, jakie ci, którzy niezachwianie trwają w Słowie mają przywilej znać w naszych czasach i które (Słowo) bardzo pomaga im we wzroście w wiedzy i łasce (2 Piotra 1:5-11; 3:18) oraz napełnianiu się świętym: Duchem i większą radością i pokojem.

Poszukiwanie mocnych przeżyć emocjonalnych, „mówienie językami” (nazywane przez niektórych „charyzmanią”; link do artykułu w formacie *.pdf) zajmuje wiele cennego czasu i uwagi, które mogłyby być korzystniej użyte, na przykład, na studiowanie głębszych prawd, „twardego pokarmu” Słowa Bożego (Żyd. 5:12-14), na głoszenie Ewangelii itp. W rezultacie występują większe lub mniejsze zahamowania w rozwoju duchowym zamiast właściwy zdrowy chrześcijański wzrost w zrozumiewaniu „twardego pokarmu” Słowa Bożego (Żyd. 5:12) i pod innymi względami, innymi słowy mówiąc, wzrost, który był możliwy w wypadku wszystkich „prawdziwych uczniów” Jezusa bez owych cudownych „darów ducha”, które ustały od śmierci Apostołów i tych, którym Apostołowie udzielili z owych „darów” we wczesnym okresie tego wieku.

Więcej na temat ujemnej strony podejmowania wysiłków, by „mówić językami” lub innych rzekomych „darów”, można się dowiedzieć z publikowanych przez nas traktatów, między innymi z, artykułu pt. Czy współczesne „mówienie językami” pochodzi od Boga – Ter. Pr. ’86, str. 3.

_______
Powyższy artykuł pochodzi z czasopisma „Sztandar Biblijny” nr 17, luty 1986.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *