Gdzie są umarli i czy znowu się spotkamy?

Pytanie o to, co dzieje się z człowiekiem po śmierci, należy do najstarszych i najbardziej osobistych pytań, jakie stawia sobie ludzkość. Kiedy żegnamy kogoś bliskiego, niemal natychmiast pojawiają się myśli: Gdzie on teraz jest? Czy cierpi? Czy jest szczęśliwy? Czy coś odczuwa? A może po prostu śpi? I wreszcie: czy kiedykolwiek jeszcze tę osobę zobaczymy?

Wykład wygłoszony przez br. Wiktora Szpunara na spotkaniu internetowym zboru Pana w Bydgoszczy, 1 listopada 2026 r. 

Odpowiedzi na te pytania będziemy szukali w Biblii. Nie chodzi o to, żeby z góry przyjąć jakiś popularny pogląd na życie po śmierci i następnie dopasowywać do niego wersety. Chciałbym raczej pozwolić, by Pismo Święte samo przedstawiło swoją naukę. Zobaczmy, co rzeczywiście mówi o śmierci, stanie umarłych i nadziei na ponowne spotkanie.

Pytanie, które dotyczy każdego z nas

Dobrze pamiętam to spotkanie. Byliśmy w smażalni ryb, później nad wodą i później jeszcze oglądaliśmy pasiekę siostry Czesi. A dzisiaj już nie ma ani siostry Ewy, ani siostry Czesi, ani taty… i z tego składu zostałem tylko ja, który robiłem to zdjęcie.

Wystarczy rozejrzeć się wokół, żeby zobaczyć, jak bardzo śmierć jest obecna w naszym życiu. Co roku żegnamy znane osoby, czasami młode, pełne planów i energii. Ich odejście potrafi zaskoczyć i poruszyć tysiące ludzi. Nie trzeba jednak być osobą publiczną, żeby czyjaś śmierć stała się dla nas ważnym wydarzeniem. Często znacznie mocniej przeżywamy odejście kogoś, kogo znaliśmy osobiście: członka rodziny, przyjaciela, sąsiada czy kogoś ze wspólnoty, z którą dzieliliśmy część życia.

Są również fotografie przedstawiające mojego tatę podczas rozmowy z bliskimi osobami, których także już z nami nie ma. Patrząc na nie, uświadamiam sobie, jak wiele wspólnych historii tworzy nasze życie i jak wiele osób z czasem pozostaje już tylko we wspomnieniach.

Pamiętam również mojego kuzyna Marcina, który zmarł bardzo młodo. Są też inne osoby, które przewinęły się przez nasze spotkania, rodziny i zbory. Niektóre nadal są z nami, inne odeszły.

Kiedy więc pytamy, gdzie są umarli, nie pytamy o abstrakcyjne postacie. Pytamy o konkretnych ludzi, których pamiętamy i za którymi tęsknimy.

Różne wyobrażenia o tym, co dzieje się po śmierci

Ludzie na przestrzeni wieków udzielali bardzo różnych odpowiedzi na pytanie o los człowieka po śmierci.

W mitologii greckiej pojawia się podziemne królestwo zmarłych, do którego prowadzi rzeka Styks. Inne religie i tradycje mówią o reinkarnacji, czyli ponownych narodzinach w kolejnych postaciach. W chrześcijaństwie popularne są wyobrażenia nieba, piekła i czyśćca. Niektórzy wyobrażają sobie życie po śmierci gdzieś w odległym wszechświecie, na innej planecie, a inni odrzucają wszelką możliwość dalszego istnienia i uważają, że śmierć oznacza po prostu całkowity koniec.

Tak wiele różnych odpowiedzi pokazuje, że człowiek od zawsze próbował zrozumieć tajemnicę śmierci. Nie wszystkie te poglądy mogą jednak jednocześnie przedstawiać prawdę.

Jak zatem rozpoznać, który z nich jest zgodny z nauką Boga Biblii?

Dwa założenia na temat Boskiej prawdy

Zanim przejdziemy do konkretnych wersetów, warto przyjąć dwa ważne założenia.

Pierwsze jest takie, że Bóg jest mądrzejszy od nas, a Jego plan jest lepszy niż jakikolwiek plan, który sami moglibyśmy wymyślić.

W Księdze Izajasza 55:8-9 czytamy:

„Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje – mówi Pan. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi”.

Nie zawsze musimy rozumieć wszystkie Boskie decyzje. Możemy jednak ufać, że Jego mądrość przewyższa naszą.

Drugie założenie wiąże się z charakterem Boga. Wierzymy, że postępuje On zgodnie z zasadami, których sam naucza. Jezus powiedział:

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”.

Cztery biblijne symbole wskazujące na Boski charakter: lew oznaczający moc, wół oznaczający sprawiedliwość, ludzka twarz oznaczająca miłość i orzeł oznaczający mądrość Boga.

Jeżeli Bóg wymaga od ludzi miłości, miłosierdzia i sprawiedliwości, to nie możemy przypisywać Mu postępowania, które byłoby sprzeczne z tymi zasadami.

Właśnie dlatego warto oceniać różne nauki religijne w świetle czterech przymiotów Boga: mocy, sprawiedliwości, miłości i mądrości. Nauka, która przedstawia Boga jako niesprawiedliwego, okrutnego lub działającego wbrew własnym zasadom, wymaga poważnego zastanowienia.

W moim osobistym poszukiwaniu odpowiedzi ważną rolę odegrała również książka Boski plan wieków. Do jej przeczytania zachęcił mnie tata, choć zrobił to w dość nietypowy sposób. Zależało mi na udziale w pewnym niedzielnym turnieju sportowym. Tata zgodził się, ale postawił warunek: miałem przeczytać całą książkę. Przeczytałem ją, i to dość szybko. Wtedy nie wszystko jeszcze rozumiałem, ale później wróciłem do niej ponownie. Okazała się ważną pomocą w porządkowaniu biblijnych nauk.

W jakim stanie znajdują się umarli?

Przejdźmy teraz do najważniejszego pytania: co Biblia mówi o stanie człowieka po śmierci?

Jednym z najbardziej bezpośrednich fragmentów jest Księga Kaznodziei 9:5,10:

„Żyjący bowiem wiedzą, że umrą, ale umarli o niczym nie wiedzą (…) nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz”.

Werset ten przedstawia śmierć jako stan pozbawiony świadomości. Umarli nie wiedzą, co dzieje się na świecie, nie pracują, nie planują i nie podejmują żadnych działań.

Podobną myśl znajdujemy w Psalmie 146:3-4:

„Nie pokładajcie ufności we władcach ani w żadnym synu ludzkim, u którego nie ma wybawienia. Opuszcza go duch i wraca do swojej ziemi; w tym dniu zginą wszystkie jego myśli”.

Kiedy człowiek umiera, kończy się jego ziemska aktywność i ustają jego myśli. Nie ma już świadomości tego, co dzieje się wokół niego.

Śmierć podobna do snu

Biblia często posługuje się obrazem snu, kiedy mówi o śmierci. Nie jest to przypadkowe porównanie. Człowiek pogrążony we śnie nie uczestniczy świadomie w wydarzeniach rozgrywających się wokół niego. Nie wie, co dzieje się podczas jego snu, dopóki się nie obudzi.

W Księdze Daniela 12:2 czytamy:

„Wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzi się…”.

Zwróćmy uwagę na słowo „obudzi się”. Sen nie jest tutaj obrazem wiecznego zapomnienia. Wskazuje na stan, z którego można zostać przywróconym do życia.

Podobnie wypowiedział się Jezus, kiedy umarła córka Jaira. W Ewangelii Łukasza 8:52-53 czytamy:

„A wszyscy płakali i lamentowali nad nią. Lecz Jezus powiedział: Nie płaczcie, nie umarła, tylko śpi. I naśmiewali się z niego, wiedząc, że umarła”.

Ludzie wiedzieli, że dziewczynka naprawdę umarła. Jezus jednak opisał jej stan jako sen. Dlaczego? Ponieważ wiedział, że może przywrócić ją do życia.

Dlaczego zmartwychwstanie jest tak ważne?

Jeżeli umarli nadal żyją świadomie w innym świecie, dlaczego Biblia tak mocno podkreśla potrzebę ich zmartwychwstania?

Apostoł Paweł napisał w 1 Liście do Koryntian 15:16,18:

„Jeśli bowiem umarli nie są wskrzeszani… to i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli”.

Cały piętnasty rozdział tego listu poświęcony jest zmartwychwstaniu. Paweł traktował je jako fundamentalny element chrześcijańskiej nadziei. Gdyby umarli już teraz prowadzili świadome życie w innym miejscu, znaczenie obietnicy ich przyszłego obudzenia byłoby zupełnie inne.

Biblia przeciwstawia śmierć życiu wiecznemu

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden charakterystyczny element biblijnego nauczania. Pismo Święte bardzo konsekwentnie przeciwstawia sobie życie wieczne i śmierć.

Jezus powiedział w Ewangelii Jana 3:16:

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Podobnie apostoł Paweł napisał w Liście do Rzymian 6:23:

„Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, ale darem łaski Boga jest życie wieczne w Jezusie Chrystusie, naszym Panu”.

Zauważmy ten kontrast: śmierć albo życie wieczne. Nie jest to przeciwstawienie życia w niebie i życia w mękach, ale śmierci i życia.

To bardzo ważne, ponieważ pomaga nam zrozumieć, czym według Biblii jest konsekwencja grzechu i na czym polega zbawienie.

Jak śmierć pojawiła się na świecie?

Aby zrozumieć biblijną naukę o śmierci, musimy wrócić do początku ludzkiej historii, do opisu stworzenia człowieka w Księdze Rodzaju.

W 1 Mojżeszowej 2:7 czytamy:

„Wtedy Pan Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. I człowiek stał się żywą duszą”.

Ten fragment jest istotny dla zrozumienia biblijnego pojęcia duszy. Człowiek nie otrzymał nieśmiertelnej duszy jako odrębnej części swojej istoty. W wyniku połączenia ciała i tchnienia życia stał się żywą duszą, czyli żywą istotą.

Następnie Bóg wydał człowiekowi polecenie. W 1 Mojżeszowej 2:16-17 czytamy:

„I rozkazał Pan Bóg człowiekowi: Możesz jeść do woli z każdego drzewa ogrodu, ale z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz”.

Nieposłuszeństwo miało przynieść konkretną konsekwencję: śmierć.

Co zatem Adam sprowadził na swoje potomstwo?

Odpowiedź znajdujemy w Liście do Rzymian 5:12:

„Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli…”.

W ten sposób śmierć stała się wspólnym doświadczeniem całej ludzkości. Nie jest to jedynie przypadłość niektórych ludzi, lecz konsekwencja grzechu, który pojawił się na świecie przez nieposłuszeństwo Adama.

Adam i Jezus – dwa przeciwstawne doświadczenia

Jeśli przez jednego człowieka grzech i śmierć dotknęły całą ludzkość, to jak Bóg mógł sprawiedliwie rozwiązać ten problem?

Odpowiedź wiąże się z Jezusem Chrystusem.

W 1 Liście do Koryntian 15:3 apostoł Paweł przypomina:

„Najpierw bowiem przekazałem wam to, co i ja otrzymałem, że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem”.

Adam sprowadził na ludzkość grzech i śmierć. Jezus natomiast złożył swoje życie jako okup, dzięki któremu możliwe stało się odwrócenie skutków upadku człowieka.

To zestawienie Adama i Jezusa jest jednym z najważniejszych elementów biblijnego planu zbawienia. Nie chodzi jedynie o pocieszenie ludzi po stracie bliskich, ale o rzeczywiste rozwiązanie problemu grzechu i śmierci. Warto dodać, że Jezus umarł, bo taki był wyrok Adama – nie były to pośmiertne cierpienia.

Dlaczego zmartwychwstanie Jezusa jest tak ważne?

Moja osobista wiara bardzo mocno wiąże się z przekonaniem o rzeczywistym zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.

Dlaczego uznaję ten fakt za tak istotny?

Przede wszystkim apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian 15:3-8 wymienia świadków, którzy widzieli zmartwychwstałego Jezusa. Nie przedstawia zmartwychwstania jako prywatnego przeżycia jednej osoby, lecz odwołuje się do wielu świadectw, w tym do spotkania z ponad pięciuset braćmi jednocześnie. Wielu z tych ludzi jeszcze żyło, gdy Paweł pisał te słowa.

Ważne jest również to, jak zmieniło się zachowanie uczniów Jezusa. Wcześniej przestraszeni i rozproszeni, później odważnie głosili jego zmartwychwstanie. W Dziejach Apostolskich 4:13 czytamy, że przeciwnicy apostołów rozpoznali, iż byli oni z Jezusem.

Kolejnym argumentem jest wypełnienie się proroctw odnoszących się do Mesjasza. Apostołowie wykazywali na podstawie Pisma, że cierpienia i zmartwychwstanie Chrystusa były zgodne z Bożym zamierzeniem (Dzieje 17:2-3; 28:23).

Nie można też pominąć wierności pierwszych naśladowców Jezusa, którzy znosili prześladowania i cierpienia, pozostając przy swoim świadectwie. Ich postawa skłania do zastanowienia: dlaczego mieliby ponosić tak wielkie koszty za coś, o czym wiedzieliby, że jest świadomym kłamstwem?

Zmartwychwstanie Jezusa nie jest więc dla mnie jedynie jednym z wielu elementów chrześcijańskiej doktryny. Stanowi fundament nadziei, że śmierć nie musi być ostatnim rozdziałem ludzkiego życia.

Jezus pokazał, że ma władzę nad śmiercią

Podczas swojej ziemskiej działalności Jezus wielokrotnie udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

W Ewangelii Łukasza 7:22 czytamy:

„Ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a ubogim głoszona jest ewangelia”.

Wskrzeszanie umarłych było szczególnym dowodem mocy Jezusa. Pokazywało, że jego władza nie ogranicza się do uzdrawiania chorych. Potrafił również przywrócić życie tym, którzy już umarli.

Historia Łazarza – Jezus nazwał śmierć snem

Jednym z najbardziej poruszających opisów jest wskrzeszenie Łazarza, przyjaciela Jezusa.

W Ewangelii Jana 11:11-14 czytamy:

„Łazarz, nasz przyjaciel, śpi, ale idę, aby obudzić go ze snu. Wtedy jego uczniowie powiedzieli: Panie, jeśli śpi, będzie zdrowy. Ale Jezus mówił o jego śmierci, lecz oni myśleli, że mówił o zaśnięciu zwykłym snem. Wówczas Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł”.

Zwróćmy uwagę, że Jezus ponownie porównał śmierć do snu. Kiedy jednak uczniowie nie zrozumieli jego słów, wyjaśnił im wprost, że Łazarz umarł.

Jest jeszcze jeden szczegół tej historii, który bardzo mnie porusza. W Jana 11:35 znajdujemy niezwykle krótkie zdanie:

„I zapłakał Jezus”.

Jezus wiedział, że za chwilę przywróci Łazarza do życia, a mimo to płakał razem z ludźmi pogrążonymi w żałobie. Nie był obojętny na ich cierpienie. Rozumiał ból związany z utratą bliskiej osoby.

Kiedy rozmawiał z Martą, siostrą Łazarza, powiedział jej w Jana 11:23:

„Twój brat zmartwychwstanie”.

Marta odpowiedziała w wersecie 24:

„Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym”.

Marta nie uważała, że jej brat już żyje gdzieś w innym świecie. Pokładała nadzieję w przyszłym zmartwychwstaniu. Jezus nie skorygował tej nadziei, ale potwierdził swoją władzę nad śmiercią.

Dlaczego dzień śmierci można zestawić z dniem zmartwychwstania?

Wróćmy na chwilę do słów skierowanych do Adama: „tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz” (1 Mojżeszowa 2:17).

W następnym rozdziale, w 1 Mojżeszowej 5:5, czytamy:

„A tak wszystkich dni, które żył Adam, było 930 lat i umarł”.

Adam nie umarł fizycznie w ciągu jednej doby. Jego życie zakończyło się po 930 latach. Jak więc rozumieć Boże określenie „tego dnia”?

Pomocna może być wypowiedź z 2 Piotra 3:8:

„Ale niech to jedno, umiłowani, nie będzie przed wami zakryte, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień”.

Biblia posługuje się więc również szerszą perspektywą czasu, w której tysiąc lat może być porównane do jednego dnia.

W Objawieniu 20:6 czytamy z kolei:

„Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z nim królować tysiąc lat”.

W rozumieniu Boskiego planu wieków okres tysiącletniego panowania Chrystusa ma szczególne znaczenie. Jest to czas związany z realizacją Bożego zamierzenia wobec ludzkości i przywracaniem jej do życia oraz doskonałości.

Czy po zmartwychwstaniu będziemy tymi samymi osobami?

To bardzo ważne pytanie. Jeśli Bóg przywróci umarłych do życia, czy będą oni rzeczywiście tymi samymi ludźmi, których znaliśmy? Czy rozpoznamy swoich bliskich? Czy zachowana zostanie ich osobowość i tożsamość?

Historia Łazarza daje nam pewną wskazówkę. W Jana 11:43-44 czytamy:

„Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł ten, który umarł…”.

Jezus nie przywołał do życia kogoś zupełnie innego. Przywrócił życie Łazarzowi – temu samemu człowiekowi, którego kochały jego siostry i przyjaciele.

Podobną nadzieję znajdujemy w Księdze Hioba 14:14:

„Zawołasz, a ja Ci odpowiem, zatęsknisz za dziełem swych rąk”.

W Jeremiasza 31:17 czytamy:

„Jest nadzieja – mówi Pan – twoi synowie powrócą do swojej krainy”.

W tych wypowiedziach widzimy Boga, który pamięta o swoich stworzeniach i pragnie przywrócić je do życia.

Możemy więc zapytać: co sprawia, że po zmartwychwstaniu dana osoba będzie nadal sobą?

Nie chodzi o to, by zachować dokładnie te same atomy czy cząsteczki ciała. Nasze ciała przecież nieustannie się zmieniają już podczas obecnego życia. Istotna jest tożsamość człowieka – jego osobowość, wspomnienia, charakter i wszystko to, co czyni go konkretną osobą.

Wierzę, że Bóg doskonale zna swoje stworzenia. Pamięta o każdym człowieku i potrafi przywrócić go do życia jako tę samą osobę.

Kogo obejmie zmartwychwstanie?

Czy zmartwychwstaną wyłącznie ludzie wierzący i sprawiedliwi? A co z tymi, którzy nie mieli okazji poznać Boga, nie rozumieli nauki Jezusa albo prowadzili życie dalekie od zasad biblijnych?

Jezus wypowiedział bardzo ważne słowa w Ewangelii Jana 5:28-29:

„Nadchodzi godzina, w której wszyscy, co są w grobach, usłyszą jego głos; i wyjdą – ci, którzy dobrze czynili, na zmartwychwstanie do życia, a ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na sąd”.

Jeszcze wyraźniej zakres tej nadziei przedstawiają Dzieje Apostolskie 24:15:

„Będzie zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

To bardzo szeroka obietnica. Nie ogranicza się wyłącznie do tych, którzy już w obecnym życiu poznali prawdę i postępowali zgodnie z wolą Bożą.

Bóg zamierza przywrócić do życia zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych. Oczywiście nie oznacza to, że wszyscy automatycznie otrzymają życie wieczne. Zmartwychwstanie otworzy możliwość dalszego poznawania Boga, Chrystusa i Jego sprawiedliwych zasad.

Różne rodzaje zmartwychwstania

W 1 Liście do Koryntian 15:22-23 apostoł Paweł pisze:

„Jak bowiem wszyscy w Adamie umierają, tak też wszyscy w Chrystusie zostaną ożywieni. Ale każdy w swojej kolejności…”.

Paweł wskazuje, że zmartwychwstanie będzie przebiegało według określonego porządku.

W tym samym rozdziale, w wersecie 40, czytamy:

„Są też ciała niebiańskie i ciała ziemskie, lecz inna jest chwała ciał niebiańskich, a inna ziemskich”.

Nie wszyscy otrzymają zmartwychwstanie do tego samego rodzaju życia. Biblia wskazuje na różnice między powołaniem niebiańskim a ziemskim. Nie zmienia to jednak podstawowej prawdy: zmartwychwstanie będzie rzeczywistym przywróceniem życia.

Czy dusza jest nieśmiertelna?

W tym miejscu warto wrócić do biblijnego pojęcia duszy.

W potocznym myśleniu często zakłada się, że człowiek ma nieśmiertelną duszę, która po śmierci ciała nadal żyje świadomie. Jednak przedstawione wcześniej wersety z 1 Mojżeszowej 2:7 wskazują, że człowiek sam jest duszą – żywą istotą.

Co więcej, Biblia mówi wprost o umieraniu duszy.

W Ezechiela 18:4 czytamy:

„Dusza, która grzeszy, ta umrze”.

Warto również przyjrzeć się temu, co Pismo Święte mówi o Mesjaszu. W Izajasza 53:10,12 czytamy:

„A po złożeniu swojej duszy na ofiarę za grzech, ujrzy swoje potomstwo, przedłuży swoje dni (…) wylał swoją duszę na śmierć”.

Jeśli dusza byłaby z natury nieśmiertelna, jak rozumieć stwierdzenie, że dusza Mesjasza została wylana na śmierć?

Kolejny istotny fragment znajdujemy w Psalmie 16:10:

„Nie zostawisz duszy mojej w Szeolu”.

Apostoł Piotr odniósł te słowa do zmartwychwstania Jezusa. W Dziejach Apostolskich 2:31 czytamy:

„A przewidując to, mówił o zmartwychwstaniu Chrystusa, że nie pozostanie dusza jego w Hadesie”.

Zatem również w przypadku Jezusa Pismo Święte przedstawia duszę jako coś, co może znaleźć się w stanie śmierci, a następnie zostać przywrócone do życia.

Co Bóg zachowuje, kiedy człowiek umiera?

Możemy jednak zadać kolejne pytanie: skoro ciało wraca do ziemi, a człowiek nie ma świadomego życia po śmierci, co właściwie zostaje z niego zachowane?

Apostoł Paweł, odpowiadając na pytanie o sposób zmartwychwstania, posłużył się obrazem ziarna.

W 1 Liście do Koryntian 15:35,37-38 czytamy:

„Lecz powie ktoś: Jak umarli są wskrzeszani i w jakim ciele przychodzą? (…) To, co siejesz, to nie ciało, które ma powstać, ale gołe ziarno, na przykład pszeniczne lub jakieś inne. Bóg zaś daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z ziaren właściwe jemu ciało”.

Paweł pokazuje, że Bóg nie musi po prostu odtworzyć identycznego ciała z tych samych cząsteczek. Tak jak ziarno daje początek nowej roślinie, tak Bóg może udzielić zmartwychwstałemu człowiekowi ciała odpowiedniego do rodzaju życia, do którego go przywraca.

Wróćmy do 1 Mojżeszowej 2:7. Bóg dał człowiekowi ciało i tchnienie życia, a w wyniku tego powstała żywa dusza.

Jeśli zatem Bóg ponownie udzieli człowiekowi życia i odpowiedniego ciała, co będzie stanowiło ciągłość między dawnym a nowym życiem?

Możemy to zrozumieć przez odwołanie się do Bożej pamięci. Wierzę, że Bóg doskonale zna każdego człowieka. Nie zapomina jego osobowości, charakteru ani historii życia. Wszystko, co czyniło daną osobę wyjątkową, jest doskonale znane jej Stwórcy.

Zmartwychwstanie nie będzie więc stworzeniem przypadkowej, nowej osoby w miejsce zmarłego. Będzie przywróceniem do życia tego, kogo Bóg pamięta.

Podsumujmy: gdzie są umarli i czy znowu się spotkamy?

Możemy teraz zebrać najważniejsze wnioski z naszych rozważań.

Gdzie są umarli?

Według przedstawionego biblijnego obrazu znajdują się w Szeolu, czyli w stanie śmierci. Ich ciała wróciły do ziemi, z której zostały wzięte. Nie mają świadomości, nie myślą, nie odczuwają i nie podejmują żadnych działań.

Nie tułają się po zaświatach, nie cierpią i nie próbują nawiązać z nami kontaktu. Są jak ludzie pogrążeni we śnie.

Nie oznacza to jednak, że zostali zapomniani. Jezus umarł za nich, a Bóg zachowuje ich w swojej pamięci.

Czy znowu się spotkamy?

Biblijna odpowiedź daje podstawy do nadziei, że tak. W przyszłym czasie panowania Chrystusa, określanym również jako dzień ostateczny, umarli zostaną przywróceni do życia. Będzie to czas zmartwychwstania i odnowienia wszystkich rzeczy.

Nie jest to jedynie nadzieja na symboliczne spotkanie w naszych wspomnieniach. Chodzi o rzeczywiste przywrócenie ludzi do życia.

Czasy odnowienia wszystkich rzeczy

Co będzie się działo na ziemi, gdy Chrystus rozpocznie realizację Bożego zamierzenia dotyczącego odnowienia ludzkości?

Prorok Izajasz przedstawił piękny obraz tego czasu.

W Izajasza 35:5-6 czytamy:

„Wtedy otworzą się oczy ślepych i otworzą się uszy głuchych. Wtedy chromy podskoczy jak jeleń i język niemych będzie śpiewać”.

To obraz świata, w którym znikają ograniczenia związane z chorobami i niedoskonałością. Ludzie będą mogli cieszyć się zdrowiem, sprawnością i życiem w warunkach, jakich obecnie często nie potrafimy sobie wyobrazić.

W Dziejach Apostolskich 3:19-21 czytamy o „czasach ochłody” i „czasach odnowienia wszystkich rzeczy”. Apostoł Piotr wskazuje na przyszłe dzieło Boga związane z Jezusem Chrystusem.

Nie chodzi zatem wyłącznie o przywrócenie ludziom biologicznego życia. Celem jest odnowienie całego ludzkiego doświadczenia i doprowadzenie człowieka do warunków zgodnych z pierwotnym zamierzeniem Stwórcy.

Każdy otrzyma możliwość poznania prawdy

Bóg nie jest zainteresowany tym, żeby ludzie pozostawali w niewiedzy. W 1 Liście do Tymoteusza 2:4 czytamy:

„Bóg chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”.

Z kolei List do Filipian 2:10-11 mówi:

„Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie, na ziemi i pod ziemią. I aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca”.

Te słowa wskazują na powszechne uznanie pozycji Chrystusa. W przyszłym Królestwie ludzie będą mogli poznać prawdę o Bogu i o Jezusie jako swoim Odkupicielu. Otrzymają możliwość skorzystania z tego, co zostało dla nich przygotowane.

Nie oznacza to jednak, że wszyscy automatycznie otrzymają życie wieczne, niezależnie od swojego postępowania.

Psalm 37:9-11 przedstawia wyraźny kontrast:

„Złoczyńcy bowiem będą wytępieni, a ci, którzy oczekują PANA, odziedziczą ziemię. Jeszcze chwila, a nie będzie niegodziwego; spojrzysz na jego miejsce, a już go nie będzie”.

Podobną myśl znajdujemy w Dziejach Apostolskich 3:23:

„I stanie się, że każda dusza, która nie będzie słuchać tego proroka [tzn. Chrystusa], będzie wytracona spośród ludu”.

Zmartwychwstanie i możliwość poznania prawdy nie oznaczają więc automatycznego zbawienia wszystkich. Człowiek będzie musiał odpowiedzieć na Bożą łaskę i zdecydować, czy chce żyć zgodnie z Jego sprawiedliwymi zasadami.

Królestwo Boże – niebo zstąpi na ziemię

W modlitwie, której nauczył nas Jezus, wypowiadamy słowa:

„Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi”.

To bardzo znamienne, że prosimy o realizację Bożej woli na ziemi. Biblijna nadzieja nie ogranicza się bowiem do opuszczenia ziemi przez ludzi i przeniesienia ich do nieba. Przedstawia również przyszłość, w której ziemia stanie się miejscem realizacji Bożego zamierzenia.

W tym kontekście szczególne znaczenie ma tysiącletnie panowanie Chrystusa. Będzie to czas, w którym Królestwo Boże zaprowadzi na ziemi sprawiedliwe warunki i umożliwi ludzkości powrót do życia zgodnego z wolą Stwórcy.

Biblia wspomina również o sądzie i zniszczeniu bezbożnych ludzi. Czytamy o tym w 2 Piotra 3:7.

W przedstawianym tu rozumieniu planu Bożego chodzi o tych, którzy mimo poznania prawdy o Jezusie i możliwości skorzystania z odkupienia świadomie wybiorą zło i odrzucą Boże zasady. Nie będą mogli bez końca niszczyć pokoju i szczęścia innych.

Ostateczny obraz przyszłości znajdujemy w Objawieniu 21:3-4:

„I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga jest z ludźmi i będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i będzie Bogiem ich. I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły”.

To jedna z najpiękniejszych obietnic całego Pisma Świętego. Bóg nie obiecuje jedynie, że ludzie nauczą się lepiej znosić śmierć. Obiecuje, że śmierć przestanie istnieć.

Nadzieja, która pomaga nam żyć dzisiaj

Jak takie spojrzenie na śmierć wpływa na nasze obecne życie?

Przede wszystkim daje poczucie spokoju. Jeżeli Biblia rzeczywiście przedstawia śmierć jako stan nieświadomości, nie musimy wyobrażać sobie, że nasi bliscy tułają się gdzieś w zaświatach, cierpią, smucą się lub próbują nawiązać z nami kontakt.

Możemy myśleć o nich jako o tych, którzy spokojnie śpią, oczekując na czas, kiedy Pan Jezus przywróci ich do życia.

Nie oznacza to, że przestajemy za nimi tęsknić. Nie oznacza również, że wspomnienia przestają boleć. Utrata bliskiej osoby jest rzeczywistym doświadczeniem i Jezus sam pokazał, że można płakać z powodu śmierci kogoś, kogo się kocha.

Jednak smutek nie musi odbierać nam nadziei.

Kiedy patrzę na zdjęcia mojego taty, dziadka i innych bliskich osób, myślę o wszystkich wspólnych chwilach. Nie chciałbym, żeby pozostały one jedynie zamkniętym rozdziałem przeszłości. Biblijna obietnica zmartwychwstania pozwala mi patrzeć na przyszłość z ufnością.

Na koniec warto przytoczyć piękne słowa przypisywane Marcinowi Lutrowi:

„Czymże jest nasza śmierć, jeśli nie snem? Bo jak przez sen wszelkie zmęczenie i osłabienie przemijają i ustępują, a moc ducha powraca, tak że rano wstajemy wypoczęci i radośni; tak w dniu ostatecznym wstaniemy, jakbyśmy przespali tylko jedną noc, i będziemy wypoczęci i silni”.

Nie wiem, kiedy dokładnie nastąpi ten czas. Nie znam wszystkich szczegółów Bożego planu. Wiem jednak, że obietnica zmartwychwstania jest mocno zakorzeniona w Piśmie Świętym, a zmartwychwstanie Jezusa stanowi dla mnie podstawę, by jej ufać.

Dlatego pytanie „Gdzie są umarli i czy znowu się spotkamy?” nie musi kończyć się bezradnością.

Według biblijnej nadziei śmierć jest snem, a Bóg pamięta o tych, których kochamy. I nadejdzie czas, gdy sen ten się skończy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *