A to Słowo stało się ciałem – Jana 1:14

Fot. Alexander Popadin

Słowo, które „stało się ciałem”, jest w tekście greckim określane jako Logos – Ten, który mówił i działał w imieniu Boga, jakby sam będąc Bogiem. ten Logos istniał „na początku u Boga” (Jana 1:2). W wersecie 14 apostoł Jan utożsamia Logosa z Chrystusem Jezusem, który „zamieszkał wśród nas (i oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę jako Jednorodzonego od Ojca), pełny łaski i prawdy”.

Funkcja, przymioty i urząd Logosa pozostają kwestią głębokiej tajemnicy i teologicznych sporów. Poza konkretnymi i zdumiewającymi informacjami przekazanymi nam przez apostoła Jana – których źródło wydaje się być objawieniem Bożym – istnieją wskazówki rozsiane po Starym i Nowym Testamencie. Żaden z tych szczegółów nie mógłby być jednak w pełni zrozumiany bez świadectwa Jezusa o Jego własnej osobie, Jego misji i naturze Jego relacji z Jego Niebiańskim Ojcem.

Na pytanie postawione przez Jezusa Jego uczniom: „A wy za kogo mnie uważacie?” (Mateusza 16:15), większość chrześcijan odpowie: „Jesteś Bogiem, drugą Osobą Trójjedynego Bóstwa”. Doktryna Trójcy jest tak głęboko zakorzeniona w ortodoksji kościelnej, że ci, którzy jej nie przyjmują, uważani są za nie-chrześcijan, heretyków i są wykluczani ze wspólnoty.

Zobacz też nagranie konferencji:

Ortodoksja zwycięża

Z debat, które miały miejsce na Soborze Nicejskim w 325 roku, wyłoniło się Nicejskie wyznanie wiary. Między innymi orzekło ono o tym, co stało się oficjalną doktryną Trójcy, odrzucając przeciwne stanowisko Ariusza, który uważał, że Bóg i Chrystus są oddzielni i – wbrew słowom większości na soborze – nie są „współistotni”.

Niemniej jednak nauki Ariusza (arianizm) przetrwały w różnych formach aż do około VII wieku. Jednak jako jeden z centralnych dogmatów Kościoła rzymskokatolickiego, doktryna Trójcy była przez ten Kościół wymuszana na tych jednostkach i wspólnotach, które się z nią nie zgadzały. I mimo licznych zerwań z Rzymem w czasie Reformacji XVI wieku, doktryna Trójcy przetrwała ten okres zamętu i została przeniesiona na drugą stronę teologicznego podziału. Po wprowadzeniu jej do własnych reformowanych wyznań wiary, nowe wyznania protestanckie kontynuowały karanie tych, którzy różnili się w tej kwestii. Jednym z najbardziej haniebnych przykładów było spalenie na stosie w 1553 roku antytrynitarza Michała Serveta, w którym to wydarzeniu ważną rolę odegrał jego teologiczny przeciwnik Jan Kalwin.

Wpływ przekleństwa na poszukiwanie prawdy

Our sun’s wide glare, our heaven’s shining blue,
We owe to fog and dust they fumble through;
And our rich wisdom that we treasure so,
Shines from a thousand things that we don’t know.

(Szeroki blask naszego słońca, błękit niebios lśniący
Zawdzięczamy mgle i pyłom, przez które światło się przedziera;
A bogactwo naszej wiedzy, tak przez nas cenione,
Jaśnieje dzięki tysiącom rzeczy, których nie znamy.)

– „Heroism” (Charlotte Anna Perkins Gilman; 1860-1935)

Z chwilą gdy Bóg ogłosił przekleństwo i wyrok śmierci na Adama i jego potomków, a ludzkość została odseparowana od społeczności z Bogiem, zdobywanie wiedzy – zarówno teologicznej, jak i świeckiej – stało się niedoskonałym dążeniem, obarczonym błędem. W każdej epoce dziejów ludzkie rozumienie jakiejkolwiek kwestii jest tego rodzaju, o jakim św. Paweł mówi, że widzimy „ciemno” jak przez szkło („niewyraźnie”, „niejasno”) (1 Koryntian 13:12).

Lecz mimo naszych odziedziczonych niedoskonałości umysłowych czy osobistej niezdolności do pojmowania prawd niebieskich z całkowitą jasnością, można – pod przewodnictwem Słowa i pod wpływem Ducha Świętego – rozumieć je dostatecznie dobrze dla celów zbawienia. Należy jednak pamiętać, że stopień zrozumienia niezbędny do uświęcenia wierzącego zmieniał się na przestrzeni wieków: od prostoty i czystości czasów apostolskich, przez centralizację praktyki kościelnej i wyniszczenie biblijnej prawdy w okresie apostazji, po częściowe przywrócenie istotnych prawd w czasie reformacji i później.

Tak jak filtr zmienia barwę i ostrość światła dziennego, tak doktryna Trzech Osób w Jednym Bogu służyła zniekształcaniu prawdy o naturze Chrystusa oraz o zakresie i skutkach procesu zbawienia. Niemniej jednak ujmujący charakter i męstwo Chrystusa przebijają przez smog niewiedzy i przenikają umysły oraz serca wszystkich, którzy uznają Go za Zbawiciela i Króla, niezależnie od przynależności doktrynalnej. Wszyscy oni są Braćmi i Siostrami w Chrystusie, choć zdarza im się wzajemnie usuwać się nawzajem ze swoich ulubionych świątyń (Jana 16:2-3).

Bez względu na to, ile dowiemy się o charakterze Boga Jahwe – jedynej Najwyższej Istoty – nigdy nie zrozumiemy Go w pełni. Jest niezgłębiony, rozciąga się na przeszłą i przyszłą wieczność, a Jego metody i sposoby działania przekraczają ludzką mądrość (Psalm 145:3; Rzymian 11:33-34). Niemniej jednak analizowanie roli i podporządkowanej wobec Ojca pozycji Chrystusa jako Zbawiciela – to znaczy środka, przez który zbawienie się dokonuje – w żadnym wypadku nie jest próbą umniejszania wspaniałości tego procesu, najwspanialszej rzeczy we wszechświecie.

Oto Człowiek

Jako „okup za wszystkich”, Jezus był odzwierciedleniem pierwszego doskonałego człowieka, Adama. Lecz w przeciwieństwie do pierwszego Adama, Jezus jako drugi Adam był posłuszny aż do śmierci (1 do Koryntian 15:45). Będąc w ten sposób poddany próbie, po jej wytrzymaniu i zwycięstwie, Bóg wyniósł Go do natury, której nie posiadał wcześniej jako Logos. Zasiądł odtąd po prawicy Boga (Filipian 2:8-11).

Warto zauważyć, że aby pogodzić wszystkie teksty Pisma Świętego dotyczące człowieczeństwa Chrystusa – a tym samym uchylić kapelusz przed arianami wśród nas – wielu zwolenników doktryny Trójcy jest zmuszonych określać Chrystusa jako byt dwoisty, oświadczając, że był On jednocześnie w pełni Bogiem i w pełni Człowiekiem. Tym samym pośrednio przyznają, że Jezus w ciele był narażony na ryzyko omylności i możliwość upadku – coś, co trudno pogodzić z jego rolą w Trójcy. Jak zauważył wybitny biblista R. C. Sproul:

„Czy w Jezusie mogła pojawić się chęć popełnienia grzechu? Teolodzy są podzieleni w tej kwestii. Ja powiedziałbym: tak, myślę, że mogła. Uważam, że to część bycia stworzonym na podobieństwo Adama. Kiedy będziemy w niebie i zostaniemy całkowicie uwielbieni, wtedy nie będziemy już mieli mocy ani zdolności do grzechu. Tego oczekujemy; Jezus wywalczył to dla siebie i dla nas przez swoje doskonałe posłuszeństwo. Doskonałe posłuszeństwo Chrystusa nie było farsą. On rzeczywiście odniósł zwycięstwo nad każdą możliwą pokusą, jaka stanęła na Jego drodze.”

– R. C. Sproul, „Now, That’s a Good Question!” (1996)

Ofiara okupu – odpowiadająca cena

Śmierć Chrystusa wykupuje wierzącego grzesznika w wyjątkowym przejawie Bożej sprawiedliwości: Adam – doskonały człowiek – zgrzeszył, a Bóg wydał na niego wyrok śmierci. Jezus – doskonały człowiek – ofiarował siebie w miejsce Adama, uwalniając w perspektywie Adama i jego potomstwo od tego przekleństwa i wszystkich jego konsekwencji. To jest „okup za wszystkich”, o którym mowa w 1 Liście do Tymoteusza 2:

„[5] Jeden bowiem jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus; [6] Który wydał samego siebie na okup za wszystkich, na świadectwo we właściwym czasie.

Apostoł Paweł kładzie nacisk na tę zasadę równoważności w 1 Liście do Koryntian 15:

„[22] Jak bowiem w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni.”

To znaczy, że wszyscy dotknięci przekleństwem Adama (cała ludzka rodzina: przeszła, obecna i przyszła) otrzymają zbawczą zasługę śmierci Chrystusa, gdy tylko uwierzą w Niego jako swojego Zbawiciela. Niektórzy skorzystają z tego przywileju już teraz; ogromna większość otrzyma swoją szansę później, w ziemskim Królestwie Chrystusa, po ogólnym wskrzeszeniu umarłych.

Ostateczny wniosek jest taki, że okupowa ofiara jako równoważna cena nie jest możliwa do pogodzenia z doktryną Trójcy.

Tylko Chrystus, tylko przez wiarę

Okupowa ofiara Chrystusa zapewnia wszystkim ludziom możliwość pojednania się z Bogiem przez wiarę, otrzymania przebaczenia grzechów i wejścia w przymierze łaski. Nie ma zbawienia poza tym porządkiem. Tylko ofiara Chrystusa na krzyżu stanowi podstawę przebaczenia i życia wiecznego. Bóg nie może przebaczyć grzechów w inny sposób niż na sprawiedliwej podstawie. I tylko okupowa ofiara „człowieka Chrystusa” wyjaśnia proces, przez który Bóg usuwa potępienie grzechu, pozostając jednocześnie sprawiedliwym i uczciwym.

Podsumowując: Chrystus nie zbawia dlatego, że należy do Trójcy, ale dlatego, że do niej nie należy.

_______
Źródło: UK Bible Students, „And the Word was made Flesh”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *