Poświęcenie. Wykład do chrztu

Historia, nas ludzi jest bardzo tragiczna, ale też i pełna nadziei. Zaczęło się pięknie. Bóg stworzył naszych pierwszych rodziców na Swoje podobieństwo. Stworzył dla nich Raj. Lecz nasi pierwsi rodzice zgrzeszyli, czyli pogwałcili Boskie Prawo. Zostali skazani na powolne umieranie i ostatecznie śmierć. Lecz czyżby to miałby być KONIEC. Na szczęście NIE. Już tam w Raju Bóg zapowiedział, że nasienie niewiasty zetrze głowę węża. Potem dawał jeszcze wspanialsze obietnice w różnych Przymierzach, szczególnie w tym zawartym z Ojcem Wiary – Abrahamem. Potwierdził tę obietnicę własną przysięgą.

Wykład przed uroczystością chrztu wodnego. Wygłosił go br. Mirosław Sellin na spotkaniu w Bydgoszczy, 26 września 2026 r. 

Słowo Boże przepełnione jest myślami, które dają nam instrukcje jak możemy wrócić do społeczności z Bogiem. W skrócie mówiąc musimy znowu wrócić do stanu doskonałości, jaki mieli nasi pierwsi rodzice przed zgrzeszeniem. Bóg pokazuje nam drogę jak możemy do tego stanu dojść. Musimy stać się doskonali w ciele, ale i w duchu, czyli w charakterze. To nie jest łatwe, gdy pomyślimy jakimi grzesznymi i niedoskonałymi ludźmi staliśmy się wszyscy przez odziedziczenie upadłego stanu, życie w niedoskonałym otoczeniu, poddani ciągłym pokusom największego przeciwnika Boga, czyli szatana.

Najłatwiej będzie Bogu zrealizować ten Plan w przyszłym Królestwie, ponieważ wtedy te wszystkie przeszkody zostaną usunięte. Ale czy teraz, żyjąc w tym „teraźniejszym złym świecie” (tak nazywa nasz świat, w którym żyjemy Apostoł Paweł w Gal. 1:4) nie możemy już pracować na nasze zbawienie? Oczywiście, że TAK. Już teraz możemy kroczyć w kierunku Zbawienia.

Gdy mówimy o Zbawieniu to mamy na myśli DWA ZBAWIENIA. Jedno to zbawienie od przekleństwa Adamowego. Ono jest Bezwarunkowe. A drugie to zbawienie do życia wiecznego. Ono jest Warunkowe. TP 1968 str.52

Już w tym „teraźniejszym złym świecie” Bóg proponuje nam korzystanie, jeśli nawet tylko częściowe, z tych dwóch Zbawień. W Usprawiedliwieniu z Wiary próbnie zbawia nas od przekleństwa Adamowego a w poświęceniu, które jest niczym innym jak przyrzeczeniem, że będziemy wypełniać Boską Wolę zamiast swojej własnej, możemy kroczyć ku doskonałości. Bo jaka jest Boska Wola wobec nas? Abyśmy postępowali zgodnie z Jego Prawem, z Jego zasadami. A jeśli tak będziemy starali się czynić to czy nie będzie nas to przybliżać do doskonałości w charakterach? Oczywiście, że tak.

Doskonałe ciała uzyskamy dopiero w Królestwie, które nastąpi, ale pamiętając o tym, że w grobie nie następuje żadna przemiana nikt nam tam cudownie nie zmieni naszych charakterów. Wstaniemy ze snu śmierci z takim samym charakterem w jakim poszliśmy do grobu. Stąd wniosek, że warto już teraz pracować nad naszymi charakterami, aby w Królestwie mieć już pewien bardzo cenny kapitał na starcie. Osobiście uważam, że ci, którzy zdobędą w tym życiu ten kapitał nie upadną w końcowych próbach, którymi podda Bóg ludzkość pod koniec Swojego Królestwa.

Dzisiaj zajmuje nas temat poświęcenia. Lecz aby dojść do tego momentu poświęcenia należy najpierw odwrócić się od grzechu i przyjść do sprawiedliwości, czyli Usprawiedliwienia.

Aby ta sprawiedliwość była przyjemna w obliczu Bożym, MUSI ona być uczyniona przez Jezusa Chrystusa, Naszego Pana.

(Heb 2:9 [PUBG]) “Ale widzimy Jezusa, który stał się niewiele mniejszy od aniołów, ukoronowanego chwałą i czcią za cierpienia śmierci, aby z łaski Boga zakosztował śmierci za wszystkich (a dosłownie za każdego człowieka – Kody, BW, NBG, PBD_G, SNPD4_SJ)”

Gdy rozmawiamy z jednym ze świadków Jehowy to oni mówią, że nie ma nadziei dla Adama.

Gdy pytamy się, dlaczego to zaczynają opowiadać swoją historyjkę, tą, którą główna kwatera im dała mówiąc mi, że Adam był dobrowolnym grzesznikiem. Miał życie, był on na próbie do życia i stracił to życie. I dlatego nie ma już w przyszłości nadziei dla niego.

My zgadzamy się, że Adam był dobrowolnym grzesznikiem. Co się tyczy jego grzechu, nie ma on żadnego usprawiedliwienia. A zatem potrzebował on Zbawiciela, jeżeli miałby być zbawiony.

Bracia z Organizacji twierdzą jednak, że dla niego nie ma nadziei. Wtedy pytamy się, za kogo Jezus umarł. Pytamy się czy wierzycie jeszcze w cenę Okupu? Oni mówią, że tak wierzą. I dalej pytamy – czy to znaczy, że jest to oko za oko, ząb za ząb i doskonałe życie za doskonałe życie. Czyli doskonała istota za doskonałą istotę. Oni nie są w stanie powiedzieć, za kogo Jezus swoje doskonałe życie, doskonałą istotę złożył, za jaką inną doskonałą istotę?

Jeżeli z uwagi stracimy okup, równoważną cenę, to nie możemy już jasno rozumować.

Było tylko jedno utracone doskonałe życie – Adama i było potrzebne inne doskonałe życie, aby je odkupić – Jezusa.

(1 Tym. 2:3-6 [PUBG]) “Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Boga, naszego Zbawiciela; Który chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Jeden bowiem jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus; Który wydał samego siebie na okup za wszystkich, na świadectwo we właściwym czasie.”

To również jest w zgodzie z tym, co czytaliśmy w Liście do Heb. 2:9, że Jezus Chrystus skosztował śmierci za każdego człowieka. Czy Adam był człowiekiem? Tak.

Dzisiaj uwolnieni z tego potępienia śmierci są tylko ci, którzy są wierzącymi to jest ci, którzy przyjmują Jezusa przez wiarę jako Zbawiciela. Oni są uwolnieni spod potępienia śmierci.

Dlatego czytamy w (Rzym. 5:1 [PUBG]) “Będąc więc usprawiedliwieni przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa;”

Jesteśmy usprawiedliwieni z wiary. Być usprawiedliwionym znaczy być sprawiedliwym. Ale obecnie rzeczywiście jeszcze nie stajemy się sprawiedliwymi. Ale z Boskiego punktu widzenia jesteśmy uważani jak byśmy byli sprawiedliwymi. A to z tego powodu, że przyjęliśmy Jezusa jako naszego Zbawiciela. A zatem Bóg nam przypisuje zasługę Jezusa Chrystusa, przykrywa nas Jego szatą sprawiedliwości. I w ten sposób jesteśmy usprawiedliwieni z wiary.

Zauważmy, co jeszcze czytamy do (Rzym. 8:1 [PUBG]) “Dlatego teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, którzy nie postępują według ciała, ale według Ducha.”

Jezus nas wybawił od potępienia grzechu. A zatem nie ma już potępienia dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie. Przykryci Jego szatą sprawiedliwości.

Ale zauważmy, że w tym tekście mamy powiedziane dla tych, którzy nie według ciała chodzą, ale według ducha.

Mimo usprawiedliwienia z wiary, gdybyśmy z powrotem postępowali według ciała, to wtedy z powrotem dostajemy się pod potępienie. Tracimy to Usprawiedliwienie.

Nasz Pan wybawia nas również od świadomości grzechu. Bo ta świadomość, że jesteśmy grzeszni, upadli i tak dalej, ma na nas zły wpływ. I z tego właśnie Bóg nas wybawia przez Jezusa.

Lepiej to zrozumiemy, gdy przypomnimy sobie przykład Martina Lutra. On koniecznie usiłował znaleźć pokój z Bogiem. On wiedział, że był grzesznikiem. On odczuwał potępienie grzechu na sobie. I on zadawał sobie wiele, wiele pokut, ażeby zgładzić grzech, pojednać grzech. Ale nigdy nie mógł tego pokoju zdobyć w tym znaczeniu, żeby widział uznanie Boże. Ale jak zaczął badać Słowo Boże to on się dowiedział, że nie może być człowiek usprawiedliwiony przez dobre uczynki, ale tylko przez to, że Jezus za niego umarł on może być usprawiedliwiony z wiary. A to przez przyjęcie Jezusa, który bierze miejsce grzesznika. I gdy on się dowiedział, że z łaski Bożej jesteśmy usprawiedliwieni, to wielce z tego się radował. Jego bój ze świadomością grzechu zakończył się.

To przypomina pewnego żeglarza, którego statek się rozbił. Ponieważ wielka burza na morzu rozbiła jego statek, on był miotany falami. I walczył o swoje wyzwolenie, wybawienie od wody, od fal, ale w końcu się wyczerpał. Aż w końcu uczepił się skały i bardzo silnie trzymał się tej skały podczas burzy. Aż nastąpił dzień. A ci, którzy szukali tego żeglarza znaleźli go jeszcze przy życiu trzymającego się silnie tej skały. No i go wyratowali. I pytali się go, czy ty nie trząsłeś się ze strachu podczas tej strasznej burzy? A on mówi, że tak. Ale skała się nie trzęsła. I dlatego, że ona się nie trzęsła, ja się jej silniej trzymałem.

Tak podobnie my, gdy czujemy, że jesteśmy winni grzechów i że jesteśmy dziećmi gniewu w oczach Bożych, to stojąc przed Nim, mając tą świadomość trzęsiemy się. Ale w tej naszej jakby burzy wewnętrznej, on nam wskazuje na skałę. Gdzie tylko możemy znaleźć bezpieczeństwo i zbawienie? W Jezusie. A więc powinniśmy się chwycić tej skały, wtedy nie będziemy się trząść.

Najbardziej rozpowszechnioną wersję tej historii przypisuje się C.H. Spurgeonowi, jednemu z najbardziej znanych XIX-wiecznych brytyjskich kaznodziejów baptystycznych (zwanemu „księciem kaznodziejów”).

Zauważmy, co czytamy jeszcze w liście do (Heb 10:21-23 [PUBG]) “I mając wielkiego kapłana nad domem Bożym; Zbliżmy się ze szczerym sercem, w pełni wiary, mając serca oczyszczone od złego sumienia i ciało obmyte czystą wodą. Trzymajmy wyznanie nadziei niechwiejące się, bo wierny jest ten, który obiecał.”

A zatem przybliżmy się z czystym sercem w zupełnym zaufaniu wiary. A więc wyznajmy wyznanie nasze bez obawy. Skała ta nie będzie się trzęsła. Ponieważ ten, który obiecał jest wierny.

Jezus wyzwala nas też od mocy grzechu.

Grzech jest mocą niewoli. Inaczej jeszcze mówiąc, grzech trzyma nas pod kontrolą. Dlatego też Apostoł Paweł mówi w Rzym.7, że to, co nie chcę, czynię, że to, co chcę czynić, nie mogę, a co nie chcę czynić, to czynię. I mówi: „Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?”. A zatem widzimy, że moc grzechu chce trzymać nas pod kontrolą i działa w naszym umyśle i w naszym ciele.

Chociaż grzech usiłuje kontrolować nas, to nowy umysł, nowe serce powinno mieć kontrolę nad nim. Wyzwalanie się spod mocy grzechu jest to trudne dzieło i powolne, stopniowe dzieło. Bóg dokonuje tego dzieła w nas. Jednak my musimy z nim w tym współpracować. Jezus wyzwala nas z mocy grzechów, w miarę jak my używamy Jego mocy. Apostoł Paweł podziękował Bogu za pomoc w tym dziele: „Dziękuję Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Tak więc ja sam umysłem służę prawu Bożemu, lecz ciałem prawu grzechu.”. Dlatego musimy stale bojować on dobry bój wiary (Manna z 24.09.)

W innym miejscu apostoł Paweł napomina nas w (2 Kor. 7:1 [PUBG]) “Mając więc te obietnice, najmilsi, oczyśćmy się z wszelkiego brudu ciała i ducha, dopełniając uświęcenia w bojaźni Bożej.”

Widzimy więc, że mamy pewną pracę do wykonania w nas samych. Musimy się oczyszczać ze wszelkiej zmazy ciała i ducha. To dzieje się w umyśle i przekłada się stopniowo na nasze słowa i czyny. Nowa wola powinna trzymać w poddaniu ciało, aby było one posłuszne woli Bożej.

I tutaj już dochodzimy do uświęcenia, poświęcenia.

Najpierw uzyskujemy usprawiedliwienie i wyzwolenie spod potępienia grzechu. I uzyskawszy ten stan usprawiedliwienia jesteśmy zaproszeni, by ofiarować nasze ciała jako ofiarę żywą.

(Rzym. 12:1 [PUBG]) “Proszę więc was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu, to jest wasza rozumna służba.”

Z powodu tego, że sprawiedliwość Jezusa jest nam przypisana nasza ofiara jest przyjemna Bogu.

W naszym poświęceniu oddajemy się Bogu. I wtedy dopiero Bóg dokonuje w nas przemiany. Przemieniamy się (metamorfoza) przez odnowienie naszego umysłu. Dlatego jest powiedziane, te tedy obietnice mając najmilsi, oczyszczajmy samych siebie od wszelakiej zmazy ciała i ducha wykonując uświęcenie, poświęcenie w bojaźni Bożej.

A teraz zachodziłoby pytanie, jakich narzędzi powinniśmy używać, by oczyszczać wszelkie zmazy ciała i ducha.

Jezus nam mówi, w Ewangelii (Jana 15:3 [PUBG]) “Wy już jesteście czyści z powodu słów, które do was mówiłem.”

Widzimy, że Słowo Boże działa na nas jakby woda, która nas oczyszcza. Jeżeli więc przyswajamy sobie Słowo Boże i przez nie się oczyszczamy, to wtedy jesteśmy wyzwalani spod mocy grzechu.

(Efez. 5:25 [PUBG]) “Chrystus umiłował kościół i wydał za niego samego siebie; Aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą przez słowo;”

Chociaż nie jesteśmy Kościołem zasada biblijna pozostaje niezmienna. Jesteśmy omyci wodą. A tą wodą jest Słowo Boże. A zatem jesteśmy oczyszczeni wodą Słowa Bożego.

Musimy oczyszczać nasze łaski charakteru. (Izaj. 52:11 [PUBG]) “…oczyśćcie się, wy, którzy nosicie naczynia PANA.”

Nie możemy w naszym poświęceniu być przyjęci przez Boga, jeżeli będziemy źle postępowali i czynili nieprawość, czyli grzech.

Jest taka anegdota opowiadana już przez mnichów, pustelników w IV, V wieku n.e. Używa się jej często do dziś w chrześcijańskim nauczaniu młodzieży. Przy tej okazji warto powiedzieć, że życie na pustelni nie jest poświęceniem dla Boga w biblijnym jego rozumieniu. A tak wtedy rozumiano poświęcenie.

Pewnego razu spacerował ojciec z synem. Spacerowali w lesie i ojciec mówi do syna, widzisz, to zielsko, jak rośnie?”. I mówi do niego „Wyrwij je “. No, i syn łatwo wyrwał to zielsko. Później już był dość duży krzak. I również ojciec do niego mówi, wyrwij ten krzak. Najpierw się szamotał, ciągnął, aż w końcu jednak wyrwał ten krzak również. A później ojciec wskazuje mu na wielkie drzewo. “Widzisz to wielkie drzewo?” On odpowiada, “Oczywiście” “To wyrwij również to drzewo”. “Tego drzewa już nie mogę.” Wtedy właśnie ojciec synowi zwraca uwagę, tak podobnie sprawa się przedstawia, gdy już mały korzeń grzechu wyrasta, to zaraz go wyrwij. Bo jeżeli go zaraz nie wyrwiesz, gdy ten grzech jest jeszcze mały to ten grzech będzie rósł i urośnie jak te drzewa, a w końcu już nie będziesz w stanie go wyrwać.

Dlatego też apostoł Paweł zwraca nam uwagę, że (Heb 12:15 [PUBG]) “Uważajcie, żeby nikt nie pozbawił się łaski Boga, żeby jakiś korzeń goryczy, wyrastając, nie wyrządził szkody i aby przez niego nie skalało się wielu”

Jest też inna anegdota z 1858 roku znana w kulturze zachodniej pod nazwą „Nos wielbłąda” (ang. The Camel’s Nose),

Pewien Arab spał pod swoim namiotem. No a Wielbłąd włożył tam swój nos. No i powiada, czy mogę mój pysk mieć w namiocie, bo za chłodno jest, ja bym troszkę chciał ciepła. No więc Arab mówi, to nie jest nic takiego złego, niech już ma ten nos wetknięty w mój namiot. I temu wielbłądowi dalej było zimno, więc później mówi do swego pana, Araba, a może bym i uszy też schronił w namiocie, bo mi zimno w nie. No i mówi, czy nie mógłbym całą następnie głowę, nie tylko pysk włożyć. No a ten Arab nie widział nic w tym złego. Mówi tak. No i zezwolił. I później znów ten wielbłąd jego pyta się, a może przednie nogi będę mógł włożyć też do namiotu, bo mi zimno. No i się zgodził Arab. I tak to trwało, aż wielbłąd znalazł się cały w namiocie i Arab został z niego wyparty.

Jeżeli więc nie będziemy bardzo starannymi i pilnymi, to tak te skażenie zagnieździ się w naszym sercu jak ten wielbłąd. No i wtedy nowe wola, nowy duch zostaną usunięte, a to skażenie na stałe zajmie jego miejsce.

Poświęcenie jest prawdziwym chrztem. Nasz Pan był ochrzczony w Jordanie. On był już poświęcony Bogu, a w Jordanie okazał to przez zanurzenie w wodzie.

A jeszcze długo po tym jak był ochrzczony w wodzie, w Jordanie powiedział, że jeszcze ma przejść chrzest. (Łuk. 12:50 [PUBG]) “Lecz chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony, aż się to dopełni.”

Jak Jezus mógł powiedzieć już dawno po chrzcie, dokonanym w rzece Jordan, że on ma być jeszcze ochrzczony? Czy miał on z powrotem wrócić do rzeki Jordan i tam jeszcze raz być ochrzczony? Oczywiście, że nie. On mówił tutaj o prawdziwym chrzcie, którego zanurzenie we wodzie było tylko symbolem. Prawdziwy chrzest oznacza oddanie, pozbycie się własnej woli a przyjęcie w zamian woli Bożej by ta rządziła w naszym sercu i umyśle. Oczywiście to jest pięknie przedstawione przez chrzest wody. Bo w literalnym chrzcie zanurzenie we wodzie przedstawia pozbycie się własnej woli, a ponowne powstanie z wody przedstawia nam stopniowe powstawanie. To znaczy, że umieramy dla własnej woli a następnie przychodzimy jakby do nowego życia, czyli przychodzimy do przyjmowania woli Bożej.

Widzimy, że osoba, która jest zanurzona zupełnie się poddaje. Ale gdy osoba ponownie jest z wody podnoszona, to mimo woli, odruchowo zaraz jakby w tym chciała dopomóc, czyni pewne wysiłki. A więc podobnie, my też powinniśmy współpracować z Bogiem w naszym powstawaniu do nowego życia.

Każdy, który chce okazać swoje poświęcenie przez chrzest we wodzie musi najpierw uznać siebie za grzesznego z powodu upadku adamowego i przyjąć Jezusa jako swojego Zbawiciela.

Poświęcenie się Bogu nie jest też przymusem. Musi być dobrowolne.

Jest jednak niewątpliwie piękną, wspaniałą rzeczą pozbyć się grzechu i okazać owoce pokuty. A następnie przyjąć Jezusa jako swego Zbawiciela. I jeszcze wtedy poświęcić swe życie Bogu na służbę. Uzyskawszy stan usprawiedliwienia, jest właściwą rzeczą poświęcić się Bogu na służbę. Bo to pomaga nam w kroczeniu do doskonałości i jest jednocześnie oddaniem Chwały Bogu za wszystko, co dla nas uczynił. I właśnie w poświęceniu możemy najlepiej zapracować na ten kapitał, o którym wspomniałem na początku w postaci charakteru jak najbardziej zbliżonego do wzoru pozostawionego w Naszym Panu. Dzisiejszy tekst Manny mówi: One (kamienie) muszą poddać się koniecznemu cięciu, łamaniu, rzeźbieniu, nacinaniu, szlifowaniu, tarciu i polerowaniu – każdy indywidualnie i we wzajemnej harmonii.

Gdy czytamy komentarze w Mannie to zauważymy, że Poświęcenie opisane jest tam jako oddanie własnej woli Bogu, oddanie całego siebie, a nie tylko części, uznanie, że nie jesteśmy już „sami swoi”, oddanie Bogu naszych zdolności, czasu, środków i życia, poddanie się kierownictwu Chrystusa, gotowość do służby, samozaparcia i cierpienia, trwanie w tym oddaniu aż do śmierci oraz codzienne wypełnianie tego poświęcenia, a nie tylko jednorazowe podjęcie decyzji.

Także i Jezus podjął siedem rodzajów kroków, podążając wąską drogą: (1) za­parcie się siebie i świata, (2) studiowanie Boskiego Słowa, (3) gło­szenie Boskiego Słowa, (4) praktykowanie Boskiego Słowa, (5) czuwanie, (6) modlitwę oraz (7) znoszenie doświadczeń związanych z wiernością w trakcie sześciu poprzednich kroków. E15 str.68

A teraz chciałbym na świadectwo zadać Wam kilka pytań. I jeżeli się zgadzacie z tymi pytaniami, to możecie odpowiedzieć TAK.

Czy uznajecie, że jesteście grzeszni, upadli i czy pokutowaliście za swoje grzechy?

Czy okazaliście w sercu pragnienie powrócenia do społeczności z Bogiem?

Czy uznaliście, że jedyna droga powrotu do społeczności i pokoju z Bogiem prowadzi przez Jezusa Chrystusa?

Wobec tych odpowiedzi wierzymy, że poświęcenie Wasze, ofiara Wasza jest godna przyjęcia przez Naszego Stwórcę i cieszymy się, że możemy przyjąć Was do społeczności poświęconych dzieci Bożych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *