Czy jest tam moje imię

„Moje imię jest tam, w tym nadzieję ja mam, że w tej Księdze Żywota, moje imię jest tam”. Gdzie jest ta księga żywota, czy można tam naprawdę wpisać swoje imię? Temat wykładu brzmi: Czy jest tam moje imię?

Księga żywota. Przeczytajmy niektóre wersety, które o niej mówią:

Filipian 4:2-3 – „Proszę Ewodię i proszę Syntychę, aby były jednomyślne w Panu. Proszę też i ciebie, wierny towarzyszu, pomagaj tym, które razem ze mną pracowały w ewangelii, wraz z Klemensem i z innymi moimi współpracownikami, których imiona są w księdze żywota.”

Widzimy, że na początku Wieku Ewangelii ktoś już wpisał się do księgi żywota.

Objawienie 3:5 – słowa naszego Pana – „Kto zwycięży, będzie ubrany w białe szaty i nie wymażę jego imienia z księgi żywota, lecz wyznam jego imię przed moim Ojcem i przed jego aniołami.”

Widać tu potrzebę pracy nad zbawieniem. Widać, że niektórzy mogą być wpisani, a później wymazani z księgi żywota, ale wierni mogą być wpisani na stałe.

Obj. 20:12 – „I zobaczyłem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem, i otwarto księgi. Otwarto też inną księgę, księgę żywota. I osądzeni zostali umarli według tego, co było napisane w księgach, to znaczy według ich uczynków.” … werset 15: „I jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognia.” A werset 14 wyjaśnia, że jezioro ognia „to jest druga śmierć.” (czyli wieczne zniszczenie)

Czytamy, że będzie otwarta pewna inna księga żywota. Dopiero w Królestwie, pod panowaniem Pana Jezusa. Obj. 21:27 – tutaj mamy to piękne miasto Jeruzalem (symbol Królestwa Bożego już po 1000-letnim sądzie) i przestrogę: „I nie wejdzie do tego miasta nic nieczystego ani ten, kto popełnia obrzydliwość i kłamstwo, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka.”

Kiedy patrzymy na Słowo Boże to ma ono około 31 173 wersety (zależnie od podziału). Badacze podają różne liczby, od 3 do nawet 30 tysięcy obietnic w Biblii. Ktoś kto bardzo dokładnie starał się je policzyć samodzielnie doszedł do ponad 7000 obietnic. Wiele z tych obietnic mówi o życiu wiecznym.

Niedawno brat Marek położył na stoliczku książkę „Klejnoty obietnicy Bożej”. Tam jest obietnica na każdy dzień. W przedmowie autor napisał, że „obietnica nie jest dawana w tym mniemaniu, iż czytelnik odczyta ją sobie spokojnie i następnie odłoży. Nie, winien obchodzić się z nią, jak z czymś rzeczywistym, podobnie jak człowiek traktuje czek, jako dobro realne. Winien przyjąć ją i położyć na niej, niby podpis, własne imię, skoro osobiście uważa ją za prawdziwą wartość.

Możemy wpisać nasze „imię” w obietnicę. Dla ludzi, którzy zaufali Bogu, Pismo Święte, ma wspaniałą obietnicę. Właściwie cała Biblia jest księgą żywota.

Jest w Biblii pewna wielka obietnica. Ona mieści w sobie wszystkie pozostałe i roztacza się od 1 Mojż. aż do Ks. Obj. Jest to obietnica, której zapowiedzią były słowa Boga jeszcze w raju, po upadku człowieka (było to jedyne pocieszenie w tej sytuacji), 1 Mojż. 3:15 – „potomstwo niewiasty zmiażdży głowę węża”. Ta obietnica została pogłębiona i pełniej wyrażona wobec Abrahama, któremu Bóg zmienił imie na Abraham. Bóg złożył Abrahamowi obietnicę. Bóg obiecał, że w jego potomstwie błogosławione będą wszystkie narody ziemi. Co więcej, Bóg dodał do tego przysięgę. My wiemy, że tylko Bóg jest zawsze prawdziwy, że całe Słowo Boże jest prawdą, a tutaj Bóg dla wzmocnienia tego słowa, dodaje przysięgę na samego siebie. 1 Mojż. 22:16-18 – „Przysiągłem na siebie samego, mówi Pan: Ponieważ to uczyniłeś i nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego, Będę ci błogosławił obficie i rozmnożę tak licznie potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza, a potomkowie twoi zdobędą grody nieprzyjaciół swoich, I w potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi za to, że usłuchałeś głosu mego.”

Tutaj jest obietnica dla potomków Abrahama, że oni także pokonają swoich wrogów, będą błogosławieni i będą jeszcze błogosławić innym. Kim są ci potomkowie? List do Rzymian nazywa Abrahama ojcem wierzących. A więc jaki wierzący możemy wpisywać swoje imiona do tej obietnicy przez podążanie wiarą podobnie jak Abraham. Jeśli wytrwamy przy tej obietnicy, to nasi wrogowie: grzech, błąd, samolubstwo, światowość, szatan, jego zastępy – będę pokonane (taka jest Boża obietnica).

Możemy wpisywać w tę obietnicę swoje imię. Czy to jest to imię, które mamy w dowodzie? Był taki człowiek w USA, który miał imię „Izrael” i kiedy czytał Biblię pierwszy raz to zdziwiony wołał, że cała Biblia mówi o nim. (Było to w filmie „Krzyż i sztylet”)

Jednak wydaje się, że nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby żywą wiarą wejść w tę obietnicę i przymierze, które Bóg przed nami otwiera. Bo ten kto żyje wg tego przymierza i rozwija swój charakter według tego przymierza, może przyjmować Boskie obietnice jako swoje. Bóg potrafi przy wzbudzeniu umarłych zachować naszą tożsamość, zapamiętać i przywrócić nas do życia z naszym charakterem i wspomnieniami. Nasze imię może być zachowane w Królestwie.

Jednym z biblijnych znaczeń słowa „imię” jest właśnie charakter, tożsamość. Widzimy to w odniesieniu do Boga, gdy czytamy Psalm 34:4 – „Uwielbiajcie ze mną Jahwe, Imię Jego wspólnie wywyższajmy”. Nasze wywyższenie dotyczy właśnie Boskiego charakteru. Co do człowieka: Przyp. 22:1 – „Lepsze jest dobre imię niż wielkie bogactwo”. Wiadomo, w pracy kiedy jest ktoś, kto nosi imię Jan, i kiedy mówimy, że ma w firmie dobre imię to nie chodzi o to, że wszystkim tak się podoba imię Janek, tylko chodzi o to, że jego charakter jest szanowany, że jest ceniony.

…że ten człowiek jest miły, sprawiedliwy, mądry, kompetentny, ma dobrą wolę. Z tego powodu mówimy, że Jan ma dobre imię – dobry charakter, dobrą osobowość.

Kiedy więc Biblia mówi o wpisywaniu imienia do księgi życia to nie chodzi tak bardzo o jakieś wielkie czyny, ale przede wszystkim o charakter. Znamy Boskie życzenia wobec nas. Mich. 6:8 – „On ci oznajmił, człowieku, co jest dobre i czego PAN żąda od ciebie: jedynie tego, byś czynił sprawiedliwie, kochał miłosierdzie i pokornie chodził z twoim Bogiem.” Możemy do tego dodać słowa z 1 Sam. 16:7, że „człowiek patrzy na to, co przed oczyma, ale Pan patrzy na serce.” Na intencje.

Nie ma wpisu do Księgi Żywota za określone zasługi, np. w głoszeniu ewangelii, w modlitwie, w samoponiżaniu się. Lecz Bóg ceni rozwijanie charakteru na wzór charakteru Pana Jezusa i na wzór Słowa Bożego. Różne podejmowane kroki jak badanie Biblii, głoszenie, modlitwa, znoszenie zła, one mają służyć temu celowi, żebyśmy stawali się bardziej podobni do Jezusa, bo to jest główny cel.

Są różne listy i podziały zalet charakteru, prawda? W Ter. Prawdzie nr 419, tam od strony 90 są tabele takich zalet. I można ich naliczyć przynajmniej 55, a licząc troszkę inaczej nawet 76 takich zalet.

Można je też przemnożyć razy 2. Bo wiele jeszcze zależy od tego, co jest podstawą dla rozwijania tych zalet. Czy jest to tylko sprawiedliwość, czy może wychodzimy aż do miłości ofiarniczej jako podstawy, gdy jesteśmy gotowi do pewnych poświęceń i pewnych ofiar, bo tak pokochaliśmy te dobre cechy Chrystusowego charakteru i tak bardzo byśmy chcieli je wypisać w swoich sercach.

Bez Boga nie możemy osiągnąć takiego doskonałego rozwoju i w ogóle nie da się go w pełni osiągnąc w tym życiu. Jest za to niezwykłe zajęcie na resztę życia jako chrześcijan. Nie musimy się nudzić, nie musimy zajmować się przesadnie życiem innych, bo nie starczy czasu, żeby pracować nad sobą. Oczywiście powinniśmy pomagać jedni drugim, ale główna rzecz jest taka, żeby nasze zalety były rozwinięte, bo tylko tak pomożemy bratu lubi siostrze albo komuś z kim jesteśmy w kontakcie. Zamiast martwić się o coś, na co nie mamy wpływu, oddajmy to Bogu, a pracujmy nad tym, na co mamy wpływ. W teorii to prosta zasada, lecz w praktyce…

… Jest to ta szkoła życia w Panu. Jeśli mamy doświadczenia, które zmuszają nas do myślenia, jeśli nawet upadamy i jest nam z tym źle, to znaczy, że nauczyciel się nami zajmuje i że dokonują się jakieś zmiany. Nie szukajmy przede wszystkim tzw. świętego spokoju, ale rozwoju, wiedząc, że nasze imię może być wpisane do księgi życia przez różne trudności i doświadczenia. To nam da pokój, ale pokój Boży.

Można powiedzieć, że te doświadczenia są nierówne. To znowu jak w szkole. Kiedy nam nie szło w jakimś przedmiocie to mogliśmy się burzyć wewnętrznie, że więcej od kogoś powtarzamy, a i tak te oceny nie takie. Czemu tak jest. Nieraz ktoś ma więcej doświadczeń i nie znaczy to, że jest gorszy albo lepszy, tylko, że widać takie są potrzeby i że Pan w taki czy inny sposób nad daną osobą pracuje.

(Sporo w tym wykładzie myśli zaczerpnąłem z wykładu brata Maszczyka z roku 1969, np. ta poniższa opowieść)

W pewnej szkole było dwóch uczniów, którzy rozrabiali i za karę nauczyciel kazał im napisać 100 razy swoje imię i nazwisko. Jeden to był „Jan Kot” a drugi „Krzysztof Konstantynopolitańczykiewicz”. Oczywiście ten drugi się złościł, że to niesprawiedliwe. W życiu duchowym jest to trochę podobnie, a trochę jeszcze inaczej: Wydaje nam się, że ci bracia i siostry wokół nas prawie nie mają doświadczeń, a my mamy takie różne i tak dużo. Ale z drugiej strony może to wyglądać inaczej, może to tamten brat albo siostra sobie myśli: „u mnie te doświadczenia tak długo trwają, a u niego albo u niej tak krótko”.

„Tym się w życiu powodzi, im się układa.” Patrzymy jedni na drugich i wydaje nam się, że komuś jest lepiej. Czasami zależy z jakiego punktu widzenia patrzymy. Bo z jednej strony można spojrzeć, że wszystko nam się układa, a z drugiej myślimy, że bardzo cierpimy. I tak w rozmowie może wyjść, że my akurat cierpimy i czujemy nasze upadki, doświadczenia, kary, a ktoś mówi patrząc z innej strony: „Tobie jakoś tak wszystko się układa, ty chyba nic nie przechodzisz w swoim życiu”.

To jak te dwa nazwiska. Nam się czasami wydaje, że my to ten „Konstantynopolitańczykiewicz”, ale nie musi tak być. Myślimy, że tylko my mamy tyle doświadczeń. Jednak te powtórki są nam potrzebne, więc możemy pisać 10, 20, 100, 1000 razy i potem się sami zdziwimy, że nam się tak udało to imię napisać. Wspaniale napisane imię, pełne zalet. Nie można tylko załamać się, nie można zrezygnować.

Bóg nie zapomina o nas. Pewien ojciec był drwalem i zabrał syna na wyprawę. Powiedział mu: musimy zrobić nową rączkę do siekiery. Jakie drzewo wybierzesz? Syn mówi: „Musi być piękne, prościutkie”. Ojciec prowadzi syna przez las i prowadzi go w takiej dolinie, syn patrzy: piękne, prościutkie drzewo – idealna rączka do siekiery. Na szczycie góry drzewa nie były już takie piękne. Ale ojciec mówi: „Wiesz co, synu, nie z tamtego drzewa zrobimy, ale z tego co rośnie na szczycie góry.” „Ale jak to? Tamte były takie proste, piękniejsze.” „Tak, ale pamiętaj, że to drzewo rosło w spokojnym stanie, rosło spokojnie, więc ma słabą strukturę, gdy będziesz tę rączkę używał do siekiery uderzając w twarde drzewo to szybko się złamie. A to drzewo na szczycie musiało się sprzeciwiać halnym wiatrom i teraz jak z niego zrobisz rączkę to będzie mógł rąbać drzewo przez długie lata.

Doświadczenia rozwijają nasz charakter, kiedy nie przechodzimy ich sami, tylko z Panem, jeśli korzystamy ze Słowa Bożego. Biblia mówi, że tacy stają się jak drzewa nad strumieniami wód. Ale bez prób, w cieplarni, to kiedy przyjdzie mały mróz, roślina już upada.

Czasami w zborze jak ktoś przychodzi to się martwimy. Żeby ta osoba czegoś nie usłyszała, żeby czegoś złego nie zauważyła. Żeby się ktoś nie zgorszył, żeby czasem nie odszedł. No i oczywiście powinniśmy być delikatni, dobrze się zachowywać, ale nie mamy udawać, że jesteśmy lepsi niż jesteśmy, nie mamy udawać, że jesteśmy dobrzy, tylko po prostu mamy stawać się dobrzy. Gdy będziemy udawać to w końcu i tak nam się nie uda, ale jeżeli krok po kroku uczciwie próbujemy żyć prawdą na co dzień to będzie coraz lepiej.

Bóg traktuje nas jak duchowe orły i pozwala na różne doświadczenia. Kiedy młode orły dorastają to wolą siedzieć w gnieździe, ale dorosłe orły przynoszą ciernie do gniazda i młode orły się gniewają, przeszkadza im to i lecą w świat. Tak samo w życiu duchowym. Mamy różnych symbolicznych ojców i matki, ale kiedy potrafimy już trochę latać, to Bóg mówi: musicie się nauczyć latać samodzielnie. Można wziąć przykład mamy, która prowadzić syna za rękę, ale to mężczyzna, ma 30 lat, a mama mówi do niego: „chodź syneczku, daj rękę, bo się przewrócisz”.

Bog chce żebyśmy się rozwijali, dorastali. Mogą przyjść bardzo przykre momenty. „Jak ten brat mógł mi to powiedzieć albo ta siostra”, jak oni się mogli tak zachować. Efekt może być jednak dobry. Bo musimy stawać się samodzielni. Samodzielnie żyć prawdą i jej duchem. Wypracować charakter nie w 100%, ale w takim stopniu, żeby samodzielnie żyć duchowo z Panem. Ta droga wiedzie jednak przez trudności kryzysy.

Jak określił to brat Maszczyk musi być to taki stan, żeby móc powiedzieć: „choćbyście wszyscy odpadli to ja będę służył Bogu” (oczywiście nie z pychą, tak naprawdę w ogóle nie należy tego mówić, ale mieć takiego ducha), bo kiedy wszyscy tak powiemy w duchu, to wszyscy zostaniemy w prawdzie. Musimy szukać niezależnego życia duchowego z Bogiem i z Panem Jezusem, wpisywać swoje imię w księgę żywota. Takie silne w Panu jednostki tworzą silny zbór, ale spaja go miłość, bez miłości jest tylko walka i ciągłe „piłowanie się”.

Chcę teraz chwilę powiedzieć o wielkiej obietnicy, jaka dotyczy poświęcających się w obecnym czasie. Bo może byśmy powiedzieli, że to głównie odnosi się do Oblubienicy Chrystusa, do maluczkiego stadka, że może teraz nie można w sposób pewny i stały zapisać swojego imienia do księgi żywota. Ale to nie prawda!

Dlaczego? My wiemy, jak czytaliśmy z Obj. 20:12, że w Tysiącleciu ma być otwarta nowa księga żywota. Będzie to księga dla narodów, dla ludzi, którzy w tym życiu nie przyjęli Pana Jezusa. Inaczej można tę księgę nazwać Nowym Przymierzem. Wtedy będzie tak, jak to zapowiada prorok Jeremiasz [Jer. 31:34], że nikt nie będzie musiał pouczać swego brata, bo wszyscy poznają prawdę i Boskie zasady i wszyscy zobaczą na własne oczy, że jest Bóg i że Boski plan się realizuje.

Warunki wtedy mają być łatwiejsze niż dziś. Jeśli więc ktoś wiernie, na miarę swoich możliwości, zapisuje swój charakter obecnie, to automatycznie spełnia też wymagania zapisu do tej nowej księgi życia, do tego Nowego Przymierza. Jeżeli ktoś w warunkach, gdy się szerzy zło, stara się robić, co może, żeby iść pod prąd, żeby naśladować Jezusa, żeby budować z Bogiem dobry charakter, jeżeli ktoś mimo upadków i mimo słabości, pozostaje na tej drodze, pokutuje i stara się odnawiać, szuka pomocy w Biblii, wśród braci i sióstr, w modlitwie, stara się czuwać, stara się znosić zło w dobrym duchu, to taka osoba wytrwa też pod Nowym Przymierzem, gdy będzie łatwiej niż dziś. Rozwinie sobie charakter lepszy i mocniejszy.

Mamy tego obraz w proroctwie Izajasza, rozdział 56. Cały artykuł na ten temat znajdziemy w TP nr 323, s. 50, są wykłady na ten temat, nie rozwiniemy tego dziś, ale przeczytajmy. Izaj. 56:3-5 – „Niechże cudzoziemiec, który się przyłączył do Jahwe, nie mówi tak: „Oto ja jestem uschłym drzewem!” Tak bowiem mówi Jahwe: „Rzezańcom, którzy przestrzegają moich sabatów i opowiadają się za tym, co Mi się podoba, oraz trzymają się mocno mego przymierza, dam miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczne i niezniszczalne.”

Brat Gohlke tłumaczy, że chodzi o cudzoziemców co do Wysokiego Powołania. O tych, którzy nie mogą się już stać członkami MS, bo wybór został skończony. Nie mogą też brać udziału w pozyskaniu nowych członków MS, nie staną się symbolicznymi rodzicami dla członków MS. Jeśli jednak będą wierni w poświęceniu, to ich zapis w Księdze Żywota będzie pewny, nawet jeśli część swojego charakteru będą dopracowywać już pod NP. Zwycięzcy w poświęceniu w jakiejkolwiek klasie ludu Bożego otrzymają wieczne imię („nie będą wymazani”) i otrzymają lepsze imię (lepszy charakter, wyższy poziom) niż reszta ludzi. Właśnie dlatego, że rozwijają go w trudnych warunkach. To jak to drzewo, które rosło w trudniejszych warunkach.

(Cytat z TP 323: „POE mają słuchać Boskich nauk i praktykować sprawiedliwość zdając sobie sprawę, że ich wyzwolenie w Królestwie zbliża się … podtrzymywac swój odpoczynek w wierze, trzymać się silnie ziemskich zarysów Przymierza Potw. Przysięga jako część „piasku”. Przez trzymanie się Przymierza i wypełnianie Jego zobowiązań wpisują swoje imiona w księgę żywota”.

Na wszystkie takie osoby czeka piękna ziemia obiecana. Jest ona w Biblii różnie pokazana. Jeśli chodzi o samą Jerozolimę, to jest to pagórek Ofel, gdzie swoje mieszkania mieli Netynejczycy (słudzy świątyni, którzy pomagali Lewitom i Kapłanom, m.in. jako drwale i nosiwody – co ma piękne znaczenie symboliczne, bo tacy pośw. będą mogli dostarczać wodę życia wszystkim chętnym i pomagać im w zrozumieniu trudniejszych nauk). W obrazie ziemi Kanaan to dziedzictwo jest na zachód od Jordanu, w drugiej części pokolenia Manasesa. Tam swój dział otrzymało między innymi 5 córek Salfaada, których imiona pokazują różne poziomy rozwoju charakteru wśród obecnie poświęconych. Jest to w kolejności, jak to podaje brat Jolly „począwszy od tych, którzy posiadają najniższy stopień podobieństwa Chrystusowego aż do tych, którzy są najbardziej Chrystusowi”:

[te córki Salfaada to] Machla – czyli z hebr. słaba lub tańcząca, chwiejąca się;
Noa – czyli z hebr. wędrująca, zagubiona;
Hegla – (tutaj znaczenie niejasne, bo to imię znaczy: kuropatwa)
Melcha – królowa
i Tersa – rozkosz

Oczywiście nie ma co w ogóle samych siebie gdzieś umieszczać, lecz pozostawić to w rękach Boga, który najlepiej zna to imię, które możemy zdobyć. My mamy być wierni i rozwijać swój charakter na ile to możliwe.

Jest bardzo ważna myśl, która pokazana jest w lasce Aaronowej, która zakwitła w arce przymierza jak drzewo migdałowe. Drzewo to różni się od innych, bo najpierw wydaje pączki a później liście. U większości drzew jest inaczej. Piękny obraz, który podaje br. Russel w „Cieniach Przybytku” [s. 122] jest taki, że liście oznaczają wyznania wiary, a pączki – zalety charakteru, ducha. Prawdziwy kościół nie szczyci się swoją wiedza, nie podkreśla różnic, ale najpierw pokazuje to swoim czynem, owocami swojego charakteru. Gdy rozwijamy nasz charakter to nie musimy wiele mówić, że jesteśmy inni, ale raczej pokazywać tę pozytywną inność w życiu z Panem. Jest to trudne, ale takie jest drzewo migdałowe.

Jeśli głosimy ewangelię, dzielimy się wiedzą, to starajmy się czynić to skromnie, bez wywyższania się, bez ducha kłótliwości i spierania się. Mamy symbolicznie wypraszać od Egipcjan kosztowne szaty i złoto. Symboliczni Egipcjanie chętnie nam je dadzą, ale w formie doświadczeń, czasami prześladowań. Prawdziwym złotem charakteru jest cierpliwość. Kiedy jednak o nią prosimy, to czasami przychodzą chwile, gdy musimy jej użyć. To są doświadczenia.

Przychodzi w pracy zadanie własnie od tej osoby, która działa nam na nerwy. Właśnie ta osoba ma do nas różne zarzuty. Jesteś taki, owaki, to źle, tamto źle. Możemy się zapomnieć i też coś źle odpowiedzieć. Przepraszamy Boga, staramy się i czuwamy, ta sytuacja się powtarza, ale udaje nam się już zachować spokój.

Czasami nawet ten spokój może kogoś denerwować, może ta osoba nawet jeszcze bardziej zaatakuje. Ale to nic, bo my już nabywamy tego złota, stajemy się innymi ludźmi, wiemy też, że z czasem możemy nawet pozyskać naszych nieprzyjaciół. Z drugiej strony nie próbujmy charakterów innych, nie wcielajmy się w Egipcjan z tego typu.

Czasami w zborze ktoś może nas denerwować, na zebraniach. Ogólnie w naszym otoczeniu ziemskim i duchowym. Możemy myśleć o tym jako baaaardzo ciężkim doświadczeniu, tym bardzo długim nazwisku do zapisywania w zeszycie, ale możemy myśleć inaczej. Możemy też dziękować Bogu, że nie opuścił nas, ale pracuje nad nami. Doświadczenia w życiu osobistym, w życiu rodziny, w życiu zboru, to też są dowody, że nasz Pan jest przy nas i pracuje nad naszymi charakterami.

Uważajmy na takie marchewki na kiju, które szatan przed nami wystawia. Możemy dążyć do różnych rzeczy tego świata. Szatan wie, co jest naszym bożkiem. Zawiesi nam tę marchewkę na kiju przed nosem. Może się wydawać, że już prawie tego sięgamy, ale nigdy tego nie dostaniemy. Będziemy się męczyć i oddalać od Pana. Pokusa będzie zawsze krok przed nami, a nawet spełniona nie sprawi radości, ale więcej smutku i więcej pokus.

Wiele rzeczy może nam się przydarzyć, możemy upadać, Bóg nie skreśli naszego imienia z tego powodu. Bóg wie jakim jesteśmy ulepieniem, wie, że jesteśmy prochem. Ale nie pozwalajmy, żeby rosły takie grzechy, których przed Bogiem nie wyznajemy i których nie żałujemy, których nie chcemy porzucić. Takich małych lisków i takich zarodków krystalizacji zła. Na takim zarodku może wyrastać kryształ zła i później trudno będzie go usunąć. Jednak jeśli czujemy w sobie takie kryształy zła to z Bożą pomocą i to można usunąć.

Nasza nadzieja na zwycięstwo jest w Panu Jezusie. On umarł sprawiedliwy za niesprawiedliwych. Rzym. 4:5 – „Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w Tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość”; Rzym. 5:6 – „Wszak Chrystus, gdy jeszcze byliśmy słabi, we właściwym czasie umarł za bezbożnych.”

Nie mamy czym się chwalić. Byliśmy słabi i bezbożni, a nawet teraz nie potrafimy zawsze dobrze postępować. Nie jest też naszą zasługą nasza fizyczna uroda, nasze zdolności, nasz stan posiadania. Ale możemy dziękować Bogu, że darował nam Zbawiciela, że pokazał nam księgę żywota, że pozwolił nam uwierzyć i że możemy wpisywać tam swoje imię. Wpisujmy nasze charaktery, bo to jedyna rzecz, którą możemy wypracować i która będzie wieczna. Życie wieczne zależy od charakteru. Starajmy się pracować nad charakterami, nie brudźmy ich, nie bawmy się z nimi, nawet mimo częstych upadków i wielu braków, przychodźmy do Boga i wierzmy w świętą krew Pana Jezusa. Możemy zdobyć „wieczne imię”, „lepsze imię”, możemy zostać zapisani do Księgi Żywota.

——

1. Żadnych skarbów nie pragnę,
Srebra, złota ni czci.
Tylko pragnąłbym wiedzieć,
czy Zbawca kocha mnie?
Dusza moja niepewna,
bardzo wiedzieć to chce,
czy też w Księdze Żywota
jest tam imię moje?

Ref. Moje imię jest tam,
W tym nadzieję ja mam,
Że w tej Księdze Żywota
Moje imię jest tam. [x2]

2. Moje grzechy są liczne,
W duszy smutek i noc,
Jednak ufność pokładam,
W zbawcy mojego moc.
Gdy On weźmie me grzechy,
Stanę jak śnieg biały,
Temu ciąglę się pytam:
Jest tam imię moje?

Ref.

3. O Jeruzalem, miasto
Złotych ulic i bram,
W którym Króla Wiecznego
Mieszkanie jest tam.
Gdzie panuje wesele,
Mija żal, tęsknota,
Alleluja! Me imię
w Księdze jest Żywota!

Ref.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *