Czy Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach? CZĘŚĆ 2: Gehenna

Dolina Hinnom w 2007 r.

Witam serdecznie! Zapraszam dziś na dalszą wędrówkę po biblijnych zaświatach. Przypomnę tylko, że rozmyślamy o tym czy Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach i czego z nauk Jezusa dowiadujemy się o śmierci i przyszłym życiu. Dziś będę dalej mówił o piekle. Nie da się ukryć, że w polskich Bibliach takie słowo występuję i że według Pisma Świętego kiedy ktoś umiera to idzie do piekła. Nie da się też ukryć, że takie terminy jak ‘piekło’ i ‘ogien piekielny’ nasuwają pewne skojarzenia. Każde słowo, które wypowiadamy po polsku z czymś się po prostu kojarzy.

ZACHĘCAMY TEŻ DO WYSŁUCHANIA CZĘŚCI 1: BOGACZ I ŁAZARZ
CZĘŚĆ 3: CZYŚCIEC

Tak samo jest w językach źródłowych Biblii. Jak pewnie pamiętacie Stary Testament był pisany po hebrajsku, a Nowy Testament po grecku. Jeśli więc chcemy dobrze zrozumieć, co autor piszący w tych językach chce nam przekazać, musimy wrócić do starożytnej greki i hebrajskiego.

Słowo ‘piekło’ to polskie słowo i było ono czasami wybierane przez tłumaczy do oddania takich słów jak hebrajski ‘szeol’, a także greckie ‘hades’ i ‘Gehenna’. Główny temat na dziś to ‘Gehenna’, ale chciałbym żebyśmy mieli dosyć szerokie tło na temat pozostałych słów, które są czasami tłumaczone jako ‘piekło’.

Hebrajskie słowo ‘szeol’. Słowo to występuje w Starym Testamencie 65 razy. Wg konkordancji Stronga do Biblii Gdańskiej tłumaczone jest 41 razy jako ‘grób’, 19 razy jako ‘piekło’, raz jako ‘dół’, raz jako ‘grobowy’, raz jako ‘piekielny’, raz jako ‘przepaść’ i raz jako ‘ziemia’. To ciekawe, że to samo słowo czasami było tłumaczone jako określenie ‘grobu’ i dołu, a czasami jako ‘piekło’.

I tak np. w Ks. Ijoba 14:13 Ijob prosił: „O, gdybyś mnie w grobie ukrył i schował”, w grobie, czyli w szeolu, bo takie mamy tutaj hebrajskie słowo. Z drugiej strony mamy Psalm 30:4 tłumaczony „Panie, wywiodłeś z piekła moją duszę”, a przecież znowu jest tutaj to samo słowo ‘szeol’ tym razem przetłumaczone jako piekło. Jeśli oba słowa pochodzą od ‘szeolu’ to na jakiej zasadzie raz jest to słowo tłumaczone jako grób, a raz jako piekło?

Na pewno piekło w rozumieniu tłumacza nie pasowało do sytuacji Ijoba. Ijob w końcu prosił Boga o ukrycie i schowanie go w szeolu. Jeśli szeol byłby miejscem cierpienia (jak często rozumie się piekło), po co Ijob chciałby tam iść? Ijob oczywiście prosi o to, żeby zostać ukryty w śmierci, w grobie, ponieważ jego doświadczenia i cierpienia były tak trudne do zniesienia, że niebyt wydawał mu się lepszy niż pozostawanie w takim życiu pełnym cierpień.

Byłoby bardzo dziwne, gdyby Ijob prosił Boga, żeby Bóg ukrył go w piekle wiecznych cierpień. Szeol opisany jest w Piśmie Świętym całkiem inaczej, nie ma tam jęków męczonych dusz, nie ma ognia ani siarki. Jest to miejsce ciemności, miejsce całkowitej ciszy i zapomnienia.

Księga Kaznodziei Salomona, znana też jako Księga Koheleta, 9:10 mówi, że: „nie ma już działania ani myślenia, ani poznania, ani mądrości w Szeolu, do którego ty idziesz”. Biblia Warszawsko-Praska oddaje ten fragment: „bo w Szeolu, do którego zmierzasz, nic już się nie robi, na nic się nie liczy, nic się nie wie ani nie zabiega się o mądrość.”

Prawdziwe znaczenie ‘szeolu’ to więc stan ciemności, ciszy, zapomnienia i niebytu czyli stan człowieka po śmierci, stan człowieka w grobie. Warto sobie zakodować, że to samo słowo ‘szeol’ jest tak różnie tłumaczone, ale najczęściej jako ‘grób’.

Poezja biblijna jest bardzo ciekawa, a jej serce to powtarzanie tych samych myśli w innych słowach lub umieszczanie obok siebie bardzo podobnych myśli, które tłumaczą i uzupełniają się nawzajem. Ta figura stylistyczna to paralelizm, a jej przykładem może być Psalm 6:5. „W śmierci bowiem nie ma pamięci o tobie [Boże], a w grobie któż cię będzie wysławiać?” Grób to znowu hebrajski Szeol i znaczy on dokładnie to samo, co śmierć, po której nie ma już żadnej pamięci, myślenia, mówienia czy wysławiania Boga.

Jeśli chodzi o język grecki to możemy postawić znak równości między słowami ‘szeol’ i ‘hades’.

Skąd wiemy, że ‘hades’ to po prostu ‘szeol’ tyle że po grecku? Bo apostołowie cytują pisma ze Starego Test. i tłumaczą słowo ‘szeol’ słowem ‘hades’. Np. Dzieje Ap. 2:27 – „Bo nie zostawisz mojej duszy w Hadesie”, to cytat z Psalmu 16:10 – „Bo nie zostawisz mojej duszy w Szeolu”.

Z wielu fragmentów Biblii wiemy, że w czasach ostatecznych Jezus Chrystus przywróci do życia zmarłe „dusze” czyli zmarłych ludzi. Ich stan aż do tego czasu prorocy porównują do snu, z którego mają się obudzić. Ks. Objawienia 20:13 porównuje obudzenie umarłych do ich „wydania” lub „wyprowadzenia z więzienia” – Obj 20:13 – „A śmierć i piekło [gr. hades czyli hebr. szeol] wydadzą umarłych, którzy w nich byli; i byli sądzeni każdy wedlug uczynków swoich.” Wszyscy umarli mają być wypuszczeni na czas, który Biblia opisuje między innymi jako tysiącletnie królowanie Jezusa, dzień sądu i czasy odnowienia wszystkich rzeczy.

Inny zwrot tłumaczony w polskiej Biblii jako „piekło” to Gehenna. Według konkordancji Stronga do Biblii Gdańskiej słowo to występuje w Nowym Testamencie 12 razy i w Biblii Gdańskiej 9 razy tłumaczone jest jako ‘piekielny’, 2 razy jako ‘piekło’ i raz jako ‘zatracenie’. Problem w tym, że nazwa ta w ogóle nie powinna być tłumaczona, bo greckie słowo ‘Gehenna’, znaczy ‘dolina Hinnom’ lub ‘dolina synów Hinnoma’. To nazwa geograficzna, bo jest to rzeczywista dolina, która znajdowała się tuż za bramami starożytnej Jerozolimy.

Powód, dla którego Gehenna była ważna i znana dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy był taki, że wyrzucali tam oni swoje śmieci. Gehenna służyła jako spalarnia śmieci. Wszystkie odpadki z miasta były tutaj wyrzucane, a ogień nieustannie płonął w tej dolinie i ostateczne pożerał i niszczył wszystko co tam trafiało (czyli martwe ciała zwierząt i skazanych na śmierć, odpadki spożywcze i różne nieczystości). Do palenia ognia dodawano siarki, tak aby spalenie śmieci następowało jak najszybciej i żeby upewnić się, że śmieci te zostaną całkowicie zniszczone. Warto pamiętać, że żadne żywe stworzenia nie były wrzucane do Gehenny. Nie wrzucano tam żywych zwierząt lub żywych ludzi, ponieważ Żydzi mieli w Prawie Mojżeszowym zabronione torturowanie jakiejkolwiek istoty, nie tylko człowieka, ale też woła czy krowy.

Jezus odwołuje się do tego miejsca w jednej ze swoich alegorii, zapisanej w Ewangelii Marka. Może przypomnę tylko, że według słownika Diaglotta alegoria w Biblii to „symboliczna wypowiedź, przypominająca przypowieść lub bajkę, powszechnie używana wśród narodów wschodnich do zilustrowania jakiejś zasady lub doktryny.”

Posłuchajmy więc Ewangelii wg Marka 9:43-48 – „Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do Gehenny w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejśc do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do Gehenny. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.”

Zdaniem niektórych ten opis to świetny dowód, że grzesznicy trafią po śmierci na wieczne męki do ognia Gehenny, gdzie poza cierpieniami, które wyrządzi im ogień, pewne cierpienia otrzymają też od nieśmiertelnych robaków. Trzeba przyznać, że taki obraz jest przerażający. Z drugiej strony w jakim świetle stawia to Boga? Czy Bóg naprawdę stworzył specjalne robaki tylko po to, żeby na zawsze torturować swoich wrogów? Czy takiego Boga sprawiedliwości i miłości poznaliśmy z Pisma Świętego?

Może zacznijmy od tego odcinania rąk i nóg i wyłupiania sobie oka. Wygląda na to, że niewielu chrześcijan rozumie to zdanie dosłownie lub dla prawie nikogo ręce, nogi i oczy nie są powodem do grzechu. Nie znam bowiem ani jednego chrześcijanina, który wyłupił sobie oko, bo prowadziło go do grzechu, albo odciął sobie rękę, bo czyniła jakiś grzech. Pytanie też czy w Królestwie Bożym faktycznie będą ludzie bez rąk, nóg i oczu? Od razu widać, że to alegoria. Możemy zresztą być tego pewni ze słów Ewangelii wg Mateusza 13:34„To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił.” W tej przypowieści Jezus chciał po prostu powiedzieć, że przyszłe życie w Królestwie Bożym jest tak cenne, że warto coś stracić, by się tam znaleźć. Gdyby nawet kosztowało to oko, rękę czy nogę to nadal byłoby warto. Te nogi, ręce i oczy to też symbole naszej wygody, przyjemności czy spojrzenia na życie. Nasze zachcianki, nasz styl życia i nasze poglądy mogą być dla nas tak cenne jak oko i tak ważne jak prawa ręka, a jednak lepiej jest to stracić dla Chrystusa niż stracić wszystko w Gehennie.

Czas na Gehennę i jej ogień. Odczytałem ten fragment bez podstawiania w to miejsce polskiego słowa „piekło”, bo umieszczenie tam słowa „piekło” jest nieuprawnione. Dla Żydów termin ‘Gehenna’ lub ‘dolina Hinnom’ znaczył konkretne miejsce na południowy zachód od miasta. Była to dolina, w której palono śmieci, skóry zwierząt i ciała zabitych wcześniej przestępców.

Spójrzmy więc na symbolikę Jerozolimy. Preczytajmy jeden z najpiękniejszych symbolicznych opisów Królestwa Bożego i wiecznego zbawienia ludzkości, jakie znajdują się w Biblii. To Księga Objawienia znana też jako Apokalipsa wg Jana i wybrane wersety rozdziału 21.

Obj .21:2 – „A ja, Jan, zobaczyłem święte miasto, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak oblubienica przyozdobiona dla swego męża. I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga jest z ludźmi i będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i będzie ich Bogiem. I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. A zasiadający na tronie powiedział: Oto wszystko czynię nowe. […] [21:10] – „I ukazał mi [anioł] miasto święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga.” [Werset 24] – „I w jego świetle będą chodziły narody (…)” [Werset 26] – „I wniosą do niego chwałę i cześć narodów. I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani ten, kto popełnia obrzydliwość i kłamstwo, a tylko ci, którzy są zapisani w księdze życia.”

To święte Jeruzalem to królestwo Boże i ostateczny koniec wszelkiego zła na ziemi. „Oto wszystko nowe czynię.” – mówi Bóg. Ci, którzy pod rządami Jezusa i świętych zmienią swoje charaktery będą mogli żyć wiecznie. Ostatni werset mówi jednak, że do nowego Jeruzalem nie wejdzie nic nieczystego i nikt czyniący nieprawość. Ludzie, którzy będą chcieli świadomie czynić zło nie osiągną życia wiecznego. Wszyscy tacy, razem ze wszystkim, co złe, zostaną zupełnie, całkowicie i wiecznie zniszczeni, tak jak w Gehennie, w położonej blisko Jeruzalem dolinie Hinnom, spalane i niszczone były śmieci, brudy, odpadki i ciała zabitych.

Ogień Gehenny nie oznacza torturowania i wiecznego męczenia kogokolwiek. Ten ogień przedstawia zniszczenie w pełni świadomych i niepokutujących grzeszników. I cała Biblia tak właśnie przedstawia ostateczną przyszłość tych, którzy świadomie postępują źle i który nawet pod panowaniem Jezusa, po ich obudzeniu z grobu, nie zechcą się zmieniać – mimo wielu pouczeń i zachęty do czynienia dobra, które będą wtedy dostępne dla każdego człowieka.

Psalm 145:20 – „PAN strzeże wszystkich, którzy Go kochają, natomiast wszystkich bezbożnych wyniszczy” [lub unicestwi – wg tłum. Biblii Warszawsko-Praskiej]

Ks. Ijoba 24:19 – „Śniegi topnieją od suszy i ciepła, szeol zaś unicestwia grzeszników.” (BWP) Tak jak ciepło topi śnieg, tak szeol niszczy tych, którzy grzeszą. Skoro zostaną zniszczeni (a nie zachowani) to nie będą doznawać już żadnych cierpień.

Ps. 104:35 – „Oby byli wytraceni grzesznicy z ziemi, oby niezbożnych już nie było!” (tu znowu mamy paralelizm: ‘wytracić z ziemi grzeszników’ to znaczy ‘sprawić, by niezbożnych już nie było’)

Jezus, który takie wieczne i ostatecznie zniszczenie nazywa ogniem Gehenny, tej samej alegorii ognia używa też, kiedy tłumaczy te sprawy w Objawieniu, które dał Janowi. Obj. 20:13 – „śmierć i piekło (występuje tu greckie słowo: hades); śmierć i piekło wrzucone są do jeziora ognia. To jest śmierć druga. Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia”. Bardzo wielu chrześcijan uważa, że jezioro ognia znaczy piekło – mamy więc co najmniej dwa piekła (pierwsze to hades, a drugie to jezioro ognia). Różnica polega na tym, że z pierwszego piekła, czyli z hadesu, jest dla wszystkich wyjście (kiedy Jezus obudzi zmarłych z grobów), ale ostateczne zniszczenie w ogniu Gehenny lub w jeziorze ognia będzie na zawsze. Jezus stwierdza zresztą wyraźnie: „to jest śmierć druga”. To jest czyli To przedstawia śmierć drugą. Mamy tu piekne wyjaśnienie metafory „jeziora ognia” – to drugie, wieczne i ostateczne zniszczenie, takie, z którego nie ma już powrotu.

Dolina Hinnom już kiedyś była użyta jako podstawa pewnej mowy proroka Izajasza. To Ks. Izajasza 66:24 i mamy tutaj proroczy opis zbawionych. „A gdy wyjdą [zbawieni], ujrzą trupy ludzi, którzy się zbuntowali przeciwko Mnie. Bo robak ich nie zginie i nie zagaśnie ich ogień i będą oni odrazą dla wszelkiej istoty żyjącej.” – zobaczmy, że tutaj wyraźnie Izajasz mówi o ‘trupach’. Jest to obraz trupów, martwych ciał – a nie żywych ludzi, którzy cierpią. Dla żyjących ma to być odrażający widok, który będzie na zawsze ostrzegał ich przed grzechem. To oczywiście pewna alegoria, w Królestwie Bożym nie będziemy na spacerach mijać palących się ciał grzeszników, ale ważne jest to, że Izajasz mówi o trupach ludzi, a nie o pośmiertnych cierpieniach.

Opis z Ewangelii Marka mówił, że w dolinie Gehenny „robak ich nie umiera”. Co to mogą być za robaki? W dosłownej dolinie Hinnom ciała zwierząt spadały często na skały, a nie do płonącego niżej ognia. Tak pozostawione na skałach, ciała te stawały się żerem dla robaków, które niszczyły je tak samo dokładnie jak ogień. To oczywiście nie znaczy, że poszczególne robaki nigdy nie umierały lub że były zrobione z ognia, tylko, że tak długo jak długo pojawiały się nowe odpadki z miasta, tak długo były tam robaki i tak długo płonął tam ogień.

Jezus podaje też podobny opis, który nawiązuje do doliny Gehenny. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze słucha i nie macie jeszcze całkiem dosyć tych niemiłych symboli. Ew. Mateusza 10:28 – „I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle.” (dosłownie: zniszczyć w Gehennie)

Dusza to tutaj człowiek z jego nadzieją na życie wieczne. Ludzie nie mogą zaszkodzić tak pojętej duszy, ponieważ skoro Jezus Chrystus umarł za wszystkich ludzi to może też wszystkich ludzi przywrócić do życia. Z 1 Listu do Tymoteusza 2:4 wiemy zresztą, że tak właśnie będzie, bo „Bóg postanowił [gr. słowo ‘thelo’], Bóg postanowił, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy.” To dlatego o umarłych mówimy, że zasypiają, ponieważ jest dla nich nadzieja obudzenia. Jezus wyprowadzi z Hadesu i sprawiedliwych, i niesprawiedliwych, także źli ludzie powstaną wtedy na sąd. Wtedy prawda napełni ziemię tak jak morza napełniają wody i każde kolano skłoni się przed Jezusem.

Skoro tak to źli ludzie mogą w najgorszym razie zabić nasze ciało (i przerwać [na pewien czas] nasze życie). Nie mogą jednak mieć żadnej władzy nad naszym prawem do z-martwych-wzbudzenia, bo to zapewnia przelana krew Jezusa i Boska obietnica.

To dlatego powinniśmy się raczej bać Boga (w znaczeniu: wielkiego szacunku, pobożności), a nie ludzi, bo tylko Bóg może zniszczyć zarówno ciało, jak i DUSZĘ w Gehennie. To znaczy, że Bóg może zupełnie i ostatecznie unicestwić grzesznika, który świadomie grzeszy i świadomie nie zechce się zmieniać i nawrócić do Boga. Podkreślam tu słowo świadomie, bo dziś wielu ludzi postępuje źle i grzeszy, ale nie jest to ten rodzaj pełnej świadomości, o której mówi Biblia.

Bardzo podobne słowa Jezusa o Gehennie to Ew. Łukasza 12:4. „A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem już nic więcej zrobić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do Gehenny. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!”

W obecnym życiu ludzie mogą nas zabić, ale nie mogą zrobić nic więcej. Nie mogą zrobić nic, co by wpłynęło na nasze przyszłe istnienie (czyli na naszą duszę). My naprawdę nie musimy się dzisiaj bać tych, którzy mogą tylko zakończyć nasze obecne życie w naszym i tak umierającym ciele. Nie musimy się tak bardzo martwić się o nasze potrzeby, bo mamy obietnicę życia przyszłego i obietnicę, że Bóg podaruje wszystkim pokornym i cichym doskonałe warunki życia wiecznego. Nasza chwała i cześć powinna być dla Boga, bo do niego należy decyzja o naszym „życie wiecznym”, jak mówi werset: „Bójcie się” (czyli szanujcie) tego, który może „zniszczyć duszę w gehennie”, w śmierci drugiej, z której nie będzie już żadnej nadziei powrotu.

Myślę, że widać jak wielka różnica jest tutaj między opisanym w Biblii szeolem a gehenną. Choć oba te stany to stany niebytu, bez żadnych myśli, uczuć i działań, to jednak pierwszy jest stanem nadziei, bo będzie z niego przywrócenie do życia. To dlatego kiedy Ijob był w cierpieniu pragnął by znaleźć się wreszcie w spokojnym szeolu, w miejscu odpoczynku. Wiedział, że Bóg kiedyś przywróci go z Szeolu do życia, kiedy nadejdą czasy panowania Mesjasza.

Nikt jednak w Biblii nie chce iść do Gehenny, bo to miejsce nie ma już niczego wspólnego ze snem. Nie będzie przywrócenia do życia z Gehenny, bo to całkowite zniszczenie czyli śmierć duszy.

Jako ostatni dowód, że Jezus nauczał o pośmiertnych cierpieniach, a przynajmniej ostatni, który chciałbym dziś omówić, przytaczana jest końcówka przypowieści o owcach i kozłach. Nie chcę teraz omawiać całej tej przypowieści, więc przejdę od razu do tych kluczowych wersetów. W tym wypadku jest to Ew. Mateusza 25:41 i 46. [werset 41] „Wtedy odezwie się do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. (…) [i werset 46] „I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.”

Ten werset, w tym tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia wyd. 2, byłby chyba jednym z najmocniejszych dowodów na istnienie wiecznych męczarni w ogniu. Byłby, gdyby nie fakt, że „pójdą ci na mękę wieczną” to bardzo błędne tłumaczenie tego wersetu. Greckie słowo przetłumaczone jako „męka” to ‘kolasis’, co dosłownie oznacza ‘odcięcie’ (jak przy obcinaniu gałęzi drzewa). Zatem źli pójdą na wieczne odcięcie. Od czego będą odcięci? Następne zdanie mówi, że „sprawiedliwi pójdą do życia wiecznego”, więc kontrast pokazuje, że jest to odcięcie od życia wiecznego, to znaczy wieczna śmierć.

W taki sposób oddaje to kilka tłumaczeń, np. Nowa Biblia Gdańska: „Więc ci pójdą na wieczne odcięcie; a sprawiedliwi do życia wiecznego.”. Co ciekawe, Biblia Tysiąclecia, wyd. 5, także całkiem dobrze tłumaczy ten werset. Poprawiono więc wydanie 2. Nie ma tu już męki, jest za to „wieczna kara”. „I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.”

Zobaczmy jaki wyraźny jest ten kontrast czyli różnica między nagrodą życia i karą śmierci. Apostoł Paweł w Liście do Rzymian 6:23 mówi: „Zapłatą za grzech jest śmierć”.

Jeśli ta zapłata lub kara ma być wieczna, to widać wyraźnie, że wieczna kara oznacza wieczną śmierć. Taką śmierć, z której nie będzie już powrotu, śmierć na zawsze, a nie wieczne męki. Bóg jest za dobry, za sprawiedliwy, by takie tortury komuś przygotować.

Jezus mówił w przypowieściach i w sposób zagadkowy, często posługiwał się alegoriami. Niektóre wersety stwierdzają, że do tłumów przemawiał tylko w przypowieściach, że prawie nie mówił do nich wprost. Apostołowie objaśniali nauki Jezusa pierwszym wierzącym w Chrystusa. Apostoł Paweł np. jasno określił ostateczny koniec złych ludzi i tych, którzy uciskają drugich.

List do Filipian 3:19 – „Ludzi tych czeka w przyszłości zagłada” (podaje Biblia Warszawsko-Praska), „Oni zmierzają do śmierci wiecznej” (podaje przekład ks. bp. Franciszka Jaczewskiego)

1 List do Koryntian 3:17 – „Jeżeli ktoś niszczy kościół Boży, tego zniszczy Bóg.” (Oczywiście zniszczenie jest czymś zupełnie innym niż podtrzymywanie przy życiu w stanie cierpienia i tortur fizycznych lub psychicznych)

Czy więc Jezus naucza o pośmiertnych cierpieniach w wersetach, które mówią o Gehennie? Myślę, że nie, ale zachęcam każdego do wyrobienia sobie własnego zdania na podstawie Biblii.

Chciałbym jeszcze wrócić na chwilę do doliny synów Hinnoma. Jak się okazuje w miejscu tym, jeszcze zanim dolina ta stała się wysypiskiem śmieci, Izraelici robili bardzo złe rzeczy. Prorok Jeremiasz opisuje, że zbudowali oni ołtarz pogańskiemu bogu Molochowi, a na tym ołtarzu w przerażający sposób składali ofiary ze swoich żywych dzieci, które żywcem palone było w ogniu. Czy Bogu takie męczarnie dzieci w ogniu się podobały? Czy zgodziłby się na to, by chociaż przez chwile dręczono tak ludzi po śmierci? Posłuchajmy słów Boga zapisanych przez proroka Jeremiasza. Ks. Jeremiasza 32:35 – „I zbudowali sobie wyżyny Baala w dolinie synów Hinnoma, by ofiarować swych synów i swoje córki ku czci Molocha. Nie poleciłem im tego ani Mi na myśli nie przyszło, by można czynić coś tak odrażającego…”

Zakończę słowami Edwarda Fudge’a, biblisty i autora książki pt. „Ogień, który pożera”. Edward Fudge mówi: „Jeśli Biblia uczy, że Bóg będzie wiecznie utrzymywał ludzi przy życiu by ich wiecznie męczyć, wtedy nie ma znaczenia co ja o tym myślę. I jeśli nie uważam go za dobrego i uczciwego Boga, jestem i tak tylko częścią ziemi i prochu, a Bóg jest Bogiem. Z drugiej strony, jeśli Biblia faktycznie uczy tego, o czym mówiłem i w co wierzę, to nauczanie o tym, że Bóg utrzymuje przy życiu niewierzących po to, by ich męczyć na wieki, jest strasznym oszczerstwem przeciwko Bogu.”

Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka i życzę wszystkim dużo Bożego pokoju na te niespokojne czasy. Pozdrawiam i do usłyszenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *