Mayflower

Dziękując Bogu za tę sposobność usługi, a także zborowi w Bydgoszczy za zaproszenie i zaufanie, chciałbym dzisiejszym wykładem zaprosić braterstwa w podróż. Myślę, że każdy z nas już kiedyś podróżował, czasem bliżej, czasem dalej, czasem na rowerze lub konno, a może też samochodem, pociągiem czy samolotem. Niektórzy z nas podróżowali także w tym celu, aby osiedlić się w nowym miejscu chociażby z powodu małżeństwa lub pracy zawodowej. Dzisiejszym wykładem chciałbym nawiązać do osób, które w swoim życiu także opuściły swoje rodzinny strony. Powodem ich emigracji jednak były prześladowania religijne. Postanowiły one razem udać się w daleką podróż z Europy poza Ocean Atlantycki … 5.000 kilometrów. Cofnijmy się więc w naszej wyobraźni do początku XVII wieku, do lat 1620 i 1621 ne. (w zeszłym roku i w tym mija równe 400 lat od tych wydarzeń). I choć będzie to temat raczej historyczny, to moim pragnieniem jest, aby pobudzić nas do refleksji nad naszym własnym życiem i wyciągnąć odpowiednie lekcje.

Temat: Mayflower

 Jana 15:16

Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam.

Dlaczego tytuł dzisiejszego wykładu jest w j. angielskim? Ponieważ jest to nazwa własna statku. Tłumacząc na j. polski Mayflower znaczy Majowy kwiat. Co to był za statek? Mayflower był to stosunkowo mały drewniany statek, był to angielski żaglowiec handlowy. Pływał on głównie pomiędzy Anglią a Francją, czasem nieco dalej w stronę Norwegii. W roku 1620 został on wynajęty min. przez pewną grupę angielskich chrześcijan, którzy tam byli prześladowali. Postanowili oni opuścić ojczyznę i udać się na nowo odkryty kontynent. Chcieli rozpocząć nowe i bezpieczne życie w Ameryce.

Tych chrześcijan nazywano Purytanie.

Jaka była wtedy sytuacja w Europie, a szczególnie w Anglii?

TŁO HISTORYCZNE

Ogólnie przyjmuje się, że włoch Krzysztof Kolumb, odkrył kontynent Amerykański w roku 1492 (choć on już istniał na długo przedtem). W następnych 100 latach różne kraje Europejskie takie jak Hiszpania, Francja czy Anglia tworzyły tam swoje kolonie i zasiedlali zdobyte tereny. Często doprowadzało to do konfliktów ze rdzenną ludnością Ameryki, tj. Indianami, ale także te państwa między sobą toczyły tam wojny o prymat.

W Europie w tym czasie też nie było spokojnie. Po tym jak w roku 1517 Luther opublikował swoje tezy, nastąpił rozłam kościoła, a efektem tego było powstanie w wielu krajach obok katolicyzmu protestantyzmu. To min. ten podział doprowadził później do 30-letniej Wojny religijno-politycznej, która trwała od roku 1618 do 1648. Także i Anglia była dotknięta tą wojną.

Choć w Anglii ruchy reformacyjne doprowadziły do powstania protestantyzmu jako takiego, to jednak system, który się tam wytworzył, miał nadal duże podobieństwo do katolicyzmu. Ówczesny król Henryk VIII jako katolik początkowo sprzeciwiał się ruchom reformacyjnym. Kiedy poprosił papieża o unieważnienie swego małżeństwa, z którego nie mógł mieć męskiego potomka tj. następcy tronu, nie otrzymał on na to zgody. Efektem tego było zerwanie dyplomatycznych kontaktów z Rzymem. W roku 1534 parlament Anglii oraz prymas Tomasz Cranmer (znany nam członek Gwiazdy) ogłosili niezależność Kościoła Anglii od Rzymu a sam król stał się jego jedynym zwierzchnikiem.

Niektóre myśli Luthra przejęto, inne odrzucono, przyjęto także niektóre elementy teologii Kalwina (np. zniesiono celibat), ale wiele obrządków KRK pozostawiono. Następne lata w Anlgii to wielkie wachania. Królowa Maria, córka Henryka, postanowiła siłą przywrócić katolicyzm. Ostatecznie i sam Cranmer padł ofiarą jej reżimu i został spalony na stosie (Maria Krwawa). Kiedy inna córka Henryka Elżbieta I doszła do władzy przywróciła znowu ten Państwowy Kościół i tę królewską zwierzchność. Wtedy skolei katolicy stali się ofiarami prześladowań. Ale nie tylko oni, także i inni protestanci, którzy nie uznawali tego głównego państwowego Kościoła Anglii, min. Purytanie.

PURYTANIE

Kim byli Purytanie? Purytanizm to pewien ruch, który początkowo zaczął działać wewnątrz Kościoła Anglikańskiego. Nazwa Purytanizm pochodzi od łacińskiego słowa purus tj. czysty. Celem tego ruchu było oczyszczenie tego Kościoła od resztek katolickich wypływów. Reformacja doprowadziła w wielu krajach Europy do całkowitego zerwania z rzymską organizacją kościoła, a różnice w doktrynie w stosunku do papiestwa były czasem olbrzymie. W Anglii natomiast owszem kontrolę nad Kościołem przejęło państwo, natomiast nie można było zauważyć jakiś większych zmian w teologii, w formie nabożeństw czy w organizacji kościoła.

W czasie prześladowań królowej Marii wielu angielskich protestantów uciekało na ląd Europejski, gdzie zapoznali się bliżej z Luteranizmem czy Kalwinizmem. Kiedy za czasów Elżbiety powrócili do Anglii, to zmiany, jakie ona przeprowadzała wydawały im się za mało radykalne. Oni widzieli w tym Kościele Anglikańskim ciągle wielkie upodobniania się do katolicyzmu, a ich niezadowolenie przerodziło się w chęć oczyszczenia tego kościoła.

Purytanie krytykowali podział na kler i laikat, popierali kapłaństwo wszystkich wierzących, a ich przebudowę chcieli oprzeć wyłącznie na Biblii. Ostatecznie odrzucili oni wszystkie rytuały i formuły, które nakazywał Anglikański Modlitewnik Powrzechny. Nie zgadzali się oni z narzucaniem porządku liturgicznego przez państwo, stanęli ostatecznie w opozycji do tego państwowego Kościoła i odłączyli się od niego.

Sprzeciwili się dekoracji w kościołach, szatom liturgicznym, a nawet i organom, jako objaw bałwochwalstwa i poganizmu. Zamiast tego duży nacisk kładli na same kazania. Sami w swoich nowych społecznościach praktykowali ustrój kongregacjonalny (całkowicie niezależny) lub też prezbiteriański (tj. kolegium biskupów). Purytanie prowadzili bardzo surowy tryb życia, oparty głównie na pracy i modlitwie. Duży nacisk kładli na edukację, aby jak najwięcej osób mogło samodzielnie studiować Biblię. Strojne ubiory, napoje alkoholowe i wszelkie rozrywki, takie jak przedstawienia teatralne potępiano jako niemoralne.

Wielu patrzyło na nich jako na fanatyków i radykałów dlatego nadano im takie nieco wyśmiewające określenie Purytanie, tj. mających obsesję na punkcie oczyszczenia kościoła. Oprócz tego stosowano wobec nich sankcje, np. nie mogli wykonywać niektórych znaczących zawodów itp.

MAYFLOWER

W roku 1607 w małej wiosce Scrooby w hrabstwie Nottingham oderwała się od Kościoła Anglikańskiego mała grupa osób tworząc niezależny zbór. Jako zwolennicy Kalwina wierzyli oni min. w predesctynację tj. w przeznaczenie jednostki albo do życia wiecznego albo na kary wieczne. Żądali oni bewzględnej samodzielności nie akceptując już więcej władzy głównego kościoła, a ich pastorów i członków zboru sami sobie obierali. Ich nabożeństwa zmuszeni byli odbywać potajemnie. Przywódcy tej grupy otrzymali do zapłacenia grzywnę i zagrożono im karą więzienia. W poszukiwaniu wolności religijnej uciekli do dzisiejszej Holandii.

W kolejnych latach dołączali do nich inni emigranci z Anglii. Jednak w Holandii nie czuli się oni tak całkiem swojsko i nie mogli rozwinąć swoich skrzydeł, jak to się mówi, min. brakowało im samodzielności gospodarowania i żyli bardzo biednie, choć dużo pracowali. Obawiali się oni także o to, że ich kolejne pokolenia zaprzestaną praktykowania ich angielskiej kultury i języka, co poluźni ich dotychczasowe bliskie więzy. Dlatego postanowili szukać ich szczęścia w Nowym Świecie jak wtedy mawiano. Tam mogliby żyć dla siebie, dla swych celów, uprawiać ich kulturę, a co najważniejsze praktykować wolność religii, choć tak dokładnie nie wiedzieli oni, co ich tam może czekać.

Głównie kobiety z dziećmi a także słabsi na zdrowiu pozostają w Holandii z nadzieją dołączenia w późniejszym czasie. Pierwsi ochotnicy wyruszają w roku 1620 statkiem Speedwell najpierw z Holadnii do Southampton, na południu Anglii. Tam spotkali się z innymi, którzy mieli płynąć na drugim statku, właśnie na Mayflower. W sierpniu obydwa te statki wyruszyły w podróż, ale już po kilku dniach zatrzymali się jeszcze w Anglii, w porcie w Plymouth, ponieważ stan techniczny Speedwell nie był na tyle dobry, aby podróżować przez Atlantyk. Niektórzy zrezygnowali z podróży, ponieważ okazała się im ona jednak zbyt ryzykowna. Inni rzeczywiście wyruszyli w daleką podróż jednym statkiem, Mayflower. Było to we wrześniu 1620 roku.

Ogólnie wiadomo, że tym statkiem popłynęły 102 osoby, a ok. 40 należalo do Purytan. Reszta to osoby świeckie, które miały min. finansowo wesprzeć to przedsięwzięcie założenia nowej kolonii a także jeszcze 30 człoków załogi. Trzeba powiedzieć, że rejs przez Atlanyk w tamtych czasach nie należał do bezpiecznych. Pamiętamy, że w 1912 r. czyli 300 lat po wyprawie Purytan, zatonął na tej trasie znany pasażerski statek Titanic, ok. 1500 osób zginęło.

Rejs ich trwał przez dwa miesiące, aż w połowie listopada 1620 podróżnicy ujrzeli upragniony brzeg. Ogólnie przyjmuje się, że 21.11.1620 nowi osadnicy po raz pierwszy zeszli na ląd. Zanim jednak opuścili statek większość obecnych tam mężczyzn podpisała bardzo ważny akt, znany pod nazwą Mayflower compact. Była to umowa, która miała ustalić różne zasady funkcjonowania tej nowej społeczności założonej na nowej ziemi. Była to pierwsza podstawa dla przyszłego rządu, który miał w taki sposób zarządzać, aby było to dla ogólnego dobra nowej kolonii, aby było dla niej odpowiednie i korzystne. Przez wybory wybrali także pierwszego Guwernatora nowej Kolonii. Także w przyszłości osoby piastujące inne ważne pozycje mianowane były przez wybory.

Teren, na który przybyli ci nowi osadnicy nosi nazywę Nowa Anglia. Został on tak nazwany przez angielskiego badacza na 4 lata przed dotarciem tam Mayflower. Leży ona na północnym-wschodzie USA. Co do terenu, to celem Purytan była tak naprawdę Virginia, którą już nieco wcześnej osiedlali Anglicy, ale niestety, wtedy nie było jeszcze gpsów, stąd dotarli oni do brzegu bardziej na północ no i tam się osiedlili, także ze względu na zbliżającą się zimę.

Obecnie ten region składa się aż z 6 stanów i jest uważany za kolebkę kultury amerykańskiej. Pierwszym takim wiekszym miastem, które założyli było Plymouth, taka sama nazwa jak portu w Anglii, z którego wypłynęli. W późniejszych czasach powstały takie miasta jak Springfiled czy Boston. I choć istniały już przed nimi pewne próby kolonizacji Nowego Świata przez Anglików, to jednak ci nowi osadnicy zakładali swą kolonię przede wszystkim z pobudek religijnych.

Choć pierwotnie znano ich pod ogólną nazwą Starzy przybysze (Old Comers), w XIX w. pojawiła się nazwa pielgrzymi lub ojcowie pielgrzymi (Pilgrim Fathers). Jeżeli chodzi o dumę narodową, to jest to oczywiście powodem do chluby, jeżeli ktoś posiada przodków wśród tych osadników z Mayflower. Szacuje się, że ok. 10 mln. Amerykanów żyjących obecnie w USA jest potomkiem tych właśnie pielgrzymów (na świecie ok. 35 mln).

POCZĄTKI ŻYCIA W NOWYM ŚWIECIE

Jakie były początki ich życia w tej nowej Ziemi Obiecanej? Za sobą pozostawili cywilizację i bujny rozkwit europejskiego Renesansu i Baroku a przed sobą zastali zimowe wybrzeże, ciemne i gęste lasy nie mające granic i końca, krainę z wielkimi niewiadomymi.

Ich podróż nie była lekka, sztormy, choroby i mało pożywienia dały im się we znaki. Ciasnota na statku, który dzielili także ze świniami, kozami i kurami, także nie podziałała pozytywnie na ich fizyczne i psychiczne zdrowie. Pod pokładem było tylko 152 cm. Osoby ze statku nie należały do zamożnych czy do szlachty. Byli to głównie rzemieślnicy i rolnicy, a celem ich podróży nie była gorączka złota, ale głównie ucieczka przed prześladowaniami i nadzieja na lepsze jutro. Ich podróż i założenie nowej kolonii było możliwe tylko dzięki temu, że przyłączyli się oni do pewnej spółki akcyjnej, która zdecydowała się na inwestycję w tego typu kolonię.

Pod koniec listopada zdolni mężczyźni udali się ponownie na ląd, ale tym razem już w celu prześledzenia terenu. Od czasu do czasu napotykali na mieszkających tam Indian, ci jednak uciekali widząc obcych przybyszów (plemię Wampanoag). W niektórych porzuconych wioskach osadnicy znaleźli kukurydzę, którą sobie przyswoili, aby ją zasadzić. Dla Indian biali osodnicy to intruzi, co oznaczało niebezpieczeństwo. Dla nowych osodników Indianie raczej nie byli problemem. Oni początkowo najbardziej borykali się z chłodem i z głodem.

Dokładnie w 25 grudnia 1620 r. tj. w Święto Narodzenia Pańskiego rozpoczęli oni budowę pierwszego budynku na lądzie, było to miejsce spotkań, miejsce na  nabożeństwa i inne okoliczności. Jednak przez całą zimę mieszkali dalej na tym ciasnym statku. Wielu było wyczerpanych, zaczęli chorować, tak że tej pierwszej zimy wymarła dokładnie połowa kolonistów i załogi. Sytuacja zmieniła się dopiero na wiosnę roku 1621. Zasiali oni te ziarna kukurydzy i rozpoczęli budowę nowego osiedla. Ich pierwsze domki były prowizoryczne, mieszanka gliny i różnych gałązek (chatki z plecionki). Dopiero z upływem lat budowano bardziej solidne domki z drewna. Często jedyną książką, jaka znajdowała się w ich domostwach była Biblia, która stanowiła szczególnie dla purytan prawo, prawo dające także odpowiedzi na pytania dotyczące polityki, pieniędzy, małżeństwa a nawet i ubioru.

Ten pierwszy rok był nadal bardzo trudny. Nie było jeszcze plonów i wystarczająco pożywienia. Ponieważ oni pierwotnie trudzili się rolnictwem, niezbyt dobrze radzili sobie z rybołóstwem, łowiectem czy też garbowaniem skór i ich sprzedażą. W oparzności Bożej pojawił się w tym roku pewien Indianin, który znał j. angielski. Będąc wcześniej uprowadzony do Europy mieszkał min. w Anglii, ale kiedy wrócił do Ameryki okazało się, że jego szczep nie przeżył poważnej zarazy. Przyłączył się więc do nowych osadników i pomagał im w uprawie kukurydzy, w łowieniu ryb itp. Był także dobrym tłumaczem i pośrednikiem z innymi Indianami. Doprowadziło to do uroczystego spotkania i zawarcia porozumienia. Ten pokój trwał przez 50 kolejnych lat.

Na jesień tego pierwszego roku, w listopadzie 1621 ma miejsce bardzo istotne wydarzenie, które Amerykanie upamiętniają do dnia dzisiejszego. Szczególnie ci purytanie, którzy przebywali w Holandii, mieli w zwyczaju dziękować Bogu za zebrane plony. Był to ich pierwszy Thanksgiving Day czyli Dzień Dziękczynienia na amerykańskiej ziemi. Zaprosili oni na to święto także i Indian, którzy nie przyszli z pustumi rękoma, ale przyniśli znakomite podarki min. upolowane jelenie i … indyki.

Pomimo tych różnych trudności, nowi osadnicy próbowali żyć normalnie. Uprawiali co mogli, handlowali czym mogli, zawierali małżeństwa, rodziły im się dzieci, budowali bardziej stabilne domki, no i oczekiwali na przyjazd ich rodzin czy innych osadników z Europy. Stosunki z Indianami były na tyle dobre, że z czasem małżeństwa mieszane nie były już rzadkością.

W taki to sposób pierwsza kolonia amerkykańska, która miała charakter bardzo religijny, rozpoczęła jej działalność. Rozwój tej kolonii, a także tych kolejnych i następnych, doprowadził min. do powstania jednej z największych religijnych demokracji na świecie, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Nie jest moim celem, aby dziś przedstwaiać braterstwu następne 400 lat historii USA, ich problemów wewnętrznych z Indianami różnych szczepów, ich problemów z niewolnictwem i wojną domową czy też ich problemów różnych mocarstw kolonialnych takich jak Anglia, Francja czy Hiszpania (głównie na zachodnim wybrzeżu USA, San Francisco lub Los Angeles (hisz. Aniołowie).

Wracając do tematu, to możemy powiedzieć, że większość kościołów założonych przez pierwszych purytan z czasem rozwijała się w kierunku łagodnego kalwinizmu. Niektóre społeczości przyjęły jednak poglądy unitariańskie. W naszej lekcji chcialbym podreślić fakt, że demokracja oraz wolność religijna, które należą do podstawowych wartości Ameryki, mają właśnie swoje korzenie w emigracji Purytan z Anglii. Podoby losy spotkały kilka lat później i innych angielskich chrześcijan, którzy także nie zgadzali się z Kościołem Anglikańskim i zaczęli emigrować do Ameryki. Mam na myśli tutaj tzw. Kwakrów (odłam purytan, znany William Penn -> Pennsylwania).

Pamiętamy także, że Bóg wielce pobłogosławił ten kraj. W tym kraju zrodził się pod koniec WE ruch MS, Ruch Adwentystyczny, z którego później powstał Ruch Badacki. Bóg w swojej mądrości dostrzegł liberalnego ducha w społeczeństwie USA, także ducha pomocy i chęci wsparcia chociażby tych, którzy na kontynencie Europejskim byli prześladowani za swe poglądy religijne.

KRZEWIENIE EWANGELII I ZASAD PRAWDY

Jaki jednak z tej lekcji może być morał dla nas? Z pewnością my jako jednostki czy jako zbory epifaniczno-parouzyjne nie dokonamy takich znaczych zmian w naszych gminach, województwach czy w państwach. Ani nie mamy dużego wpływu na politykę, ani nie mamy dużego wpływu na główne systemy religijne. Jednak to nie jest powód do tego, aby spocząć na laurach. Pracowitość, zaangażowanie, gorliwość, wydawanie owoców w sprawach religinych zawsze były, są i będą wielce przez Boga oceniane. Każdy z nas ma swój dział pracy na rzecz sprawy Pańskiej. Każdy z nas i to niezależnie od wieku, niezależnie od płci i niezależnie od pozycji społecznej, ma pewne zdolności, ma pewne sposobności, ma pewne talenty, którymi może i powinien szafować. Każdy z nas może dołożyć tę przysłowiową cegiełkę do tego, aby w naszych najbliższych otoczeniach, aby w ramach możliwości krzewić zasady prawdy.

Podczas pandemii prawie nie mogliśmy wychodzić z domów. Te przysłowiowe drzwi zostały nam zamknięte, ale Pan otworzył nam okna, tj. Windowsy z angielskiego … internet i system komputerowy MS/Windows, którym większość z nas się posługuje. On nam daje wiele możliwości, on nam nie tylko pozwala spotykać się online, ale ten system ma wiele różnych innych funkcji, które możemy wykorzystywać obecnie dla Pana. Np.

  1. Pan pozwola nam stwarzać piękne strony internetowe, aby min. dawać tam świadectwo prawdzie. Widzimy działalność różnych zborów na tym polu, widzimy poszczególne jednostki, które korzystają z tych technicznych możliwości. Już nie raz słyszeliśmy świadectwa na ten temat, że są osoby, które wykazują zainteresowanie tematami na tych stronach. Czy możemy pracować nad rozwojem tych stron? Tak! I w moim osobistym przekonaniu powinniśmy!!! Każdy w miarę swoich możliowści.
  2. Możemy także rozprowadzać wydaną literaturę. W j. angielskim jest jej najwięcej, na j. polski zostało już bardzo dużo przetłumaczone, w j. niemieckim mamy mniej, ale pracujemy nad tym stale, aby powiększać zasoby. Są książki, są czasopisma, są broszurki, są ulotki … Dlaczego nie możemy ich rozprowadzać? Owszem możemy, i w moim osobistym przekonaniu powinniśmy!!! Każdy w miarę swoich możliowści. Niektórzy z braterstwa są bardzo aktywni i rozprowadzają również za pośrednictwem internetu, ale można też korzystać z tradycyjnych metod, ze skrzynek pocztowych, ze stolików w mieście itp.

PRZEŚLADOWANIA

Innym wnioskiem jaki możemy wyciągnąć z tej lekcji, to unikanie prześladowań. Owszem były i są one częścią chrześcijańskiego życia. Każdy z nas w pewien sposób przeszedł już różnorakie prześladowania, jedni większe inni mniejsze. Niektórzy z nas pamiętają cele więzienne, po tym jak odmówili służby militarnej. Inni wyłączani byli z ich społeczności religijnych za ich nowe przekonania. Jeszcze inni byli może wyśmiewani w szkole, przez sąsiadów, albo i byli nawet odsunięci od rodziny, lub byli oczerniani. W czasach pierwotnego Kościłoła oraz w czasach Inkwizycji takie prześladowania doprowadzały często i do śmierci męczeńskiej. Są jednak sytuacje, kiedy możemy unikać takich prześladowań, szczególnie wtedy, gdy grozi nam czy naszym bliskim śmierć. Nasz Pan przez 3,5 roku swojej służby unikał aresztowania, unikał kamionowania, unikał strącenia z wysokiej góry. Dopiero gdy nastał stosowny czas, uznał to za właściwe, aby dobrowolnie oddać się w ręce oprawców, by swoje życie złożyć w ofierze.

Już na początku swego nauczania Jezus ostrzegał uczniów i dawał im rady: I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego … A gdy was prześladować będą w jednym mieście, uciekajcie do drugiego; (Mat. 10:22, 23). A Pamiętamy co on powiedział do uczniów już pod koniec swojej misji ostrzegając ich przed prześladowaniami?

Mat. 24:15,16
Gdy więc ujrzycie na miejscu świętym ohydę spustoszenia, którą przepowiedział prorok Daniel – kto czyta, niech uważa – Wtedy ci, co są w Judei, niech uciekają w góry.

Do czasu oblężenia Jerozolimy przez Tytusa rzymskiego przywódcy i do czasu ostatecznego zniszczenia miasta, wszyscy poświęceni członkowie Kościoła, Żydzi którzy uwierzyli w Jezusa jako Mesjasza, zdołali opuścić miasto bez uszczerbku. Min. w takim celu, aby później móc krzewić Ewangelię w ich nowych miejscach pobytu.

Innym przykładem są bracia ze zboru w Jerozolimie. Już po śmierci Szczepana nastąpiły poważne prześladowania ze strony Żydów min. z udziałem Saula z Tarsu. Wszakże ci, którzy się rozproszyli, szli z miejsca na miejsce i zwiastowali dobrą nowinę. (Dz.Ap. 8:4)

Ważne jest więc to, aby gdy takie śmiercinośne prześladowania się zbliżają nie odgrywać niepotrzebnie bohaterów, ale w modlitwie rozważyć, jaka jest wola Boża w stosunku do nas i jeżeli jest sprawiedliwa możliwość skorzystania z ucieczki, to można z niej skorzystać.

UMIARKOWANIE

Już na sam koniec jeszcze jeden morał z naszej lekcji. Chodzi mi o unikanie ekstremizmu, fanatyzmu, a praktykowanie umiarkowania. Znany nam tekst z Filip. 4:5 mówi: Skromność (delikatność, umiarkowanie) wasza niech będzie znana wszystkim ludziom.

Purytanie z Mayflower jak wspomniałem byli głównie ukierunkowania kalwinistycznego, co oznaczało także wiarę w Boskie przeznaczenie. Samych siebie postrzegali jako wybrane narzędzia Boże i wierzyli, że ich miejscem ostatecznego przeznaczenia jest niebo. Inni natomiast to narzędzia szatana, a ich ostatecznym miejscem przeznaczenia jest piekło.

Jakże wielką lekcją pokory dla nich musiała być ochocza pomoc ze strony Indian, bez których można by przypuszczać nie mieliby wielkich szans przetrwania. Tak jak wspomniałem, z czasem nawet obserwować można było coraz częstsze małżeństwa mieszane, z których rodziło się potomstwo tzw. Metysi (mieszanka rasy czerwonej i białej)

Manna 27 luty, komentarz br. Johnsona
Prawdziwy chrystianizm nie wywołuje fanatyzmu. Łącząc w charakterze mądrość, sprawiedliwość, miłość i moc, liczy się z prawami drugich, jest pełen sprawiedliwości i miłości wobec nich i skutecznie utrzymuje chrześcijanina w harmonii z tymi zasadami. Unika więc skrajności w myśli, słowie i postępowaniu, a w sprawach życiowych przyjmuje umiarkowaną postawę, dzięki której przejawia delikatność, w naszym tekście przetłumaczoną jako skromność. Prawdziwy chrystianizm jest wierny wobec Boga i sprawiedliwy wobec człowieka. Zachowuje miłość poświęcenia w harmonii z przestrzeganiem praw drugich i dlatego jest delikatny wobec wszystkich.

Pamiętajmy więc o tym, co nasz Pan powiedział do swoich uczniów w tej przypowieści o krzewie winnym: Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały…

Myślę, że ci Purytanie, wydali właśnie taki trwały owoc. Oby i kolejne pokolenia mogły kiedyś i o nas dać takie pozytywne świadectwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.