Dlaczego cierpiał Jezus i dlaczego cierpią Jego naśladowcy

Szczególny wykład dla wszystkich cierpiących, dla tych, którzy znoszą wiele przykrości i trudności w swoim życiu.
Nagranie ze spotkania ZOOM-owego zboru w Bydgoszczy, 14 lutego 2021 r., mówi brat Czesław Ruciński.

*****

„Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci. (…) Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła (…) Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – List do Hebrajczyków 2:9,14,17-18

„A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.” – List do Hebrajczyków 5:8

„Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?»” – Ewangelia wg Jana 18:11

Cierpienia naszego Pana były niezbędne, by mógł w przyszłości pomagać drugim, by w różnych doświadczeniach mógł wykrystalizować doskonały charakter. Nie było tu żadnych przypadków, podobnie jak nie ma przypadku w życiu ludu Bożego.

„Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie” – List do Hebrajczyków 2:10

„Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.” – List do Rzymian 8:17

Wąska ścieżka cierpień – ta droga jest po to, by nam pomogła. To mogą być różnego rodzaju cierpienia, czasami nie ciała, ale umysłu. Nasz Pan widział degradację człowieka, samolubstwo, brak wiary; przyszedł do swoich, ale swoi go nie przyjęli. Szczególny powód cierpień naszego Pana to Prawda i jej obrona przez Niego. Demaskowanie hipokryzji i obłudy faryzeuszy (Mateusza 15:7).

Człowiek doskonały powinien wg Zakonu mieć doskonałe warunki, ale nasz Pan dobrowolnie poświęcił to dla ludzkości.

Nasz Pan nie cierpiał za nielojalność lub za brak wiary, ale właśnie z powodu swojej wierności. Nasz Pan był nienawidzony z powodu swojego dobra, a nie swojego zła. „Tylko nie mów prawdy, bo oni tego nienawidzą” itd. – nie mamy się takim myślom poddawać.

Większość była w opozycji do Pana, w opozycji do Prawdy – nie dziwmy się z powodu doświadczeń, one są z dozwolenia Bożego; to nie jest proste, ale to Bóg na to dozwala. Nie gniewajmy się, nie oddawajmy, przyjmijmy jak nasz Pan, On nie był tym zaskoczony.

„A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” – Ewangelia wg Mateusza 6:44

Łatwo to przeczytać, ale trudniej to wykonać. Nasz Pan dał jednak wąską ścieżkę usłaną różnymi doświadczeniami; jeśli cierpimy z powodu Prawdy to możemy się z tego radować:

„Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni.” – 1 Piotra 2:21-24

Lud Boży z Jezusem to potomstwo Abrahama, to wielki przywilej rozwoju i cierpienia razem z Panem, to bardzo łatwo powiedzieć, ale trudniej to wykonać (1 Piotra 3:17-18). Z drugiej strony, wszyscy cierpią, lepiej więc cierpieć czyniąc dobro niż zło, bo wtedy jest to cierpienie podobne do cierpień Chrystusa (na miarę naszych możliwości).

„To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie. Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? – Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia.” – 1 Piotra 2:19-20

Miłość powinna być wszędzie, nie od święta, nasze serca powinny być czułe, w domu, w sąsiedztwie, wśród znajomych, czułe, gotowe, by przebaczyć z serca. Przechodzą to wszyscy wierni, nigdy nie mamy oddać. Dlaczego? „JA ODDAM” – mówi Bóg.

Czy potrafimy pocierpieć czy gniewamy się, złościmy? Czy jesteśmy gotowi? Samobiczowanie się nie jest tym cierpieniem dla Chrystusa, poświęcenie to ma być rozumna służba, a cierpienia mogą z niej wynikać i wtedy mamy je przyjmować. Bóg weźmie swój lud w obronie, ale to On decyduje kiedy i jak rozwiną się nasze doświadczenia (Łukasza 18:7-8).

Wierni byli traktowani jak wyrzutki społeczeństwa (Jana 16:2-3). Źródłem cierpień może być nawet najbliższa rodzina, sąsiedzi, a nawet bracia, oczywiście to może być bardzo bolesne, ale tego doświadczył nasz Pan.

Otrzymujemy jednak pomoc, tak jak otrzymał ją nasz Pan, w Jego przypadku była to Maria i jej perfumy, Marta i Łazarz. Jezus nie miał samochodu, pociągu, on chodził w trudnych warunkach.

Dla całej reszty społeczeństwa, a szczególnie dla wyższych warstw jak kapłanów i faryzeuszy, nasz Pan był wyrzutkiem. Lecz on był gotowy przejść te wszystkie doświadczenia dla wyższego dobra. Miłosierdzie i Prawda – oto najpiękniejszy naszyjnik na szyi naśladowcy Jezusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *