Zmarł brat Leszek Szpunar

Z wielkim smutkiem a jednocześnie nadzieją płynącą z ofiary Jezusa Chrystusa i Jego zmartwychwstania zawiadamiamy, że w dniu 21.09.2026 r. zmarł mój kochany mąż i nasz kochany tata, Leszek Szpunar. Przeżył 70 lat.

Pogrzeb odbędzie się w Bydgoszczy w piątek, 25.09.2026 r., o godz. 11:00 na cmentarzu komunalnym przy ul. Wiślanej.

Barbara Szpunar i synowie 

1 thought on “Zmarł brat Leszek Szpunar”

  1. WIKTOR: Mój tata zasnął. Tym dłuższym snem, z którego sam nie będzie mógł się obudzić. Kiedy ostatnio trafił do szpitala, mówił, że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli z tego nie wyjdzie, bo w Królestwie zbudzi go Jezus.

    Trochę tylko było mu żal, gdy tak leżał: bo jesień i można by było skoczyć na grzyby do lasu. Bo można by było poczytać coś ciekawego i porozmawiać z ludźmi, których lubił. Bo miał plany coś w mieszkaniu naprawić i coś nowego ugotować. I było mu na pewno smutno z powodu mamy… no i z naszego powodu, bo mam nadzieję, że wiedział jak bardzo jest dla bliskich potrzebny i kochany.

    Kiedy w jednym z ostatnich dni w szpitalu spytałem pielęgniarkę czy z tatą był dzisiaj kontakt, powiedziała, że miał taki lepszy moment i mówił, że chce czytać Pismo Święte. Nie zdziwiło mnie to, bo Biblia dawała mu pokój, kiedy spotykały go w życiu różne doświadczenia (a było ich wiele).

    Nieraz słyszałem jak tata prowadził mowy pogrzebowe, bo poza „zwykłym” życiem i pracą był też wykładowcą Pisma Świętego w naszej małej społeczności. Zawsze pojawiał się w tych przemówieniach taki dłuższy cytat z Księgi Ijoba. Zdaniem taty dobrze wyrażał on obecny stan człowieka:

    ——-
    „Człowiek, urodzony przez kobietę, ma dni niewiele i ma pełno kłopotów; wyrasta jak kwiat i zostaje podcięty, znika jak cień i się nie ostaje. (…) Gdyż jego dni są ustalone, liczba jego miesięcy jest u ciebie [Boże]; wyznaczyłeś mu kres, którego nie może przekroczyć.

    Dla drzewa bowiem jest nadzieja, choć je wytną, że znowu odrośnie, że jego latorośl nie ustanie. Choć jego korzeń zestarzeje się w ziemi i jego pień umrze w prochu; To jednak gdy poczuje wodę, odrasta i rozpuszcza gałęzie jak sadzonka. Ale człowiek umiera i marnieje; a gdy oddaje ducha, gdzie on jest?

    Jak ubywa wód z morza i rzeka opada, i wysycha; tak jest z człowiekiem, gdy się położy i już nie wstanie”

    (Ijoba 14:1-12, wybrane fragmenty)
    ——-

    Ta wizja snu jest z jednej strony bolesna: bo według niej zmarły człowiek już nie doświadcza radości (ale i smutków, i bólu), bo już nie mówi, nie działa i nie rozmyśla. Ani on sam, ani nikt bliski, nie może też zmienić tego stanu.

    Jednak pociechą dla taty były kolejne zdania z tego rozdziału:

    ——-
    „Gdy człowiek umrze, czy znowu ożyje? Przez wszystkie dni wyznaczonego mi czasu będę czekał, aż nadejdzie moja zmiana.

    Zawołasz, a ja ci odpowiem; zatęsknisz za dziełem swoich rąk.”

    (Ijoba 14:14-15)
    ——-

    Tata był przekonany, że i dla niego przyjdzie taki czas, gdy Ktoś zawoła do Szeolu, a on odpowie. Wierzył, że prawo i moc, by to zrobić otrzymał od Ojca Boży Syn, Jezus Chrystus, który kiedyś gdy był człowiekiem powiedział:

    ——-
    „Nie dziwcie się temu; bo przyjdzie godzina, w którą wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Syna Człowieczego; I wyjdą…”

    (Jana 5:28-29)
    ——-

    Tata lubił myśleć o tym czasie panowania Jezusa i przywracania ludzkości do utraconego w Edenie stanu. Zastanawiał się, jak mógłby myśleć, działać i komunikować się z drugimi doskonały człowiek. Wierzył, że Boski plan jest taki, by kiedyś przez Chrystusa i jego naśladowców doprowadzić wszystkich chętnych do takiego stanu i dać im wieczne życie. Czekał na czas, gdy wszystko co złe przeminie, ale pozostaną ci sami ludzie: ze swoimi tożsamościami, ze swoimi historiami i charakterami – bo gdy Jezus zawoła, to każdy z nas odpowie. Będziemy więc nadal ci sami: „Zawołasz, a JA ci odpowiem”. Odpowie więc osobiście także mój tata, Leszek, i będzie mógł zobaczyć spełnienie swoich nadziei i rzeczywistość, o której tyle rozmyślał i studiował.

    ——-

    Tata nie upatrywał swojej nadziei w jakiejkolwiek organizacji religijnej. Nigdy nie patrzył na ludzi przez zewnętrzne etykietki. Starał się nie dostrzegać murów, które ludzie często budują między sobą. Wierzył, że ofiara Jezusa Chrystusa dotyczy każdego człowieka i wierzył, że nadzieja w Jezusie dotyczy wszystkich ludzi.

    Piszę dziś bardziej o tym, w co wierzył, bo łatwiej mi to zrobić niż pisać o moich osobistych wspomnieniach i o tym, co przeżywam teraz. Brakuje mi taty i wiernego przyjaciela, jakim Leszek dla mnie był. Jednak mam silną wiarę w te obietnice, które mi przekazał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *