Każdego dnia używamy słów: „w imieniu Jezusa”. Kończymy nimi modlitwy. Wypowiadamy je prawie automatycznie. Ale czy naprawdę wiemy, co one znaczą?
Wykład wygłoszony przez brata Wiktora Szpunara na spotkaniu zboru w Bydgoszczy, 12 kwietnia 2026 r.
Modlitwa w imieniu Jezusa – przeczytajmy na początek, co nasz Pan powiedział w Ewangelii wg Jana:
Jana 14:13-14 – „A o cokolwiek będziecie prosić w moje imię, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o coś będziecie prosić w moje imię, ja to uczynię.”; Jana 16:23 – „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek poprosicie Ojca mego w moje imię, da wam.”

Fot. Tarapong Pattamachaiyant
Niektóre przekłady mówią: „w moje imię”. Inne: „w moim imieniu”. Kiedy posłuchamy modlitw Braci i Sióstr to też usłyszymy, że czasami mówimy:
„w imię Jezusa”, „w imieniu Jezusa”, a nawet „przez imię Jezusa”.
Grecki zwrot „EN TO ONOMATI MU” oznacza jednocześnie:
- „ze względu na kogoś lub na coś” (czyli bardziej W IMIĘ, zrobił coś w imię dobrych zasad); a więc także ze względu na Jezusa i Jego ofiarę
- „jako czyjś przedstawiciel”/”zgodnie z czyjąś wolą” (czyli bardziej W IMIENIU, np. à zrobił coś w imieniu zboru (np. jako sekretarz podpisuję nieraz: „za zbór… WS), albo pojechał tam w imieniu prezesa/prezydenta…
Myślę, że nadal potrzebujemy pewnego wyjaśnienia i spójrzmy na takie, które podaje brat Johnson. E12, s. 408 –
Piszę on tam, że: „Proszenie w imieniu Jezusa oznacza kilka rzeczy…
- …że osoba taka jest dzieckiem Bożym…
To znaczy, że uznajemy, że dostęp do Boga jako naszego Ojca w niebie mamy tylko dzięki Jezusowi.
Nie możemy zbliżyć się do Boga dzięki własnej sprawiedliwości, bo wszyscy jesteśmy grzeszni. Dostęp do Ojca możliwy jest dzięki ofierze Jezusa i dzięki Jego sprawiedliwości.
Jana 1:11-12 – „Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Lecz wszystkim tym, którzy go przyjęli, dał moc, aby się stali synami Bożymi, to jest tym, którzy wierzą w jego imię”
Poza Nowym Testamentem, także Stary Testament pokazuje, co było odpowiednią ofiarą dla Boskiej sprawiedliwości. Dlaczego Bóg obdarował Adama i Ewę skórzanym odzieniem? Dlaczego Bóg przyjął krwawą ofiarę Abla, a odrzucił tę Kaina? Dlaczego domagał się ofiar ze zwierząt?
Ilustracje te pokazują konieczność śmierci i przelewu krwi jako sposobu na okrycie i usprawiedliwienie człowieka. Tylko doskonały jako istota i w pełni wierny Jezus mógł okazać się godnym zastępstwem doskonałego Adama, który upadł w swojej próbie.
Modlenie się w imieniu Jezusa zawiera tę prawdę. Dobrym przykładem jest historia z Dz 19:13-16, gdzie ktoś próbował wyrzucać demony w imieniu Jezusa, ale bez tej wiary w Niego jako Odkupiciela.
- …że [osoba taka] mieszka w Chrystusie, tzn. zachowuje wiarę w zasługę Chrystusa w celu przebaczenia, jest wierna jako członek Chrystusa w swym poświęceniu oraz wierzy w obietnice Boga, że uzyska odpowiedź…
To znaczy, że trwamy w Chrystusie każdego dnia. To nie jest jednorazowa decyzja poświęcenia, ale codzienne potwierdzanie, że dziś znów polegam na Bożej łasce, na zasłudze Jezusa i będę się starał być wierny jako naśladowca Pana. To jest pytanie: „Boże, jak mogę dzisiaj pełnić Twoją wolę, jak mogę sprawić Tobie radość?” Jeśli upadamy – droga powrotu jest zawsze otwarta. Bóg nie zamyka drzwi przed skruszonym sercem. Nie chodzi więc o życie w lęku, ale o życie w postawie pokuty i wiary, że dzięki Bożej łasce i ofierze Jezusa przebaczenie zawsze jest możliwe.
Dzieje 10:43 – „Temu wszyscy prorocy wydają świadectwo, że przez jego imię każdy, kto w niego wierzy, otrzyma przebaczenie grzechów.”
Jana 15:5 – „Ja jestem winoroślą, a wy jesteście latoroślami, kto trwa we mnie, a ja w nim, ten wydaje obfity owoc, bo beze mnie nic nie możecie zrobić. (…) [7] Jeśli będziecie trwać we mnie i moje słowa będą trwały w was, proście, o cokolwiek chcecie, a spełni się wam”
Tutaj mamy wyjaśnienie jak rozumieć modlitwę „w imieniu Jezusa” (my powinniśmy trwać w Jezusie, a słowa Jezusa w nas). To znaczy trwać w wierze, to znaczy trzymać się Jezusa jako naszego Odkupiciela i Pana i kierować się Jego nauką w swoim życiu. To dlatego tak wiele jest modlitw niewysłuchanych, bo „w imieniu Jezusa” to tylko słowa w tych modlitwach. Naszemu Panu chodziło o coś więcej niż słowa.
- [Proszenie w imieniu Jezusa oznacza] że prośby [tej osoby] muszą wynikać z nauk Boskiego Słowa
Nie oznacza to, że nie możemy przynosić Bogu wszystkich naszych trosk. Jednak gdy poważnie spojrzymy na słowa „w imieniu Jezusa”, skłania nas to do refleksji:
- Czy moje prośby ostatnio były zgodne z wolą Bożą, czy tylko zaspokajały moje pragnienia? (To pytanie jest szczególnie ważne dla osób poświęconych, bo celem poświęcenia jest oddanie życia na służbę Bogu i pełnienie Jego woli)
- kim jest dla mnie Bóg i Jezus? Jaka jest moja relacja z nimi?
- czy staram się szukać woli Bożej i Jezusa w moich prośbach?
Psalm 145:18 – „Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają; wszystkim, którzy go wzywają w prawdzie.”
Jakuba 4:3 – „Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego, że źle prosicie, chcąc tym zaspokoić wasze żądze.”
Nie chcę tutaj pouczać. Sam wielokrotnie kończyłem modlitwę słowami „w imieniu Jezusa” i zastanawiałem się, czy naprawdę tego dnia żyłem w Jego imieniu. I czy prosiłem o to, co Jezus chciałby, żebym prosił, gdyby był na moim miejscu?
Niestety, jesteśmy słabi i często nasze ciała pragną zatrzymać to, co już oddaliśmy Panu w poświęceniu.
Myślę, że dobrym przykładem dla nas wszystkich może być historia siostry, która przeżyła dramatyczną sytuację: jej syn został pobity do tego stopnia, że stał się niepełnosprawny umysłowo.
Mówiła kiedyś: „Czasami dochodzę do takiego stanu, że ręce mi opadają. I wtedy mówię: Boże! Ja nic więcej nie mogę, o nic więcej nie proszę, nic więcej nie chcę. Niechaj się stanie tak, jak Ty chcesz i jak Ty uważasz. I nagle napełnia mnie siła. Problem, chociaż nie znika, odstępuje i dlatego zawsze tak robię”.
My też w takich trudniejszych doświadczeniach możemy powiedzieć: „Boże, niech będzie Twoja wola, niech będzie tak, jak Ty poukładasz, jak Ty o to zadbasz, ja chcę wszystko przyjąć.” Ale wiemy, że nie jest to takie łatwe do wykonania.
A jednak takie słowa mogą nam dać wytchnienie. Kiedy pozwalamy Chrystusowi działać w naszej słabości, Jego siła zaczyna działać w nas. Nasza wola przestaje panować i stajemy się bardziej podatni na prowadzenie Boga.
Wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa
W Liście do Kolosan 3:17 czytamy: „A wszystko, co czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu i Ojcu przez niego”. Tutaj nie chodzi już tylko o modlitwę, ale o WSZYSTKO, jak żyjemy i działamy.
Warto przypomnieć, że w Biblii słowo „imię” ma dużo więcej znaczeń niż tylko nazwa własna [TP lis-gru 1998, s. 84]. Zwróćmy uwagę na trzy z nich:
- Np. Psalm 91:14 (słowa Boga) – „Wybawię go, bo mnie umiłował; wywyższę go, bo poznał moje imię [charakter]”. Psalm 34:4 – „Uwielbiajcie Pana ze mną i wspólnie wywyższajmy jego imię.” … | …
Psalm 111:9 – „Zesłał swemu ludowi odkupienie, ustanowił na wieki swoje przymierze; jego imię jest święte i straszne [lepiej: godne czci, wspaniałe]”
Postępowanie „w imieniu Jezusa”, który na Ziemi był dokładnym obrazem charakteru Ojca, znaczy więc dążenie do tego, by moje słowa, gesty i decyzje odzwierciedlały charakter Jezusa.
- 1 Tym. 3:7 (mamy tu myśl o starszym zboru): BW – „A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie należą, aby nie narazić się na zarzuty i nie popaść w sidła diabelskie.” Przypowieści 22:1 – „Cenniejsze jest dobre imię niż wielkie bogactwa, a przychylność lepsza niż srebro i złoto.”
Pytanie brzmi: czy jako przedstawiciel Jezusa przysparzam Mu dobrej reputacji? Czy moje życie zachęca innych do wychwalania Jezusa? Wiemy, że ludzie obserwują nasze życie – niektórzy nie czytają Biblii, ale patrzą na nasze życie i gdy robimy coś nie tak, to czasami mogą się zapytać: „To tak Cię nauczył Jezus?”.
Pytanie więc: Czy ludzie patrząc na mnie zobaczą Jezusa w dobrym świetle? Czy w moich rozmowach i w traktowaniu drugich przedstawiam Jezusa?
- DZIEŁO/SPRAWA. Mamy tu słowa apostoła Pawła, gdy bracia płakali i prosili, żeby nie szedł do Jerozolimy, gdzie miał zostać pojmany.
Dzieje Ap. 21:13 – „Wtedy Paweł odpowiedział: Co czynicie, płacząc i rozdzierając mi serce? Ja bowiem dla imienia Pana Jezusa jestem gotowy nie tylko dać się związać, ale i umrzeć w Jerozolimie.”
Apostoł Paweł chciał żyć i umrzeć dla SPRAWY CHRYSTUSA. Żyć w „imieniu Jezusa” znaczy więc także rozmyślać, jaki jest plan Chrystusa, co należy głosić, na co przeznaczać swoje siły, dla jakich spraw żyć i „za co umierać”…
Tu znowu można zadać pewne pytanie: Jakie działania podejmuję, aby sprawa Chrystusa rosła na świecie wokół mnie?
Możemy więc myśleć o życiu „w imieniu Jezusa” w tych trzech znaczeniach słowa „imię”:
Charakter – czy staram się postępować jak Jezus w codziennych decyzjach, czy kieruję się Jego charakterem, jaki pokazał w Ewangelii
Reputacja – czy moje życie pokazuje innym, jaki dobry jest nasz Pan
Dzieło/sprawa – czy poświęcam swoje siły dla Królestwa Bożego i jego spraw
Jest kilka obrazów, które pomagają zrozumieć życie „w imieniu Jezusa”:
=> Ambasador – jest to ktoś, kto reprezentuje swojego króla albo kraj. Szczególnej w trudnej sytuacji politycznej jest bardzo ważne, by robił to mądrze. (2 Kor. 5:20-6:1)
=> Posłowie Króla – To nieco podobne. Chcemy przekazać to, co chce król, w formie zgodnej z Jego wolą. Nie powinniśmy dodawać od siebie do tego przekazu.
A poza tym nasze słowa i czyny powinny iść w parze.
=> Narzeczona, która reprezentuje na jakimś spotkaniu swojego przyszłego męża – na pewno chciałaby godnie przedstawiać osobę, którą kocha i szanuje. Czuje odpowiedzialność za to, co robi i jak się zachowuje…
=> Części ciała. Ręka czy noga nie przypisuje sobie sukcesów i nie powinna działać według własnej woli; to głowa / mózg wyznacza zadanie, a człowiek jako całość jest ceniony za swoje czyny. Mówimy czasami, ale ktoś ma „dobrą rękę” do czegoś, albo np. o piłkarzu jak Messi, że „lewą nogą potrafi wiązać krawaty” 😉 ale ogólny szacunek należy się tej osobie … i części ciała nie protestują.
Można powiedzieć, że życie i modlitwa „w imieniu Jezusa” sprowadza się do odpowiedzi na dwa praktyczne pytania:
- Czy Jezus zrobiłby to na moim miejscu / albo co by zrobił?
- Czy mogę szczerze prosić o Jego błogosławieństwo dla tego, co zamierzam zrobić?
Życie w imieniu Jezusa to zmiana myślenia – codzienne kierowanie się Jego wolą, a nie własną.
List do Kolosan 3:1-2 – „Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie Chrystus zasiada po prawicy Boga. Myślcie o tym, co w górze, nie o tym co na ziemi”.
Nasze decyzje i działania powinny być inspirowane sprawami Królestwa i tym, co podoba się Królowi, a nie tylko tym, co tu, na ziemi. Nie tylko o tym co teraz da chwilową korzyść. To dotyczy naszej codzienności:
=> Praca – wyobraźmy sobie, że pracujesz nad ważnym projektem, a kolega popełnia błąd, który może opóźnić jego ukończenie. Możesz wybuchnąć gniewem albo cierpliwie i ze zrozumieniem pomóc. Jeśli wybierzesz to drugie, możesz zdobyć coś o wiele więcej niż pieniądze. (Oczywiście każda sprawa jest inna!)
=> Zbór albo rodzina – ktoś jest chory i potrzebuje pomocy w codziennych obowiązkach. To Ty możesz być osobą, która poda rękę, nawet jeśli nikt tego nie zauważy. Czasami najlepiej, gdy takie bezinteresowne czyny miłości pozostają niezauważone, chyba że mają być zachętą dla innych.
1 List do Koryntian 10:31 mówi: „Tak więc czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego robicie, wszystko róbcie ku chwale Boga.”
Dwie podstawowe czynności: jedzenie i picie. Na pozór błahe, proste. Ale świat potrafi być zwodniczy. Sugeruje różne formy napoju i pokarmu. Czy Chrystus chciałby z nami jeść i pić akurat te rzeczy? To są dotyczy „wszystkich rzeczy”.
Chodzi o rzeczy pod ręką, codzienne zadania. Czy wykonuje to w imię chwały najwyższego Stwórcy? Służba względem siebie i najbliższych. Nikt nie odbierze nam tego przywileju, bo zawsze mamy wokół siebie bliższe lub dalsze osoby i możemy im podać kubek wody. Każdego dnia można zrobić coś dobrego.
Kolosan 3:23-24 – „A wszystko, co czynicie, z serca czyńcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi. Wiedząc, że od Pana otrzymacie dziedzictwo jako zapłatę, gdyż służycie Panu Chrystusowi”.
To właśnie codzienność jest polem naszego życia jako tych, którzy starają się żyć „w imieniu Jezusa”. W tym procesie uczenia się mamy lepsze i gorsze dni. Zatrzymujmy się czasami i pytajmy siebie: w jakich sytuacjach ostatnio postąpiłem inaczej niż Jezus by postąpił? Dlaczego tak się stało?
Łatwo być świętym razem ze świętymi, raz na tydzień, albo na corocznym spotkaniu. Trudniej w codziennych sytuacjach. List do Efezów 6:6-7 był napisany dla takich osób, którym ciężko – dla sług albo niewolników.
Może dziś dotyczyłoby to pracowników niskiego szczebla… Efez. 6:6-7 „Nie służąc dla oka, jak ci, którzy chcą podobać się ludziom, lecz jak słudzy Chrystusa, czynią wolę Boga z serca: Służąc z życzliwością, tak jak Panu, a nie ludziom”.
W „Sztandarze Biblijnym” [maj-czerwiec 2017, nr 277, s. 45] jest taka historyjka, kto chce może przeczytać sobie całość. A to tylko taki skrót:
Grupa sprzedawców pędziła z jakiegoś szkolenia na samolot. Myślami byli już w domach. Biegli, żeby się nie spóźnić i potrącili pewien straganik z owocami. Jabłka się rozsypały a oni biegli dalej.
Wszyscy – oprócz jednego z nich. On się zatrzymał. Posłuchał swojego serca, zobaczył coś więcej. Wrócił i pewnie nie zdążył na ten samolot.
Okazało się, że dziewczyna, która sprzedawała owoce, była niewidoma. Bardzo płakała, próbując rękami znaleźć jabłka. Ludzie biegli obok, ale on uklęknął, zebrał rozsypane owoce, naprawił szkody, zapłacił za zepsute jabłka i jeszcze coś dorzucił.
Wtedy dziewczyna spytała go: „Czy pan jest Jezusem?” Gdy zaprzeczał powiedziała: „Spytałam, bo modliłam się do Jezusa, aby pomógł mi pozbierać jabłka. On posłał Ciebie, żebyś mi pomógł, więc jesteś podobny do Niego. A tylko Jezus wie, kto wypełni Jego wolę.”
„Czy jesteś Jezusem?” Oczywiście, że nie jesteśmy Jezusem. Ale czy ludzie patrząc na nasze życie, mogą zobaczyć coś z Jego charakteru?
Czy w pracy, na mieście, w domu, albo w zborze, ktoś zobaczy, że „jesteśmy z Jezusem” i będzie chwalił Boga? Nie dlatego, że cytujemy Biblię i mówimy o wierze, ale dlatego, że okazujemy miłosierdzie, szukamy pokoju, dostrzegamy potrzeby innych i zatrzymujemy się przy „rozsypanych jabłkach”.
Nie zawsze nam się to udaje, nie zawsze mamy wystarczająco miłości, mądrości i Bożego ducha. Normalne dla grzesznego człowieka jest upadać w wielu sprawach. Jednak jako wyznawcy imienia Jezus powinniśmy powstawać. Podsumowując —- Modlitwa w imieniu Jezusa to modlitwa w harmonii z Jego charakterem, taka, pod którą On też mógłby się podpisać. To modlitwa z wiarą w moc imienia Jezus, wiarą, która daje pewność, że jesteśmy przyjęci przez Boga ale tylko w Panu Jezusie i tylko przez Jego ofiarę.
Życie w imieniu Jezusa to życie odbijające Jego charakter. To życie jako przedstawiciele Królestwa Bożego i chęć podobania się Bogu i Jezusowi jako tym, którzy nas posyłają. Taka służba w imieniu Jezusa to próba, by dobrze przedstawiać Pana wśród ludzi i żeby zużywać swoje życie w Jego sprawie.
Chcę jeszcze na koniec poruszyć pewne myśli apostoła Pawła z Listu do Filipian. Filipian 4:13: „Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia”.
Bywa, że w lepszym czasie myślimy, że wiara daje moc do wszystkiego: nie muszę się uczyć, egzaminy same się zdają, relacje ułożą się bez wysiłku, przeskoczę każdą poprzeczkę, a rozwój przyjdzie sam. Taka sielanka.
Ale zobaczmy kontekst. Wersety 11 i 12 – „Nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się poprzestawać na tym, co mam. Umiem uniżać się, umiem też obfitować. Wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony: umiem być syty i cierpieć głód, obfitować i znosić niedostatek”.
To są te wszystkie rzeczy, o których mówi Paweł. Nauczyłem się… być zadowolony. Umiem być poniżony. Umiem być wywyższony. Umiem żyć z Jezusem gdy mam wszystko i kiedy nic nie mam, głodny i syty. Nie chodzi o to, że zrobię wszystko, co chcę, ale że przejdę przez wszystko, co przychodzi.
Biblia porównuje człowieka ufającego Bogu do drzewa. — Takie drzewo stoi wysoko przez wszystkie cztery pory roku: lato, jesień, zima i wiosna.
Latem wszystko jest dobrze. Słońce świeci i wszystko się rozwija.
Ale przychodzi jesień, sprawy się zmieniają, parę liści zaczyna spadać…
Może też pojawić się wczesna zima, a potem robi się naprawdę zimno, ciemno i pusto, czasem jest ślisko a czasem bardzo mroźnie. Można stracić wiele w tym okresie. Ale jeżeli pozostajemy ukorzenieni w Chrystusie, to wiecie co się dzieje?
Nadchodzi WIOSNA…
I dzieje się jeszcze coś: z każdym rokiem pojawia się kolejny słój drzewa. Rośnie kolejny pierścień, a drzewo staje się mocniejsze. John Willard Marriott, założyciel sieci hoteli, powiedział: „Dobre drzewo nie rośnie w łatwych warunkach. Im silniejszy wiatr, tym silniejsze drzewa.” To drzewo zapuszcza głębsze korzenie.
Zostańmy z taką prostą myślą, że „w imieniu Jezusa” to nie tylko słowa – ale przede wszystkim sposób na życie. Każdego dnia możemy sobie zadać pytanie: czy to, co robię, mogę zrobić w Jego imieniu (w tym modlitwa też)? Czy mogę żyć bardzie jak chciałby Jezus?