Ewolucja ewolucji

Każdy komentarz lub dyskusja na temat kondycji ludzkiej prędzej czy później poruszy kwestię ewolucji, niezależnie od tego, jak poboczna może się ona wydawać w odniesieniu do omawianego tematu. Promowanie tej teorii przez Darwina, Wallace’a i innych od połowy XIX wieku wywarło poważny wpływ na wiarę chrześcijańską. Odkrycie w 1902 roku przez niemieckiego odkrywcę Oskara von Beringe’a goryla górskiego w Ugandzie wprawiło wielu w zakłopotanie.

Oto stworzenie, które organizowało się w struktury społeczne i przejawiało emocje przypominające ludzkie. Dla wiktoriańskiego społeczeństwa było ono zarówno obiektem fascynacji, jak i grozy. Dla wielu chrześcijan był to niepokojący widok, ponieważ samo jego istnienie przemawiało przeciwko panującemu wówczas przekonaniu, że człowiek jest wyjątkowy, stworzony na obraz Boga.

Ewolucja przejmuje wiarę

Dziś stosunkowo niewielu chrześcijan martwi się ewolucją. W miarę społeczeństwa uznawane dotąd za chrześcijańskie odeszły od wiary w Pismo Święte, większość z nich nie dostrzega już ani nie przejmuje się tym, jak to nauczanie przeczy biblijnej koncepcji człowieka. Trwające odkrycia w dziedzinie genetyki doprowadziły do zdegradowania człowieka z istoty stworzonej na obraz Boga do rzędu wyższego zwierzęcia – przypadkowego produktu ubocznego. Ta percepcja przenika obecnie wszelkie analizy w naukach społecznych, historycznych, a także w antropologii, psychologii i astronomii (której deklarowanym celem jest odkrycie dowodów na istnienie przypadkowego inteligentnego życia poza naszym układem słonecznym).

Nauka ateistyczna, żywiąca się dogmatem ewolucji człowieka, czuje się nieswojo z nami jako gatunkiem i dąży do ulepszenia istoty ludzkiej, którą uznaje za wadliwą i nie do końca spełniającą swoje zadanie.

To, że jesteśmy wadliwi, jest niezaprzeczalne. Łatwo się rozpraszamy i bywamy nieprzewidywalni w każdym wieku, a nasz umysł i pamięć są zawodne. Jesteśmy podatni na błędy w osądzie – bo inaczej dlaczego nasza druga myśl jest często lepsza od pierwszej? Łamiemy kostkę i lądujemy w szpitalu, zwyczajnie schodząc z krawężnika podczas niedzielnego spaceru. Takie pomyłki i słabości potwierdzają stanowisko ateisty-ewolucjonisty, który twierdzi, że są to niezmienne wady naszej biologii i budowy, a takie słabości dowodzą, że nie stworzył nas żaden zewnętrzny, kompetentny Umysł najwyższego rzędu.

Obalenie ewolucji człowieka

Odpowiedzi na te zarzuty znajdują się w Księdze Rodzaju i w całym Piśmie Świętym. Opis upadku człowieka w grzech zapowiada choroby, umieranie i śmierć oraz stopniowy zanik ludzkich zdolności i genetyczne zamieszanie.

Mówiąc wprost, Biblia zawiera już wiedzę o tym, że ludzkość popadnie w chaos, i podaje powód: taki, że odpadliśmy od naszego pierwotnego doskonałego stanu.

Niemniej jednak sam fakt, że tylko człowiek – jako istota samoświadoma – jest w stanie znaleźć w sobie wady, to znaczy porównać się z idealnym wzorcem, przemawia na korzyść biblijnego wyjaśnienia tego, kim jesteśmy. Trwająca, odziedziczona pamięć ludzkości – jej wspólny mem – to wspomnienie niegdyś doskonałej przeszłości w odległych czasach. To niespokojne dążenie człowieka do poprawy swojego stanu jest instynktowną próbą odzyskania Raju, Utopii, Szangri-La – czy jakkolwiek inaczej to nazwiemy.

Chociaż Bóg poddał ludzkość umieraniu i śmierci, wszczepił w nią także odczuwalną potrzebę przyszłego wybawienia, które dokona się przy powrocie Chrystusa (Rzymian 8:20–21):

„Gdyż stworzenie jest poddane marności, nie dobrowolnie, ale z powodu tego, który je poddał, w nadziei; że i samo stworzenie będzie uwolnione z niewoli zniszczenia do chwalebnej wolności dzieci Bożych.”

_____________
Źródło: UK Bible Students, „The Evolution of Evolution”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *