Kobiecina w łachmanach

fot. pixabay

Ciekawe świadectwo brata Russella, przedstawione w Wykładzie pożegnalnym na jednej z konwencji w roku 1913. Tłumaczenie wg czasopisma „Na Straży”, nr 6/1967.

„Drodzy bracia, moje doświadczenia wskazują, że Bóg nie wybrał najlepszych ludzi ze świata do Kościoła. Jest wielu bardzo dobrych ludzi w świecie, których często podziwiam i oceniam. Natomiast Pan zaprosił do Kościoła niektórych takich, o których nigdy bym nie pomyślał, że tam mogliby się znaleźć.

Prawdopodobnie wspominałem już o doświadczeniu, jakie miałem około 25 lat temu. Było to w Allegheny. Pewnego wieczoru przyszła na zebranie staruszka ubrana w brudne, podarte łachmany, w podobnym kapeluszu założonym na bakier. Dziwne widowisko, powiedziałem sobie. Skąd ta kobiecina w tych łachmanach przyszła i po co ona tu przyszła? Gdy zebranie skończyło się, pomyślałem: „Nie sądzę, że coś z tego zrozumiała i z pewnością nie zobaczymy jej więcej”. Nie dlatego tak pomyślałem, że inaczej traktowaliśmy ją jak innych schludnie ubranych ludzi, lecz myślałem, że ona nie zrozumie duchowych rzeczy, nie mając żadnego wykształcenia i nie umiejąc nawet czytać (o czym dowiedziałem się później). Lecz ona przyszła znowu w następną niedzielę i odtąd już regularnie uczęszczała na zebrania. Zacząłem dziwić się, nie wiedząc, co o tym myśleć. Wdałem się z nią w rozmowę. Dowiedziałem się, że sprzedawała herbatę, roznosząc ją od domu do domu. Powiem wam, że odkąd zaczęła uczęszczać na zebrania, jej odzienie stało się schludniejsze, a kapelusz był nałożony prosto. Wszystko przemawiało za tym, że rozumiała duchowe rzeczy i przyjmowała je do swego serca. Przed śmiercią, około rok później, okazała się oświeconym dzieckiem Bożym i złożyła dobre świadectwo na swym łożu śmierci o mocy Prawdy Bożej. Dla mnie było to dobrą lekcją. Gdyby Pan powiedział mi, idź i znajdź perłę, jaką mam w tym mieście, to z pewnością byłbym przeszedł około tej staruszki 500 razy i nigdy by mi na myśl nie przyszło, że ona mogłaby być tą perłą. Lecz Pańskie klejnoty mogą znajdować się w niespodziewanych miejscach i Pan jedynie zna je. Ktokolwiek posiada właściwe usposobienie serca, to bez względu na to, jak niskiego pochodzenia może być, jak niskim i zdegradowanym według ciała, będzie przyjętym przez Pana, a jego przemieniający wpływ dokona tego, co podoba się Jego woli i uczyni z nim to, co uczynił z tą staruszką, uczyni z niego jednego ze swych świętych i to w krótkim czasie.

Znam inne podobne przykłady i są one dla mnie dobrą lekcją uczącą mnie pamiętania o tym, że komukolwiek Pan ze swej łaski udzieli swego ducha, co jest dowodem przyjęcia do rodziny Bożej, abym ja traktował takiego jako dziecko Boże.”

Cały wykład jest dostępny tutaj: Wykład pożegnalny

Zobacz tez inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *