Którym jesteś synem? Przypowieść o dwóch synach

Ewangelia wg Mateusza 21:28-32 – 

Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Synu, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Wykład wygłoszony przez brata Bogdana Kwaśniewskiego na spotkaniu zboru w Bydgoszczy, 22 lutego 2026 r. 

„Przypowieść o dwóch synach” br. Bogdan Kwaśniewski

  • Przypowieść o dwóch synach jest pierwszą z trzech przypowieści następujących bezpośrednio po sobie, w których Nasz Pan odnosi się do niewłaściwych, a nawet bezbożnych postaw narodu żydowskiego.
  • Drugą jest przypowieść o przewrotnych pracownikach winnicy, którzy zamiast troszczyć się o winnicę, zabijali kolejno posyłanych do nich sług, a w końcu również syna właściciela.
  • Trzecią stanowi przypowieść o uczcie weselnej, gdzie zaproszeni goście lekceważą zaproszenie, a niektórzy nawet zabijają sługi króla; w konsekwencji zaproszenie trafia do wszystkich napotkanych na drogach.

Te trzy przypowieści tworzą skróconą historię Izraela oraz zapowiedź nadchodzących wydarzeń.

  • Przypowieść o dwóch synach ukazuje nieposłuszeństwo Żydów.
  • Przypowieść o przewrotnych pracownikach zapowiada ich odrzucenie.
  • Przypowieść o uczcie weselnej mówi o utracie przywileju Królestwa Bożego i przekazaniu go innym – poganom.

Zazwyczaj Nasz Pan posługiwał się przypowieściami, aby prawda pozostała zakryta dla słuchaczy.  Tym razem jednak uczynił wyjątek i jasno dał do zrozumienia faryzeuszom oraz uczonym w Piśmie, że te przypowieści mówią wprost o nich: Królestwo Boże zostanie im zabrane i dane tym, którzy będą wydawać jego owoce.

Przypowieść mówi o dwóch synach, których ojciec prosi, aby poszli pracować w winnicy.

  • Pierwszy syn początkowo zgadza się z wolą ojca, lecz ostatecznie jej nie wypełnia. To postawa pozornego posłuszeństwa.
  • Drugi syn na początku sprzeciwia się, ale później zmienia zdanie i wykonuje wolę ojca.

W tych dwóch postaciach możemy dostrzec cały naród żydowski:

  • Pierwszy syn przedstawia elitę religijną: arcykapłanów, starszych ludu, uczonych w Piśmie, faryzeuszy i saduceuszy.
  • Drugi syn symbolizuje zwykłych Żydów z niższych warstw społecznych, często uznawanych za grzesznych i lekceważących Prawo – celników i nierządnice.

Mamy więc z jednej strony przywódców religijnych, a z drugiej tych, którymi gardzili: ludzi zaniedbanych duchowo, oddalonych od Prawa Bożego.

Zanim jednak przyjrzymy się bliżej obu synom, warto zwrócić uwagę na głównego bohatera przypowieści. Jest nim ojciec, właściciel winnicy, który symbolizuje samego Boga. Bóg posiada winnicę i zależy Mu na jednym: aby przynosiła owoce. Winnica nie istnieje dla wyglądu ani dla przyjemności, lecz po to, by wydać plon. Dlatego Bóg troszczy się o nią i oczekuje owoców – to jest Jego cel.

Czym zatem jest winnica? Ten symbol pojawia się w Biblii wielokrotnie, m.in. w kolejnej przypowieści, następującej bezpośrednio po przypowieści o dwóch synach, która rozpoczyna się właśnie od obrazu winnicy.

Mat.21:33  I począł mówić do ludu to podobieństwo: Pewien człowiek zasadził winnicę i wydzierżawił ją wieśniakom, i odjechał na dłuższy czas.

Ale o winnicy mamy też mowę na przykład w proroctwie Abakuka…

Abakuk 3:17:  „…Choćby figowe drzewo nie zakwitnęło i nie było urodzaju na winnicach, Zawodzi drzewo oliwne, a rola nie dostarcza pożywienia.

Gdy czytamy te wersety, widać wyraźnie, że winnica – podobnie jak inne użyte tam obrazy – ma znaczenie symboliczne. Wyjaśnienie tego symbolu znajdujemy u proroka Izajasza w 5 rozdziale, gdzie jasno wskazane jest, kogo winnica przedstawia.

Izajasz 5:1-6 – Zaśpiewam mojemu ulubieńcowi ulubioną jego pieśń o jego winnicy. Ulubieniec mój miał winnicę na pagórku urodzajnym. Przekopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetne szczepy. Zbudował w niej wieżę i wykuł w niej prasę, oczekiwał, że wyda szlachetne grona, lecz ona wydała złe owoce. Teraz więc, obywatele jeruzalemscy i mężowie judzcy, rozsądźcie między mną i między moją winnicą! Cóż jeszcze należało uczynić mojej winnicy, czego ja jej nie uczyniłem? Dlaczego oczekiwałem, że wyda szlachetne grona, a ona wydała złe owoce? Otóż teraz chcę wam ogłosić, co uczynię z moją winnicą: Rozbiorę jej płot, aby ją rozgrabiono, rozwalę jej mur, aby ją zdeptano. Zniszczę ją doszczętnie: Nie będzie przycinana ani okopywana, ale porośnie cierniem i ostem, nadto nakażę obłokom, by na nią nie spuszczały deszczu.

Izaj. 5:7. Zaiste, winnicą Pana Zastępów jest dom izraelski, a mężowie judzcy ulubioną jego latoroślą. Oczekiwał prawa, a oto bezprawie; sprawiedliwości, a oto – krzyk.

W tym fragmencie widzimy, że Bóg założył winnicę i otoczył ją pełną troską, czyniąc wszystko, co było możliwe. Mimo to spotkało Go rozczarowanie, ponieważ zabrakło owoców.

  • Bóg oczekiwał dobrych, szlachetnych gron, lecz winnica wydała złe owoce.
  • Pomimo Jego starań nie został osiągnięty zamierzony cel.

Na podstawie tych tekstów winnica wyraźnie przedstawia naród Izraelski. Gdy jednak spojrzymy szerzej na inne fragmenty Pisma, zobaczymy, że symbol winnicy odnosi się także do każdej powołanej klasy ludu Bożego.

Nasz Pan, porównując siebie do krzewu winorośli, wskazuje już nie na Wiek Żydowski, lecz na kolejny okres – Wiek Ewangelii oraz klasę Małego Stadka. I właśnie na to Jego słowa kierują naszą uwagę.

Ja Jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Jan. 15:1,2

Jest tu mowa o Jezusie jako prawdziwej Winnicy, wraz z Małym Stadkiem jako symbolicznymi gałęziami. Winnica składa się z wielu krzewów i latorośli, które przedstawiają poszczególnych ludzi należących do tej winnicy.

  • Latorośle symbolizują jednostki powołane do ludu Bożego.
  • Nasz Pan mówi, że latorośle wydające owoc są oczyszczane, aby przynosiły obfitszy plon, a te, które owocu nie wydają, są odcinane – co oznacza utratę udziału w powołanej klasie.

W tym sensie winnica oznacza klasę ludu Bożego, złożoną z pojedynczych osób. Owoce, których oczekuje właściciel winnicy, to owoce ducha, czyli ukształtowany charakter i wiara. To właśnie charakter decyduje o przynależności do tej klasy i o przyszłości człowieka.

Bóg ma wobec winnicy jasne oczekiwania: po czasie mają pojawić się owoce. Tego oczekiwał wcześniej i tego oczekuje również dziś. Gdy Ojciec mówi do synów: „Idź pracuj w winnicy”, w istocie wzywa ich do jednego – by uczynili wszystko, aby ich życie wydało duchowy owoc i potwierdziło udział w powołaniu.

Pierwszy syn: Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Synu, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!

Gdy Jezus kieruje tę przypowieść do Żydów, jasno wskazuje, że to oni zostali zaproszeni do pracy w winnicy. Od nich przede wszystkim oczekiwał owoców – w czasie, gdy jako naród żyli pod Zakonem, jeszcze w Wieku Żydowskim.

  • Historia pokazuje, że naród ten jako całość zawiódł.
  • Dobre owoce przyniosły jedynie nieliczne jednostki, które stały się częścią klasy Starożytnych Godnych oraz w niewielkiej części należeli do klasy Małego Stadka.

Trzeba podkreślić, że Żydzi nie byli zwykłym narodem. Byli narodem wybranym, powołanym jako potomstwo Abrahama do szczególnej roli w planie Bożym – to z nich miały wyłonić się najwyższe klasy ludu Bożego, a nie z pogan.

Ich zadaniem było trwanie w Przymierzu Zakonu i rozwijanie wierności oraz posłuszeństwa Bogu, aby stworzyć duchowy fundament dla przyszłych pokoleń. Dzięki temu w Wieku Ewangelii potomkowie ci mieliby szczególne predyspozycje do wejścia w szeregi Małego Stadka.

  • To właśnie Izrael Bóg nazwał królewskim kapłaństwem, przez które miały być błogosławione wszystkie narody ziemi.
  • Do nich skierował słowa: „A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym”. 2Moj. 19:6

Ich zadaniem miało być błogosławienie całego niewybranego świata. W zamyśle Bożym naród żydowski miał uczestniczyć we wszystkich klasach ludu Bożego i stać się narzędziem restytucji dla ludzkości. Tego jednak nie udało się zrealizować.

Pierwszy syn z przypowieści odpowiada ojcu: „Idę, panie”. Te słowa odpowiadają deklaracji Izraela zapisanej przy zawarciu Przymierza Zakonu, gdy naród zobowiązał się do pełnego posłuszeństwa Bogu. 2Moj. 24:7

  • Byli to ludzie wykształceni, znający Pisma i proroctwa.
  • Powinni byli rozpoznać czas swojego nawiedzenia.

Rozumieli wolę Ojca i Jego oczekiwania, lecz mimo tej wiedzy do pracy w winnicy ostatecznie nie poszli. Pojawia się pytanie: dlaczego pierwszy syn nie poszedł do winnicy, skoro znał Ojca, otrzymał zaproszenie i rozumiał Jego wolę? Możemy się dziwić, dlaczego Żydzi oczekujący Mesjasza go nie rozpoznali.

  • Wiele osób, nawet wybitnych i dobrze znających prawdę, w podobnych sytuacjach upadało.
  • Nie zajmowali postaw, których sami nauczali i których Bóg od nich oczekiwał.
  • Dziś podobnie – wielu chrześcijan deklaruje chęć pójścia do „winnicy”, ale w praktyce tego nie robi.

Przyczyna jest zazwyczaj oczywista: długotrwałe zaniedbania duchowe. Niewłaściwy stan serca, brak reformy i harmonii z prawem Bożym prowadzi do złych wyborów i decyzji. Odwrotnie: pielęgnowany przez lata właściwy stan serca skutkuje dobrymi wyborami i owocnymi decyzjami.

Aby dokonywać dobrych wyborów i zajmować właściwą postawę, potrzebny jest solidny fundament, budowany przez wiele lat.

  • Jak ktoś kiedyś powiedział: błyskawiczny sukces wymaga około 15 lat przygotowań. Podobnie właściwa chrześcijańska postawa wymaga długotrwałego, skrupulatnego kształtowania charakteru.

Dojrzałość chrześcijańska nie jest dziełem przypadku ani szczęścia – każda postawa ma swoje przyczyny. Nasze decyzje i zachowanie wobec innych wynikają z owoców wieloletniego kształtowania charakteru, podobnie jak licealista nie zdaje matury przez przypadek – wymaga to wysiłku i przygotowania.

Przypowieść o celniku i faryzeuszu pokazuje źródło niewłaściwej postawy – zły stan serca:

Tym zaś, którzy byli zadufani w sobie i pogardzali innymi, powiedział taką oto przypowieść: Dwaj ludzie weszli do świątyni, żeby się modlić:. Łuk. 18:9-15

Faryzeusz modli się, wyliczając swoje zasługi: „Boże, dziękuję, że nie jestem jak inni… Poszczę dwa razy w tygodniu i oddaję dziesięcinę ze wszystkiego, co mam”. To wskazuje, że jego postawa wynika z zadufania i pogardy wobec innych, a nie z prawdziwej pobożności. Faryzeusz wydaje się myśleć, że jego zasługi – post i dziesięcina – mogą zadowolić Boga. Próba przekonania Boga pseudo-zasługami nie była przypadkiem – tak postępowali Żydzi od wieków.

Naród, choć początkowo posłuszny Prawu, stopniowo wybrał łatwiejszą drogę samowoli: tworzył własne przepisy i przekonywał siebie, że Bóg się tym zadowoli. W praktyce chodziło im o własne korzyści, wygodę i uznanie innych. Problem dotyczył mentalności narodowej, która ukształtowała się tak, że liczyła się forma i rytuał, a nie duchowa wartość posłuszeństwa. Zamiast prawdziwej wierności, naród wybrany koncentrował się na powierzchownych obowiązkach, które dla Boga nie mają znaczenia.

Mat. 23:1-6: A wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli. Poszerzają bowiem swoje rzemyki modlitewne i wydłużają frędzle szat swoich. Lubią też pierwsze miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach, I pozdrowienia na rynkach i tytułowanie ich przez ludzi: Rabbi.

Najważniejsze dla nich było pierwsze miejsce i uznanie ludzi, zapomnieli o istocie przestrzegania Bożych przykazań. Gdyby trzymali się Prawa, przynieśliby owoce, które podobałyby się Bogu. Byli jak drzewo figowe z Ewangelii, które nie wydało owoców mimo czasu owocowania.

Dlatego Jezus mówi do nich: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Jan przyszedł drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyli; oni uwierzyli, a wy nawet później nie opamiętaliście się”.

Słowa Jezusa musiały zaboleć wykształconych Żydów – że grzesznicy i nierządnice wyprzedzają ich do Królestwa Bożego. Ci, którzy znali Prawo i uważali się za znawców Prawdy, nie uwierzyli w Jana ani w Jezusa, podczas gdy „motłoch” uwierzył.

Czy ktoś z przełożonych lub z faryzeuszów uwierzył w niego? Tylko ten motłoch, który nie zna zakonu i jest przeklęty.Jan.7:47-49

Pierwszy syn, mimo początkowej deklaracji, nie poszedł do winnicy i nie przyniósł owoców oczekiwanych przez Boga.

Drugi syn –  SYN MARNOTRAWNY (Łuk. 15:11-32).

Ta przypowieść jest identyczna w swoim znaczeniu do przypowieści o dwóch synach, Dodatkowy szczegół: jeden był MŁODSZY, a drugi STARSZY.

  • Starszy syn: doświadczony, wpatrzony w siebie, pozornie wierny – reprezentuje zewnętrznie wiernych i wykształconych Żydów.
  • Młodszy syn: zwykły, lekkomyślny, opuszcza dom ojca, szuka przyjemności i wpada w poważne grzechy – symbolizuje zwykłych, niewykształconych Żydów, niestosujących się do Bożych przykazań.

Młodszy syn pojawia się później niż starszy, co symbolizuje czas, gdy naród Izraelski był jednolity, a później część narodu poszła drogą grzechu, samolubstwa i niemoralności.  Grzeszne życie widać w niemoralności (cudzołożnice) i kontakcie ze złymi duchami (opętania). Młodszy syn doświadcza grzechu i nieposłuszeństwa wobec Boga, ponosząc bolesne konsekwencje – wszystko traci, nawet jedzenie. Reprezentuje ludzi duchowo głodnych, odartych ze złudzeń, którzy pragną powrotu do domu Ojca, lecz nie wiedzą, jak to zrobić.

W tym momencie na scenie pojawia się Jan Chrzciciel, nawołując do pokuty. Świadectwo Jana i Jezusa dawało ludziom nadzieję na przebaczenie grzechów. Zaufali, że Ojciec ich przyjmie, gdy wrócą do Niego z żalem i skruchą.

  • W przypowieści o synu marnotrawnym widać to w uczuciach młodszego syna: głodny i zrozpaczony myśli, że nie jest już godny, ale postanawia wrócić do domu Ojca i to realizuje.
  • w naszej przypowieści drugi syn mówi: Ten odparł na początku: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Greckie słowo – czuć żal , żałować – czyli poczuł skruchę.

Mat. 3:1,2,5 – „A w one dni przyszedł Jan Chrzciciel, każąc na pustyni judzkiej i mówiąc: Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios. Przychodziła do niego cała okolica judejska i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, a ci, którzy wyznawali swoje grzechy, byli przez niego ochrzczeni w rzece Jordan.” – kto przychodził do Jana? –  MŁODSZY SYN. Ten, który pragnie powrócić do domu swojego Ojca.

Przypowieść o synu marnotrawnym pokazuje, że niektórzy wrócili do Ojca i otrzymali przebaczenie.

  • Ich pokuta przyniosła im szczególne łaski Boże, o czym Jezus mówi: „Celnicy i grzesznicy wyprzedzają was do Królestwa Niebieskiego”.
  • Jezus wyraża pochwałę dla takiej postawy, dlatego żydowscy przywódcy nazywali Go „przyjacielem grzeszników i celników”.

Czy Jezus rzeczywiście bardziej cenił grzeszników niż religijnych Żydów? Czy faryzeusze byli naprawdę gorsi, a grzesznicy „lepsi”?

Niestety sytuacja tak się nie przedstawia. Ten młodszy syn, miał większy dług względem swojego Ojca niż ten starszy… Łuk. 7:41: Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden był dłużny pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. (10x mniej niż ten pierwszy)

Tak naprawdę ortodoksyjni żydzi mieli mniejszy dług względem Boskiej sprawiedliwości niż grzesznicy i celnicy. Chociaż nie ulega wątpliwości, że i jedni i drudzy byli dłużnikami….

To co podobało się jednak Naszemu Panu w celnikach i grzesznikach to nie to, że takimi byli  – ale postawa pokuty jaką przejawiali – chęć spłacenia tego długu – zmiana życia i reforma serca.

  1. Zacheusz (Łuk. 19:8) – oddaje połowę majątku ubogim i zobowiązuje się zwrócić w czwórnasób, jeśli komuś zaszkodził.
    • Pokazuje pełną pokutę, nie tylko przeprosiny, ale świadome zadośćuczynienie, aby oczyścić siebie i dać świadectwo Bogu i ludziom.
  2. Kobieta grzesznica (Łuk. 7:37-38) – przyszła do Jezusa, obmywała Jego nogi łzami i włosami, namaszczała olejkiem.
    • Wyrażała szczerą pokutę i skruchę; faryzeusz tego nie dostrzegł, ale Jezus widział jej złamane serce.

Te przykłady pokazują, że powracający syn marnotrawny, czyli drugi syn z naszej przypowieści, doświadcza głębokiej przemiany i prawdziwego oczyszczenia duchowego.

Co możemy zauważyć w tych przykładach:

  • Jezus przebywał wśród grzeszników, ale to oni przychodzili do Niego po przebaczenie – nie On szukał ich.
  • Nie przebywał wśród tych, którzy dobrowolnie pozostawali w grzechu i nie żałowali – tacy nigdy nie weszli na drogę do Królestwa Bożego.
  • Syn marnotrawny otrzymał przebaczenie dzięki temu, że zajął postawę „syna marnotrawnego”.

Jeśli chcemy być przyjęci przez Boga jak syn marnotrawny, musimy mieć taką postawę pokuty i skruchy jak Zacheusz czy kobieta cudzołożna: chęć powrotu, zmiana życia i naprawa błędów, przyznanie się do nich i odpokutowanie.

Drugi syn, choć początkowo odmówił pracy w winnicy, opamiętał się i poszedł. Pracował w winnicy, przyniósł owoce i dzięki temu dostał się do szczególnej klasy, do której był wtedy powołany – czyli do klasy Małego Stadka (MS).

Możemy go zobaczyć w 1 Kor.6:9: „Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, Ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą. [szeroki wachlarz poważnych grzechów czego nawet nie widać wyraźnie na kartach ewangelii] A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Lekcje płynące z tej przypowieści mają charakter ponadczasowy – są tutaj lekcje również dla nas, różne wnioski jakie mogą płynąć dla życia takich chrześcijan jak my obecnie żyjący.

I Podobnie brat Johnson przenosi tę przypowieść na jego obecne czasy pisząc w TP:

„Przypowieść o dwóch synach (Mat. 21:28 – 32) zdaje się odnosić do dobrych i do złych członków Wielkiego Grona i Młodocianych Świętych w Prawdzie i w nominalnym kościele, dobrzy najpierw nie chcąc służyć, a później wstępują w służbę Pana; źli obiecują służyć a potem nie dotrzymują obietnicy” TP 1930 s.38

Skupmy się teraz na lekcji z tej przypowieści w kontekście naszych czasów.

  • Problem pierwszego i drugiego syna jest uniwersalny – dotyczy wszystkich poświęconych, którzy czytają Biblię i mogą wyciągnąć z niej naukę.
  • Pierwszy syn został odrzucony, bo popełnił wyraźny błąd: nieposłuszeństwo.
    • Choć deklarował, że pójdzie do winnicy, ostatecznie tam nie poszedł.
    • Jego słowa były obiecujące, ale brakowało czynów, czyli wykonania polecenia Ojca.

Wielu ludzi wchodzących w szeregi ludu Bożego zaczyna pełnych zapału i radości – świeży entuzjazm działa jak powiew wiosny. Jednak z czasem nie wszyscy kontynuują: niektórzy schodzą z drogi poświęcenia, inni zatrzymują się po drodze, choć kiedyś mieli pragnienie iść dalej. Bóg mówi: „Synu, idź pracuj w mojej winnicy” – to zaproszenie do trwałego zaangażowania, które przynosi owoce życia wiecznego.

Pierwszy syn odpowiedział pięknie, wydawało się, że rozumie oczekiwania Boga. Problem polegał na tym, że jego posłuszeństwo pozostało w teorii – brakowało wewnętrznej decyzji, która przechodzi w konkretne działanie.

A drugi syn? Drugi syn zaczął inaczej – nie wypowiadał pięknych słów. Jego pierwsza reakcja była szczera, ale niedojrzała: „Nie chcę i nie pójdę”. Jednak w jego sercu zaszło coś kluczowego – refleksja i wewnętrzne nawrócenie. To nie chwilowe wzruszenie, lecz głęboki, trwały zwrot, który przemienił jego życie i prowadził do prawdziwego posłuszeństwa.

Drugi syn przeszedł proces wewnętrzny – posłuchał sumienia, nie usprawiedliwiał się i wziął prośbę Ojca do serca. Gdy proces się dokonał, zrobił to, czego pierwszy syn nie potrafił: wstał i poszedł, bez deklaracji, bez rozgłosu i bez szukania uznania u innych. W oczach Boga okazał się posłusznym synem.

Można powiedzieć, że każdy człowiek ma w sobie te dwa równoległe światy: świat myśli, przekonań i intencji… oraz świat wyborów, decyzji i czynów. I każdy z nas — prędzej czy później — musi zmierzyć się z pytaniem: w którym z tych światów naprawdę żyję?

W przypowieści naszego Pana te dwie sfery są przedstawione jak dwa osobne głosy w człowieku. Jeden głos mówi, jak powinno być – drugi pokazuje rzeczywistość, czyli to co naprawdę robimy.

Dlaczego bardzo łatwo jest rozgościć się w świecie teorii i poglądów????  Tam wszystko jest łatwe i piękne…. W teorii każdy z nas potrafi być wierny Bogu, każdy jest konsekwentny, gorliwy, posłuszny, aktywny w służbie – wystarczy wypowiedzieć odpowiednie słowa, wystarczy mieć swój pogląd, swoje własne zdanie, jak ja to widzę jak ja to rozumiem, wystarczy mieć dobre zamiary i cały ten obraz tego kim jesteśmy pięknie prezentuje się przed naszymi oczami.

To wciąż tylko teoria, nie życie. Stąd powiedzenie: „przejdźmy od słów do czynów” – bo słowa same w sobie są niepełne. Mówienie o jedzeniu nie nasyci, rozmowy o winnicy nie oznaczają, że w niej pracujemy.

Wielu ludzi żyje w świecie planów i analiz: mają pomysły, dyskutują, obiecują, rozważają… ale nie ruszają z miejsca. Godzinami mówią o drodze i winnicy, a jednak nie idą do niej. Biblia jasno pokazuje te dwie części życia. Widać to np. w przypowieści o dwóch ludziach budujących domy, którą Pan przytacza, ukazując różnicę między teorią a praktyką.

Mat. 7:24-27 – Każdego więc, kto słucha tych słów moich i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który zbudował swój dom na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto słucha tych słów moich, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który zbudował swój dom na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.”

Mamy dwóch budowniczych, którzy słyszeli to samo Słowo i mieli równy dostęp do prawdy.

  • Pierwszy wprowadził je w życie – krok po kroku budował solidny fundament, a wiara stała się częścią jego charakteru. Jego dom przetrwał burze.
  • Drugi pozostał przy słuchaniu – jego problem nie polegał na tym, że on sprzeciwiał się Bogu, sprzeciwiał się Jego Słowu. On uznawał wszystko za prawdę NIE zaprzeczał Mu i nie krytykował. Jego problem polegał na tym, że po prostu na słuchaniu poprzestał.

Nasz Pan miał tłumy słuchaczy, ale jedynie garstkę prawdziwych naśladowców.

 – – – – –

Tak więc – choć prawda, wiedza i nasze słowa mają ogromne znaczenie i powinny te rzeczy zajmować bardzo ważne miejsce w naszym życiu, pozostają jedynie połową drogi, tą połową drogi wyrażoną w słowach: „Pójdę pracować w winnicy”.

Druga połowa to już praca w samej winnicy — rzeczywiste wykonywanie tego wszystkiego, do czego Słowo nas wzywa. Bóg chce, aby winnica przyniosła owoc, a my, będąc jej częścią, powinniśmy wydawać owoce naszego poświęcenia – takie, jakich od nas oczekuje. Tak jak naród Izraelski miał przynieść owoc, tak dziś Bóg oczekuje rezultatu od każdego powołanego.

Pocieszająca prawda jest taka, że drugi syn – choć najpierw powiedział „nie” – wrócił, zrozumiał, żałował i w końcu posłusznie wykonał wolę Ojca. To on, a nie ten pierwszy, okazał się prawdziwie posłuszny.

Którym więc jesteś synem?

Odpowiedź na to pytanie wymaga na pewno od nas pewnej szczerości w ocenie samego siebie…i uczciwego spojrzenia w głąb własnego serca. Przypowieść o dwóch synach nie jest opowieścią o „złym” i „dobrym” synu, ale o postawie jaką może każdy z nas przejawiać wobec woli Ojca.

W każdym z nas jest coś z pierwszego i drugiego syna – jesteśmy niedoskonali. Przypowieść nie pokazuje „trzeciego, idealnego syna”, bo jako grzeszni ludzie nie potrafimy od razu zająć perfekcyjnej postawy. Czasem w naszym życiu wyrażamy „NIE” Bogu – przez obojętność, odkładanie, zaniedbywanie pracy nad sobą, opór wobec zmian, które chce w nas wprowadzić. Stare przyzwyczajenia, samolubne ambicje czy nawyki powinny zostać odcięte ponieważ nie przynoszą owocu. Wielokrotnie powtarzamy to „NIE”, ale potem przychodzi refleksja i wracamy – i tak nasza droga jest pełna wzlotów i upadków, typowa dla niedoskonałych ludzi.

Nie tylko mówimy Bogu „nie” – czasem mówimy „tak”, ale nie dotrzymujemy słowa. Ile razy obiecywaliśmy zmianę, „poprawę na 100%”, a życie toczy się po staremu i stare nawyki biorą górę? Widzimy wtedy własną słabość, niesłowność i porażki, co może prowadzić do zniechęcenia – przeciwnik podsuwa myśl: „Zawiodłeś, po co wracać do Ojca?”. To naturalne rozczarowanie sobą, nie jest złe – jednak nie powinno nas zatrzymywać. Wręcz przeciwnie – powinno motywować do większego wysiłku i determinacji  by z Bożą pomocą pokonać w sobie to, co nas zniewala.

Bóg jako dobry Ojciec czeka na obu synów. Nie przekreśla pierwszego ani drugiego za ich początkową postawę. Syn, który powiedział „nie”, nie spotyka się z zamkniętymi drzwiami – Ojciec daje mu czas na refleksję, opamiętanie i spojrzenie w serce. Podobnie w przypadku pierwszego syna, który obiecał, a nie poszedł – Bóg cierpliwie czeka na zmianę jego postawy. Jak mówi Pan: „Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli” – czyli czekał aż do tego momentu.

Przesłanie przypowieści jest jasne: Ojciec nie czeka na syna doskonałego. Nie czeka na kogoś, kto nigdy się nie potknął ani kto nigdy nie popełnił błędu. Czeka na każdego – niezależnie, czy wcześniej powiedział „tak” i nie dotrzymał słowa, czy po prostu powiedział „nie”. Bogu chodzi o owoce, które możemy wydać tylko wtedy, gdy pracujemy w naszej winnicy. Bóg nie jest zaskoczony nasza postawą. Wie, że będziemy się mylić, potykać i czasem upadać, ale nas nie odrzuca – chce tylko, żebyśmy nie pozostali w tym stanie. Naszym zadaniem jest reagować na słabości i niedoskonałości nie zniechęcając się, lecz wzmacniając determinację i gorliwość w pracy, do której Pan nas powołał, bo właśnie dzięki niej osiągniemy życie wieczne.

„W tym będzie uwielbiony Ojciec mój jeśli obfity owoc przyniesiecie…”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *