<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Słudzy Boga i człowieka &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/category/sludzy-boga-i-czlowieka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Sat, 17 Jan 2026 19:03:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>70 lat zboru we Wrocławiu (nagranie archiwalne z sierpnia 2016 r.)</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/70-lat-zboru-we-wroclawiu-nagranie-archiwalne-z-sierpnia-2016-r/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=70-lat-zboru-we-wroclawiu-nagranie-archiwalne-z-sierpnia-2016-r</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/70-lat-zboru-we-wroclawiu-nagranie-archiwalne-z-sierpnia-2016-r/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Jan 2026 18:48:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[70 lat zboru Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijańska społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[historia kościoła]]></category>
		<category><![CDATA[historia zboru]]></category>
		<category><![CDATA[józef ryl]]></category>
		<category><![CDATA[świecki ruch misyjny epifania]]></category>
		<category><![CDATA[zbór Wrocław Oławska]]></category>
		<category><![CDATA[zbory epifaniczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12338</guid>

					<description><![CDATA[Przypominamy dziś odcinek &#8222;Rozmów o Biblii&#8221; z sierpnia 2016 roku, w którym brat Józef Ryl wspominał 70 lat działania zboru we Wrocławiu. Wiele się od tego czasu wydarzyło. Historia pisana jest dalej. Jednak wspomnienia te są bardzo ciekawe, zachęcające i pouczające. Nagranie przeprowadził brat Sławomir Szczepaniec w ramach swojej serii &#8222;Rozmowy o Biblii&#8221;. 70 lat <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/70-lat-zboru-we-wroclawiu-nagranie-archiwalne-z-sierpnia-2016-r/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przypominamy dziś odcinek &#8222;Rozmów o Biblii&#8221; z sierpnia 2016 roku, w którym brat Józef Ryl wspominał 70 lat działania zboru we Wrocławiu. Wiele się od tego czasu wydarzyło. Historia pisana jest dalej. Jednak wspomnienia te są bardzo ciekawe, zachęcające i pouczające.</strong></p>
<p>Nagranie przeprowadził brat Sławomir Szczepaniec w ramach swojej serii &#8222;Rozmowy o Biblii&#8221;.</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/ir6_haL03Lo?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>70 lat zboru we Wrocławiu &#8211; reportaż Józef Ryl SSZ 082016</strong></p>
<p><span style="color: #0000ff;">Rozmowa w wersji tekstowej: </span></p>
<p><strong>BRAT SŁAWEK SZCZEPANIEC:</strong> <span style="color: #000080;">Dzień dobry, chciałbym przywitać wszystkich słuchaczy, byłych oraz obecnych członków zboru wrocławskiego, który mieści się na ulicy Oławskiej. W tej chwili spotykam się z bratem Józefem Rylem. Jest sierpień 2016 roku. Czas leci bardzo szybko, ponieważ pamiętam przygotowania do 60. rocznicy zboru na ulicy Oławskiej. W tej chwili zastanawiamy się nad historią zboru już w perspektywie 70 lat, które minęły.</span></p>
<p><span style="color: #000080;">Ja poproszę w tej chwili brata Józefa, żeby te wspomnienia przytoczył. Mam nadzieję, że będą one cenną pamiątką, nie tylko dziś, ale za kilkadziesiąt lat.</span></p>
<p><strong><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignright wp-image-12339" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110.jpg" alt="" width="400" height="225" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110.jpg 1920w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-300x169.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-1024x576.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-768x432.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-1536x864.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-350x197.jpg 350w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-528x297.jpg 528w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG_2110-860x484.jpg 860w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />BRAT JÓZEF RYL:</strong> Miło mi Sławku, że zaszczycasz mnie takim przywilejem i że ja będę w stanie przedstawić w telegraficznym skrócie kronikę albo historię zboru wrocławskiego.</p>
<p>O tyle jestem, że tak powiem, usprawiedliwiony w tej materii, ponieważ po pierwsze aktualnie w tej chwili jestem najstarszym członkiem zboru wrocławskiego. Najstarszym w sensie stażowym, bo już w roku 1953 ja byłem w kontakcie w zborze wrocławskim.</p>
<p>W 54. w maju usymbolizowałem swoje poświęcenie przez przyjęcie symbolu Chrztu z wody. Jest jeszcze siostra Winiarska, która jest ode mnie stażem starsza, ale ona już mało bierze udział w życiu zborowym, ponieważ już jej stan zdrowia. Poza tym w tej chwili mieszka poza Wrocławiem, więc to ona jeszcze jest, że tak powiem, stażem przede mną. No i jest jeszcze jej siostra, która w tym czasie była jeszcze dziewczynką. Ja już byłem, że tak powiem, pełnoprawnym członkiem zboru, a siostra Emilia, jej siostra była jeszcze dzieckiem.</p>
<p>Także wydaje mi się, że w tej chwili aktualnie jestem stażowo najdłużej czynnym członkiem zboru. Postaram się skrótowo i myślę, że nie będzie to ani tendencyjne, ani jakieś nieścisłe, ale bardzo ogólnikowe spojrzenie na historię naszego zboru. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że historię 70 lat w tym wywiadzie opowiedzieć, to nie sposób jest, żeby wszystko opowiedzieć, więc postaram się w formie skrótowej to uczynić.</p>
<p>Lato 1946 roku jest datą, od której historia zboru wrocławskiego się zaczyna. Nie ma żadnych informacji, nie ma żadnych zapisków, żeby przed wojną i do tego czasu we Wrocławiu istniał epifaniczny zbór.</p>
<p>Jak doszło do tego, że w 1946 roku powstał zbór we Wrocławiu? A więc działania drugiej wojny światowej, zakończone w maju 1945 roku spowodowały przesunięcie granic Polski po stronie wschodniej i zachodniej. Polska utraciła część swoich wschodnich terenów, a uzyskała część terytorium na zachodzie. I w wyniku tego ludność Polska, która nie chciała pozostać na terenach wschodnich, wcielonych do tzw. Związku Radzieckiego, przybywała na tereny zachodnie, na tzw. ziemie odzyskane.</p>
<p>Przed wojną nie istniał żaden zbór we Wrocławiu, natomiast istniał epifaniczny zbór i to dość liczny we Lwowie. A ponieważ na skutek działań wojennych Lwów został wcielony po przesunięciu granic do Związku Radzieckiego, więc zdecydowana większość braterstwa tamtego lwowskiego zboru przybyła w okolice Dolnego Śląska właśnie na te tak zwane ziemie odzyskane. A najwięcej do Wrocławia, do Dzierżoniowa, ale nie tylko.</p>
<p>Ta repatriacja nie dokonała się w jednym transporcie, ona dokonywała się w kilku różnych transportach o różnym czasie i bracia wszyscy nie przyjechali jednym transportem, tylko w kilku transportach. Stąd gdy przybyli do Wrocławia lub do Dzierżoniowa musieli się w jakiś sposób odszukiwać, dlatego po osiedleniu się byli rozproszonymi i trochę czasu upłynęło zanim oni się ze sobą skontaktowali, poodnajdywali. Ale już latem 1946 roku, a więc niecały rok upłynął i bracia, tylu ilu ich się, że tak powiem odnalazło, zaczęli się zgromadzać po domach.</p>
<p>Formalnie zbór został zarejestrowany w 1947 roku. Formalnie, ale nieformalnie już życie zborowe zaczęło funkcjonować w 46 roku. Początkowo było to tylko 15 osób, nieliczne grono. Jeszcze nie wszyscy się odnaleźli, niektórzy z braterstwa dopiero po wielu latach dołączyli do zboru. Wtedy zgromadzano się w kilku miejscach. Na Księżu Małym, to taka dzielnica Wrocławia, tam mieszkały siostry Wojtaszek i u nich się zgromadzano.</p>
<p>Zgromadzano się też na ulicy Poznańczyka dawnej, obecnie Benedykta Polaka u braterstwa Janickich. Potem na ulicy Grunwaldzkiej u braterstwa Grzybowskich i tam chyba brat jak robił reportaż, to tam między innymi na Grunwaldzkiej, potem na Prądzyńskiego u braterstwa Bobylaków, no i na ulicy Mickiewicza u braterstwa Górnickich. U braterstwa Górnickich zgromadzano się w niedzielę i święta, to było na Sempolnie.</p>
<p>Dwa pierwsze z tych wymienionych miejsc, one nie trwały długo, natomiast te trzy ostatnie na Grunwaldzkiej, na Prądzyńskiego i na Mickiewicza, tam zgromadzaliśmy się do samego końca naszych zgromadzeń po domach. Jakie to były mieszkania? Zwykle to były pokój z kuchnią, no pokój z kuchnią, ale rodzina dwu-, trzyosobowa, no to tam przecież były i musiały być łóżka, jakieś urządzenia do spania i tak dalej, więc nie były to duże pomieszczenia i żeby się zgromadziło piętnaście czy dwadzieścia osób i członkowie rodziny, to było ciasno, więc było trudno wszystkim się pomieścić. No ale pomału bracia się i odnajdywali, i niektórzy dołączali z osób, które zetknęły się z prawdą epifaniczną.</p>
<p>Także w roku 1954 zbór liczył już dwadzieścia osób, tak jak ja miałem, bo byłem w swoim czasie sekretarzem zapiski, to wymienię w alfabetycznym porządku tych braci, którzy te dwadzieścia osób stanowili. Bajor Michał, Bobylak Emilian i jego żona Matylda, Blecharczyk Stanisław i jego żona Helena, siostra Burdziak Maria, brat Flinta Stefan, brat Górnicki z żoną Marią, brat Jan Grzybowski z żoną Melanią, brat Grzybowski Józef z żoną Katarzyną, siostra Hirna Katarzyna, ona potem wyjechała do Lwowa, wróciła na swoje posiadłości, siostra Lewicka Stanisława, brat Pawlak Jan, siostra Pilich Anna i jej córka Helena i wreszcie brat Ryl Edward i Ryl Józef. To dwadzieścia osób, które w 54 roku stanowiły zbór.</p>
<p>W 54 roku było jeszcze parę innych osób, był brat Lachowicz i była siostra Polowa, ale oni zmarli, oni zmarli. W czasie, kiedy ten wykaz był robiony, to już oni zmarli, brat Lachowicz zmarł w styczniu, a siostra Polowa troszeczkę później, ale już w tym wykazie nie figurowała. Na skutek jednak działania i rodziny i bracia działali tak, że zbór stopniowo się powiększał.</p>
<p>Niechaj to zobrazują następujące dane. W 1960 roku zbór już liczył 44 osoby. W tym czasie zbór obsługiwało 6 braci starszych i 4 diakonów.</p>
<p>W 1970 roku, a więc ja tak co 10 lat przeskakuję, było już 63 członków, a obsługiwało zbór 5 braci starszych i 3 diakonów. Ponieważ niektórzy z braci w tym czasie wyjechali z Wrocławia czasowo odrabiać tzw. służbę wojskową w kopalni, m.in. ja i brat Edward.</p>
<p>W 1980 roku skład zboru liczył już 70 członków. Usługiwało mu już 8 braci starszych i 4 diakonów. A w 1985 roku zbór już liczył 85 członków i było 10 braci starszych, którzy mu usługiwali i 5 braci diakonów.</p>
<p>A w latach 90., tak jak w którymś wywiadzie, którego udzielał wtedy brat Jan Ryl, zbór nasz zbliżał się do liczby setki. Chcę powiedzieć parę słów, jak to się działo, że ta liczebność wzrastała. A więc po pierwsze dorastało drugie pokolenie.</p>
<p>Po drugie oni angażowali się do życia zborowego, zawierali związki małżeńskie i pozyskiwali współmałżonków, którzy powiększali nasze grono. Pozyskiwano też nowe osoby, bo na skutek naszej działalności na miarę możliwości wchodziliśmy w kontakt ze społecznością Braci z Towarzystwa tzw. Świadków Jehowy. No i wiele osób z tej społeczności, wiele, no trudno nazwać, w każdym razie spora liczba osób z tej społeczności zaczęła z nami kontaktować się i weszli w skład naszego zboru.</p>
<p>Dalej, ponieważ Wrocław jest miastem akademickim, to wiele z braci i sióstr młodych przybywało do Wrocławia na studia, więc na okres kilku lat automatycznie powiększali nasz stan liczebny. Niektórzy z nich nawet pozostali na stałe.</p>
<p>No i wreszcie pojawiło się trzecie młode pokolenie już. A więc to wszystko powodowało, że sukcesywnie, a oprócz tego i nowe osoby, pojedyncze nowe osoby były pozyskiwane w różny sposób, że stawały się członkami naszej społeczności. Tak więc można powiedzieć, że takie apogeum lata dziewięćdziesiąte to był okres szczytowy pod względem naszej liczebności.</p>
<p>Nasze zebrania do roku 1956 odbywały się wciąż po domach. No ale jak już powiedziałem, jeżeli w sześćdziesiątym roku już było czterdzieści cztery osoby, no to w pięćdziesiątym szóstym parę osób było mniej. To w pomieszczeniu jednopokojowym zbierać się to było uciążliwe zarówno dla gospodarzy, którzy udzielali mieszkania, jak i dla nas. To było ciasno, naprawdę ciasno było. Ale od tego czasu, od pięćdziesiątego szóstego roku sprawa uległa zmianie, ponieważ bracia rozglądali się wciąż za znalezieniem jakiejś sali lub jakiegoś lokum większego, żebyśmy się mogli zgromadzać swobodniej. Najwięcej pod tym względem inicjatywy okazywał brat Blecharczyk.</p>
<p>Był to brat, który ożenił się we Wrocławiu właśnie i on powiększył nasze grono gdzieś w latach 1952-1953 roku. Bo jak ja już w pięćdziesiątym trzecim roku ze zborem miałem kontakt stały, to brat Blecharczyk już był żonaty, czyli krótko jakoś przed tym on przybył. I on był takim najbardziej prężnym bratem, który inicjował właśnie takie starania.</p>
<p>No i w wyniku tego udało nam się w roku 1956 porozumieć z pastorem kościoła metodyskiego na ulicy Worcela, to był niejaki brat Henryk Konieczny. Porozumieliśmy się i on się zgodził, że ich kościół, taki mały kościółek przy ulicy Worcela, że udostępni nam na nasze zebrania. Tylko nie były to najlepsze warunki, które on nam postawił, ponieważ proszę sobie wyobrazić, że my latem zbieraliśmy się o godzinie siódmej, od siódmej do dziesiątej, a oni zaczynali gdzieś o wpół do jedenastej, od jedenastej.</p>
<p>I on nie życzył sobie, żebyśmy my przychodzili w czasie, jak oni będą wychodzić, żebyśmy się nie spotykali, bojąc się o swoją trzodę, że tak powiem, to normalne. Natomiast w okresie zimowym my zbieraliśmy się w godzinach popołudniowych, od trzynastej do szesnastej. To w niedzielę i święta było oczywiście.</p>
<p>W tygodniu wtedy zbieraliśmy się we wtorki i piątki, zgromadzaliśmy się w dogodnych godzinach, bo to były godziny popołudniowe, kościółek był wolny, więc nie mieliśmy żadnych utrudnień, było nam z tym bardzo wygodnie. Natomiast jeśli chodzi o niedzielę i święta, to i nam było bardzo niedogodnie, a szczególnie dla braci usługujących, którzy przyjeżdżali z zewnątrz, bo przyjechać z Poznania, z Krakowa, z Rzeszowa, czy ze Szczecina na godzinę siódmą do Wrocławia, no to to albo trzeba było nocą jechać, albo trzeba było dzień wcześniej przyjeżdżać. A to były czasy, w których się pracowało, więc bracia nie mieli tak dużo wolnego, więc musieli albo brać urlopy, albo w jakiś sposób wolne sobie załatwić, żeby dzień przedtem przyjechać.</p>
<p>W czasie naszego korzystania z tego kościółka przy ulicy Worcela, pastor podjął decyzję, aby dobudować taką salkę, bo dla nich to też było bardzo potrzebne, żeby jak jest mniejsza liczba, zbierać się w mniejszym pomieszczeniu, bo było to podyktowane kwestiami ogrzewania, opału, koszty. Więc jak on podjął taką decyzję o dobudowaniu takiej małej salki przybocznej, nasi bracia bardzo się w to zaangażowali, no i to było dla nas też bardzo wygodne, bo potem zgromadzaliśmy się w tygodniu lub jak było nas mało, nie na dużej sali zimnej, chłodnej, ale na tej małej salce, którą takim małym piecykiem myśmy sobie ogrzewali i to było wystarczające. Niezależnie od tego, że myśmy się zbierali tam u braci metodystów, to bracia jednak wciąż nie poprzestali na tym i wciąż poszukiwaliśmy jakiegoś lokum dla siebie dogodniejszego.</p>
<p>Ale do roku 65. nie udało nam się tego zrealizować, tego postulatu ani zmienić naszego lokum. A w roku 1957 przeżywaliśmy bardzo radosne chwile, dlatego że w tym roku z zesłania syberyjskiego przyjechało do Wrocławia braterstwo Ederowie z synem. Oni byli członkami zboru we Lwowie, przedwojennym zborze i w jakiś sposób za prawdę, a brat Eder był przedwojennym ewangelistą w Świeckim Ruchu, więc za prawdę zostali zesłani na Syberię i tam wiele lat przebywali.</p>
<p>I dopiero w 57 roku udało im się, no i nie wiem co na to wpłynęło, że przyjechali do Wrocławia. Być może, że jakieś informacje mieli, że najwięcej członków lwowskiego zboru jest we Wrocławiu i w Dzierżoniowie, więc dlatego i oni do Wrocławia się wybierali. No i oczywiście najbardziej to przeżywali bracia ci, którzy pochodzili z tego tak zwanego lwowskiego zboru, bo po kilku latach rozłąki jak się oni spotkali, to to była wielka radość.</p>
<p>Ludzie się bardzo radowali, że znowu są razem, no a że brat Eder był ewangelistą, więc był znanym, lubianym bratem i tak dalej, to ta radość opanowała nas wszystkich. Ale jak już wspomniałem, 1965 rok przyniósł nam pewną zmianę, zmianę, która była nam bardzo potrzebna, której żeśmy wiele lat poszukiwali. Co się wtedy stało? Jak to się stało? A więc powiem w skróceniu.</p>
<p>Pastor Metodyski, brat Konieczny, w jakiś sposób dowiedział się, że na ulicy Oławskiej salę wynajmowali, mieli salę bracia Adwentyści Dnia Siódmego. I dowiedział się, że ci bracia robią starania o inny, większy lokal dla siebie i jak załatwią te formalności, to opuszczą ten lokal na ulicy Oławskiej. I brat Konieczny mówi, zacznijcie starania, bo może uda wam się to pozyskać i będziecie mieć samodzielny lokal dla siebie.</p>
<p>No i podjęliśmy takie starania za jego radą, ale na przeszkodzie była sytuacja, że tuż przed nami jakaś organizacja harcerska już podjęła starania o ten lokal, więc było to pewną przeszkodą. Jednak w opatrzności Bożej dwie sprawy nam sprzyjały. Po pierwsze, że lokal, o który staraliśmy się, on figurował jako tzw. obiekt sakralny, ponieważ był użytkowany przez Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. I był on w gestii Wydziału do Spraw Wyznań przy Miejskiej Radzie Narodowej. A więc to pierwsze: skoro o ten obiekt sakralny ubiega się jakieś wyznanie religijne inne po Adwentystach Dnia Siódmego, no to Wydział do Spraw Wyznań raczej był skłonny poprzeć naszą sprawę, czy nasze starania jako Związku Wyznaniowego, niż grupy harcerskiej jakiejś tam, która jest świeckim związkiem.</p>
<p>To był jeden z punktów, który nam sprzyjał, że tak powiem. A drugim powodem, który nam sprzyjał był fakt, że kierownik Wydziału do Spraw Wyznań przy Radzie Narodowej miał matkę staruszkę, która z nami sympatyzowała. Ona sprzyjała, nie była takim aktywnym członkiem naszego zboru, ale przychodziła od czasu do czasu, sprzyjała nam i ten kierownik jako syn matki wiedział, że ona z nami sympatyzuje.</p>
<p>I to był taki dodatkowy przyczynek, który go być może pobudził do tego, żeby przychylnie potraktować nasze starania. No i efektem tych starań było to, że rzeczywiście otrzymaliśmy przyznanie tego lokalu. Tylko chcę powiedzieć, że nie od razu wszystko naraz żeśmy załatwili.</p>
<p>Początkowo załatwiliśmy tylko salę główną tak zwaną. Natomiast była jeszcze tam przylegająca tak zwana oficyna, ale nie wiem z jakich względów ona została wyburzona. Ale część tej oficyny przylegająca do naszej sali, do budynku, w którym nasza sala się znajdowała, część została niewyburzona, została. Ale ona już się nie nadawała na zorganizowanie mieszkania samodzielnego jako lokalu mieszkalnego. To była taka kiszka, takie pomieszczenie, które nie kwalifikowało się jako lokal mieszkalny. Po jakimś czasie myśmy rozpoczęli starania, ponieważ chcę powiedzieć tak, że kiedy uzyskaliśmy salę główną, przydział, to wtedy jeszcze toaleta znajdowała się na dole w korytarzu.</p>
<p>To było niewygodne. Piwnica na węgiel i opał mieliśmy po drugiej stronie ulicy. A na sali były ogrzewania piecowe, dwa piece, duże kaflowe, dwa piece. Więc musieliśmy mieć opał, musieliśmy mieć piwnicę, ale ona była po drugiej stronie ulicy. Więc jak żeśmy zaczęli starać się o ten lokal, to motywowaliśmy tym, że nam potrzebne jest urządzenie. Zgromadza się tu już 60, 70 i więcej osób. Potrzebna nam jest jakaś toaleta, jakieś względy sanitarne itd. No i zaczęliśmy się starać o tę część przybudowaną, czy taką niewyburzoną, jako drugi etap. I to też nam się udało uzyskać tylko po paru latach.</p>
<p>Otrzymaliśmy też na to przydział. No i dzięki temu mogliśmy zorganizować toaletę, pomieszczenie gospodarcze, pomieszczenie na literaturę. No i takie zaplecze gospodarcze.</p>
<p>A więc w ten sposób uzyskaliśmy w dwóch etapach przydział na ten lokal, w którym się obecnie znajdujemy. Ale z przejęciem tego lokalu wiązały się pewne koszty. Ponieważ tam bracia Adwentyści, to wejście główne, takie żelazne drzwi, poza tym tam była jeszcze mównica, podium. No i tam jeszcze takie niektóre urządzenia i oni, że tak powiem, zażądali, żeby im to w jakiś sposób, koszty wniesionego nakładu przez nich zwrócić. No i dogadaliśmy się, porozumieliśmy się z nimi, ale nie byliśmy w stanie zapłacić wszystko kwotowo. To dogadaliśmy się w ten sposób, że część tych uzgodnionych kosztów my zapłacimy w gotówce, a w części my zaangażujemy się w remont lokalu, który oni mieli przejąć. To był lokal na ulicy Dąbrowskiego po kościele prawosławnym. I oni się zgodzili. Myśmy tam im dużo pomogli. Między innymi akurat ja miałem w tym przywilej ładną mównicę z dębowego drewna, żeśmy zbudowali coś podobnego jak nasza mównica na naszej sali. Którą też, nawiasem mówiąc, osobiście wykonywałem. A więc bracia Adwentyści byli z tego bardzo zadowoleni.</p>
<p>A to okazało się dla nas potem bardzo owocne, bardzo pomocne, dlatego że w roku 1966 zbór wrocławski postanowił zorganizować konwencję we Wrocławiu. Pierwszą konwencję we Wrocławiu. Zwróciliśmy się do braci adwentystów dnia siódmego, czy oni by nam nie udostępnili. Lokal świeżo odnowiony, odmalowany, w dobrym miejscu, niedaleko dworca głównego itd. No i oni prawdopodobnie nie wypadało im odmówić, bo nasze relacje były między sobą dość dobre. Myśmy nie wchodzili, że tak powiem, w spór doktrynalny pod względem nauki. Tylko po chrześcijańsku z nimi, żeśmy współpracowali i udzieliliśmy im bardzo dużej pomocy przy remoncie tego obiektu. I oni zgodzili się, więc pierwsza konwencja właśnie była na ulicy Dąbrowskiego w kościele adwentystów dnia siódmego. I potem jeszcze udało nam się dwa razy w roku 1970 i w 1971 roku zorganizować również konwencję we Wrocławiu w kościele adwentystów dnia siódmego.</p>
<p>I od tamtego czasu już, no początkowo bracia mieli mieszane uczucie we Wrocławiu. Pierwsza konwencja, druga, nie wiadomo czy to się uda, ale bracia się przekonali, że udały się te konwencje. Bracia byli bardzo zadowoleni, a poza tym lokalizacja Wrocław jest takim punktem w środku. Nie było na krańcu gdzieś kraju, więc była bardzo wygodna. A oprócz tego było nas sporo i chętnie żeśmy to organizowali. I od tego czasu Wrocław wpisał się na listę stałych organizatorów organizowania konwencji we Wrocławiu do 2006 roku włącznie.</p>
<p>Były dwa małe wyjątki. W 1979 roku nie organizowaliśmy konwencji, bo nasza sala wymagała remontu, a to były koszty. No i wtedy myśmy nie podejmowali się organizowania.</p>
<p>A jeszcze chcę powiedzieć na marginesie, że w tamtych latach te pierwsze konwencje to nie były organizowane tak jak teraz, że jest jakiś wydzielony fundusz na cele konwencyjne. Tylko zbór, który godził się i uzyskiwał pomoc okolicznych zborów, pokrywał wszystkie koszty. Oczywiście wtedy nie wynajmowaliśmy tyle hoteli, po domach bracia bardziej byli rozkwaterowywani itd., poza tym one nie były tak liczne jak te późniejsze.</p>
<p>No ale w każdym razie w tym 1979 roku we Wrocławiu konwencji nie było. A drugi wyjątek to 1997 rok, 20 lat później, pamiętna stulecia powódź we Wrocławiu. Zalana cała dzielnica, w której myśmy mieli organizować konwencję, a więc wtedy przejęła Łódź organizowanie konwencji w tym roku 1997.</p>
<p>Chcę nawiązać jeszcze parę słów do naszej sali, którą otrzymaliśmy po długich staraniach na własność. Mianowicie, jak doszło do tego, że my obecnie ją posiadamy na własność? Bo wtedy otrzymaliśmy tylko przydział. Przydział z racji, że to podlegało Wydziałowi do Spraw Wyznań przy Radzie Narodowej.</p>
<p>A więc w swoim czasie, już nie pamiętam, który to był dokładnie rok, Urząd Miasta przeprowadzał, zarządził inwentaryzację stanu miasta, lokali. No i oczywiście oni robili wszystko, aby naszą salę przejąć pod swoje władanie. Żeby to wydzielić spod kurateli Wydziału do Spraw Wyznań, tylko Urząd Miasta, żeby to wziął pod swoje władanie.</p>
<p>My zorientowaliśmy się w sytuacji, że może to dla nas niekorzystnie oddziaływać. Odwołaliśmy się od tej decyzji, powoływaliśmy się na ustawę, która regulowała sprawę przyznania Związkom Wyznaniowym i Kościołom na ziemiach zachodnich i północnych, lokali przez nie zajmowanych, na własność. Ale ta ustawa na ten czas nie była zrealizowana w pełni, tylko w części została zrealizowana, a w części została zawieszona.</p>
<p>To znaczy, tam gdzie obiekty były wolno stojące, to te sprawy zostały załatwione. Lub obiekty, które były częścią zabudowy większej, ale w układzie pionowym można było to wydzielić, to też te sprawy zostały w pierwszej kolejności załatwione. Natomiast nasz lokal, nasza sala nie mogła być wydzielona w układzie pionowym, bo nad nami były mieszkania lokatorskie, a pod nami była księgarnia i szklarnia.</p>
<p>A więc wchodził dodatkowo układ, tak zwany podział poziomy. I tą sprawę państwo odłożyło na czas nieokreślony. To nie było przez nas zawinione, po prostu sprawę realizowania tej ustawy zawieszono.</p>
<p>I ponieważ to nie zostało zrealizowane, lecz zostało wstrzymane, to myśmy się powołali na to, że my już podjęliśmy starania, robiliśmy starania i ustawa ta nam obiecywała przyznanie nam tego lokalu, ale z niezawinionej przez nas przyczyny to zostało wstrzymane. Więc ponieważ teraz Urząd Miasta chce przejąć, to my ponawiamy sprawę i ubiegamy się o przyznanie nam, zgodnie z tą ustawą, nam na własność lokalu, który zajmujemy. Ale z powodów pewnych były poważne utrudnienia.</p>
<p>Myśmy się, powołując na tą powyższą ustawę, no sami nie byliśmy w stanie tego przeprowadzić. Zaangażowaliśmy wybranego prawnika, daliśmy mu pełnomocnictwo i on nas reprezentował. No i pokrywaliśmy z tego tytułu różne koszty, bo on przecież musiał pisać pisma, wyjaśniać, dochodzenia przeprowadzać itd., itd. A więc pokrywaliśmy wszystkie koszty z tym związane i ostatecznie udało nam się osiągnąć cel, to znaczy, nabyliśmy prawo własności do zajmowanego lokalu. Jednak z powodu tego, że zbór jako taki nie ma osobowości prawnej, lecz ją posiada Świecki Ruch Misyjny Epifania Zarząd Główny, to dlatego w aktach przyznania nam tego lokalu jako właściciela obiektu podano nie zbór Wrocław, lecz Zarząd Główny Świeckiego Ruchu Misyjnego Epifania. Więc tak to wyglądało, jeśli chodzi od strony faktycznej, jak myśmy weszli w posiadanie tego lokalu, który obecnie zajmujemy.</p>
<p>No to teraz przejdę dalej, dotknę roku 76. W roku 76 nasze grono powiększone zostało, bo przyjechało braterstwo Kładziowie. Oni w tym czasie znajdowali się w sytuacji, że poszukiwali miejsca do osiedlenia. Mieli do wyboru Poznań, inne miejscowości, no i mieli również do wyboru Wrocław. Ponieważ brat Kładź wtedy podlegał jakiejś tam wojskowej procedurze, bo on był w randze oficera wojskowego i przysługiwało mu jakieś tam mieszkanie z tytułu wojskowego funduszu, no więc zdecydowali się na Wrocław, wybrali Wrocław. No i było to dla nas bardzo miłe przeżycie, byliśmy z tego powodu uradowani.</p>
<p>Ale niedługo trwała nasza radość. Przyszedł rok 79, w tym czasie, że tak powiem, czas wzlotów, czas błogosławionych, duchowych przeżyć został zakłócony, ponieważ okrutna śmierć wyrwała z naszego grona w tym jednym roku pięć osób. Było to cztery siostry i jeden brat.</p>
<p>No i zdawało nam się, że to już chyba będzie koniec tego wszystkiego. Tymczasem można tak powiedzieć, nienasycona śmierć wyciąga ręce po kolejną ofiarę. Co przez to chcę powiedzieć? No właśnie, to 79 rok, my remontujemy salę. W czasie remontu bracia się zaangażowali na różne możliwe sposoby. W czasie tego remontu bardzo poważnemu wypadkowi uległ brat Kładź.</p>
<p>Jego życie zostało zagrożone. Spadł z wysokości, z drabiny z ponad trzech metrów i akurat tak nieszczęśliwie się to złożyło, że połamał żebra, pękła śledziona i tam wiele innych urazów doznał. No i było jego życie zagrożone.</p>
<p>No rodzina to bardzo przeżywała, bo przecież oni przyjechali z czwórką dzieci, te dzieci jeszcze były w wieku szkolnym. Małe. Rodzina potrzebowała ojca, potrzebowała opiekuna, a więc oni szczególnie to przeżywali, ale my jako bracia, jako członkowie zboru bardzo to przeżywaliśmy.</p>
<p>No i opatrznościowo Pan nie dozwolił jednak na to, aby śmierć pochłonęła brata Kładzia. Pan choć dozwolił na to doświadczenie, to jednak brata Kładzia zachował przy życiu, bo przecież jego rodzina go bardzo potrzebowała. Przywrócił go rodzinie, przywrócił go nam wszystkim, przywrócił go zborowi, no i byliśmy z tego bardzo zadowoleni, chociaż jednak jego stan zdrowia był nadszarpnięty.</p>
<p>Niedługo po tym bolesnym doświadczeniu sprawa się znowu zmienia, wychodzi słoneczko, pan uśmiecha się do nas, mianowicie, że nie tylko, że nasze grono nie zostało uszczuplone, ale zostało jeszcze powiększone. W roku 1980 odbywała się we Wrocławiu konwencja na ulicy Kołłątaja w hali sportowej klubu sportowego Burza. W jakiś sposób znaleźli się na tej konwencji Jońcowie.</p>
<p>Tak jak ja się domyślam, to Jońcowej rodzice byli w prawdzie, Królowie, i prawdopodobnie oni byli na tej konwencji i być może, że córka i zięć chcieli pójść i zobaczyć, co to jest i tak dalej. A więc podczas ich obecności kilku braci nawiązało kontakt. No i ja również byłem uczestnikiem tego spotkania, nawiązaliśmy z nimi kontakt, zainteresowaliśmy się nimi, bo oni okazywali zainteresowanie prawdą, przychylność dla prawdy.</p>
<p>No i w trakcie naszych kontaktów z nimi oni odsłonili nam, że ich także odwiedzają bracia z towarzystwa, bracia Świadkowie Jehowy. Ale w pewnym momencie, jak z nami rozmawiali, dostrzegali pewne różnice naszych punktów widzenia na pewne zarysy prawdy i tych, które przedstawiali im Świadkowie Jehowy. Poprosili, abyśmy się spotkali kiedyś i oni przysłuchają się naszej dyskusji, naszym rozmowom, żeby się zorientować, co wybrać, po której stronie się opowiedzieć.</p>
<p>No i tak się złożyło, że wybrali braterstwo, późniejsi już braterstwo Jońcowie, to co do nich przemawiało bardziej, wybrali, to co ich bardziej przekonywało, wybrali prawdę. Później już tylko z nami utrzymywali kontakt, zerwali kontakt z braćmi z Towarzystwa. Szybko rozwijali się w prawdzie i już następnego roku, w roku 1981 zdecydowali się poświęcić Panu i okazali to podczas konwencji.</p>
<p>Na tej naszej sali obecnej okazali swoje poświęcenie przez symbol chrztu zanurzenia w wodzie. Wraz z nimi było jeszcze 12 innych osób, czyli w sumie 14 osób tego dnia przyjęło symbol chrztu. W roku 1986 jakoś tak się złożyło, że bracia postanowili, że będzie 40-lecie zboru.</p>
<p>Może byśmy zorganizowali jakieś zebranie na tę okoliczność. No i oczywiście to zostało przyjęte, zebranie takie zostało zorganizowane. Zaprosiliśmy na to zebranie wszystkich, do których mieliśmy dostęp, którzy w latach minionych przez jakiś okres przebywali we Wrocławiu, czy to na studiach, czy czasowo pracowali we Wrocławiu, czy z innych względów przez jakiś czas mieli kontakt ze zborem wrocławskim.</p>
<p>Myśmy wszystkich zaprosili. Cieszyliśmy się z tego bardzo. Była to miła, braterska społeczność, były okolicznościowe zebrania, był okolicznościowy wykład, były zebrania świadectw, deklamacje, wiersze, śpiewano pieśni, odczytywano wiele tekstów biblijnych.</p>
<p>Miła, dwudniowa uroczystość była zorganizowana. Krótko po tym zbór podjął decyzję w roku 1987, aby na naszej sali wyjść do publiczności, aby organizować tzw. zebrania dla publiczności.</p>
<p>Były to zebrania o różnej tematyce, współczesne tematy, m.in. jednym z takich wtedy w tym czasie było takie bardzo modne „Życie po życiu”, i film, i prelekcje, i ludzie byli rozentuzjazmowani tym. No i właśnie m.in. taki temat też był na jednym z takich zebrań podjęty. Z początku zgłosiło się sporo osób, ale jak się zorientowali, że my tu biblijny aspekt podnosimy sprawy, to stopniowo, stopniowo do końca tylko nieliczni wytrwali, a spora grupa odeszła.</p>
<p>A więc tematyka była różna. Rozdawaliśmy zaproszenia indywidualne, rozplakatowywaliśmy, później nam to zabroniono, bo to Wydział Prasy, Kultury i coś tam zabronił, no to później zlecaliśmy im rozplakatowywanie, opłacaliśmy oczywiście i oni to robili, a my tylko rozdawaliśmy krótkie takie indywidualne zaproszenia do wzięcia udziału. I to było do roku 2000, a niezależnie od tego, że we Wrocławiu to jeszcze w terenie żeśmy organizowali, m.in. dwa takie zebrania były zorganizowane w Kudowie i dwa takie zebrania w Oleśnicy i jedno zebranie było zorganizowane w Świdnicy. Ale frekwencja nie była zbyt duża, zainteresowanie było niezbyt wielkie, zbór postanowił przeorientować swoje działanie nakierowując się bardziej na stronę wewnętrzną w życiu zborowym. Jak to wyglądało? Ano od roku 1996 zaczęliśmy organizować we Wrocławiu tzw. sympozja. Podejmowaliśmy tematy, które miały kilka wątków, a więc zwykle w nich brało udział czterech braci i każdy z nich omawiał jakąś tam część tego wybranego tematu. Czasami były to całodzienne zebrania, a czasami tylko w części dopołudniowej.</p>
<p>Gdy były to całodzienne zebrania, no to wtedy w części dopołudniowej omawiano temat zapowiedziany, a w części popołudniowej były projekcje filmów, slajdy, jakieś zdjęcia, wspomnienia, deklamacje, wiersze, śpiewy, rozmowy, a przerwa była przeznaczona na skromny posiłek i później ta część popołudniowa trwała. Ale od niedawna na skutek pewnych działań braci postanowiono znowu wznowić te zebrania dla publiczności, tylko że w tej chwili nie organizujemy tak często jak wtedy. Wtedy były dwa razy do roku, a teraz troszeczkę rzadziej, no ale jeszcze podejmujemy.</p>
<p>Niezależnie od tego, te zebrania sympozjów nadal są organizowane i trwają. I tak jak ja mam swoje zapiski, to ponad 30 takich zebrań już się odbyło, a więc sporo. A był też czas, że myśmy organizowali tzw. zebrania pytań i odpowiedzi. Bracia do skrzynki wrzucali różne pytania nurtujące i potem jeden z braci według programu usług, któremu przypadała taka usługa, przygotowywał się i udzielał odpowiedzi na te pytania. Ale ponieważ zwykle było to tak, że przeważnie jeden brat stawiał te pytania i, że tak powiem, to zaniechaliśmy.</p>
<p>To nie dało spodziewanych rezultatów, jakie pokładaliśmy nadzieje w organizowaniu takiego zebrania. Tak że zaniechaliśmy i zebrania pytań i odpowiedzi teraz nie ma. Natomiast chcę powiedzieć, że w 1996 roku po raz drugi w dniach 21 i 22 września zbór organizuje jubileuszowe zebranie, bo to była okoliczność 50-lecia zboru.</p>
<p>A więc przekrojowo było to zebranie zbliżone do takiego, jak było to w 40-leciu. Na to zebranie zostali zaproszeni różni bracia. Był poproszony również m.in. brat Woźnicki jako honorowy gość. Bracia, którzy byli pielgrzymami lub ewangelistami, a byli zaproszonymi i przez jakiś czas mieli społeczność w zborze wrocławskim, także byli poproszeni do usługi, usługiwali słowem Bożym. No i w międzyczasie już wyrosło nam trzecie pokolenie. Do jakiegoś czasu mieliśmy zwykle w niedzielę i święta zebrania, te tzw. świąteczne i niedzielne, a oprócz tego mieliśmy też zebrania dwa w tygodniu we wtorki i piątki, początkowo, a potem pewne sytuacje zauważyły, że z piątku zrezygnowaliśmy na czwartek. Tam pewne osoby prosiły, że im piątek nie odpowiadał, no i zbór przychylił się. I do tej pory mamy w czwartki.</p>
<p>Po jakimś czasie oczywiście z upływem czasu, pewne ograniczenia, pewne trudności, niektóre zbory już wcześniej zrezygnowały z dwóch zebrań w tygodniu na rzecz jednego. My długo żeśmy się bronili przed tym, rozumiejąc, że sama społeczność braci dużo daje. No ale jednak nie dało się obronić do końca i obecnie mamy tylko jedno zebranie.</p>
<p>Ale żeby, że tak powiem, trochę rekompensaty uczynić w tej materii, to przedtem mieliśmy półtorej godziny zebranie, bo jeden przedmiot był badany. Natomiast teraz, jak mamy tylko jedno zebranie w czwartki, to mamy dwa przedmioty i poświęcamy dwie i pół godziny. Czyli prowadzimy dwa tematy z małą przerwą.</p>
<p>No był czas, że jeszcze również była lekcja śpiewu, obecnie czasowo lekcji śpiewu nie mamy, tylko prowadzimy dwa tematy które analizujemy w naszych beriańskich zebraniach. No więc wcześniej podałem więcej szczegółów, a później troszeczkę jakoś, że tak powiem, nie wiem, jakieś czynniki zadecydowały, że mniej zauważałem i mniej notowałem pewne zdarzenia, jakie miały miejsce w zborze wrocławskim. Myślę, że to późniejsze, to końcowe wspomnienie będzie znacznie skromniejsze.</p>
<p>Być może ktoś z młodszego pokolenia uzupełni tę lukę i dopowie w tej kronice poszerzając ją. No i przychodzimy, że było również 60-lecie zboru, 2006 rok, to było już w grudniu, 9 i 10 grudnia 2006 roku organizowaliśmy 60-lecie istnienia zboru wrocławskiego. I wzorem lat ubiegłych też poprosiliśmy tych, którzy przewinęli się przez Wrocław i byli z Wrocławiem jakoś związani.</p>
<p>Ale okazało się, że już sporo tych, których byli na 40-leciu, na 50-leciu, już na 60-leciu ich nie było, bo niektórzy po prostu już poumierali. No i aktualnie w bieżącym roku 2016 przypada, aż dziw bierze, 70-ta rocznica. To ja mam 80 lat, a tu już 70-lecie będę obchodzić zboru.</p>
<p>I myślę, że ta okoliczność nie przejdzie niepostrzeżenie. Póki co do tej pory na razie jeszcze nie został zgłoszony taki temat, ale myślę, że na pewno bracia gdzieś już w swoich myślach rozważają taką koncepcję, żeby również 70-lecie w taki sposób uczcić przez zorganizowanie jakiegoś specjalnego zebrania. I już na samo zakończenie z perspektywy minionych lat, patrząc tak, jak wyglądało życie zborowe w latach początkowych, jak zbór wyglądał, jak służba zboru wyglądała, można powiedzieć tak, że bardzo wiele się zmieniło.</p>
<p>Jakby ktoś z tamtych czasów przymierzał się do czasów obecnych, to miałby poważne trudności z rozpoznaniem. Tak jak czasami ludzie po wielu latach wyemigrują z jakiejś miejscowości, w międzyczasie następują tam przebudowy, dobudowy i tak dalej, po jakimś czasie, gdy wraca, nie może poznać tego terenu. Obecnie mamy taką sytuację, że mamy to zaplecze, w czasie przerw między poszczególnymi częściami nabożeństw siostry organizują taką małą siestę, przyrządzają kawę, herbatę, inne napoje, a czasami nawet przygotują jakieś ciasta, jakieś słodycze, no i bracia są bardzo zadowoleni, tam też żywa rozmowa, dyskusja trwa, także czasami już mówcy wychodzą na estradę i trzeba wołać, żeby bracia z zaplecza się pojawiali na sali. No a jak już się popatrzy na sprawę służby księgarza, bo to jest bardzo na tym polu widoczne, to na tym polu bardzo się zmieniło.</p>
<p>Kiedyś księgarz, to po pierwsze, że nie było literatury. „Teraźniejsza” Prawda nie ukazywała się tak regularnie. Bracia, którzy przychodzili nowi do prawdy, no nie było literatury i tak dalej, nie było tomów paruzyjnych, nie było tomów epifanicznych, z początku nie było tej manny epifanicznej, a zdobycie śpiewnika czy czegokolwiek, jedynie Biblię można było bez większych problemów nabyć, a tak z literatury to zwykle albo jak ktoś już zaniemógł i już nie mógł brać czynnego udziału w życiu zborowym, to komuś tam oddawał swoją literaturę, albo jak ktoś zmarł, no to w spadku albo ktoś z członków rodziny, albo ktoś, kto tam był jakimś opiekunem, czy bezpośrednio w najbliższym kontakcie… wchodził w posiadanie takiej lektury, literatury, a tak to inaczej nie było.</p>
<p>Dzisiaj sprawa księgarza zupełnie inaczej wygląda, księgarz to po prostu rozdaje literaturę, jest jej pod dostatkiem, są różne traktaty o różnej tematyce, mamy dostęp regularnie do TP, która regularnie się okazuje, do „Sztandaru Biblijnego”, w tej chwili już jest dostępnych wydanych w języku polskim dziesięć tomów epifanicznych, a przedtem to tylko niektóre artykuły, niektóre wykłady w TP się ukazywały takie wybrane, tak jak teraz mamy epifaniczny tom 11, który obejmuje całość problematyki Izraela, jego wędrówki, jego wyzwolenia i tak dalej, to kiedyś mieliśmy tylko taki wykład o niewoli i wyzwoleniu Izraela w TP, a teraz mamy całą gamę myśli. Dostępne są także kazania brata Russella, kazania brata Bartona, wiersze Brzasku Tysiąclecia, no i wiele innych, dzisiaj z nabyciem literatury nie ma problemu, a kiedyś to był problem.</p>
<p>Dalej, przekrojowo nasza społeczność uległa bardzo dużej zmianie pod względem intelektualnym i poziomu znajomości w prawdzie, bo przecież te 70 lat, 70 lat to szmat czasu, prawda się rozwijała. To, co wiedzieliśmy w latach 50., no to zostało bardzo poszerzone o wiele aspektów, wiele pojęć. W latach minionych, zwłaszcza na samym początku, nikt z braci starszych, choć ich było pięciu, sześciu, potem ośmiu, nikt nie posiadał nawet średniego wykształcenia, a w zborze tylko nieliczni je posiadali, ale duchowo trzeba powiedzieć była bardzo dobra atmosfera, zdrowa atmosfera.</p>
<p>Bracia i siostry cieszyli się wzajemną społecznością, dostępną prawdą, rozprawiali tylko o prawdzie, dyskusje, pytania, odpowiedzi, życie tętniło. Dziś ta sytuacja bardzo się zmieniła. Oczywiście trzeba powiedzieć, że wpływ na to ma bardzo wiele czynników, zarówno zewnętrznych, takich jak rozwój telefonii, telewizji, internet, dostęp do nowoczesnych zdobyczy techniki.</p>
<p>Kiedyś bracia kontaktowali się… listy, pisano listy, a kto dzisiaj pisze listy? Dzisiaj telefon, Skype, tam to widzą się, słyszą się, mówią i tak dalej. Postęp, rozwój głębokich zarysów prawdy też stawiają przed braćmi wyższe wymogi, wymagają bardziej rozwiniętego intelektu, bo prawda w swoich szczegółach, w swoich zarysach bardzo szczegółowych wymaga takiego.</p>
<p>Dzisiaj wśród braterstwa naszego zboru mamy kilkanaście, a jak potem próbowałem policzyć, to prawie kilkadziesiąt osób z wyższym wykształceniem i kilkadziesiąt ze średnim wykształceniem. Prawie wszyscy bracia starsi legitymują się wykształceniem wyższym, a pozostali średnim. O naszym zborze można powiedzieć, że to była szkoła teologiczna, bo z niej wyszło dziesięciu braci, którzy stali się sługami Kościoła Powszechnego, bądź to pielgrzymami posiłkowymi, bądź ewangelistami.</p>
<p>Podałem było, mówię było, tych sług dlatego, że sytuacja na dzień dzisiejszy, a mamy rok 2016, zmieniła się. Dlaczego się zmieniła? Niektórzy wyemigrowali z Wrocławia.</p>
<p>Wyjechał brat Eliasz Blecharczyk, wyjechał brat Kiełbowicz. Niektórzy zostali zawieszeni. Jeden ze względu na stan zdrowia musiał się sam zawiesić, zrezygnował, po prostu nie stać go już na wyjazdy poza Wrocław z usługą.</p>
<p>Jeden już zmarł, a jeden dobrowolnie złożył dymisję. Także aktualnie czynnych jest obecnie tylko trzech braci posiłkowych pielgrzymów. Dzisiaj dyskusje o prawdzie mają bardziej charakter filozoficzny, a mniej duchowy charakter.</p>
<p>Kiedyś przy mniejszej dozie prawdy bardziej rozmawiano o prawdzie, o duchu prawdy. I ten taki typowo chrześcijański model rozmów kiedyś był na wyższym poziomie. Dzisiaj często tematem rozmów między braćmi jest czy masz komputer, ile ma gigabajtów, czy masz laptopa, czy masz internet, czy jeździsz samochodem, czy masz dom, masz mieszkanie, a czy masz pracę, a jak twój interes, czy masz firmę. To były kiedyś nieznane problemy, o tym nie mówiono, bo komputer, bo laptop, bo internet, bo telewizja i tak dalej, kiedyś to były pojęcia nieznane.</p>
<p>Ale nie chciałbym być tutaj zbyt surowym w tej ocenie, ponieważ jestem świadomy, że w dużej mierze wpływ na to mają czynniki zewnętrzne, warunki i okoliczności w jakich żyjemy. Kiedyś problem pracy nie istniał. Praca? Kto wziął gazetę, jakąkolwiek gazetę, to we wszystkich poszukiwali ludzi do pracy. Jeżeli istniał problem pracy, to polegający na tym, że był przymus pracy, bo jak ktoś nie miał w dowodzie stempelka, że jest zatrudniony, to był ścigany. Był tak zwany niebieski ptak, a więc taki był problem wtedy z pracą.</p>
<p>Co więcej, praca trwała tylko 8 godzin. Człowiek po 8 godzinach był wolny, dysponował czasem itd. A dzisiaj praca to problem podstawowy.</p>
<p>Podstawowy problem do życia. Co więcej, pracodawca wymaga dyspozycyjności. Czyli czas pracy nie jest określony.</p>
<p>Ja to widzę po braciach, bo nasza frekwencja w tygodniowych badaniach pokazuje, bracia muszą pracować, bo pracodawcy ich do tego zmuszają. Więc nie kończy się ich praca, ich służba w zakładzie pracy na 8 godzinach. Kolejną sprawą to mieszkanie.</p>
<p>Dzisiaj problem mieszkania jest bardzo ważnym problemem. Albo utrzymanie się na rynku pracy. Jak ktoś wypada z rynku, to traci środki do życia. Jego byt jest zagrożony. To wszystko wymaga bardzo wiele wysiłków i czasu. Tempo życia, które zniewala. Zmieniające się technologie. Stosowanie nowoczesnych narzędzi i materiałów. Wszystko to wymusza takie, a nie inne postawy w życiu.</p>
<p>Czy nam się to podoba, czy się nie podoba, ale tak jest. I trzeba powiedzieć tak, że w tej złożonej i trudnej sytuacji bardzo nabiera znaczenia apel apostoła: „Odkupuj czas, bo dni złe są”. To znaczy, warunki pochłaniają ludzi, ale właśnie apostoł apeluje, aby całkowicie się nie dać ubezwłasnowolnić na ile możliwe, ile konieczne to konieczne, ale na ile tylko mamy możliwość, aby pamiętać o swoim zbawieniu, o swojej misji duchowej.</p>
<p>Na dzisiejszy dzień nasza społeczność się bardzo zmieniła. Wiele osób umarło, część wyemigrowała, część wypadła z aktywnego życia zborowego, bądź to ze względu na wiek i stan zdrowia, czy inne ograniczenia. Także frekwencja naszych tygodniowych i niedzielnych zebrań wyraźnie zmalała.</p>
<p>Tendencja spadkowa jest. Tak więc to porównanie dzisiejszego zboru z tym pierwotnym pokazuje z jednej strony wiele pozytywnych zmian, bo mamy dostęp do literatury, mamy więcej znajomości, mamy bardziej rozwiniętych braci, bardziej wykształconych, te usługi są bardziej profesjonalne, nazwijmy i tak dalej. To są te wiele pozytywnych zmian, ale też pojawiają się i niekorzystne uwarunkowania, zwłaszcza ze względu na obniżenie poziomu duchowego.</p>
<p>Przed sługami zboru i przed zborem, przed każdym bratem i każdą siostrą stoi wyzwanie, aby pracować nad własnym zbawieniem, nad utrzymaniem się w prawdzie, nad zachowaniem jedności, zdrowej duchowej atmosfery, słowem: stawienia czoła piętrzącym się trudnościom czasu współczesnego. A więc tak wygląda sprawa. Jeszcze miałbym tutaj bardzo szczegółowe niektóre myśli, ale myślę, że dla ogółu one nie będą nic wnosiły nowego.</p>
<p>Na tym poprzestanę i przepraszam, że nie patrzyłem na zegarek, jak długo to trwało, zajęło to trochę czasu, ale tak jak powiedziałem, 70 lat streścić to nie sposób. Zdaję sobie sprawę, że to jest niedoskonałe, nie wszystkie może szczegóły ująłem, może niektóre, o niektórych więcej powiedziałem. W każdym razie niechaj to wspomnienie, niechaj ten rys historyczny o jednym ze zborów epifanicznych, który jest we Wrocławiu, będzie przyczynkiem do tego, aby służyć Panu, cenić prawdę, przywileje braterskiej społeczności itd.</p>
<p>I życzę wszystkim słuchaczom tego sprawozdania wiele, wiele błogosławieństwa Bożego. Dziękuję za uwagę.</p>
<p><span style="color: #000080;"><strong>BRAT SŁAWEK:</strong> Ja ze swojej strony chciałbym bardzo podziękować. Członkiem zboru wrocławskiego byłem przez około 10 lat, rozpoczynając moją obecność tutaj od roku 2001. Był to czas spędzony często w bardzo miły sposób. Pamiętam zbór wrocławski jako miejsce, gdzie można było ogrzać się, chociaż rzeczywiście, może dopowiem, podczas tej dekady pojawiło się kilka takich zdarzeń, jak np. Wypadek czy później wesele. Był czas spędzony na rozważaniu długości czasu sędziów, to też było znamienne. Później było sześćdziesięciolecie zboru, dla której to potrzeby sporządziliśmy specjalny film wideo, który jest dostępny.</span></p>
<p><span style="color: #000080;">No i następne lata to jest okres taki, w którym zarysował się pewien kryzys w ruchu epifanicznym w Polsce w ogóle. Kończąc to nagranie, należy o nim wspomnieć, mając jednakże nadzieję, że ta ilość lat 70, która wymieniona jest przez psalmistę, że lat 70, a co więcej, co łaska, w stosunku do zboru wrocławskiego się nie spełni, że ten zbór będzie żył dłużej. Ja jako dziennikarz miałem szansę relacjonować stulecie zboru braci Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Opolu, a zatem jest to możliwe i tego należy życzyć właśnie tutaj braciom z Wrocławia, aby ten zbór żył 100 lat, a nawet dłużej.</span></p>
<p><span style="color: #000080;">Mam nadzieję, że wszystkie osoby, które nas słuchały, słuchały tego z zainteresowaniem, tak jak ja słuchałem. No i cóż, spotkajmy się przy nagraniu z okazji 80-lecia zboru wrocławskiego.</span></p>
<p><strong>BRAT JÓZEF:</strong> Najpierw 70-lecia.</p>
<p><span style="color: #000080;"><strong>SŁAWEK:</strong> A to będziemy świętować. Dziękuję za uwagę.</span></p>
<p>________<br />
Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/70-lat-zboru-we-wroclawiu-nagranie-archiwalne-z-sierpnia-2016-r/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12338</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Bardziej ewangeliczni</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=bardziej-ewangeliczni</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2025 17:34:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[chrystocentryczność]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelia]]></category>
		<category><![CDATA[jedność chrześcijan]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[miłość bliźniego]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[niesekciarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[plan zbawienia]]></category>
		<category><![CDATA[postawa chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwo chrześcijańskie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[zbawienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12256</guid>

					<description><![CDATA[Tytuł wykładu to słowa wyjęte z pewnego artykułu brata Bernarda Hedmana. Brat Hedman był ostatnim redaktorem „Teraźniejszej Prawdy” i „Sztandaru Biblijnego”, którego dzieło jest w pełni uznawane zarówno wśród braci i sióstr skupionych wokół ŚRME (LHMM), jak i w tzw. Opozycji. Ale czy jego rady zostały tak naprawdę wzięte pod uwagę w tych obu grupach? <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tytuł wykładu to słowa wyjęte z pewnego artykułu brata Bernarda Hedmana.</strong> Brat Hedman był ostatnim redaktorem „Teraźniejszej Prawdy” i „Sztandaru Biblijnego”, którego dzieło jest w pełni uznawane zarówno wśród braci i sióstr skupionych wokół ŚRME (LHMM), jak i w tzw. Opozycji. <u>Ale czy jego rady zostały tak naprawdę wzięte pod uwagę w tych obu grupach?</u> Będę bardzo dużo cytował z jego artykułów, będę podawał źródła, by każdy mógł zajrzeć sobie do tych artykułów i samodzielnie je przemyśleć. To będzie trochę takie wspomnienie tego sługi, ale przez jego nauczanie.</p>
<p><span style="color: #000080;"><em>Wykład wygłoszony przez brata Wiktora Szpunara na spotkaniu zboru w Bydgoszczy, 7 grudnia 2025 r. </em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/xbItadKigyI?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>TP nr 486, s. 44 (2003 r.)</strong> – <u>pytanie o nasze podejście do innych chrześcijan</u>:</p>
<p><strong><em>Fragment odpowiedzi: </em></strong></p>
<div id="attachment_12257" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-12257" class="wp-image-12257" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman.jpg" alt="" width="400" height="300" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-12257" class="wp-caption-text">Bernard W. Hedman przy pracy w swoim biurze.</p></div>
<p>„A zatem jako epifaniczni bracia musimy być <u>bardziej tolerancyjni w naszym podejściu</u> niż 53 lata temu i stać się <strong><u>bardziej ewangeliczni</u></strong><u> w naszym podejściu</u>. Z drugiej strony powinniśmy być <u>ostrożni</u>, by pamiętać o tym, kim jesteśmy oraz o znaczeniu br. Johnsona i Prawd Epifanii pośród nas, które są powodami, dla których w ogóle istniejemy oddzielnie.”</p>
<p>I z tej samej strony: „Nasze podejście [do innych] nie powinno być <strong>&#8222;ile błędu oni mają?&#8221;</strong> (któremu jesteśmy wielce skłonni opierać się), lecz <u>powinniśmy raczej pytać &#8222;ile prawdy oni mają?&#8221;</u> oraz <strong><u>budować na prawdzie</u></strong>, jaką oni posiadają, chociaż z naszego punktu widzenia może zostać ona uznana za niewielką. Św. Paweł był dobrym przykładem w Dz. Ap. 17:22,23: on dopasowywał się do <strong>różnych zdolności</strong> i <u>osobliwości wszelkiego rodzaju</u> &#8230; ludzi, by obdarzyć ich błogosławieństwami”</p>
<p><strong>Przypomnijmy te słowa apostoła Pawła z Dz. 17:22-23 (było to na ateńskim areopagu):</strong> „Mężowie ateńscy, widzę, że <u>pod każdym względem jesteście nadzwyczaj religijni</u>. Przechadzając się bowiem i przypatrując waszym świętościom, znalazłem też ołtarz, na którym było napisane: <strong><u>Nieznanemu Bogu</u></strong>. Ja głoszę wam tego, którego nie znając, czcicie.”</p>
<p>Doskonały sposób głoszenia Ewangelii. Odszukanie punktu zgody, tego, co nas łączy. Apostoł Paweł znalazł taki punkt z wyznawcami skrajnej formy politeizmu.</p>
<p><strong>Skąd w ogóle potrzeba takiego stawania się bardziej ewangelicznymi i bardziej tolerancyjnymi w naszym podejściu? </strong><u>Co to za 53 lata o których wspomina brat Hedman?</u> Te 53 lata to czas od śmierci brata Johnsona (1950 r.) do napisania tego artykułu (2003 r.). <u>Czy wniosek jest taki, że brat Johnson był zbyt mało ewangeliczny i zbyt mało tolerancyjny?</u> // A może coś zmieniło się w sytuacji wśród ludu Bożego, na co powinniśmy zwrócić uwagę?</p>
<p><strong>Co ukształtowało nas jako epifanicznych badaczy Pisma Św. tak, że mamy raczej skłonność do twardych debat i polemiki</strong>, a także <u>bardziej do uderzania w błąd</u> i <u>błądzących</u> niż do delikatnego wskazywania na prawdę? Co sprawiło, że jesteśmy zbyt mało ewangeliczni?</p>
<p><strong><u>Niektóre z przyczyn wynikają z naszej historii.</u></strong> Bardzo dobrze widać to na <u>obrazie CIENI Przybytku</u>, na którym, jak dowiadujemy się z wyjaśnień sług prawdy <strong><u>pokazane są m.in. różne wydarzenia paruzji i epifanii</u></strong>. W czasie paruzji i służby brata Russella <u>kończyła się praca wyboru kapłanów</u>. Był duży ruch w stronę <u>do świątnicy</u> i <strong><em>ze świątnicy</em></strong>. Korony MS były tymczasowo udzielane a potem odbierane, gdy objawiała się niewierność Bogu. <strong><u>Działo się to pośród przesiewań i ogromnych doświadczeń.</u></strong></p>
<p><strong>Po zakończeniu tej pracy i po śmierci br. Russella, jedną z prac, które w epifanii podejmował brat Johnson i skupiony wokół jego pracy ruch epifaniczny, było opieranie się tzw. kozłowi Azazela</strong>, a więc <u>błędom i złemu duchowi, które były wprowadzane do ludu Bożego z powodu cielesnych wad członków klasy wielkiej kompanii</u>.</p>
<p><strong>Jedna i druga praca już dawno się skończyła. </strong><u>Pozostało jednak dawne nastawienie, które nie do końca odpowiada czasom, w których żyjemy i misji, która jest przed nami do wykonania.</u> Dlatego, szczególnie po roku 2000, brat Hedman dużo pisał na temat potrzeby byśmy stali się <strong><u>bardziej tolerancyjni</u></strong> i <strong><u>bardziej ewangeliczni</u></strong> w naszej pracy. | Chcę przytoczyć kilka fragmentów z artykułów opublikowanych w latach 2000-2003, czyli w ostatnich latach służby brata Hedmana, który zmarł 30 stycznia 2004 r.:</p>
<p>1 <strong>– <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/">Sz.B. nr 179, s. 5 (2003 r.)</a></strong> – &#8222;<strong>W naszych poglądach nie powinniśmy być sekciarscy.</strong> Pan odłączył dla siebie chrześcijan w wielu dziedzinach życia i w różnych instytucjach oraz denominacjach religijnych. <u>Wszyscy, którzy przyjmują Chrystusa jako Zbawiciela i Króla, są Braćmi i Siostrami w wierze</u>.&#8221;</p>
<p><strong>Myślę, że dobrze to widać w historii opowiedzianej w jednym wykładzie, którego słuchałem: </strong>&#8222;Pewien brat w Chrystusie jako zaproszony mówca ze Stanów przyjechał kiedyś na spotkanie biblijne do Polski. Było to na wsi i pewna staruszka – gorliwa, poświęcona katoliczka bardzo chciała z nim porozmawiać. Przeszła wiele kilometrów pieszo, żeby tylko porozmawiać. Gdy temu bratu to powiedziano, wyszedł na podwórku i rozmawiał tam z tą staruszką. Bracia i siostry byli ciekawi, jaka to będzie dyskusja. Ale zaczęli się dziwić, bo nie poruszano żadnych spornych kwestii, żadnych doktryn. <u>Ten brat zadał tej staruszce te same pytania, które wcześniej tego dnia zadał chętnym do symbolu chrztu</u>. <strong>Gdy odpowiedziała, że wierzy w Jezusa Chrystusa jako swego Zbawiciela i że oddała życie Bogu to uścisnął jej dłoń i powiedział, że podaje jej dłoń jako siostrze w Jezusie Chrystusie</strong>. Było to dwoje ludzi, którzy patrzyli na Jezusa i wierzyli, że otrzymają zbawienie przez Jezusa. To wystarczyło, by stali się dla siebie duchowym bratem i siostrą.&#8221;</p>
<p>2 – <strong><a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2001/">Sz.B. nr 157, s. 19 (2001 r.)</a> </strong>– &#8222;Niektórzy dzisiaj popełniają ten sam błąd [<em>który popełnił <strong>faryzeusz z przypowieści</strong> o faryzeuszu i celniku</em>]. &#8222;Boże, dziękuję Ci, że jestem członkiem takiego a takiego kościoła i że mam Prawdę. Dziękuję Ci, że nie jestem jak inni Chrześcijanie&#8221; &#8211; i tak dalej. <strong>Musimy być ostrożni.</strong> <u>Może być wielu takich, którzy nie mają światła Prawdy, jakie my mamy, ale <strong>są wierniejsi niż my</strong></u>.”</p>
<p>Dalej na tej stronie jest zacytowana Ew. wg Mateusza 5:3 – <strong>„Błogosławieni ubodzy w duchu, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie”</strong>.</p>
<p>I komentarz brat Hedmana: „<strong>Błogosławieni Pana muszą być pokorni</strong> (&#8222;ubodzy w duchu&#8221;), <strong>mając niską samoocenę.</strong> Jeśli się wywyższają we własnej opinii, nie należą do tego Królestwa. Jeśli są pyszni, Bóg będzie się im sprzeciwiał. Błogosławieni pokorni, <strong>bez względu na to, czy są Żydami, arystokratami, czy też celnikami i grzesznikami. </strong><u>Błogosławieni są ci, którzy nie są bogaci we własnej samoocenie.</u> Błogosławieni miłosierni &#8211; ci, którzy mają współczucie i <u>ducha przebaczenia wobec innych, którzy są słabi i zbłądzili</u>.”</p>
<p><strong>Nie nośmy głowy zbyt wysoko.</strong> <u>Benjamin Franklin opowiadał kiedyś spotkanie z pewnym duchownym, Cottonem Matherem.</u> Gdy się żegnali, po spotkaniu, pastor prowadził go skrótem przez <strong>wąski korytarz, w którym nisko zawieszona była belka. </strong><u>Franklin, młody i pewny siebie, rozprawiał na jakiś temat i nie zwracał na nic uwagi.</u> Nagle pastor zawołał: &#8222;Pochyl się! Głowa w dół!&#8221;. Ale Franklin nie zdążył &#8211; uderzył głową w belkę. <u>Wtedy pastor powiedział coś, co Franklin zapamiętał do końca życia</u>: <strong><em>&#8222;Jesteś młody, a świat stoi przed tobą. Pochylaj się, idąc przez życie — a unikniesz wielu twardych uderzeń.&#8221;</em></strong></p>
<p>3 –<a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2001/"> <strong>Sz.B. nr 157, s. 19 (2001 r.)</strong> </a>– &#8222;Szatan jest sekciarzem i wprowadził wiele szkody do prawdziwego ludu Pana, <strong>wikłając go w sekciarstwo poprzez łączenie się w przeciwne sobie grupy.</strong> <u>Powinniśmy pokonywać mur sekciarstwa i uprzedzeń</u>.&#8221;</p>
<p>4 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/"><strong>Sz. B. nr 179, s. 6 (2003 r.)</strong></a> – &#8222;<strong>Mamy budować mosty nad wielką przepaścią, która oddziela nas od otaczającego świata,</strong> <u>aby ci, którzy obecnie nie znają Pana i Prawdy, mogli się przekonać.</u> Musimy być czujni, zawsze gotowi, by głosić Słowo dla Pana, by świadczyć o Jego Prawdzie.&#8221;</p>
<p>Pokonywanie murów i budowanie mostów: oto nasza praca na dzisiaj. Ale ostrożnie, by nie stracić tej prawdy, którą mamy.</p>
<p>5 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2000/"><strong>Sz.B. nr 146, s. 32 (2000 r.)</strong></a> – myślę, że to jest cytat jednej z wczesnych Strażnic brata Russella, jeszcze z XIX wieku. Wybrał go jednak i umieścił w Sztandarze Biblijnym brat Hedman, przez co <strong>zaktualizował</strong> nam te słowa – &#8222;Strzeżmy się formalizmu i stawania się członkami organizacji religijnych, które dążą do krępowania i ograniczania nas. <u>Biblijne zasady są jedynymi zasadami, jakich będziecie potrzebować.</u></p>
<p>…Nie próbujcie krępować sumień innych ludzi i nie pozwalajcie drugim krępować waszych. Wierzcie i bądźcie posłuszni tak dalece jak możecie rozumieć Słowo Boże dzisiaj, i tak z dnia na dzień wzrastajcie w łasce, znajomości i miłości &#8230; <strong>Poznanie doktryn nie jest ostatecznym celem naszych spotkań, lecz raczej budowanie charakterów na podobieństwo Chrystusowe</strong>.&#8221;</p>
<p>6 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/"><strong>Sz.B. nr 179, s. 5 (2003 r.)</strong></a> – &#8222;Wszystko co mówimy i czynimy powinno mieć na względzie postęp sprawy Mistrza. <u>Kiedy świat patrzy na chrześcijanina, powinien dostrzegać, że on lub ona postępuje z Chrystusem</u>.&#8221;</p>
<p><strong>Mam tu znowu pewną historię.</strong> „Mężczyzna mało zainteresowany sprawami duchowymi, utrzymywał kontakty sąsiedzkie z chrześcijaninem mieszkającym obok. Rozmawiali przez płot, pożyczali sobie narzędzia… <strong>Niestety, żona</strong> niewierzącego sąsiada zachorowała na raka i <strong>zmarła</strong>. <u>Oto fragment listu, który później napisał:</u> „<strong>Byłem w całkowitej rozpaczy.</strong> Przygotowania do pogrzebu i samą ceremonię przetrwałem jak w transie. <u>Po ceremonii poszedłem na spacer wzdłuż rzeki i chodziłem bez celu przez całą noc.</u> Nie byłem jednak sam. Mój sąsiad – chyba się o mnie bał – został ze mną przez cały ten czas. <strong>Nic nie mówił, nawet nie szedł obok mnie.</strong> <u>Po prostu szedł ze mną.</u> Kiedy słońce w końcu wzeszło nad rzeką, podszedł i powiedział: „Chodźmy na śniadanie”. Chodzę teraz do kościoła. Do kościoła mojego sąsiada. Chcę się dowiedzieć więcej o religii, która może zapewnić mi taką troskę, jaką okazał mi mój sąsiad. Chcę kochać i być tak kochanym przez resztę mojego życia”.  &#8212;</p>
<p><u>List do Rzym. 12:9</u> (Przekł. Literacki EIB) – <strong>„Miłujcie innych szczerze; a nie dla pozoru”</strong>. Traktujmy ludzi życzliwie, a kiedyś otworzą swoje serca i umysły na prawdę, którą chcemy się podzielić. Może stanie się to już teraz, a może stanie się w Królestwie. Próbujmy jednak nie ustawać na tej drodze. Nie miejmy w głowie wciągania kogoś do naszego zboru albo grupy, ale raczej pokazanie mu Pana Jezusa jako drogi zbawienia i jako Pana i Króla.</p>
<p>7 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/"><strong>Sz.B. nr 179, s. 6 (2003 r.)</strong></a> – &#8222;[To jest ciąg dalszy tego poprzedniego fragmentu, że <strong><em>świat ma w nas widzieć, że postępujemy za Chrystusem…</em></strong>] <u>To nie znaczy, że chrześcijanin ma być smętny, surowy i pozbawiony poczucia humoru</u> &#8230; mamy korzystać ze świata, lecz nie nadużywać go. <strong>Wszędzie wokół nas są cierpiący, niedoceniani i zbłąkani.</strong> <u>Jako chrześcijanie nie możemy ich lekceważyć, bo Chrystus ich nie lekceważył.</u> Chociaż nasz Pan był zdeterminowany w oddaniu się swej misji &#8211; kładąc swoje życie dzień po dniu, a ostatecznie na krzyżu, jako Odkupiciel człowieka &#8211; <strong>On współczuł otaczającym Go ludziom, Żydom i poganom</strong>. Jego współczucie i wielkoduszność wyrażały uczucia Ojca, którego obecnością Jezus się rozkoszował. <u>Niech tak będzie z każdym z nas</u>.&#8221;</p>
<p>Żyjemy w takiej epoce skupienia na „ja”. Na sobie samym i sobie samej. Autor zachęca tu do pewnego wyjścia z tego kręgu i z tej perspektywy skupionej na sobie.</p>
<p><strong>Myślę, że poglądy z tych artykułów dają szeroki punkt widzenia. Dzięki nim można lepiej dostrzec działalność chrześcijan w różnych sferach</strong>, ktoś pomaga potrzebującym, ktoś rozdaje Biblie. <u>Różne grupy głoszą różne nauki </u>(pewne głoszą baptyści, inne ŚJ, itd.). <u>Bóg używa różnych ludzi &#8211; nie jest w żaden sposób ograniczony</u>. Jeżeli dostrzegamy w innych ludziach <strong>Bożych sług</strong> to będzie nam łatwiej <u>docenić ich pracę i w miarę możliwości wspierać ich pracę</u> (choćby przez modlitwę i dobre słowo). <strong><u>Będzie nam też łatwiej służyć tym ludziom taką częścią ewangelii, którą my sami posiadamy.</u></strong></p>
<p><strong>Każdy ma oczywiście swoją własną służbę od Boga i miejsce w gronie dzieci Bożych.</strong> Odnajdujemy się na tej <strong><em><u>duchowej mapie</u></em></strong> przez nasze sumienie, które &#8211; na podstawie Biblii, opatrzności, modlitwy i ducha świętego &#8211; <u>może nam powiedzieć, co robić w danym miejscu i czasie</u>.</p>
<p><strong>„Bardziej ewangeliczni”</strong>. <u>Co przez to rozumieć?</u> Br Arthur Ryppa przypomniał mi w Kiczycach o myśli siostry <strong>Marii Kwaśniewskiej</strong>, którą przynajmniej kilka razy powtarzała. O tym, że <u>chciałaby w naszych wykładach i w naszym głoszeniu ewangelii <strong>więcej słyszeć o Jezusie</strong></u>. Prawda Biblii jest chrystocentryczna. My też powinniśmy <u>pokazywać na Niego, szczególnie jako <strong>Zbawiciela</strong> i <strong>Króla</strong></u>.</p>
<p><u>Po wielu latach różnych sporów doktrynalnych i organizacyjnych pewne rzeczy mogły się trochę zatrzeć, choć nie powinny.</u> <strong>Możemy być czasami zbyt zajęci wykazywaniem naszych racji.</strong> Może za bardzo skupiamy się na śledzeniu błędu u drugich. <u>Może za bardzo staramy się podkreślić, że nasze postępowanie było wierne, a nasze zrozumienie słuszne.</u> I może nam w życiu i w głoszeniu umykać to, co najważniejsze. <strong>To, że nikt nie przychodzi do Ojca inaczej niż przez Jezusa; </strong><u>że to On jest naszą drogą, prawdą i życiem.</u> I że <strong>tylko okup Jezusa </strong>daje nam możliwość usprawiedliwienia przed Bogiem i zdobycia życia wiecznego; wreszcie, że <strong>tylko Jezusa możemy w 100% naśladować</strong>! <a href="https://badaczebiblii.pl/jednosc-zboru-w-roznorodnosci-wyklad-do-nominacji/">Jak tydzień temu powiedział brat Marek Bejger</a>: „Drudzy nie są dokładnie tacy jak my. My wszyscy mamy być podobni do Pana, a nie jedni do drugich na swój własny wzór”.</p>
<p><strong>W pewien szabat w synagodze</strong> <u>Jezusowi podano zwój i przeczytał z niego <strong>fragment z Izaj. 61:1-2</strong></u> – <em>„Duch Pana BOGA jest nade mną, bo Pan mnie namaścił, abym głosił dobrą nowinę cichym, posłał mnie, abym opatrzył rany skruszonym w sercu, abym zwiastował uwięzionym wyzwolenie, a związanym otworzenie więzienia; abym ogłosił miłościwy rok PANA”</em></p>
<p>Jezus powiedział, że to Pismo wypełniło się tego dnia. <strong>To było Jego posłannictwo </strong>– <u>leczyć pokorne i skruszone serca</u>. On skupiał się na tym, by leczyć, a nie żeby łamać serca. <strong><u>Duch święty pobudza nas by to samo robić dzisiaj.</u></strong></p>
<p><strong>Ps. 34:18</strong> zapewnia: „Bliski jest Pan skruszonym w sercu i wybawia złamanych na duchu”; <strong>Bóg nie odrzuca pokornych i złamanych, lecz właśnie takich podnosi, leczy i pociesza. </strong>My też nie mamy ranić i kruszyć serc. <u>Mamy tylko szukać tych, którzy już są zranieni</u> – zawiedzeni, zrozpaczeni, rozczarowani sobą lub światem. I to do nich duch święty nas posyła.</p>
<p><strong>„Zwiastowanie wolności więźniom”</strong> to <u>ogłoszenie wyzwolenia z grzechu i śmierci</u> – do wolności, którą daje tylko Jezus. <strong>On otwiera oczy duchowo ślepych i prowadzi ludzi do światła prawdy. </strong><u>A już niedługo otworzy oczy tych, którzy śpią w prochu ziemi.</u>  Jezus ma taką moc i ma do tego prawo.</p>
<p><strong>Jezus nie cytuje już tego, bo nie było to ważne w tamtym czasie,<br />
</strong>ale <u>Izaj. 61:2-3 mówi dalej</u>: „Abym ogłosił … <strong>dzień pomsty naszego Boga</strong>; abym pocieszył wszystkich płaczących; abym sprawił radość płaczącym w Syjonie i dał im ozdobę zamiast popiołu, olejek radości zamiast smutku, szatę chwały zamiast ducha przygnębienia”</p>
<p>Żyjemy w <strong>„dniu pomsty”, <u>w ucisku</u></strong>. Jednak to, co możemy powiedzieć chrześcijanom i światu jako nieliczni, to fakt, że <strong>Bóg nie zniszczy ludzkości,</strong> ale <u>zniszczy zły porządek, by zrobić miejsce dla Królestwa pokoju i sprawiedliwości</u>. Takie słowa będą podnosiły na duchu, ale nie wszystkich. <u>One są przeznaczone dla „płaczących w Syjonie”.</u> <strong>Dla tych w chrześcijaństwie, którym nie podobają się obecne warunki.</strong></p>
<p><strong>Wiemy, że ewangelia nie trafia dziś do wszystkich ludzi, ale właśnie ten zbadany fragment pokazuje, że nie musi. </strong><u>Nie powinniśmy się tym zniechęcać.</u> Nasza ewangelia nie jest dla tych, o których mówi Amos 6:1 – „Biada beztroskim na Syjonie i pokładającym ufność w górze Samarii.” <strong>Nas interesują ci płaczący w Syjonie, a nie ci ‘beztroscy’,</strong> czyli zadowoleni z siebie, obojętni, którzy nie uznają swojego złego stanu. <u>Nie powinniśmy też <strong>przeklinać</strong> <strong><em>tych miejsc</em></strong>, gdzie nas nie przyjęto i <strong><em>tych ludzi</em></strong>, którzy nas dzisiaj odrzucają</u>.</p>
<p><strong>NIE naśladujmy Jakuba i Jana w tym gdy chcieli spuścić ogień</strong><strong> na miasta Samarytan</strong>, <u>ale naśladujmy Jezusa, który przyszedł, aby zbawić ludzkie dusze, a nie je zatracać</u>. A kiedy byli przepędzani mówił: <strong>„idźmy do innego miasteczka”</strong>. Mówił też byśmy <strong>pomiędzy ludźmi</strong> byli <u>roztropni</u> jak węże (czyli: mądrzy, sprytni, pomysłowi w tym co dobre) i <u>niewinni</u> (albo<em>: szczerzy</em>, <em>prości, łagodni</em>, <em>nieskazitelni</em>) jak gołębice.</p>
<p>Nasza postawa będzie wtedy miała dobry wpływ na drugich. <strong>Czasami potrzeba nam użycia wyobraźni.</strong> <u>Co i jak zrobić, żeby zaciekawić naszych znajomych ewangelią?</u> <strong><u>Możliwe, że zaciekawimy prawdą nowe osoby</u>.<br />
</strong>A może uda nam się pojednać też z braćmi i siostrami, którzy cały czas są blisko? <u>Takie rzeczy nie są niemożliwe, choć oczywiście spodziewamy się ich więcej, gdy ucisk będzie narastał i gdy będzie zakończony.</u> Wtedy znikną wszystkie organizacje, które ograniczają lud Boży dzisiaj.</p>
<p><strong>Mamy jednak przykłady takie jak opisane w TP nr 478, s. 79 (2001 r.). </strong><u>Chodziło o Polskę w tamtym czasie</u>: „Niektóre zbory, szczególnie na wschodzie spotykają się z obiema grupami dla społeczności i słuchania Słowa Pańskiego. <strong>Mogą to być małe kroki w kierunku Tysiąclecia, kiedy to będzie Jedna owczarnia i jeden pasterz&#8221; (Jan 10:16).</strong>”</p>
<p>Te obie grupy to w tamtym czasie Zrzeszenie Wolnych Badaczy i ŚRME. <strong><u>Teraz jednak też takie relacje są budowane.</u></strong> <strong>Już w roku 1989 w TP nr 402, s. 101-102, brat Hedman pisał:</strong></p>
<p><em>„Innym zagadnieniem jest nasz związek z pozostałymi grupami braci w Prawdzie. Przeżyliśmy z tymi grupami różne etapy doświadczeń. Czasy Pastora Russella i czasy brata Johnsona, gdy ten ostatni zbijał ich błędy. (&#8230;) W ostatnich dziesięciu latach miały miejsce dalsze próby nawiązania kontaktów z nimi przez br. Gohlkego i innych braci, aby im dowieść, że naprawdę pochodzimy z tej samej rodziny, że często w to samo wierzymy i pragniemy im pomóc o tyle, o ile to jest możliwe. </em></p>
<p><em>Widzę zatem wzmożoną aktywność względem tych grup a my staramy się być <strong>bardziej pojednawczy</strong>. Niektórzy z tych braci nigdy nie słyszeli o Świecko Domowym Ruchu Misjonarskim ani o br. Johnsonie<u>. Nie znają oni naszego prawdziwego stanowiska ani podstawy naszych nauk.</u> </em></p>
<p><strong><em>Mamy do czynienia z inną generacją ludzi w Prawdzie.</em></strong><em> Wśród nich jest wielu poświęconych i możemy im pomóc przez głoszenie posłannictwa o poświęceniu bez względu na wyznanie, o niesekciarstwie i o wzajemnych stosunkach wyznaniowych. <u>Może zauważyliście, że TP i SZ.B. zrobiły pewien krok, aby z tymi braćmi rozmawiać przyjaźnie.</u> Nade wszystko jednak Słowo Boże musi być wpierw &#8222;czyste, potem spokojne&#8221;. Naszej służby nie możemy doprowadzić do granicy kombinacjonizmu lub poświęcić prawdę.”</em></p>
<p>Kombinacjonizm to ruch zjednoczeniowy i połączeniowy w chrześcijaństwie. Prowadzi do łączenia sekt i ugrupowań formalnie zamiast łączenia się braci i sióstr na podstawie Biblii, oddolnie, w lokalne, niezależne zbory. Na tym polega także różnica między ekumenią, a biblijną jednością.</p>
<p><strong>Proponuję, żebyśmy spojrzeli znowu na obraz Cieni Przybytku.</strong> Mówiłem na początku, że pewne działania dotyczące świątnicy i dziedzińca już się skończyły (nie ma już na ziemi ani klasy kościoła ani WK). <u>Co teraz się dzieje z punktu widzenia tego, jak widzimy wypełnianie się obrazu Przybytku? </u></p>
<p><strong>Na obecny czas w obozie wokół Przybytku pokazane jest nadal chrześcijaństwo,</strong> ale <u>teraz są w nim zarówno poświęceni i usprawiedliwieni ludzie, jak i ci, którzy są chrześcijanami tylko z nazwy</u>, nominalnie. <strong>Poza obozem znajduje się reszta ludzkości:</strong> <em>muzułmanie, hinduiści, buddyści, agnostycy, ateiści itd.</em></p>
<p><strong>To co robi lud Boży z grup badaczy Pisma Świętego to wskazywanie ludziom w obozie na <u>białe zasłony dziedzińca</u>,</strong> które pokazują <strong><u>Chrystusa </u></strong><u>jako Zbawiciela i Króla</u>. Mamy zachęcać tych, którzy mają otwarte oczy i uszy, by <strong>przyszli bliżej</strong>. Robimy to głównie dlatego, że zbliża się czas, kiedy po przebraniu się w szaty czci i chwały antytypiczny arcykapłan (czyli Chrystus) wyjdzie do obozu i pobłogosławi najpierw tych, którzy będą przed nim zgromadzeni.</p>
<p><u>Wyobraźmy sobie 12 pokoleń Izraela</u>, <strong>obóz, jako całe chrześcijaństwo w jego podziałach</strong>. Wiemy z pism brata Johnsona, że w WE było tam dwanaście głównych podziałów denominacji chrześcijańskich i każdej powierzono pewne prawdy do pielęgnowania. Był (1) Juda – prezbiteranie; (2) Isaszar – uczniowie Chrystusa, (3) Zebulon – adwentyści, 4) Ruben – grekokatolicy, (5) Symeon – rzymskokatoliccy, (6) Gad – episkopalanie, (7) Efraim – luteranie, (8) Manases – kongregacjonaliści, (9) Beniamin – sekty fanatyczne, (10) Dan – baptyści, (11) Aszer – metodyści, (12) Naftali – unitarianie-uniwersaliści. (Zobacz szczegóły: <a href="https://tom-ep.biblijnaliteratura.pl/epi-tom/et-8-ksiega-liczb/8-1/et-8-1-str-7/">E8, s. 11</a>)</p>
<p><strong>Każda z tych grup i tysiące denominacji, które się z nich wywodzą, mają swoje główne prawdy.</strong> Dobrze, gdybyśmy je poznali i gdybyśmy umiejętnie przy ich pomocy umieli pokazywać ludziom z tych grup, jak mogą zdobyć więcej prawdy. Jak pisał brat Hedman powinniśmy bardziej patrzeć, jakie mają prawdy, a nie – jaki mają błąd.</p>
<p><strong>W czasie Epifanii, w naszych czasach, wszystkie te grupy i zorganizowane kościoły jako takie oddalają się coraz bardziej na tyły obozu i ostatecznie wyjdą poza ten obóz (<u>po ucisku już nie będzie denominacji a tylko ludzie, którzy się z nich wywodzą</u>). I ostatecznie w obozie zostaną tylko ci, którzy będą trzymali się Pana Jezusa jako Zbawiciela i Króla.</strong></p>
<p>Będziemy się różnić. Ale nie będą już nas dzielić płoty naszych denominacji, bo spali je ogień ucisku. <strong>Tacy wierzący będą coraz bliżej siebie nawzajem</strong>, <u>bo będzie ich coraz mniej.</u> Kiedy więc hipokryci i ci, którzy szukali korzyści, opuszczą chrześcijaństwo, to <u>ludzie z różnych grup staną się sobie bliscy i będą się nawzajem bardziej cenić</u>. <strong>To jak na Syberii i w ZSRR w trudnych czasach</strong>, gdzie na początku pytano tylko czy wy ‘wieruszczi’ czy wy ‘niewieruszczi’ – <u>wierzący</u> czy <u>niewierzący</u>?</p>
<p>Ap. Paweł pisał w <strong>2 Tym. 4:2</strong> (Literacki EIB) – „Głoś Słowo! Bądź gotowy w porę i nie w porę [BW: <strong>‘w czas dogodny i w czas niedogodny’,</strong> <em>dla ciebie</em>], aby poprawić, upomnieć, zachęcić – z całą cierpliwością [gr. <strong>makrothymia</strong> – długocierpliwość, nieskwapliwość, wyrozumiałość], umiejętnie.” Mamy dać świadectwo ewangelii, kiedy nam to odpowiada i kiedy nam to nie odpowiada. <u>Głosić prawdę w duchu miłości i rosnąć w podobieństwie do Chrystusa.</u> <strong>Na tym polega nasza ewangeliczność.</strong> <u>Naśladujmy Jezusa i ogłaszajmy światu</u>, <strong>jak dobry jest Pan</strong>, jak wielkim jest Królem i Zbawicielem; i <strong>jak dobry i szeroki jest Boski plan zbawienia.</strong></p>
<p><strong>W TP nr 434, s.47 brat Hedman pisze </strong>(ja zacytuje to z tłum. br Adama Urbana z oryginału angielskiego, ale różnica jest niewielka)<strong>:</strong> „Każdego dnia powinniśmy oczyszczać nasz stan przed Bogiem. <u>Każdego wieczoru powinniśmy udawać się na spoczynek w takim stanie</u>, <strong>w jakim chcielibyśmy to uczynić wiedząc, że nie obudzimy się następnego ranka.</strong> Rankiem, zanim wstaniemy, naszą pierwszą myślą powinno być: „<u>Jak mogę dzisiaj sprawić Panu przyjemność i być pomocnym dla innych, a szczególnie jak mogę pokonać samego siebie?</u>”.</p>
<p>Jakie są obietnice dla takich osób?</p>
<p><strong>Ps. 91:14-15</strong> – „Wybawię go, bo mnie umiłował, wywyższę go, bo poznał moje imię. Będzie mnie wzywał, a ja go wysłucham; będę z nim w utrapieniu, wyrwę go i otoczę chwałą.”</p>
<p><strong>Tym, którzy pokochali Boga,</strong> B<u>óg nie obiecuje lekkiej drogi i tego, że zawsze będziemy rozumieli</u>, czemu stało się tak czy inaczej w naszym życiu. Bóg jednak obiecuje, że w naszej rozpaczy, w naszych smutkach i w radościach <strong><u>On zawsze nas wysłucha</u></strong> i że <u>będzie z nami obecny w różnych utrapieniach</u> (<em>nie będziemy sami</em>).</p>
<p>Bóg obiecuje też, że tych którzy go kochają, tak czy inaczej w<u>yprowadzi w końcu z doświadczeń i utrapień</u>, i że <strong><u>na koniec udzieli wiernym nagrody</u></strong>.</p>
<p><strong>4 obietnice dla człowieka, który przylgnął do Boga i umiłował go:</strong><br />
1) WYSŁUCHANIE ZE STRON BOGA (&#8222;wysłucham&#8221;)<br />
2) OBECNOŚĆ BOŻA W RÓŻNYCH NASZYCH DOŚWIADCZENIACH<br />
(&#8222;będę z nim w utrapieniu&#8221;)<br />
3) WYPROWADZENIE NAS Z DOŚWIADCZEŃ I UTRAPIEŃ (&#8222;wyrwę go&#8221;)<br />
4) NAGRODZENIE CZŁOWIEKA, KTÓRY ŻYJE Z BOGIEM (&#8222;otoczę chwałą&#8221;)</p>
<p>Pytaniem nie jest, czy Bóg spełni swoje obietnice. Bóg na pewno to zrobi, bo jest wierny i zawsze spełni to, co obiecał. Bóg kocha spełniać swoje obietnice. Ale czy jestem człowiekiem, który umiłował Boga i poznał Jego imię? I czy stanę się <strong><em>„bardziej ewangeliczny”</em></strong>?</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12256</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Siostra Elżbieta Rucińska</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/siostra-elzbieta-rucinska/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=siostra-elzbieta-rucinska</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/siostra-elzbieta-rucinska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Jul 2025 19:03:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia zboru]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[Ela Rucińska]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Rucińska]]></category>
		<category><![CDATA[historia zboru]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11925</guid>

					<description><![CDATA[Ze smutkiem, a jednocześnie pełni nadziei na zmartwychwstanie informujemy, że siostra Elżbieta Rucińska we wtorek, 1 lipca 2025 roku zakończyła swój ziemski bieg. Przeżyła 66 lat. Oto nieco wspomnień na temat siostry Eli. (ws) W tę niedzielę jechałem w Bydgoszczy tramwajem i mijałem kamienicę przy ul. Focha, w której mieszkali, a teraz mieszka Czesław i zrobiło <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/siostra-elzbieta-rucinska/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000080;">Ze smutkiem, a jednocześnie pełni nadziei na zmartwychwstanie informujemy, że siostra Elżbieta Rucińska we wtorek, 1 lipca 2025 roku zakończyła swój ziemski bieg. Przeżyła 66 lat. Oto nieco wspomnień na temat siostry Eli.<em> (ws)</em></span></p>
<p><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n.jpg"><img decoding="async" class="alignright wp-image-11926" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n.jpg" alt="" width="400" height="404" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n.jpg 1424w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n-297x300.jpg 297w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n-1013x1024.jpg 1013w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n-768x777.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n-100x100.jpg 100w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/514546031_30274725802173322_5836487516198784651_n-40x40.jpg 40w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a>W tę niedzielę jechałem w Bydgoszczy tramwajem i mijałem kamienicę przy ul. Focha, w której mieszkali, a teraz mieszka Czesław i zrobiło mi się bardzo smutno. <strong>Smutno, bo to miejsce było takim jasnym, ciepłym punktem na mapie.</strong> To miejsce gdzie zawsze były otwarte drzwi i otwarte serca.</p>
<p>Gdy przyszło się do domu Siostry Eli i Brata Czesia, <strong>czas przestawał istnieć.</strong> Potrafili ugościć najlepiej, jak mogli. Gdy ktoś przychodził Ela potrafiła wyciągnąć z lodówki wszystko co miała. Ja też nieraz miałem okazję przyjść tylko coś podrzucić, załatwić, a zostawałem potem na ciasteczko, kawę, herbatę i jeszcze ciepły obiad albo kolację.</p>
<p><strong>Rozmawiało się o wszystkim, ale zawsze te nasze rozmowy schodziły na tematy Królestwa Bożego na ziemi i na lepsze czasy,</strong> kiedy nie będzie już żadnych chorób i bólu. To nie były takie zwyczajne rozmowy. To były rozmowy pełne wiary i przekonania, że tak właśnie będzie. Bo tak właśnie myślała siostra Ela, swoje życie oparła na wierze w Boga i w Jezusa Chrystusa, swojego Odkupiciela i odkupiciela wszystkich ludzi. Wierzyła, że <strong>śmierć jest nieświadomym oczekiwaniem,</strong> czymś podobnym do snu, z którego Jezus obudzi ją w słusznym czasie w swoim Królestwie, tutaj na ziemi i że wszyscy się w tym Królestwie spotkamy. Ta nadzieja dodawała jej sił w trudnych chwilach.</p>
<p>Poza miłością do Boga i do Pisma Świętego, tym, co napędzało Siostrę Elę była <strong>wielka miłość do swojej rodziny:</strong> do męża, do trzech córek z mężami, do wnuków i wnuczek, i do rodzeństwa, a także do ich rodzin. Ważna była też dla niej duchowa rodzina i przejmowała się losem wszystkich swoich bliskich, a często nawet dopiero poznanych osób. Zawsze była ciekawa świata i drugiego człowieka.</p>
<p><strong>Wiemy, że przez wiele lat Ela bardzo ciężko chorowała, ale ta choroba była jakby tylko w tle.</strong> Nawet gdy była w ciężkim stanie, Ela martwiła się o innych i myślała o nich. Była na bieżąco ze wszystkimi sprawdzianami wnuków,  zawsze do nich pisała. Życzyła im powodzenia, a gdy w ostat. miesiącach nie miała już siły na pisanie, nagrywała im swój głos i dzieci prowadziły z nią takie rozmowy przez nagrywanie się i przesyłanie sobie nagrań.</p>
<p><strong>Była bardzo dumna ze swoich dzieci i wnuków.</strong> Wspierała, trzymała kciuki za wszystkie pomysły i plany swoich córek z mężami, modliła się za nich wszystkich. Kochała widzieć szczęście innych i umiała się cieszyć razem z innymi.</p>
<p><strong>Z mężem przeżyli 48 lat w małżeństwie.</strong> Byli z sobą na dobre i złe, mimo różnych trudnych doświadczeń, które ich nie omijały. Ela była wielką miłością Czesława, który troszczył się o nią w tych najtrudniejszych momentach i był przy niej aż do końca. Jako małżeństwo dali nam wszystkim dobry przykład. Ich rozmowy bywały zabawne. Potrafili napięcie rozładować przez żarty. Na przykład mówili do siebie po nazwisku, albo bardzo formalnie, ale z takim błyskiem w oku jak młoda para zakochanych.</p>
<p>Jedna znajoma napisała: <em>„wspominam Elę jako Osobę niezwykle empatyczną. Gdy dowiedziała się o moich problemach psychicznych, zaraz do mnie zadzwoniła porozmawiać. Sama w tamtym czasie bardzo już chorowała i nie miała wiele siły. Pomimo tego potrafiła w delikatny, nienarzucający się sposób zapytać, co się stało? Gdy dowiedziała się, w czym dokładnie tkwi problem, znajdowała prawdziwe słowa wsparcia. Potrafiła nie tylko pocieszyć, ale też PRAKTYCZNIE doradzić, jakie kroki dobrze byłoby dalej podjąć. Nie ukrywam, że było mi wstyd w niektórych momentach, gdy na coś narzekałam, a Ela potrafiła mnie wesprzeć, choć sama nie czuła się najlepiej.”</em></p>
<p><strong>Chcę jeszcze pokazać Elę w kilku takich migawkach (a to dobre słowo, bo lubiła oglądać fotografie).</strong></p>
<p><em>Niektóre sprzed lat, ale zostały zapamiętane:</em></p>
<p>Pewnego razu, kiedy dowiedziała się, że brat ze zboru stracił pracę, a jego żona nie pracowała i mieli dzieci, a zbliżały się święta. Ela pojawiła się u nich w domu obładowana różnymi zakupami. Innym znów razem, w trudnych czasach, gdy prawie nic nie było w sklepach, do rodziny, która spodziewała się dziecka przyprowadziła ni stąd ni zowąd wózek dla dziecka, którego potrzebowali, a o którym wiedziała ona, że stoi na strychu u jej koleżanki z pracy, prawie nowy i nikomu niepotrzebny.</p>
<p>Nie, siostra Ela nie była doskonała, tak jak nikt z nas doskonały nie jest, ale miała gorące serce i oczy otwarte na drugich, potrafiła się też przyznać do błędu i przeprosić, co nie jest łatwe ani zbyt częste wśród ludzi.</p>
<p>W swoim życiu kierowała się zasadą: <strong>„czyń drugiemu to, co chciałbyś, aby on czynił tobie.”</strong></p>
<p>Kiedy była jeszcze zdrowa, a nawet w początkach choroby <strong>bardzo lubiła spacery na świeżym powietrzu.</strong> Najczęściej spotykałem ją gdzieś w parku przy Placu Wolności, ale najbardziej lubiła chyba wędrować z wnukami i mężem po naszym bydgoskim Myślęcinku. Lubiła też (kiedy córki były jeszcze w domu) wspólne wypady na wieś do przyjaciół i tam w otoczeniu przyrody, którą się zachwycała, umiała naprawdę cieszyć się życiem i śpiewać na łące na chwałę Bogu.  Lubiła śmiech, sama lubiła się śmiać i lubiła słońce. I choć na koniec było to już bardzo trudne, to we starała się szukać pozytywów. Gdy w maju złamała nogę i po półrocznym leżeniu w łóżku karetka zabrała ją do szpitala na prześwietlenie i założenie gipsu, ona cieszyła się, że przez ten jeden moment, kiedy przenosili ja z karetki do szpitala, widziała niebo i czuła ciepło słońca.</p>
<p>Chciałem Wam o Niej powiedzieć chociaż tyle. Ela była bardzo odważna i silna. Teraz, gdy jej zabrakło, musimy się trzymać i wspierać. <strong>Przenieść do własnego życia coś z tego, jak ona naśladowała Jezusa.</strong> Wierzyła i ja wierzę, że teraz nas nie słyszy, że odpoczywa po swoim Biegu Poświęconego Bogu życia, że śpi snem śmierci. Ps. 147 mówi jednak o Bogu, że <span style="color: #000080;">„On uzdrawia skruszonych w sercu i opatruje ich rany”</span>. A Ks. Obj. 21:4 dodaje, że przyjdzie czas, kiedy <span style="color: #000080;">„Bóg otrze wszelką łzę z oczu ludzi, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.”</span></p>
<p>Co by mogło uzdrowić nasze rany i co by mogło otrzeć wszelką łzę? Myślę, że tylko jedno: <strong>ZMARTWYCHWSTANIE,</strong> ponowne spotkanie. Biblia daje taką nadzieję i opisuje ją na przykład prorok Izajasz, gdy w 35. rozdziale swojej księgi stwierdza:<span style="color: #000080;"> „Odkupieni PANA powrócą i przyjdą na Syjon ze śpiewem, a wieczna radość będzie na ich głowach. Dostąpią radości i   wesela, a smutek i wzdychanie znikną.”</span></p>
<p>Wreszcie, w Ewangelii wg Mateusza 18:11 nasz Pan Jezus mówi, że <span style="color: #000080;">„Syn człowieczy przyszedł ocalić to, co zginęło”</span>. Oznacza to nie tylko przywrócenie umarłych do życia, ale też przywrócenie utraconych warunków ogrodu Eden i tego stanu człowieka, gdy był on przed Bogiem<span style="color: #000080;"> „bardzo dobry”</span>,<em> doskonały</em>. Będzie to jak zstąpienie nieba na ziemię, czas wielkiej radości, na którą czekała Ela.</p>
<p><strong>***</strong></p>
<p><span style="color: #000080;"><strong><em>Pożegnanie od Agnieszki:</em> </strong></span></p>
<p>Elunia dzisiaj Ciebie żegnamy&#8230;<br />
Będzie mi i nam Wszystkim Ciebie Bardzooo Brakowało ❣️<br />
Jestem wdzięczna, że się poznaliśmy, smutna, że Ciebie już nie ma i pełna nadziei, że jeszcze kiedyś się spotkamy i porozmawiamy<br />
Będę Bardzo Tęsknić za naszymi rozmowami, wspólnie spędzanym czasie, za Twoje ciepło i uśmiech oraz za przepyszne obiadki.<br />
Dzielnie Kochana walczyłaś ❣️<br />
Pozostaniesz w Moim sercu i wspomnieniach ❤️<br />
Śpij Kochana i do zobaczenia ❤️<br />
,,Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy.<br />
Który pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza” &#8211; 2 Koryntian 1:3,4</p>
<p><strong>***</strong></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-11927" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/Ela1.jpg" alt="" width="1536" height="2048" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/Ela1.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/Ela1-225x300.jpg 225w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/Ela1-768x1024.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/Ela1-1152x1536.jpg 1152w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p><strong>***</strong></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-11928" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/SiostryZeZboru.jpg" alt="" width="2048" height="1535" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/SiostryZeZboru.jpg 2048w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/SiostryZeZboru-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/SiostryZeZboru-1024x768.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/SiostryZeZboru-768x576.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/07/SiostryZeZboru-1536x1151.jpg 1536w" sizes="(max-width: 2048px) 100vw, 2048px" /></p>
<p>____<br />
Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/siostra-elzbieta-rucinska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11925</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Janusz Spadziński &#8211; wspomnienie pewnego wykładu</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/janusz-spadzinski-wspomnienie-pewnego-wykladu/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=janusz-spadzinski-wspomnienie-pewnego-wykladu</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/janusz-spadzinski-wspomnienie-pewnego-wykladu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jun 2025 10:30:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia zboru]]></category>
		<category><![CDATA[historie]]></category>
		<category><![CDATA[iwan panin]]></category>
		<category><![CDATA[janusz spadziński]]></category>
		<category><![CDATA[prezentacje]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[wykłady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11836</guid>

					<description><![CDATA[20 lutego 2016 r. Jest sobota. W niewielkiej sali przy ulicy Zduny 10 A w Bydgoszczy odbywa się otwarte spotkanie badaczy Biblii. Temat brzmi: “Co matematyk zobaczył w Biblii?”, a pasjonującą historię Iwana Panina przedstawia katowicki kaznodzieja, Janusz Spadziński. Panin był matematykiem, ateistą i agnostykiem. Pewne odkrycie, którego dokonał w Biblii zupełnie go zmieniło i <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/janusz-spadzinski-wspomnienie-pewnego-wykladu/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-11837" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840.png" alt="" width="1903" height="1066" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840.png 1903w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840-300x168.png 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840-1024x574.png 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840-768x430.png 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840-1536x860.png 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840-350x197.png 350w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/06/Zrzut-ekranu-2025-06-06-110840-528x297.png 528w" sizes="(max-width: 1903px) 100vw, 1903px" /></p>
<h1>20 lutego 2016 r.</h1>
<p>Jest sobota. W niewielkiej sali przy ulicy Zduny 10 A w Bydgoszczy odbywa się otwarte spotkanie badaczy Biblii. Temat brzmi: <strong>“Co matematyk zobaczył w Biblii?”</strong>, a pasjonującą historię Iwana Panina przedstawia katowicki kaznodzieja, Janusz Spadziński.</p>
<p>Panin był matematykiem, ateistą i agnostykiem. Pewne odkrycie, którego dokonał w Biblii zupełnie go zmieniło i obróciło do góry nogami jego światopogląd i drogę życia. Zauważył on matematyczną konstrukcję ukrytą w oryginalnym tekście starożytnych pism Starego i Nowego Testamentu. W prezentacji multimedialnej mówca pokazywał drogę jaką przeszedł matematyk, by dotrzeć do tego odkrycia i na ekranie sprawdził kilka z jego wyliczeń.</p>
<p>Na spotkanie przyszły wtedy dwie panie, które przez kolejne lata stanowiły (a jedna z nich dalej stanowi) ważną część społeczności w Bydgoszczy. Dzięki nagraniu na YouTube&#8217;ie prezentacja dotarła do 36,5 tysiąca osób &#8211; tylko przez nasz kanał, bo później nagranie zostało skopiowane i udostępniane przez inne społeczności.</p>
<p>Wiele osób odzywa się później do nas w sprawie Panina. Publikujemy dodatkowe materiały, a brat Janusz chętnie odpowiada na różne pytania. Dwa lata później znów przemawia w otwartym wykładzie, tym razem na temat <strong>podpisu Boga w naturze</strong> i znów zaciekawia nas swoim nieszablonowymi dowodami na rzecz istnienia Projektanta.</p>
<h1>6 czerwca 2025 r.</h1>
<p>Wspominam to akurat dziś, bo na cmentarzu ewangelickim w Katowicach właśnie teraz zbierają się bracia i siostry w wierze oraz przyjaciele Janusza, by powiedzieć mu: &#8222;Do zobaczenia!&#8221;, w Królestwie Bożym, na które czekał. Janusz Spadziński zasnął we wtorek, w wieku 67 lat i obudzi go dopiero głos Zbawiciela. Wierzę, że w przyszłości oczekuje go wieniec zwycięstwa i dalsza służba dla umiłowanego Pana i dla tych, którzy będą chcieli uczyć się Jego dróg.</p>
<p>Poza przemówieniami na temat tajemnic Biblii, brat Janusz był przede wszystkim naśladowcą Jezusa, kompletnym chrześcijaninem. Zawsze zachęcał nas do oddania dla Boga i braci, do miłości do bliźniego (a nawet do nieprzyjaciół) i do skromnego patrzenia na samego siebie.</p>
<h1>Oto linki do wspomnianych wcześniej wykładów i kilku innych wystąpień Janusza Spadzińskiego:</h1>
<p>&#8211; <a href="https://badaczebiblii.pl/iwan-panin-co-odkryl-w-biblii-matematyk/">Co matematyk zobaczył w Biblii? Historia Iwana Panina</a></p>
<p>&#8211; <a href="https://badaczebiblii.pl/podpis-boga-wokol-nas-spotkanie/">Podpis Boga wokół nas</a></p>
<hr />
<p>&#8211; <a href="https://www.youtube.com/watch?v=FPhFNBEpjwg">Jak powstają klejnoty?</a></p>
<p>&#8211; <a href="https://badaczebiblii.pl/jednosc-ludu-bozego/">Jedność ludu Bożego</a></p>
<p>&#8211; <a href="https://badaczebiblii.pl/ucieczka-z-egiptu/">Ucieczka z Egiptu</a></p>
<p>&#8211; <a href="https://www.youtube.com/watch?v=cUB_-rW9CWw">Ufność dziecka</a></p>
<p>&#8211; <a href="https://badaczebiblii.pl/ziemia-patrzy-i-drzy/">Ziemia patrzy i drży</a></p>
<hr />
<p>Pozdrawiam,</p>
<p>Wiktor Szpunar</p>
<p>PS: Tak wspomina zmarłego przyjaciel, Walter Onyszko:</p>
<p><strong>Ukończony BIEG</strong></p>
<p>Smutna wiadomość dzisiaj wpłynęła na fb strony,<br />
Bieg brata Janusza Spadzińskiego został skończony.<br />
Wielu z nas jest w smutku, bo to dla nas wielka strata,<br />
Straciliśmy lubianego przez tak wielu Brata!</p>
<p>Możemy zadawać i pewnie zadajemy pytanie,<br />
Dlaczego, przecież mógł jeszcze żyć Panie?<br />
Albo inaczej, biblijnie zadajemy pytanie:<br />
Czy On jak Hiskiasz nie mógł żyć 15 lat dłużej Panie?</p>
<p>Różne na zabranie i zakończenie biegu są sposoby,<br />
Jednym z nich są różnego rodzaju ciężkie choroby.<br />
Chociaż smutek teraz w naszych sercach gości,<br />
To nikt przecież do Stwórcy pretensji nie rości!</p>
<p>Bóg nas do tego biegu zawsze serdecznie zaprasza,<br />
Długości życia w latach dokładnie nie ogłasza.<br />
Przywilej w rozpoczęciu biegu Janusza też miałem,<br />
Razem z Januszem w 1974 roku z innymi &#8222;wystartowałem&#8221;.</p>
<p>Wszystkich uczestników tego biegu nie wyliczę,<br />
Było to lato -51-lat temu &#8211; konwencja Katowice.<br />
Ci z was którzy ten bieg wtedy zaczynali,<br />
Będą ze wzruszeniem tamte czasy wspominali.</p>
<p>Zmartwychwstanie jest pewne a i w sercach nadzieje<br />
Kiedy, Wola to jest Pańska i niechaj tak się dzieje.<br />
Chociaż teraz smutek w sercach i żal gości,<br />
Ofiara Jezusa jest mocna zapowiedzią radości!</p>
<p>Królestwo coraz bliżej! Do Zobaczenia!<br />
Gorące wyrazy współczucia dla Rodziny.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p><strong><em>Skomentowali na Facebooku: </em></strong></p>
<p><em>Joanna</em> &#8211; to spotkanie to punkt zwrotny w moim życiu. Dziękuję za łaskę poznania prawdy</p>
<p>___<br />
Zobacz też <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">inne świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/janusz-spadzinski-wspomnienie-pewnego-wykladu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11836</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Siostra Ewa Fryska</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/siostra-ewa-fryska/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=siostra-ewa-fryska</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/siostra-ewa-fryska/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2025 13:51:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia zboru]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[dr Ewa Fryska]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Fryska]]></category>
		<category><![CDATA[historia zboru]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11528</guid>

					<description><![CDATA[Ze smutkiem, a jednocześnie pełni nadziei na zmartwychwstanie informujemy, że siostra Ewa Fryska w czwartek, 30 stycznia 2025 roku zakończyła swój ziemski bieg. Przeżyła niecałe 69 lat (urodziła się 14 lutego 1956 r.). Na prośbę uczestników uroczystości pogrzebowych zamieszczam poniżej tekstową wersję moich wspomnień o Niej. (ws) *** (Pogrzeb Ewy odbył się 8 lutego 2025 <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/siostra-ewa-fryska/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #0000ff;"><em><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3.jpg"><img decoding="async" class="alignright wp-image-11531" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3.jpg" alt="" width="300" height="400" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3.jpg 1717w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3-225x300.jpg 225w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3-768x1024.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3-1152x1536.jpg 1152w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/EwaFryska3-1536x2048.jpg 1536w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a></em><span style="color: #000080;">Ze smutkiem, a jednocześnie pełni nadziei na zmartwychwstanie informujemy, że siostra Ewa Fryska w czwartek, 30 stycznia 2025 roku zakończyła swój ziemski bieg. Przeżyła niecałe 69 lat (urodziła się 14 lutego 1956 r.). Na prośbę uczestników uroczystości pogrzebowych zamieszczam poniżej tekstową wersję moich wspomnień o Niej.</span><em><span style="color: #000080;"> (ws)</span></em></span></p>
<p>***</p>
<p><span style="color: #000080;">(Pogrzeb Ewy odbył się 8 lutego 2025 r., w sobotę o godzinie 12:00, na cmentarzu komunalnym przy ul. Kcyńskiej 51 w Bydgoszczy.)</span></p>
<p>***</p>
<p>Szanowni Państwo, drodzy znajomi i sąsiedzi Ewy Fryski! Witam Was serdecznie na tej uroczystości. Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać naszą kochaną siostrę, przyjaciółkę, nauczycielkę, sąsiadkę. <u>Na pewno Ewie byłoby bardzo miło, że jesteście!</u> Trudny to czas dla nas wszystkich tutaj zebranych: dla tych, którzy Ewę kochali, szanowali, dla rodziny i dla tych, którzy tworzyli z nią rodzinę duchową, dla przyjaciół, sąsiadów, dla współpracowników i dla studentów, których <strong><u>każdego roku wypuszczała spod swoich skrzydeł z większą znajomością języka angielskiego</u>.</strong></p>
<p>Pamiętamy, że całe swoje <u>życie zawodowe dr Ewa Fryska oddała pracy jako nauczyciel akademicki na UKW w Bydgoszczy</u>. Dla mnie Ewa Fryska była siostrą duchową w wierze, ale też ciocią Ewą, bo znałem ją już jako małe dziecko, dla mnie: od zawsze, jako przyjaciółkę moich rodziców. I pewnie wszyscy zgodzicie się ze mną i tak też będziecie ją pamiętać, ze była <strong>osobą bardzo pogodną, lubiącą żartować i zawsze uśmiechniętą</strong>. Jest to nawet przykro i trudno mówić o niej słowo: „<u>była</u>”</p>
<p>I może dlatego tak trudno jest ją dziś pożegnać? Bo kojarzy mi się głównie z wnoszeniem do życia innych światła i energii. Moje najwcześniejsze wspomnienie z Ewą pochodzi sprzed 30 lat. Pamiętam, że kiedy miałem 4 lata i leżałem z nogami w gipsie nie mogąc nawet siedzieć, ciocia Ewa pojawiła się u nas w domu i postawiła koło mojego łóżka klatkę z papużką falistą w środku. &#8211; <em><u>Żebyś się nie nudził młody, to obserwuj sobie ptaszka!</u></em> – powiedziała. (Na pewno też macie różne swoje wspomnienia z nią związane)</p>
<p><strong>Ewa Fryska gdy zmarła miała 68 lat (prawie 69, bo urodziny obchodziłaby 14 lutego).</strong> Nie miała już najbliższej rodziny. Sama była jedynaczką, a jej rodzice już zmarli. <u>Śmierć Ewy głęboko nas poruszyła, może nawet zszokowała</u>, bo jeszcze w niedzielę rozmawialiśmy, śmialiśmy się, mieliśmy wspólne plany, była bardzo uśmiechnięta i aktywna. A w czwartek dowiadujemy się, że to już&#8230;, że serce Ewy przestało bić. Naprawdę jak mówi Psalm 103 &#8211; <strong><em>Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma,  miejsce, gdzie był, już go nie poznaje.</em></strong></p>
<p>Powiedziałem, że Ewa nie miała już najbliższej rodziny. <u>Miała jedna trzy rodziny bliskie sercu i zgromadziły się one tutaj RAZEM.</u> Ta pierwsza z nich to rodzina akademicka zgromadzona wokół Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i proszę, aby w jej imieniu głos zabrała Pani Profesor Elżbieta Łukasiewicz. <span style="color: #0000ff;"><em>(tutaj zabrała głos Pani Profesor i jeszcze jedna Pani Doktor z UKW)</em></span></p>
<p><em>(nieco informacji o dr Ewie od strony naukowej uzyskać można we wpisie <a href="https://www.ukw.edu.pl/strona/aktualnosci/aktualnosci/77667/zegnamy-dr-ewe-fryske">„Żegnamy dr Ewę Fryskę”</a> na stronie UKW).</em></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-11532" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy.jpg" alt="" width="2048" height="1536" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy.jpg 2048w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy-1024x768.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy-768x576.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy-1536x1152.jpg 1536w" sizes="(max-width: 2048px) 100vw, 2048px" /></p>
<p><strong>Druga rodzina, o której wspomniałem, to rodzina duchowa. </strong>Siostra Ewa widziała ją w ludziach, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela i Pana. Ona sama była częścią<strong><em> zboru badaczy Pisma Świętego przy ul. Zduny 10 A w Bydgoszczy</em></strong>, a na polu pracy ewangelizacyjnej <u>współpracowała z ruchem biblijnym o nazwie Świecki Ruch Misyjny „Epifania”</u>. Tłumaczyła i korygowała tłumaczenia dzieł chrześcijańskich pisarzy ze Stanów Zjednoczonych.</p>
<p><em>(Chciałbym byśmy teraz jako rodzina duchowa zaśpiewali z myślą o niej PBT 135 – <a href="https://www.youtube.com/watch?v=L7Qm0YSx-z8">„Jezu, racz w opiekę wziąć…”</a>. Po zaśpiewaniu proszę brata Leszka Szpunara, aby podziękował w modlitwie za to, że Bóg pozwolił nam poznać siostrę Ewę i że dał nam nadzieję, że po zmartwychwstaniu zobaczymy ją znowu!)</em></p>
<p><strong>Ta pieśń skierowała nasze myśli w stronę krzyża.</strong> <u>Jest to dobry kierunek.</u> Jeśli wątpimy w powagę grzechu i zła, które mieszkają w nas, możemy patrzeć na krzyż. Bo to na nim Jezus poniósł karę nie za swoje, ale nasze grzechy. Jeśli zaś wątpimy w miłość Boga i w możliwość naszego zbawienia, to znowu <u>mozemy patrzeć na krzyż</u>. Bo Jezus zdecydował się na krzyż dobrowolnie i umarł za nas z wielkiej miłości do każdego i do każdej z nas.</p>
<p>Pieśń mówiła jeszcze: <strong>„Przyjdź Królestwo Twoje!”. </strong>I wierzcie mi, że mało było osób, które tak jak siostra Ewa wypatrywały Królestwa Chrystusa na ziemi. <u>Przy każdym przyjeździe mówcy z jakiegoś innego zboru</u> miała ona zawsze jedno i to samo pytanie. <strong>„Kiedy to się stanie?”,</strong> „Jak długo JESZCZE będziemy musieli czekać?”. O tej nadziei Królestwa więcej powie nad grobem brat Wojciech, a ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na pewne lekcje, <strong><u>duchowe lekcje, których możemy się nauczyć od siostry Ewy</u></strong>. Bo i w tej dziedzinie była dobrym wykładowcą i ćwiczeniowcem – czasami słowami, a często bez słów, przez czyny.</p>
<p><strong>Przede wszystkim ona głęboko wierzyła w Królestwo Boże na Ziemi. </strong><u>To nie była tylko sucha teoria,</u> O NIE! Ona przesiąknęła tą Prawdą. <strong>Oddychała tą Nadzieją.</strong> Wierzyła, że <u>wszystkie problemy</u>, które miała, także te zdrowotne, <u>przygotowują ją do jej roli w tym Królestwie.</u></p>
<p><u>Bardzo chciała rozsądnie służyć Bogu.</u> Mówiła, że nie chce samej siebie oszukiwać, ale wciąż mieć łączność z Panem – w myślach i w sercu. Bardzo lubiła słowa Listu do Rzymian [12:1]: „A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej ROZUMNEJ SŁUŻBY BOGU”.</p>
<p>Ona nie chciała być ‘świętoszkowata’. Nie chciała też wiary pozbawionej myślenia. <u>Chciała świadomie i rozsądnie służyć Bogu tak, jak to rozumiała.</u></p>
<p>Siostra Ewa mówiła, że nie chce siebie oszukiwać<strong>.</strong> <u>I nie chciała też oszukiwać drugich.</u> Miała bardzo rozwiniętą zaletę szczerości. <strong>Nie miała problemu by asertywnie powiedzieć co myśli.</strong> Nie było w niej sztucznej kurtuazji, wykładała kawa na ławę, ale zawsze z uśmiechem i życzliwością ale z naciskiem na prawdę w oczy. Nie bała się reakcji na jej słowa i oceny innych. Była Kobietą autentyczną. Była SOBĄ w piękny i ujmujący sposób.</p>
<p>Ona tak samo rozmawiała z poważanym mówcą który przyjechał z wykładami i z dzieckiem, które kręciło się pod nogami. <u>Nie była stronnicza, nie patrzyła kto mówi, ale co mówi</u> i nie bała się powiedzieć co myśli: lekko, często z żartem. A z drugiej strony, mimo tytułu doktorskiego i wiedzy, nigdy nie wynosiła się ponad innych. Umiała rozmawiać dosłownie z każdym. W Jej towarzystwie nikt nie czuł się gorszy. Gdy tego potrzebowaliśmy, potrafiła doradzić i naprawdę podnieść na duchu. Wierzyła w możliwości nas młodych.</p>
<p><strong><u>Zadawała bardzo dużo pytań</u></strong>, nie bała się nie wiedzieć chociaż miała dużą wiedzę i bystry umysł. Na chwilę podważała oczywiste rzeczy żeby się upewnić czy taka jest prawda i żeby pogłębić zrozumienie, żeby wydobyć więcej. Kochała ludzi i miała czas dla ludzi. Trudności za to potrafiła zamienić w żart jakby chciała je zbagatelizować jako mniej istotne niż radość, którą miała w Panu Bogu i w Jego Synu.</p>
<p>Wiemy, że siostra Ewa ciężko chorowała. Jednak te przeszkody pokonywała z energią i z radością. <u>Tak jakby „dolina cienia śmierci” była mniej ciemna, bo ważniejszy był dla niej <strong>CEL </strong>Drogi</u>. Być może droga części z nas także prowadzi pod górę i „pod prąd”. Może jest trudna i bolesna. Z jej przykładu możemy uczyć się, by nie iść tylko o swoich siłach, ale czerpać siły od Pana, tak jak Ona robiła to w modlitwie i w codziennej społeczności z Bożym Słowem.</p>
<p><strong><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy2.jpg"><img decoding="async" class="alignright wp-image-11533" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy2.jpg" alt="" width="300" height="400" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy2.jpg 1344w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy2-225x300.jpg 225w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy2-768x1024.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy2-1152x1536.jpg 1152w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Wspomniałem o trzeciej rodzinie Ewy, a byli to jej przyjaciele i ludzie, którzy ją otaczali.</strong> <u>Ona bardzo kochała ludzi i wierzyła w ich dobro.</u> Wiedziała, że od każdej osoby to ona może się czegoś nauczyć. <u>Uważała, że ludzie, którzy ją otaczają, są dobrzy i pełni różnych zalet.</u> Całe życie mieszkała przy tej samej ulicy, więc świetnie znała swoich sąsiadów. Wiedziała też kogo obdarzyć swoją przyjaźnią i zaufaniem, jak np. przyjaciółki, które pod nieobecność rodziny poczyniły wszystkie przygotowania do tego pogrzebu, mimo żałoby, którą w tych dniach przeżywały. I mimo szoku, który sprawiła im śmierć Ewy.</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em>(Tutaj wspominała Ewę Przedstawicielka przyjaciół i sąsiadów)</em></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Myślę, że sąsiedzi zapamiętali ją jako osobę bardzo zaradną, a także  kochającą przyrodę i kwiaty. Sama uprawiała też w ogrodzie niektóre warzywa i wymieniała się z koleżankami sadzonkami roślin.</p>
<p><strong>Ewa, jako badacz Biblii, miała wyjątkowe poglądy.</strong> <u>Wierzyła, że skoro Biblia mówi, że Jezus oddał swoje życie za wszystkich ludzi i że wszyscy ludzie poznają prawdę o Boskim planie i Jego miłości</u>, to w końcu TAK SIĘ STANIE. Skoro nie w tym życiu, to ludzie &#8211; wątpiący, &#8211; niewierzący, a czasami pokrzywdzeni przez ludzi religijnych będą mogli poznać Boga w przyszłości.</p>
<p><strong>Ewa Fryska nie umierała ze strachem,</strong> <u>ale z wielką wiarą, z miłością do ludzi i z ciekawością jak będzie wyglądało życie w Królestwie Chrystusa na ziemi.</u> Kochała myśli proroka Izajasza, jak ten fragment z 35. rozdziału jego Księgi: <em>„Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie słabym duchowo: Odwagi! Nie bójcie się! … Bóg sam przychodzi, aby was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy, jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze … Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą Świętą … I nawet głupi na niej nie zbłądzi”</em></p>
<p>O tym więcej posłuchamy nad grobem, gdzie przemówi do nas mówca ze Świeckiego Ruchu Misyjnego „EPIFANIA”, brat Wojciech Opałkowski, a teraz proszę obsługę o podjęcie przez Państwa swoich działań, a nas wszystkich o udanie się na miejsce pochówku.</p>
<p><span style="color: #0000ff;">(Nad grobem wykładem z Pisma Świętego usłużył Wojciech Opałkowski. Zaśpiewaliśmy także dwie pieśni ze śpiewnika „Pieśni Brzasku Tysiąclecia”:</span> <a href="https://www.youtube.com/watch?v=5I_WboyKL14">„Niech się dzieje wola Twoja” (PBT 51)</a> <span style="color: #0000ff;">oraz</span> <a href="https://www.youtube.com/watch?v=AAXuBklGMnE">„Bliżej, o bliżej (PBT 442)</a><span style="color: #0000ff;">.</span></p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-11534" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy4.jpg" alt="" width="1805" height="1354" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy4.jpg 1805w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy4-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy4-1024x768.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy4-768x576.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/02/Pogrzeb-Ewy4-1536x1152.jpg 1536w" sizes="(max-width: 1805px) 100vw, 1805px" /></p>
<p>____<br />
Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/siostra-ewa-fryska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11528</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Utracone poranki</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/utracone-poranki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=utracone-poranki</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/utracone-poranki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jan 2025 17:20:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[krzysztof grzywocz]]></category>
		<category><![CDATA[poranki]]></category>
		<category><![CDATA[smutek]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[troski]]></category>
		<category><![CDATA[utracone poranki]]></category>
		<category><![CDATA[wyczerpanie psychiczne]]></category>
		<category><![CDATA[zamartwianie się]]></category>
		<category><![CDATA[zbytnie troski]]></category>
		<category><![CDATA[zniechęcenie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11505</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Chcę opowiedzieć o spotkaniu, które do dzisiaj pamiętam. Każdego ranka sobie o nim przypominam. Kiedyś odwiedziłem dom pomocy społecznej w Opolu, mieszczący się w pięknym budynku, a prowadzony na bardzo dobrym poziomie przez siostry zakonne. Żyła tam starsza, szlachetna kobieta. Nie mogła już sama się poruszać, leżała w łóżku, ale można było z nią rozmawiać. <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/utracone-poranki/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-scaled.jpg"><img decoding="async" class="alignright wp-image-11506" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-scaled.jpg" alt="" width="400" height="225" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-scaled.jpg 2560w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-300x169.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-1024x576.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-768x432.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-1536x864.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-2048x1152.jpg 2048w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-350x197.jpg 350w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-528x297.jpg 528w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/01/hello-morning-860x484.jpg 860w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a>&#8222;Chcę opowiedzieć o spotkaniu, które do dzisiaj pamiętam. Każdego ranka sobie o nim przypominam. Kiedyś odwiedziłem dom pomocy społecznej w Opolu, mieszczący się w pięknym budynku, a prowadzony na bardzo dobrym poziomie przez siostry zakonne. Żyła tam starsza, szlachetna kobieta. Nie mogła już sama się poruszać, leżała w łóżku, ale można było z nią rozmawiać. Do dzisiaj pamiętam tę rozmowę, jej atmosferę. Niedługo po niej pani ta zmarła.</p>
<p>Zapytałem ją: „Pani Janino, proszę tak szczerze powiedzieć, teraz już u kresu życia, jakie pani ma refleksje? Jakaś taka jedna myśl podsumowania”. Ona bez dłuższego zastanowienia wypowiedziała słowa, które nieustannie brzmią w moich uszach niczym jakiś psalm: „Jednego żałuję, drogi księże, jednego. Miałam bardzo piękne życie, wspaniałą rodzinę, dużo dzieci i wnuków. Za to wszystko jestem Bogu niezwykle wdzięczna. Jednego zaś żałuję – popatrzyła na mnie tymi starymi, szczerymi oczyma – tak żałuję, że się za bardzo o to wszystko martwiłam. Żyłam strasznie zatroskana. I teraz, gdy patrzę na to z perspektywy kończącego się życia, widzę, że było to niepotrzebne. Przecież wszystko się poukładało, a to był trudny czas, wojna i po wojnie. Zawsze mówiłam Bogu: «Ufam Tobie. Zawierzam Ci moje dzieci, moje wnuki». Naprawdę, proszę księdza, trudne to były czasy. Wydawało mi się, że inaczej się nie da. Niby ufałam Bogu, ale tak naprawdę za bardzo się troszczyłam. Teraz, patrząc wstecz, rozumiem – mój wkład był tylko częściowy i nie musiał być aż taki wielki”.</p>
<p>I wreszcie to zdanie, piękne zdanie tej starej kobiety, ono nieustannie mi towarzyszy: „Ilu pięknych poranków nie widziałam przez to moje zatroskanie, ile wspaniałych wschodów słońca straciłam, nieustannie myśląc o tym, co zrobię, czym nakarmię, jak sobie poradzę”.</p>
<p>Do dziś kiedy budzę się rano i w myśli konstruuję sobie wszystkie moje obowiązki: tutaj wykłady, tutaj to i tamto, kartki świąteczne, wyprawa na pocztę, samochód do mechanika, opony zimowe, trzeba oddać artykuł, i jeszcze ZUS… Ojej… Cały poranek zapycham zamartwianiem się. Z jakąś nieraz dziwną chęcią, prawie satysfakcją, przypominam sobie, co też mnie trudnego czeka. Wtedy wracają do mnie słowa tej umierającej kobiety, pani Janiny: &#8222;Ile ja straciłam pięknych poranków&#8221;. O świcie wstaję, odsłaniam firanki w oknach swojego pokoju, patrzę na katedrę w Opolu, na ulicę Książąt Opolskich, na piękne budynki skąpane w promieniach wschodzącego słońca i mówię: &#8222;Och, piękny poranek&#8221;. A mogę to zrobić dzięki tej kobiecie.&#8221;</p>
<p>_____<br />
ks. Krzysztof Grzywocz, <a href="https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2020/Przewodnik-Katolicki-27-2020/Wiara-i-Kosciol/Zbytnie-troski">&#8222;Zbytnie troski&#8221;</a></p>
<p>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
<p><strong>Historia w formie nagrania na YouTube&#8217;ie: </strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/QQxf4sxcl9o?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/utracone-poranki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11505</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pytanie pewnego indiańskiego czarownika</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/pytanie-pewnego-indianskiego-czarownika/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pytanie-pewnego-indianskiego-czarownika</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/pytanie-pewnego-indianskiego-czarownika/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 29 Dec 2024 21:54:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11407</guid>

					<description><![CDATA[„Gdzie On chodził?” To pytanie indiańskiego czarownika z książki pt. „Bruchko” Bruce’a Olsona stało się inspiracją do dzisiejszego tematu. Proste w swojej formie, ale głębokie w treści. Nie dotyczy tylko fizycznych miejsc, które odwiedzał Jezus, ale przede wszystkim ścieżek Jego życia – tego, co Nim kierowało i do czego prowadziła Go Jego miłość i posłuszeństwo <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/pytanie-pewnego-indianskiego-czarownika/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em><u>„Gdzie On chodził?”</u></em></strong></p>
<p>To pytanie indiańskiego czarownika z książki pt. <strong><em>„Bruchko”</em></strong> Bruce’a Olsona stało się inspiracją do dzisiejszego tematu. <u>Proste w swojej formie, ale głębokie w treści.</u> <strong>Nie dotyczy tylko fizycznych miejsc,</strong> które odwiedzał Jezus, ale przede wszystkim ścieżek Jego życia – tego, co Nim kierowało i do czego prowadziła Go Jego miłość i posłuszeństwo Ojcu.</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><em>Wykład wygłoszony przez Wiktora Szpunara na spotkaniu internetowym zboru w Rzeszowie, 25.12.2024 r. </em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/k8Nl0V0l6KI?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong><u>Dziś, na wzór tego pytania, spojrzymy na dwie rzeczy:<br />
</u></strong>1. Gdzie chodził Jezus? Co Jego życie mówi o Jego charakterze i drodze, którą wybrał?<br />
2. (szczególnie w drugiej części) Gdzie my mamy chodzić? Do czego poprowadzi nas w tym i w przyszłym roku naśladowanie Jezusa?</p>
<p><strong><em><u><img decoding="async" class="alignright size-full wp-image-11408" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/340993953_905709370634321_1385217953079555051_n.jpg" alt="" width="420" height="631" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/340993953_905709370634321_1385217953079555051_n.jpg 420w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/340993953_905709370634321_1385217953079555051_n-200x300.jpg 200w" sizes="(max-width: 420px) 100vw, 420px" />Kim był Bruce Olson? </u></em></strong></p>
<p>Bruce Olson, autor autobiograficznej książki „Bruchko”, był młodym misjonarzem. Miał dopiero 19 lat, kiedy w 1960 r. trafił do plemienia Motilone w Ameryce Południowej. Jego droga tam była długa, bo najpierw wyrzekli się go rodzice, gdy porzucił luteranizm jako nastolatek. Potem organizacja misyjna zerwała z nim kontakty z powodu ducha wolności, którym się kierował.</p>
<p><u>Nie zniechęcił się jednak.</u> Po trudnej podróży z USA dotarł na granicę Wenezueli i Kolumbii, gdzie zamieszkał wśród Motilone – plemienia żyjącego w izolacji i często wrogo nastawionego do obcych. <strong>Początki były wyjątkowo trudne:</strong> <u>Bruce został postrzelony strzałą z łuku</u>, cierpiał głód i choroby. <u>Jego praca była wyjątkowa,</u> bo nie narzucał tubylcom swojej kultury. Zamiast tego okazywał szacunek dla ich tradycji, nauczył się ich języka i zwyczajów. <strong><u>Pomógł mu w tym wielki talent do języków, bo już jako nastolatek znał ich biegle około 10-ciu, a w tym grekę, hebrajski i łacinę</u></strong>, więc mógł czytać w oryginale Biblię i pisma wczesnych chrześcijan.</p>
<p>Olson żył wśród Indian Motilone kilka lat, pomógł im w pewnych sprawach (przywiózł np. potrzebne leki i zachęcił do ich stosowania) i <strong>dopiero po kilku latach życia wśród nich zaczął mówić o Jezusie,</strong> zachęcając do przyjęcia ewangelii tysiące ludzi. I to właśnie Indianie nadali mu imię <u>&#8222;Bruchko&#8221;</u>. Dziś, w wieku 83 lat (ur. 1941) Bruchko nadal żyje wśród plemienia Motilone.</p>
<p><strong><em>„Gdzie chodził Jezus?” – skąd się wzięło to pytanie czarownika? </em></strong>Po pewnych wydarzeniach kilku Indian zaczęło interesować się Ewangelią, którą Bruchko chciał im przekazać. To było pierwsze bezpośrednie głoszenie im Ewangelii z Biblią w ręku. <u>Zacytuję z książki</u>: <em>&#8222;Jeden z Motilone, ten, który siedział na drzewie, wyjął mi Biblię z ręki. Zaczął wyrywać jej kartki i wpychać je do ust. Myślał, że jeśli zje kartki, będzie miał w sobie Boga. Nic się nie wydarzyło, więc zaczęli mi zadawać pytania. <strong>Jak miałem im wyjaśnić Ewangelię? (&#8230;)<br />
</strong><u>Nagle przypomniała mi się jedna z ich legend mówiąca o tym, jak pewien człowiek stał się mrówką.</u> Po skończonym polowaniu usiadł na ścieżce i przyglądał się, jak owady budują mrowisko. Chciał im pomóc zbudować dobry dom, podobny do siedzib Motilone, więc zaczął grzebać w ziemi. Był jednak tak duży i obcy, że przestraszone mrówki uciekły od niego. <strong>Wtedy w cudowny sposób stał się mrówką.</strong> Wyglądał jak mrówka i mówił językiem mrówek. Zamieszkał z pracowitymi owadami i po pewnym czasie zdobył ich zaufanie. Pewnego dnia powiedział im, że nie jest mrówką tylko człowiekiem, Motilone, który kiedyś próbował im pomóc zbudować lepszy dom, ale one od niego uciekły.<br />
Odpowiedziały mniej więcej tak:<br />
<strong>&#8211; Naprawdę? To byłeś ty? &#8211;</strong> i zaczęły się śmiać, ponieważ nie był podobny do tej olbrzymiej i przerażającej postaci, która wtedy grzebała w ziemi.<br />
W tym momencie znów został zamieniony w człowieka, Motilone i zaczął usypywać ziemię w kopczyk. <strong>A ponieważ mrówki poznały go, pozwoliły mu wykonać tę pracę, bo wiedziały, że nie zrobi im krzywdy.</strong> Właśnie dlatego, jak mówiła ta historia, mrówki usypują kopczyki przypominające kształtem domy Motilone.<br />
Ta historia przyszła mi do głowy i wtedy pierwszy raz pojąłem jej znaczenie: jeśli jesteś wielki i potężny, a chcesz pracować z istotami słabymi, musisz stać się mały i słaby.”</em></p>
<p><strong>Bruchko zaczął tłumaczył Indianom, że tak jak człowiek z legendy „stał się mrówką”, tak Jezus jako potężna istota duchowa stał się człowiekiem.<br />
</strong>Ta myśl bardzo ich zdziwiła.</p>
<p><strong><em>&#8211; Gdzie On chodził? &#8211; szeptem spytał czarownik. ||| </em></strong><strong><em>Jak tłumaczy autor książki:</em></strong><strong><em>  </em></strong><em><u>Każdy Motilone ma swój własny szlak. jest to jego cecha charakterystyczna. Jeśli chcesz kogoś znaleźć, chodzisz jego szlakiem</u></em><em>. <strong>Jezus także ma swój szlak i jeśli chcesz znaleźć Jezusa, musisz podążać Jego śladem.</strong></em></p>
<p>Można wiele przeczytać i posłuchać o Jezusie i Jego uczniach, ale<strong> dopóki nie spróbujemy naprawdę poznać Jego śladów i pójść Jego drogą, zawsze będzie się wydawał daleki</strong>. Dlatego to pytanie: „Gdzie on chodził” jest tak ważne.</p>
<p><strong><em>Powiedzmy trochę o naszym Panu przed Jego narodzeniem jako człowiek &#8212;&#8211; </em></strong><u>Jezus nie zaczął istnieć w Betlejem.</u> Pismo Święte uczy, że był obecny przed stworzeniem świata. W Liście do <strong>Kolosan 1:15-17 </strong>czytamy takie słowa:<br />
„On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia (…) <em>Przez Niego wszystko zostało stworzone (…) On jest przed wszystkim i wszystko istnieje dzięki niemu.”</em></p>
<p>Jednak <strong>Jezus,</strong> będąc w chwale u Ojca, jako druga osoba we wszechświecie, <strong>postanowił zejść na nasza Ziemię, by wypełnić Boski plan:</strong></p>
<p>Fil 2:6-7 &#8211; &#8222;Który, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi”</p>
<p>Zwróćmy uwagę na słowo <strong>„grabież” lub jak np. w BG „drapiestwo”</strong>. Ono w oryginale greckim oznacza nie tylko akt kradzieży ale też <u>„coś, co można ukraść”</u>, <em>rzecz, którą ktoś chciałby ukraść/zdobyć dla siebie</em>. <strong>Jezus nie uważał równości Bogu za rzecz, którą chciałby zdobyć.</strong> Mamy tu więc kolejny dowód na istnienie Jezusa w niebie zanim stał się człowiekiem, ale też na jego pokorę wobec Ojca. Na to, że uznawał Ojca za jedynego najwyższego Boga.</p>
<p>Ten fragment z Listu do Filipian w książce <strong>„Chrystus – Duch – Przymierza”</strong> (E15) na czynniki pierwsze rozkłada pastor Johnson (dla zaint. str. 15-19).<br />
Co ważne J. podaje poprawione tłum. całego fragmentu od wiersza 5 do 8:</p>
<p><em>„<u>Tego bądźcie o sobie rozumienia</u>, które było i w Chrystusie Jezusie, który będąc w kształcie Bożym, <strong>nie uważał bycia równym Bogu za rzecz, którą zamyślał przywłaszczyć sobie</strong>; lecz przeciwnie, wyniszczył samego siebie. Przyjąwszy kształt niewolnika, po staniu się podobny ludziom i po znalezieniu się postawą jako człowiek, poniżył samego siebie, po staniu się posłusznym, aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.”</em></p>
<p><strong>Apostoł zachęca nas, żebyśmy rozwijali to samo zrozumienie, które było w Chrystusie Jezusie</strong> – taką <u>determinację</u>, aby służyć Bogu, gdziekolwiek nas prowadzi. Jezus, będąc w kształcie Bożym, był istotą duchową na niebiańskim poziomie istnienia. Nie uważał jednak, że bycie równym Bogu to coś, co powinien sobie przywłaszczyć; <strong>uznał, że to byłoby jak kradzież.</strong></p>
<p><strong>Zamiast tego, Jezus wyniszczył samego siebie. </strong>Zrezygnował ze swojej przedludzkiej natury, urzędów i zaszczytów, aby <u>stać się człowiekiem</u>. Choć nie wiemy, jak dokładnie to przebiegało, musiało to być trudne i nieprzyjemne.</p>
<p><strong>Jezus dorósł w biednej rodzinie do 30. roku życia,</strong>  jak podają ewangelię „<em>wzrastał w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi”</em>. <u>Był posłuszny Marii i Józefowi, pracował</u>. W wieku 30 lat podjął służbę, poświęcając się Bogu i składając z siebie ofiarę. <u>Uniżył się, stając się posłuszny aż do śmierci i to do śmierci na krzyżu.</u></p>
<p><strong>Zobaczmy tę drogę:</strong> Zamiast doświadczać chwały nieba, Syn Boży przyjął ludzkie potrzeby, emocje i ograniczenia. <strong><u>Wziął to na siebie z miłości do Boga i do nas. </u> </strong>Po to aby nas odkupić i pojednać z Bogiem.</p>
<p><strong><u>Pan Jezus był do nas podobny we wszystkim, z jedną różnicą.</u></strong> Jak mówi List do Rzymian 8:3, On przyszedł <em>„w ciele podobnym do ciała grzesznego”</em>. Był podobny do grzeszników, ale miał jedną wielką różnicę <strong>– był bezgrzeszny, przybył z nieba w cudowny sposób. </strong>To było kluczowe dla naszego zbawienia, bo tylko doskonała ofiara mogła zostać przyjęta za nasze grzechy. <u>Pomyślmy o tym, jak doskonały, moralnie wrażliwy człowiek musiał się czuć wśród grzeszników</u>. A byli wśród nich tacy, którzy pełni hipokryzji i nienawiści najpierw oskarżali Go o grzechy, a potem zaprowadzili na krzyż Golgoty. <strong><em>Jezus miał też ogromną cierpliwość do swoich uczniów, którzy często Go zawodzili i nie rozumieli. </em></strong></p>
<p><strong>Dla Jezusa na Ziemi nie liczyła się popularność. </strong>Ten, który z Ojcem tworzył wszechświat, z takim samym zapałem głosił ewangelię do jednej osoby, do dwóch osób, do dwustu czy do wielu tysięcy. <u>Interesowało go tylko przekazanie tego, czego pragnie Ojciec.</u> Nie zabiegał o sławę i władzę.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;<br />
Apostoł Paweł porównuje <strong><em>Zejście Jezusa na Ziemię do Bogacza, który stał się biedakiem</em></strong>, dla dobra biednych, których pokochał.</p>
<p><strong>2 do Koryntian 8:9 &#8211; </strong>&#8222;A znacie hojność [inne tłumaczenia: <strong><u>łaskę miłości</u></strong>] naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Wiecie, że On, będąc bogaty, ze względu na was stał się ubogi, abyście wy, dzięki Jego ubóstwu, stali się bogaci.&#8221;</p>
<p>Jezus <strong>„był bogaty”</strong> w niebie, jako wykonawca Ojca w tworzeniu istot duchowych, wszechświata, człowieka i we wszystkim, co Bóg czynił i do czego go posyłał. Jednak <strong>„stał się ubogi” – </strong><u>przyjął ludzką naturę, rezygnując z majestatu nieba</u>. Na ziemi narodził się w ubogiej rodzinie, żył bez znaczenia w oczach świata. Nie miał nawet miejsca, by „głowę skłonić”. <strong>Był odrzucany, prześladowany, a w końcu niesłusznie oskarżony i ukrzyżowany jak przestępca.</strong></p>
<p><em><u>Dlaczego?</u></em> <strong>Z miłości do nas.</strong> Jezus dobrowolnie oddał swoje życie, aby <u>odkupić ludzkość</u>. <strong>„Abyście wy, dzięki Jego ubóstwu stali się bogaci”</strong>. To znaczy, że przez okup Jezusa (a tylko jako człowiek mógł go złożyć) otworzyła się droga do bogactwa dla ludzkości. <strong>1) </strong>Dla Jego Oblubienicy oznaczało to szansę zdobycia Boskiej natury, a <strong>2)</strong> dla ludzkości szansę na życie wieczne w doskonałych warunkach, jeśli będziemy Mu posłuszni pod Jego panowaniem.</p>
<p>Apostoł Paweł mówi o <u>„hojności </u>naszego Pana Jezusa Chrystusa” – o wielkiej <strong>łasce, na którą nie zasługujemy!</strong> Jezus wziął na siebie nasz dług, pokochał nas mimo, że moralnie i duchowo jesteśmy nędzni.</p>
<p><strong><em>Jezus na ziemi – jak wyglądały Jego drogi?</em></strong></p>
<p><strong>Przywołałem tę legendę z książki „Bruchko” o człowieku i mrówce, bo bardzo dobrze pasuje by </strong>porównać ją z sytuacją gdy istota o takiej naturze i chwale jaką Jezus miał zanim stał się człowiekiem, zstępuje na ziemię i rodzi się w ubogiej stajni, w biednej rodzinie w Betlejem jako człowiek. <strong><em><u>Przeczytajmy o narodzeniu się naszego Zbawiciela:</u></em></strong></p>
<p><em>Łuk. 2:7-15 – „I [Maria] urodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go (w pieluszki) i położyła Go w żłobie, ponieważ w izbie nie było dla nich miejsca. A byli w tej okolicy pasterze, którzy obozowali [w polu] i trzymali nocą straże przy swoim stadzie. I stanął nad nimi anioł Pana i oświeciła ich zewsząd chwała Pana, i ogarnął ich wielki strach. Lecz anioł przemówił do nich: Przestańcie się bać, bo oto ogłaszam wam wielką radość, która stanie się [udziałem] całego ludu, gdyż dziś urodził się wam Zbawca, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawida. A to będzie wam znakiem: Znajdziecie Niemowlę owinięte [w pieluszki] i położone w żłobie. I nagle zjawił się z aniołem tłum wojska niebieskiego, który wielbił Boga i powtarzał: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli [lepsze tłumaczenie: <strong>ludziom – dobra wola</strong>]. A gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze zaczęli mówić jeden do drugiego: Dostańmy się aż do Betlejem i zobaczmy to spełnione słowo, które Pan nam oznajmił.”</em></p>
<p>Jezus rodzi się w stajni. Bardzo ciekawą myśl podaje w tym temacie Marcin Luter w swoim kazaniu świątecznym z roku 1543 (bardziej dotyczy to już naszego naśladowania Jezusa, ale jest warte przytoczenia:</p>
<p><strong><em>„Gospoda była pełna&#8230; Wielu z was myśli sobie: „Gdybym tylko tam był! Od razu pomógłbym dziecku!” Dlaczego jednak nie zrobicie tego teraz? Macie Chrystusa w swoim bliźnim, bo to, co czynicie swojemu bliźniemu w potrzebie, czynicie samemu Panu Chrystusowi.” </em></strong></p>
<p><u>Wróćmy jednak na pola betlejemskie.</u> W tym samym czasie anioł przekazuje tam dobre wieści pasterzom. Ważna myśl jest taka, że <u>choć poselstwo usłyszeli tylko pasterze to ostatecznie radość z narodzenia Zbawiciela</u> dotknąć miała <strong>wszystkich ludzi</strong>. Jezus ostatecznie jako król ma przynieść błogosławieństwo całej ludzkości, a nie tylko jednemu narodowi lub tylko swoim wybranym świętym.<br />
___</p>
<p><strong>Jezus w swoim pierwszym adwencie nie przyszedł jako król w ludzkim sensie, ale jako człowiek bliski najuboższym i pogardzanym.</strong></p>
<p><strong><em><u>Zobaczmy, gdzie Jezus chodził w sensie fizycznym: </u></em></strong></p>
<p><strong>=&gt; Jezus nie ograniczał się do świątyni czy religijnych kręgów. Spotykał ludzi tam, gdzie żyli i pracowali:</strong></p>
<p>&#8211; Na brzegu jeziora, gdzie powołał rybaków.<br />
&#8211; Na weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie dokonał swojego pierwszego cudu.<br />
&#8211; W domach celników i grzeszników, gdzie jadł i rozmawiał, burząc w ten sposób społeczne bariery. (<em>Uprzedzenie było pierwszą barierą na drodze do niego; jak Natanael, który pytał: „Czy może być coś dobrego z Nazaretu?”</em>)</p>
<p><strong>=&gt; Jezus chodził tam, gdzie wielu nie chciało lub bało się pójść:</strong></p>
<p>&#8211; Spotykał się z trędowatymi i chorymi, którzy byli izolowani od społeczeństwa.<br />
&#8211; Rozmawiał z Samarytanką przy studni, mimo napięć między Żydami a Samarytanami.<br />
&#8211; Wchodził do domów celnika Mateusza i Zacheusza, narażając się na krytykę. Pozwalał by kobieta uznawana za grzeszną siedziała przy nim</p>
<p><strong>=&gt; Jezus chodził też na górę i na pustkowie</strong></p>
<p>&#8211; Jezus regularnie udawał się w miejsca samotne, aby modlić się i być sam na sam z Ojcem. Szukał społeczności z Bogiem, w której nikt by mu nie przeszkadzał. <u>To było dla niego źródło Mocy i Pokoju</u>.</p>
<p><strong>=&gt; Droga naszego Pana na Golgotę</strong></p>
<p><strong><u>Chodzenie Jezusa na ziemi osiąga szczyt na drodze krzyżowej na wzgórze Golgota.</u></strong> Każdy krok na tej drodze był wyrazem miłości, która prowadziła Go na krzyż, aby wziąć na siebie grzechy świata. <u>To największa ofiara w historii wszechświata:</u> jednorodzony Boży Syn oddaje życie za tych, którzy Go zabili.</p>
<p><strong><em>Możemy też myśleć o „chodzeniu” w sensie przenośnym…</em></strong></p>
<p><strong>Na pewno Jezus „chodził” drogą miłości i współczucia:<br />
</strong>Mateusza 9:35-36 – „Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski (…) <strong>litował się nad ludźmi, </strong>bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza”.</p>
<p>Życie Jezusa było „drogą” wypełnioną miłością do potrzebujących, grzeszników, chorych i pogardzanych. Jak sam powiedział do uczniów, gdy prosili o ogień z nieba na miasteczka Samarytan – Jana 9:56 – „Syn człowieczy nie przyszedł zatracać dusz ludzkich, ale zbawić”. <u>Nie wszystko nawet mamy zapisane. </u></p>
<p><strong>Jezus „chodził” drogą posłuszeństwa i wypełniania woli Ojca:</strong></p>
<p>Jana 6:38 – „Zstąpiłem z nieba, nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał”.</p>
<p>Jezus nie miał jakiegoś <strong>swojego własnego wielkiego planu na życie.</strong><br />
Jego głównym celem było przysporzyć chwały Bogu i <u>wykonać Jego plan</u>.</p>
<p><strong>Jezus chodził drogą pokory i cichości. </strong>Mówi o tym wiersz „Jedno samotne życie” Jamesa Allana.</p>
<p>Ta droga doprowadziła Jezusa do <strong><em><u>ofiarowania samego siebie</u></em></strong>. Jednak zyskał przez to dwie rzeczy. Pierwsza z nich to <strong>krystalizacji charakteru.</strong></p>
<ol>
<li>do Hebrajczyków 5:8 &#8211; <strong>&#8222;Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.&#8221; </strong><em>Zacytuję tu z Komentarza Biblijnego brata Ant. Kwaśniewskiego z pism braci Russella i Johnsona: „wytrwanie Jezusa udoskonaliło (czyli skrystalizowało) Go w charakterze i dało Mu skrystalizowaną, niezmienną naturę i organizm &#8212; Boską naturę.</em></li>
</ol>
<p><em>Przez cierpienie Jezus <strong><u>nauczył się posłuszeństwa aż do głębi samozaparcia, w stosunku do doskonałej woli Boga.</u></strong> A Bóg dozwolił na to, ponieważ taka próba była konieczna tak dla rozwoju charakteru, jak i manifestacji tej doskonałości charakteru, która była godna największego wywyższenia, do którego był On powołany.” </em></p>
<p><strong>Po drugie ta droga prowadzi doskonałego Jezusa w Boskiej naturze do chwały i <u>zupełnego panowania nad Ziemią, które jest blisko przed nami</u></strong>.</p>
<p><strong>List do Filipian 2:9-11 –</strong> „Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i darował mu imię, które jest ponad wszelkie imię; Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie, na ziemi i pod ziemią. I aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.”</p>
<p><strong>I jeszcze w Liście do Hebr. 5:9 &#8211;</strong> &#8222;A uczyniony doskonałym, stał się sprawcą wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy są mu posłuszni;&#8221;</p>
<p>Jezus rozpoczął swoją misję od wyboru Kościoła i innych z tzw. klasy wiary, ale <strong>ostatecznie stanie się zbawicielem i dawcą życia dla wszystkich posłusznych ludzi.</strong> Pismo mówi, że <u>każde kolano „pod ziemią” ugnie się przed Nim</u>, co wskazuje na zmartwychwstanie zmarłych i <strong>sąd</strong> <u>CZYLI</u> <strong>czasy naprawy </strong>w Jego Królestwie. <strong><em><u>Ci którzy okażą Mu posłuszeństwo (i dowiodą go w próbach), otrzymają wieczne zbawienie.</u></em></strong> Prorok Izajasz zapowiadał zarówno narodziny Jezusa, jak i Jego przyszłe panowanie, gdy zaprowadzi Królestwo Boże na ziemi:</p>
<p><strong>Izaj.9:5-6 –</strong> „Tak! Chłopiec nam się narodził! Syn jest nam dany! I spocznie władza na Jego ramieniu i nazwą Go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Wieczności, Książę Pokoju. Rozszerzaniu się [Jego] władzy i pokoju nie będzie końca na tronie Dawida i nad Jego królestwem, aby je utrwalić i aby je oprzeć na prawie i sprawiedliwości, odtąd aż na wieki.” <strong><u>Amen! </u></strong></p>
<p><strong><u>Myślę, że już z tej części nie tylko widzimy piękno tego jak postępował Jezus, ale mamy sporo lekcji dla nas samych, a w drugiej części skupimy się już bardziej na naśladowaniu Jezusa. </u></strong></p>
<p><strong><em>Część 2</em></strong></p>
<div id="attachment_11409" style="width: 310px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/yado2.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-11409" class="wp-image-11409" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/yado2.jpg" alt="" width="300" height="420" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/yado2.jpg 571w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/yado2-214x300.jpg 214w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a><p id="caption-attachment-11409" class="wp-caption-text">Zdjęcie pochodzie ze strony internetowej Bruce&#8217;a Olsona (www.bruceolson.com).</p></div>
<p>„Drogi Jezusa” a nasze drogi, czyli „gdzie mamy chodzić?”. Indiański czarownik zapytał: <u>„Gdzie On chodził?”</u>, bo chciał poznać ścieżki Jezusa.<br />
My spytamy teraz: <strong><u>„Dokąd Jezus zaprasza nas, abyśmy za Nim poszli?”</u></strong>.</p>
<p><strong><em><u>Chodzenie Jego ścieżkami – pełne oddanie samego siebie:</u></em></strong></p>
<p>Bruce Olson opowiada, jak Indianie Motilone próbowali zrozumieć, jak chodzić za Jezusem. Szczególnie ciekawe było nawrócenie pierwszego z nich, <strong>Bobarishory</strong>: <em>(<strong>Zacytuję z książki:</strong> &#8222;Pewnego wieczora Bobby zaczął zadawać mi pytania. Siedzieliśmy przy ognisku. Był poważny. &#8211; Jak mogę chodzić ścieżkami Jezusa? &#8211; zapytał. Żaden Motilone tego nie robił. To jest coś nowego. Nie ma Motilone, który mógłby mi pokazać, jak się to robi.&#8221;)</em></p>
<p>Odpowiedź Bruchka: „Przypomniałem sobie, jakie problemy miałem, kiedy byłem jeszcze chłopcem. Rodzina i znajomi byli tak przeciwni mojemu oddani, że czasami wydawało mi się, iż dalsza wiara w Jezusa nie będzie możliwa. Tego właśnie doświadczał teraz Bobby.<br />
&#8211; Bobby – powiedziałem. – Czy pamiętasz moje pierwsze Święto Strzał, kiedy pierwszy raz zobaczyłem jak wszyscy Motilone zebrali się na wspólne śpiewy? Pamiętasz, jak nie chciałem wejść na wysoko powieszony hamak, bo bałem się, że sznur może się urwać? Powiedziałem ci, że będę śpiewał tylko wtedy, gdy jedną nogę będę trzymać w hamaku, a drugą postawię na ziemi?<br />
&#8211; Tak, Bruchko.<br />
&#8211; Co mi wtedy powiedziałeś?<br />
Zaśmiał się.<br />
&#8211; Powiedziałem, że musisz mieć obydwie nogi w hamaku. „Musisz być zawieszony” – tak powiedziałem.<br />
&#8211; Tak – odrzekłem. Musisz być zawieszony. Tak samo jest, kiedy idzie się za Jezusem, Bobby. Nikt nie może ci powiedzieć, jak chodzić Jego szlakiem. Tylko Jezus. Jeśli chcesz się tego dowiedzieć, musisz przywiązać sznury swojego hamaka do Niego, Bóg powinien być twoim oparciem.<br />
(…) Następnego dnia podszedł do mnie.<br />
<strong>– Bruchko – powiedział.  Chcę uwiązać swój hamak do Jezusa Chrystusa. Jak mam to zrobić? Nie widzę Go, ani nie mogę Go dotknąć.</strong><br />
&#8211; Mówiłeś przecież do duchów, prawda?<br />
&#8211; Ach – powiedział – teraz rozumiem.<br />
<strong>Następnego dnia miał na twarzy szeroki uśmiech.”</strong></p>
<p><strong>Widać więc, że z drogą za Jezusem jest jak z tą tradycją świąteczną Ind. Motilone:</strong> <u>„Musisz mieć obydwie nogi w hamaku. Musisz być zawieszony.”</u></p>
<p>Chodzenie za Jezusem wymaga pełnego oddania, zawierzenia Mu całego życia. To jak przymocowanie swojego „hamaka” do Niego – pełne zaufanie, nawet jeśli nie widzimy Go fizycznie. I jest to żywa relacja z Nim i z Bogiem! Jezus zmartwychwstał i jest dziś żywą osobą, która chce nam pomóc.</p>
<p><strong>Mateusza 16:24 –</strong> „Jeśli kto chce iść za Mną, <u>niech się zaprze samego siebie</u>, niech weźmie swój krzyż i <strong><em><u>naśladuje Mnie</u></em></strong>”.</p>
<p>W pierwszej części nawiązaliśmy do uniżenia Jezusa i Jego późniejszego wywyższenia, o czym mówi 2. rozdział Listu do Filipian. Powróćmy do tego fragmentu, by przyjrzeć się szczególnej zachęcie, którą pozostawia nam apostoł Paweł. W wierszu 5 czytamy: <strong><u>„Tego bądźcie o sobie rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie”.</u></strong> Apostoł zachęca nas, byśmy rozwijali w sobie takie nastawienie umysłu i serca, jakie miał nasz Pan.</p>
<p><strong><em>Rozważmy </em></strong>Fil. 2:1-2 – „[1] <strong><u>Jeśli więc w Chrystusie jest jakaś zachęta,</u></strong> jeśli jakiś bodziec miłości, jeśli jakaś wspólnota Ducha, jeśli jakieś współczucie i zmiłowanie; [2] dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie jednomyślni, odczuwający tę samą miłość, zgodni, jednego zdania” (EIB dosł.)</p>
<p>Słowa <strong><u>„jeśli jest jakaś zachęta w Chrystusie”</u></strong> można zrozumieć jako pytanie retoryczne. Apostoł zdaje się mówić: „Czy ktoś zaprzeczy, że te cechy należą się wszystkim, którzy przyszli do Chrystusa?”. Brat Russell w R-5810 komentuje te słowa: „<strong><u>Jeśli odkryłeś, że te owoce ducha są częścią charakteru Chrystusa, pozwól, by rozwijały się także w tobie</u></strong>”.</p>
<p>Szczególne znaczenie mają słowa <strong><u>„bodziec miłości”</u></strong>, które inne tłumaczenia oddają jako <strong><em>ulgę</em></strong> albo <u>pociechę przyniesioną przez miłość</u>. Miłość sprawia, że <u>nasze relacje w rodzinie, w pracy i w zborze są <strong>lżejsze i bardziej radosne. </strong></u></p>
<p>Mamy jeszcze dwa ciekawe określenia. Dosł. tłum. EIB mówi o współczuciu i zmiłowaniu. Przekład Toruński mówi o <u>serdecznym uczuciu</u> i miłosierdziu.</p>
<p>Ciekawy jest tutaj zwrot tłumaczony jako <strong>współczucie</strong>, <u>serdeczne uczucie</u>. Tak naprawdę – jak w BG – są to dosłownie <strong><em>„wnętrzności”</em></strong>. Słowo to oznacza <u>narządy wewnętrzne</u>, ale już w przenośni powiemy, że jest to <strong>siedlisko uczuć</strong>, wnętrze człowieka, a także sama czułość i serdeczność. Ten zwrot oznacza <strong>fizyczne poruszenie wnętrza,</strong> coś jak polski zwrot, że <strong><u>„serce się ściska”</u></strong>, a także takie pozytywne <strong>„buzowanie uczuć”,</strong> ale tych najlepszych: miłosierdzia, współczucia i czułości.</p>
<p><strong>To właśnie uczucie poruszyło Jezusa </strong>na widok głodnego tłumu ludzi<strong>.</strong> Podobnie było, gdy spotkał wdowę opłakującą zmarłego syna <strong>– Jego wnętrze zostało głęboko poruszone. (Mamy w Nowym Testamencie aż 12 wystąpień rej reakcji i to zawsze w odniesieniu do Boga, Chrystusa lub jakiejś postaci która wskazuje na Boga lub Chrystusa) </strong>W odpowiedzi na to uczucie Jezus <strong><u>DZIAŁAŁ</u></strong>: cudownie nakarmił zgromadzony tłum i wskrzesił młodzieńca z Nain. W obu przypadkach Jego głębokie współczucie przekładało się na konkretne działania. Przynosiło ludziom życie, nadzieję i pomoc.</p>
<p><strong>Taka miłość ma nas wypełniać</strong>. Miłość, która nie pozostaje bierna, lecz prowadzi nas do czynów pełnych troski i wsparcia dla drugich.</p>
<p>Werset 2:<strong> „dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie jednomyślni, odczuwający tę samą miłość, zgodni, jednego zdania”</strong>. „Manna” na 10 sierpnia komentuje ten fragment i przypomina:</p>
<p><em>„Co za wspaniałe napomnienia do jedności, pokoju i braterskiej uprzejmości! <strong><br />
Jak bardzo sugerują one cierpliwość, wyrozumiałość, delikatność, uczynność i pociechę jednych wobec drugich w Kościele! </strong>W ten sposób duch Pana może obfitować we wszystkich, by każdy mógł czynić możliwie największy postęp na właściwej drodze. Drodzy bracia, bądźmy bardziej godni miana Barnaby – pocieszyciela braci. <u>Niech Duch Święty obfituje w nas coraz bardziej, gdyż jest to dla Pana przyjemnością.</u> Jeśli będzie on mieszkał w nas obficie, wszyscy będziemy mogli być synami i córkami pociechy w Syjonie, przedstawicielami naszego Ojca oraz przewodami Ducha Świętego i prawdy.”</em></p>
<p>Greckie słowo tłum. jako „jednomyślni” można oddać: <strong>podobnie nastawieni </strong>(jak radio na tę samą częstotliwość, na <u>te same fale</u>).<br />
<strong><em><u>„Zgodni”</u></em></strong> zaś to greckie „sympsychos” – <strong>zrośnięci duchowo</strong>.<br />
<strong><em><u>„Jednego zdania”</u></em></strong> można oddać jako <u>mający jeden rozum</u>.</p>
<p>Nie chodzi o to, by w zborze każdy werset wyjaśnić tak samo i mieć jeden pogląd na każdą sprawę. Chodzi raczej o to, by mieć <u>jedno nastawienie serca i umysłu</u>: <strong>do Pana</strong> i <strong>do siebie nawzajem</strong>.</p>
<p>W Księdze Przyp. Sal. 15:17 mamy taką ciekawą myśl: <strong>„lepsza jest potrawa z jarzyn, a przy tym miłość, niż tłuste cielę, a przy tym nienawiść”</strong>. Na obecne czasy brat Johnson tłumaczy ten fragment tak: <em>&#8222;Lepiej jest korzystać z niewielkiej ilości prawdy z miłością u wszystkich, którzy w tym uczestniczą (=jarzyny z miłością) niż z bardzo wielu nauk, gdy serca są pełne nienawiści (=cielę z nienawiścią)&#8221;</em>.</p>
<p><strong>Filipian 2:3-4 &#8211;</strong> „[nie czyńcie] nic z samolubstwa ani dla [zaspokojenia] próżnej chwały, ale <u>w pokorze</u> uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie; nie doglądajcie każdy swego, ale też każdy tego, co innych.”</p>
<p><strong>„W pokorze” – najczęściej definiujemy pokorę jako właściwą samoocenę, ale „<u>Pokora</u>,</strong> jak definiuje brat Russell w R-5842, to <u>„uniżoność ducha, uznająca dobre cechy zarówno w Bogu, jak i w innych ludziach”</u>. Zamiast szukać wad, mamy dostrzegać zalety naszych braci i sióstr. Może ktoś z natury ma mniej talentów, ale wykorzystuje je lepiej? Może ktoś posiada zalety, których mi brakuje? Takie spojrzenie buduje jedność w zborze i przynosi radość Bogu.</p>
<p><strong>Oczywiście, aby tak było, musi być spełniony warunkiem z wersetu 3.</strong> „Nie czyńcie niż <u>z samolubstwa</u> ani dla zaspokojenia <u>próżnej chwały</u>”. Greckie słowo <strong>„eritheia”</strong> tłum. tu jako <strong><u>samolubstwo</u></strong>, ma wiele znaczeń i jest mnóstwo różnych jego tłumaczeń. <strong>Wśród tych znaczeń i synonimów występuje: </strong>egoizm, niezdrowe współzawodnictwo (BP), karierowiczostwo, namawianie do złych czynów, a nawet „partyjny, stronniczy duch”.</p>
<p>Drugie słowo, tłumaczone jako <strong><u>próżna chwała</u></strong>, oznacza też <u>zarozumialstwo</u>, tzn. wygórowane mniemanie o sobie i przecenianie  swoich zalet lub zasług (to także: ważniactwo i nadętość). <strong>Pamiętajmy, że to nie my Panu, ale Pan jest potrzebny nam.</strong></p>
<p>Lekcja w tym fragmencie jest taka, by <u>miłość do Jezusa okazać w szacunku do drugich</u>. Nie mamy powodu by patrzeć na innych z góry.</p>
<ol>
<li><strong> Wszystko, co mamy, jest darem.<br />
</strong>Wszystkie nasze organy uczuciowe i zdolności pochodzą od Boga, a naszą <u>odpowiedzialnością jest ich dobre wykorzystanie</u>. <strong><u>„Komu wiele dano, od tego wiele będzie się wymagać” </u></strong>– pamiętajmy, że ten werset jest o nas, a nie o innych.</li>
<li><strong> Każdy, kogo przyjął Bóg, ma wartość.<br />
</strong>Jeśli Bóg traktuje jakąś osobę jak swoje dziecko, to czy ja nie powinienem widzieć w niej brata lub siostry w Panu? <u>Nasz szacunek dla drugich przynosi radość Ojcu w niebie.</u></li>
<li><strong> Szukajmy dobra w innych.<br />
</strong><u>Każdy ma jakąś zaletę, której może nam brakować. </u>Doceniajmy ją i wspierajmy się wzajemnie. Łatwo znaleźć wady, ale <strong><em><u>czy nie lepiej podnosić nawzajem swoje opadające ręce?</u></em></strong></li>
</ol>
<p><strong>Werset 4 może być trochę trudny, bo nikt nie lubi, żeby ktoś wkraczał w jego lub w jej sprawy. </strong>A tu napisano: <u>„nie doglądajcie każdy swego, ale też każdy tego, co innych”.</u> Tak naprawdę jednak nie chodzi tu o to, żeby wchodzić w nie swoje sprawy. Są dwa ciekawe tłum. tego wersetu.</p>
<p>[1] to tłum. Sterna: <u>„Starajcie się dbać o interesy innych, a nie tylko o swoje”</u>, a [2] drugie to Nowy Przekład Dynamiczny: <strong>„Dbajcie o dobro braci i sióstr w wierze bardziej niż o swoje!”</strong>.</p>
<p><strong><u>O jakie interesy drugich mamy dbać?</u></strong> <strong>O duchowe! </strong>Choć to wyraża się też w pomocy fizycznej, materialnej, psychologicznej, społecznej itd. <strong>Myśleć o tym, czy mogę coś zrobić, żeby ich droga za Panem była lżejsza,</strong> czy mogę jakoś im usłużyć, czy mogę im sprawić przyjemność.</p>
<p><u>Nie mam tego robić na siłę</u>, ale <strong>jeśli będę wolny od egoizmu i ambicji to łatwiej mogę pomóc i zachęcić drugich, zobaczyć ich potrzeby.</strong> Jeśli ich widzę, to mogę szukać dla nich pola do działania i widzieć ich zalety i talenty.</p>
<p><u>Gdy są tacy ludzie, którzy dbają o drugich</u>, to w takich społecznościach wierzący rozkwitają, czują się potrzebni, nie czują się niewidzialni. <strong>Można też np. wziąć na siebie usługę, o której wiem, że ktoś jej nie lubi, </strong>a zostawić tej osobie do wyboru coś milszego. <u>Przykład zostawił nam Pan Jezus, który <strong>umył nogi uczniom przed ostatnią wieczerzą</strong></u><strong>. </strong></p>
<p><strong>Ważne jednak, by jeśli bierzemy się za coś, to nie robić tego z wyrzutem</strong> (że <u>tylko ja robię to co trudne</u>), ale z dziękowaniem Bogu, że możemy być w tym podobni do naszego Pana. Jak mówi List do FIlipian 2:13 – „To Bóg jest, który sprawuje w was chcenie i skutecznie wykonanie według upodobania swego”. Miejmy więc raczej wdzięczność do Boga że nas używa a nie pychę, bo to, co mamy to łaska od Pana.</p>
<p><strong>Pamiętajmy, że Bóg napełnia radością tego, kto służy drugim.<br />
To jest nagroda dla wiernych już w tym życiu! Radość w Panu.</strong></p>
<p>Jeszcze inne tłumaczenie wersetów 4 i 5 mówi: <strong><u>&#8222;Nauczcie się dostrzegać sprawy z punktu widzenia innych. Niech sam Chrystus będzie dla was przykładem.&#8221;</u></strong> (Philips) Jest to dosyć trudna sztuka, ale warta próby.</p>
<p><strong>Zbór w Filippi, do którego pisany był ten list miał ciekawy początek.</strong> Nie były to wielkie początki z punktu widzenia świata. Nie było tam spotkania na rynku miasta. Nie przywitano Pawła z kwiatami, nie było fanfar i w ogóle mało kto chciał z nim rozmawiać. <u>Jednak poza bramą miasta Paweł spotkał kilka pracujących kobiet. Rozmawiali sobie o Ewangelii na brzegu rzeki.</u></p>
<p><strong>Szanowani mieszkańcy Filippi bardzo by się śmiali, gdyby ktoś im powiedział, że ich miasto zostanie w ogóle zapamiętane w historii głównie dlatego, że pojawił się tam jeden mało znaczący Żyd i napisał później list do zboru, który powstał wtedy nad rzeką.</strong></p>
<p><strong><em>Zostawiłem sobie na koniec jeszcze jeden, szczególnie ważny „szlak”, którym chodził Jezus i który może być lekcją dla nas na ten i na kolejny rok: </em></strong></p>
<p>„Strumienie na pustyni”, Lettie Burd Cowman, 4 grudnia:</p>
<p><strong>„Jezus wstąpił na górę, aby samemu się modlić”</strong> (Mat. 14, 23)</p>
<p>Jedno z błogosławieństw dawnego sposobu obchodzenia szabasu polegało na pokoju, odpoczynku i świętej ciszy. Niepojęta moc ma swój początek w samotności. Wrony latają gromadami, wilki chodzą stadami, lecz lew i orzeł zawsze są samotnikami. Moc nie objawia się w krzyku i hałasie. <strong><u>Moc jest w spokoju.</u></strong> Jezioro musi być spokojne, aby niebiosa odbijały się w jego powierzchni. Pan Jezus miłował ludzi, jednak czytamy, że często oddalał się, by pozostać sam. Jak najczęściej starał się oddalić od tłumu, szukając spokojnego miejsca. Wieczorami „wymykał” się na wierzchołki gór.</p>
<p>W większości usługiwał w miastach i na brzegu morza, lecz bardzo lubił góry i często przy nadejściu nocy odchodził w zacisze ich spokojnych niszy.</p>
<p><strong>W naszych czasach szczególnie koniecznym jest szukanie odosobnienia, by być sam na sam z Panem i siedzieć u Jego nóg w świętym zaciszu Jego obecności. O, jakże nam trzeba wrócić do utraconej sztuki rozmyślania!</strong> Jak niezbędną jest nam zachęta, by mieć czas na przebywanie z dala od ludzi, od zgiełku i zamieszania wokół codzienności! O, jakże radośnie i przyjemnie jest otrzymywać pokrzepienie przez ufność w Bogu!</p>
<p><strong>Każdy wierzący człowiek pragnący mocy, powinien mieć swoje „Miejsce Najświętsze”, do którego wchodzi tylko Bóg.</strong></p>
<p><u>Ten fragment wydał mi się bardzo poruszający i bardzo ważny dla mnie osobiście na tę końcówkę roku i na rok 25-ty</u>. <strong>Siła samotności z Bogiem!</strong> Jezus wiele czasu spędzał wśród tłumów i wśród swoich uczniów, ale często też oddalał się na modlitwę, szukał ciszy i pokoju by być sam na sam z Ojcem. <strong><em><u>My też potrzebujemy takich momentów, by odnawiać swoje duchowe siły i czerpać moc z obecności Boga i z braku „rozpraszaczy”. </u></em></strong></p>
<p><strong>Myślę o naszej obecności w świecie internetowym.</strong> Istnieje takie zjawisko, które określa się jako <strong><em><u>FOMO</u></em></strong>, od ang. <em>Fear of missing out</em>. Chodzi o <u>lęk przed pominięciem czegoś ważnego</u>. Ciągłe sprawdzanie FB, smartfona..</p>
<p>Pewien pastor, <strong><u>David Whitehead z Nashville</u></strong> w stanie Tennessee postanowił, że przeciwstawi FOMO inny skrót: <strong><em><u>JOMO </u></em></strong>(<em>Joy of missing out</em>, czyli <u>radość z pomijania tego, co jest nieistotne</u>). Ten pastor zaproponował w swoim zborze<strong> <u>„cyfrowy post”</u> jako narzędzie duchowej odnowy. </strong></p>
<p>Chętni członkowie zboru w Nashville przez <strong><u>28 dni</u></strong> odłączyli się od cyfrowych rozpraszaczy i mieli skupić się na czterech etapach takiego<br />
<strong><u>cyfrowego postu</u>:</strong></p>
<ol>
<li><strong><u>Odłączenie</u></strong> – na tym etapie chętni mieli odinstalować ze swoich telefonów na jakiś czas serwisy społecznościowe jak Facebook, Tiktok, Instagram, różne gry i tak dalej. Mieli także rozważyć sami dla siebie, co ze swoich działań w internecie jeszcze <strong>„odciąć”</strong> lub <strong>„odłączyć”</strong>.<br />
2. <strong><u>Odkrycie</u></strong> – drugi etap polegał <strong>na odkryciu przestrzeni na modlitwę i na relacje poza internetem</strong>. Na prawdziwe kontakty z ludźmi, których naprawdę znamy, z naszej okolicy, aby to były REALNE kontakty. I oczywiście kontakt z Bogiem.<br />
3. <strong><u>Zachwyt </u></strong>– na tym etapie uczestnicy eksperymentu mieli podzielić się ze sobą świadectwami o tym, jakie korzyści przyniosło im docenienie ciszy i piękna stworzenia, gdy bardziej odcięli się od ekranów komputerów, tabletów i smartfonów.<br />
4. <strong><u>Określenie</u></strong> – czwartym etapem miało być <strong><u>określenie, czyli wypracowanie trwałych, zdrowych nawyków cyfrowych</u></strong>. Być może nie trzeba rezygnować ze wszystkiego, może warto pewne rzeczy przywrócić, ale w bardziej rozsądny sposób?</li>
</ol>
<p>Ten program <strong>”Cyfrowego postu”</strong> ogarnął wiele innych zborów protestanckich w USA, <u>stał się to dosyć spory ruch</u>. Oczywiście takie wyzwanie nie oznacza tylko samej przyjemności. <strong>Może pojawić się nuda, niepokój, może nawet natrętne myśli, przed którymi do tej pory ratowały social media, gry i nasze urządzenia.</strong> Trzeba więc mądrze zastępować je <u>realnymi kontaktami</u>, a także czytaniem dobrych treści i modlitwą.</p>
<p><strong><em>Zakończenie – zaproszenie do „chodzenia Jego drogami”</em></strong></p>
<p>Przypomnijmy sobie pytanie indiańskiego czarownika: – <u>„Gdzie On chodził?”</u>. <strong>Jezus szukał ścieżek </strong>miłości, pokory, współczucia i woli Ojca w swoim życiu. <u>Szukał dobrych realnych kontaktów, ale szukał też samotności.</u> Bruce Olson pod koniec swojej książki „Bruchko” napisał: &#8222;Największym cudem, jaki widziałem, były zmiany w życiu Motilone. <strong>W Jezusie Chrystusie odnaleźli cel swojego życia.</strong> Zerwali z indywidualizmem, który powstrzymywał ich przed niesieniem sobie wzajemnej pomocy. Teraz naprawdę troszczą się jedni o drugich; potrafią być ofiarni. Dzięki temu możliwy był wśród nich rozwój ekonomiczny i duchowy. <strong>Bez Chrystusa wszystkie ich pomysły grzęzły nie przynosząc efektów. Teraz ich problemy znajdowały rozwiązanie.</strong>&#8221;</p>
<p><strong>Mam nadzieję, że ten temat w jakiś sposób pomoże każdemu z nas przyjrzeć się swojemu życiu i zastanowić, czy nasze drogi prowadzą nas w „ślady Jezusa”. Przede wszystkim jednak nie zniechęcajmy się i patrzmy na ścieżki naszego Pana, patrzmy na naszego Zbawiciela!</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/pytanie-pewnego-indianskiego-czarownika/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11407</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pozyskany przez telegram</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/pozyskany-przez-telegram/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pozyskany-przez-telegram</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/pozyskany-przez-telegram/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Dec 2024 17:48:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[historie chrześcijańskie]]></category>
		<category><![CDATA[nawrócenie telegrafisty]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[telegraf]]></category>
		<category><![CDATA[telegram]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11384</guid>

					<description><![CDATA[Młody telegrafista w prowincjonalnym miasteczku martwił się o swoją duszę. Nie mógł przypuszczać, że wiadomość dotrze do niego w taki sposób. Nie spał całą noc, myśląc o potrzebie Zbawiciela, a rano poszedł do pracy powtarzając w sercu modlitwę celnika. Słoneczna pogoda i piękno letniego krajobrazu nie przyciągały jego uwagi, bo tęsknił za pokojem Bożym, jaki <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/pozyskany-przez-telegram/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="alignright wp-image-11385" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/Telegrafista.jpg" alt="" width="400" height="317" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/Telegrafista.jpg 700w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/Telegrafista-300x237.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />Młody telegrafista w prowincjonalnym miasteczku martwił się o swoją duszę. Nie mógł przypuszczać, że wiadomość dotrze do niego w taki sposób. Nie spał całą noc, myśląc o potrzebie Zbawiciela, a rano poszedł do pracy powtarzając w sercu modlitwę celnika. Słoneczna pogoda i piękno letniego krajobrazu nie przyciągały jego uwagi, bo tęsknił za pokojem Bożym, jaki odczuwa chrześcijanin.</p>
<p>Pogrążony w swojej tęsknocie, dalej się modlił: „Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznika” i wciąż powtarzał te słowa, gdy nagle stukot sygnału oznajmił, że ktoś wywołuje jego biuro. Zajął miejsce przy aparacie i szybko, z niezwykłym wzruszeniem, przeliterował wiadomość, którą przesyłał „Herbert” z Windermore do „J.B.” w Warworth: <strong><em>„Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”</em></strong>. <em>„W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie grzechów według bogactwa Jego łaski”</em>.</p>
<p>Nigdy wcześniej młody telegrafista nie spotkał się z taką wiadomością przesłaną jako telegram. Okazało się, że został on wysłany do pewnej służącej, która wcześniej w swoim utrapieniu napisała list do swojego brata, „Herberta”. Jego telegraficzna odpowiedź okazała się podwójnym błogosławieństwem, bo dotarła też do telegrafisty jako bezpośrednia odpowiedź z nieba na jego modlitwę. Tak właśnie ją przyjął, a jego wiara przejrzała i znalazła odpoczynek w Baranku Bożym.</p>
<p>__<br />
Na podstawie <a href="https://dabhar.org/wt/zeng/r0560b.htm">reprintu 560b</a>.</p>
<p>Zobacz <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">więcej świadectw</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/pozyskany-przez-telegram/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11384</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Gotowi umrzeć za Prawdę &#8211; dwie historie z kościoła podziemnego</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/gotowi-umrzec-za-prawde-dwie-historie-z-kosciola-podziemnego/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=gotowi-umrzec-za-prawde-dwie-historie-z-kosciola-podziemnego</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/gotowi-umrzec-za-prawde-dwie-historie-z-kosciola-podziemnego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Dec 2024 21:00:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[kościół podziemny]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania chrześcijan]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Wurmbrand]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[torturowani z powodu Chrystusa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11376</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Cechą wyróżniającą Kościół podziemny jest jego żarliwość w wierze. Duchowny, który ukrywa się pod imieniem „George&#8221;, opisuje w swej książce poświęconej Bożemu podziemiu następujące zdarzenie: Kapitan armii rosyjskiej na Węgrzech przyszedł do pewnego duchownego i prosił o spotkanie na osobności. Młody kapitan był bardzo zadufany w sobie i przejęty swoją rolą zwycięzcy. Kiedy wprowadzono go <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/gotowi-umrzec-za-prawde-dwie-historie-z-kosciola-podziemnego/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="alignright wp-image-11377" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault.jpg" alt="" width="400" height="225" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault.jpg 1280w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault-300x169.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault-1024x576.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault-768x432.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault-350x197.jpg 350w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault-528x297.jpg 528w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/maxresdefault-860x484.jpg 860w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />&#8222;Cechą wyróżniającą Kościół podziemny jest jego żarliwość w wierze.</p>
<p>Duchowny, który ukrywa się pod imieniem „George&#8221;, opisuje w swej książce poświęconej Bożemu podziemiu następujące zdarzenie:</p>
<p>Kapitan armii rosyjskiej na Węgrzech przyszedł do pewnego duchownego i prosił o spotkanie na osobności. Młody kapitan był bardzo zadufany w sobie i przejęty swoją rolą zwycięzcy. Kiedy wprowadzono go do małej sali konferencyjnej i zamknęły się drzwi, skinął głową w kierunku wiszącego na ścianie krzyża.</p>
<p>&#8211; Ty wiesz, że to jest fałszerstwo &#8211; powiedział duchownemu. &#8211; To zwykłe oszustwo, którego wy, duchowni, używacie zwodząc prosty lud, żeby bogacze trzymali ich w niewiedzy. No, ale teraz jesteśmy sami. Przyznaj mi się, że nigdy nie wierzyłeś, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym!</p>
<p>&#8211; Ależ ja, biedny młodzieńcze &#8211; duchowny uśmiechnął się &#8211; wierzę w to. To jest prawda.</p>
<p>&#8211; Nie pozwolę ci mnie oszukiwać! &#8211; wykrzyknął kapitan. &#8211; To poważna sprawa. Nie śmiej się ze mnie!</p>
<p>Wyciągnął swój rewolwer i przystawił do ciała duchownego.</p>
<p>&#8211; Jeśli nie przyznasz mi się, że to kłamstwo, strzelę!</p>
<p>&#8211; Nie mogę przyznać ci racji, bo to, co mówię, jest prawdą. Nasz Pan jest rzeczywiście i prawdziwie Synem Bożym &#8211; powiedział duchowny.</p>
<p>Kapitan rzucił swój rewolwer na podłogę i objął tego męża Bożego. W jego oczach pojawiły się łzy.</p>
<p>&#8211; To jest prawda! &#8211; zawołał. &#8211; To jest prawda. Ja również wierzę, ale nie byłem pewien, czy ludzie byli gotowi umrzeć za tę wiarę. Przekonałem się jednak, że tak. Och, dziękuję ci! Umocniłeś mnie w wierze. Teraz ja również mogę umrzeć dla Chrystusa. Pokazałeś mi, jak to zrobić.</p>
<p>Znam więcej podobnych przypadków. Kiedy Rosjanie okupowali Rumunię, dwóch uzbrojonych rosyjskich żołnierzy weszło do kościoła z bronią w ręku. Powiedzieli:</p>
<p>&#8211; Nie wierzymy w waszą wiarę. Ci, którzy jej natychmiast nie porzucą, zostaną zaraz rozstrzelani! Wy, którzy porzucacie swoją wiarę, ruszajcie na prawo!</p>
<p>Niektórzy przesunęli się na prawo; wówczas kazano im opuścić kościół i pójść do domu. Uciekli, by ratować życie. Gdy ci Rosjanie znaleźli się sami z pozostałymi chrześcijanami, uściskali ich i wyznali:</p>
<p>&#8211; My też jesteśmy chrześcijanami, ale chcieliśmy mieć wspólnotę tylko z tymi, którzy gotowi są umrzeć dla prawdy.</p>
<p>Tacy właśnie ludzie walczyli za ewangelię i nadal walczą w krajach komunistycznych południowo-wschodniej Azji. Ale nie walczą tylko za ewangelię. Są również bojownikami o wolność.<br />
W domach wielu zachodnich chrześcijan spędza się nieraz wiele czasu na słuchaniu świeckiej muzyki. W naszych domach także rozbrzmiewała głośna muzyka, lecz tylko po to, by zagłuszyć rozmowy na temat ewangelii i pracy podziemnej, tak żeby sąsiedzi nie mogli nas podsłuchiwać i donosić służbie bezpieczeństwa.</p>
<p>Jakże się cieszą chrześcijanie z Kościoła podziemnego z tych rzadkich okazji, gdy mogą spotkać chrześcijan z Zachodu, poważnie podchodzących do swojej wiary!</p>
<p>Ten, który pisze te słowa, jest mało znaczącym człowiekiem. Jestem jednak głosem tych, którzy są go pozbawieni, którym nałożono kaganiec i nie mogą opowiedzieć o sobie na Zachodzie. W ich imieniu proszę o bardzo poważne potraktowanie wiary i problemów chrześcijaństwa. W ich imieniu proszę o wasze modlitwy i bardzo praktyczną pomoc dla wiernego, cierpiącego Kościoła w krajach komunistycznych i wśród innych zniewolonych narodów.&#8221;</p>
<p>____<br />
Fragment pochodzi z książki Richarda Wurmbranda <a href="https://vm1.global/sites/default/files/books/POL_F0501_VOMBook_%20Tortured%20For%20Christ_%20Polish.pdf">&#8222;Torturowani z powodu Chrystusa&#8221;</a> (s. 93-94). Autor był rumuńskim pastorem i przeżył łącznie 14 lat w komunistycznych więzieniach. Przez wiele miesięcy w więziennej izolatce, wśród powtarzających się okrutnych i nieludzkich tortur fizycznych. Znosił głód, przenikliwe zimno, katusze prania mózgu i znęcanie się psychiczne dzień po dniu. Ta książka to opis jego doświadczeń i doświadczeń prześladowanych chrześcijan w Związku Radzieckim.</p>
<p>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/gotowi-umrzec-za-prawde-dwie-historie-z-kosciola-podziemnego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11376</post-id>	</item>
		<item>
		<title>&#8222;O Boże, świetny z Ciebie gość&#8221;</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/o-boze-swietny-z-ciebie-gosc/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=o-boze-swietny-z-ciebie-gosc</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/o-boze-swietny-z-ciebie-gosc/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Dec 2024 22:22:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[głoszenie ewangelii w zsrr]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania chrześcijan]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Wurmbrand]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[torturowani z powodu Chrystusa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11371</guid>

					<description><![CDATA[Z książki &#8222;Torturowani z powodu Chrystusa&#8221;, wydanej po raz pierwszy w 1967 roku: &#8222;Dla mnie zwiastowanie ewangelii Rosjanom jest „niebem na ziemi&#8221;. Głosiłem ewangelię ludziom różnych narodowości, ale nigdy nie widziałem ludzi równie spragnionych ewangelii jak Rosjanie. Mieli oni wielce pragnące dusze. Mój przyjaciel, pop prawosławny, zatelefonował do mnie i powiedział mi, że przyszedł do <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/o-boze-swietny-z-ciebie-gosc/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_11372" style="width: 310px" class="wp-caption alignright"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-11372" class="wp-image-11372" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/c925999b4d8c8656addd14521681-225x300.jpg" alt="" width="300" height="400" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/c925999b4d8c8656addd14521681-225x300.jpg 225w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/12/c925999b4d8c8656addd14521681.jpg 576w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /><p id="caption-attachment-11372" class="wp-caption-text">Richard Wurmbrand, &#8222;Torturowani z powodu Chrystusa&#8221;</p></div>
<p><span style="color: #0000ff;"><em>Z książki &#8222;Torturowani z powodu Chrystusa&#8221;, wydanej po raz pierwszy w 1967 roku:</em></span></p>
<p>&#8222;Dla mnie zwiastowanie ewangelii Rosjanom jest „niebem na ziemi&#8221;. Głosiłem ewangelię ludziom różnych narodowości, ale nigdy nie widziałem ludzi równie spragnionych ewangelii jak Rosjanie. Mieli oni wielce pragnące dusze.</p>
<p>Mój przyjaciel, pop prawosławny, zatelefonował do mnie i powiedział mi, że przyszedł do niego rosyjski oficer, żeby się wyspowiadać. Mój przyjaciel nie znał języka rosyjskiego. Jednakże, wiedząc o tym, że mówię po rosyjsku, dał mu mój adres. Następnego dnia ten człowiek przyszedł, żeby ze mną porozmawiać. Tęsknił za Bogiem, ale nigdy nie widział Biblii. Nie miał żadnej wiedzy religijnej i nigdy nie uczestniczył w religijnych spotkaniach (kościoły w Rosji były wówczas rzadkością). Człowiek ten kochał Boga, nie znając Go nawet w najmniejszym stopniu.</p>
<p>Przeczytałem mu Kazanie na Górze i przypowieści Jezusa. Kiedy skończyłem, zaczął tańczyć dookoła pokoju w radosnym zachwyceniu, wyznając: &#8222;Jakie cudowne piękno! Jak mogłem żyć, nie znając tego Chrystusa!&#8221; Wtedy pierwszy raz zobaczyłem człowieka, który tak przeogromnie raduje się w Chrystusie. Później popełniłem błąd. Przeczytałem o męce i ukrzyżowaniu Chrystusa bez przygotowania go na to. Oficer nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Kiedy usłyszał, jak Chrystus był bity, jak został ukrzyżowany i w końcu umarł, upadł na fotel i zaczął gorzko płakać. Uwierzył w Zbawiciela, ale teraz jego Zbawiciel jest martwy!</p>
<p>Patrzyłem na niego i byłem zawstydzony. Nazywałem siebie chrześcijaninem, pastorem, nauczycielem innych, ale nigdy nie brałem udziału w cierpieniach Chrystusowych w taki sposób, jak czynił to teraz rosyjski oficer. Patrzyłem na niego i było to jak oglądanie Marii Magdaleny, płaczącej u stóp krzyża; płaczącej też później, kiedy ciało Jezusa spoczywało w grobie.</p>
<p>Potem przeczytałem mu historię zmartwychwstania i obserwowałem, jak zmienia się wyraz jego twarzy. Oficer nie wiedział, że jego Zbawiciel powstał z grobu. Gdy usłyszał te cudowne wieści, uderzył w swoje kolana i zaklął &#8211; używając bardzo nieprzyzwoitego, ale bardzo „świętego&#8221; przekleństwa. Miał taki nieokrzesany sposób wyrażania się. Znowu ucieszył się, wesoło krzycząc: „On żyje! On żyje!&#8221; Ponownie ogarnięty radością tańczył dookoła pokoju!</p>
<p>Powiedziałem do niego: &#8222;Pomódlmy się&#8221;. Oficer nie wiedział, jak się modlić. Nie znał naszych „świętych&#8221; wyrażeń. Upadł na kolana razem ze mną, a jego słowa modlitwy były takie: &#8222;O Boże, świetny z Ciebie gość. Jeśli byłbym Tobą, a Ty mną, nigdy nie zapomniałbym Ci Twoich grzechów. Ale Ty jesteś rzeczywiście fajnym gościem! Kocham Cię z całego serca&#8221;.</p>
<p>Myślę, że wszyscy aniołowie w niebie przestali zajmować się tym, co akurat robili, żeby posłuchać tej podniosłej modlitwy rosyjskiego oficera. Człowiek ten został przecież zdobyty dla Chrystusa!&#8221;</p>
<p>____<br />
Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/o-boze-swietny-z-ciebie-gosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11371</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
