<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>julian grzesik &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/julian-grzesik/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Jan 2023 18:47:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>Początki naszej społeczności w Polsce</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-spolecznosci-w-polsce/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poczatki-naszej-spolecznosci-w-polsce</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-spolecznosci-w-polsce/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2023 18:47:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[historia badaczy pisma świętego]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=9802</guid>

					<description><![CDATA[Poniższe opisy są z pewnością naznaczone subiektywnym punktem widzenia autora. Pochodzą one z &#8222;Historii badaczy Pisma Świętego&#8221;, tom V, brata Juliana Grzesika. Autor ur. w roku 1924 sam należał do drugiego pokolenia badaczy Pisma Św. w Polsce. O wydarzeniach pisze więc często jako naoczny obserwator i współuczestnik. Publikujemy, ponieważ niewiele jest zebranych informacji na temat <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-spolecznosci-w-polsce/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_9803" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/Johnson-1939.jpg"><img fetchpriority="high" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-9803" class="wp-image-9803" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/Johnson-1939.jpg" alt="" width="400" height="247" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/Johnson-1939.jpg 538w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/Johnson-1939-300x185.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-9803" class="wp-caption-text">Przed 1939 r. – od lewej Aleksander Woch z żoną (zginęli w bombardowaniu Starówki Lublina w 1939 r.), tłumacz Kazimierz Zieliński, Paul Johnson, żona Wł. Koniecznego i St. Markiewicz z Cewkowa (zamordowany przez Niemców w czasie wojny).</p></div>
<p><span style="color: #000080;"><em>Poniższe opisy są z pewnością naznaczone subiektywnym punktem widzenia autora. Pochodzą one z &#8222;Historii badaczy Pisma Świętego&#8221;, tom V, brata Juliana Grzesika. Autor ur. w roku 1924 sam należał do drugiego pokolenia badaczy Pisma Św. w Polsce. O wydarzeniach pisze więc często jako naoczny obserwator i współuczestnik. Publikujemy, ponieważ niewiele jest zebranych informacji na temat tej historii, a lekcja życia tych wiernych sług Boga na pewno może być pomocna dla każdego i każdej z nas. Opis dotyczy przede wszystkim południowo-wschodniej Polski: </em></span></p>
<p>&#8222;Do organizujących się w zbory czytelników różnorakiej, w tym polemicznej literatury przywożonej przez imigrantów z USA i dzięki pracy zwiastunów Prawdy, wstępowali z usługą jak np. do Łosińca, na zaproszenie lub bez, pielgrzymi z wszystkich ugrupowań, którym umożliwiano usługę. W warunkach nieskrępowanej wolności, ścierania się idei &#8211; prawdy z błędem, jej obrońców z błądzącymi, podobnie jak za czasów Reformacji, kształtowały się postawy do prawdy i błędu. Niewielu w dzisiejszych czasach jest w stanie sobie uzmysłowić, ile zawdzięczają pionierom Ruchu Badaczy Pisma Świętego oraz uczciwie powiedzieć, czy są kontynuatorami czy grabarzami owego dziedzictwa.</p>
<p>W Małopolsce pracował misyjnie Jan Kusina z pow. mieleckiego, który poznał prawdę epifaniczną w Ameryce i w 1919/20 latach powrócił do Polski. W Krakowie zbór powstał dzięki dużemu wkładowi Jana Kusiny, ale A. Stahn spowodował, że w Krakowskim i na Śląsku, oprócz Szopienic &#8211; Katowic, tamtejsze zbory znalazły się w orbicie wpływów Zrzeszenia. Na Podkarpaciu, inicjatywę misyjną Kusiny przejął młodzieniec, Józef Wojnar. Docenił jego ewangeliczną działalność brat Johnson, czemu dał wyraz na konwencji we Lwowie, publicznie przywołując go, by zapoznać się z postępami jego działalności. <strong><em>Pamięć o Józefie Wojnarze błogosławi wszystkich, którzy zetknęli się z jego miłującą Boga, prawdę i ludzi misjonarską posługą. W owych czasach nie było tam wiele bitych dróg, więc całymi latami pieszo, potem rowerem brnął po bezdrożach, „wywiadując się, kto jest godzien&#8221; (Mt 10, 11). Gdy rozmokłe, gliniaste drogi uniemożliwiały przemieszczanie, brał rower na plecy, a płytkie strumyki o żwirowym podłożu stanowiły jakby bity gościniec.</em></strong></p>
<p>We Lwowie współtwórcami zboru byli m.in. ewangelista Hajdasz, pielgrzym Bieleć, Socha (odznaczony przez cesarza Austrii najwyższym odznaczeniem), Begiej, Popelasty, w Dawidowie Olchowy i inni. Odbywały się tam konwencje z udziałem Johnsona, a w tej części Małopolski jak w Milatyczach i okolicach powstało kilka zborów. Zbór lwowski ostał się w Prawdzie, przeszedł wszystkie rozdzielenia. Po wojnie, część członków osiadła w Polsce, w tym na Dolnym Śląsku.</p>
<p>Na Lubelszczyznę, jak do pow. tomaszowskiego, Prawda dotarła bezpośrednio z Ameryki, a podkład ewangeliczny dali jej prawosławni „bieżeńcy&#8221;, którzy w Rosji zetknęli się z baptystami. W Bełżcu, od Skowronka, który powrócił z Ameryki, pierwszy przyjął prawdę Piotr Steczkiewicz ze swym teściem Kucem, z którym przeszli wspólną edukację w okopach na froncie włoskim. Kamień, wrzucony oknem przez fanatyków, omal nie pozbawił życia c. Józefy w kołysce. Piotr S. był też oskarżony w sądzie w Rawie Ruskiej o bluźnierstwo, a zmarłego teścia Kuca, wbrew obowiązującemu prawu, musiano potajemnie w nocy pochować w lesie w Bełżcu na nieczynnym cmentarzu zmarłych na epidemię cholery. Prawdę przyjął też pobożny diak miejscowej cerkwi &#8211; Gajda z żoną, wdowa Dudkowa, Lewicki z siostrą Matyldą, Stefańcy i inni.</p>
<p>W Łosińcu prawdę przyjęło wielu cieszących się powszechnym uznaniem miejscowych prawosławnych, a wśród nich Teodor i Michał Mikuła, Motyka, Koweła, Niedbałowie. Przyjął prawdę Jan Kudyba, który wraz z bratem jako nieletni chłopcy, pozostawiając rodziców na Sybirze, przedzierali się do Polski, przez piekło rewolucji i wojny domowej, by na zgliszczach od podstaw odbudować spustoszone rodzinne gospodarstwo. (&#8230;) We wsi Maziły prawdę głosił Groch, zmarły po wojnie we Lwowie i Szpak, który przed wojną osiedlił się na Wołyniu. W Ulowie działał zegarmistrz Kasper. W Paarach Jan Skroban, Bondyra, Skiba, Rybizant i inni.</p>
<p>Józef Grzesik &#8211; legionista, po przeżyciach w wojnie z bolszewikami, ucieczce z niewoli, ukrywał się w okolicach Sławuty na polskich chutorach, był więc odpowiednio przygotowany na przyjęcie prawdy, której tak poszukiwał. Na jej trop naprowadzili go dwaj mężczyźni, którzy nie zdejmowali czapek w czasie procesji na „Boże Ciało&#8221; i pomogli nawiązać kontakt z współwyznawcami. Wspólnie z pielgrzymem Janem Kucem i Janem Skrobanem jako starsi, uzbrojeni w prawdę epifaniczną służyli i bronili rozległy terytorialnie zbór, którego, w odróżnieniu od innych ani razu nie rozdzieliły żadne przesiewania. (&#8230;)</p>
<p>Na krótko przed II wojną i po powrocie z robót w Niemczech, podobnie jak w Biłgorajskim Jan Machnio, czy bogobojny Jan Nagórny, Józef Bondyra rozwinął duchowe talenty starszego, ewangelisty i pielgrzyma. W pow. lubaczowskim i biłgorajskim wśród miejscowej ukraińsko-polskiej ludności powstało wiele zborów i ujawniła się znaczna ilość sług, a wśród nich pielgrzym Markiewicz, w czasie okupacji zastrzelony przez Niemców. <em><strong>Teodor Kusyk z Biszczy, samouk-malarz, po wojnie zam. w Tarnogrodzie, zmarł w Dynowie, w sposób życzliwy do wszystkich, propagował poselstwo Prawdy na tym zróżnicowanym etnicznie terenie.</strong></em> Na skutek podziałów w tych okolicach powstały zbory Wolnych Badaczy, a w 1936 r. CK. także znalazł zwolenników, w związku z czym nastąpiły kolejne podziały w kilku zborach.</p>
<div id="attachment_9804" style="width: 411px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/kulka-bielec.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-9804" class="wp-image-9804" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/kulka-bielec.jpg" alt="" width="401" height="239" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/kulka-bielec.jpg 642w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/01/kulka-bielec-300x179.jpg 300w" sizes="(max-width: 401px) 100vw, 401px" /></a><p id="caption-attachment-9804" class="wp-caption-text">Lublin 1942 r. &#8211; Jan Kulka wiezie Bielca ze Lwowa na zebranie do Mętowa.</p></div>
<p>W Zamościu, aktywnym misjonarzem okazał się działacz ludowy Machoń z Udrycz i inni, ale Brzask przejął zbór, a po 1945 r. Wolni. Podobnie w Wólce Niedźwiedzkiej zbór Brzasku przekształcił się w epifaniczny. W Krasnobrodzie propagował Prawdę były policjant Kość.</p>
<p>Jeszcze w Ameryce Wł. Wójcik z Lublina przyjął Prawdę żniwa i uczestniczył na I polskiej konwencji w Toledo. Po powrocie do kraju wykorzystywał sposobności i znajomości w rozpowszechnianiu poselstwa. Takim sposobem dał impuls do powstania zboru w Lublinie a inni do powstawania zborów w okolicznych powiatach i wsiach jak w Dąbrówce, Pawłowie, Dominowie &#8211; od których w latach trzydziestych odłączali się zwolennicy Stahna zw. Wolnymi. Prawdę epifanii w Pawłowie m.in. krzewił Ludwik Pakuła a inni, n.p. w Lublinie Aleksander Woch &#8211; pielgrzym (kawaler krzyża walecznych &#8211; ochotnik POW), który 9 IX 1939 r. wraz z żoną zginął w czasie bombardowania lubelskiego Starego Miasta. Poparcia prawdzie udzielili zasobni rolnicy Jan Kulka i Podstawkowa ze Świdnika, a na terenie miasta Jan Supryn (b. żołnierz carski, odznaczony krzyżem Gregoriańskim, obecny przy internowaniu cara, a potem z ramienia Rządu Tymczasowego pilnujący carską rodzinę w Starym Siole), który do końca życia był duszą tegoż zboru. W latach trzydziestych znaczącą rolę odegrali w jego rozwoju T. Sadowski, A. Górniak, Giza, Rogala, Supryn, Kieraga, Złotkiewiczowie, Skibowie oraz bogobojne siostry. W czasie rozdzielenia ze zwolennikami Kasprzykowskiego w 1936 r. nie zachwiały się w prawdzie tylko siostry Flisowa z Bankową oraz Jan Kulka z Mętowa, ale wszyscy powrócili do Ruchu Epifanii.</p>
<p>W okolicach Nałęczowa przyjął epifaniczne poselstwo Bednarz, co zmieniło jego życie małżeńskie w piekło, a kres za pomocą siekiery usiłowała położyć fanatyczna żona, podburzana przez księdza. Z Ameryki powrócili na te tereny Skorupski i Sitarski, którzy przyjęli prawdę w USA. Ostatecznie zbór w Nałęczowie opowiedział się po stronie Wolnych, a potem część za Stowarzyszeniem.</p>
<p>Na Polesiu i Wołyniu powstało kilka zborów epifanicznych, jak w Serchowie, Bystryczach, Włodzimiercu, Długowoli, do którego przeszedł chór cerkiewny. W 1937 r. odbyła się tam konwencja z udziałem Johnsona. Wojenne przejścia sprawiły, że w Prawdzie pozostały nieliczne jednostki. W Serchowie w osiemdziesiątych latach jeszcze istniał, dziś o tej orientacji nie ma tam już zboru [ostatnim starszym tego zboru był Ananij  Markow].</p>
<p>W 1966 r. siostry z lubelskiego, od nielegalnej wizyty w Bereznie zapoczątkowały odrodzenie Ruchu Prawdy epifanii na Polesiu. Potem, nielegalnie kilkakrotnie odwiedzał ich pielgrzym <a href="https://badaczebiblii.pl/andrzej-borda/">Andrzej Borda z Lubonia</a>, który był znany niektórym z przedwojennych wizyt, a po nim pojawiło się kilku innych sług. Obecnie, w tych okolicach, zrzeszeni w kilku zborach, Prawdę epifaniczną wyznaje około 150 osób. (&#8230;)</p>
<p>Największy liczebnie zbór istniał w Warszawie. Służyło w nim wielu sług, z których kilku było pielgrzymami Ruchu Epifanii, z przedstawicielem C. Kasprzykowskim. Było w nim dużo młodzieży, istniał chór, ale widocznie nie wszyscy wzrastali w znajomości prawdy, bo większość w 1936 r. opowiedziała się za CK, tworząc zręby dla nowego ugrupowania, pn. Stowarzyszenie B.P.Św. W prawdzie epifanii ostali się tylko tacy, którym ona pomogła rozwinąć się w znajomości Słowa Bożego, jak H. Hoffman, Jan Bieńkowski, Piotr Wiśniewski i inni. Wojna i powstanie warszawskie dokonały dalszego spustoszenia, ale wielu do końca wytrwało wiernie w swym poświęceniu.</p>
<p>Godna szczególnej uwagi była postać pielgrzyma Henryka Hoffmana, którego krewni w czasie okupacji stali się reichsdeutschami, zaś on za odmowę zmiany obywatelstwa był prześladowany, tułał się z rodziną po różnych miejscowościach G.G., aż żona, chora na gruźlicę, zmarła w Łosińcu. Henryk Hoffman zagrożony denuncjacją za ukrywanie Żydów, za co po śmierci został odznaczony przez Yad Vashem, wraz z córkami uciekł na roboty do Niemiec. W końcu wojny razem z nimi zdołał przedrzeć się przez zdemoralizowane sowieckie pozycje, by po powrocie do Polski nadal służyć braterstwu. Podobną, antyhitlerowską postawę zajął inny Niemiec, Ferdynand Presia. W czasie tułaczej wędrówki, przez całą okupację dzielił z Polakami ich los. Po wojnie osiedlił się w Dzierżoniowie, założył rodzinę i tam zakończył życie. Jakże kontrastuje postawa tych sług Boga, dla których Polska stała się ojczyzną z wyboru, z współczesnymi wyznawcami, którzy gremialnie, zwłaszcza młodzi, za swą ojczyznę wybrali dewizowe kraje zachodnie.</p>
<p>W Łodzi i Pabianicach, pomimo kilkakrotnych podziałów, zbór funkcjonował i odrodził się po II wojnie światowej. Tam Gestapo nękało Andrzeja Bordę, który był zmuszony ukryć się w Niemczech na przymusowych robotach, a jego żonę &#8211; Niemkę, po wojnie zamordowało UB. Natomiast za odmowę służby wojskowej, ścięto w Berlinie br. Donnera z Łodzi, a jego żona w 2004 r. zmarła w „Betanii&#8221; w Miechowie.</p>
<p>Zbory w Wielkopolsce i na Pomorzu w znacznej części opowiedziały się za prawdą epifanii. Należy przypuszczać, że ktoś z tamtych zborów uczciwie przedstawi ich historię (&#8230;)</p>
<p>W latach 1919 &#8211; 1939, każdy kto „kupował&#8221; &#8211; przyjmował prawdę, płacił za nią wysoką cenę (Izaj. 55:1). Ta nieliczna, w dodatku wewnętrznie zróżnicowana i często podzielona gromada zapalonych krzewicieli nauk o powtórnej Obecności, <a href="https://badaczebiblii.pl/restytucja/">restytucji</a>, <a href="https://badaczebiblii.pl/tysiacletnie-krolowanie-jezusa-chrystusa/">królestwie Bożym na ziemi</a>, była zmuszona przeciwstawiać się rzymskiemu, nietolerancyjnemu kościołowi, na którego usługach stały władze cywilne. Skąd czerpali moc ordynowani przez Pana (Izaj. 61:1-3) tego pokroju ewangeliści? Nie mogli przecież liczyć na odgórne dyrektywy, finansowe albo chociażby moralne wsparcie od kogokolwiek. Dodawała im siły wiara w prawdę, która stała się w nich „źródłem wody wyskakującej ku żywotowi wiecznemu&#8221; (Jana 4:14), wewnętrznym „ogniem gorliwości&#8221; (Jer. 20:7-9). Tylko tacy mogli stać się ustami Bożymi (Jer. 15:19), zwiastującymi „pocieszające rzeczy&#8221; &#8211; prawdę o restytucji i inne błogosławione wieści (Izaj. 52:7).&#8221;</p>
<p>_____<br />
Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-spolecznosci-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">9802</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wspomnienia Heleny i Juliana Grzesik &#8211; Lublin 2020, nagranie wideo</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/wspomnienia-heleny-i-juliana-grzesik-lublin-2020-nagranie-wideo/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wspomnienia-heleny-i-juliana-grzesik-lublin-2020-nagranie-wideo</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/wspomnienia-heleny-i-juliana-grzesik-lublin-2020-nagranie-wideo/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Jan 2022 13:15:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[helena grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[historie]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=8786</guid>

					<description><![CDATA[&#8211; Masz coś dobrego i mądrego? Dziel się! &#8211; z tej zasady wychodziła w swoim życiu siostra Helena Grzesik i zgodnie z tą zasadą chciałbym podzielić się nagraniem z mieszkania braterstwa Grzesik, które przekazał mi brat Jerzy Dworczyk. Są to wspomnienia z lat wojennych i powojennych, a także z szerokiej działalności br. Grzesik w związku <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/wspomnienia-heleny-i-juliana-grzesik-lublin-2020-nagranie-wideo/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&#8211; Masz coś dobrego i mądrego? Dziel się! &#8211; z tej zasady wychodziła w swoim życiu siostra Helena Grzesik i zgodnie z tą zasadą chciałbym podzielić się nagraniem z mieszkania braterstwa Grzesik, które przekazał mi brat Jerzy Dworczyk. Są to wspomnienia z lat wojennych i powojennych, a także z szerokiej działalności br. Grzesik w związku z przemytem Biblii na wschód i wsparciem, które okazywali Żydom, m.in. poprzez wydaną przez brata Juliana &#8222;Aliję&#8221;, czyli historię Żydów.</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/Iu1_m0serl0?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Film nagrał w odcinkach Mirosław Szut, a montażem zajęła się Sara Sidor.</p>
<p>Osoby, dla których wspomnienia wojenne okażą się interesujące, mogą jeszcze posłuchać nagrań zarejestrowanych w programie radiowym Michała Serkisa pt. &#8222;Spotkanie z panią Heleną Grzesik i panem Julianem Grzesikiem. Ich wspomnienia z młodości przeżywanej podczas okupacji&#8221;:</p>
<p>Część 1 &#8211;</p>
<audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-8786-1" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik.mp3?_=1" /><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik.mp3">https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik.mp3</a></audio>
<p>&#8212;<br />
Część 2 &#8211;</p>
<audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-8786-2" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik-czesc-2-1.mp3?_=2" /><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik-czesc-2-1.mp3">https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik-czesc-2-1.mp3</a></audio>
<p style="text-align: center;">&#8212;<br />
***</p>
<p><strong>Kilka zdjęć ze spotkania biblijnego w Rzeszowie, rok 2017:</strong></p>
<div id="attachment_8796" style="width: 586px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8796" class="wp-image-8796 size-large" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-576x1024.jpg" alt="" width="576" height="1024" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-576x1024.jpg 576w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-169x300.jpg 169w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-768x1365.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-864x1536.jpg 864w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-1152x2048.jpg 1152w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151110-scaled.jpg 1440w" sizes="(max-width: 576px) 100vw, 576px" /><p id="caption-attachment-8796" class="wp-caption-text">Siostra Helena Grzesik</p></div>
<div id="attachment_8797" style="width: 586px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8797" class="wp-image-8797 size-large" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-576x1024.jpg" alt="" width="576" height="1024" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-576x1024.jpg 576w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-169x300.jpg 169w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-768x1365.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-864x1536.jpg 864w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-1152x2048.jpg 1152w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_151310-scaled.jpg 1440w" sizes="(max-width: 576px) 100vw, 576px" /><p id="caption-attachment-8797" class="wp-caption-text">Brat Julian Grzesik i brat Michał Łotysz</p></div>
<div id="attachment_8799" style="width: 586px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8799" class="wp-image-8799 size-large" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-576x1024.jpg" alt="" width="576" height="1024" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-576x1024.jpg 576w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-169x300.jpg 169w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-768x1365.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-864x1536.jpg 864w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-1152x2048.jpg 1152w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170311_152200-scaled.jpg 1440w" sizes="(max-width: 576px) 100vw, 576px" /><p id="caption-attachment-8799" class="wp-caption-text">Braterstwo Grzesik</p></div>
<div id="attachment_8813" style="width: 778px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8813" class="size-large wp-image-8813" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_121318-768x1024.jpg" alt="" width="768" height="1024" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_121318-768x1024.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_121318-225x300.jpg 225w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_121318-1152x1536.jpg 1152w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_121318-1536x2048.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_121318-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" /><p id="caption-attachment-8813" class="wp-caption-text">Brat Julian Grzesik i brat Jack Zilch z USA</p></div>
<div id="attachment_8814" style="width: 790px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8814" class="size-large wp-image-8814" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_105630-1024x768.jpg" alt="" width="780" height="585" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_105630-1024x768.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_105630-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_105630-768x576.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_105630-1536x1152.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/20170312_105630-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 780px) 100vw, 780px" /><p id="caption-attachment-8814" class="wp-caption-text">Braterstwo Grzesik i braterstwo Czarneccy</p></div>
<p>____<br />
Zobacz <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">inne świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/wspomnienia-heleny-i-juliana-grzesik-lublin-2020-nagranie-wideo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		<enclosure url="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik.mp3" length="57969600" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/Wywiad-z-H.J.Grzesik-czesc-2-1.mp3" length="44797616" type="audio/mpeg" />

		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">8786</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czy słyszysz melodię poranka?</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/czy-slyszysz-melodie-poranka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=czy-slyszysz-melodie-poranka</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/czy-slyszysz-melodie-poranka/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Jan 2022 22:40:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[aleksander woch]]></category>
		<category><![CDATA[astrape]]></category>
		<category><![CDATA[bielec]]></category>
		<category><![CDATA[gokotta]]></category>
		<category><![CDATA[grzegorz parylak]]></category>
		<category><![CDATA[helena grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[joseph wolff]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[melodia poranka]]></category>
		<category><![CDATA[michał łotysz]]></category>
		<category><![CDATA[parousia]]></category>
		<category><![CDATA[paruzja]]></category>
		<category><![CDATA[poranek tysiąclecia]]></category>
		<category><![CDATA[powrót Jezusa]]></category>
		<category><![CDATA[psalm 108]]></category>
		<category><![CDATA[psalm 47]]></category>
		<category><![CDATA[psalm 59]]></category>
		<category><![CDATA[Syberia]]></category>
		<category><![CDATA[tysiąclecie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=8704</guid>

					<description><![CDATA[Ten wykład to kontynuacja bardziej teoretycznego wykładu, który przedstawiłem w zborze Pana w Bydgoszczy w czwartek. Nosił on tytuł: „Dzień powrotu Jezusa” i można go odsłuchać na stronie Badacze Biblii na YouTube’ie, a także na stronie www.badaczebiblii.pl. Dziś chciałbym zapytać o melodię poranka tego dnia. A tytuł naszych rozważań brzmi: Czy słyszysz melodię poranka? Psalm <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/czy-slyszysz-melodie-poranka/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ten wykład to kontynuacja bardziej teoretycznego wykładu, który przedstawiłem w zborze Pana w Bydgoszczy w czwartek. Nosił on tytuł:<a href="https://badaczebiblii.pl/dzien-powrotu-jezusa/"> „Dzień powrotu Jezusa”</a> i można go odsłuchać na stronie Badacze Biblii na YouTube’ie, a także na stronie www.badaczebiblii.pl. Dziś chciałbym zapytać o melodię poranka tego dnia. A tytuł naszych rozważań brzmi: <strong>Czy słyszysz melodię poranka?</strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/4RaZHr2chgo?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>Psalm 47:5-7 –</strong> <span style="color: #0000ff;">„Bóg wstąpił na tron wśród radosnych okrzyków, PAN zajął miejsce &#8211; rozległ się głos trąby. Grajcie, grajcie Bogu! Grajcie naszemu Królowi! Gdyż Bóg jest Królem całej ziemi, uświetnijcie to pieśnią!”</span></p>
<p><strong>Psalm 108:1-5 –</strong><span style="color: #0000ff;"> „Boże, moje serce jest gotowe: Pragnę śpiewać i grać. Pragnę całym sobą! Obudź się, harfo i cytro, gdy budzę się o świcie. Wysławiać Cię będę, PANIE, pośród ludów, będę Ci grał wśród narodów. Gdyż wielkość Twej łaski sięga niebios, a Twej wierności &#8211; obłoków. Wznieś się nad niebiosa, o Boże, niech nad całą ziemią zajaśnieje Twa chwała!&#8221;</span></p>
<p><strong>Ps. 59:16-17 –</strong> <span style="color: #0000ff;">„Lecz ja będę śpiewał o Twej mocy i weselił się o poranku Twoją łaską, ponieważ byłeś mi warownią i schronieniem w czasie niedoli. Moja mocy, Tobie będę grał, gdyż Ty, Boże, jesteś moją twierdzą &#8211; Boże mój, który darzysz mnie łaską.”</span></p>
<div id="attachment_8705" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8705" class="wp-image-8705" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/6216437358_cda40864f2_c.jpg" alt="" width="400" height="266" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/6216437358_cda40864f2_c.jpg 800w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/6216437358_cda40864f2_c-300x199.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/01/6216437358_cda40864f2_c-768x510.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-8705" class="wp-caption-text">fot. flickr.com/photos/rejik</p></div>
<p>Chcę od razu uspokoić tych, którzy może nie lubią śpiewać, a może uważają, że nie potrafią śpiewać. To Was nie skreśla. Nie musimy też lubić gry na harfie i cytrze. Melodie i pieśni, o których będzie mowa to melodie serc i umysłów.</p>
<p><strong>Każdy człowiek niesie z sobą pewną melodię życia. </strong>Taka melodia może być usłyszana, bo często jest to główny temat, o którym ktoś mówi. Czasami słychać tę melodię na czyimś profilu w internecie. Czasami słyszymy tę melodię w tym, co jest głównym działaniem w życiu danej osoby. Nie zawsze ktoś może poświęcić najwięcej czasu <strong><em>melodii swojego życia</em></strong>, ale jest to coś, do czego jego lub jej myśli wracają, kiedy może się oderwać od zapewniania bytu sobie i swojej rodzinie, od spraw wychowania dzieci i różnych ziemskich zobowiązań, które każdy człowiek posiada. Czasami pewna melodia lub idea łączy życie wielu osób.</p>
<p>Ja chciałbym przytoczyć kilka historii i pomówić o melodii, która łączyła wszystkie te osoby. Oczywiście będę tylko w wielkim skrócie podawał pewne przebłyski, jakieś pojedyncze nuty z melodii życia tych osób. Ale z tych krótkich scenek można czasami wywnioskować melodię życia, refren tego życia. Jak w programie „Jaka to melodia”… Nieraz już po jednej nutce uczestnicy odgadują całe piosenki.</p>
<p>&#8211; może zacznijmy od takiego brata Aleksandra Wocha, niewiele wiemy na jego temat, ale dość dużo, by usłyszeć tę melodię. W angielskiej „Teraźniejszej Prawdzie”, luty 1940, brat Johnson napisał o śmierci małżeństwa Woch w bombardowaniu w Lublinie 8 września 1939, tego właśnie brata i jego żony, i pisze o nich: &#8222;Oboje byli bardzo gorliwi &#8211; on walnie przyczynił się do utworzenia wielu nowych zborów, jak również do budowania istniejących zborów, a ona goszcząc nas za każdym razem podczas naszych dziewięciu wizyt w Lublinie&#8221;</p>
<p>O tym bracie powiedziane jest, że przyczyniał się do tworzenia i budowania zborów. Jak to robił? Wspomina o tym brat Julian Grzesik w swojej &#8222;Historii Ruchu Badaczy Pisma Świętego&#8221; [tom V] – cytuję –</p>
<p>„W Lublinie aktywnie pracował misyjnie Aleksander Woch, późniejszy pielgrzym, który za swoje zasługi w Polskiej Organizacji Wojskowej oprócz krzyża zasługi, otrzymał <strong><u>ciężką pracę przy czyszczeniu z żużlu parowozów PKP. Mając bezpłatne przejazdy, każdy wolny czas poświęcał na religijną działalność. Był do tego stopnia takim trybem życia zmęczony, że pewnego razu na wsi, w trakcie wieczornego wykładu, stojąc zasnął.</u></strong>”</p>
<p>Czy po tej jednej nucie słyszymy melodię o bracie, który tak wiele jeździł z ewangelią pociągiem  do braci, że przy jednej z usług zasnął na stojąco i to w trakcie swojego wykładu?</p>
<p>Braterstwo Woch zginęli na początku wojny. Inni słudzy stanęli wtedy przed pytaniem „co dalej?”. Kiedy większość braci zawiesiło swoje usługi wykładami, brat Bielec ze Lwowa służył dalej. Jeździł od zboru do zboru, wracał do domu i jechał znowu. Jego wykłady i jego postawa dodawały braciom siły i zachęty. Jak wspomina jeden brat z Łosińca: &#8222;Ze Lwowa do nas pociąg przyjeżdżał bardzo wcześnie rano. Nie było żadnych możliwości, żeby zawiadomić, że ktoś przyjedzie. Przyszedł brat Bielec sam od pociągu. Jeszcze spaliśmy, gdy przyszedł i otworzyliśmy mu drzwi. W drzwiach stanął [ciężko] pobity, pokrwawiony, zmaltretowany człowiek. Gdy rozbieraliśmy go, a tata umywał te rany, płakaliśmy nad nim, no a potem czegoś ciepłego się napił, położyliśmy go do łóżka i zasnął.</p>
<p>U nas miało być zebranie, zaczęli przychodzić bracia, ojciec mówi: «Cicho… Brat Bielec jest ciężko chory i u nas zebranie nie może być». Ale gdy tak któregoś z rzędu ojciec odprawiał, brat Bielec się nagle obudził i mówi: «Co, co ty mówisz? zebrania nie będzie? Bracia, zaraz się ubieram, będzie zebranie, oczywiście, ja tu po to przyjechałem». Wstał jak gdyby się nigdy nic nie stało, ubrał się, tylko było widać te sińce na czole, na policzkach; jednak tą swoją postawą, a potem usługą, wlał tyle otuchy, że chociaż na zebranie bracia przychodzili z różnych stron w ukryciu, bo się bali, to potem z zebrania poszli wszyscy razem.” Wierzyli, że Pan czuwa nad nimi, bo brat Bielec zaraził ich tym zaufaniem do Boga i dodał im otuchy.</p>
<p>Jak widać pewna melodia życia, melodia ufności i gorliwości, może się udzielić drugim, tak jak zwykła muzyka często się udziela. Zwłaszcza kiedy jest to rytmiczna melodia, pełna energii. A taka była melodia życia tych braci.</p>
<p>Ta sama melodia jeszcze przed wojną przygrywała w życiu brata Skowronka. Zacytuję, jak opisywał go mój dziadek Jerzy Szpunar w swoich wspomnieniach: &#8222;Otóż przyjechał pewien brat z Ameryki, o bardzo pięknym nazwisku Skowronek. Przywiózł tomy brata Russella i sporo innej literatury. Brat Skowronek, który przyfrunął z tak dalekiego kraju, uścielił sobie gniazdo we wsi Bełżec (…) i jak to Skowronek, nie usiedział na miejscu, ale zaczął fruwać po okolicy wyśpiewując cudowną melodię Wesołej Nowiny o zbawieniu, o Królestwie Bożym, o zmartwychwstaniu, o restytucji i innych pięknych prawdach, gdyż dobrze znał Prawdę. Zdobył sobie sporo pilnych słuchaczy i zorganizował kilka zborów. Ta historia o Skowronku to nie jest wymyślona przeze mnie bajka, było to prawdziwe nazwisko, które aż prosiło się, żeby użyć jako metaforę do działalności tego brata.&#8221;</p>
<p>Ciekawy był sposób jakiego brat Skowronek użył do głoszenia prawdy. Przywiózł on z Ameryki maszynkę do strzyżenia włosów. Była to wtedy wielka nowość. Przeważnie nożycami do strzyżenia owiec, strzyżono i mężczyzn, a tu była maszynka do włosów. No i przychodzili mężczyźni tam do salonu brata Skowronka, żeby im ostrzygł włosy maszynką, a brat Skowronek wykorzystywał ten czas, żeby głosić im prawdę i rozdawał Biblie, 1 tomy i inną literaturę.</p>
<p><strong>Co było melodią życia tego brata?</strong> Wydaje się, że była to ta sama melodia, która poruszała innych braci, którzy zaczynali wtedy tworzyć pierwsze zbory wierzących w prawdę żniwa w Polsce. W TP nr 39 mamy raport brata Johnsona z Polski. Był to rok 1929. „Niektórzy z naszych polskich braci są bardzo biedni, pracują za 16,5 centa dziennie. Dlatego nie byli w stanie opłacić podróży na konwencję. Ich miłość i oddanie się Prawdzie były tak wielkie, że niektórzy bracia i siostry przyszli aż 70 mil na konwencję i z powrotem szli również pieszo 70 mil do ich miejsca zamieszkania [być może chodzi o 70 km, bo jeśli o mile to byłoby ponad 100 km – dop. ws]. Gdy żeśmy to zobaczyli, nie mogliśmy powstrzymać się od płaczu.” – pisze brat Johnson.</p>
<p>Może teraz kilka sióstr. Pewna siostra z Syberii kilka razy przyjeżdżała na konwencję do Polski z Syberii. Sama podróż to było siedem dni i nocy. Ta siostra przez cały rok z małej renty zbierała pieniądze, żeby zebrać na bilet. Musiała cały rok oszczędzać. Bilet mogła kupić w jedną stronę. Później bracia z Polski kupowali jej bilet powrotny. Ale to nie wszystko. Ta siostra nie tylko korzystała, ale chciała też brać udział w pracy dla Pana. Wywoziła ona z Polski Pismo Święte i literaturę. W tym czasie na granicy były ścisłe kontrole komunistyczne, polityka: „żadnych Biblii do ZSRR”; ale siostry uszyły jej dużą torbę, która miała dwa dna. Pomiędzy pierwszym a drugim dnem było miejsce na literaturę, na to włożone były ubrania, a na wierzchu elementarz do pierwszej klasy. Kontrola zapytała: „wieziesz książki?” A ona mówi: „O tak, oczywiście!” i wyciąga ten elementarz do pierwszej klasy i mówi: „Proszę bardzo!” Oni się uśmiechają, a ona mówi: „ja się uczę polskiego i dlatego mam elementarz”.</p>
<p>Gdy zajechała na Syberię, jej zięć, który pracować w więzieniu dowiedział się, że przywiozła taką zakazaną literaturę i wysłał kontrolę do jej domu. Wszystko przewrócili, zrywali podłogi, skoro zięć zgłosił, to muszą gdzieś być te Biblie i ta zakazana literatura. A ona te książki schowała do komina. Owinęła w szmaty i wsunęła do komina, a nikt nawet nie myślał, że ktoś może schować Biblie w kominie. Włożyła Biblię w szyber komina i tak prawda zachowała się na Syberii.</p>
<p>A niedawno zmarła siostra Helena Grzesik? Może na początek powiem historię, którą podzielił się ze mną brat Jerzy Dworczyk. Jest to historia z jej ostatnich dni. W momencie kiedy przyjechali po nią ratownicy medyczni, gdy była już bardzo słaba, to pierwszą rzeczą, o którą poprosiła brata Jurka, to było żeby dał ratownikom zestaw ulotek o Królestwie, które miała zawsze w takim specjalnym pudełku o nazwie: <strong>„o Bogu”.</strong></p>
<p><strong>Czy słyszymy melodię?</strong> Ta sama melodia prowadziła s. Helenę, jej męża i innych braci i siostry, dużo wcześniej, w latach 60-tych gdy ruszali z ewangelią na Wschód. Te podróże były bardzo trudne i ryzykowne. Bracia i siostry przemycali Biblie i głosili ewangelię pomimo zakazów. Miasto Lwów było takim mostem, którym prawda z zachodu szła na wschód. To miasto było drzwiami. I w tym mieście w roku 66-tym w mieszkaniu braterstwa Parylak znalazły się siostry Helena i Halina oraz brat Jan Łagowski.</p>
<p>Jak wspominał te siostry i tę wizytę brat Grzegorz Parylak? Zacytuję z jego wspomnień: &#8222;One przyszły w swojej skromności, prostocie, przyjechały rozumiejąc prawdę, co było dziwne, bo wszyscy tylko wywracali tę prawdę, naciągali na swoją stronę. A one przyjechały uśmiechnięte, nie chciały żadnych korzyści, ale przyjechały z pomocą. Przywiozły Biblie, przywiozły Teraźniejsze Prawdy, przywiozły to, o czym wcześniej lud Boży nawet nie marzył. Co dalej? Zaczęły one zbierać razem tych braci i siostry rozrzuconych po miastach i wioskach, zbierać jak zabłąkane owce adresy – kto gdzie żyje, kto gdzie jest&#8221;</p>
<p>Te dwie siostry bez dokładnej mapy, bez pozwoleń ze strony władzy radzieckiej, pojechały w podróż do braci z Berezna na Ukrainie. Była to bardzo niebezpieczna podróż, ale żeby nie przedłużać, kiedy dojechały do tej miejscowości, zebrało się tam kilka wierzących rodzin, które ciekawe były co do powiedzenia mają goście z Polski. Spodziewali się oni braci, ale okazało się, że tylko siostrom udało się tam dostać.</p>
<p>W tych okolicznościach, w zupełnie nieznanym środowisku siostry Helena i Halina od popołudnia aż do godziny 4 rano odpowiadały na pytania. A zebrani byli ciekawi wszystkiego: kim są, jak się nazywają, gdzie należą, w jakie nauki wierzą itd. Siostra Helena odpowiadała, że są chrześcijankami i należą do Chrystusa, ale gdy nacierano, gdy pytali o konkrety odpowiadała: A czy potrzebna jest przynależność do któregoś kościoła? Czy nie wystarczy wierzyć w to, co zawiera Biblia?</p>
<p>W pewnym momencie tego spotkania siostra Tina Hałahuz zapytała: jak rozumieć proroctwo o wiernym słudze? Momentalnie spotkały się ich oczy i po krótki wyjaśnieniu tego proroctwa, bez podawania nazwiska, porozumiały się, że wierzą w tę samą prawdę żniwa. Wczesnym rankiem zaczęli przychodzić kolejni goście i znowu nie było mowy o śnie lub odpoczynku, dalej były pytania i duchowa społeczność. Była to melodia poranka.</p>
<p>Także w Polsce niełatwo było głosić ewangelię. Przypomina mi się siostra Maria Tchórzewska-Banaś. Dla siostry tej Pismo Święte było cudownym darem od Boga. Była pełna energii i gorliwości w opowiadaniu ewangelii już wtedy gdy była rzymskokatoliczką i wtedy, gdy należała do organizacji Świadków Jehowy. Później, do końca życia starała się głosić to, co rozumiała, jako najczystszą prawdę Słowa Bożego, prawdę o restytucji i królowaniu Chrystusa, które już się rozpoczęło. Siostra Maria nie przestała śpiewać tej ewangelii także w czasie, gdy za jej głoszenie można było się dostać do więzienia lub na zesłanie na Sybir.</p>
<p>Gdy głosiły, chodząc od domu do domu z drugą siostrą, weszły do pewnego mieszkania. Właściciel wpuścił obie siostry i zamknął drzwi na klucz. Zobaczyły tam jego mundur wojskowy, broń i inne akcesoria, które świadczyły o tym, kto to jest. Zwrócił się on do nich z groźbą, że nie wypuści ich dopóki nie powiedzą mu, kto je namówił do tego, by chodziły i głosiły. Gdy z krzykiem je pytał: „Kto was do tego namówił?” siostra Maria otworzyła Pismo Święte i przeczytała pierwszy werset, który zwrócił jej uwagę. Był to fragment z Księgi Jeremiasza 20:7 – „Namówiłeś mnie, Panie! A dałem się namówić; mocniejszy byłeś niż ja i przemogłeś”. Gospodarz uznał to za dobry żart i wypuścił te ewangelistki, ale podkreślił, żeby już nie chodziły i nie głosiły tej nauki.</p>
<p>A siostra Maria? Śpiewała melodię poranka przez kolejne kilkadziesiąt lat. Sam pamiętam jak prowadziliśmy siostrę do lekarzy w Bydgoszczy, a miała już wtedy ponad 90 lat i jak lekarze i pielęgniarki dziwili się jak może być ktoś tak bardzo schorowany, a jednocześnie taki uśmiechnięty i pełny optymizmu jak pani Maria. A ona z przekonaniem mówiła im o nadziei Królestwa. Dawała im ulotki i codzienne manny. Kiedy opowiadała o restytucji to zawsze miała promienny uśmiech. A teraz śpi snem śmierci i czeka, żeby znowu śpiewać na tę melodię. Jeśli jesteśmy przy Bydgoszczy to przypomina mi się jeszcze brat Józef i siostra Irena Montewscy. Br. Józef – pamiętam jego pamięć, gdy tylko było dodatkowe pytanie na badaniu beriańskim, czasami trudne, to wskazywał od razu nie tylko dokładne wersety, ale i miejsce gdzie coś było opisane w literaturze), Siostra Irena – pamiętam jej śpiew, pieśń 102 – „Czekam wiernie dnia Pańskiego” – było to śpiewanie prosto z serca.</p>
<p>Wspomnijmy jeszcze brata Michała Łotysza i innych braci, którzy za odmowę służby wojskowej trafiali do więzienia i spędzali tam czasami nawet do pięciu lat lub byli przenoszeni do ciężkiej pracy w kopalni, źle byli traktowani w tych więzieniach. Czy pamiętamy Brata Łotysza, jak w izolatce ćwiczy z pamięci swoje wykłady z Pisma Świętego? Jak inny brat szedł korytarzem więzienia i nagle uslyszał wykład z izolatki? Była to melodia poranka.</p>
<p>Ta sama melodia pobudzała i pobudza wiele osób, które nie były na pierwszej linii frontu głoszenia ewangelii. Wiele takich przykładów brat Łotysz przedstawił w wykładzie „Kosztowne perfumy” na spotkaniu w Chełmnie w roku 2015. Brat Łotysz wspomina tam choćby jak przyjechał do Polski brat Jolly i jak na konwencji w Łosińcu przyszli do niego w przerwie bracia i przynieśli woreczek pieniędzy, klepaków, groszy, jako ofiarę najbiedniejszej siostry ze zboru. Ta siostra nie miała renty ani emerytury, ani gospodarki. To skąd pieniądze? Przędła wełnę i składała te grosze na pracę Pańską. Oczywiście nie mógł brat Jolly zabrać tych pieniędzy do Ameryki, ale było to użyte na głoszenie ewangelii Królestwa w Polsce. A ile było i jest takich braci i sióstr, którzy na różne sposoby usługiwali Bogu, braciom i ludziom wokół? Ile sióstr starało się wychować dzieci na wierzących ludzi, ile starszych osób spędzało wiele godzin na modlitwie, ile osób stało z ulotkami i roznosiło ulotki do skrzynek, ile osób mimo zmęczenia i trudu czyniło różne usługi. Jak przeczytałem wczoraj na jednej pocztówce: <strong>„Najlepsza cząstka życia człowieka to jego drobne, bezimienne, zapominane czyny dobroci i miłości.” </strong>Te wszystkie czyny zapisane są w Księdze Pamięci Boga, „czyny świętych idą za nimi”, a ich cierpienia i łzy przechowane są w specjalnym bukłaku łez u Boga w niebie. Ta melodia poranka może składać się z bardzo małych spraw, u nas w zborze pewien brat przyniósł zaparzacz do wody. Potem ktoś kawę, ktoś herbatę i w tym miejscu, w tej zborowej mini-kuchni zaczęły się rozmowy o prawdzie i chrześcijańskim życiu.</p>
<p>Ta melodia niosła się też w innych krajach. Przeczytajcie bracia i siostry TP nr 176, s. 23 o doświadczeniach brata Jolly’ego w Grecji. O tym jak księża nakazywali, by ludzie nie kupowali u braci. Jak jeden z braci, który został zrujnowany mówił: „[wcale] nie obawiam się umrzeć – nic nie mam do stracenia oprócz małego kawałka gruntu, dwóch kóz i kilku kur”. A czy my coś mamy do stracenia, czy mamy coś lepszego w tym życiu niż nasza nadzieja Królestwa? To samo przeżywają do dzisiaj bracia i siostry, np. w Indiach, a także w Afryce, w takich krajach jak Uganda czy Kenia. W wielkiej biedzie i w wielkich trudnościach powstają tam zbory i są tam ludzie, którzy pragną ewangelii. Którzy pragną słyszeć melodię.</p>
<p><strong>Melodia Królestwa naszego Pana Jezusa Chrystusa.</strong> Melodia poranka. Chciałem opowiedzieć tutaj o człowieku, który śpiewał tę melodię jeszcze przed świtem, trochę jak drozd śpiewak, który zaczyna swój śpiew jeszcze nocą. Był to człowiek, który w Europie, w Afryce i w Azji wykonał podobną pracę do tej, którą William Miller wykonał w Ameryce, a nazywał się Joseph Wolff. Niedawno rozmawialiśmy o nim z bratem Czesławem Mikosiem, ale myślę, że jest to na tyle ciekawa postać, by kiedyś poświęcić temu bratu cały wykład, jeśli Pan na to pozwoli.</p>
<p>Wolff był człowiekiem, który wędrował po świecie, by zapowiadać wszystkim, że na ziemię powraca Jezus Chrystus, kochający zbawiciel świata.</p>
<p>Chodził w głodzie i pragnieniu, wszędzie w niebezpieczeństwach, był sprzedany jako niewolnik, był chłostany i bity kijami. Szedł pieszo setki kilometrów przez spalone piaski ziemi, albo w górach, w bijającym w twarzu śniegu, gdzie nogi drętwiały mu od zmarzniętej ziemi. Był znany z tego, że chodził bez broni i trzymał w ręku tylko Biblię. I tak przychodził do różnych nieznanych i dzikich plemion. Pytany jak przeżył bez broni, odpowiadał: &#8222;Moja broń to modlitwa, żarliwość dla Chrystusa i ufność w Jego opiekę. Mam jeszcze w sercu miłość do Boga i bliźniego, a w ręku Biblię.&#8221;</p>
<p>To czego Wolff jeszcze nie wiedział i co nie było jasne aż do powrotu naszego Pana to dokładny cel i sposób powrotu Jezusa. Wszystko to zostało piękne ukryte w grece tak, aby do właściwego czasu nikt nie mógł złamać tej pieczęci i zrozumieć zagadki paruzji czyli obecności już przybyłego Chrystusa, która miała być rozpoznana przez znaki czasu; że będzie to jaśniejący blask – gr. <strong>astrape</strong> – symbolicznego słońca (które na początku miało zostać zakryte przez burzowe chmury ucisku), że miał to być poranek, na który trzeba się zbudzić, a reszta świata zobaczy go po czasie, kilka symbolicznych godzin później.</p>
<p>Ten wykład nie przekona nikogo, że żyjemy o poranku dnia PARUZJI czyli obecności Syna Człowieczego, lecz wszyscy bracia i siostry z Polski, o których wcześniej mówiłem, wierzyli w tę właśnie naukę. W to, że paruzja już się rozpoczęła. Wierzyli oni, że Pan Jezus jest obecny i że po obaleniu szatana i jego panowania, Chrystus zaprowadzi na ziemi czasy odrodzenia, rządy pokoju i sprawiedliwości. Argumenty na ten temat przedstawiłem w 1 części wykładu pt. <strong>Dzień powrotu Jezusa</strong>. Zapraszam jednak wszystkich do postawienia sobie pytania: czy słyszę melodię poranka? Czy pragnę śpiewać w swoim sercu i życiu tę melodię?</p>
<p>Szwedzi mają takie określenie, które można przeczytać: gökotta <em>(lub może: ‘jakotta’) </em>Słowo to nie daje się przetłumaczyć. Jednak znaczy ono mniej-więcej <strong>„wstać o świcie, żeby wyjść i słuchać śpiewu ptaków.” </strong>W Szwecji jest taka tradycja wychodzenia o poranku rano w dniu Wniebowstąpienia (40 dni po Wielkanocy, a biblijnie 40 dni po zmartwychwstaniu), żeby po raz 1. wiosną posłuchać jak <strong>kukułka śpiewa swoje poranne pieśni.</strong></p>
<p>Celem tego wstawania ma być zdobycie pozytywnej energii na cały dzień i poprawienie samopoczucia psychicznego i fizycznego. Jednak takie poranne wstawanie i nasłuchiwanie nie jest łatwe. Tak jak w ogóle nie jest łatwo wstawać o świcie. Tak samo jest duchowo, zwłaszcza, że poranek Tysiąclecia jest ponury. Jednak czy śpimy czy nie, poranek nastaje, a panowanie Chrystusa wkrótce obejmie całą ziemię. <strong>Po dowody tego odsyłam do Słowa Bożego i do wyjaśnień Biblii przez tych, którzy zbudzili się przed nami, o samym świcie.</strong> Jeśli robimy sobie plany czytelnicze na nowy rok, to umieśćmy w nich tomy brata Charlesa Taze’a Russella – 1 i 2 – <a href="http://www.boskiplan.pl/">„Boski plan wieków”</a> i „Nadszedł czas” oraz 17. tom brata Johnsona – „Tysiąclecie”. Czytajmy te książki przy otwartej Biblii.</p>
<p>Pamiętajmy, że znaki czasów mówią nam o już obecnym Panu Jezusie, a nie o jego przyjściu w przyszłości. To bardzo nam pomoże w zrozumieniu paruzji.</p>
<p><strong>Co robić i jak żyć, jeśli słyszymy melodię poranka?</strong> Lub nawet jeśli nie mamy pewności czy Pan jest obecny, ale wierzymy, że jest On bardzo blisko. Zamiast własnego komentarz odczytam kilka fragmentów z czasopisma „Teraźniejsza Prawda”:</p>
<p>TP nr 32, rok 1928, s. 6, brat Johnson pisze &#8211; <strong>&#8222;Zwycięstwo w życiu można osiągnąć tylko przez skoncentrowanie wszystkich sił i rzeczy do jednego celu; życie ludzkie jest za krótkie, a jego władze</strong> [lub możliwości]<strong> są za słabe, aby nim więcej celów lub met osiągnąć, więcej niż jeden skarb. (&#8230;) Co jest naszym własciwym skarbem, rzeczą, którą my rzeczywiście miłujemy i do której się zupełnie oddajemy?&#8221; </strong>[Zadajmy sobie to pytanie]</p>
<p>TP nr 266, rok 1973, s. 10 – &#8222;palestyńskie orły gromadzą się do ścierwu, do ciała, po pokarm. Prawda jako światło zwraca uwagę ludu Pańskiego na jego wtórą obecność, prawda jako pokarm zgromadza lud Pański razem.&#8221;</p>
<p>TP nr 372, rok 1987, s. 5 &#8211; <strong>&#8222;Nie mamy oczekiwać, że Pan wpłynie lub pouczy naszych przyjaciół, krewnych lub sąsiadów, lecz mamy pamiętać, że On powierzył ten zaszczyt swojemu poświęconemu ludowi. W związku z tym mamy być: W PRACY NIE LENIWI, DUCHEM PAŁAJĄCY, PANU SŁUŻĄCY. Służąc prawdzie w kazdym dostępny nam sposób.&#8221; </strong>[te sposoby będą różne dla różnych osób, jesteśmy wolni i jesteśmy różni jak kwiaty w ogrodzie naszego Pana]</p>
<p>TP nr 205, rok 1962, s. 123 &#8211; &#8222;Niechaj wszyscy z oświeconego ludu Bożego dalej badają i wielce oceniają to cudowne widzenie planu Bożego świecące obecnie z Pisma Św. pamiętając, że gdzie nie ma widzenia [gdzie plan Boży nie jest zrozumiany] tam lud ginie.&#8221; [tam lud się rozprasza, demoralizuje i niszczeje…]</p>
<p>I jeszcze TP nr 251, rok 1970, s. 51 &#8211; <strong>&#8222;Czy nasi bliźni, sądząc nas na podstawie naszego codziennego postępowania nie będą przypuszczać, że zużywamy całą naszą energię w celu zdobycia niektórych z tych ziemskich nagród? Kto jest zwiedziony &#8211; oni czy my, w odniesieniu do naszego prawdziwego celu? Czy nasze czyny, tak samo jak ich, nie mówią głośniej niż słowa? Co jest naszym prawdziwym skarbem, rzeczą, którą my naprawdę kochamy i której poświęcamy samych siebie?&#8221;</strong></p>
<p><strong>&lt;&lt;&lt; Co jest melodią naszego życia? &gt;&gt;&gt;</strong> Dziękuję za uwagę…</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/czy-slyszysz-melodie-poranka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">8704</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Przemytnicy Dobrej Nowiny</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przemytnicy-dobrej-nowiny</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2021 12:22:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[barbara borej-hartman]]></category>
		<category><![CDATA[czasy związku radzieckiego]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta studencka bis]]></category>
		<category><![CDATA[głoszenie ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[helena grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przemytnicy biblii]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[ZSRR]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=7168</guid>

					<description><![CDATA[Poniższy artykuł napisała Barbara Borej-Hartman. Pochodzi z gazety studenckiej BiS, nr 13/1991. O panu Julianie Grzesiku i jego żonie Helenie pisaliśmy już w BiS-ie nr 7-8 i zapowiedzieliśmy wtedy, że jeszcze do tego tematu wrócimy. Dziś chcemy opowiedzieć więcej o ich niezwykłej działalności, jaką zaczęli prowadzić w 1966 roku i która właściwie trwa do dzisiaj <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7169" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7169" class="wp-image-7169" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii.jpg" alt="" width="400" height="279" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii.jpg 984w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii-300x209.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii-768x536.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7169" class="wp-caption-text">Na zdjęciu: Helena Grzesik i &#8222;przemytnicy&#8221; Biblii z zachodu, którzy dostarczali Biblie do Lublina. Dalej, różnymi sposobami, były one kolportowane do ZSRR.</p></div>
<p><big><span style="color: #0000ff;"><em>Poniższy artykuł napisała Barbara Borej-Hartman. Pochodzi z gazety studenckiej BiS, nr 13/1991.</em></span></big></p>
<p>O panu Julianie Grzesiku i jego żonie Helenie pisaliśmy już w BiS-ie nr 7-8 i zapowiedzieliśmy wtedy, że jeszcze do tego tematu wrócimy. Dziś chcemy opowiedzieć więcej o ich niezwykłej działalności, jaką zaczęli prowadzić w 1966 roku i która właściwie trwa do dzisiaj (1991 r.).</p>
<p>Chodzi mianowicie o dostarczanie Pisma Św. i innej literatury do państw bloku sowieckiego, dla ludzi różnych narodowości. Z biegiem czasu zakres tego szmuglu powiększał się i państwo Grzesikowie zaczęli również przerzucać maszyny do pisania, a nawet poligraficzne części. W ciągu tej 25-letniej działalności poszerzały się kręgi odbiorców literatury, zwiększała się liczba osób ją dostarczających i naturalnie ilość &#8222;trefnego&#8221; towaru (do tysięcy egzemplarzy książek). Wymyślano coraz to nowe sposoby przemytu. Oczywiście nie odbyło się bez wpadek, konfiskat i róznych kar.</p>
<p>Pan Julian od pewnego czasu notuje swoje wspomnienia, a pomaga mu w tym żona. Z pamiętnika tego, ale i z rozmów dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Otóż p. Grzesikowie są chrześcijanami o antytrynitarnych poglądach, ale działalność swoją prowadzili na rzecz &#8211; jak mówią &#8211; Kościoła Powszechnego. Bezinteresowne i pełne poświęcenia wysiłki podjęli wobec świadomości olbrzymiego głodu literatury religijnej o jakim dowiedzieli się i jaki potem już sami obserwowali wśród ludzi żyjących w straszniejszych niż Polska miejscach za żelazną kurtyną. Często przecież na setki czy nawet tysiące kilometrów (np. na Syberii) przypadała jedna książka religijna czy jeden egzemplarz Pisma Św., zawsze zresztą pieczołowicie przechowywany i chroniony.</p>
<p>Wspomnienia p. Juliana Grzesika [urzekają] opisami podziemia różnorodnych wyznań i organizacji religijnych, często bardzo licznych. I mogłoby się nawet wydawać, że programowa laicyzacja nie odniosła żadnego skutku. Pan Julian wiele razy był w ZSRR i świetnie zna realia życia w tym kraju. Można więc się dowiedzieć z jego opisów jak wygląda podróżowanie w tym kraju. Specjalne pozwolenia od władz (często nieosiągalne), nieznane dni i godziny otwarcia kas biletowych, koczujące na stacjach tłumy. Dla każdego, kto zna te realia, niesamowita może być opowieść p. Heleny o tym, jak w latach 60-tych i 70-tych w różnych przebraniach podróżowała na takich trasach, jak z republik nadbałtyckich na Krym czy Kaukaz. Robi wrażenie opowiadanie o wizycie jednego z przemytników w Serchowie na Polesiu, gdzie od 1939 roku aż do jego przyjazdu nigdy nie było żadnego cudzoziemca. Serchowo jest oddalone od granicy polskiej zaledwie o jakieś 150 km. Na tym bagnistym terenie nie uprawia się warzyw. Ludność zdana jest na dostawy z zewnątrz, ale wiosną i jesienią nie można dostać się do tej miejscowości. Stąd też dość często ludzie pozbawieni są podstawowych produktów żywnościowych. W zasadzie wszyscy mieszkańcy tych okolic chorują na szkorbut. Tylko jeden człowiek, inwalida wojenny bez jednej nogi, miał zezwolenie na prywatne posiadanie konia. Pewien starzec wyznał, że jeszcze nigdy w życiu nie spał na łóżku. Jego rodzina żyje w jednym pomieszczeniu wspólnie z inwentarzem rozkładając na noc pomost z desek, na którym śpią.</p>
<p>Jak już wspomniałam działalność p. Grzesików i innych ludzi im podobnych była bezinteresowna. Była natomiast wspomagana przez holenderską misję &#8222;Otwarte drzwi&#8221; oraz przez misje niemieckie. Tam drukowano Biblie i przywożono do Polski, ale wszelkie koszty przemytu pokrywali już Polacy.</p>
<p>Opowiadania i spisane wspomnienia ukazują, jak w imię ważnego celu konsolidowały się różne odłamy wyznaniowe. Zawiązywały się też liczne przyjaźnie. W domu Grzesików spotykali się Szwedzi, Niemcy z NRD i RFN (o Niemcach p. Grzesikowie wyrażają się szczególnie pochlebnie), Anglicy, Holendrzy oraz rzadziej &#8211; mieszkańcy różnych cześci Związku Sowieckiego. Spotkania nie zawsze były planowane, a więc czasem z braku odpowiedniego tłumacza dochodziło do różnych komplikacji i zabawnych nieporozumień. Można by o tym długo mówić, ale z braku miejsca muszę tego poniechać. Przedstawię natomiast niektóre sposoby przerzucania &#8222;towaru&#8221;, bo jest to chyba najbardziej emocjonujące. Bez wiedzy zainteresowanych osób oraz ze względu na zasadę, że na zimne nie zaszkodzi dmuchać, nie będą podawane nazwiska ani dokładne miejsca i czas działania, tym bardziej, że chodzi też o ludzi mieszkających i pracujących właśnie w ZSRR. &#8222;A w odniesieniu do metod nie istnieje potrzeba czynienia tajemnicy z czegoś, co dawno przestało nią być&#8221; &#8211; mówi pan Grzesik.</p>
<p>A więc jednym z dobrych sposobów, przy pomocy którego dostarczano Biblię i inną literaturę były&#8230; przesyłki pocztowe. &#8222;Niemałą pomoc we wcześniejszych okresie oddała poczta wojsk stacjonujących w Polsce, np. w Legnicy. Tego rodzaju przesyłki w zasadzie nie były kontrolowane. Nadawcą w takiej poczcie mógł być albo pracownik cywilny tam zatrudniony lub wojskowy, albo jego rodzina. Tylko Bóg jest w stanie obliczyć ilości wysłanej tym sposobem literatury&#8221; &#8211; wspomina p. Grzesik.</p>
<p>Poważną rolę w tym transporcie odegrali pracownicy kolei (oczyście na liniach międzynarodowych). Niektórzy z nich pobierali za tę usługę pieniądze lub świadczenia w naturze.</p>
<p>Czyniono też próby, i to dość udane, wykorzystania transportu wodnego. W Rumunii używano TIR-ów przy pomocy których dostarczano w głąb ZSRR tysiące sztuk Pisma Św.</p>
<p>Niemcy z NRD korzystali z usług komunikacji powietrznej i do pewnego czasu odnosili nawet sukcesy.</p>
<p>Kilkanaście lat temu bardzo popularne byly wczasy nad Balatonem i w Złotych Piaskach &#8211; to również odegrało swoją rolę w tej historii. Znaleziono także dojście do samochodów z ziemniakami i mięsem, które jeździły z Polski do ZSRR wożąc towar zasadniczy, a gdzieś pośród niego ukryty ten dodatkowy.</p>
<p>Korupcja w Sowietach nie zna granic, ale przecież zaskakującym może być, że pewne ilości przewożono przy pomocy bagażu dyplomatycznego. W przemyt angażowali się też niektórzy wybitni specjaliści z instytucji naukowych krajów RWPG, których bagaże w zasadzie nie były kontrolowane. Nie pomijano bardzo konspiracyjnych metod jak zapiekanie książek w chlebie czy cieście.</p>
<p>Pan Grzesik wspomina w pamiętniku przypadek, kiedy to jednocześnie dwie nie znające się kobiety przejeżdżały przez granicę z torbami pełnymi książek. W kolejce do odprawy celnej u tej pierwszej odkryto towar. No i sesancja, całą uwagę straż zwróciła na tę właśnie osobę, dzięki czemu tę drugą mniej kontrolowano. Kiedy indziej tym samym samolotem leciało dwóch nie znających się panów z tego samego miasteczka, mających takie same torby podróżne, a w nich książki. Doszło w dodatku do pomyłkowej zamiany tych toreb.</p>
<p>Takie przypadki świadczą o tym, jak dużo ludzi zajmowało się tą działalnością. &#8222;Wplątał&#8221; się w nią swego czasu nawet &#8222;pewien metropolita&#8221; kościoła prawosławnego. Niemałą rolę w przemycie odegrali również studenci KUL-u.</p>
<p>Sposobów, warunków i okoliczności związanych z przewozem Pisma Św., książek historycznych i literatury pięknej, maszyn itp. można by podać jeszcze więcej; długą i oddzielną opowieścią byłby sam opis przemytu przez Tatry.</p>
<p>Ta szlachetna i jakże rozległa działalność zasługuje na szczegółowe opisanie przez historyków. Jak dotąd zajęli się tym tylko Niemcy.</p>
<div class="entry-content">
<div class="entry-content">
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">7168</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Początki naszej działalności w ZSRR</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2021 08:25:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[berezne]]></category>
		<category><![CDATA[berezno]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelizacja na wschodzie]]></category>
		<category><![CDATA[helena grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[lwów]]></category>
		<category><![CDATA[orłówka]]></category>
		<category><![CDATA[praca pańska na wschodzie]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[równe]]></category>
		<category><![CDATA[równo]]></category>
		<category><![CDATA[ZSRR]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=7096</guid>

					<description><![CDATA[POCZĄTKOWY OKRES DZIAŁALNOŚCI W ZSRR Julian Grzesik, Lublin, 8 sierpnia 2012 r. I Od 1966 roku &#8211; pierwszego wyjazdu kilku osób do Lwowa, rozpoczęła się praca szczupłego grona z Lublina i Lubelszczyzny na terenie byłego ZSRR. Początkowo polegała ona na nielegalnym przewożeniu przez granice Biblii i literatury religijnej oraz odszukiwaniu i gromadzeniu rozproszonych współczłonków, szczególnie <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7097" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7097" class="wp-image-7097" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1.jpg" alt="" width="400" height="287" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1.jpg 800w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1-300x215.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1-768x550.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7097" class="wp-caption-text">Berezno w listopadzie 1966: do Jarmułków nielegalnie dotarły emisariuszki z Lublina. Z lewej Jarmułkowa, Helena G., Halina B., siostra Tiny z mężem Pawłem, z lewej stoją Misza Bojczuk, Jarmułka, Maksym Gałaguz z żoną Tiną, Erik Cylke, Niemiec, który pozostał baptystą.</p></div>
<p><strong>POCZĄTKOWY OKRES DZIAŁALNOŚCI W ZSRR</strong></p>
<p><em>Julian Grzesik, Lublin, 8 sierpnia 2012 r.</em></p>
<p><strong>I</strong></p>
<p>Od 1966 roku &#8211; pierwszego wyjazdu kilku osób do Lwowa, rozpoczęła się praca szczupłego grona z Lublina i Lubelszczyzny na terenie byłego ZSRR. Początkowo polegała ona na nielegalnym przewożeniu przez granice Biblii i literatury religijnej oraz odszukiwaniu i gromadzeniu rozproszonych współczłonków, szczególnie z terenów b. II RP. Wówczas na tamtych terenach niektóre zbory już nie istniały i do dziś się nie odrodziły, a w pozostałych nie odbywały się zebrania, zaś śladowa ilość byłych członków wegetowała duchowo, utrzymując między sobą dość nikłe związki. W miarę swych możliwości starał się je ożywiać Mikuła Fedko, wysiedlony z Łosińca do Żółkwi i odważna Anna Parylak ze Lwowa, u której w mieszkaniu w suterenie, sporadycznie odbywały się okazjonalne zebrania, na które ściągali rozbitkowie z różnych obłaści ZSRR. Oprócz Pamiątki Wieczerzy Pańskiej, odbywały się one sporadycznie częściej, gdy zaczęli się tam pojawiać Polacy.</p>
<p>Za Chruszczowa, gdy wzmogły się prześladowania w zamierzeniu ostatecznego zniszczenia religii, równolegle zaistniała możliwość swobodniejszego przemieszczania się przez granice sowieckiego imperium, nawiązania kontaktów, w tym udzielania wsparcia religijnego współwyznawcom. Prekursorami w zbliżeniu polsko-ukraińskim były mieszane małżeństwa, a w naszym przypadku Pan Bóg użył Zofię Grochową rodem z Paar (którą kilkakrotnie gościliśmy w Lublinie), a ona wprost przymusiła nas, byśmy w rewanżu pojechali do niej do Lwowa.</p>
<p>W 1966 roku wybrała się tam Helena z Haliną B. i Janem Ł., który usłużył po polsku u Parylaków, nie tylko lwowskim współwyznawcom, ale i z dalszych okolic. Atmosfera była podniosła i od tego czasu w różnych domach rozpoczęto się zgromadzać.</p>
<p>Chociaż zaproszenie Polaków dotyczyło pobytu tylko w danej miejscowości, lecz na szczęście przybysze z Polski w pełni nie zdawali sobie sprawy z grożących konsekwencji i dlatego cała trójka z Czopikiem pojechała do Zaleszczyk, do reemigranta z Małopolski, który znał Wojnara. Po krótkiej serdecznej gościnie, Jan Ł. z Czopikiem powrócili do Lwowa, a kobiety pojechały do Kijowa.</p>
<p>Ktoś z lwowskich baptystów dał im adres do współwyznawcy, gdzie zostały gościnnie przyjęte i przy okazji pobieżnie poznały Kijów. Ponadto spotkały się z sympatycznym odniesieniem ze strony taksówkarzy, jak również personelu dworca autobusowego, który ułatwił im kupno biletu do Równego. W trakcie jazdy w autobusie, by nie zwracać na siebie uwagi, cicho rozmawiały. Podsłuchał ich współpasażer i na głos powiedział, czego się boicie rozmawiać po polsku. W ten sposób wszyscy się dowiedzieli, że jadą dwie Polki, co w owym czasie było rzadkim wydarzeniem. Kierowca włączył radio na Warszawę i w takim przyjaznym towarzystwie przyjechały do Równego. Ich celem było jednak dotarcie do Jarmułków w Bereźnie, których kuzynka pracowała z Katarzyną Podstawkową i mieszkała blisko nas przy ul. Krańcowej. Nie mając mapy, nie zdawały sobie sprawy, że muszą jeszcze jechać ok. 80 km. Na szczęście uniknęły rutynowej milicyjnej kontroli dokumentów na stacji kolejowej i pod wieczór autobusem szczęśliwie dotarły do celu.</p>
<div id="attachment_7100" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7100" class="wp-image-7100" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3.jpg" alt="" width="400" height="238" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3.jpg 561w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3-300x179.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7100" class="wp-caption-text">Berezno: członkowie zboru &#8211; druga z lewej Tina i mąż Maksym.</p></div>
<p>Uprzednio listownie przez kuzynkę z Lublina, Jarmułkowie byli powiadomieni, że mogą spodziewać się gości, ale oni nie przypuszczali, że będą to kobiety. Tego pamiętnego dnia Hania bieliła zewnętrzne ściany domu, więc zauważyła obce osoby, które zaprosiła do swego domu. A że w pobliżu mieszka kilka rodzin braterstwa, więc wieść o przybyszach rozniosła się po wierzących w miasteczku, którzy tego wieczoru zaczęli do nich przybywać. W takich okolicznościach, w nieznanym im środowisku „biesieda” poważnych pytań i odpowiedzi trwała do ok. 4 godziny rano. Zebrani byli ciekawi wszystkiego, w tym kim są, jak się nazywają, gdzie należą, w jakie nauki wierzą itp. Helena odpowiadała, że są chrześcijankami i należą do Chrystusa, ale gdy nacierano, pytając o konkrety odpowiadała: czy potrzebna jest przynależność do któregoś kościoła? Czy nie wystarczy wierzyć w to, co zawiera Biblia? W pewnym momencie Tina Gałaguz pyta: jak rozumieć proroctwo o wiernym słudze? Momentalnie spotkały się ich oczy i po oględnym wyjaśnieniu tej posługi, bez wymieniania nazwiska, porozumiały się, że wyznają tą samą prawdę żniwa. Wczesnym rankiem, gdy goście zaczęli przybywać i pytać czy mogą porozmawiać z siostrami, nie było już mowy o śnie i wypoczynku. To historyczne już dziś spotkanie nie da się opisać, tam należało być i wewnętrznie przeżyć. Na wspomnienie o tych, braciach ogarnia wzruszenie.</p>
<p>Ze względu na własne bezpieczeństwo nie mogły one przedłużać swego pobytu, ale zdołały się zorientować, z kim mają do czynienia i kto z Tiną wyznaje jej poglądy na prawdę. Okazało się, że ojcowie Tiny i Fedi Jarmułki przed wojną czytali niektóre tomy Russella. Na on czas w Małyńsku zapoznawał się z tomami Grygory Kowalczuk a z Wolnych znikł zbór w Polanach a ostał się jedynie Kardasz. W Orłówce Owerko, ojciec Wiktora przyjmował prawdę I Tomu od Sergieja Sawańczuka, który za II RP na kursie zielonoświątkowców w Gdańsku, spotkał się z kimś, kto udostępnił mu Boski Plan Wieków. Pomimo ich częściowego oświecenia, ze względu na zniewolenie sowieckie, wszyscy należeli oficjalnie do zborów zarejestrowanych WSIECHB, o zabarwieniu zielonoświątkowym.</p>
<p>Dowiedziały się one również, że podobno w prawdzie ostał się ktoś we Włodzimiercu, a o losie zborów w Serchowie i Bystrzycach nic nie słyszały. Takie informacje z Wołynia przekazała nam Helena dopingując, że z braku tam literatury, Biblii ukraińskich i rosyjskich, nie możemy bezczynnie siedzieć, tylko wszelkimi sposobami dostarczać je tamtejszym wierzącym! Bardziej szczegółowe rozeznanie o położeniu współwyznawców uzyskaliśmy od małżeństwa Jarmułków, które w 1967 roku, przed naszym wyjazdem do Lwowa przyjechało zaproszone przez Podstawków, a dogłębniejsze w czasie naszego pobytu na Ukrainie na zaproszenie Grochowej z Winnik k/ Lwowa.</p>
<p>Pobyt Jarmułków w Lublinie zdopingował nas do poszukiwania dla nich Biblii rosyjskich, których w Polsce na on czas nawet w Brytyjskim Towarzystwie nie było. Pojechaliśmy więc do zboru Wolnych Chrześcijan w Moratynie za Łaszczowem, gdzie otrzymaliśmy sześć NT rosyjskich, które oni w ukryciu szczęśliwie przewieźli przez granicę. Te ewangelie okazały się pierwszymi jaskółkami tysiąca egz., jakie w ciągu lat z łaski Pana przez usługę tutejszych „bożych przemytników” dostarczono do ZSRR.</p>
<div id="attachment_7101" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7101" class="wp-image-7101" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2.jpg" alt="" width="400" height="348" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2.jpg 690w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2-300x261.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7101" class="wp-caption-text">Berezno 25 IX 1967: „Na pamiątkę drogiemu braterstwu Grzesikom od rodziny Gałaguzowych”</p></div>
<p>A zwykle z Bożej opatrzności, jak i w tym przypadku wielkie sprawy, mają swoje małe początki. Wybierając się na miesięczny pobyt do Lwowa, mieliśmy świadomość potrzeb tamtejszych oraz obowiązków w dostarczeniu im w ich języku Biblii i literatury, której nie posiadaliśmy. Pojechałem do W-wy na Zagórną, by je tam otrzymać. Po nabożeństwach poprosiłem o nie prezbitera Krakiewicza, a on mnie odesłał do księgarza Szturmy. Całe szczęście że już wyszedł do domu, więc tylko otrzymałem jego adres, ale w domu również go nie zastałem. Gdy następnym razem Edward B., poprosił go o Biblie, po stwierdzeniu, że jest Badaczem, nie dał mu ani jednego egz. W jego mieszkaniu zastałem tylko syna i w odwiedzinach małżeństwo z Łucka, skąd przed laty repatriowała się również rodzina Szturmów. Wytłumaczyłem im, że się wybieram na Ukrainę i nie mogę jechać z pustymi rękoma. Na pytanie, dla kogo je chcemy przeznaczyć odpowiedziałem, że obojętnie, ale dla wierzących. Gdy zapewniłem, że jedną Biblię dostarczę na wskazany przez nich adres w Łucku, dali mi sześć Biblii, lecz nie pamiętam ile NT. W obecnych czasach nasycenia rynku Bibliami, nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie mojej radości (podobnej do Marii Jones w Szkocji). Dodam tylko, że nie znając cyrylicy i nie mogąc czytać, by się upewnić, że istotnie są one w moim posiadaniu, w drodze powrotnej w teczce kilkakrotnie je przeliczałem.</p>
<p>Następnym problemem było ich ukrycie przed celnikami. Biblie umieściliśmy w teczce w pudełkach po proszku IXI, a w wagonie osobno postawiłem ją wysoko na półce. Natomiast licząc na inteligencję celników, pozostałe Testamenty i literaturę, wspólnie z Edwardem B., cały tydzień, u dołu celofanowego dużego worka wielokrotnie ukrywaliśmy je w konfekcji i butach. To wszystko byłoby niczym, gdyby nie opatrznościowa ochrona aniołów, której doświadczyliśmy naocznie.</p>
<p>Aby pomniejszyć rozmiary ewentualnej wpadki na granicy, postanowiliśmy jechać oddzielnie. Pierwsza wybrała się Helena z „nielegalną” literaturą i NT w bagażu, po przytwierdzeniu bandażami pod ubraniem i wszystko szczęśliwie przewiozła. Podążyłem za nią następnego dnia. Licząc na to, że widoczna przez celofan zawartość worka zadowoli celnika, nie śpieszyłem się z jego zdejmowaniem z półki. Ale gdy niemal wszyscy pasażerowi zostali sprawdzeni, celnik rozkazał mi zdjąć worek do kontroli. Ze względu na jego ciężar ledwo to mi się udało i zacząłem wyjmować rzeczy na środek wagonu. Gdy dwie trzecie zawartości już wyrzuciłem na podłogę i nic nielegalnego nie było, celnik kazał mi na tym poprzestać. W międzyczasie zobaczyłem, że celnicy i pogranicznicy, którzy zakończyli już odprawę, konduktorki i wszyscy pasażerowie jak urzeczeni wpatrują się w zawartość mego worka, ale ani celnik, ani ktokolwiek nie zwrócił uwagi na jedyną teczkę z Bibliami na górnej długiej półce. To było ich wprost cudowne zaślepienie.</p>
<p>Na dworcu we Lwowie oczekująca na mnie Helena z przyjaciółmi, wprost nie dała mi dojść do słowa natarczywie pytając, jak było i czy wszystko przywiozłem. W takich chwilach nie sposób określić skalę wzajemnych uczuć i wdzięczności dla Boga, za użyczoną łaskę służby. Powstrzymam się od opisywania naszego pobytu, zebrania i gościny w znanym środowisku we Lwowie, napiszę tylko o mej usłudze w zborze rejestrowanych baptystów przy ul. H. Górskiej. Było dla nas przeżyciem obserwowanie obecności licznej młodzieży, która (chociaż inwigilowana i spisywana przez Milicję), nie bała się przychodzić na zebrania, śpiewać w chórze i działać misyjnie. Zaproszony przez prezbitera usłużyłem tematem biblijnym i gdy chór zaśpiewał pieśń „<em>Pamiętam dzień</em>”, płakałem jak dziecko. Na następny rok epifaniczny „sługa” z Polski, w tym zborze pierwszy i ostatni raz był zaproszony do usługi. Jego tematem było widzenie na górze przemienienia. Ale jak im wyłożył, żeby nie myśleli inaczej jak on, podjęli uchwałę, aby na przyszłość żadnego z nieznanych Polaków nie zapraszać do podobnej usługi.</p>
<p>Jeszcze o jednym wydarzeniu nie sposób nie wspomnieć. Otóż wracając w towarzystwie kilku osób z zebrania od baptystów, na którym dość nieostrożnie, w sposób widoczny kilku osobom daliśmy NT, czym zwróciliśmy uwagę młodzieńca, który znajdował się w przededniu służby w armii sowieckiej. Początkowo nie zwracałem uwagi na osobę kroczącą za nami i obok nas, którą Helena skierowała do mnie z prośbą o Nowy Testament. Jego wyczekująca postawa na moją odpowiedź, w szczególności oczy do dzisiaj przyjemnie mnie prześladują i chociaż on o tym nie wie, przez lata inspirowały do zintensyfikowania przemytu Biblii. Mając jeden egz., z przyjemnością wręczyłem nieznanemu młodzieńcowi.</p>
<p>Obecnie skoncentruję się na pobycie w Bereźnie, Bystryczach, Małyńsku, Włodzimiercu i Łucku. Nie zdając sobie sprawy z grożącego nam niebezpieczeństwa ze strony KGB, zachowywaliśmy się tam swobodnie niemal jak w Polsce. Oprócz usługi w niedzielę słowem Bożym w rejestrowanym zborze, nie tylko sami, ale licząc się z niemożliwością ponownego przyjazdu, z Młynowa ściągnęliśmy Pacygona rodem z biłgorajskiego i po południu mieliśmy „biesiedu” w dużej społeczności wierzących z miasteczka i okolicy Berezna. KGB nam nie przeszkadzało, ale lubelskie UB nadmieniło, że otrzymali pismo, żeby więcej takich „turystów” do nich nie posyłać. Nie sposób opisywać atmosfery panującej w trakcie pytań i odpowiedzi w czasie tej niezapomnianej społeczności.</p>
<p>W 1966 roku jak Helena znalazła się w Bereźnie w Domu Towarowym, słyszała za sobą: <em>eto Polaczka</em>, a w Sarnach po zlustrowaniu wprost nas zapytano, <em>gdzie się tu wzięli Polaki</em>? Jak się zorientowaliśmy, to na wołyńskim Polesiu, gdzie popełniono straszne zbrodnie, przed nami pojawiło się zaledwie kilku Polaków, którzy odwiedzali swe mieszane rodziny. Gdy na następny rok pojechali tam Podstawkowie, to w jednym z domów obserwował ich milczący człowiek, który w końcu wypytał ich czy są rodziną i gdy się dowiedział, że tylko duchową, rozpłakał się mówiąc: <em>ja nigdy nie myślałem, że Polak może być dla Ukraińca bratem.</em></p>
<p>Na początku spotkania w Bereźnie, Pacygon bez rozeznania w jak zróżnicowanym środowisku wyznaniowym się znalazł, zaproponował dyskusję na temat trójcy. Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji i skierować dyskusję na chrystocentryczne tematy. Na szczęście jakoś się to udało, bez szkody dla dalszego rozwoju tam i w okolicy poselstwa Prawdy.</p>
<p>W Małyńsku, bliżej zapoznaliśmy rodzinę Kowalczuków i dowiedzieliśmy się, że Grygory ukończył kilka klas szkoły polskiej. Aby mógł czytać tomy wykładów Russella wypożyczone od Kardasza, szedł w pole i na głos je czytał. Obecnie po polsku płynnie rozmawia i czyta literaturę, a ponadto jest świetnym mówcą z donośną, przekonującą tonacją głosu. Kardasz był na spotkaniu z nami w Bereźnie i prosił, ażebym nic nie mówił o podziałach wśród Badaczy, za co go oceniłem, ale jak się dowiedziałem, że miało to dotyczyć tylko mnie, a nie jego w oczernianiu Johnsona.</p>
<p>Z Kowalczukiem wybraliśmy się koleją do Sarn, a dalej autobusem do Włodzimierca do Tarasiuty Romana, którzy z żoną starszego Szamy (od swego brata we Lwowie) i jednym bratem z okolicy ostali się w prawdzie, z licznego zboru w Długowoli, do którego przed wojną przeszedł z prawosławia cały chór cerkiewny. We Włodzimiercu przed wojną odbyła się konwencja z udziałem Johnsona. Okres wojny i sowieckiej tyranii rozproszył jego członków i tylko Pan Bóg wie, który z nich okazał się plewami, a kto ostał się wiernym w poświęceniu. Ze starszym wiekiem (którego żona wytrwała w prawdzie), mieliśmy nieprzyjemność rozmawiać. Podobnie do Jonasza żądał od Boga zniszczenia wszystkiego razem z nim. Po naszym odjeździe był u nich też A. Borda i sporadycznie odwiedzał ich Wiktor Chilczuk.</p>
<p>W rozmowie Tarasiuta podkreślał wyższość sowieckiej władzy nad polską, która im wybudowała kilka bloków mieszkalnych i Dom Towarowy, w którym pracowała jego synowa. Nie wspomniał, jakim kosztem tego dokonano, na które nie może sobie pozwolić żadne państwo w świecie, chroniące prawa własności swych obywateli! Podobnie w Tarnopolu, jeden z Wolnych, rodem z Biłgorajskiego przekonywał mnie, że jeszcze nie ma ucisku. Jego syn z synową pracowali w handlu, to na pewno niedostatku nie cierpieli, a nawet zdołali wybudować piętrowy dom, więc tylko czekali na koronę nieśmiertelnej, Boskiej natury. Dziwić się tylko należy, że osoby niby „w prawdzie” patrzą na światowe znaki czasu przez pryzmat swych żołądków i nawet nie są w stanie zauważyć pozbawienia przez totalitarne systemy ubezwłasnowolnionych obywateli z materialnych i duchowych wartości. Po śmierci Tarasiutów i Szamowej podobno w prawdzie pozostała tam jedna siostra a w okolicy brat, którego po latach spotkałem w Orłówce.</p>
<p>[&#8230;]</p>
<p>Po powrocie do Lwowa pojechaliśmy z Czopikiem do Tarnopola do Gusków i jego teściów przy ul. Oziernej, gdzie zgromadziły się będące w prawdzie osoby wysiedlone z Polski. Usłużyłem im i na usilne naleganie Czopika, postanowiliśmy pojechać na Mołdawię do Lechowiczów. A że dotychczas nikt ich nie odwiedzał, nie otrzymaliśmy dokładnych danych, do jakiej stacji mamy jechać. Ktoś wspomniał, że do Bender, więc pytaliśmy o stację Bandery, czym wzbudziliśmy dyskretne uśmieszki na twarzach kolejarzy, że lachy poszukują bandery. Kupiliśmy bilet do Rozdzielni pod Odessą i wyruszyliśmy w drogę. Spania nie było, bo ruch pasażerów i egzotyczny wygląd niektórych, np. dużego „stada” kołchoźniczek w kufajkach, przedstawiały dla nas nader intresujące obiekty.</p>
<p>W Rozdzielni przesiedliśmy się na pociąg do Kiszyniowa i po drodze dopytywaliśmy się o stację Bendery i Siemionowkę, aż Żyd konduktor nas zrugał, że on nie musi znać wszystkie derewnie. Dojechaliśmy do Bender gdzie na rozkładzie jazdy autobusów zobaczyliśmy rozpiskę do Siemionowki, ale ostatni samochód już odjechał. Nie mając innego wyjścia wsiedliśmy do samochodu jadącego do rejonowego Suworowa (obecnie Sztefan Vody), wypytując pasażerów gdzie wysiąść do Siemionowki. W ten sposób wszyscy się dowiedzieli o obecności Polaków, a jeden inteligent przedstawił się, jako agronom kołchozu im. Lenina i zaofiarował swą pomoc we wskazaniu gdzie najbliżej tej wsi mamy wysiąść.</p>
<p>W pewnej chwili siedząca przed nami kobieta odwróciła się i pyta: a do kogo wy tam jedziecie? To wam nie rozkazali jak jechać? Zorientowałem się, że jest z KGB, więc wymijająco odpowiedziałem: <em>jak nie znacie derewni, to co wam da nazwisko naszego krewnego</em>. Wtedy ona powiada, <em>ja rabotaju w pasportnym stole i czerez moje ruki idu wsie prygłaszenia innostrańców</em>. Nie mając wyjścia powiedziałem: do Lechowicza. Wówczas powiedziała: <em>nie pomnu, ale ja była na odpuskie może podruszka diełała wasze dokumenty</em>. W tej sytuacji szepnąłem Helenie, wysiadamy w Kałuszanach i gdzieś przesiedzimy do rannego przyjazdu samochodu do Siemionowki. Zatrzymał nas agronom mówiąc, że to nie tu, ale należy wysiadać przy winiarni, do której samochodami okoliczni kołchoźnicy przywożą winogrona. Nie mając wyjścia jedziemy dalej. Istotnie samochód przystanął przy długiej kolejce samochodów i dużej grupie kierowców oczekujących na usunięcie awarii taśmociągu. Agronom podszedł do nich i oznajmił, że innostrańcy potrzebują pomocy, więc ta cała gromada a wśród nich milicjant podeszła do nas pytając: <em>a do kogo wy jedziecie, do diadi Wani</em>, gdy potwierdziliśmy odeszli, a my oczekując widzieliśmy oficerów z żółtymi pagonami jak przyjeżdżali do winiarni, zapewne na pijatykę.</p>
<p>Wreszcie rozpoczął się rozładunek i kierowca z Siemionowki usadowił nas w samochodzie, którym podjechaliśmy pod dom Lechowiczów i oznajmił: <em>macie gości z Polski</em>. Usłyszeliśmy tylko radosne okrzyki i już znaleźliśmy się w objęciach gospodarzy. Okazało się, że się wzajemnie nie znamy, ale na ścianie oprócz Boskiego Planu Wieków wisiała mapa z oznaczoną wsią MIŁKÓW.</p>
<p>Spędziliśmy u nich trzy radosne, szczęśliwe i niezapomniane dni. Zwiedziliśmy kołchoz i okalające wieś plantacje różnego sortu winogron. Jan zachęcał nas do spożywania winogron zapewniając, że choćbyśmy najwięcej zjedli to nam one nie zaszkodzą. Widzieliśmy nieporównywalny do polskich cmentarz, na którym pasło się bydło, kartofle wielkości orzecha, beczki win w każdym gospodarstwie i spieczone słońcem trawy, po których jak po szczotce nie sposób chodzić boso. Czysty czarnomorski klimat , spokój, przyjaźni ludzie a nade wszystko pobożni gospodarze czyniły błogosławionym nasz pobyt w Siemionowce. Wiele czasu poświęciliśmy na rozmowy o ich duchowym położeniu, walce z baptystycznym sekciarstwem, które przyjąwszy prawdę opuścił ich miejscowy prezbiter i pozostawał w społeczności z Lechowiczami. Podobnie jak z Bondarukiem w Łucku, z tym prawdziwym sługą Pana mieliśmy miłą społeczność.</p>
<p>W czasie konwencji w Sztefan Vody i po jej zakończeniu spotkaliśmy innego szermierza ewangelii, który również zmarł w niedługim czasie. Ubolewałem, że na konwencji nie dano mu sposobności przedstawienia zmagania się ludu Bożego z totalitaryzmem, a zamierzając pisać tylko o początkach posługi, pomijam wiele innych bardzo cennych wątków.</p>
<p>Do domu wróciliśmy z postanowieniem, że gdzie tylko Bóg otworzy nam drzwi, zaktywizujemy działalność w ZSRR. Długo na to nie musieliśmy czekać, bo bieg wydarzeń sam je nam narzucał.</p>
<p>Na zaproszenie z Berezna wybierali się Podstawkowie, nalegając bym dał im Biblie. W międzyczasie z grubej mortadeli Olek usunął zawartość i w nią (bez okładek) włożył ofiarowaną przez Zofię S., książkę Pytań i Odpowiedzi, której na szczęście nie odkryli celnicy.</p>
<p>Pytając różne osoby o Biblie, uzyskałem informację, że w Bielsku Białej posiada je Prower. Gdy się zbliżał czas ich odjazdu, napisałem do przyjaciela w Bielsku, by udał się do niego i poprosił o Biblie. Zdopingowany listem odwiedził Prowera akurat wówczas, gdy Szwedki przywiozły Biblie. Jak się dowiedziały, że je potrzebujemy wyraziły życzenie zawiezienia do Lublina. W owym czasie osobiście nie znaliśmy się z Prowerem, więc obawiał się wysyłać Szwedki z takim ładunkiem do nieznanych jemu osób. Uległ jednak naleganiom Szwedek, wysłano do nas telegram byśmy oczekiwali na gości, lecz one pojawiły się wcześniej od telegramu. Wieczorem, po otwarciu drzwi weszła blondynka i przemówiła po rosyjsku. Myśleliśmy, że są one z Rosji a tu okazało się, że ze Szwecji przywiozły samochodem Volvo rosyjskie Biblie. By je ukryć zapełniliśmy nimi tapczan i gdzie się tylko dało. Były świeżo drukowane, więc zapach farby nas po prostu odurzał. Łatwo sobie wyobrazić nasze spotkanie z Bożymi wysłanniczkami, z którymi się już więcej nie spotkaliśmy.</p>
<p>Po jakimś czasie odwiedził nas Prower, a że był to mąż modlitwy poprosił, byśmy się z nim pomodlili. To był jego sposób na rozpoznanie w modlitwie, z kim ma do czynienia. Jak później wyznał, że w trakcie modlitwy rozpoznał nas jako prawdziwych chrześcijan, a ponadto poruszyła go modlitwa Heleny więc postanowił, że z nami należy pracować. Nie zaprzestał nawet wówczas, gdy spotykał się z zarzutem, <em>jak może współpracować z antytrynitarzami</em>, na co odpowiadał<em>: ja nie widzę by oni mniej miłowali Pana Jezusa</em>.</p>
<p>Jeszcze przed wojną był na stypendium w Anglii, gdzie jako asymilowany Żyd, rozpoznał w Jezusie Mesjasza. Podczas wojny służył w wojsku polskim, a po powrocie do kraju był aktywnym sługą ewangelii, miał liczne związki z misjami, z którymi nas chętnie kontaktował. Tak rozpoczęła się nasza owocna praca przerzutu przez sowiecką granicę kilkudziesięciu samochodów Biblii (z obawy przed rewizją nie robiliśmy notatek). W ogólnych zarysach opisałem ją w <em>Bożych Przemytnikach</em>, i (podobnie jak o 10 letniej służbie w ZSRR), wyemitowałem w Internecie. Przez wzgląd na ścigające nas wówczas SB, przy pisaniu nie operowałem nazwiskami i nie podawałem żadnych szczegółów. Obecnie wybiorczo wspomnę o kilku główniejszych przywilejach z tego wdzięcznego pola pracy Pańskiej.</p>
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">7096</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
