<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>rozwój duchowy &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/rozwoj-duchowy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 20:54:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1.3</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>Organizacja kościoła</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/organizacja-kosciola/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=organizacja-kosciola</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/organizacja-kosciola/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Oct 2026 20:54:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijańska doktryna]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[braterstwo]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[kościół chrystusowy]]></category>
		<category><![CDATA[organizacja kościoła]]></category>
		<category><![CDATA[pismo święte]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[służba Bogu]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[wykład biblijny]]></category>
		<category><![CDATA[zbór]]></category>
		<category><![CDATA[życie chrześcijańskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12873</guid>

					<description><![CDATA[Nagranie archiwalne. Wykład wygłoszony przez br. Leszka Szpunara 27 listopada 2016 r. na spotkaniu zboru w Bydgoszczy. Roboczy zapis wykładu: Drodzy Braterstwo, zacznę od jednego z poematów, jaki mamy w „Wierszach Brzasku”. Wiersz nr 7, zatytułowany „Kościół Prawdziwy”. Tam czytamy takie słowa: &#8222;Raz w dzień świąteczny o świcie zbłądziłem. O pomoc pielgrzyma pewnego prosiłem: Powiedz <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/organizacja-kosciola/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000080;"><em>Nagranie archiwalne. Wykład wygłoszony przez br. Leszka Szpunara 27 listopada 2016 r. na spotkaniu zboru w Bydgoszczy.</em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/kwY9QIvbhJk?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>Roboczy zapis wykładu:</strong></p>
<p>Drodzy Braterstwo, zacznę od jednego z poematów, jaki mamy w „Wierszach Brzasku”. Wiersz nr 7, zatytułowany „Kościół Prawdziwy”. Tam czytamy takie słowa:</p>
<p><span style="color: #000080;"><em><strong>&#8222;Raz w dzień świąteczny o świcie zbłądziłem.</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>O pomoc pielgrzyma pewnego prosiłem:</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>Powiedz – pytałem – przez jakie iść niwy,</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>By znaleźć ten jeden kościół prawdziwy?</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>On odrzekł: Świat cały przeszukasz dokoła,</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>A nigdzie nie znajdziesz takiego kościoła.&#8221;</strong></em></span></p>
<p>I końcowa część:</p>
<p><span style="color: #000080;"><em><strong>&#8222;W kurzu klęknąłem i tak się modliłem</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>O Chryste, Panie! Pomóż, gdy wołam,</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>Do prawdziwego zaprowadź kościoła.</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>On odrzekł, a człowiek tak mówić nie zdoła:</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>Nikt znaleźć nie może takiego kościoła.</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>Odtąd, gdy szukasz, kościoła nie szukaj,</strong></em></span><br />
<span style="color: #000080;"><em><strong>Lecz jego Głowy i tak nauczaj!&#8221;</strong></em></span></p>
<p><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obrazek-bez-tekstu.png"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignright wp-image-12874" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obrazek-bez-tekstu.png" alt="" width="350" height="233" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obrazek-bez-tekstu.png 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obrazek-bez-tekstu-300x200.png 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obrazek-bez-tekstu-1024x683.png 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obrazek-bez-tekstu-768x512.png 768w" sizes="(max-width: 350px) 100vw, 350px" /></a>Ten temat, jak widać, nie jest tematem nowym, współczesnym, że też się rozglądamy: co, jak, gdzie, z kim, dlaczego &#8211; w sprawie kościoła i organizacji kościoła. To jest temat, który cały czas towarzyszył Ludowi Bożemu.</p>
<p>I pytanie, który kościół jest prawdziwy pojawiało się wielokrotnie na przestrzeni tych wielu, wielu lat od naszego Pana, aż do naszych czasów. Nam przyszło wzrastać w czasie, kiedy jesteśmy wiązani ze Świeckim Ruchem Misyjnym Epifania. I można by powiedzieć, że przez samo takie uczestniczenie w tym Ruchu, korzystanie z pewnych rzeczy, które ten Ruch dostarczał, nasz udział w konwencjach, korzystanie z literatury itd., itd. sprawiło, że niejednemu gdzieś tam w głowie taka myśl się pojawiała: no to to jest ten nasz jedyny kościół. To jest ten ruch, ten prawdziwy. I teraz takie mam pytanie.</p>
<p>Czy ruch jest tym prawdziwym kościołem dającym prawdę? Mam nadzieję, że wszyscy, jak tu jesteśmy, odpowiemy, że nie. Bo Ruch nie daje prawdy. Ruch ma drukować, wydawać czasopisma, ewentualnie organizować konwencje, ewentualnie wysyłać do zborów, które zaproszą, mówców. No ma taką rolę organizacyjną, wydawniczą tego typu, ale nie podaje prawdy. Więc też tak ciekawie, albo nieciekawie się złożyło, że na przestrzeni tych lat, tutaj powiedzmy tego dwudziestego naszego wieku, jak był wódz ludu Bożego, to był jednocześnie opiekunem Ruchu. I nam się tak jakby też zaczęło powoli wydawać, że Ruch i opiekun to jedno.</p>
<p>W związku z tym, jeżeli prawda idzie, to idzie z Ruchu. A jak idzie z Ruchu i najczystsza prawda, bo faktycznie mamy taką prawdę, to znaczy, że Ruch wydaje prawdę. Ruch nie wydaje prawdę. Ruch wydaje „Teraźniejszą Prawdę”, czasopismo, wydaje tomy, wydaje wszystkie inne rzeczy, które są możliwe, ale nie jest kościołem. Nie jest tym prawdziwym kościołem, o którym tu poszukiwacz też właśnie mówił: „szukam kościoła prawdziwego”.</p>
<p>Nie ma prawdziwego kościoła w sensie organizacyjnym. Ruch jest na usługach zboru, a nie pełni funkcji kontrolnej dla zboru, ani zarządzającej dla zboru. No też o tym troszkę jakby się zapomniało.</p>
<p>Ja, powiem braterstwu, że widzę dwa skrajne stanowiska. Taka polaryzacja, jest taka solidna polaryzacja. Jedno, niedawno rozmawiam z siostrą, która mówi: „No ale Bracie, gdyby nie było Ruchu, to kto nam powie, co mamy robić?” Ja mówię: „no, ale przypomnij mi, kto jest głową zboru?”. „No Jezus Chrystus.” Ja mówię: „no to nam powie”. Niepotrzebny jest ruch do tego, żeby powiedział, co zbór ma robić. Bo zbór jest tak zorganizowany i tak przez Boga prowadzony i jest pod głową, czyli pod Jezusem Chrystusem, że nie potrzebuje nikogo z zewnątrz, żeby mówił, co ma robić.</p>
<p>Ale prawda jest też taka, że w wielu zborach wykształtował się pogląd, że Ruch ma do powiedzenia w tych sprawach trochę. I w związku z tym jest jakaś sprawa w zborze, list do centrali: „Co mamy robić?”. No jeżeli tak napisze takich listów paręnaście, parędziesiąt zborów i ileś tam razy, to centrala też zaczyna się przekonywać do tego, że ma prawo się wypowiadać w tych sprawach. Jak ją proszą o radę, to radzi. Ale potem nie tylko radzi. Potem już mówi, tak macie zrobić.</p>
<p>No i, drodzy Braterstwo, myślę, że w ten sposób. To jest jakby jedna strona. Nie ma Ruchu, nie wiemy, co robić, jest problem, a problemu nie ma tak naprawdę, bo Głowę mamy, naszego Pana mamy, a w organizacji kościoła ta Głowa myśli, co robić, podejmuje decyzje, sprawia, że takie czy inne kroki podejmujemy.</p>
<p>No i druga jakby strona medalu jest taka: „Ruch nam się z pewnych konkretnych powodów nie podoba i w związku z tym musimy się koniecznie odłączyć od Ruchu”. No brat Johnson pisał w wielu miejscach, że my nie mówimy, że organizacja jaką jest zbór nie ma korzystać z pomocy takich instytucji jak tłumacz, jak twórca słownika, konkordancji, wydawcy, tacy, inni itd.</p>
<p>I ruch taką funkcję pełni, dopóki ją pełni – taką funkcję. Dopóki nam niczego nie narzuci, dopóki mamy prawo podejmować decyzje, dopóki możemy tak funkcjonować, żeby realizować swoją misję jako zboru (i za chwilę o tej misji troszkę powiemy sobie), to niekoniecznie musimy zrywać kontakty, bo my się nie utożsamiamy z Ruchem jako podającym prawdę, tylko jako tym, który wydaje „Teraźniejszą Prawdę”, „Sztandar Biblijny”. Inne książki były wydawane i będą wydawane z tego, co wiem, czyli to jest coś, co jest nam potrzebne i z czego korzystamy jako z organizacji świeckiej, która pełni funkcje potrzebne nam również.</p>
<p>I tak, jak powiedziałem, dopóki jesteśmy niezależni, dopóki sami podejmujemy decyzje, dopóki nikt nam nie zabrania niczego uczynić, a nie zabrania nam akurat, więc powiem, że nie musimy robić radykalnych ruchów odejścia od Ruchu, ale to nie zwalnia nas z pewnej bardzo ważnej rzeczy, bo w dalszym ciągu jest tak, że wydawane „Teraźniejsze Prawdy”, te bieżące, aktualne i „Sztandary Biblijne”, no w nich nauki są umieszczane przez kogoś, kto stoi na czele tej pracy. Ja wiem, że wszyscy uznajemy, że na pewno aktualnie brat w Stanach Zjednoczonych jest opiekunem Ruchu, bo jest, został wybrany na opiekuna Ruchu, ale czy jest wodzem Ludu Bożego? Nie ma za bardzo argumentów na ten temat: ani w Piśmie Świętym, ani w początkowych poczynaniach brata, bo początkowe poczynania brata są takie, że my wsiadamy na wóz i jedziemy, na rydwan tak naprawdę i jedziemy, czyli jesteśmy organizacją, Bożą organizacją, jedyną Bożą organizacją. Jak to czytamy, to są pewne wątpliwości, czy ten brat wie, dokąd nas prowadzi.</p>
<p>Ostatnio czytałem list brata Franka Janke, zwolnionego niedawno ze służby i on napisał bardzo sympatyczny list do brata aktualnie zarządzającego Ruchem i napisał, że życzy mu Błogosławieństwa Bożego, ale za nim nie pójdzie. Nie pójdzie, no bo nie ta droga. Zupełnie zaczyna się pewna zmiana w naukach, w doktrynach i nasza rola jest taka, żeby przecedzić to i wybrać to, co jest dobre, a to, co jest złe, odrzucić.</p>
<p>No i teraz, przy okazji tego, że te tematy nas na pewno w obecnym czasie nurtują, że te tematy są dla nas ważne, istotne, chciałbym przypomnieć pewne myśli zawarte w artykule napisanym przez brata Johnsona, to jest z szóstego tomu epifanicznego, drugi rozdział i tam jest mowa o&#8230; temat, znaczy tytuł artykułu jest „Kościół kompletnie zorganizowany”. Bo to nie jest tak, że mamy takie jakieś bezhołowie, używając tego nieładnego słowa, gdzie nie ma żadnej organizacji w Kościele, bo to też nie jest tak, że Pismo Święte i Bóg poprzez to Pismo Święte nie zadbał o to, jak kościół ma funkcjonować. Kościół jest zorganizowany, ale nie po ludzku i nie dla ludzkich celów, ale dla celów zdecydowanie wyższych.</p>
<p>Czyli tam w tym szóstym tomie, rozdział drugi, a w „Teraźniejszej Prawdzie” pierwszy raz pojawił się ten artykuł w 1931 roku, na 51 stronie pojawia się tam pierwsza strona tego artykułu. I ten artykuł zaczyna się od podania kilku wersetów mówiących o tym, że kościół jest zorganizowany. Chciałbym tutaj jeszcze jedną rzecz powiedzieć, że wersety, o których tu jest mowa, mówią o Kościele, ale w tej takim jakby podstawowej komórce kościoła, czyli mówią o zborach.</p>
<p>Bo czytamy, że ustanowił w zborach starszych czy tam ustanowił to, że w zborach podejmowano takie czy inne decyzje. Czyli zbory, albo zbór jest reprezentacją całego kościoła, dlatego że zbór składa się z tych, którzy podjęli decyzję, że będą szli za Jezusem, będą go naśladowali i będą realizowali pewną misję. O tej misji za chwilę powiemy.</p>
<p>Jeżeli tak, to są one tą podstawową komórką, bo tak jak w społeczeństwie małżeństwo jest tą komórką podstawową, tak się to nazywa, tak zbór w Kościele jest tą podstawową komórką. Nad każdym zborem jest nasz Pan jako Głowa. I 1 List do Kolosan 1:18 – jest tam porównywany kościół do ciała. List do Rzymian 12:4-8 – tam też jest porównanie kościoła do ciała, czyli funkcjonowanie kościoła, czyli zboru jest porównane do funkcjonowania naszego ciała jako organizmu.</p>
<p>No i podobnie w Liście do Efezów 4:11-13 &#8211; nie będziemy ich na razie odczytywać, za chwilę do nich wrócimy, ale jest podane jak ma być zorganizowany kościół i jakie są w nim relacje. To nie są relacje tego typu, że ja każę, ty wykonujesz, tylko są relacje, że jeden drugiemu pomaga. Jeden organ bez drugiego organu nie może funkcjonować, że ucho jest istotne dla organizmu, ale samo dla siebie nie jest istotne.</p>
<p>Dostarcza informacji, dzięki temu mózg przetwarza je, możemy reagować na takie czy inne rzeczy. Więc wszystko ze sobą jest zespolone, zsynchronizowane i jedno drugiemu służy. To nie jest hierarchiczna jakaś konstrukcja, gdzie ten mówi, ten wykonuje, ten jest jeszcze niżej, jeszcze niżej.</p>
<p>Chociaż nogi są najniżej, ale mają taką samą funkcję, może nie taką jak głowa, bo głowa jest najważniejsza, ale mają taką samą funkcję jak wszystkie inne narządy ciała. Czyli jest zorganizowany kościół, ale na innych zasadach niż różne świeckie organizacje. Te relacje są właśnie najlepiej zobrazowane przez nasz organizm.</p>
<p>I dlatego pisarze Nowego Testamentu tak właśnie do tego podchodzili. Drodzy Braterstwo, bez organizacji nie można prowadzić żadnego przedsięwzięcia i o tym wie każdy z nas, że jak nie zaplanujemy, nie wytyczymy jakiegoś celu, nie założymy, czyli jak nie będziemy wiedzieli co chcemy osiągnąć, to nie będziemy wiedzieli jakie środki nam będą potrzebne, żeby to zorganizować. I nie będziemy tego tematu rozważać, bo to jest oczywiste.</p>
<p>Natomiast, tak wracając jeszcze do tych obrazów, które są zawarte w wersetach, jakie wymieniłem, to jest tam w Liście do Efezów 4:16 czytamy: „ciało przystojnie złożone”, czyli to jest organizacja, przystojnie złożone, tak ten przekład gdański mówi, „i spojone we wszystkich stawach, przez które jeden członek drugiemu posiłku dodaje przez moc, która jest w każdym członku”. Czyli każdy z nas ma swoją rolę do wykonania w zborze i każdy wykonując te czynności, jakie wykonuje, to wynika z jego zdolności, z jego usposobienia, z jego wiedzy, z różnych rzeczy, które ma i daje tej społeczności to, co może dać. I dzięki temu, że zbór ma swoje potrzeby, te możliwości są wyzwalane z każdego z nas i pomagamy.</p>
<p>Jeden ma umiejętność, nie wiem, takiego rzeczowego, konkretnego wykładu, a drugi ma umiejętność porozmawiania z kimś w taki sposób, że za chwilę ten ktoś, kto przed chwilą miał, jak to się mówi, nos na kwintę, za chwilę jest radosny, uśmiechnięty i jest mu dobrze. Czyli umiejętność tego podniesienia na duchu i dodania energii, ale inny potrafi przyjść i kogoś napomnieć i powiedzieć: „słuchaj, no, zastanów się przynajmniej nad tym, bo wydaje mi się, że to jest nie tak”. Ale drugi, który nie ma do tego zdolności, przyjdzie i powie: „źle postępujesz i jak tego nie zmienisz, to pamiętaj, co cię czeka.” No i w kimś się zaraz, ten ktoś zamiast przyjąć, to powie: „a co ty masz do mnie?”. Bo tak też może być.</p>
<p>Więc tak jak Pismo Święte mówi, każdy z nas w zborze ma do wypełnienia swoją funkcję. I tu nie ma kogoś, kto jest mniejszy czy większy, to nie może być tak, że jak słyszeliśmy, bywały takie odpowiedzi na konwencjach, że nie może starszy zborowy albo diakon nie może się modlić. No co to jest? To jest po prostu, nie wiem, nie potrafię tego nazwać, bo to pokazuje, że jest, że tworzy się hierarchia, że tylko tym na górze wolno, bo oni są bliżej Boga. No nie są bliżej Boga. W jaki sposób? To taki tylko przykład, gdzie się braciom przestały pewne rzeczy podobać, bo tak się nie postępuje.</p>
<p>Nie można mówić albo na konwencji mogą tylko pielgrzymi i ewangeliści się modlić. Jaka zasada tym rządzi? Gdzie to jest wyczytane? Skąd to jest wzięte? Nie ma czegoś takiego, a faktycznie stosowane, regularnie. Ja się kiedyś też naraziłem, bo na konwencji w Bydgoszczy to nie tyle modlitwy dotyczyło, co tego roznoszenia chleba. I mówię sobie: „no to ci, co usługiwali, to niech roznoszą”. I dałem kilku ewangelistom. A to tylko pielgrzymi mogą. Ja tak mówię: „mogą”. Mogą wszyscy. Nie ma zasady. Ale ja zostałem zawołany na dywanik. „Dlaczego pielgrzymi?”. Jeden z ewangelistów też mówi: „no ale my nie możemy”. „No jak to, jak ja ci daję chleb i mówię roznoś, to możesz.” No i wziął ten chleb i poszedł. Pewnie może też był wezwany na dywanik. Nie wiem.</p>
<p>Niezależnie od tego, to są podziały stworzone bardzo dziwne takie. I to wskazuje, że jakby zapomina się o tym, że jeden drugiemu ma służyć jak najlepiej potrafi i ma to wspólnie dobrze działać, tylko że już jest hierarchia. Ten może, ten nie może. Ten jest wyżej, ten jest niżej. Nie ma czegoś takiego. Pismo Święte o tym nie mówi.</p>
<p>I teraz tak na chwilę wrócimy, bo tak jak mówiłem, każda organizacja, która ma przed sobą jakiś cel, jakieś zadania, jakiś cel do osiągnięcia, jakieś zadanie do wykonania, to musi do tego dostosować swoje środki, podjąć odpowiednie działania. To zastanówmy się i przypomnijmy tak naprawdę, bo wiemy o tym, jaka jest misja kościoła, czyli: czemu ma służyć organizacja kościoła. I to jest tak&#8230; Używał będę troszkę słownictwa, które w tym artykule było, bo pewnie będzie to najlepiej, ale czasem będę przetłumaczył, czasem będę przekładał na nasz język.</p>
<p>Czyli tak, posłannictwo, pierwsza zasada, pierwsza rzecz. Posłannictwo względem Boga i Chrystusa. To znaczy, że mamy w zborze robić wszystko, żeby oddawać Bogu cześć najwyższą, jaka jest możliwa, wielbić Boga przez różne formy naszych działań, jakie mamy.</p>
<p>Bo w 1 do Koryntian 10:31 czytamy: „przeto lub jecie, lub pijecie, lub cokolwiek czynicie, wszystko ku chwale Bożej czyńcie. Nie bądźcie obrażeniem i Żydom, i Grekom, i zborowi Bożemu.” Czyli podstawowe zadanie: oddawanie czci Bogu.</p>
<p>I po to się tutaj zbieramy, po to też oddaliśmy się Bogu na służbę przez poświęcenie, żeby to czynić. I tu nie ma żadnych wątpliwości. I do tego naprawdę niepotrzebna jest jakaś zewnętrzna organizacja, która by coś wnosiła do tego, bo nie.</p>
<p>Po drugie, czyli kolejną rzeczą, jaką mamy do uzyskania tutaj w tym zborze, kiedy się spotykamy, to jest posłannictwo względem nas samych. Więc my też mamy tutaj korzystać. Mamy korzystać, po pierwsze, przez doskonalenie się w każdym dobrym słowie i pracy.</p>
<p>No i tutaj to można by odczytać List do Efezów 4:11-13, że dla tego celu właśnie, żeby to realizować, mamy podane, że „tenże dały niektóre apostoły, niektóre proroki, drugie ewangelisty, drugie też pasterze i nauczyciele.” Po co? „Ku spojeniu świętych, ku pracy usługiwaniu, ku budowaniu ciała Chrystusowego. A iżbyśmy się wszyscy zeszli w jedność wiary i znajomości Syna Bożego, w męża doskonałego, w miarę zupełnego wieku Chrystusowego.”</p>
<p>Chodzi o rozwój charakteru, rozwój tej najważniejszej cechy naszej osobowości, jaką jest miłość &#8211; maksymalnie jak to jest możliwe w naszym niedoskonałym tutaj jestestwie, jakie mamy. No i teraz Brat Johnson dzieli to na takie trzy etapy. Pierwszy to: mamy gromadzić osoby ze świata, które odpowiedzą na Boskie zaproszenie i żeby stały się jego własnością, żeby się stały członkami zboru, członkami kościoła jednocześnie. Czyli muszą być te osoby. To jest jedno, żeby ten zbór funkcjonował.</p>
<p>Drugie, żeby kościół się oczyszczał ze wszelkiej nieczystości ciała i ducha. Czyli znowu moglibyśmy List do Efezów 5:25-27: „Mężowie, miłujcie żony waszej, jako ich Chrystus umiłował kościół i wydał samego siebie za niego, aby go poświęcił, oczyściwszy umyciem wody przez słowo, aby go sobie wystawił chwalebnym kościołem, nie mającym zmazy, albo zmarszku, albo czego takiego, ale iżby był święty i bez nagany”. No taki jest cel, żeby ci, którzy przyszli już, dzięki działaniom zboru, ale też dzięki powołaniu, jakie dostali od Boga, żeby potem oczyścili się z tego, z czym przyszli. I ostatecznie, aby stał się podobny w charakterze do Chrystusa. Czyli nie tylko oczyszczenie, ale rozwój. Czyli: „Albowiem, które on przejrzał, te też przeznaczył, aby byli przypodobani obrazowi Syna Jego, aby on był pierworodny między wieloma braćmi.”</p>
<p>To do List do Kolosan 3:10-17 i inne wersety mówią o tym, że ci, którzy stali się dziećmi Bożymi, którzy przyszli do Boga, którzy przyszli do kościoła, to mają oprócz tego, że oczyścić się, to również rozwijać się na podobieństwo tego, który jako pierwszy szedł tą drogą, czyli Jezusa Chrystusa. Ta pierwsza część tej pracy na rzecz siebie, każdy z członków kościoła na rzecz siebie i innych, którzy są w zborze. Pierwsza część mówiła, że to jest doskonalenie w każdym dobrym słowie i pracy. I to w tych trzech elementach rozwinęliśmy.</p>
<p>A druga to jest taka, żeby się oczyszczać z tego, co&#8230; i odłączać od tych, którzy są takimi jawnymi, niepoprawnymi grzesznikami. I rzeczywiście Pismo Święte mówi o tym, żeby z takimi zrywać społeczność. Jeżeli to jest ktoś, kto na prośbę czy na rozmowę brata czy siostry nie reaguje, na rozmowę ze zborem nie reaguje, a jego działanie czy też jego życie, jego postępowanie ma negatywny wpływ na funkcjonowanie zboru, to jest konieczne wtedy, żeby przeciąć te więzy i żeby nie było złego wpływu. To Pismo Święte o tym wspomina, że ma to funkcjonować i funkcjonowało. I też opisane są te metody, zasady, jak to powinno być i nie powinno to być robione w złych uczuciach i w złej wierze ze strony tych, którzy to czynią, ale z miłości do tego, w stosunku do którego to czynią.</p>
<p>I to nie ma być tak, że ma być pozbawiony możliwości naprawy i powrotu, bo to jest istotna sprawa. Ktoś może pobłądzić, może zejść na niewłaściwą drogę, ale ma też prawo powrotu. I trzecią częścią tego działania kościoła na rzecz siebie, czyli wszystkich członków zboru na rzecz siebie, czyli każdego indywidualnie i całego zboru jako takiego, to jest przeprowadzanie różnych spraw tego typu, jak wybory sług, jak ustalanie planów naszego działania, rozkładów: co, kto i kiedy będzie wykonywał. To są rzeczy, które zbór ma prawo i powinien czynić, żeby dobrze funkcjonował i żeby ta misja, którą ma przed sobą, była wykonywana.</p>
<p>Czyli tak, jak mówiliśmy, pierwsze to były działania na rzecz wychwalania Boga i oddawania czci Bogu. Druga, na naszą rzecz, czyli nasz rozwój wewnętrzny poprzez: najpierw przybycie tutaj na miejsce, dzięki powołaniu Bożemu i działaniu zboru, choćby nawet przez zabrania te otwarte nasze, czy działalność internetową, czy inną. I po trzecie: oczyszczanie i rozwój, czyli przyjście, oczyszczanie i rozwój. A kolejna sprawa to jest jakby uczynienie jakiejś granicy między tym, kto niepoprawny jest i nie chce pomocy nawet ze strony zboru. To ma służyć jego przywróceniu, zwróceniu mu uwagi na to, że jest naprawdę źle i danie jednocześnie szansy powrotu.</p>
<p>No i kolejna sprawa to jest to, że zbór ma podejmować różne działania. Niedługo będzie zebranie gospodarcze, będziemy ustalać, co robimy, kto będzie robił, kto będzie jakie działania wykonywał i co planujemy w przyszłym roku zrobić, żeby tę misję realizować. Czyli: będziemy robić zebrania publiczne, czy nie będziemy robić? Czy będziemy mieli takie wykłady, czy inne? Czy prosimy o sług przyjeżdżających, czy nie prosimy. Kogo zapraszamy.</p>
<p>Te rzeczy są w gestii zboru. To jest organizacja, która ma służyć nam tutaj w tym zborze. No i zbór ma też właśnie działania, może w bardziej ograniczonym zakresie, ale ma, w stosunku do świata. Czyli rozmawiamy z ludźmi i mówimy, że temu światu będzie uczyniony koniec; że przyjdzie Królestwo, o które się modlimy; że dobrze by było już teraz się trochę nad tym zastanowić i być może zmienić już swoje postępowanie, bo będzie łatwiej w przyszłości.</p>
<p>Czyli dawanie świadectwa światu. I myślę, że bardziej może przez nasze postępowanie: karcenie świata za to, że wykonuje grzech. Bo my nie wyjdziemy i nie powiemy do każdego, kto źle czyni: „Ty, grzeszniku, co ty robisz. Przecież ty postępujesz niezgodnie z Pismem Świętym”, bo popatrzyliby na nas jak na jakiegoś, przynajmniej, że się ze „Świeciem” by się kojarzyło, albo z innymi sprawami. Bo to nie to.</p>
<p>Ale jeżeli my będziemy w miarę możliwości postępować sprawiedliwie, dobrze, uczciwie, to ludzie patrząc na to sami się osądzają. „No, jest jednak coś”. „Ja wolę zatrudnić jednak świadka Jehowy albo jakiegoś badacza Pisma Świętego, bo mam pewność, że mi nic nie zginie”. Czyli on, nikt mu tego nie musiał mówić. On, patrząc na to, co się dzieje, jak postępują i jak się zachowują, już sam osądza siebie i innych. „Nie, nie, w innych kategoriach tutaj, ja jednak wolałbym mieć kogoś takiego”. Naszą rolą jest zwracanie światu uwagi niekoniecznie przez słowo, bo to może być przez nasze zachowanie, przez te, tak jak apostoł mówi, że jesteśmy „żywymi listami”, które inni czytając będą chwalić Boga. Jesteśmy listami.</p>
<p>Naszym postępowaniem mówimy innym, kim jesteśmy, jakie zasady wyznajemy, ku jakiemu celowi dążymy. Drodzy Braterstwo, tak naprawdę, to jeżeli będziemy mieli w pamięci to, jaka jest misja kościoła, czyli zboru, to bez problemu ustalimy, jaką będzie musiał mieć ten zbór organizacji, bo ustalimy, co służy, a co nie służy. I my jesteśmy zmuszeni do podejmowania takich różnych decyzji na bieżąco.</p>
<p>Myślę, że tutaj teraz dla przypomnienia dobrze będzie odczytać te wersety, o których wspominałem, te, które mówią, tak obrazowo ilustrują organizację kościoła. List do Kolosan 1:18 mówi: „On też jest głową ciała, to jest kościoła, który jest początkiem i pierworodnym z umarłych, aby on między wszystkimi przodkował”. Czyli pierwszy obraz.</p>
<p>Jest głowa, Jezus Chrystus, a kościół to ciało. Bez rozróżnienia na jakieś tam narządy poszczególne tego ciała, bez rozróżnienia na funkcje w tym ciele. Nasz Pan jest głową, a ciało to kościół jako całość.</p>
<p>Czyli zbór jako całość. 1 List do Koryntian 12:12-30. Odczytam: „Albowiem jako ciało jedno jest, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała jednego, choć ich wiele jest, są jednym ciałem, tak i Chrystus. Albowiem przez jednego ducha my wszyscy w jedno ciało jesteśmy ochrzczeni, bądź Żydowie, bądź Grekowie, bądź niewolnicy, bądź wolni, a wszyscy napojeni jesteśmy w jednego ducha. Albowiem ciało nie jest jednym członkiem, ale wieloma. Jeśliby rzekła noga, ponieważem nie jest ręką, nie jestem z ciała. Izali dlatego nie jest z ciała? A jeśliby rzekło ucho, ponieważ nie jestem okiem, nie jestem z ciała. Izali nie jest z ciała? Jeśli wszystko ciało jest okiem, gdzieś słuch. A jeśli wszystko słuchem, gdzież powonienie? Ale teraz Bóg ułożył członki, każde z nich osobno w ciele, jako chciał. A jeśli by wszystkie były jednym członkiem, gdzież by było ciało? Ale teraz, acz jest wiele członków, lecz jedno jest ciało. Nie może być wtedy rzec oko ręce, nie potrzebuję ciebie, albo zaś głowa nogom, nie potrzebuję was. I owszem, daleko więcej członki, które się zdadzą być najmdlejsze w ciele, potrzebne są. A które mamy za najpoczciwsze w ciele, tym większą poczciwość wyrządzamy, a niepoczciwe członki nasze obfitszą poczciwość mają. Bo poczciwe członki nasze tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak umiarkował ciało, dawszy członkowi, któremu czci nie dostaje obfitszą poczciwość. Aby nie było rozerwania w ciele, ale iżby jedne członki o drugich jednakie staranie miały. A przetoż, jeśli jeden członek cierpi, cierpią z nim wszystkie członki. A jeśli bywa uczczony jeden członek, radują się z nim wszystkie członki. Lecz wy jesteście ciałem Chrystusowym i członkami, każdy z osobna. A niektórych Bóg postanowił we zborze najpierw apostołów, potem proroków, po trzecie nauczycieli, a potem cudotwórców, potem dary uzdrawiania, pomocników, rządców, rozmaitość języków. Izali wszyscy są apostołami, i zali wszyscy są prorokami, izali wszyscy są nauczycielami, izali wszyscy cudotwórcami, izali wszyscy mają dary uzdrawiania, izali wszyscy językami mówią, izali wszyscy tłumaczą?”</p>
<p>To są pytania retoryczne, na które odpowiadamy: Nie. Nie wszyscy. Każdy ma inną funkcję. Każdy jest do czegoś innego przygotowany i jego życie dotychczasowe go do tego przygotowywało. I w takim charakterze, w jakim jest, może najlepiej służyć, w takim służy. List do Efezów 4:4-16:</p>
<p>„Jedno jest ciało i jeden duch. Jako też jesteście powołani w jednej nadziei powołania waszego. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest nada wszystko i po wszystkim i we wszystkich was. Lecz każdemu z nas dana jest łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego Pismo mówi: wstąpiwszy na wysokość wiódł pojmanych więźni i dał dary ludziom. Ale to, że wstąpił, cóż jest jedno, iż pierwej wstąpił do najniższych stron ziemi, a który zstąpił, ten jest, który wstąpił wysoko na wszystkie niebiosa, aby napełnił wszystko. Tenże dał niektóre apostoły, niektóre proroki, drugie ewangelisty, drugie też pasterze i nauczyciele.”</p>
<p>Po co? To jest ten cel, ta misja zboru kościoła. „Ku spojeniu świętych, ku pracy usługiwaniu, ku budowaniu ciała Chrystusowego. A iżbyśmy się wszyscy zeszli w jedność wiary i znajomość Syna Bożego, w męża doskonałego, w miarę zupełnego wieku Chrystusowego. Abyśmy więcej nie byli dziećmi chwiejącymi się i unoszącymi się każdym wiatrem nauki przez fortel ludzki i przez chytrość podejścia błędem, ale szczerymi będąc w miłości, rośnijmy w onego we wszystkim, który jest głową, to jest w Chrystusa, z którego wszystko ciało, przystojnie złożone i spojone we wszystkich stawach, przez które jeden członek drugiemu posiłku dodaje przez moc, która jest w każdym członku według miary jego wzrost ciału należącej bierze ku budowaniu samego siebie w miłości.”</p>
<p>Odczytuję te wszystkie wersety praktycznie bez komentarza, bo one wyraźnie pokazują, że jest w zborze zróżnicowanie, ale to nie jest zróżnicowanie hierarchiczne, że jeden jest większy od drugiego, tylko zróżnicowanie w możliwościach jakie mamy i każdy daje co może, każdy wnosi to co może i dzięki temu wszyscy mogą korzystać, a ten kto daje, odnosi też błogosławieństwo, ponieważ w tym dawaniu pokazuje się jego zaangażowanie, jego miłość do drugiego, do bliźniego, ale również do brata, który tu jest na tej sali, do siostry, która jest na tej sali. Podobnie czytamy w Liście do Rzymian 12:4-8: „Albowiem jako w jednym ciele wiele członków mamy, ale wszystkie członki jednoż dzieło mają, tak wiele nas jest jednym ciałem w Chrystusie, aleśmy z osobna jedni drugi członkami, mając wtedy różne dary według łaski, która nam jest dana, jeśli proroctwo niech będzie według sznuru wiary, jeśli posługiwanie niech będzie w posługiwaniu, jeśli ktoś naucza niech trwa w nauczaniu, jeśli kto napomina w napominaniu, kto rozdaje w szczerości, kto przełożony w pilności, kto czyni miłosierdzie niech czyni z ochotą.”</p>
<p>I drodzy Braterstwo, to jest organizacja kościoła, innej nie trzeba, bo to są wzajemne relacje między członkami zboru, takie relacje jakie są między organami w naszym organizmie, wszystkie działają i dzięki nim możliwe jest funkcjonowanie organizmu. Kiedyś tam był taki trend, żeby już dzieci pozbawiać wyrostka robaczkowego, tak to się nazywa, bo takie prewencyjne działanie, żeby w przyszłości się nie pojawiło i żeby nie było jakichś problemów, bo uważano, że on jest niepotrzebny. Taki przeżytek jakiś, pozostałość nie wiadomo po co, taki tam. A się okazuje, że jest potrzebny, że jest bezpiecznikiem i to solidnym bezpiecznikiem. No więc jak wycięto, jak go nie było, to pojawił się pewien problem, któremu on zapobiega i nie ma bezpiecznika, czyli robi się poważniejsza awaria.</p>
<p>Więc jedyną organizacją jaką mamy podaną w Piśmie Świętym to jest to, że jest organizacja oparta na dobrych relacjach między poszczególnymi członkami zboru i wspólne pragnienie czynienia dobrze jeden drugiemu i wspólny cel jaki mamy, właśnie oczyszczenie się i ta przemiana na podobieństwo naszego Pana Jezusa Chrystusa.</p>
<p>Tam czytaliśmy, że ciało mając wiele członków jest tylko jedną całością, ponieważ ma jednego ducha, jedną nadzieję, jedną pracę, jednego Pana, jedną wiarę, jeden chrzest i jednego Boga. I tu przy okazji chciałbym się zatrzymać nad pewną sprawą. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiło się sporo takich informacji, że członkiem zboru epifanicznego może być tylko ten, kto przyjmuje wszystkie nauki epifaniczne, bez wyjątku.</p>
<p>A jak nie, to niech sobie założy swój zbór. Drodzy Braterstwo, jak się wstecz popatrzy w literaturę, którą mamy, to tam jest podane, że skupiają nas tutaj dwie podstawowe rzeczy. Pierwsze, uświadamiamy sobie, że jesteśmy grzesznikami, a po drugie: uświadamiamy sobie, że Jezus Chrystus po to przyszedł, żeby nas odkupił.</p>
<p>I jeżeli w to wierzymy i przyjmujemy, to wystarczy, żeby tutaj być. To wystarczy, żeby podjąć decyzję, bo jeżeli jeszcze chcemy oddać się Bogu na służbę i podejmujemy tę decyzję, to jest wszystko, co możemy uczynić. I jeżeli tu przychodzimy i chcemy korzystać z tego, co tu się dzieje, bo widzimy, że ta organizacja tej społeczności odpowiada mi, bo widzi się wzajemne, dobre relacje, to nie trzeba nic więcej.</p>
<p>Więc jeżeli ktoś mówi, że to chyba było przy okazji pytania: „czy diakon może, czy jeżeli diakon nie przyjmuje tam wszystkich nauk epifanicznych, to czy może usługiwać”, czy coś. Nie pamiętam dokładnie. A odpowiedź była taka: „jaki diakon? On nawet członkiem zboru nie może być”. No więc, jeżeli taki duch się pojawia, to pojawia się jakieś zaniepokojenie, że jest coś nie tak.</p>
<p>I w związku z tym musimy patrzeć, co się dzieje wokół nas i właśnie w Ruchu jako takim. A Pismo Święte mówi, że tak niewiele trzeba i ta literatura nasza dotychczasowa też mówi, że tak niewiele trzeba, żeby być tu w społeczności Ludu Bożego. To nie oznacza przyjęcia wszystkiego. Wielu rzeczy możemy nie rozumieć i nawet nie odrzucamy, po prostu nie rozumiemy. Niektóre: mamy mieszane jakieś uczucia i z tym możemy pozostać, bo nikt nas nie może zmusić do tego, żebyśmy… no jak można przekonać kogoś do tego na siłę. I jest nakaz, przyjmuj, bo to jest napisane.</p>
<p>Więc jeżeli ktoś przyjmuje, bo jest napisane (w literaturze), to znaczy, że już jest źle. Bo Pismo Święte mówi, że mamy sprawdzić to, co jest napisane. Przeanalizować, zobaczyć jak to się ma do tego, co Pismo Święte na ten temat mówi. I jeżeli przyjmiemy, to dobrze. Jeżeli nie przyjmiemy, bo nie zrozumiemy, to na tym etapie zostajemy.</p>
<p>A propos tego prawdziwego kościoła i czy jest jakiś prawdziwy kościół, jak to wygląda? Wiemy, że widzialnej organizacji ziemskiej, ludzkiej, która byłaby prawdziwym kościołem, nie ma. No, zbory też nie są, że tak nie możemy powiedzieć tylko u nas i tylko w zborze w Bydgoszczy, nigdzie indziej, bo to też nie o to chodzi. I my mówimy tak, nie ma takiego kościoła, bo kościół jest niewidzialny. No bo jest niewidzialny.</p>
<p>Bo więzy, które łączą członków kościoła, prawdziwego kościoła Bożego, to są więzy, to jest właśnie jeden duch, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Pan, no, jedne cele do osiągnięcia. Ale, drodzy Braterstwo, no to jeżeli jest niewidzialny, to w takim razie jak to się ma do naszego zboru tutaj teraz? Mamy salę widzialną, mównicę dotykalną, mamy braci, siostry, mamy godziny urzędowania, że tak powiem nieładnie, czyli jesteśmy widzialni. No i tu rzeczywiście to tak jest, że tak jak z prądem, chyba, można by to porównanie tutaj też wprowadzić, bo prąd jest niewidzialny, ale skutki działania prądu są widzialne.</p>
<p>Bo stoi silnik, do którego doprowadzimy prąd, ten silnik zaczyna pracować, tam gdzieś jakiś pas transmisyjny albo jakiś inny przekaźnik porusza jakąś maszynerię, która coś tam wytwarza. Albo mąkę, albo bułki nam piecze, albo inne rzeczy dzięki tej elektryczności niewidzialnej. Czyli można by powiedzieć, że ten niewidzialny kościół przejawia się w jakiś widzialny sposób w postaci osób, w postaci miejsca, w postaci działań podejmowanych. Jakby z ludzkiego punktu widzenia możemy go dostrzec, jest widoczny. I to dotyczy, tak jak wspomniałem, organizacją tego, co tu się przejawia na tym miejscu w tej chwili. Organizacja jest duchowa, jest wewnętrzna, jest niewidzialna. Cel jest w sercu każdego wypisany i każdy tu przychodzi nie dlatego, że mu każą, tylko że chce tutaj przyjść. Godzinę sobie ustaliliśmy, więc to jest przejaw ten widzialny. Sala jest, to jest widzialne, to znaczy miejsce, gdzie przychodzimy, ale więzy, które są między nami, które nas tutaj sprowadzają i cele, które nas tutaj sprowadzają są niewidzialne, są ukryte.</p>
<p>Czyli można powiedzieć ogólnie o tym, że działanie kościoła, to, do czego zmierza, to, co chce osiągnąć, to, że chce innych też przyprowadzić, to, że chcemy oczyścić się, to, że chcemy się przemienić, to, że chcemy tę całą sferę, tę otoczkę taką, która jest potrzebna do funkcjonowania, czyli te spotkania, miejsca i tak dalej&#8230; Więc to wszystko, drodzy Braterstwo, w dwóch wymiarach funkcjonuje rzeczywiście, ale ten przejaw zewnętrzny, który tu jest, nie jest kościołem. Kościołem są ci, którzy tu przychodzą i którzy mają swoją drogę i mają swój sposób postępowania taki, a nie inny.</p>
<p>Drodzy Braterstwo! To można by powiedzieć, że czy lokalnie jako zbór, czy też ogólnie, globalnie jako kościół Boży, wszyscy ci, którzy tutaj są w tej chwili w zborze w Bydgoszczy, ci, którzy są poświęceni, którzy starają się Bogu służyć, oni są częścią zboru i są częścią niewidzialnego kościoła jako takiego, czyli tego, który Bóg powołuje i prowadzi ostatecznie do osiągnięcia tego celu, jaki jest przed nami.</p>
<p>Także musimy w jakiś sposób sobie uzmysłowić, że żyjąc tu w tym ciele, żyjąc tu w tych realiach, żyjąc między ludźmi, posługując się tym wszystkim, co mamy, musimy to wykorzystywać i gdybyśmy nie wiedzieli o tym, skąd to się bierze, to byśmy patrzyli jak na taki film. Nie wiadomo dlaczego, jakieś osoby przychodzą, jakieś wychodzą, jakieś stają tu za mównicą i coś mówią. Gdyby to był niemy film i nie wiedzielibyśmy, kto tym wszystkim porusza, to byśmy nie wiedzieli o tym, że jest to niewidzialny kościół Boży, który się rozwija, który zmierza do pewnego celu. Ale jednak to się dzieje w naszych realiach, w jakich jesteśmy i my wiemy, co się dzieje, dlaczego. Dlaczego przyszedłem, dlaczego ten ktoś tutaj stoi i mówi, dlaczego za chwilę ktoś inny przyjdzie i będzie mówił.</p>
<p>Takie są potrzeby, żebyśmy funkcjonowali my jako ludzie. Czyli można by powiedzieć, że to takie przemieszanie jest tego właśnie ducha, który jest w nas, tego ducha, który nas jednoczy i tej ziemskiej części tego kościoła, wyrażanej tutaj poprzez zbór. Uzewnętrznianej przez zbór, obrazowanej przez zbór, bo innej możliwości i innej formy nie ma.</p>
<p>Jeszcze może tak na chwilę jedna rzecz. Wśród tych różnych informacji, jakie padały ostatnimi czasy, jest taka, która mówi, że przez poświęcenie stajemy się członkami Ruchu. Wchodzimy do Ruchu. No tak faktycznie niefortunnie chyba, ale nieraz to było powiedziane i w związku z tym chciałbym też przypomnieć, bo brat Johnson, kiedy polemizował z Towarzystwem, a szczególnie z Rutherfordem, no to podkreślał to w szczególny sposób, że poświęcenie nie jest dla Towarzystwa, tylko poświęcenie jest dla Boga. Przez długi czas nawet takiego pytania nie było, ale ja byłem na Kongresie Świadków Jehowy, gdzie było postawione pytanie, oprócz tych podstawowych, to ostatnie pytanie było, czy przez to zanurzenie manifestujesz swoją przynależność do Organizacji Świadków Jehowy. No to podobno było jedno z pierwszych tego typu pytań postawionych no jakby bliżej już naszych czasów.</p>
<p>Wcześniej tego nie było i brat, który mnie zaprosił od świadków na ten kongres, ja spojrzałem na niego i mówię: „to co, chyba przesadził?”. A on mówi: „no chyba”. To było do niego też nowe. Więc takich pytań wcześniej nie stawiano. No w tej chwili to jest na porządku dziennym, przy każdym symbolu chrztu takie pytanie jest stawiane. No nam się przydarzyło w naszym Ruchu przydarzyło się, że takie pytanie postawiono. Czy w ten sposób manifestuję przynależność do Ruchu? No nie. Były też podawane konkretne pytania dotyczące przedmiotów wiary, czyli tematów konkretnych. I tych pytań było dużo. To był jakiś taki przejaw słabości wtedy brata, który to prowadził, ale rzeczywiście dokładnie powtórka była z rozrywki, czyli było tak zapytane.</p>
<p>Stąd też wielu braci jeszcze w jakiś sposób czujących taką przynależność do Ruchu ma zastrzeżenia do tego i ma wątpliwości. Ja tak jeszcze raz może a propos tego na przykład wypisywania się z Ruchu, bo niektórzy mówią wypiszmy się z Ruchu. No nikt się nie zapisywał do Ruchu. Kto z nas się zapisywał? I nikt nas też przy symbolu chrztu nie pytał jeszcze wtedy, czy przez chrzest manifestujemy przynależność do Ruchu, bo pytano nas o to, czy wiemy, że jesteśmy grzesznikami? Wiemy. Czy wiemy, że Jezus Chrystus nas odkupił pod tego wyroku? Wiemy. Czy w związku z tym podejmujesz decyzję, żeby oddać Bogu siebie samego, czyli że będziesz czynił wolę Bożą? Tak. Czy chcesz to zamanifestować? Już takie pytanie nie pada. Czyli dziękujemy, zamanifestujesz to przez zanurzenie w wodzie.</p>
<p>Umierasz dla siebie, żyjesz dla Boga. Nie dla Ruchu, tylko dla Boga. W związku z tym my się nie mamy z czego wypisywać. To, że my statutowo, bo statutowo jesteśmy częścią Ruchu jako zbór. Przez całe dziesiątki lat nas przekonywano, że statut nie jest dla nas, tylko jest dla władz. No, żeby jakoś tam było. W związku z tym to nie dotyczy nas absolutnie i nie wiąże nas i nie powinno wiązać i my jako zbór w Bydgoszczy tak czuję, że się nie czujemy związani statutem. Absolutnie. I robimy to, co jest potrzebne, aby realizować cele naszego zboru.</p>
<p>A cele naszego zboru przed chwilą wymienialiśmy. Mamy swoją misję, mamy swoje zadanie do osiągnięcia i inne sprawy są nam niepotrzebne. Natomiast, jeżeli mamy wydawnictwo jako wydawnictwo, to brat Johnson mówi: „nie mówimy, żeby nie korzystać z takich wydawnictw słownikowych, encyklopedycznych, innych”. Również i wydawnictwa jakim jest ruch, gdybyśmy w tej chwili to podciągnęli pod tą sprawę, to jest to coś, z czym możemy mieć kontakt i korzystać. Ja mam troszkę mieszane uczucia, jeżeli chodzi o korzystanie ze sług. I to nie, żeby tam nie było dobrych sług, bo są.</p>
<p>Tylko nie wiadomo dlaczego uznali za punkt honoru, że mają głosić prawdy takie, jakie dla nich są prawdami, czyli atakować zbory, które szanują sobie wolność i niezależność. I przyjeżdżają do nas i nam mówią te sprawy. Bo jeżeli przyjeżdża tutaj ktoś i mówi rzeczy niewłaściwe, to tak siedzimy i nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać, bo te dwie możliwości się pojawiają, bo nie korzystamy.</p>
<p>Jeżeli przyjedzie ktoś, kto nam mówi wykład z Pisma Świętego i nas uczy i podnosi nas na duchu i dodaje nam siły i chcemy, bo byli też tacy właśnie bracia z Ruchu, którzy tak właśnie postępowali, tak mówili, to jesteśmy zadowoleni. To jest taki minus pewien tych naszych wspólnych relacji.</p>
<p>Poruszyłem ten temat, on na pewno nie jest wyczerpany, ale chciałbym, żebyśmy się zastanawiali nad tym. Po pierwsze, żeby nie być skrajnie po tej stronie, bo niektórzy mogą być i mają do tego prawo, że ruch to jest przewód prawdy, bo nie jest przewodem prawdy, bo cała literatura i Pismo Święte mówi, że nie jest, bo przez ruch nigdy Bóg nie dawał prawdy, tylko przez jednostki, przez poszczególne osoby na przestrzeni Wieku Ewangelii. To jest jedna rzecz. Czyli nie można się trzymać Ruchu jako prawdziwego kościoła, bo on nie jest prawdziwym kościołem, jako przewodu prawdy, bo nie jest przewodem prawdy. To jest jedna rzecz.</p>
<p>A druga rzecz, że nie musimy też do końca od razu wyrzucać wszystkiego, bo to tak jest, że jest ewolucja, jest rewolucja. Ewolucja wykorzystuje co byłoby dobre i naprzód powinno się iść, a rewolucja: zniszczyć wszystko i budować od nowa.</p>
<p>Więc my tutaj, myślę, na tyle jest zbór prężny, na tyle silny i na tyle staramy się wykonywać wolę Bożą, żeby te cele, jakie mamy przed sobą, realizować. Jeżeli Ruch w jakiś sposób nam może pomagać, chyba będziemy chcieli z tego korzystać, na tyle, na ile to jest potrzebne i możliwe.</p>
<p>Chciałbym jeszcze może taką jedną rzecz przy okazji powiedzieć. W Piśmie Świętym często, no, Pismo Święte jest symboliczne, Stary Testament w dużej mierze i tam używane są wozy jako symbole organizacji. I taki jeden szczegół jest istotny, że w narodzie izraelskim wśród tych, którzy mieli tam różne funkcje do wypełnienia, nie wszyscy korzystali z wozów. Na przykład kapłani nie korzystali z wozów, a lewici korzystali z wozów.</p>
<p>Wóz w symbolice biblijnej reprezentuje organizację i Pismo Święte nie pokazuje nam i nie wynika to ani ze Starego Testamentu, ani z Nowego, że mielibyśmy się organizacjami posługiwać. Tam jest użyte w zasadzie nie słowo „wóz”, tylko to słowo, które tam jest, ono może oznaczać „rydwan” właśnie albo powóz. Więc tak a propos tej wzmianki, którą już uczyniłem, że brat piszący, aktualnie brat funkcjonujący, pisząc informacje podawał, że ruch jest tym Bożym rydwanem, na którym jedziemy. Czyli jakby mówi: mamy organizację. A w związku z tym zaprzecza temu, co Pismo Święte mówi i pokazuje, że jakby w złą stronę to idzie. Dokładnie tego samego słownictwa używają w tej chwili z dużym naciskiem bracia Świadkowie Jehowy, mówiąc o rydwanie, które pruje w tej chwili już bardzo szybko i powiększa się liczba osób, powiększa się zasięg, powiększa się działanie. Organizacja kwitnie.</p>
<p>Właśnie nie o to chodzi, bo organizacja nigdzie w Piśmie Świętym nie jest podana jako ta forma, która ma pozwalać realizować cele. Chyba, że inne są cele. Chyba, że celem jest na przykład podbicie całego świata i podporządkowanie go sobie. Jeżeli tak, to kościół rzymsko-katolicki, żeby ten cel zrealizować użył ognia i miecza. I ruszyli.</p>
<p>Ruszyli w świat: wyprawy krzyżowe i różne dziwne rzeczy, bo oni nie realizowali celu „nauczajcie”, tylko realizowali cel swój: „nawracajcie”. I nie wiadomo, nieważne jakim kosztem, jakimi środkami i z jaką jakością to nawracanie. Władca przyjął chrześcijaństwo, wszyscy stali się chrześcijanami. No, oni nie byli chrześcijanami, ponieważ stracono z oka cel i zastosowano też inne środki, inne organizacje.</p>
<p>Niektórzy ludzie patrząc z ludzkiego punktu widzenia mówią tak: „Jak ja bym zarządzał tym wszystkim, to ja bym tutaj zrobił wam, pokazał jak to ma funkcjonować. Ludzie by przychodzili szybciutko. Takie i takie metody bym zastosował”. I patrzą na to z punktu widzenia, nie wiem, z punktu widzenia jakiegoś sprzedawcy, czy kogoś kto robi nabór kadr czy coś takiego i tam ma swoje metody, swoje zasady działania. Ale to nie o to chodzi, bo Bogu nie zależy na tym. Gdyby Bóg chciał, to by to zrobił. Bóg ma zamiar znaleźć zupełnie inne osoby. Byłyby inne osoby w tej organizacji zupełnie.</p>
<p>Bóg kogo innego szuka. Szuka tych, którzy chcą mu służyć, którzy mają serce teraz, w dzisiejszych czasach otwarte, gotowe do przyjęcia Boga, otwarte do zmiany w swoim życiu, w swoim postępowaniu i przychodzą z potrzebą tego poczucia bezpieczeństwa i pokoju, którego świat dzisiejszy nie daje. A ci, którzy tak mówią z ludzkiego punktu widzenia, no to mówią: „ja bym tak zorganizował, żeby to zupełnie inaczej chodziło”. To byłaby ludzka organizacja. I takie są. I ktoś może powiedzieć, czy Bracia Świadkowie Jehowy są skuteczni w tym, co robią? No są. Mają dobrą organizację? Mają. Ale jaki cel osiągają? To nie chodzi tylko o to, żeby zgarnąć każdego, kto przyjdzie, tylko żeby przyszedł, żeby zaprosić tego, komu Bóg w odpowiedzi na jego dobre serce, kogo zaprosił i zachęcił do tego. I tylko nas posyła tam, żeby przygarnąć tylko już, bo już jest gotowy ten ktoś, chce, tylko trzeba go przygarnąć. Z ludzkiego punktu widzenia może się wydawać ta organizacja nawet ułomna, jakoś dziwna taka. Z Bożego punktu widzenia nie, bo ona służy Boskim celom.</p>
<p>Gdyby była zła, to nie zrealizował by Bóg swojego celu, jaki miał przez Wiek Ewangelię, czyli zebrać wszystkich do kościoła. Zapieczętować, zgromadzić, zapieczętować i wszystkich te 140 tys. zostało zgromadzone. Taki był cel &#8211; i cel został zrealizowany. Inne będą cele Wieku Tysiąclecia i inne będą też działania Wieku Tysiąclecia. Ale dzisiejsza organizacja to jest ta bardziej organizacja rodzinna, w sensie relacji i uczuć, niż organizacja świecka, która ma cele świeckie do osiągnięcia.</p>
<p>Tak patrzę na ten zegar, nie widzę nic, czyli tak odczuwałem, że już trzeba skończyć. Drodzy Braterstwo, myślę, że tak: niektóre tematy tylko zasygnalizowałem, niektóre tematy może troszkę więcej zostały omówione. Niech to, co tutaj zostało powiedziane w jakiś sposób przyczyni się do przemyśleń, do zajmowania właściwej postawy wobec tego, co się dzieje na świecie, co się dzieje również i w Ruchu, tak abyśmy mogli realizować te cele, jakie mamy przed sobą. Jasno wytyczone cele, które Bóg postawił przed nami, które my przyjęliśmy jako swoje i które staramy się realizować. Na pewno będzie to możliwe, jeżeli będziemy się nawzajem wspierać, jeżeli będziemy jak najczęściej tutaj, na tym miejscu, jeżeli będziemy się wsłuchiwać nawzajem w siebie, w to, co każdy z nas mówi i jeżeli będziemy pomagać sobie nawzajem.</p>
<p>Życzę tego Wam wszystkim. Ja również chciałbym skorzystać z Waszej pomocy tam, gdzie będzie to potrzebne. Dziękuję.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/organizacja-kosciola/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12873</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Talenty</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/talenty/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=talenty</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/talenty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Oct 2026 07:32:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[marek piotrowski]]></category>
		<category><![CDATA[pocieszanie braci]]></category>
		<category><![CDATA[przypowieść o talentach]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[służba dla Boga]]></category>
		<category><![CDATA[talenty]]></category>
		<category><![CDATA[wierność w małych rzeczach]]></category>
		<category><![CDATA[wykłady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12846</guid>

					<description><![CDATA[Podstawą wykładu jest przypowieść o talentach zapisana w Ewangelii według Mateusza 25:14–30. Pan Jezus przedstawił ją w ostatnich dniach swojej ziemskiej służby, wskazując na odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym, kto otrzymał od Pana określone możliwości i przywileje. Wykład wygłoszony 11 października 2026 r. przez br. Marka Piotrowskiego: Część 1 &#8211; Część 2 &#8211; Czym są <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/talenty/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_12847" style="width: 2570px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-scaled.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-12847" class="wp-image-12847 size-full" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-scaled.jpg" alt="" width="2560" height="1920" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-scaled.jpg 2560w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-1024x768.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-768x576.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-1536x1152.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/madalyn-cox-l9WYx9r8QCU-unsplash-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 2560px) 100vw, 2560px" /></a><p id="caption-attachment-12847" class="wp-caption-text">Photo by <a href="https://unsplash.com/@madalyncox?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Madalyn Cox</a> on <a href="https://unsplash.com/photos/person-playing-with-a-game-cards-l9WYx9r8QCU?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Unsplash</a></p></div>
<p data-pm-slice="1 1 []">Podstawą wykładu jest przypowieść o talentach zapisana w Ewangelii według Mateusza 25:14–30. Pan Jezus przedstawił ją w ostatnich dniach swojej ziemskiej służby, wskazując na odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym, kto otrzymał od Pana określone możliwości i przywileje.</p>
<p data-pm-slice="1 1 []"><strong>Wykład wygłoszony 11 października 2026 r. przez br. Marka Piotrowskiego:</strong></p>
<p data-pm-slice="1 1 []">Część 1 &#8211;</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/MdXSqsG3o08?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p data-pm-slice="1 1 []">Część 2 &#8211;</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/xT3ULN8Cdwk?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<h2 data-pm-slice="1 1 []">Czym są talenty?</h2>
<p>W czasach biblijnych talent był miarą masy, wynoszącą w przybliżeniu 30–34 kilogramy. W zależności od tego, czy chodziło o złoto, srebro czy inny kruszec, określał również konkretną wartość majątkową. W przypowieści Pana Jezusa talenty symbolizują jednak coś więcej niż dobra materialne. Obrazują zasoby, zdolności i możliwości powierzone człowiekowi, za które jest on odpowiedzialny przed swoim Panem.</p>
<p>Każdy człowiek posiada pewne talenty, choć nie wszyscy otrzymali je w jednakowej mierze. Mogą to być zdolności umysłowe, wykształcenie, umiejętność przemawiania, gościnność, talent muzyczny, wpływ wywierany na innych, czas, środki materialne czy różne kwalifikacje przydatne w służbie. Istnieje również druga, szczególnie ważna grupa darów: łaski i zalety ducha, takie jak wiara, miłość, cierpliwość, delikatność oraz zdolność duchowego oddziaływania na drugich.</p>
<p>Wykorzystywanie powierzonych talentów jest probierzem naszej wierności. Nie chodzi jedynie o to, ile posiadamy, ale przede wszystkim o to, co czynimy z tym, co zostało nam powierzone.</p>
<h2>Przyjrzyjmy się temu, co mamy pod swoją kontrolą</h2>
<p>W rozważaniu nad talentami pomocne jest pytanie zaczerpnięte z biblijnej zachęty: „Cóż jest w ręce twojej?” (por. 2 Mojżeszowa 4:2). Ręka może obrazować moc, możliwości oraz to, co pozostaje w naszej dyspozycji. W życiu osoby poświęconej Bogu ważne jest, aby zdolności i zasoby znajdowały się pod kontrolą odnowionego serca, umysłu i woli.</p>
<p>Polecenie Pana można więc ująć następująco: przyjrzyj się temu, co masz pod swoją kontrolą. Jakie posiadasz zdolności? Jakie kwalifikacje zdobyłeś? Jakim czasem dysponujesz? Jaki wpływ możesz wywierać na innych? W jaki sposób możesz wykorzystać swoje doświadczenie, środki materialne i duchowe usposobienie dla dobra drugich?</p>
<p>W tym kontekście warto pamiętać także o biblijnej nauce dotyczącej dziesięcin (3 Mojżeszowa 27:30–32). Przypomina ona o odpowiedzialności związanej z tym, co człowiek otrzymuje i czym rozporządza. Zasada poświęcenia nie ogranicza się jednak do określonej części dóbr materialnych. Obejmuje całe nasze życie, możliwości i służbę.</p>
<p>Nie wolno lekceważyć spraw, które wydają się niewielkie. Pocieszanie, odwiedzanie chorych, pamięć o osobach samotnych czy zainteresowanie kimś, kto znalazł się w trudnym położeniu, mogą wydawać się prostymi czynnościami. A jednak właśnie w takich okolicznościach często ujawnia się prawdziwa wierność.</p>
<h2>Talenty naturalne i ich właściwe wykorzystanie</h2>
<p>Skąd pochodzą talenty? W przypowieści to Pan udzielił sługom powierzonych im dóbr. W naszym życiu możemy dostrzec różne zdolności naturalne, z którymi człowiek przychodzi na świat, a także umiejętności rozwijane dzięki pracy, ćwiczeniu i doświadczeniu.</p>
<p>Przykłady wybitnych muzyków pokazują, że uzdolnienia mogą występować w różnych środowiskach i rodzinach. Andrea Bocelli rozwinął niezwykły talent wokalny, a jego synowie wybrali różne drogi rozwoju i zainteresowań. Jan Kiepura zasłynął jako wybitny śpiewak, podobnie jak Luciano Pavarotti, który nad swoim głosem pracował i doskonalił go przez lata.</p>
<p>Talent nie zwalnia zatem z wysiłku. Nawet osoba obdarzona wyjątkowymi zdolnościami nie może poprzestać na tym, co otrzymała. Dar trzeba rozwijać, ćwiczyć i wykorzystywać. Nie wystarczy usiąść wygodnie w fotelu i oczekiwać, że zdolności same przyniosą owoce.</p>
<p>Podobne przykłady można znaleźć w innych dziedzinach. William Szekspir wykorzystywał swój talent literacki, tworząc dzieła znane kolejnym pokoleniom. Bill Gates dostrzegł możliwości rozwoju oprogramowania komputerowego i potrafił przekuć swoją wizję w konkretne przedsięwzięcia. Są też ludzie obdarzeni szczególnym wyczuciem w sprawach finansowych, umiejętnością dostrzegania okazji czy przewidywania rozwoju wydarzeń.</p>
<p>Publikacje poświęcone niezwykłym zdolnościom opisują również cudowne dzieci, przejawiające wyjątkowe umiejętności w matematyce, muzyce i innych dziedzinach. Przykłady te uświadamiają nam, jak różnorodne mogą być talenty oraz jak wiele zależy od sposobu ich wykorzystania.</p>
<p>Nie wszystkie uzdolnienia mają jednak służyć dobru. Talenty mogą być wykorzystywane dla własnej korzyści, ambicji, samolubstwa, a nawet stawać się narzędziami grzechu i niesprawiedliwości. Dlatego tak istotna jest zmiana kierunku naszego życia.</p>
<h2>Poświęcenie zmienia cel, któremu służą nasze zdolności</h2>
<p>Osoba poświęcona Bogu niekoniecznie otrzymuje zupełnie nowe zdolności naturalne. Te same umiejętności, które wcześniej służyły osobistym ambicjom lub sprawom światowym, mogą zostać skierowane na właściwe tory i wykorzystane w służbie Bożej.</p>
<p>Biblijnym przykładem jest Rachab. Jej historia ukazuje przemianę życia oraz przejście od dotychczasowego sposobu postępowania do wiary i opowiedzenia się po stronie ludu Bożego. Czerwony sznur, umieszczony w oknie jej domu, stał się znakiem wybawienia. W chrześcijańskim zastosowaniu może on przypominać o znaczeniu wiary w okup Chrystusa. Historia Rachab pokazuje, że przeszłość człowieka nie musi wyznaczać granic jego przyszłej służby.</p>
<p>Warto również pamiętać, że zdolności i predyspozycje religijne nie są jednakowe u wszystkich ludzi. Niektórzy z łatwością dostrzegają duchowe znaczenie nauk biblijnych, inni mają z tym większą trudność. Świadomość tej różnicy powinna prowadzić do pokory i współczucia, a nie do pochopnego osądzania. Nadzieja restytucji przypomina nam, że Boży plan obejmuje również przyszłe dzieło podnoszenia ludzkości z niedoskonałości.</p>
<h2>Małe talenty w służbie wielkiego Żniwiarza</h2>
<p>Wśród ludu Bożego nie zawsze znajdują się ludzie obdarzeni wybitnymi zdolnościami. Apostoł Paweł opisywał trudne doświadczenia sług Bożych, którzy byli traktowani przez świat jak „śmieci” i „odpadki” (1 Koryntian 4:13). Niekiedy osoby takie szczególnie mocno odczuwały ciężar własnych niedoskonałości i ograniczeń.</p>
<p>Nie oznacza to jednak, że ich służba jest mało wartościowa. Wręcz przeciwnie. W publikacji Russella znajdujemy następującą zachętę:</p>
<p>„Jakże jesteśmy szczęśliwi, że pomimo znikomości naszych talentów i możliwości nasz wielki Żniwiarz raczy ciągle używać nas jako swych współpracowników i dostarcza nam rozmaite narzędzia, dzięki którym nawet najmniejsi, najsłabsi, najskromniejsi mogą przez ulotki i książki czy w jakikolwiek inny sposób angażować się w cudownej służbie żniwiarskiej obecnego wieku” (R-3389b).</p>
<p>Ta myśl jest niezwykle pokrzepiająca. Każdy ma jakiś talent i każdy może znaleźć dla niego zastosowanie. Nie trzeba być wybitnym mówcą, znakomitym muzykiem czy człowiekiem o wielkich możliwościach finansowych, aby służyć Bogu. Czasem największą wartość ma wierna, systematyczna i wykonywana z miłością praca, której inni nawet nie zauważają.</p>
<h2>Talent pocieszania</h2>
<p>Jednym z najpiękniejszych talentów jest umiejętność pocieszania. Nie każdy potrafi wygłosić wykład, prowadzić rozległe studium biblijne czy organizować większe przedsięwzięcia, ale wielu może nauczyć się dostrzegać smutek drugiego człowieka i nieść mu pomoc.</p>
<p>Barnaba, którego imię wiąże się z określeniem „syn pocieszenia”, jest dobrym przykładem takiej postawy. Wspierał braci, okazywał zaufanie i potrafił dostrzec dobro tam, gdzie inni mogli mieć wątpliwości. Jego postawa wobec apostoła Pawła pokazuje również pokorę i gotowość do uznania wartości drugiego człowieka.</p>
<p>Warto zastanowić się, kogo powinniśmy pocieszać. Oczywiście naszych współmałżonków, dzieci i najbliższych, ale także braci i siostry w zborze, osoby chore, samotne, starsze oraz tych, którzy utracili dawną społeczność zborową. Niektórzy potrzebują zwykłej rozmowy, inni pamięci wyrażonej w kartce pocztowej, telefonie czy odwiedzinach.</p>
<p>Przykładem takiej wiernej służby była siostra Carlla Olson, córka brata Seebalda, która pamiętała o urodzinach braci i sióstr, wysyłając im kartki z życzeniami. Wkładała w tę pracę serce, a jej troska była zauważana i ceniona. Dla kogoś mogła to być drobna czynność, lecz dla odbiorcy stanowiła dowód, że nie został zapomniany.</p>
<p>Podobną wartość mają listy i kartki kierowane do osób starszych, chorych czy przebywających w Betanii. Takie wiadomości bywają czytane wielokrotnie, ponieważ przynoszą radość i przypominają o więzi z braćmi i siostrami.</p>
<p>Pocieszenie może przyjmować również formę odwiedzania chorych. Niekiedy młody brat potrafi okazać starszemu, cierpiącemu bratu więcej otuchy, niż sam przypuszcza. Nie zawsze potrzebne są wyszukane słowa. Liczy się obecność, zainteresowanie i szczere serce.</p>
<p>Są także bracia, którzy nie przemawiają publicznie, ale mają wyjątkową zdolność prowadzenia badań biblijnych i studiów. Inni służą gościnnością, jeszcze inni pięknym śpiewem, pisaniem wierszy albo umiejętnością prowadzenia delikatnych rozmów. Każdy z tych darów może przynosić pożytek.</p>
<p>Wśród przykładów warto wspomnieć talent sopranowego śpiewu siostry Gohlke, a także zdolność pisania wierszy, którą wykorzystywał Władek Onyszko. Brat Jolly wyraził swoje uczucia wierszem po śmierci żony. Takie zdolności mogą pomagać w wyrażaniu tego, czego czasem nie potrafimy przekazać zwykłymi słowami.</p>
<h2>Pocieszać nie tylko słowem</h2>
<p>Prawdziwe pocieszenie musi wypływać z serca. Pismo Święte ukazuje, że Bóg nie pozostaje obojętny na cierpienie swego ludu. W Księdze Izajasza czytamy, że we wszystkich uciskach swego ludu On również odczuwał ucisk (Izajasza 63:9, zależnie od przekładu). My także powinniśmy uczyć się współodczuwania.</p>
<p>Czasami jednak same słowa nie wystarczą. Człowiek znajdujący się w trudnej sytuacji może potrzebować konkretnego wsparcia finansowego, pomocy w codziennych obowiązkach, transportu, przygotowania posiłku lub załatwienia spraw, którym sam nie jest w stanie podołać.</p>
<p>W takich okolicznościach miłość braterska powinna stać się czymś praktycznym. Można powiedzieć, że nasze dobre uczynki mają być niczym kadzidło miłości braterskiej — wyrazem szczerego oddania, a nie chęci zdobycia uznania.</p>
<p>Szczególnie trudnym doświadczeniem jest śmierć bliskiej osoby. Uczestnictwo w pogrzebie, obecność przy rodzinie zmarłego oraz pamięć o niej także po uroczystości mogą stanowić ważną formę służby. Nie zawsze łatwo dobrać odpowiednie słowa. Niekiedy wystarczy spokojna obecność i świadomość, że w cierpieniu nie jest się samemu.</p>
<p>Nie należy więc ograniczać pojęcia talentu do rzeczy spektakularnych. Zdolność do współczucia, dyskrecji, delikatnego napomnienia, zachęty i podtrzymania na duchu również wymaga rozwijania.</p>
<h2>Wierność w małym</h2>
<p>Przypowieść o talentach uczy, że Pan ocenia nie tylko wielkość powierzonych możliwości, ale przede wszystkim wierność w ich wykorzystaniu. Doskonale ilustruje to przykład ubogiej wdowy, opisany w Ewangelii według Marka 12:41–44. Wrzuciła ona do skarbony dwie drobne monety, a Pan Jezus zwrócił uwagę, że dała więcej niż inni, ponieważ ofiarowała wszystko, co miała.</p>
<p>Jej ofiara nie była wielka w oczach ludzi, ale miała ogromną wartość w oczach Pana. Nie musimy dokonywać wielkich rzeczy, aby dowieść swojej wierności. Ważne jest, czy wykorzystujemy to, co posiadamy, z miłością i poświęceniem.</p>
<p>W publikacji Russella znajdujemy również myśl, że osoby posiadające niewielkie talenty mogą je powiększać proporcjonalnie do swojej wierności (R-4659). Można tę zasadę przedstawić w następujący sposób:</p>
<p><strong>Talent + gorliwość w używaniu + wierność + duch Boży = rozwój i pomnożenie możliwości służby.</strong></p>
<p>Nie chodzi o to, że każdy osiągnie jednakowe rezultaty lub stanie się wybitnym w tej samej dziedzinie. Wierność oznacza raczej, że nie zaniedbujemy tego, co zostało nam powierzone, lecz staramy się rozwijać swoje możliwości i używać ich dla dobra drugich.</p>
<p>W publikacji <em>Teraźniejsza Prawda</em> z 1980 roku (s. 96) podkreślono, że nie trzeba dokonywać wielkich rzeczy, aby okazać wierność. Z kolei słowa Pana Jezusa przypominają zasadę: „Kto wierny jest w najmniejszym, i w wielkim wierny jest” (Łukasza 16:10, Biblia Gdańska).</p>
<p>Małe rzeczy mają znaczenie, ponieważ kształtują nasz charakter. Drobne zaniedbania mogą prowadzić do większych niedoskonałości, a wierność w codziennych sprawach przygotowuje nas do odpowiedzialniejszych zadań. Dlatego nie powinniśmy lekceważyć ani niewielkich obowiązków, ani pozornie nieistotnych okazji do czynienia dobra.</p>
<h2>Każdy potrzebuje odpowiedniej pomocy</h2>
<p>W służbie nie wszyscy potrzebują tego samego rodzaju wsparcia. Jedni wymagają przestrogi i powściągnięcia, inni — nieśmiali, bojaźliwi i słabi — potrzebują przede wszystkim zachęty i pomocy. Russell zwracał uwagę na tę różnicę, wskazując, że należy odpowiednio rozpoznawać potrzeby poszczególnych osób (R-3135).</p>
<p>Ważna jest zatem umiejętność wywierania dobrego wpływu. Nie chodzi o narzucanie innym własnego zdania, lecz o działanie w duchu Pańskim, z miłością, rozsądkiem i wyczuciem. Czasem trzeba powiedzieć coś stanowczo, innym razem delikatnie przemówić do serca, a niekiedy po prostu wysłuchać.</p>
<p>Brak umiaru może prowadzić do skrajności. Dlatego należy cenić osobistą wolność, a zarazem pamiętać o odpowiedzialności, jaka się z nią wiąże. Temu zagadnieniu poświęcono między innymi rozważanie Russella zatytułowane „Osobista wolność — jej odpowiedzialność” (R-1628).</p>
<p>Wśród ludu Bożego nie powinniśmy konkurować ze sobą w przekonywaniu innych, kto ma rację. Właściwie wykorzystany talent wymaga delikatności, pokory i umiejętności zachęcania. Naszym celem nie jest wywoływanie sporów, lecz budowanie braci i sióstr.</p>
<p>Pierwszy List do Tymoteusza 5:17 wskazuje na szczególne uznanie należne tym starszym, którzy dobrze przewodzą, zwłaszcza tym, którzy trudzą się w słowie i nauczaniu. W służbie zborowej różne zdolności mogą więc przynosić różne owoce, a ich wartość powinna być oceniana z uwzględnieniem rzeczywistego wkładu i wierności.</p>
<h2>Nie zapominajmy o gorliwości</h2>
<p>Problemy ludu Bożego nie ograniczają się do grzechu, błędu, samolubstwa i światowości. Istnieje jeszcze jeden niebezpieczny problem: lenistwo i brak gorliwości.</p>
<p>Księga Przypowieści zachęca leniwego, aby udał się do mrówki i przypatrzył się jej postępowaniu (Przypowieści 6:6–8). Mrówka jest przykładem aktywności, pracowitości i przygotowania. Nie czeka bezczynnie, lecz wykonuje swoją pracę we właściwym czasie.</p>
<p>Podobnie chrześcijanin nie powinien biernie oczekiwać, że okazje do służby same się pojawią. Warto rozejrzeć się wokół siebie i zauważyć, kto potrzebuje pomocy, pocieszenia, odwiedzin lub wsparcia. Można też zastanowić się, czy posiadane umiejętności dałoby się wykorzystać w pracy zborowej, działalności ewangelizacyjnej albo w osobistej służbie dla braci i sióstr.</p>
<p>Apostoł Paweł napomina:</p>
<p>„W pracy nie leniwi, duchem pałający, Panu służący” (Rzymian 12:11, Biblia Gdańska).</p>
<p>Gorliwość nie musi oznaczać podejmowania coraz większej liczby zadań za wszelką cenę. Niektórzy poświęceni rzeczywiście się wypalają i zużywają bardziej niż inni. Potrzebne są zatem rozeznanie, umiar i troska o właściwe rozłożenie sił. Nie chodzi o bezmyślne przeciążanie się, lecz o wierne i rozsądne wykorzystywanie powierzonych możliwości.</p>
<h2>Rozpoznawanie i zagospodarowywanie talentów</h2>
<p>Warto wspomnieć, że Charles Taze Russell prowadził kartotekę talentów, gromadząc informacje o braciach i siostrach, ich zdolnościach oraz możliwościach zaangażowania w różne działy pracy. Takie podejście pokazuje praktyczną stronę zagadnienia: aby dobrze wykorzystać talenty, trzeba je najpierw rozpoznać.</p>
<p>Niektórzy potrafią przemawiać, inni pisać, prowadzić badania, śpiewać, organizować przedsięwzięcia, udzielać pomocy materialnej lub wspierać osoby chore i samotne. Są też tacy, którzy wywierają dobry wpływ samą postawą, spokojem, życzliwością i przykładem wiernego życia.</p>
<p>Każdy może zadać sobie kilka pytań: Co potrafię robić? Jakie doświadczenia zdobyłem? W jakich sytuacjach mogę pomóc innym? Czy moje zdolności służą jedynie moim własnym celom, czy też przynoszą pożytek braciom, Panu i Prawdzie?</p>
<p>Właściwe zagospodarowanie talentów wymaga zarówno samoświadomości, jak i gotowości do służenia. Czasem odkrywamy nowe możliwości dopiero wtedy, gdy podejmujemy zadanie, którego wcześniej nie wykonywaliśmy. Wierność w małym może prowadzić do otrzymania kolejnych przywilejów i odpowiedzialności.</p>
<h2>Podsumowanie</h2>
<p>Przypowieść o talentach stawia przed każdym z nas pytanie o osobistą odpowiedzialność. Nie wszyscy otrzymaliśmy tyle samo, nie wszyscy mamy takie same zdolności i nie wszyscy możemy wykonywać identyczną pracę. Jednak każdy ma coś, czym może służyć.</p>
<p>Talenty nie powinny być ukrywane, zaniedbywane ani wykorzystywane wyłącznie dla samolubnych celów. Powinniśmy je rozwijać, kierować na właściwe tory i wykorzystywać w służbie Bogu oraz bliźnim.</p>
<p>Niekiedy będzie to wykład, studium biblijne czy działalność ewangelizacyjna. Innym razem — kartka pocztowa, odwiedziny chorego, obecność na pogrzebie, gościnność, pomoc materialna albo kilka słów zachęty wypowiedzianych we właściwym momencie. Żadnej z tych form służby nie należy lekceważyć, jeśli wypływa ze szczerej miłości i wierności.</p>
<p>Najważniejsze nie jest to, czy nasze talenty wydają się wielkie w oczach ludzi, lecz czy wiernie wykorzystujemy to, co zostało nam powierzone. Rozwijajmy więc nasze zdolności, bądźmy gorliwi w służbie, pamiętajmy o potrzebach drugich i starajmy się wywierać dobry wpływ zgodny z duchem Pańskim.</p>
<p>Niech każdy z nas pragnie usłyszeć słowa uznania od swego Pana: <strong>„Dobrze, sługo dobry i wierny!”</strong> (Mateusza 25:21, Biblia Gdańska).</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/talenty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12846</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Dlaczego warto oddać młodość Chrystusowi?</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/dlaczego-warto-oddac-mlodosc-chrystusowi/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dlaczego-warto-oddac-mlodosc-chrystusowi</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/dlaczego-warto-oddac-mlodosc-chrystusowi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2026 17:06:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[królestwo boże]]></category>
		<category><![CDATA[młodość]]></category>
		<category><![CDATA[młodzież chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[wybór drogi życia]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie chrześcijańskie]]></category>
		<category><![CDATA[życie chrześcijańskie]]></category>
		<category><![CDATA[życie z Bogiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12794</guid>

					<description><![CDATA[ „Pamiętaj tedy na stworzyciela swego w dniach młodości twojej….” Kazn.Sal.12:1 Radością jest dla Rodziców, Dziadków, dalszych krewnych i nas wszystkich gdy młode serca wybierają drogę życia dla Chrystusa w swojej MŁODOŚCI. Jednak nie zawsze do końca zdajemy sobie sprawę z tego z czym dzisiaj mierzą się nasi Młodsi Bracia i Siostry. Wykład wygłoszony przez br. <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/dlaczego-warto-oddac-mlodosc-chrystusowi/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #333399;"><strong> </strong><em>„Pamiętaj tedy na stworzyciela swego w dniach młodości twojej….”</em></span></p>
<p><em>Kazn.Sal.12:1</em></p>
<p><strong>Radością jest dla Rodziców, Dziadków, dalszych krewnych i nas wszystkich gdy młode serca wybierają drogę życia dla Chrystusa w swojej MŁODOŚCI. Jednak nie zawsze do końca zdajemy sobie sprawę z tego z czym dzisiaj mierzą się nasi Młodsi Bracia i Siostry.</strong></p>
<p><span style="color: #3366ff;"><em>Wykład wygłoszony przez br. Dawida Wardzińskiego na spotkaniu chrześcijańskim w Bydgoszczy, 27.09.2026 r.</em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/D4m9tik3Sss?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Chciałbym w naszej lekcji zwrócić uwagę na kilka kwestii, które wg. mnie są bardzo istotne dla młodych chrześcijan (zarówno tych którzy już wybrali drogę z Jezusem, jako zachętę do dalszego na niej trwania i tych którzy jeszcze tego nie uczynili). Obraz, który jest wyświetlony będzie nam towarzyszył przez całą lekcję i będziemy do niego nawiązywać.</p>
<p><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz.png"><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12795" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz.png" alt="" width="1672" height="941" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz.png 1672w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-300x169.png 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-1024x576.png 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-768x432.png 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-1536x864.png 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-350x197.png 350w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-528x297.png 528w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/Obraz-860x484.png 860w" sizes="(max-width: 1672px) 100vw, 1672px" /></a></p>
<p>Widzimy na nim młodego wierzącego w Pana Boga człowieka który dochodzi w pewnym momencie swojego życia do takiego symbolicznego drogowskazu. Do momentu gdy musi podjąć decyzję w którą stronę w swoim życiu chce się udać. Ten człowiek poznał Słowo Boże, może przez swoich Rodziców, a może przez kogoś innego. Człowiek ten dorastając miał styczność w mniejszym lub większym stopniu z dwoma przeciwstawnymi stronami:</p>
<ol>
<li>Słyszał od kogoś bliskiego o Panu Bogu i życiu dla Niego, chodził na zebrania, słuchał rozmów dorosłych. Słuchał o różnych wyrzeczeniach, umartwianiu ciała. Dostał nawet Biblię, którą trzyma w ręku.</li>
<li>Z drugiej strony stykał się z tym, co oferował „ten świat” chodząc do szkoły, na uczelnię wyższą i słyszał o zupełnej wolności, o braku ograniczeń, o wszelkich przyjemnościach tego świata, a poznając swoje umiejętności zaczął słyszeć od innych o swoich zdolnościach i możliwościach zrobienia kariery po zakończeniu szkoły, możliwości osiągnięcia bogactw i posiadania wszystkiego czego zapragnie.</li>
</ol>
<p>W pewnym momencie ten Młody Chrześcijanin dochodzi do momentu w swoim życiu kiedy dojrzał i na podstawie nauki jaka została mu wpojona w latach wcześniejszych, na postawie obserwacji i <u>własnej</u> analizy <u>musi</u> podjąć samodzielną decyzję, którą drogę chce obrać. Decyzja ta będzie rzutowała na całe jego życie.</p>
<p>Czy wybierze drogę do Pana Boga i życie na Jego zasadach – drogę na której wszystko podporządkowuje Stwórcy – drogę usłaną różami ale z kolcami o które będzie się ranił, drogę prowadzącą w górę, wąską ścieżkę z przepaściami obok niej, drogę niebezpieczną (w pokusy, zwątpienia, samotność, upadek, a może zmęczenie), ale na końcu której jest obiecane Królestwo Boże na ziemi?</p>
<p>Czy może wybierze drugą drogę szeroką, przyjemną, pełną ziemskich sukcesów, kariery, przyjemności ciała, wygody, popularności i życia bez większych zobowiązań? Nasz Pan mówi o tych drogach: <strong>Mat.7:13,14</strong>. Do takiego miejsca (w umyśle, na pewnym etapie rozwoju człowieka) niektórzy z naszych Młodszych Braci i Sióstr już doszli, a niektórzy stoją przed takim wyborem a jeszcze inni mają trochę drogi do pokonania, aby do tego miejsca dojść.</p>
<p>Zwróćmy uwagę na kilka istotnych kwestii. Zapraszam wszystkich a zwłaszcza Młodszych Braci i Siostry do tej analizy:</p>
<ol>
<li><strong>Z czym muszą się dzisiaj zmagać i czy łatwo jest się temu przeciwstawiać?</strong></li>
</ol>
<p><strong>Co dzisiaj oferuje ten świat dla MŁODEGO człowieka z czym stykamy się prawie każdego dnia?</strong></p>
<ul>
<li>„Musisz się wykształcić”; ogromna ilość edukacji świeckiej, coraz więcej zajęć dodatkowych, wykształcić się za wszelką cenę, już nie tylko na uczelniach w kraju ale i za granicą – <u>samo wykształcenie nie jest złe</u> jednak zatracenie się w tym i poświęcenie większości życia na edukacje świecką może powodować: coraz mniej czasu na modlitwę w Twoim życiu, mniej czasu na czytanie Słowa Bożego, na Zebrania, Spotkania z Braćmi i Siostrami, często wiara nabyta za młodu zaczyna się przeradzać w tradycję, zwyczaj rodzinny lub zborowy.</li>
<li>Presja otoczenia – chęć dopasowania się do rówieśników może prowadzić do kompromisów w zachowaniu, języku, relacjach czy wartościach, które zostały Wam wpojone. Często niemożność spełnienia presji otoczenia powoduje tragedie w postaci samobójstw.</li>
<li>Media społecznościowe i nadmiar bodźców &#8211; ciągłe korzystanie z telefonu, krótkich treści i rozrywki może zabierać czas na modlitwę, refleksję i rozwój duchowy, a także wzmacniać porównywanie się z innymi</li>
<li>Pornografia i treści erotyczne wylewające się praktycznie ze wszystkiego – począwszy od reklamy mleka aż do filmów i czasopism o treści dla dorosłych. Treści te są dzisiaj dostępne na wyciągnięcie ręki.</li>
<li>Używki – narkotyki i wszelkie środki odurzające, powszechnie dostępne</li>
<li>Ideologie Gender, LGBT i inne – które próbują zaszczepić w młodych umysłach, że to przecież normalne, naturalne i mamy to akceptować</li>
<li>Niewłaściwe autorytety i treści internetowe oraz TV – influencerzy, politycy, dziennikarze, internetowi nauczyciele czy też atrakcyjnie podane poglądy mogą kształtować przekonania bardziej niż Biblia.</li>
<li>Dążenie do sukcesu i bogactwa – „ten świat” woła: „i ty możesz to mieć”, „ta rzecz jest dla ciebie na wyciągnięcie ręki” – ale jakim kosztem? Dziś wielu młodych nie wierzących uważa że im się wszystko należy – zapominając że ktoś musi na to zapracować. Kariera, pieniądze, wygląd, status i komfort mogą stać się ważniejsze od rozwoju charakteru chrześcijańskiego</li>
<li>Zniechęcenie po własnych upadkach – młody chrześcijanin może dojść do przekonania, że skoro kolejny raz popełnił błąd, nie ma sensu dalej walczyć, nie ma sensu ponownie próbować, starać się</li>
<li>Czymże jest wiara w świetle tego co oferuje bóg tego świata?</li>
<li>Jak mam wierzyć, skoro nie czuję bezpośredniego wpływu mocy Bożej w moim życiu?</li>
<li>Brak rówieśników – często nasi MŁODZI cierpią na brak towarzystwa rówieśników, nasze społeczności maleją.</li>
</ul>
<p>I wiele innych z którymi wszyscy a zwłaszcza nasi Młodsi Bracia i Siostry się stykają. Czy tak jest? Kol.3:1,2.</p>
<p>Wyobraźmy sobie człowieka, który stoi na froncie wojennym pośród zmasowanego ostrzału. Czy łatwo jest ostać się na pierwszej linii ognia licząc na to że żaden pocisk nie dosięgnie tego żołnierza. Myślę, że odpowiedź na to jest jedna: NIE.</p>
<p>Podobnie z naszą Kochaną Młodzieżą. Nie jest im łatwo stać pośród tego świata i zwyciężać. Czasy Końca „tego świata” w jakich żyjemy są najgorszymi jakie dotychczas miały miejsce. Czasy które całą swoją mocą mają za zadanie odwracać naszą uwagę od Boga, Jezusa, czasy które chcą wciągnąć każde młode serce, aby swoje uczucia, uwagę przyłożyło nie do Boga ale do rzeczy tego świata. Dojście do momentu wyboru swojej życiowej drogi oraz dokonanie właściwego wyboru wydaje się dziś naprawdę trudne wobec tego co oferuje „ten świat”, <strong><u>a wydaje się że nigdy świat nie oferował tak wiele za tak niewiele!</u></strong></p>
<p><strong>Kochani nie dajcie się wciągną w tą drogę oferującą tylko przyjemność ciała. Tym bardziej cieszymy się że jesteście z wśród tej społeczności. Wzmacniajmy i pamiętajmy o każdym młodym sercu Oni naprawdę potrzebują naszej pomocy i wsparcia! </strong></p>
<ol start="2">
<li><strong>Jakie <u>gwarancje</u> niesie za sobą wybranie drogi dla Chrystusa? </strong></li>
</ol>
<p>Droga do Pana Boga jest drogą usłaną trudnościami. Pan Jezus wielokrotnie mówił o tym iż Ci którzy chcą Go naśladować prześladowani będą włącznie z tym, że będą musieli oddać swoje literalne życie.  2Tym.3:12</p>
<p>Obiecuje/gwarantuje On jednak coś zupełnie ciekawszego, coś czego na drodze tego świata nie zaznamy. Coś co jest dostępne tylko dla tych którzy wybierają drogę z Chrystusem.</p>
<ul>
<li>W czasie wojen, kataklizmów, chorób, strachu społeczeństw w dzisiejszych warunkach &#8211; <strong>On gwarantuje swój pokój:</strong> <strong>4:7, Jan 14:27</strong> który daje spokój i ukojenie pośród wydarzeń na tym świecie. Ludzie bez Boga szukają prawdziwej pociechy, spokoju i oparcia ale ich nie odnajdą. Dzieci Boże oddane Panu i pokładające w nim ufność zachowają <u>trwały</u> pokój w sobie.</li>
<li>Pan obiecał poświęconym, że mimo trudów wąskiej drogi <strong>nigdy nie da doświadczeń ponad ich siły: 1Kor.10:13</strong>. Takiej obietnicy nie posiada ten który podąża tą lekką i przyjemną drogą, wielu nie wytrzymuje jej ciężarów….</li>
<li>Dla wiernych kroczących tą wąską drogą <strong>Pan obiecał że ich struktura wiary i charakteru nie ulegnie zniszczeniu mimo różnych burz, nawałnic ucisku: Mat.7:24-27</strong></li>
<li>Pan obiecał że <strong>cały czas będzie z nami swoją mocą i wpływem: Mat.28:20</strong></li>
<li>Obiecał że jeśli skupimy się na naszej drodze do Królestwa Bożego i Jego szukaniu, gdy wszystko podporządkujemy w naszym życiu pod warunki tej drogi, to <strong>wszystkie rzeczy cielesne potrzebne do naszego życia w tej drodze będą nam dane Mat.6:33,34</strong> – obietnica że niczego Wam nie zabraknie, jedzenia, picia, ubioru! Tej obietnicy nie mają ludzie żyjący bez Pana Boga!</li>
<li><strong>Możliwość osobistego rozwoju</strong> – rozwoju charakteru na podobieństwo Chrystusa czym możecie się wyróżniać pośród innych ludzi i będą często widzieć w was inne zachowanie aniżeli u większości ludzi. Nie jest to rozwój osobisty jaki oferuje „ten świat” ale doskonały, najlepszy rozwój z możliwych <strong>5:22,23, Mat.11:28-30</strong></li>
<li>Daje nam symboliczną broń do walki z przeciwnościami i obiecuje że jeśli będziemy jej używać <strong>wytrwamy we wszelkich duchowych atakach, <u>nic</u> nie będzie wstanie Was złamać w drodze do Królestwa – Ef.6:13-17. <u>Nic</u></strong>, czy rozumiemy co znaczy być niezwyciężonym ?</li>
<li>Pan Bóg daje perspektywę <strong>życia wiecznego w warunkach Jego doskonałego Królestwa</strong> a nie tak jak świat: żyj chwilą, liczy się to co tu i teraz.</li>
<li><strong>Wszystkie rzeczy jakie napotykamy mają działają dla dobra poświęconych</strong> <strong>– Rzym.8:28</strong></li>
</ul>
<p>I wiele innych. Jak myślicie co jest lepsze?</p>
<p>Droga prostsza dziś – ale bez perspektyw na przyszłość, bez spokoju ducha?</p>
<p>Czy ta Droga trudniejsza dziś – ale ze wspaniałymi błogosławieństwami w dzisiejszym życiu i na całą wieczność.</p>
<ol start="3">
<li><strong>Dlaczego warto oddać swoją młodość Chrystusowi? </strong></li>
</ol>
<p>W czasach waszego dzieciństwa a obecnie młodego wieku niektórzy byli a niektórzy są jeszcze pod szczególną opieką Pana Boga w usprawiedliwieniu przez Waszych poświęconych rodziców. Jednak przyszedł lub przychodzi czas gdy samodzielnie musicie podjąć decyzję którą drogą chcecie postępować w Waszym życiu. Nie wybieracie tej drogi dla Rodziców, dla Zboru ale dla Siebie. To co wybierzecie (albo już wybraliście) będzie kształtowało całe Wasze życie! Tak Kochani. Przychodzi moment w życiu człowieka kiedy staje się przed wyborem, który będzie rzutował na całe Wasze życie. Lepiej podejmować działania gdy jesteśmy młodzi, posiadamy dużo siły, pomysłów, werwy do działania, czy może lepiej poczekać z tym do emerytury? (nasz tekst z KaznSal.12:1). <strong><u>Kochani odkładanie decyzji o wyborze swojej drogi w życiu jest także wyborem! </u></strong><u>Posłuchajcie Jozuego: Joz.24:15!</u></p>
<p>Jeszcze raz zapytam: Jak myślicie czy warto iść tą drogą prostą i łatwą skoro czytaliśmy że prowadzi do śmierci? Czy może lepiej wybrać tą trudniejszą drogą z pomocną dłonią naszego Pana?</p>
<p>Ja tak jak i wielu tutaj obecnych już wybrało Nasi Kochani Młodzi. Cieszymy się tymi wspaniałymi błogosławieństwami już dziś. Te obietnice to nie są populistyczne obietnice wyborcze, to nie są kolejne mrzonki które się nie spełnią. <strong>One są PRAWDZIWE, REALNE i TEGO MOŻECIE BYĆ PEWNI</strong>. Dlaczego? <strong>Bo to obiecał Sam Pan Bóg</strong>. Doświadczenia Braci i Sióstr i opatrzności jakich doznają to potwierdzają. Jeżeli miałbym komuś coś doradzać powiedziałbym <strong><u>nie zwlekaj z wyborem swojej drogi i z całą mądrością wybierz drogę prowadzącą do Jezusa i do Pana Boga</u></strong>.</p>
<p>Mamy wiele wersetów pochwalających oddawania swojej młodości dla Pana, zachęcających aby to co najpiękniejsze oddać Panu.</p>
<p><strong>Kazn. 12:1</strong> — „Pamiętaj o swoim Stwórcy w dniach swojej młodości&#8230;”</p>
<p><strong>Przyp. 20:29</strong> — „Ozdobą młodzieńców jest ich siła&#8230;”</p>
<p><strong>1 Tym. 4:12</strong> — „Niech nikt nie lekceważy twego młodego wieku&#8230;”</p>
<p><strong>Ps.119:9</strong> &#8211; W jaki sposób oczyści młodzieniec swoją ścieżkę? Gdy zachowuje się według twego słowa.</p>
<p><strong>Treny 3:27</strong> &#8211; Dobrze jest człowiekowi nosić jarzmo od swej młodości.</p>
<p><strong>Ps. 144:12</strong> — „Niech nasi synowie będą jak rośliny wyrosłe w młodości&#8230;”</p>
<ol start="4">
<li><strong>Przykłady młodych osób z Biblii i świata chrześcijańskiego</strong></li>
</ol>
<ul>
<li>młody Dawid w walce z Goliatem 1Sam 17</li>
<li>młodzieńcy w piecu ognistym Dan 1:3-8</li>
<li>młody Józef sprzedany do Egiptu i dworze faraona 1Moj.39</li>
<li>młody Samuel od młodości uczy się słuchać głosu Boga w 1 Sam. 3.</li>
<li>młody Jezus w świątyni rozmawiający z nauczonymi w piśmie</li>
<li>Młoda Marry Jones z XVIII w – w swoim pragnieniu zdobycia Biblii</li>
<li>Caspar Cruciger &#8211; w wieku 17 lat przeniósł się do Wittenbergi, by studiować teologię. Później został bliskim współpracownikiem Lutra i uczestniczył w pracy nad niemieckim przekładem Biblii</li>
<li>Wielu reformatorów którzy swoją działalność dla Pana prowadzili w latach 19-25</li>
<li>Charles Spurgeon &#8211; Nawrócił się w wieku 15 lat, mając 16 lat wygłosił pierwsze kazanie, a w wieku 17 lat był już pastorem zboru w Waterbeach.</li>
</ul>
<ol start="5">
<li><strong>Jeszcze jeden bardzo ważny czynnik. Wpływ osób którzy sami siebie nie zaliczają do tych Młodych wiekiem, a jednak są bardzo potrzebni z uwagi na swój pozytywny wpływ, mądrość wynikającą z doświadczenia życiowego i bliskości z Panem.</strong></li>
</ol>
<p>Jeśli Kochani Młodzi dziś nie rozumiecie w pełni, nie czujecie tej bliskości ze Słowem Bożym i Panem, albo może mieliście jakieś oczekiwania od wiary w Boga, które się nie spełniły, czy należy odłożyć tą część życia na półkę i uznać ją za nieatrakcyjną a może niedziałającą?</p>
<p>Pamiętajcie o <strong>Jak.4:3</strong>: <em>„Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, chcąc tym zaspokoić wasze żądze”</em> – prośmy/proście o wszelkie rzeczy zgodne z wolą Bożą.</p>
<p>Nie bójcie się porozmawiać :</p>
<ul>
<li>Przede wszystkim z Panem Bogiem i w zaufaniu oddawać mu najskrytsze Wasze smutki i problemy z jakimi się mierzycie Ps.103:14, Ps.19:13-15</li>
<li>z Waszym Tatą, Mamą na temat wiary, życia z Bogiem – dopóki macie taką możliwość, ponieważ ta możliwość może kiedyś się skończyć</li>
<li>ze starszym, doświadczonym zaufanym Bratem czy Siostrą ze Zboru – Waszym Wujkiem i Ciocią przy których może się wychowywaliście. Zapytajcie o ich przywiązanie do Boga, czy ono zawsze tak wyglądało? Z jakimi problemami się spotykali i jak sobie z nimi radzili? <strong><em><u>Nic tak nie jest pomocne w nauce jak doświadczenie które się samemu przechodzi; lecz mądry człowiek uczy się z doświadczeń innych ludzi.</u></em></strong> Korzystajcie z takiej możliwości. Ten siwy włos na głowie Starszego Brata (i Siostry) powinien być wyrazem że w życiu przeszedł wiele doświadczeń które go ukształtowały do tego stanu jakim jest.</li>
</ul>
<p>Drodzy Braterstwo mamy dużą odpowiedzialność za naszych Młodszych. Rozmawiajmy z Nimi, dopytujmy jak się miewają, jak sobie radzą w szkole, na uczelni, jak sobie radzą w kwestii wiary? Czy wykazujemy zainteresowanie z naszej strony zwłaszcza tymi z którymi mamy styczność w naszych Zborach, na spotkaniach? Nie czekajmy aż sami przyjdą „z problemem”. Wykazujmy żywe zainteresowanie Nimi samymi. Czy angażujemy w choćby małe sposobności służby naszą Młodzież? Czy na Zebraniach są angażowani czynnie w naszych badaniach i ogólnie w życiu zborowym? <u>Jeśli tego nie będzie nie będą się czuć częścią naszej społeczności!</u> Jest to bardzo ważne!</p>
<p>Kochani Bracia i Siostry wykorzystujcie jak najlepiej MŁODOŚĆ jaką macie – Kazn.Sal.12:1. Z pełną mocą podejmujcie właściwe wybory w Waszym życiu. Przede wszystkim podejmijcie właściwy wybór drogi Waszego życia już gdy dojdziecie w Waszej MŁODOŚCI do tego rozwidlenia, najlepiej dla Was jeśli to będzie droga prowadząca do Królestwa Bożego. A dla tych którzy już dokonali tego wyboru życzę wytrwałości i zwycięstwa w ich boju o nagrodę Zbawienia.</p>
<p><strong><u>Nie puszczajcie nigdy Pana i Prawdy z Waszych rąk.</u></strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/dlaczego-warto-oddac-mlodosc-chrystusowi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12794</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Chrześcijańska radość</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/chrzescijanska-radosc/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=chrzescijanska-radosc</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/chrzescijanska-radosc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2026 16:52:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[charakter chrześcijański]]></category>
		<category><![CDATA[doświadczenia]]></category>
		<category><![CDATA[duch świety]]></category>
		<category><![CDATA[poświęcenie]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[usprawiedliwienie]]></category>
		<category><![CDATA[uświęcenie]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo nad grzechem]]></category>
		<category><![CDATA[życie chrześcijańskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12790</guid>

					<description><![CDATA[Radujcie się zawsze w Panu; mówię ponownie, radujcie się. Fil. 4:4 Radość jest owocem Ducha Świętego, jak o tym mówi Gal. 5:22 Radość jest łaską trzeciorzędną, czyli łaską złożoną, co oznacza, że jest złożeniem wielu łask, które stanowią jej elementy składowe, gdyż w naturalny sposób wyrasta z ich działania. Radość można zdefiniować jako wesołość, czy <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/chrzescijanska-radosc/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #333399;"><em>Radujcie się zawsze w Panu; mówię ponownie, radujcie się</em><em>.</em></span></p>
<p><strong>Fil. 4:4</strong></p>
<p><strong>Radość jest owocem Ducha Świętego</strong>, jak o tym mówi Gal. 5:22</p>
<p><strong>Radość jest łaską trzeciorzędną</strong>, czyli łaską złożoną, co oznacza, że jest złożeniem wielu łask, które stanowią jej elementy składowe, gdyż w naturalny sposób wyrasta z ich działania.</p>
<p><strong>Radość można zdefiniować jako</strong> <strong>wesołość, czy też zadowolenie serca i umysłu, uniesienie serca i umysłu, SZCZĘŚCIE SERCA I UMYSŁU</strong>.</p>
<p><span style="color: #3366ff;"><em>Wykład wygłoszony przez br. Marka Urbana na spotkaniu chrześcijańskim w Bydgoszczy, 27.09.2026 r.</em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/C1acojSZ8FE?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>Istnieje kilka rodzajów Radości</strong>. Jest na przykład <strong>(1)</strong> taki rodzaj radości, którego grzesznik doświadcza, oddając się swoim zepsutym upodobaniom. Taka radość jest jednak przemijająca — <strong>podobna do blasku fajerwerków</strong>, które przez chwilę świecą jaskrawo, po czym gasną w ciemności. Jest <strong>jak wezbrany potok</strong>, który gwałtownie przybiera, zalewa ziemię, lecz niesie ze sobą mętną wodę i spustoszenie. Jest też <strong>jak taniec nad jamą</strong> przykrytą kwiatami, której piękne przykrycie załamuje się pod ciężarem tancerza, a on sam spada na jej dno ku swojej zgubie. <strong>W moralnym porządku</strong> rzeczy nie może być inaczej, jak tylko tak, że ci, którzy znajdują przyjemność w niewierze, błędzie, nieposłuszeństwie wobec przełożonych, morderstwie, cudzołóstwie, rozpuście, kradzieży, oszczerstwie, chciwości, złośliwości, nienawiści, złych podejrzeniach, obmowie itd. itp., <strong>stają się nieszczęśliwi</strong>.</p>
<p><strong>Istnieje również (2) samolubna i światowa radość</strong>, wynikająca z zaspokajania naturalnych skłonności samolubnych i światowych — na polu samooceny, uznania ze strony innych, fizycznej wygody, życia i pożywienia, ukrywania tego, co niekorzystne, bronienia się i przeciwstawiania temu, co szkodliwe, a także w kwestii płciowości, cielesnej rodziny, domu, przyjaciół i ojczyzny. Chociaż taka radość może być odczuwana bez grzechu, to jednak w najlepszym razie jest ona <strong>przemijająca</strong>, nie daje pełnego zaspokojenia i nierzadko przynosi rozczarowanie.</p>
<p><strong>Nawet w swoich najlepszych przejawach</strong> nie dorównuje duchowej radości, jaką Bóg daje swoim wiernym dzieciom.</p>
<p><strong>Duchowa radość skupia</strong> się na <strong>naszych duchowych dobrach</strong>, takich jak osoba, charakter, słowa, dzieła i urzędy Boga i Chrystusa.</p>
<div id="attachment_12791" style="width: 310px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-scaled.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-12791" class="wp-image-12791" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-683x1024.jpg" alt="" width="300" height="450" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-683x1024.jpg 683w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-200x300.jpg 200w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-768x1152.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-1024x1536.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-1365x2048.jpg 1365w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/10/jessica-mangano-cmaFM3m-Hc0-unsplash-scaled.jpg 1707w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a><p id="caption-attachment-12791" class="wp-caption-text">Photo by <a href="https://unsplash.com/@jfdelp?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Jessica Mangano</a> on <a href="https://unsplash.com/photos/woman-in-black-crew-neck-t-shirt-and-black-framed-eyeglasses-holding-white-paper-cmaFM3m-Hc0?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Unsplash</a></p></div>
<p><strong>Skupia się na naszych błogosławieństwach</strong> <strong>i przywilejach związanych</strong>:</p>
<p>(a) z Bogiem jako naszym Stwórcą, Opiekunem, Odkupicielem, Nauczycielem, Usprawiedliwicielem, Uświęcicielem i Wybawicielem;</p>
<p>(b) z Jezusem jako naszym Prorokiem, Wyzwolicielem, Kapłanem, Orędownikiem, Usprawiedliwicielem, Oblubieńcem, Głową, Zbawicielem, Wodzem, Lekarzem, Królem, Panem, Sędzią, Oczyszczającym, Rafinerem/Rafinatorem i Pasterzem;</p>
<p>(c) z rodziną Bożą — jako synami Boga, braćmi Jezusa i świętymi;</p>
<p>(d) z kolejnymi etapami zbawienia — oświeceniem, pokutą, wiarą, usprawiedliwieniem, naszym powołaniem, <strong>zwycięstwem w naszych bojach</strong> oraz nadzieją ujrzenia Chrystusa i przebywania z Nim w Królestwie;</p>
<p>(e) ze światem — któremu obecnie dajemy świadectwo Prawdzie, a w przyszłości będziemy pomagać w pozbywaniu się skutków przekleństwa, czyli degradacji w charakterze;</p>
<p>(f) z ostatecznym obaleniem złych zasad oraz ich zwolenników;</p>
<p>(g) z ostatecznym triumfem dobrych zasad i tych, którzy je reprezentują;</p>
<p>(h) z wiecznym życiem i szczęściem ludzi dobrych.</p>
<p><strong>Radość wypływająca z powyższych powodów</strong> nie jest przemijająca, niespełniająca ani rozczarowująca. Przeciwnie, jest wieczna, zaspokajająca i triumfująca.</p>
<p><strong>Nasz werset zachęca nas</strong>, abyśmy <strong>zawsze się radowali</strong>, wskazując w ten sposób, kiedy powinniśmy się radować. ‘<strong>Zawsze’</strong> obejmuje nie tylko czas, ale również <strong>okoliczności</strong> naszej radości. Z punktu widzenia naszego ciała, okoliczności mogą być sprzyjające lub niesprzyjające, łatwe lub trudne, przyjemne lub nieprzyjemne, pomyślne lub przeciwne; lecz dla naszych poświęconych serc i umysłów <strong>wszystkie okoliczności powinny być uważane</strong> za sprzyjające, łatwe, przyjemne i pomyślne. Do tego powinniśmy dążyć i taką postawę w sobie kształtować.</p>
<p><strong>Dla człowieka poświęconego nie ma</strong> doświadczeń przypadkowych ani pozbawionych znaczenia. Chociaż z punktu widzenia ciała pewne sytuacje wydają się bolesne, trudne czy niepożądane, to z punktu widzenia nowego serca wszystkie one są sprzyjające, ponieważ znajdują się pod nadzorem mądrości i miłości Bożej. <strong>To, co wydaje się przeciwnością</strong>, w rzeczywistości jest sposobnością do rozwoju; to, co wydaje się stratą, może prowadzić do głębszego zaufania Bogu; a to, co wydaje się porażką, może stać się przygotowaniem do przyszłych zwycięstw.</p>
<p><strong>Dlatego chrześcijanin nie ocenia swoich doświadczeń</strong> jedynie według tego, czy są przyjemne dla ciała, lecz przede wszystkim według tego, czy przyczyniają się do jego duchowego wzrostu. Wie bowiem, że Ojciec nie dopuszcza niczego, co nie mogłoby zostać obrócone ku jego dobru. W tym znaczeniu <strong>nawet najtrudniejsze doświadczenia</strong> są pomyślne, ponieważ służą uświęceniu charakteru i przygotowują do przyszłej chwały.</p>
<p><strong>Tak więc dla poświęconego serca</strong> nie istnieją okoliczności naprawdę niekorzystne. Są tylko różne sposoby, za pomocą których Pan prowadzi swoje dzieci do coraz większego podobieństwa do Chrystusa. A skoro wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu tym, którzy miłują Boga (Rzym. 8:28), to nawet łzy, próby i rozczarowania stają się narzędziami Jego łaski i powodami do wdzięczności oraz radości.</p>
<p><strong>Dla człowieka cielesnego</strong> pomyślne są tylko te doświadczenia, które przynoszą wygodę, powodzenie i uznanie. Dla człowieka poświęconego miarą pomyślności jest <strong>coś znacznie wyższego</strong> — wszystko, co przybliża go do Boga, pogłębia jego podobieństwo do Chrystusa i przygotowuje do przyszłej służby w Królestwie.</p>
<p><strong>Dlatego wiara uczy nas patrzeć na nasze doświadczenia</strong> nie oczami ciała, lecz oczami nowego serca i umysłu. Wówczas nawet to, co dla świata wydaje się nieszczęściem, może okazać się błogosławieństwem. Choroba może nauczyć cierpliwości, rozczarowanie może uwolnić od nadmiernego przywiązania do rzeczy ziemskich, a przeciwności mogą rozwinąć ufność, współczucie i głębsze docenienie Bożych obietnic.</p>
<p><strong>Nie oznacza to, że mamy nazywać zło dobrem</strong> lub udawać, że cierpienie nie boli. Apostoł wyraźnie mówi, że „ <em>żadne karanie w danej chwili nie wydaje się radosne, ale smutne</em>.” (<strong>Żyd. 12:11</strong>). Jednak wiara potrafi spojrzeć poza chwilowy ból i dostrzec „<em>błogi owoc sprawiedliwości</em>”, który dzięki takiemu karaniu, <strong>czy też dyscyplinowaniu</strong> zostanie wydany.</p>
<p><strong>Tak więc dla poświęconego serca</strong> wszystkie okoliczności są sprzyjające, ponieważ wszystkie znajdują się pod kierownictwem nieskończonej mądrości i miłości naszego Ojca. Nie wszystkie są łatwe dla ciała, ale wszystkie są pomyślne dla nowego stworzenia. Nie wszystkie są przyjemne dla naszych naturalnych uczuć, ale wszystkie są pożyteczne dla naszego duchowego rozwoju. A skoro pochodzą z ręki Tego, który „<em>nie szczędził własnego Syna</em>” (Rzym. 8:32), możemy być pewni, że nie ma wśród nich <strong>ani jednego</strong> doświadczenia, które nie byłoby zdolne przynieść nam ostatecznego dobra.</p>
<p><strong>To prawda, że nie możemy radować się z naszych</strong> niekorzystnych, trudnych, nieprzyjemnych i przeciwnych doświadczeń oraz sytuacji (Żyd. 12:11); ale jeśli nie patrzymy na rzeczy widzialne — samolubne i światowe — lecz na rzeczy niewidzialne — <strong>nasze obecne i przyszłe duchowe błogosławieństwa</strong> — wtedy możemy radować się nawet, <strong>jeśli nie z samych przeciwności</strong>, to możemy radować się <strong>pośród nich</strong> (<strong>2 Kor. 4:16-18</strong>; <strong>Rzym. 5:3-5</strong>).</p>
<p><strong>Oczywiście łatwo jest radować się</strong> w przyjemnych doświadczeniach — tylko ludzie nienormalni nie cieszą się w takich chwilach. Lecz naszym przywilejem jest <strong>radować się w Panu</strong> <strong>nawet</strong> wtedy, gdy z ludzkiego punktu widzenia wszystko układa się całkowicie źle; a mocny oraz ugruntowany chrześcijanin właśnie wtedy się raduje, ponieważ wie, że „<em>wszystko współdziała ku dobremu tym, którzy miłują Boga</em>” (Rzym. 8:28). <strong>A jeśli nie śpimy duchowo</strong>, będziemy gorliwie starać się radować nawet w doświadczeniach, które z ludzkiego punktu widzenia są niekorzystne, trudne, nieprzyjemne i przeciwne.</p>
<p>Radość różnie się wyraża, bardziej lub mniej żywiołowo. <strong>idealnym wyrazem radośći </strong>jest <strong>spokojna pogoda ducha</strong>. Zgodnie z charakterem każdego człowieka należy pozwolić tej cesze na swobodny wyraz, niech więc żywiołowi nie potępiają pogodnych i spokojnych, a ci ostatni niech nie gardzą pierwszymi; Pan ma upodobanie w obu tych postawach, gdy są one oparte na wierze, nadziei, miłości i posłuszeństwie, ponieważ różnica wynika jedynie z temperamentu.</p>
<p><strong>Niektórzy przywiązują zbyt wielką wagę</strong> do uczucia radości jako dowodu Boskiej aprobaty, co często wywołuje u nich poważne wątpliwości co do ich stanu przed Panem. Uczucie to bowiem podlega większej lub mniejszej zmienności — <strong>ma swoje wzloty i upadki</strong>. Niektóre prawdziwe dzieci Boże, które nigdy nie doznawały w swoim chrześcijańskim życiu szczególnie wielkiej radości, słysząc, że radość jest tak mocno podkreślana jako niezbędny dowód właściwego stanu przed Panem, popadają w przygnębienie i nieraz rodzą się w nich poważne obawy, czy rzeczywiście cieszą się Boską aprobatą.</p>
<p><strong>Zdarza się też, że ci, którzy na początku swojej drogi</strong> z Panem przeżywali wręcz zachwyty, później, pod wpływem ciężkich doświadczeń, tracą tę <strong>ekstatyczną</strong> radość i zaczynają wątpić, czy są przyjęci przez Boga.</p>
<p><strong>W rzeczywistości takie chwilowe przygnębienie</strong> może wynikać z choroby lub napotkanych przeciwności; dlatego należy wystrzegać się tego, by takie niekorzystne okoliczności nas przygnębiały lub, by okresy obniżonego nastroju prowadziły do zwątpienia i chwiejności. Ogólnie rzecz biorąc, pogoda ducha chrześcijanina jest tylko <strong>jedną z wielu części jednego z siedmiu</strong> z dowodów synostwa Bożego — wzrastania na podobieństwo Chrystusa.</p>
<p><strong>Kto przechodzi przez opisane wyżej wątpliwości</strong>, powinien pamiętać, że istnieją <strong>24</strong> łaski pierwszorzędne, <strong>17</strong> drugorzędnych i <strong>14</strong> trzeciorzędnych, które składają się na wzrost w podobieństwie do Chrystusa. Oprócz wzrastania na podobieństwo Chrystusa istnieje jeszcze <strong>sześć innych</strong> form świadectwa Ducha. Są nimi: (1) oceniająca znajomość głębokich rzeczy Bożych, (2) aspiracje związane z Królestwem, (3) sposobności służby, (4) karcenie za błędy, (5) prześladowanie dla prawdy i sprawiedliwości oraz (6) próby i doświadczenia charakteru pośród pokus do czynienia zła <sup>(zob. E 15, rozdz. 10)</sup>. <strong>A pośród trzech ostatnich</strong> z tych doświadczeń <strong>tylko naprawdę dojrzali</strong> chrześcijanie potrafią się radować.</p>
<p><strong>Dlatego pamiętając o tych rzeczach</strong>, nie przeceniajmy radości (<strong>poczucia szczęścia</strong>) jako dowodu naszego synostwa Bożego.</p>
<p><strong>Tak dobra cecha jak radość powinna być rozwijana</strong>, wzmacniana, harmonijnie równoważona i krystalizowana, aż stanie się nieodłączną częścią naszego charakteru. Przedstawimy teraz kilka sposobów prowadzących do rozwinięcia tej łaski.</p>
<p><strong>(1) Pierwszym z nich jest</strong> wchodzenie w kolejne etapy życia chrześcijańskiego i wierne postępowanie naprzód w każdym z nich. Każdy etap życia chrześcijańskiego przynosi bowiem <strong>właściwą sobie radość</strong>. Gdy okazujemy pokutę wobec Boga i wiarę w naszego Pana Jezusa prowadzącą do usprawiedliwienia, Słowo Boże wzbudza w naszych sercach radość <strong>właściwą usprawiedliwieniu.</strong></p>
<p><strong>Co oznacza, że gdy przez szczerą pokutę odwracamy się</strong> od grzechu i z wiarą przyjmujemy naszego Pana Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela, Słowo Boże wzbudza w naszych sercach radość właściwą usprawiedliwieniu. Nie wypływa ona jedynie z <strong>chwilowego wzruszenia ani z ulotnych uczuć</strong>, lecz z pewności wiary, że Bóg dla zasługi Chrystusa przebaczył nasze grzechy, uznał nas za sprawiedliwych i przyjął do swojej rodziny. Świadomość, że ciężar winy został zdjęty z naszego sumienia, że przestało ciążyć nad nami potępienie, a pokój z Bogiem został przywrócony, napełnia serce głęboką wdzięcznością i radością.</p>
<p><strong>Jest to radość człowieka, który</strong> po długim okresie niepewności usłyszał <strong>wyrok uniewinniający</strong>. Jest to radość dłużnika, któremu darowano dług, oraz zagubionego dziecka, które odnalazło drogę do domu Ojca. Nie dziwi więc, że Pismo Święte tak często łączy usprawiedliwienie z pokojem i radością serca. Tam, gdzie wcześniej panował lęk przed sądem Bożym, pojawia się ufność; gdzie było poczucie oddalenia od Boga, rodzi się społeczność z Nim; gdzie sumienie oskarżało, tam teraz przemawia zapewnienie o przebaczeniu.</p>
<p><strong>Ta radość nie opiera się jednak na naszej</strong> własnej sprawiedliwości ani na przekonaniu o własnej doskonałości. Przeciwnie, wypływa z uświadomienia sobie, że zostaliśmy usprawiedliwieni wyłącznie dzięki łasce Bożej i okupowej ofierze Jezusa Chrystusa. Dlatego jest to radość <strong>pokorna</strong>. Nie prowadzi do wynoszenia <strong>się ponad innych</strong>, lecz do głębokiej wdzięczności wobec Boga i szczerej miłości ku Temu, który „<em>umiłował nas i wydał samego siebie za nas</em>”.</p>
<p><strong>Im pełniej rozumiemy wielkość darowanego</strong> <strong>nam</strong> przebaczenia i wartość przypisanej nam sprawiedliwości Chrystusa, tym głębsza staje się radość usprawiedliwienia. Nie jest ona jedynie początkiem życia chrześcijańskiego, lecz pozostaje jego trwałym źródłem, do którego wierzący powraca w chwilach prób, oskarżeń sumienia i duchowego znużenia. Pamięć o tym, że „<em>mając usprawiedliwienie z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa</em>”, nieustannie odnawia jego ufność, wdzięczność i radość.</p>
<p><strong>Wejście w stan poświęcenia wprowadza nas</strong> w radość uświęcenia — radość płynącą: <strong>(a)</strong> z uśmiercania własnej woli i woli świata oraz ożywiania w sobie woli Bożej, <strong>(b)</strong> z oddawania całego naszego człowieczeństwa na służbę Bogu, <strong>(c)</strong> z coraz większego upodabniania się do życia Chrystusa.</p>
<p><strong>Wejście w stan poświęcenia</strong> otwiera przed chrześcijaninem zupełnie nowy wymiar radości. Nie jest to już jedynie radość płynąca z przebaczenia grzechów i usprawiedliwienia, lecz radość wynikająca z życia całkowicie oddanego Bogu. <strong>Jest to radość, której świat ani nie rozumie, ani nie potrafi dać</strong>.</p>
<p><strong>Po pierwsze</strong>, jest to radość płynąca z uśmiercania własnej woli i woli świata oraz z ożywiania w sobie woli Bożej. Dla starego człowieka wyrzeczenie się własnych planów i ambicji wydaje się stratą. Dla nowego stworzenia jest ono jednak wyzwoleniem. <strong>Im bardziej uczymy się</strong> mówić: „<em>Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie</em>”, tym większego pokoju i głębszej radości doświadczamy. Ustaje bowiem wewnętrzna walka między własnymi pragnieniami a Bożym prowadzeniem, a serce znajduje odpocznienie w przekonaniu, że najlepszą drogą jest zawsze <strong>droga wyznaczona przez Ojca</strong>.</p>
<p><strong>Po drugie</strong>, poświęcenie przynosi radość wynikającą z oddawania całego naszego człowieczeństwa na służbę Bogu. Każda zdolność, każdy talent, każda siła umysłu i ciała nabierają nowego znaczenia, gdy zostają wykorzystane dla Pana. Człowiek odkrywa wtedy, że największe zadowolenie <strong>nie płynie z tego, co zachowuje</strong> dla siebie, <strong>lecz z tego, co może ofiarować Bogu i bliźnim</strong>. W służbie Bożej nawet najmniejsze zadanie nabiera wielkiej wartości, ponieważ wykonywane jest dla Tego, którego miłujemy.</p>
<p><strong>Po trzecie</strong>, największą radością poświęconego jest coraz większe upodabnianie się do Chrystusa. Każde zwycięstwo nad sobą, każda nowo nabyta łaska, każda wiernie zniesiona próba i każda okazja do okazania ducha Chrystusowego przynoszą <strong>głęboką satysfakcję</strong>. Chrześcijanin raduje się nie dlatego, że uważa się za już doskonałego, ale dlatego, że dostrzega w sobie działanie Bożej łaski, która <strong>stopniowo</strong> przemienia go na obraz umiłowanego Syna Bożego. Świadomość, że każdego dnia — choćby nieznacznie — stajemy się bardziej podobni do Chrystusa, należy do <strong>najczystszych i najtrwalszych</strong> <strong>źródeł</strong> chrześcijańskiej radości.</p>
<p><strong>Tak więc radość poświęcenia nie opiera się na zmiennych</strong> okolicznościach życia, lecz na nieustannym dziele Boga w sercu człowieka. Im pełniej poddajemy się Jego prowadzeniu, im wierniej służymy Mu wszystkim, co posiadamy, i im bardziej odzwierciedlamy charakter Chrystusa, tym głębsza, dojrzalsza i bardziej trwała staje się nasza radość.</p>
<p><strong>Szczególnie mocna jest</strong> <strong>myśl</strong>: „<em>dla starego człowieka wyrzeczenie się własnej woli wydaje się stratą; dla nowego stworzenia jest wyzwoleniem</em><strong>.”</strong> To bardzo dobrze oddaje <strong>paradoks chrześcijańskiego poświęcenia</strong> i naturalnie prowadzi do zrozumienia, dlaczego poświęcenie nie odbiera radości, lecz ją pomnaża.</p>
<p><strong>Paradoks to sytuacja lub stwierdzenie</strong>, które wydaje się całkowicie sprzeczne z intuicją lub zdrowym rozsądkiem. Jak można być prawdziwie wolnym, jeśli całkowicie podporządkowało się komuś innemu i oddała mu się wszystko?</p>
<p><strong>Chrześcijański piosenkarz Michael Card tak opisał ten paradoks:</strong> <em>Oczyma wiary można zrozumieć, że tylko niewolnik może być prawdziwie wolny (‘sługa’ greckie <strong>doulos</strong> tłumaczone w NT jako ‘<strong>sługa’</strong>, dosłownie znaczy ‘<strong>niewolnik’</strong>)</em>. To zdanie ukazuje jeden z najgłębszych paradoksów życia chrześcijańskiego — paradoks całkowitego poddania się Bogu. Z ludzkiego punktu widzenia oddanie własnej woli może wydawać się utratą wolności. Jednak Pismo Święte uczy czegoś przeciwnego. <strong>Człowiek, który dobrowolnie</strong> staje się sługą Chrystusa, zostaje wyzwolony z niewoli grzechu, spod panowania świata i z ciężaru potępienia oraz wstydu. Im pełniej poddaje się woli Bożej, tym bardziej doświadcza prawdziwej wolności ducha. <strong>Chrystus nie odbiera człowiekowi wolności</strong>, lecz uwalnia go od wszystkiego, co go zniewala, aby mógł z radością czynić to, do czego został stworzony — <strong>żyć dla Boga</strong>.</p>
<p><strong>Świat uważa, że wolność polega na</strong> czynieniu własnej woli, lecz Słowo Boże uczy, że taka droga prowadzi jedynie do niewoli grzechu, samolubstwa i świata. <strong>Dopiero wtedy, gdy człowiek dobrowolnie</strong> składa swoją wolę na ołtarzu poświęcenia i staje się sługą Chrystusa, osiąga prawdziwą wolność. W miarę jak umiera dla własnej woli, jest uwalniany od panowania grzechu, od lęku przed ludzką opinią, od tyranii własnych namiętności oraz od więzów światowego ducha. <strong>Paradoksalnie więc</strong> najpełniejsza wolność rodzi się z najpełniejszego poddania się Bogu. Im mniej człowiek żyje dla siebie, tym bardziej żyje dla Boga, a im bardziej żyje dla Boga, tym pełniej doświadcza pokoju, radości i wolności, które może dać jedynie Chrystus.</p>
<p><strong>Podejmowanie chrześcijańskiej walki</strong> oraz odnoszenie w niej zwycięstw przynosi radość właściwą <strong>wybawieniu</strong> <em>(W 1 Kor. 1:30 słowo zazwyczaj tłumaczone jako ‘odkupienie’, może być również oddawane jako ‘wyzwolenie’, co jest lepszym tłumaczeniem, bo odkupienie zawiera się w usprawiedliwieniu)</em>. Jest to radość, która rodzi się nie z samego faktu prowadzenia walki, lecz z dostrzegania działania Bożej mocy w naszym życiu. <strong>Każde zwycięstwo nad</strong> grzechem, każda pokonana pokusa, każdy odrzucony błąd i każdy przezwyciężony przejaw samolubstwa lub światowości utwierdzają nas w przekonaniu, że Pan rzeczywiście prowadzi swoje dzieci drogą zwycięstwa.</p>
<p><strong>Chrześcijańskie życie nie jest biernym oczekiwaniem</strong> na przyszłe błogosławieństwa, lecz codziennym <strong>zmaganiem się z przeciwnikami</strong> nowego stworzenia. Szatan, świat i nasze upadłe ciało nieustannie usiłują odwrócić nasze serca od Boga, osłabić naszą wiarę, zagasić miłość i odebrać nadzieję. Każda wiernie stoczona walka i każde odniesione zwycięstwo są więc nowym dowodem, że łaska Boża jest wystarczająca, a moc Chrystusa skutecznie działa w tych, którzy Mu ufają.</p>
<p><strong>Radość wybawienia wzrasta szczególnie wtedy</strong>, gdy uświadamiamy sobie, że z pomocą Bożą stajemy się coraz <strong>mniej podatni</strong> na to, co kiedyś łatwo nas pokonywało. Dawne słabości stopniowo tracą nad nami władzę, pokusy nie wydają się już tak nieodparte, a serce coraz chętniej wybiera to, co podoba się Bogu. Takie doświadczenia umacniają w nas przekonanie, że dzieło uświęcenia rzeczywiście postępuje i że Pan wiernie prowadzi nas ku ostatecznemu zwycięstwu.</p>
<p><strong>Nie oznacza to, że chrześcijanin nigdy nie</strong> doświadcza porażek. Zdarzają się chwile słabości, upadki i bolesne lekcje własnej niedoskonałości. <strong>Nawet one jednak,</strong> jeśli prowadzą do głębszej pokory, gorliwszej modlitwy i większego zaufania Bogu, stają się <strong>częścią procesu</strong> wybawienia. Uczą nas bowiem coraz mniej polegać na sobie, a coraz bardziej na Tym, który „<em>zawsze daje nam zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa</em>”.</p>
<p><strong>Radość wybawienia nie jest więc triumfalizmem</strong> ani zadowoleniem z własnych osiągnięć. Jest spokojną i wdzięczną świadomością, że Bóg nie pozostawia swoich dzieci samych na polu walki. Każde zwycięstwo przypomina nam, że to On uzdalnia nas do wiernego trwania, umacnia w doświadczeniach i prowadzi od jednego zwycięstwa do następnego. Im częściej doświadczamy Jego pomocy, tym głębsza staje się nasza ufność, tym większa wdzięczność wypełnia nasze serca i tym pełniejsza jest radość płynąca z Jego wybawiającej łaski.</p>
<p><strong>Dlatego chrześcijanin raduje się nie dlatego</strong>, że walka dobiegła końca, lecz dlatego, że w każdej bitwie może liczyć na obecność i pomoc swojego Wodza. Każde odniesione zwycięstwo jest <strong>zapowiedzią ostatecznego wybawienia</strong>, kiedy wszelka walka ustanie, a wierni otrzymają koronę życia przygotowaną dla tych, którzy wytrwali do końca.</p>
<p><strong>Z kolei wzrastanie w oświeceniu</strong>, które towarzyszy trzem poprzednim etapom życia chrześcijańskiego, sprawia, że Prawda udziela nam radości odpowiadającej każdemu z tych etapów. Tak więc, wchodząc w kolejne etapy życia chrześcijańskiego, <strong>rozwijamy radość</strong>, która jest z nimi związana, a tym samym pielęgnujemy tę cenną cechę charakteru.</p>
<p><strong>Im głębiej bowiem poznajemy Boży plan</strong>, tym wyraźniej dostrzegamy mądrość, sprawiedliwość, miłość i moc objawiające się we wszystkich Jego dziełach. Prawda przestaje być dla nas <strong>jedynie zbiorem (teoretycznych) nauk</strong> i staje się <strong>światłem</strong>, które rozjaśnia drogę naszego życia, umacnia wiarę, podtrzymuje nadzieję i pobudza serce do jeszcze gorętszej miłości ku Bogu.</p>
<p><strong>Każde nowe zrozumienie Słowa Bożego przynosi</strong> wierzącemu świeżą radość. Gdy lepiej pojmujemy wielkość okupu Chrystusa, głębiej radujemy się z usprawiedliwienia. Gdy coraz wyraźniej rozumiemy cel naszego poświęcenia i sposób, w jaki Bóg kształtuje w nas charakter Chrystusowy, z większą ochotą oddajemy Mu samych siebie. Gdy poznajemy znaczenie doświadczeń i duchowych walk, łatwiej przyjmujemy je jako narzędzia naszego wybawienia. W ten sposób Prawda nieustannie ożywia radość związaną z każdym wcześniejszym etapem naszego chrześcijańskiego życia.</p>
<p><strong>Oświecenie przynosi również radość płynącą z</strong> coraz pełniejszego oglądania harmonii Bożego planu. To, co wcześniej wydawało się niezrozumiałe lub przypadkowe, z czasem układa się w spójną całość. <strong>Coraz wyraźniej widzimy</strong> zgodność wszystkich części Pisma Świętego, celowość Bożych działań oraz piękno Jego zamierzeń wobec Kościoła i całej ludzkości. Takie poznanie nie prowadzi do pychy ani do <strong>samozadowolenia</strong> z posiadanej wiedzy, lecz rodzi głęboką wdzięczność wobec Boga, który zechciał objawić swoim dzieciom „<em>głębokie rzeczy Boże</em>”.</p>
<p><strong>Jednak prawdziwe oświecenie nie polega</strong> wyłącznie na powiększaniu zasobu wiadomości. Każda nowa prawda <strong>powinna znajdować odbicie</strong> w życiu. Im wierniej postępujemy zgodnie z otrzymanym światłem, tym więcej światła Bóg nam udziela. Posłuszeństwo otwiera drogę do głębszego poznania, a głębsze poznanie prowadzi do jeszcze większej radości. W ten sposób <strong>poznanie i praktyka wzajemnie się uzupełniają</strong>, a chrześcijanin wzrasta jednocześnie w światłości, świętości i radości.</p>
<p><strong>Tak więc, wchodząc w kolejne etapy życia chrześcijańskiego</strong> i wiernie postępując naprzód w każdym z nich, rozwijamy radość właściwą każdemu etapowi. Radość usprawiedliwienia daje pokój z Bogiem, radość poświęcenia rodzi zadowolenie z pełnienia Jego woli, radość wybawienia umacnia nas przez zwycięstwa odnoszone nad grzechem i złem, a radość oświecenia coraz pełniej odsłania przed nami chwałę Bożego planu. Wszystkie te <strong>doświadczenia splatają się ze sobą</strong>, tworząc dojrzałą, głęboką i trwałą radość chrześcijańską, która nie zależy od zmiennych okoliczności życia, lecz <strong>od coraz bliższej społeczności</strong> z Bogiem i coraz pełniejszego poznawania Jego prawdy. &#8211; <strong>KONIEC</strong></p>
<p><strong>Im wierniej ktoś żyje zgodnie z wymaganiami</strong> życia usprawiedliwionego, tym bardziej pomnaża się jego radość z usprawiedliwienia, a wraz z nią rozwija się ta łaska. <strong>Im wierniejszy jest w poświęceniu</strong> — pozostając umarłym dla siebie i świata, a żywym dla Boga we wszystkich doświadczeniach poświęconego życia, wykorzystując swoje człowieczeństwo w służbie Bożej i rozwijając uczucia oraz łaski życia chrześcijańskiego — tym bardziej wzrasta w nim radość poświęcenia, a wraz z nią rozwija się także sama radość jako cecha charakteru.</p>
<p><strong>Im wierniejszy ktoś jest w swoich zmaganiach o</strong> prawdę, sprawiedliwość, miłość i zabieganie o sprawy Królestwa (kingdom-mindedness) — zarówno w swoim wnętrzu, jak i w kontaktach z innymi — przeciwstawiając się grzechowi, błędowi, samolubstwu i światowości, którymi Szatan, świat i nasze ciało usiłują go pokonać, tym większa staje się jego radość z odnoszonych zwycięstw, a wraz z nią wzrasta ta łaska.</p>
<p><strong>Wreszcie, im bardziej ktoś postępuje w oświeceniu</strong>, pozostając wiernym na trzech pozostałych etapach życia chrześcijańskiego, tym pełniej doświadcza radości płynącej z Prawdy, a tym samym coraz bardziej rozwija w sobie tę cnotę.</p>
<p>Krótko mówiąc, <strong>wierne wchodzenie i postępowanie naprzód we wszystkich czterech etapach życia chrześcijańskiego jest pierwszym sposobem rozwijania radości.</strong></p>
<p><strong>Szczególnie ważna jest tu myśl</strong>: „Posłuszeństwo otwiera drogę do głębszego poznania, a głębsze poznanie prowadzi do jeszcze większej radości.” Myśl ta dobrze oddaje występującą tu zależność: wzrost w łasce <strong>nie przebiega liniowo</strong>, lecz <strong>tworzy cykl</strong> — wierność prowadzi do większego światła, większe światło do większej radości, a większa radość z kolei pobudza do jeszcze wierniejszego postępowania.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/chrzescijanska-radosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12790</post-id>	</item>
		<item>
		<title>&#8222;Bądźcie doskonali&#8221; &#8211; komentarz do Ewangelii wg Mateusza 5:48</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/badzcie-doskonali-komentarz-do-ewangelii-wg-mateusza-548/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=badzcie-doskonali-komentarz-do-ewangelii-wg-mateusza-548</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/badzcie-doskonali-komentarz-do-ewangelii-wg-mateusza-548/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Aug 2026 15:47:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijańska doktryna]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[Adam]]></category>
		<category><![CDATA[biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[charakter chrześcijański]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[doskonałość]]></category>
		<category><![CDATA[grzech]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[królestwo boże]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz 5:48]]></category>
		<category><![CDATA[miłość chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[ofiara Chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[plan Boży]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[świętość]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zbawienie]]></category>
		<category><![CDATA[życie wieczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12674</guid>

					<description><![CDATA[Ostatnio br. Wiktor mówił trochę o drodze, o chrześcijańskim biegu, że dokądś musimy zmierzać, mamy jakiś cel. Dla nas tym co nadrzędnie wyznacza nasze cele w życiu jest Biblia &#8211; Słowo Boże. Tam znajdziemy, że ten główny cel dla nas, jest definiowany w różny sposób, z różnych punktów widzenia. Można powiedzieć, pozostając w temacie biegu, <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/badzcie-doskonali-komentarz-do-ewangelii-wg-mateusza-548/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio br. Wiktor mówił trochę o drodze, o <a href="https://badaczebiblii.pl/nasza-droga-i-nasz-bieg/">chrześcijańskim biegu</a>, że dokądś musimy zmierzać, mamy jakiś cel. Dla nas tym co nadrzędnie wyznacza nasze cele w życiu jest Biblia &#8211; Słowo Boże. Tam znajdziemy, że ten główny cel dla nas, jest definiowany w różny sposób, z różnych punktów widzenia. Można powiedzieć, pozostając w temacie biegu, jak apostoł Paweł w <u>2 Tym 4:7</u>: &#8222;Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, <strong>wiarę</strong> <strong>zachowałem</strong>.&#8221;</p>
<p>albo</p>
<p><u>Hbr 12:14</u>: &#8222;Dążcie <strong>do pokoju ze wszystkimi i do świętości</strong>, bez której nikt nie ujrzy Pana.&#8221;</p>
<p>ALE jest jeden bardzo konkretny i taki mocny werset gdzie Jezus mówi do nas w Ew. Mateusza  &#8211; “…<strong>bądźcie doskonali</strong>…”</p>
<h2>Czy zastanawialiście się kiedyś nad doskonałością?</h2>
<p><span style="color: #000080;"><em>Wykład wygłoszony przez brata Jonatana Urbana na spotkaniu zboru chrześcijańskiego w Bydgoszczy, 16 sierpnia 2026 r. </em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/BrHRO3yYAMI?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Ostatnio moje myśli zaczęły właśnie krążyć wokół idei doskonałości, wokół tego wezwania i wokół Boga jako stwórcy wszystkich rzeczy.</p>
<p>Jezus powiedział do nas: “bądźcie doskonali…” co to znaczy doskonali? czym jest doskonałość?</p>
<p>Po łacinie<em> &#8211; <u>perfectio</u></em> słowo oznaczające doskonałość, doskonałość to pewien stan, określenie czegoś jako będącego bezbłędnym, nienagannym, dopracowanym w każdym szczególe.</p>
<p>Na przestrzeni wieków w różnych środowiskach, w różnych kulturach patrzono na tą doskonałość trochę inaczej.</p>
<p>i tak:</p>
<ul>
<li>dla starożytnych <strong>Grek</strong><strong>ów</strong> doskonałe było to co istniało zawsze &#8211; wieczne idee, ale też to co spełnia funkcje do których było stworzone.</li>
<li><strong>później</strong> często zaczęto używać tego słowa do określenia czegoś lub kogoś, <strong>co wydawał</strong><strong>o się najlepsze w swojej kategorii</strong> &#8211; i to bez znaczenia czy dotyczy to osoby robiącej coś dobrego czy <strong>złego </strong>&#8211; np. “doskonały łotr”/”doskonały zabójca”</li>
</ul>
<hr />
<p>Czy wam też wydaje się, że te różne nasze definicje i sposoby patrzenia na doskonałość są jakieś takie nieprzydatne w praktyce? Że nie pomagają zrozumieć faktycznie czym jest doskonałość, kto i co może być doskonałe?</p>
<p>A Nasz Pan powiedział: “bądźcie doskonali…” &#8211; dobrze by było gdybyśmy się zastosowali do tego wezwania Jezusa.</p>
<p>Jeżeli Pan pozwoli, to spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie:</p>
<p><strong>Co według Biblii oznacza doskonałość i dlaczego Jezus nas do niej wzywa? O jaką doskonałość chodzi?</strong></p>
<hr />
<div id="attachment_12675" style="width: 360px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-scaled.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-12675" class="wp-image-12675" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-scaled.jpg" alt="" width="350" height="233" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-scaled.jpg 2560w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-300x200.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-1024x683.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-768x512.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-1536x1024.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/08/mohamed-nohassi-odxB5oIG_iA-unsplash-2048x1365.jpg 2048w" sizes="(max-width: 350px) 100vw, 350px" /></a><p id="caption-attachment-12675" class="wp-caption-text">Photo by <a href="https://unsplash.com/@coopery?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Mohamed Nohassi</a> on <a href="https://unsplash.com/photos/silhouette-of-person-standing-on-rock-surrounded-by-body-of-water-odxB5oIG_iA?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Unsplash</a></p></div>
<p>Świetnym punktem wyjścia jest dokładnie to wezwanie Jezusa &#8211; ono znajduje się w Ewangelii Mateusza 5:48.</p>
<p><em>“…tak jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie…”</em></p>
<p>Czy ktokolwiek ma wątpliwości że Bóg jest doskonały?</p>
<p>Skoro mamy być doskonali na wzór Boga to trzeba wiedzieć na czym polega doskonałość Boża, i co to znaczy być doskonali jak i on?</p>
<p>I drugi wniosek, że my nie jesteśmy doskonali skoro dopiero musimy się takimi stać.</p>
<p>Nie jesteśmy doskonali oczywiście w wyniku upadku Adama. Ale nie zawsze tak było, Księga Rodzaju mówi nam że człowiek został stworzony <strong>na podobieństwo Boże</strong>: <em>“stworzył więc B</em><em>óg człowieka na sw</em><em>ój obraz”</em> człowiek więc powstał na obraz i podobieństwo Boże.</p>
<p>Ale jakie podobieństwo? <strong>Fizyczne, cielesne</strong>?</p>
<p>Na pewno <strong>NIE</strong>! Ewangelia Jana 5:37 mówi że nikt nie widział postaci/kształtu Boga…</p>
<p>Patrząc na siebie nawzajem musielibyśmy widzieć kształt/postać Boga jedni u drugich.</p>
<p>Jednocześnie Nasz Pan kiedy apostoł Filip go poprosił: <em>“Panie &#8211; pokaż nam Ojca”</em> &#8211; odpowiada: <em>“Kto mnie widzi, widzi i mego Ojca”</em></p>
<p>Jezus nie był wtedy istotą duchową, był człowiekiem z krwi i kości. Ale jednak kazał dostrzegać w nim Ojca, Boga.</p>
<p><u>Chodzi więc o jakieś inne podobieństwo…</u></p>
<p>Adam po stworzeniu przez Boga, w ogrodzie Eden, był doskonały &#8211;  tak jak doskonały jest Bóg jego stwórca.</p>
<p>Jednak warto wiedzieć że istota osobowa jaką jest zarówno Bóg jak i człowiek, ma dwa rodzaje przymiotów: <u>1. przymioty istoty</u> i <u>2. przymioty charakteru.</u></p>
<p>To bardzo ważne rozróżnienie. Bo Adam jako doskonały człowiek <strong>nie posiadał </strong>takich samych <strong>przymiot</strong><strong>ów istoty </strong>jak Bóg!</p>
<p>Na przykład jednym z przymiotów istoty Boga jest jego <u>ciało</u> &#8211; ciało duchowe &#8211; niematerialne ; Adam miał ciało ludzkie, materialne, stworzone z pierwiastków ziemi.</p>
<p>Innym przymiotem istoty Boga jest: <u>nieśmiertelność</u> J 5:26, 1 Tym 1:17 ; Adam nie był nieśmiertelny, umarł.</p>
<p>Tu się na chwilę zatrzymajmy bo to jest często źle rozumiany temat.</p>
<p><strong>Śmiertelność a nieśmiertelność</strong>, słowo “śmiertelność” wydaje się sugerować pewną śmierć istoty, która ma taki przymiot istoty. <strong>Nic takiego</strong> to nie oznacza. Śmiertelność, jako przymiot istoty oznacza teoretyczną i praktyczną możliwość śmierci, w kontraście do nieśmiertelności, która oznacza brak możliwości śmierci istoty w żadnym wypadku.</p>
<p>To szatan podsunął swoim kłamstwem sugestię, że człowiek ma nieśmiertelną duszę, więc tak naprawdę nie umiera.</p>
<p>Więc jeszcze raz, <strong>Adam nie posiadał wszystkich przymiot</strong><strong>ów istoty Boga</strong>. A co posiadał?</p>
<p>Posiadał <strong>podobne do Boskich przymioty charakteru </strong>&#8211; można to lepiej zrozumieć gdy popatrzymy na zastosowanie wyrazu “obraz” w Biblii.</p>
<p>Ps. 73:18-20 &#8211; słowo <em>“</em><em>tzelem”</em> to samo co w księdze Rodzaju.</p>
<p>2 Kor. 3:18</p>
<p>1 Kor. 11:7 &#8211; <em>“eikon”</em> &#8211; obraz, podobieństwo ; ciekawe jest tu, że to <em>“gdyż jest”</em> ma w grece taką konotację/znaczenie: <em>“ponieważ powstał jako”</em> &#8211; co podkreśla, że człowiek powstał na podobieństwo/obraz Boga, a niekoniecznie jest nim w takim samym stopniu obecnie co już sobie powiedzieliśmy.</p>
<p>Zastanówmy się chwilę nad doskonałym Adamem.</p>
<p>Choć Adam, tak jak mówiłem, nie miał on przymiotów istoty Boga takich jak: ciało (duchowe), nieśmiertelność, wieczność czy wszechwiedza to posiadał przymioty swojej istoty &#8211; doskonałego człowieka.</p>
<p>Adam miał doskonałe ludzkie ciało i umysł &#8211; które pozwalały mu żyć wiecznie (ale nie w nieśmiertelności), doskonale odczuwać szczęście i być użytecznym dla innych i dla reszty stworzenia Bożego. Adam jako istota odrębnie, specjalnie stworzona przez Boga, emanował wyższością nad resztą stworzenia. Człowiek nie jest, jak twierdzi ewolucja, jedynie trochę wyżej rozwiniętą małpą.</p>
<p>Możemy śmiało stwierdzić, że zdecydowanie <strong>bliżej</strong> <strong>człowiekowi do aniołów</strong> niż do jakichkolwiek zwierząt. Ps. 8:5</p>
<p>To to bycie niewiele mniejszym od aniołów, ta doskonała umiejętność rozumowania, inteligencja, ten charakter na wzór Boży, dawał też Adamowi łatwość w panowaniu nad zwierzętami. One w jakiś sposób czuły jego wyższość, jego wspaniałość.</p>
<p>Dzisiaj czasem widzimy jak ktoś potrafi oswoić, panować, wydawać polecenia dużym dzikim zwierzętom, i częściowo to są pewne wypracowane umiejętności takiej osoby, ale w dużej mierze to ich charakter, odwaga, taka prawdziwa pewność siebie. Zwierzęta są w stanie to odczuć. A to wszystko i tak jest nic w porównaniu z Adamem.</p>
<p>Werset 26 Księgi rodzaju mówi nie tylko o „obrazie”, ale także o „podobieństwie”(podobieństwie do Boga i Logosa) co miało polegać na panowaniu nad ziemią i wszystkim co na niej żyje. Człowiek został uczyniony panem, królem nad ziemią. Podobnie jak Bóg i Logos panowali nad wszechświatem, tak człowiek dostał pod panowanie ziemię.</p>
<p><strong>Pierwszy człowiek Adam miał doskonałe zdolności umysłowe, moralne, artystyczne i religijne.</strong></p>
<p>Potrafił doskonale miłować siebie, swoją żonę, zwierzęta i przede wszystkim Boga.</p>
<p>Potrafił doskonale mówić, śpiewać, uwielbiać, formułować myśli i słowa.</p>
<p>Potrafił doskonale używać swój umysł by zgodnie z potrzebami świata wynajdywać i tworzyć nowe rozwiązania, wynajdywać nowe sposoby korzystania z minerałów, pierwiastków, materiałów dostępnych na Ziemi.</p>
<p>Wiele z tych dziedzin, gdyby nie jego upadek, grzech, zostało by pięknie i doskonale rozwiniętych z korzyścią i przyjemnością, i dla człowieka, i dla Boga.</p>
<p><strong>Czy więc Naszemu Panu</strong> chodziło o to byśmy starali się o doskonałość Bożą, jako upodabnianie się <strong>do obrazu</strong> Boga i <strong>do podobieństwa</strong> Bożego <strong>jakim był</strong> doskonały <strong>Adam?</strong></p>
<p>Nie do końca.</p>
<p>Musimy tutaj rozróżnić dwie rzeczy.</p>
<ol>
<li><u> : To jaki B</u><u>óg miał pierwotny plan dla człowieka.</u></li>
<li><u> : To jaki B</u><u>óg obecnie ma plan wobec niekt</u><u>órych w tym czasie.</u></li>
</ol>
<hr />
<ol>
<li>Planem Boga dla człowieka było jego doskonałe, wieczne życie, w szczęściu, w niekończącym się doskonałym rozwoju i rozmnażaniu się i zapełnieniu całej Ziemi.</li>
</ol>
<p>Wspaniały plan.</p>
<p>Niestety człowiek, przy udziale szatana, bez doświadczenia ze złem, w swojej wolnej woli, popełnił grzech na śmierć &#8211; która oznaczała nie tylko fizyczną śmierć Adama, ale przede wszystkim oznaczała utratę prawa do życia przez niego i wszystkich jego potomków.</p>
<p>Bóg więc, przewidując już przed stworzeniem człowieka, że tak będzie, przewidział lekarstwo na tą sytuację, by jednak ostatecznie doprowadzić ten pierwotny plan do skutku. Tym lekarstwem jest oczywiście Jezus i jego ofiara na krzyżu &#8211; podstawa nadziei człowieka na zmartwychwstanie i powrót do pierwotnego stanu doskonałości.</p>
<ol start="2">
<li>Dodatkowo, w swojej wspaniałości, Bóg zobaczył też, że w czasie kiedy ten jego plan naprawy będzie w trakcie realizacji, możliwe będzie zrealizowanie jeszcze czegoś więcej dla niektórych ludzi.</li>
</ol>
<p>Bóg wiedział, że będą tacy, którzy mimo swojej grzeszności, mimo zdegradowanego, złego świata, będą mocno pragnęli tej doskonałości, zobaczą ten Boży plan zbawienia w Jezusie, uwierzą w niego i będą chcieli się zmieniać już w tym życiu.</p>
<p>I dla tych, choć Bóg wcale nie musiał, przygotował możliwość skorzystania z tej ofiary Jezusa już teraz, za co obiecał szansę zdobycia nagrody, czegoś więcej niż zaplanował dla całego świata.</p>
<p>1 Piotra 1:18-21 &#8211; to jest właściwie ten Boski plan dla chrześcijan w 4 wersetach pięknie zapisany pięknie przez Ap. Piotra.</p>
<p>Plan Boży ma dwa etapy: <strong>1.</strong> dotyczący ogółu ludzkości („Bóg chce aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy”) a <strong>2.</strong> dotyczy tych z ludzi, którzy w obecnym czasie, w tych złych warunkach, pragną służyć Bogu, zmieniać się już dziś.</p>
<p>My aspirujemy do tego grona. My w różnych okolicznościach życia, poznaliśmy Chrystusa, zobaczyliśmy jakimi Bóg nas stworzył, a co stało się po tym jak Adam zgrzeszył, zauważyliśmy, że my sami także grzeszymy przeciwko prawu Bożemu i jako tacy nie zasługujemy na życie.</p>
<p>Przez wiarę ofiarę Chrystusa, a potem przez poświęcenie się Bogu na służbę, pokazaliśmy nasze pragnienie by zmieniać się, by nie trwać w tych grzechach.</p>
<p>Takich Bóg powołuje do innego życia. Od takich wymaga by rozwijali swój charakter, by szli tą drogą, w kierunku Boskiej doskonałości.</p>
<p>Adam jako doskonały człowiek posiadał usposobienie/charakter na obraz Boży, ale to nie oznacza takiego samego zakresu, takiej samej jakości czy ilości tych cech. Były też pewne przymioty charakteru Boga, których człowiek nie miał.</p>
<p>My oczywiście także nie mamy możliwości rozwoju na podobieństwo Boga w takim zakresie jakim on sam jest, to jest oczywiste. Jednak mamy możliwość wypracowania więcej niż mógł Adam.</p>
<p>Mamy doświadczenie ze złem, czego nie miał Adam, widzimy wieki konsekwencji tego co sprowadza na ludzkość grzech &#8211; Adam też to dojrzał, kiedy utracił ogród Eden, kiedy musiał  przeżyć śmierć własnego syna, który zginął z ręki swojego brata.</p>
<p>Adam jednak doświadczał tego po swojej próbie, próbie, w której bez doświadczenia ze złem, bez możliwości, by w pełnej świadomości konsekwencji, podjąć właściwą decyzję.</p>
<p>My mamy możliwość, by <strong>przed naszą indywidualną próbą</strong>, skorzystać z doświadczenia ze złem, by skrystalizować swój charakter tak by był w pełni przygotowany na próbę.</p>
<p>Zanim jednak to będzie możliwe, musimy zacząć od zawrócenia z tej ścieżki grzechu, na jakiej od urodzenia jesteśmy.</p>
<p>I to dzieje się gdy zdamy sobie sprawę z naszej grzeszności i poznamy Jezusa jako tego, który daje nam możliwość wykupienia z tego stanu.</p>
<p>Efez. 1:7</p>
<p>Rzym. 8:2</p>
<p>To zdanie sobie sprawy z jednej strony z naszej niedoskonałości, grzeszności, a jednocześnie poznanie łaski jaką Bóg nam okazał przez ofiarę swojego Syna, powoduje w nas wielkie uczucie wdzięczności, potrzeby odwzajemnienia tej miłości jaką Bóg nas obdarzył.</p>
<p>1J 4:19: &#8222;My go miłujemy, ponieważ on pierwszy nas umiłował.”</p>
<p>Ta miłość ona jest oczywiście najmocniejsza w stosunku do Boga i do Jezusa. Ale ona umożliwia nam też pewną dozę miłości do ludzi, szczególnie do tych nam bliskich, daje pewne zrozumienie, taką wyrozumiałość, że oni też są grzeszni, też są niedoskonali jak i my.</p>
<p>I to możemy nazwać miłością obowiązkową, bo ona wynika z poczucia obowiązku/wzajemności.</p>
<p>Ale to nie jest koniec tego, jak wygląda proces naszego przygotowywania się…</p>
<p>Naturalnie kiedy osiągamy pewien poziom tej miłości obowiązkowej i poznajemy Boga i Jezusa bliżej, zaczynamy dostrzegać i doceniać ich <strong>zasady sprawiedliwości</strong>, widzimy, że ich prawo, ich zalety charakteru są dobre, są godne naśladowania.</p>
<p>Widzimy, że Bóg jest najpełniejszą, najdoskonalszą reprezentacją sprawiedliwości.</p>
<p>Ps 71:19: &#8222;Twoja sprawiedliwość, Boże, jest wywyższona, czynisz wielkie rzeczy; Boże, któż jest podobny do ciebie?&#8221;</p>
<p>Tu zaczynamy szczerze miłować Boga nie tylko za to co dla nas uczynił, ale też za to kim jest, jaki jest wspaniały.</p>
<p>Możemy nie wiedzieć jeszcze wszystkiego o Nim, jeszcze nie zdajemy sobie sprawy z głębi piękna charakterów Boga i Chrystusa, ale już je zaczynamy oceniać.</p>
<p>Co dzieje się dalej…</p>
<p>Dalej naturalnie zaczynamy mocno pragnąć postępować i naśladować te zasady sprawiedliwości. Miłość Boża, miłość Chrystusa zaczyna kierować naszym życiem, szukamy u nas i u innych tego co podobne do Boga, co naśladuje jego charakter.</p>
<p>Większość ludzkości nie stara się czynić sprawiedliwości ponad wszystko, nie kierują się miłością do bliźniego, nie interesuje ich szczere naśladowanie Chrystusa.</p>
<p>Więc gdy u niektórych zauważamy, że starają się usilnie by postępować sprawiedliwie, by rozwijać swój charakter, wzrastać w miłości, takich którzy oddali się Bogu na służbę, to uczymy się <strong>miłości do braci</strong>.</p>
<p>Rozpoznajemy w nich takich, którym podobnie jak i nam wiele brakuje do doskonałości, Bożej chwały, ale starają się na mimo wszystko dążyć w tym kierunku.</p>
<p>Interesujemy się sukcesami, zwycięstwami nad grzechem w ich życiu, ale interesuje nas też jakie wyzwania mają. Chcemy im pomagać, wspierać, budować się wspólnie.</p>
<p>Miłowanie braci zawiera w sobie też rozwój naszej zdolności miłowania braci także wtedy, gdy mamy trochę inne zdanie, gdy brat wyrządza nam jakąś przykrość.</p>
<p>Ostatecznie, nasza miłość do braci ma osiągnąć taki poziom byśmy byli gotowi nawet oddać życie za brata.</p>
<p>1 J 3:16: &#8222;Po tym poznaliśmy miłość Boga, że on oddał za nas swoje życie. My również powinniśmy oddawać życie za braci.”</p>
<p>Ostatecznym krokiem do jakiego aspirujemy, jest <strong>miłowanie świata &#8211; miłowanie naszych nieprzyjaciół.</strong></p>
<p>Miłość do świata oczywiście nie taka o jakiej mówi apostoł Jan: 1 J 2:15: &#8222;Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.”</p>
<p>Raczej:</p>
<p>Łuk. 6:27</p>
<p>Chodzi o umiejętność <strong>rozdzielania grzechu od grzesznika</strong>, co jest bardzo trudne.</p>
<p>Bo można, a nawet trzeba, potępiać grzech. Nasze umiłowanie sprawiedliwości nie może nam pozwalać go miłować. Jednak to nie znaczy, że potępiamy tą osobę.</p>
<p>Nie chodzi też jedynie, o tolerowanie ich, o nie odpłacanie złem za zło, lecz o wiele więcej.</p>
<p>Nasza miłość do Boga, do Chrystusa, do braci, rozwija w nas taki poziom miłości, że <u>będziemy chcieli miłować każde inteligentne stworzenie</u>, <strong>w tym obcego i wroga</strong>, pragniemy <u>nie tylko nie wyrządzać im krzywdy, ale wręcz czynić dobrze</u>, nawet tym, którzy oceniając z punktu widzenia żelaznej sprawiedliwości, nie zasługują na odwdzięczanie się dobrem.</p>
<p>Wierzymy, że Bóg ma plan powrotu ziemi i jej mieszkańców do doskonałości, czekamy na odnowienie wszystkich rzeczy, na odnowienie ziemi i wszystkich jej mieszkańców, i chcemy na ile mamy sposobność, pomagać, brać w tym udział, być tym światłem w ciemności dla wszystkich.</p>
<p>Rzym. 12:20: &#8222;Jeśli więc twój nieprzyjaciel jest głodny, nakarm go, jeśli jest spragniony, napój go. Tak bowiem robiąc, rozżarzone węgle zgarniesz na jego głowę.”</p>
<p>Możemy więc tak podsumować nasz proces przygotowywania do tej doskonałości do jakiej wzywa nas Pan.</p>
<ol>
<li>Miłość obowiązkowa do Boga i Jezusa</li>
<li>Umiłowanie sprawiedliwości</li>
<li>Miłowanie braci</li>
<li>Miłowanie świata w tym nieprzyjaciół</li>
</ol>
<p>One wszystkie dotyczą obszaru miłości, dlaczego tak jest?</p>
<p>Rzym. 13:8-10</p>
<p><strong>Doskonała miłość jest tą właśnie doskonałością do jakiej powołuje nas Bóg, i do jakiej wzywa nas Chrystus.</strong></p>
<p>1 Jana 4:7-8</p>
<p>Poznawanie Boga to coraz głębsze <strong>poznawanie</strong> jego <strong>miłości</strong> gdyż „Bóg jest miłością”.</p>
<p>Na tej naszej drodze do doskonałości, w rozwoju naszej miłości będziemy musieli oczywiście po drodze nauczyć się <strong>wielu różnych rzeczy</strong>. Wiele <strong>łask</strong> charakteru, jakie posiada Bóg, takich jak, mądrość, sprawiedliwość czy nadzieja, będziemy wypracowywać po tej drodze. Ale takim <strong>podstawowym</strong> drogowskazem <strong>jest miłość</strong> i jej rozwój w nas.</p>
<p>My więc <strong>nie czekamy</strong> jedynie na czas, gdy Bóg przywróci do doskonałości Ziemię i ich mieszkańców, kiedy znów zapanują dobre warunki, kiedy Ziemia będzie napełniona poznaniem Boga i jego zasad, kiedy wybór, w <strong>oczywisty</strong> sposób, będzie między postępowaniem drogą Bożą i życiem wiecznym, a grzechem i jej konsekwencją &#8211; wieczną śmiercią.</p>
<p>My <strong>uczestniczymy w powołaniu</strong>, do jakiego Pan wzywa nas już dziś, że jeżeli pociąga nas do siebie, to przez ofiarę Jezusa możemy podnosić się ze stanu grzechu już dzisiaj, w tych trudnych, niesprzyjających warunkach. <strong>Oczywiście będziemy ograniczeni</strong> naszą grzeszną istotą &#8211; ciałem, intelektem, które nie staną się doskonałe teraz. <u>Możemy</u> jednak osiągnąć stan pewnej doskonałości, <u>doskonałości ducha, umysłu, woli, intencji. </u></p>
<p>W nagrodę za ten wysiłek, za tą mozolną pracą nad sobą w podźwiganiu się do doskonałości, Bóg obiecuje dodatkową <strong>nagrodę</strong>, pewne <strong>lepsze imię</strong> nad to, które otrzymają ci którzy już pod tymi dobrymi warunkami królestwa osiągną tą doskonałość.</p>
<hr />
<p>Jeżeli więc czujemy, że Pan nas powołał w tym czasie, że pragniemy przybliżać się do tej doskonałości &#8211; to możemy i powinniśmy <strong>wytrwale iść/biec</strong> tą drogą przez resztę naszego życia!</p>
<p>W tym wszystkim nie jesteśmy sami, jest z nami Chrystus, który przez swoją ofiarę nie tylko otworzył nam tą możliwość, ale też sam jest idealnym wzorem, odbiciem chwały Bożej i jako taki jest zupełnie godny naśladowania we wszystkim.</p>
<p>Mt 16:24: &#8222;Wtedy Jezus powiedział do swoich uczniów: <u>Jeśli ktoś chce p</u><u>ójść za mną, niech się wyprze samego siebie, weźmie sw</u><u>ój krzyż i idzie za mną</u>.”</p>
<p><u>ZAKOŃCZENIE: </u></p>
<p>Rozmyślając o doskonałości, powinniśmy pamiętać te rzeczy:</p>
<ol>
<li>Rozróżniamy doskonałość ciała, jej przymiotów istoty od doskonałości ducha, woli, intencji.</li>
<li>Rozumiemy, że Bóg przywróci wszystkim ludziom, którzy będą na to zasługiwać doskonałość ciała, do takiej jaką miał Adam przed upadkiem, a doskonałość ducha, woli, intencji jest zadaniem, które przy Bożej pomocy, człowiek musi osiągnąć samodzielnie.</li>
<li>Wiemy, że Biblia pokazuje nam, że Bóg niektórych już dzisiaj powołuje by dążyli do tej doskonałości, a wypełnieniem tej doskonałości jest rozwój naszej miłości.</li>
</ol>
<p>Więc ile tylko mamy sił w naszych niedoskonałych ciałach, <u>biegnijmy do tej doskonałości</u>, niech ona nie będzie tylko jakimś mglistym pojęciem naukowym, albo jakąś niezdefiniowaną do końca teoretyczną ideą, tylko niech ona będzie cały czas <strong>przed naszymi oczami, wystawiona jako ten cel, jako ten kres</strong> naszego chrześcijańskiego biegu.</p>
<p>Słuchajmy gdy Chrystus nas wzywa: …bądźcie doskonali, tak jak doskonały jest wasz Ojciec, który jest w niebie.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/badzcie-doskonali-komentarz-do-ewangelii-wg-mateusza-548/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12674</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Przyzwyczajenia &#8211; dobre i złe</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/przyzwyczajenia-dobre-i-zle/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przyzwyczajenia-dobre-i-zle</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/przyzwyczajenia-dobre-i-zle/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Jul 2026 16:48:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[kształtowanie charakteru]]></category>
		<category><![CDATA[nawyki]]></category>
		<category><![CDATA[pokonywanie nałogów]]></category>
		<category><![CDATA[przemiana umysłu]]></category>
		<category><![CDATA[przyzwyczajenia]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[samokontrola]]></category>
		<category><![CDATA[walka ze złymi nawykami]]></category>
		<category><![CDATA[wiara chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[życie chrześcijańskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12596</guid>

					<description><![CDATA[Artykuł z &#8222;Teraźniejszej Prawdy&#8221; nr 379, sierpień 1987, str. 117-123.  Pobierz artykuł w wersji PDF. Przyzwyczajenia &#8211; dobre i złe &#8222;Jak człowiek myśli w sercu swoim, takim też jest&#8221; &#8211; Przyp. 23:7, KJV CHARAKTER człowieka można zdefiniować jako sumę jego przyzwyczajeń, a przyzwyczajenia człowieka wyrabiane są przez główny bieg jego myśli. Każda nasuwająca się myśl, pozostawia pewien <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/przyzwyczajenia-dobre-i-zle/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Artykuł z &#8222;Teraźniejszej Prawdy&#8221; nr 379, sierpień 1987, str. 117-123. </strong></p>
<p>Pobierz <a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/TP_379_1987_08-5-11.pdf">artykuł w wersji PDF</a>.</p>
<hr />
<h1><span style="color: #000080;">Przyzwyczajenia &#8211; dobre i złe</span></h1>
<p><span style="color: #0000ff;"><em>&#8222;Jak człowiek myśli w sercu swoim, takim też jest&#8221;</em> </span>&#8211; Przyp. 23:7, KJV</p>
<p><strong><img decoding="async" class="alignright wp-image-12599" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-scaled.jpg" alt="" width="300" height="353" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-scaled.jpg 2176w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-255x300.jpg 255w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-870x1024.jpg 870w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-768x903.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-1306x1536.jpg 1306w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-1741x2048.jpg 1741w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />CHARAKTER</strong> człowieka można zdefiniować jako sumę jego przyzwyczajeń, a przyzwyczajenia człowieka wyrabiane są przez główny bieg jego myśli. Każda nasuwająca się myśl, pozostawia pewien ślad w mózgu. Mózg składa się z dwóch wielkich półkul białej substancji wzajemnie połączonych u podstawy i pokrytych cienką warstwą szarej substancji. Ponieważ powierzchnia mózgu głębokimi i płytkimi <em>sulci</em> (rowkami) zwinięta jest w płaty i zwoje, powierzchnia szarej substancji mózgu jest bardzo duża. Jeśli bardzo cienkie partie tej szarej substancji badane są pod silnym mikroskopem, znajdziemy tam, wzajemnie stłoczone, malutkie ciałka zwane neuronami lub komórkami nerwowymi. Połączone są one ze sobą i ze wszystkimi częściami ciała delikatnymi włóknami nerwowymi, które tworzą białą substancję mózgu. Fizjolodzy przypuszczają, że te neurony kierują naszymi myślami, słowami i czynami i że są magazynem naszej pamięci.</p>
<p><em>Umysłem</em> ludzkim nie jest ani mózg, ani wola, lecz można go zdefiniować jako (1) intelekt lub (2) treść intelektu, tj. sumę tych wrażeń, które przez wpływy jakim człowiek podlega są utrwalane w mózgu pod kierunkiem woli. Także wrodzone zdolności włączając uczucia, decydują o skłonności lub kierunku myśli, słów i postępowania w danych okolicznościach.</p>
<p><em>Pamięć</em> odgrywa w tym bardzo ważną rolę, gdyż spełnia ona tę umysłową funkcję, która umożliwia człowiekowi przechowywanie i przywoływanie w świadomości przyszłych doznań. Gdyby umysł nie posiadał tej zdolności gromadzenia i przywoływania powziętych w przeszłości myśli, słów lub czynów, to niemożliwe byłoby przyswojenie sobie jakiejkolwiek wiedzy. Gdyby każde wrażenie, myśl lub uczucie było zapomniane z chwilą ich ustania, to umysł traktowałby je jako niebyłe i nie mógłby je rozpoznawać ani przywoływać. Osoba bez pamięci nie miałaby żadnego zamiaru, celu lub planu co do przyszłości, bo te obejmują znajomość przeszłych spraw i wymagają pamięci. Pamięć to nie tylko zdolność przypominania, ale również możność i zdolność odbierania wrażeń i przechowywania ich w podświadomości umysłu na przyszły użytek.</p>
<p>Mózg noworodka można przyrównać do czystej kartki papieru, na której mają być zarejestrowane myśli. Pismo na papierze może być słabe i niewyraźne lub głęboko wyryte, wyraźne i dobitne. Można też je wymazywać. W ten sam sposób wczesne wrażenia są rejestrowane w mózgu. Niemowlę szybko dowiaduje się gdzie i jak zaspokoić swój głód, że jego płacz zwraca uwagę, że matka inaczej wygląda niż ojciec i inni ludzie, że uśmiech i określony ton głosu oznacza zadowolenie a zmarszczenie brwi i inny ton głosu wskazują na niezadowolenie, że klaps jest czymś odmiennym od rozkosznych pieszczot itd. Początkowo niemowlę może bać się wody, gdy wkłada się je do kąpieli, może bać się nieznanego głosu lub widoku, ale powtarzanie tych samych rzeczy bez żadnych nieprzyjemnych rezultatów usuwa stopniowo bojaźń i może nawet stać się przyjemnością.</p>
<p><strong>KONIECZNE JEST ZAINTERESOWANIE I UWAGA</strong></p>
<p>Siła nacisku stosowana w trakcie pisania na papierze dobrze ilustruje stopień zainteresowania i uwagi z jaką dana myśl jest rejestrowana w mózgu. Zainteresowanie i uwaga określają głębokość i wyrazistość zapisu wrażenia. Brak zainteresowania i uwagi, skierowanych na to, co poprzez zmysły może oddziaływać na umysł, nie pozostawia niczego lub pozostawia mały ślad w mózgu.</p>
<p>Na przykład w domu towarowym pewien mężczyzna przez długi czas stał w kolejce do urzędniczki, by wnieść wiele zażaleń, a gdy w końcu przyszła na niego kolej, powiedział on do niej: &#8222;Podziwiam wielką cierpliwość pani w przyjmowaniu skarg tylu ludzi w tak łagodny i wyrozumiały sposób. Jak pani może słuchać od rana do wieczora tylu skarg i ciągle okazywać taki spokój, opanowanie i tak łagodne usposobienie?&#8221; W odpowiedzi pokazała mu napis na swoich kolczykach. Na jednym przeczytał &#8222;WEJŚCIE&#8221;, a na drugim &#8222;WYJŚCIE&#8221;! Tak więc te skargi ona jednym uchem wpuszczała a drugim wypuszczała! Robiły one na niej małe wrażenie albo i nawet nie robiły żadnego wrażenia.</p>
<p>Zainteresowanie i uwaga mogą być dobrowolne lub odruchowe. Niektóre niezwykłe wypadki, na przykład wielkie katastrofy czy niezwykłe wydarzenia, same przez się mogą wyryć tak niezatarte ślady w mózgu i umyśle, że nigdy nie będą zapomniane. Natomiast czyjaś wola, zdecydowanie, może do tego stopnia wzbudzić w kimś zainteresowanie, ciekawość i uwagę na pewne sprawy, zmusić oczy, uszy itp. do skoncentrowania się na nich, że wyryje to odpowiedni ślad w czyimś mózgu, umyśle i pamięci. Z pewnością dzieci mogą potwierdzić, że jest to prawdziwe tak względem ich szkolnych lekcji, jak i umysłowego rozwoju. Powtarzanie stanowi również wielką pomoc w głębszym utrwalaniu myśli.</p>
<p>Ta sama zasada dotyczy spraw fizycznych. Dziecko nigdy nie nauczy się chodzić, jeżeli nie będzie miało ku temu szczerych chęci, nie zadba o to i nie skłoni się do dobrowolnego wysiłku. To samo jest z jego nauką biegania, skakania, grania, wypełniania różnych zadań, gry na pianinie, pisania na maszynie itd.<br />
Te same zasady stosuje się również do moralnych i religijnych ćwiczeń i osiągania sukcesów w tej dziedzinie. A powtarzanie wyrabia przyzwyczajenie, z tym jednak, że tak jak dziecko samoczynnie uczy się chodzić, biegać, pisać na maszynie, grać na pianinie, to ono również uczy się mówić prawdę, uczciwie postępować, być delikatnym wobec innych itp. bez zastanawiania się i rozmyślania nad tym, jak wykonać każdy drobny szczegół w tym rozwoju. Jednak jego serce musi pragnąć tego, jeżeli chce ono być dobrze rozwinięte przez ten sposób kształtowania dobrych przyzwyczajeń. &#8222;Jak człowiek myśli w sercu swoim, takim też jest&#8221;.</p>
<p><strong>CO JEST PRZYZWYCZAJENIEM?</strong></p>
<p>Co się rozumie przez przyzwyczajenie? Można je zdefiniować jako nawyk umysłu lub skłonność do myślenia czy kierowania działaniem według pewnych uprzednio i zazwyczaj stosowanych zasad. Nawyki mają ogromną moc w kierunku dobra i zła. Przysłowie mówi: &#8222;Siejesz myśl a zbierasz pobudkę, siejesz pobudkę a zbierasz czyn, siejesz czyn a zbierasz skłonność, siejesz skłonność a zbierasz nawyk, siejesz nawyk a zbierasz charakter, siejesz, charakter a zbierasz przeznaczenie&#8221;. Nawyk rodzi zamiłowanie do wykonywanego czynu. Nawyk niekontrolowany, kieruje naszym ogólnym postępowaniem &#8211; naszymi myślami, mową, gestami, tonem głosu, ruchami, ubiorem, zwyczajem, itp.</p>
<p>Pewien wybitny pisarz powiedział: &#8222;Strzeż. się przyzwyczajenia. Przyzwyczajenie jest najbardziej znaczącym słowem, jakie znajduje się-w angielskim słownictwie. Poproś jakiegoś artystę, aby ci je wymalował ognistymi literami, i powieś je na ścianach swego pokoju tam, gdzie twój wzrok dostrzeże jego posłanie, gdy będziesz się udawał na spoczynek i gdzie będzie mogło znowu cię powitać wraz ze wschodem słońca. Spoglądaj na nie dopóki nie zostanie głęboko wyryte w świątyni twej duszy, właśnie tam gdzie lampa życia może rzucić swe czerwone światło na nie. Przyzwyczajenie jest twoim przekleństwem lub błogosławieństwem, ono cię zwycięży lub umożliwi ci zwycięstwo. Obecnie przekształca cię ono w pochlebcę lub w księcia wolności. Teraz albo opasujesz swą duszę więzami smutku, albo budujesz powóz, który zawiezie cię do raju. Dobre przyzwyczajenia są tak samo skuteczne do wyzwolenia, jak złe do zniewolenia i udręczenia. Człowiek może zdecydowanie wyrabiać w sobie nawyk czystości, uczciwości, wierności do tego stopnia, że będzie oddychał atmosferą Boskości tak jak swoim ojczystym powietrzem, aż ostatecznie stanie się specjalistą i mistrzem, melodii przez lata nieugięcie ćwiczonej&#8221;.</p>
<p><strong>&#8222;PRZEMIEŃCIE SIĘ&#8221;</strong></p>
<p>Niewątpliwie, moc przyzwyczajenia w wielkiej mierze prowadzi zarówno ku dobremu, jak i ku złemu, lecz nie zapominajmy o tym, że woła. ludzka choćby najsilniejsza czy ustawicznie ćwiczona może mieć swoje największe osiągnięcie i najbardziej korzystne efekty tylko wówczas, gdy znajduje się w szkole Chrystusowej &#8211; gdy jest pouczana przez Boga. To przez prawdę Jego Słowa jesteśmy uświęcani, pouczani i naprawiani (Jana 17:17; 2 Tym. 3:14-17). Jeżeli chcemy być &#8222;wyuczeni przez Pana&#8221; (Iz. 54:13), powinniśmy pokutować za grzech (Dz. Ap. 17:30), wierzyć w Jezusa Chrystusa jako naszego Zbawiciela i przyjąć Go jako naszego Dobrego Pasterza, starannie postępując według Jego kierownictwa (Jana 3:15, 16; 10:4, 5, 9; 14: 6; 1 Piotra 2:21), poświęcając się zupełnie Bogu. by czynić Jego wolę i trwać w dochowaniu Im. bezwzględnej wierności (Przyp. 23:26; Mar. 12: 30; Rzym. 12:1; Żyd. 10:7). To oznacza, że powinniśmy &#8222;podbić każdą myśl pod posłuszeństwo Chrystusowe&#8221; (2 Kor. 10:5), gdyż mamy &#8222;przemienić się przez odnowienie umysłu&#8221; (Rzym. 12:2). Nikt nie będzie dostatecznie przystosowany do życia wiecznego, jeżeli jego serce nie będzie w harmonii z Bogiem. &#8222;Jak człowiek myśli w sercu swoim, takim też jest&#8221;.</p>
<p>Prawdopodobnie niewielu jasno zdaje sobie z tego sprawę, jak nieodzowna jest przemiana w podobieństwo Chrystusa &#8211; rozwinięcie prawdziwego chrześcijańskiego charakteru odpowiednio przygotowanego do życia wiecznego. Wydaje się, że wielu spośród wyznaniowych chrześcijan zbyt mało zwraca uwagi na napomnienie &#8222;z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie&#8221; (Filip. 2:12). Musimy &#8222;bojować on dobry bój wiary&#8221;, jeśli chcemy &#8222;chwycić się żywota wiecznego&#8221; (1 Tym. 6:12). Musimy &#8222;odwrócić się od [unikać] złego a czynić dobre&#8221; (1 Piotra 3:11), co oznacza pozbycie się wielu złych przyzwyczajeń i wyrabianie wielu dobrych. Musimy je przezwyciężyć, jeżeli chcemy być uznani za zwycięzców. &#8222;A przeto każdy z nas sam za się odda rachunek Bogu&#8221; (Rzym. 14:12).</p>
<p>Powinniśmy pamiętać, że każda myśl i każdy oczyn wywierają na nas wrażenie i oddziaływają na nasz charakter. Każda właściwa myśl i czyn przyczyniają się do wyrobienia charakteru w sprawiedliwości, natomiast każda zła myśl i czyn i każde okłamywanie samego siebie przyczynia się do wyrobienia i utrwalenia nieprawego charakteru. A gdy został przyjęty zły sposób postępowania i jest ciągle praktykowany &#8211; gdy sumienie jest tłumione, Pismo Święte i rozsądek są wypaczane w celach samolubnych, serce jest oszukiwane a sprawiedliwy sąd jest powstrzymywany &#8211; któż potrafi przewidzieć pokutę i poprawę takiej osoby?</p>
<p>Uporczywie rozmyślni grzesznicy godzą się na nieustanny rozwój złych przyzwyczajeń i w ten sposób rozwijają swe charaktery tak odalekie od harmonii z Bogiem i sprawiedliwością, że w końcu zupełnie nie będą się nadawać do życia wiecznego i ostatecznie zasługiwać tylko na zniszczenie (Żyd. 6:4-6; Ps. 145:20; 2 Tes. 1:8, 9; 2 Piotra 2:1). Jak tacy będą mogli &#8222;ujść przed sądem ognia piekielnego&#8221; &#8211; gehenny &#8211; wiecznego zniszczenia lub unicestwienia, &#8222;drugiej śmierci&#8221; (Mat. 23:33; Obj. 20:14; 21:8)? Bóg nie zezwoli, by ktokolwiek żył wiecznie mając wolę utwierdzoną w nieprawości.</p>
<p>Jak odpowiedzialne stanowisko zajmują ci, którzy budują swoje i innych charaktery! Pamiętajmy, że nasze charaktery są objawiane oprzez nasze życiowe przyzwyczajenia. Każda odobra, zła, obojętna myśl lub czyn, nawet te najmniejsze, zmierzają do wytworzenia nowego przyzwyczajenia lub do utrwalenia poprzednio nabytego przyzwyczajenia. Jak wobec tego ważne jest, aby nasze myśli i czyny nie były daremne, bezcelowe, lecz celowe (1 Kor. 10:31)! A nade wszystko, jak ważne jest, aby nasze charaktery były &#8222;nie przypodobane temu światu, ale przemienione [zmienione, zreformowane] przez odnowienie umysłu&#8221; (Rzym. 12:2), abyśmy odrzucając zło i wszelkie inne wpływy, które skłaniają ku złemu, odebrali od Niebiańskiego Ojca przez Jego Słowo, &#8222;&#8230; ducha zdrowego zmysłu&#8221;, &#8222;&#8230; zmysł Chrystusowy&#8221; (2 Tym. 1:7; 1 Kor. 2:16)!</p>
<p><strong>JAK PRZEZWYCIĘŻYĆ ZŁE NAWYKI</strong></p>
<p>Najpierw musimy stwierdzić, że posiadamy złe przyzwyczajenia i jakie. Wymaga to starannej samoegzaminacji w świetle prawdy i właściwych wzorców (2 Kor. 13:5; Efez. 5:10, 15). Złe nałogi można uszeregować od zniewalającej skłonności do tytoniu, alkoholu i narkotyków, od przesady wypowiadania &#8222;niewinnych kłamstw&#8221; do zwykłego kłamstwa, oszustwa i obłudy, od obmowy i kłótni do walki na pięści i cielesnych obrażeń, od używania bez zezwolenia rzeczy należących do innych ludzi do kradzieży i innych form rabunku. Po odkryciu swoich złych nawyków, kategorycznie musimy stawić im czoła i szczerze pragnąć uwolnienia się od nich.</p>
<p>Zanim nawyki zostaną wyrobione i utrwalone upływa pewien okres czasu. Stare przysłowie hiszpańskie mówi: &#8222;Z początku nawyki są jak pajęczyny, a później jak liny&#8221;. Inne przysłowie mówi: &#8222;Przyzwyczajenie jest jak lina, codziennie splatamy jej nitki, dopóki nie stanie się tak mocna, że nie możemy jej rozerwać&#8221;. Bardzo trudno jest pozbyć się złych nawyków! Lecz nie zniechęcaj się &#8211; z odpowiednią pilnością i wytrwałością, wcześniej lub później, nawet liną można rozerwać! Nawet wymowa angielskiego słowa h-a-b-i-t (przyzwyczajenie) jest dwuznaczna, bo jeśli odejmiemy <em>h</em> pozostanie <em>abit</em>, jeśli odejmiemy <em>a</em> pozostanie <em>bit</em> (wędzidło), jeśli odejmiemy <em>b</em> pozostanie jeszcze <em>it</em> (to)!</p>
<p>Im wcześniej zaczniemy pozbywać się złego przyzwyczajenia, tym łatwiej będzie można się go pozbyć. Złe przyzwyczajenia, które pozostaną nienaruszone, będą coraz silniejsze. W coraz większym stopniu będą nas tyranizować, kontrolować nasze codzienne życie, żądając zupełnego podporządkowania się im. Ostatecznie staniemy się ich niewolnikami i jeżeli jesteśmy bardzo nieostrożni, to polubimy je. Jeśli się ich nie pozbędziemy, z biegiem czasu one zwiążą nam ręce i nogi.</p>
<p><strong>MOC PRZYZWYCZAJENIA</strong></p>
<p>Pewnego razu jakiś ojciec chciał wpoić swemu synowi mądrość dotyczącą bezzwłocznego przezwyciężania niektórych złych przyzwyczajeń, jakie syn rozwijał i przez powtarzanie czynił je częścią swego charakteru. Wziął go więc na spacer do lasu. Zatrzymali się pod wielkim klonem, gdzie wyrastało wiele młodych klonów. Ojciec poprosił swego syna, aby wyrwał jedną młodą sadzonkę, co chłopiec z łatwością uczynił. Wówczas ojciec wskazał na drzewko o wysokości około 60 centymetrów i poprosił go, aby i to wyrwał. Z wielkim wysiłkiem udało się chłopcu spełnić prośbę ojca. Następnie poprosił go ojciec o wyrwanie wielkiego drzewa. Chłopiec stanął zdumiony taką prośbą. Wtedy ojciec wyjaśnił mu, w jaki sposób powinien on wykorzeniać swe złe przyzwyczajenia, zanim one staną się tak wielkie i osiągną taką moc, jako część jego charakteru, że prawie niemożliwe będzie uwolnienie się od nich.</p>
<p>Podobno najlepszym sposobem pozbywania się złego nawyku jest nie tylko podjęcie wysiłków w celu uwolnienia się od niego, lecz zastąpienie go dobrym przyzwyczajeniem. Powinniśmy &#8222;nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać&#8221; (Rzym. 12:21). W ten sposób wadę charakteru można zawsze stopniowo usunąć przez rozwój i praktykowanie przeciwstawnej zalety. I tak nowe, dobre przyzwyczajenia zostaną ukształtowane i stopniowo będą usuwać i zajmować miejsca przeciwnych im złych przyzwyczajeń.</p>
<p><strong>CZTERY ZASADY</strong></p>
<p>Wybitny psycholog William James uważa, że stare niepożądane przyzwyczajenie możesz zastąpić nowym pożądanym przyzwyczajeniem. Radzi on: W przyswajaniu nowego przyzwyczajenia czy też w pozbywaniu się starego należy pamiętać o czterech podstawowych zasadach:</p>
<ol>
<li>Musisz zadbać o to, aby podjąć te starania wykazując silną inicjatywę, o ile to tylko jest możliwe.</li>
<li>Nigdy nie pozwól, aby zaistniał jakikolwiek wyjątek, aż do czasu, gdy nowe przyzwyczajenie będzie już mocno utwierdzone w twoim życiu a stare wykorzenione.</li>
<li>Staraj się skorzystać z pierwszej nadarzającej się okazji w odpowiedzi na każde podjęte przez ciebie postanowienie.</li>
<li>Trwaj w gotowości do podjęcia wysiłku, codziennie bez przymusu wykonując krótkie ćwiczenia.</li>
</ol>
<p><strong>NAWYK MARTWIENIA SIĘ</strong></p>
<p>Dla ilustracji, przypuśćmy, że chciałbyś przezwyciężyć zły nawyk martwienia się. Przez wiele lat praktykowałeś go, aż głęboko zakorzenił się w tobie jako część charakteru. Zdajesz sobie sprawę z tego, że twój nawyk martwienia i niepokojenia się, o to co się wydarzy lub mogłoby się wydarzyć, utrzymuje cię w niespokojnym stanie umysłu i w napięciu nerwowym. Prowadzi do zburzenia pokoju serca i umysłu, którego Pan udziela swoim uczniom, tym którzy w pełni Jemu ufają jako swemu Pasterzowi (Jana 14:27; Filip. 4:6, 7). Napełnia on twój umysł wątpliwościami, obawami, trwogą, błędnym zrozumieniem, lękami i przygnębiającymi przeczuciami, a to utrudnia ci wyznawanie właściwej wiary w Boga i skuteczne służenie Jemu. Dlatego też szczerze chciałbyś przełamać ten zły nawyk.</p>
<p>Niektórzy popełniają błąd usprawiedliwiając się lub przymykając oczy na niego i określając ten nawyk jako właściwe zainteresowanie lub troskliwość. Lecz zmiana określenia nie zmienia faktu, gdyż w rzeczywistości oni się martwią. Pewne stare przysłowie dowodzi jak bezowocne jest martwienie się: &#8222;Martwienie się jest jak kołysanie się w bujaku &#8211; masz coś do zrobienia, ale nigdy tego nie zrobisz&#8221;.</p>
<p>Najbardziej człowiek się martwi i trapi tym, czego w żaden sposób nie może zmienić. Profesor mojej starej uczelni powiedział swoim studentom jak nierozsądne jest martwienie się, tymi słowy: &#8222;Są tylko dwa rodzaje spraw, którymi można się martwić, sprawy, w których nie możesz pomóc i te, w których możesz pomóc. Nierozsądne jest martwienie się sprawami, w których nie możesz dopomóc, gdyż to ani trochę nie zmieni sytuacji, i tak samo nierozsądne jest martwienie się sprawami, w których. możesz pomóc &#8211; natychmiast zajmij się nimi i udzielaj pomocy&#8221;.</p>
<p>Większość spraw, którymi ludzie się zamartwiają, w rzeczywistości nigdy nie nastąpi. Jak pewien Holender z Pensylwanii kiedyś tak się wyraził: &#8222;Och kłopoty, martwiliśmy się o to, co nigdy się nie wydarzyło&#8221;. Przypominamy poemat (w wolnym tłumaczeniu) z naszej książki &#8222;Poems of Dawn&#8221;, str. 302, pod tytułem:</p>
<p><strong>GRANITOWY MUR</strong></p>
<p><em>Doszedłem do granitowego muru,<br />
Nie mogłem go rozbić ani wygiąć,<br />
Próbowałem go obejść dookoła<br />
Wydało się, iż jest bez końca.</em></p>
<p><em>Usiłowałem wspiąć się na niego,<br />
Lecz ściany jego były zbyt strome.<br />
Usiłowałem podkopać się pod nim,<br />
Ale fundament był za głęboki.</em></p>
<p><em>Zwróciłem się ze swym problemem do Pana<br />
I powierzyłem, go Jego uwadze,<br />
Gdy ponownie szukałem tego muru<br />
Nigdzie go już nie było.</em></p>
<p>Zauważmy jak wyżej wymienione cztery zasady mogą nam pomóc w przezwyciężaniu złego nawyku martwienia się.</p>
<p><strong>WYKAZANIE PEŁNEJ INICJATYWY PRZECIW MARTWIENIU SIĘ</strong></p>
<p>1. Podejmując wobec siebie silną inicjatywę o ile tylko jest to możliwe, najpierw powinieneś udać się w modlitwie do Boga przez Chrystusa, zapewniając Go o swojej szczerej chęci przezwyciężenia tego złego nawyku martwienia się, prosząc o niezbędną instrukcję, kierownictwo i zwycięską moc, która sprawia że wszystko staje się możliwe. Powinieneś modlić się w zupełnym upewnieniu wiary, polegając na tak niezawodnych obietnicach jak: &#8222;Pan udziela, i nie odmawia, co jest dobrego, tym, którzy chodzą w niewinności&#8221; (Ps. 84:12). ON ma upodobanie i &#8222;da rzeczy dobre tym, którzy Go proszą&#8221; (Mat. 7:11), oraz &#8222;Bóg mój napełni wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego, chwalebnie, w Chrystusie Jezusie (Filip. 4:19). Jeśli jeszcze nie przyjąłeś Jezusa jako swego Zbawiciela i nie poświęciłeś swego życia Bogu, uczyń to, gdyż to jest główny warunek otrzymania prawdziwego pokoju Bożego przez Chrystusa (Rzym. 5:1, 2; Filip. 4:6, 7).</p>
<p>Następnie powinieneś dla zachęty studiować Słowo Boże, szczególnie wiele jego wersetów odnoszących się do pogody ducha, spokoju, odpoczynku serca i umysłu, pokoju i ufności (np. Ps. 119:165; Przyp. 3:2, 5, 6; Iz. 26:3; 32:17; Jana 14:27; Filip. 4:7; Kol. 3:15), pamiętając zawsze o tym, że Bóg cię miłuje i chce, abyś i ty Go miłował i posiadał Jego pokój. Bóg chce abyś stał się jak On miłym i pogodnym i że On, &#8222;sprawuje w was chcenie, i skuteczne wykonanie według upodobania swego&#8221; (Filip. 2:13) &#8211; jeżeli tylko pozwolisz Mu to uczynić i będziesz z Nim współpracował. A im więcej będziesz badał i przyswajał sobie kosztownych obietnic, które należą do ciebie, jako do poświęconego dziecka Bożego oraz dostrzegał i doceniał wartości cnót, szczególnie wiary, odwagi i pokoju, które jeśli są praktykowane, będą przeciwstawiać się zmartwieniom przybierającym różne formy w zależności od siły twojej inicjatywy.</p>
<p>Inny sposób wzmocnienia twej inicjatywy &#8211; w zgodzie ze wskazówkami zamieszczonymi u Jakuba 5:16 &#8211; polega na wyznaniu twej wady martwienia się, jednemu lub więcej braciom, w miarę możności na zebraniu świadectw, informując o swej walce z nią i o swym zdecydowaniu w pokonywaniu jej łaską Bożą i proszeniem braci o pomoc oraz modlitwę. Poinformowanie o tym współczujących niewierzących czasem okazuje się także pomocne). Ale nie należy popełnić błędu, jaki zrobiła pewna siostra, gdy wyznając swoją wadę, skłonności do przesadzania, i prosząc o modlitwy za nią, wyraziła się następująco &#8222;Wylewam wiele beczek łez nad tą wadą&#8221;. Upewnij się, wyznając swój grzech polegający na braku pełnej ufności do swego Niebiańskiego Ojca, martwiąc się o to, co powierzyłeś Jemu, że nie martwisz się dodatkowo w tym czasie, gdy tak postępujesz.</p>
<p><strong>NIE POZWALAJĄC SOBIE NA ZMARTWIENIE</strong></p>
<p>2. Przez rozwijanie nowego przyzwyczajenia przez zastępowanie wad, które towarzyszą zmartwieniu (takie jak: brak ufności do Boga i Jezusa, niedowierzanie, niepokój, nerwowość, trwoga, lęk, złe poczucie itp.) przeciwstawnymi im zaletami charakteru, wypierającymi te wady (takie jak: ufność, zaufanie, upewnienie, pokój, pogoda ducha, spokój itp.), nigdy nie powinniśmy dopuścić do popadnięcia choć raz w zmartwienie. Mając to na uwadze, że jak człowiek myśli w sercu swoim, takim też jest, a gdy jesteśmy kuszeni aby się martwić, powinniśmy natychmiast tak skierować nasze myśli na drogocenne obietnice Słowa Bożego, aby rozproszyć nawyk martwienia się.</p>
<p>Możesz być kuszony, aby nadmiernie troszczyć się, martwić się o takie rzeczy jak pokarm, napój, ubiór, mieszkanie, pracę, zabezpieczenie na starość itp., te właśnie rzeczy, o których Jezus powiedział, że nie mamy się martwić (Mat. 6:24-34). Zwróćmy uwagę na zapewnienie Jezusa wyrażone w w. 8, &#8222;wie Ojciec wasz, czego potrzebujecie, pierwej niż byście wy go prosili&#8221;. Zwróć się zatem ze swymi problemami do Ojca, &#8222;Wszystko staranie wasze y/rzuciwszy nań, gdyż On ma pieczę o was&#8221; (1 Piotra 5:7). &#8222;Spuść na Pana drogę twoją a ufaj w nim, a on wszystko uczyni&#8221; (Ps. 37:5). &#8222;Ufaj w Panu ze wszystkiego serca twego a na rozumie twoim nie spolegaj. We wszystkich drogach twoich znaj Go a On prostować będzie ścieżki twoje&#8221; (Przyp. 3:5, 6). &#8222;Od Pana bywają sprawowane drogi człowieka dobrego a droga jego podoba Mu się, gdy upadnie nie stłucze się, albowiem Pan trzyma go za rękę jego&#8221; (Ps. 37:23, 24).</p>
<p>Jeśli więc walczysz ze złym nałogiem martwienia się i starannie praktykujesz przeciwstawne dobre przyzwyczajenie okazywania zupełnej ufności i upewnienia w wierze, pokoju serca i umysłu oraz przyjemnego odpoczynku pod miłościwą opieką swego Ojca, z silnym postanowieniem, by już więcej się nie martwić &#8211; to nie zniechęcaj się, gdy czasem w tej walce, szczególnie na jej początku, potkniesz się i upadniesz. Bóg trzyma cię za rękę (jeżeli tylko Mu na to pozwalasz) i On cię znowu podźwignie (jeśli będziesz z Nim współpracował). &#8222;Wiele złego przychodzi na sprawiedliwego, ale z tego wszystkiego wyrywa go Pan&#8221; (Ps. 34:20). &#8222;Bo choć siedemkroć upada sprawiedliwy, przecie zaś powstaje&#8221; (Przyp. 24:16). &#8222;A to jest zwycięstwo, które zwyciężyło świat, wiara nasza&#8221; (1 Jana 5:4).</p>
<p>Zacznij z wiarą spoglądać na Boga a twoja rzekoma potrzeba martwienia się będzie stopniowo zanikać. W chrześcijańskim życiu rzeczywiście nie ma miejsca na zmartwienie, gdyż &#8222;tym którzy miłują Boga, wszystkie rzeczy dopomagają ku dobremu&#8221; a &#8222;jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?&#8221; (Rzym. 8:28, 31). Ci, którzy martwią się, faktycznie obrażają Boga i objawiają swój brak wiary, czyli zaufania lub ufania Jemu. Zmartwienie jest tym wrogiem, który powinien zostać odparty przy każdym zbliżaniu się do nas.</p>
<p><strong>NATYCHMIASTOWE ZAPRZESTANIE MARTWIENIA SIĘ</strong></p>
<p>3. Zgodnie z trzecią zasadą powinniśmy skorzystać z najbliższej okazji, aby zaprzestać martwienia się i rozwijać silną wiarę &#8211; ufność lub zaufanie &#8211; w naszego Ojca i w Jego opatrznościową opiekę. TERAZ jest właściwy czas na rozpoczęcie przezwyciężania tego złego nawyku polegającego na martwieniu się (Kaz. 9:10). Nie odkładaj tego na potem. &#8222;Zwlekanie jest złodziejem czasu&#8221;.</p>
<p><strong>CODZIENNE ĆWICZENIE W ZWALCZANIU MARTWIENIA SIĘ</strong></p>
<p>4. &#8222;Dobrze czyniąc nie słabiejmy&#8221; (Gal. 6:9), codziennie &#8222;bojuj on dobry bój wiary&#8221; (1 Tym. 6:12), pamiętając o tym, że &#8222;kto wytrwa do końca, ten zbawion będzie&#8221; (Mat. 24:13). Codzienne praktykowanie prawdziwej wiary w Boga (gdyż &#8222;bez wiary nie można podobać się Bogu&#8221; &#8211; Żyd. 11:6), nadziei zwycięstwa (która trzyma się jak kotwica &#8222;bezpieczna i pewna&#8221; &#8211; Żyd. 6:19) oraz doskonałej miłości (która &#8222;precz wyrzuca bojaźń, bo bojaźń ma udręczenie&#8221; &#8211; udręczenie zmartwienia, niepokoju, powątpiewania, złych przeczuć, obawy o przyszłość, strasznych przewidywań, itp. 1 Jana 4: 18), da nam zwycięstwo. Takie postępowanie nie pozostawi żadnego miejsca dla zmartwienia a tym sposobem zupełnie przełamie ten zły nawyk.</p>
<p>Jakąż cudowną siłę czerpiemy z Boskiej obietnicy zawartej w proroctwie Izajasza 26:3, 4! &#8222;Człowieka spolegającego na tobie zachowywasz w pokoju, w pokoju mówię, bo w tobie ufa. Miejcie nadzieję w Panu aż na wieki; boć w Panu, w Panu jest skała wieczna&#8221; &#8211; [skała wieków, zobacz uwagę na marginesie].</p>
<p>Te same cztery zasady mogą być zastosowane i do innych, wielkich lub małych, złych przyzwyczajeń. Zastosowanie dyscypliny, samokontroli i wytrwałości, nawet przy mało znaczących przyzwyczajeniach (Pieśni Sal. 2:15), przyniesie szczególne korzyści. Można to przyrównać do składek ubezpieczeniowych, jakie ktoś płaci za swój dom. Może mu się wydawać, że jest to nieopłacalne, bo nigdy mu się one nie zwrócą. Lecz w przypadku pożaru jego uprzednie wpłaty zabezpieczą go przed poważną stratą.</p>
<p>Podobnie ktoś, kto obecnie przez skoncentrowaną uwagę, energiczną wolę i wyrzeczenie się zbędnych rzeczy, przełamuje codziennie swoje złe przyzwyczajenia a na ich miejscu rozwija odpowiednie dobre przyzwyczajenia, będzie we właściwym czasie zbierał plon dobrego charakteru a przez łaskę Boża. życie wieczne w Królestwie Bożym, przez swego Zbawiciela Jezusa Chrystusa (2 Piotra 1:5-11). Taki, jak mocna wieża, będzie stał niewzruszony pośród burz życiowych, gdy wszystko wokół niego będzie upadać.</p>
<p><span style="color: #808080;"><em>TP ’87,117-122; BS ’73,74.</em></span></p>
<hr />
<h1 style="font-weight: 400;"><span style="color: #000080;"><strong>Przezwyciężanie nałogu palenia tytoniu</strong></span></h1>
<p><strong>POŚWIĘCONY</strong> chrześcijanin przez Chrystusa przedstawił swoje ciało jako ofiarę żywą, świętą (usprawiedliwioną przez wiarę w przelaną za niego krew Jezusa i dlatego), przyjemną Bogu, co jest jego rozumną służbą (Rzym. 12:1). Taki chrześcijanin zdaje sobie sprawę, że jego ciało obecnie jest świątynią Bożą, że Duch Boży mieszka w nim i nie powinien plugawić tej świątyni Bożej (1 Kor. 3:16, 17; 6:19, 20).</p>
<p>Po poświęceniu się Bogu wszyscy dowiadujemy się w świetle Jego Słowa, że w naszym upadłym stanie ciągle jeszcze posiadamy więcej lub mniej złych nawyków, których musimy się pozbyć &#8211; mamy ich więcej niż z początku zdaliśmy sobie z tego sprawę. Szczerze pragniemy &#8222;oczyścić samych siebie od wszelakiej zmazy ciała i ducha&#8221;, dopełniając świątobliwości w bojaźni Bożej [pełną czci oceną Jego wielkość] 2 Kor. 7:1. Jeśli pragniemy przybliżyć się do Boga &#8222;z prawdziwym sercem w zupełności wiary&#8221;, to musimy mieć &#8222;oczyszczone serce od sumienia złego i omyte ciało wodą czystą&#8221; &#8211; &#8222;omyciem wody przez słowo&#8221; (Żyd. 10:22, 23; Efez. 5:26; Jana 3:5; 15:3).</p>
<p>Przypuśćmy, że ktoś stając się jednym z drogich dzieci Bożych obarczony jest nałogiem palenia tytoniu. Lecz odtąd chce on żyć nie dla siebie, ale dla Boga i Jezusa, który odkupił go tak wielką ofiarą (2 Kor. 5:15; 1 Piotra 4:2-6) i który oferuje mu życie wieczne. Pragnie on we wszystkich sprawach IM przypodobać się i być &#8222;przykładem wiernych&#8221; (1 Tym. 4:12). Wie, że palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia i zdaje sobie sprawę, że nie może palić &#8222;ku chwale Bożej&#8221; (1 Kor. 10:31), tak więc szczerze pragnie odzwyczaić się od tego złego nałogu, gdyż przyznaje, że w rzeczywistości jest to jedna z form grzechu przeciwko swemu poświęceniu się Bogu.</p>
<p>Używanie tytoniu jest pożądliwością (pragnieniem) ciała, uznaną zarówno przez lekarzy jak i powszechnie przez ludzi, za szkodliwą dla fizycznego zdrowia. Również jest ona szkodliwa dla duchowego dobra. Powiedziano nam, abyśmy &#8222;powstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciw duszy&#8221; (1 Piotra 2:11). Im dłużej będziemy studiować Pismo Święte i starać się przemieniać (Rzym. 12:2) według wspaniałych wzorców prawdziwego życia chrześcijańskiego, tym bardziej będziemy pragnęli przezwyciężyć ten zły nałóg, który stanowi zarówno cielesny jak i duchowy grzech. Palenie tytoniu także przeszkadza nam w służbie Ewangelii, gdyż wiele osób nieżyczliwie będzie przyjmować nasze przedstawianie Ewangelii wiedząc, że nie przezwyciężyliśmy tego nałogu.</p>
<p>Można grzeszyć przeciw fizycznym jak i przeciw duchowym prawom Bożym. Jezus dokonując fizycznych uzdrowień często łączył chorobę z grzechem (zobacz np. Mat. 9:2-7). A po uzdrowieniu przy sadzawce Betesda niedołężnego człowieka z jego słabości, Jezus dowiódł, że to grzech doprowadził go do kalectwa, bo powiedział do niego &#8222;nie grzesz więcej, aby co gorszego na cię nie przyszło&#8221; (Jana 5:14).</p>
<p>Także i obecnie wiele chorób fizycznych jest skutkiem grzeszenia przeciwko fizycznym prawom Bożym. Jeśli masz możliwości wyboru a mimo to wielokrotnie (zwłaszcza świadomie) spożywasz szkodliwe pokarmy i napoje, czy nawet dobre pokarmy w nadmiarze, to grzeszysz przeciwko własnemu ciału i w odpowiednim czasie poniesiesz takie lub inne złe następstwa. Udowodniono, że nikotyna i smoły pochodzące z palenia tytoniu w różny sposób szkodzą zdrowiu i są główną przyczyną raka płuc, jak również czynnikiem potęgującym wiele innych dolegliwości. &#8222;Bo kto sieje ciału swemu, z ciała żąć będzie skażenie&#8221; (Gal. 6:8). &#8222;Niechże tedy nie króluje grzech w śmiertelnym ciele waszym, żebyście mu posłuszni byli w pożądliwościach jego&#8221; (Rzym. 6:12). &#8222;Wszelka niesprawiedliwość jest grzech&#8221; (1 Jana 5:17). &#8222;Ocućcie się ku sprawiedliwości a nie grzeszcie&#8221; (1 Kor. 15:34).</p>
<p>Palenie tytoniu jest pragnieniem doznania cielesnego zadowolenia, zaspokojenia swoich zmysłowych, fizycznych, cielesnych pożądliwości. Zanim zostaliśmy ożywieni przez Świętego Ducha Bożego, &#8222;chodziliśmy według zwyczaju świata tego &#8230; między którymi i my wszyscy obcowaliśmy niekiedy w pożądliwościach ciała naszego, czyniąc to, co się podobało ciału i myślom i byliśmy z przyrodzenia dziećmi gniewu, jako i drudzy&#8221; (Efez. 2:1-3). Lecz Apostoł Piotr mówi nam &#8222;Aby już więcej nie cielesnym pożądliwościom, ale woli Bożej żył ostatek czasu w ciele. Albowiem dosyć nam, żeśmy przeszłego czasu żywota popełniali lubości pogan &#8230; Jako synowie posłuszni, którzy się nie przypodobywacie przeszłym w nieumiejętności waszej pożądliwościom; Ale jako ten, który was powołał, święty jest, i wy bądźcie świętymi we wszelkim obcowaniu&#8221; (1 Piotra 4:2, 3; 1:14, 15).</p>
<p>Doznając w świetle Słowa Bożego i ożywczego wpływu Jego świętego Ducha, szczerego pragnienia przezwyciężania złego nałogu palenia tytoniu, dziecko Boże powinno postąpić w zdecydowany i bezkompromisowy sposób z tym swoim wrogiem ciała i ducha jak i z innymi swoimi złymi nałogami. Bóg zarządził, że &#8222;grzech nad wami panować nie będzie&#8221; (Rzym. 6:14), i obiecał, że &#8222;Jeźlibyśmy wyznali grzechy nasze, wiernyć jest Bóg i sprawiedliwy, aby nam odpuścił grzechy i oczyścił nas od wszelkiej nieprawości&#8221; (1 Jana 1:9).</p>
<p>Możesz toczyć ciężką walkę ze swoimi cielesnymi pożądliwościami, lecz pamiętaj o Boskiej obietnicy oczyszczania cię i spolegaj na Jego mocy, która jest dostateczna i nigdy nie zawodzi. Natychmiast przerwij swój zły nałóg palenia tytoniu. Zazwyczaj przez kilka pierwszych dni toczy się najtrudniejszą walkę. W większości przypadków po pięciu dniach pożądanie jest wyraźnie mniejsze, a po dziesięciu dniach możesz być pewny zwycięstwa. Wypijaj sześć do ośmiu szklanek wody pomiędzy posiłkami, by wypłukać nikotynę ze swego ciała. Nie siadaj w wygodnym fotelu po posiłkach, gdyż to zachęca do palenia. Wyjdź, przespaceruj się, oddychaj głęboko i bądź tak aktywnym jak tylko to jest rozsądnie możliwe. Przez pewien czas, szczególnie przez pierwsze dwa tygodnie dobrym sposobem jest unikanie tak dalece, o ile to jest rozsądnie możliwe, wszelkich posiłków mięsnych, smażonych pokarmów, przypraw i deserów &#8211; żadnych cukierków, ciast, ciasteczek lub lodów. Należy jadać wszelkie owoce, ziarna, warzywa, orzechy. Pokarmy nie gotowane zawierają więcej witamin niż gotowane a owoce są najlepszym pokarmem na oczyszczenie krwi. W księgarniach dostępne są broszury z pomocnymi wskazówkami w tej sprawie.</p>
<p>Znajdziesz wiele pomocy stosując te cztery zasady, które zostały podane w poprzednim artykule. Gdy porzucisz nałóg palenia tytoniu, bądź stanowczym, by nigdy do niego nie powrócić. Nigdy nie poddaj się pokusie zapalenia &#8222;tylko jeszcze jednego papierosa&#8221;. Nie bądź takim jak Mark Twain, który powiedział, &#8222;Łatwo jest przestać palić, ja robię to sto razy na dzień&#8221;. Skieruj swoje uczucia ku wyższym rzeczom (Koi. 3:2). Ciesz się z tego, że uwolniłeś się z niewoli tego nałogu i nie wracaj do tych słabych i nędznych żywiołów i do wynikającej z nich niewoli (Gal. 4:9). Nie tęsknij do tego, co z zadowoleniem porzuciłeś dla Pana. Przypomnij sobie o żonie Lota!</p>
<p>O ile to jest rozsądnie możliwe unikaj zadymionego powietrza i palących przyjaciół, nigdy nie bierz pierwszego papierosa, ale mów &#8222;Nie, dziękuję, przestałem palić&#8221;. To wzmocni twoją pozycję u przyjaciół i również- u siebie samego. Nigdy nie pozwól się osłabić ani ponownie usidlić.</p>
<p>Zwróć uwagę na następującą wypowiedź podaną w czasopiśmie &#8222;These Times&#8221; z lipca 1973 roku:</p>
<p><strong>NIE MA BEZPIECZNEGO POZIOMU PALENIA TYTONIU</strong></p>
<p>&#8222;Nie ma takiego poziomu palenia tytoniu, który byłby bezpieczny&#8221; mówi dr Alton Ochsner, starszy, konsultant w Oddziale Chirurgicznym Kliniki Ochsnera.</p>
<p>Dr Ochsner, uprzednio także profesor chirurgii na Uniwersytecie w Tulane i jeden z pierwszych autorytetów medycznych zajmujących się badaniem skutków palenia tytoniu, podał swoje oświadczenie w marcowym numerze czasopisma &#8222;Smoke Signals&#8221;.</p>
<p>Według dr Ochsnera, najlepszym sposobem uniknięcia złych skutków palenia tytoniu jest całkowite zaprzestanie palenia. &#8222;Mając duże doświadczenia w leczeniu pacjentów, jestem przekonany, że najlepszym sposobem zaprzestania palenia jest całkowita abstynencja a nie tylko ograniczanie palenia&#8221; mówi dr Ochsner, który dokonał około 2500 operacji u pacjentów chorych na raka płuc.</p>
<p>&#8222;Szczególnie jest to istotne u tych osób, które dużo paliły i nastąpiły u nich zmiany, które czynią ich bardziej wrażliwymi na skutki ciągłego palenia, nawet wówczas, gdy ograniczyli palenie tytoniu&#8221;. Dr Ochsner mówi, że u niektórych osób cofnęły się oznaki głodu nikotynowego. Natomiast główny problem stanowią próby przełamania zwyczaju ponawiania palenia papierosów. Ten zwyczaj jest powodem, że &#8222;przez długi okres czasu, były palacz może mieć chęć zapalenia papierosa&#8221;, mówi dr Ochsner.</p>
<p>&#8222;Bezwzględnie nie należy się zaciągać, ponieważ w takim przypadku istnieje możliwość powrotu do palenia. Dla nałogowego palacza zapalić jednego papierosa jest tak samo ryzykowne, jak dla alkoholika wypić jeden kieliszek&#8221;.</p>
<p><span style="color: #808080;"><em>TP ’87,122-123; BS ’73,77.</em></span></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/przyzwyczajenia-dobre-i-zle/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12596</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kilka uwag o strofowaniu &#8211; część druga</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/kilka-uwag-o-strofowaniu-czesc-druga/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kilka-uwag-o-strofowaniu-czesc-druga</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/kilka-uwag-o-strofowaniu-czesc-druga/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 May 2026 16:04:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[apostoł paweł]]></category>
		<category><![CDATA[apostoł piotr]]></category>
		<category><![CDATA[biblijne napominanie]]></category>
		<category><![CDATA[biblijne przykłady]]></category>
		<category><![CDATA[brat Marian Lewicki]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijańskie napomnienie]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijańskie życie]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid i Betszeba]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelia]]></category>
		<category><![CDATA[Galacjan 6]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusza 18]]></category>
		<category><![CDATA[napominanie z miłością]]></category>
		<category><![CDATA[naprawianie w duchu cichości]]></category>
		<category><![CDATA[Natan i Dawid]]></category>
		<category><![CDATA[nauczanie Jezusa]]></category>
		<category><![CDATA[nauki biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[Pan Jezus i Piotr]]></category>
		<category><![CDATA[pokora chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[prorok natan]]></category>
		<category><![CDATA[relacje między braćmi]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[starsi zborowi]]></category>
		<category><![CDATA[strofowanie biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[strofowanie brata]]></category>
		<category><![CDATA[strofowanie króla]]></category>
		<category><![CDATA[strofowanie przyjaciela]]></category>
		<category><![CDATA[wykład chrześcijański]]></category>
		<category><![CDATA[życie chrześcijańskie]]></category>
		<category><![CDATA[Łężyce 2026]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12498</guid>

					<description><![CDATA[Druga część wykładu na temat Biblijnego strofowania. Brat Marian Lewicki omówił tym razem omówione zostało strofowanie króla, brata i przyjaciela. Nagranie ze spotkania chrześcijańskiego w Łężycach, 25 kwietnia 2026 r.  „A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego.” – Mat. 18:15 (NP) Natan i Dawid Pierwszy <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/kilka-uwag-o-strofowaniu-czesc-druga/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Druga część wykładu na temat <a href="https://badaczebiblii.pl/kilka-uwag-o-strofowaniu/">Biblijnego strofowania</a>. Brat Marian Lewicki omówił tym razem omówione zostało strofowanie króla, brata i przyjaciela. Nagranie ze spotkania chrześcijańskiego w Łężycach, 25 kwietnia 2026 r. </strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/v1dUVWti7us?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><span style="color: #000080;">„<em>A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego.</em>” – Mat. 18:15 (NP)</span></p>
<h1><strong>Natan i Dawid</strong></h1>
<p>Pierwszy przykład pochodzi z historii Dawida. Dawid popełniał w swym życiu błędy, ale jeden z nich jest szczególnie znany. Podobnie jak znana jest nagana udzielona królowi przez proroka Natana.</p>
<p>Chodzi o historię cudzołóstwa Dawida z Betszebą oraz zamordowania jej męża, Uriasza.</p>
<p>Zapisana jest ona w 2 Księdze Samuelowej w rozdziałach 11 i 12. Nie wiemy, na ile powszechna była świadomość grzechu Dawida wśród otaczających go ludzi.</p>
<p>Pan Bóg, który wszystko widzi, posłał proroka Natana, aby wykazać jego grzech i go strofować.</p>
<p>Zadanie nie było proste. Trzeba było udzielić nagany urzędującemu królowi.</p>
<p>Natan nie mógł być pewien, jak zareaguje człowiek posiadający pełnię władzy i będący gotów jej użyć w celu pozbycia się niewygodnego człowieka, czego dowiódł wysyłając na śmierć swego wiernego towarzysza broni – Uriasza.</p>
<p>Tak więc i życie Natana było zapewne zagrożone, gdy wkraczał w progi pałacu królewskiego.</p>
<p>Przypuszczalnie obawa przed gniewem króla i mądrość skłoniły Natana do wybrania szczególnego sposobu strofowania.</p>
<p>Nie wypomina on wprost grzechu Dawida, ale opowiada historię, jakby udając, że chodzi o kogoś innego, a od króla oczekuje wydania wyroku w tej sprawie.</p>
<p>Mogło się to wydać zupełnie normalne, gdyż król pełnił wówczas rolę najwyższego sędziego w Izraelu. W 2 Sam. 12:2-6 zapisana jest historię dwóch ludzi, których Natan poddał pod sąd Dawida:</p>
<p>„Bogaty miał owiec i wołów bardzo wiele; A ubogi nie miał, jedno owieczkę, jedną małą, którą był kupił i chował ją, aż urosła przy nim, także i przy dziatkach jego; z bochna jego jadała i z kubka jego pijała, i na łonie jego sypiała, a była mu jako córka.</p>
<p>A gdy przyszedł gość do onego męża bogatego, żałował wziąć z owiec swoich albo z wołów swoich, aby nagotował ucztę gościowi, który był do niego przyszedł: ale wziął owieczkę męża onego ubogiego i nagotował ją mężowi, który był do niego przyszedł.”</p>
<p>Reakcja sędziego Dawida była natychmiastowa i nie pozostawiająca żadnych wątpliwości:</p>
<p>„Tedy zapaliwszy się gniewem Dawid na onegoż męża bardzo, rzekł do Natana: Jako żywy Pan, że godzien śmierci jest mąż, który to uczynił; Owcę tę nagrodzi czworako, przeto iż to uczynił, a nie żałował go.”</p>
<p>I dopiero teraz, gdy Dawid nieświadomy, żądając zadośćuczynienia wydaje wyrok na samego siebie: „I rzekł Natan do Dawida: Tyś jest tym mężem”.</p>
<p>Dawid nie odpowiada obroną ani agresją ( co my zwykle robimy), ale wyznaje swój grzech słowami: „Zgrzeszyłem Panu”.</p>
<p>Reakcja Dawida dowodzi nie tylko jego wielkiej pokory, ale także słusznego i umiejętnego sposobu strofowania, obranego przez proroka.</p>
<p>Nie wiadomo, czy król zareagowałby tak samo, gdyby prorok przyszedł do niego z zarzutami skierowanymi wprost i bezpośrednio.</p>
<p>Szczerości wyznania Dawida dowodzi prosty fakt, że jeden z synów Betszeby, młodszy brat Salomona został nazwany imieniem proroka (1 Kron. 3:5).</p>
<p>Wspaniały wyraz tych uczuć znajdujemy w Dawidowym Psalmie 51, napisanym po tym, „gdy do niego przyszedł Natan prorok”.</p>
<p>Ciekawe, że król Dawid jeszcze dwukrotnie został zganiony przez swych podwładnych. Joab, chcąc nakłonić Dawida do przebaczenia Absalomowi, używa podobnego sposobu, jak Natan.</p>
<p>Historia ta opisana jest w 2 Sam. 14 rozdział.</p>
<p>Gdy jednak król Dawid wymagał kolejnego strofowania po policzeniu Izraela, przychodzi do niego prorok Gad i nie opowiada już żadnej historii, ale daje królowi do wyboru jeden z trzech rodzajów kary, która musi spaść na naród grzesznego króla.</p>
<p>W historii tych napomnień widać więc pewne stopniowanie.</p>
<p>Na początku Bóg stosował metody łagodne, choć nie pozbawione zdecydowania i kary, potem stopniowo zaostrza sposób przemawiania do swego przyjaciela, Dawida.</p>
<h1>Apostoł Paweł i Piotr</h1>
<p>Drugi przykład pochodzi z Nowego Testamentu.</p>
<p>„A gdy przyszedł Piotr do Antyjochii, sprzeciwiłem się mu w twarz; i był godzien nagany. Albowiem przedtem, niż przyszli niektórzy od Jakóba, wespół z poganami jadał; a gdy ci przyszli, schraniał się i odłączał, bojąc się tych, którzy byli z obrzezania.</p>
<p>A wespół z nim obłudnie się obchodzili i drudzy Żydzi, tak że i Barnabasz uwiedziony był tą ich obłudą.</p>
<p>Ale gdy zobaczyłem, że nie prosto chodzą w prawdzie Ewangelii, rzekłem Piotrowi przed wszystkimi: Ponieważ ty, będąc Żydem, po pogańsku żyjesz a nie po żydowsku, czemuż pogan przymuszasz po żydowsku żyć?” – Gal. 2:11–14</p>
<p>W pierwotnym Kościele bardzo żywą była kwestia, czy chrześcijanie z pogan powinni wpierw stawać się Żydami, tzw. prozelitami.</p>
<p>Apostoł Paweł – były faryzeusz i gorliwy propagator idei bezpośredniego związku pogan z Chrystusem <u>bez</u> <u>pośrednictwa judaizmu</u> – uważał, podobnie jak i my obecnie, że nauka judeo-chrystianizmu jest wielkim błędem, który należy aktywnie zwalczać, gdyż w rezultacie doprowadzi on do wielkiego odstępstwa.</p>
<p>Jak bardzo miał rację, dowodzi historia rozwoju kościoła katolickiego, który jeśli chodzi o liturgię odpuszczania grzechów i obrzędowość należy w gruncie rzeczy do nurtu judeo-chrześcijaństwa, jednak z ogromnym odstępstwem.</p>
<p>Nagana skierowana jest jednak przeciwko Piotrowi, który obłudnie zmienił swoje postępowanie, aby zadowolić judeo-chrześcijan.</p>
<p>Sposób nagany udzielonej przez św. Pawła jest dość charakterystyczny. Nie mamy wspomniane, żeby rozmawiał on wcześniej z Piotrem prywatnie.</p>
<p>Wydaje się, jakby pominął dwa pierwsze etapy strofowania, o których nauczał Pan Jezus, a od razu przystąpił do przedstawienia sprawy.</p>
<p>Nagana dla Piotra była publiczna, gdyż publiczne były skutki jego obłudnego postępowania.</p>
<p>Nagana miała na celu przekonanie nie tylko jego, ale i innych braci, że postawa judeo-chrześcijan jest błędna i szkodliwa. W tym przypadku celem było nie tyle pozyskanie brata, co udzielenie ogólnej lekcji wszystkim braciom.</p>
<p><u>Jak najbardziej &#8211; Św. Paweł pozyskał brata</u>, skoro apostoł Piotr napisał w swym liście tak wspaniałe świadectwo o św. Pawle: „A nieskwapliwość Pana naszego miejcie za zbawienie wasze, jako wam i miły brat nasz Paweł według danej sobie mądrości pisał” – 2 Piotra 3:15.</p>
<p>„Miły brat Paweł” nie stracił brata Piotra, ale wręcz przeciwnie – pozyskał go i to może bardziej niż wtedy, gdy podawali sobie dłonie na znak zgody.</p>
<h1>Pan Jezus i Piotr</h1>
<p>Najwspanialsze przykłady strofowania pozostawił nam oczywiście Pan Jezus. Być może jest to kwestia osobista, ale spośród wielu sytuacji strofowania, jedna przemawia najmocniej.</p>
<p>Jest to rozmowa Pana Jezusa z Piotrem nad jeziorem Genezaret po zmartwychwstaniu. Historię tę zanotował św. Jan:</p>
<p>„A gdy obiad odprawili, rzekł Jezus Szymonowi Piotrowi: Szymonie Jonaszowy, miłujesz mię więcej niżeli ci? Rzekł mu: Tak jest, Panie! ty wiesz, że cię miłuję. Rzekł mu: Paśże baranki moje. Rzekł mu zasię po wtóre: Szymonie Jonaszowy! miłujesz mię?</p>
<p>Rzekł mu: Tak jest, Panie! ty wiesz, że cię miłuję. Rzekł mu: Paśże owce moje. Rzekł mu po trzecie: Szymonie Jonaszowy! miłujesz mię?</p>
<p>I zasmucił się Piotr, że mu po trzecie rzekł: Miłujesz mię? I odpowiedział mu: Panie! ty wszystko wiesz, ty znasz, że cię miłuję. Rzekł mu Jezus: Paśże owce moje.” – <strong><u>Jan 21:15–17</u></strong></p>
<p>Po pierwszym przeczytaniu tej historii mógłby ktoś w zasadzie zapytać: I gdzie tu jest strofowanie. Jezus pyta tylko Piotra, czy ten go miłuje. Ale dlaczego powtarza to pytanie aż trzy razy? Dlaczego przy trzecim razie Piotr się zasmucił?</p>
<p>Pamiętamy św. Piotra: „Choćby się wszyscy zgorszyli z ciebie, ja się nigdy nie zgorszę.” „Choćbym z tobą miał i umrzeć, nie zaprę się ciebie” (Mat. 26:33–35).</p>
<p>Potrzeba było zaledwie kilku godzin, by Piotr przekonał się, ile były warte jego słowa. Wiemy, że po zmartwychwstaniu Pan ukazał się Piotrowi osobiście (Łuk. 24:34; 1 Kor. 15:5). O czym wtedy rozmawiali, nie jest napisane.</p>
<p>I tu możemy zadać pytanie :  Czy Pan Jezus wypomniał przyjacielowi chwilę słabości na dziedzińcu arcykapłana?</p>
<p>Gdy potem zgodnie z zaleceniem Pana udali się do Galilei, Piotr pierwszy, jak zwykle, zaproponował: „Idę ryby łowić”.</p>
<p>Lepiej zajmijmy się tym, co umieliśmy dobrze robić, powróćmy do codzienności, Pana z nami nie ma.</p>
<p>I wtedy Pan pokazuje im, że odtąd bez Jego wsparcia nawet w ziemskich sprawach nie zaznają powodzenia.</p>
<p>A gdy już wszystko minęło, gdy zjedli złowione ryby Pan pyta Piotra: „Szymonie Jonaszowy, miłujesz mię więcej niżeli ci?”</p>
<p>Ależ tak, Panie, jakże mogłoby być inaczej. Oczywiście, że miłuję Cię najwięcej ze wszystkich ludzi na ziemi.</p>
<p>Zawsze Cię miłowałem, i to jeszcze jak Cię miłowałem. Jaka ulga zapanowała w sercu Piotra. A więc Pan nie ma mi już za złe, że się go zaparłem.</p>
<p>Po kilku chwilach Pan zapytał raz jeszcze: „Szymonie Jonaszowy! miłujesz mię?”. Ależ tak, Panie, ty wiesz, że Cię miłuję.</p>
<p>Dlaczego pyta po raz drugi, dlaczego mnie nie porównuje do innych? Gdy pytanie padło po raz trzeci, w oczach Piotra pojawiły się łzy.</p>
<p>Oczywiście, Pan Jezus wszystko wiedział. Wiedział, co działo się w sercu Piotra i dlatego nie groził palcem,  ale pytał czy miłość jest rzeczywiście tak silna jak jego słowa.</p>
<p>Stąd być może wynikał smutek Piotra i świadomość, że Pan nawiązuje do jego trzykrotnego zaparcia się.</p>
<p>Długo można by jeszcze zastanawiać się nad tym wspaniałym przykładem strofowania, które nie pozbawiało nadziei, nie zabijało uczuć, ale stopniowo prowadziło grzesznika do uświadomienia sobie swej słabości.</p>
<p>To jest strofowanie, któremu nigdy nie dorównamy, ale warto go dobrze znać, aby ono oświetlało nam nasze działania, których celem ma być pomoc, a nie wymierzanie sprawiedliwości.</p>
<h1>Strofowanie króla</h1>
<p>Na podstawie tych trzech przykładów można stwierdzić, że sposób strofowania uzależniony jest nie tylko od tego, kim jest grzesznik, ale też od rodzaju grzechu i stanu grzesznika w danym momencie.</p>
<p>Pierwszą grupę ludzi, strofowaniu których powinna towarzyszyć szczególna ostrożność, określiliśmy mianem „króla”.</p>
<p>Są to ludzie, którzy stoją od nas wyżej, mają nad nami przewagę, zasługują na nasz szacunek. W naszym środowisku należą do tej grupy przede wszystkim osoby starsze wiekiem i starsi zborowi. Co do obu tych grup mamy wyraźne pouczenia, jak należy strofować:</p>
<p>„<u>Starszemu nie łaj, ale jako ojca napominaj</u>, młodszych jako braci, starsze niewiasty jako matki, młodsze jako siostry, ze wszelaką czystością.”</p>
<p>„<u>Przeciwko starszemu nie przyjmuj skargi</u>, chyba za dwoma albo trzema świadkami.” – 1 Tym. 5:1–2,19</p>
<p>Te ważne uwagi św. Pawła odnoszą się do sposobu strofowania.</p>
<p>Pokora jest w tym przypadku niezwykle ważna, ale i mądrość, która pomogła Natanowi znaleźć właściwy sposób strofowania.</p>
<p>Czasami oddanie komuś należnego szacunku, odwołanie się do jego urzędu może przełamać opór w przyjęciu uwagi ze strony młodszego brata czy siostry.</p>
<p>Czasami może pomóc przedstawienie problemu, który dostrzegamy u brata, jako swego własnego.</p>
<p>Na pierwszy rzut oka mogłoby nam się wydawać, że pójście do starszego brata i zapytanie go o radę, podając jego problem jako swój własny, jest obłudą i brakiem szczerości.</p>
<p>Ale pamiętajmy, że brutalna dosłowność w wielu przypadkach też do niczego nie prowadzi. Może więc, jeśli mamy coś zrobić, lepiej skorzystać z wypróbowanych wzorów biblijnych.</p>
<p>Może jak Natan warto przedstawić grzech jako problem innego człowieka, a dzięki temu brat starszy nie poczuje się nagi i obnażony przed innymi.</p>
<p>Może za kilka dni spotkamy się z nim jeszcze raz i usłyszymy takie słowa: „A wiesz, gdy przyszedłeś do mnie ze swoim problemem, to sobie uświadomiłem, że ja robię dokładnie to, co sam przed tobą osądziłem za zło.     Chyba Pan cię do mnie posłał, żeby mi uświadomić mój grzech”.</p>
<p><u>Oddanie grzesznikowi choćby części udziału w osądzeniu własnego grzechu pozbawia strofowanie charakteru wymierzania sprawiedliwości</u>.</p>
<p>Czasem możemy się czuć osądzeni przez komentarz Manny. Strofowaniem może być wypowiedź w wykładzie czy pytanie w badaniu.</p>
<p>Zauważcie jednak, że jeśli tylko poczujemy, że ktoś mówi to w wyraźnym odniesieniu do nas, to natychmiast przyjmujemy postawę obronną, a co gorsza atakującą.</p>
<p>W tym sposobie strofowania ważne jest, aby w żadnym przypadku nie nasuwać skojarzeń z konkretną osobą, aby pozwolić jej samej współpracować w dziele osądzenia własnego grzechu.</p>
<h1><strong>Strofowanie brata</strong></h1>
<p>Zupełnie inaczej wygląda sprawa, gdy grzech zaczyna zataczać coraz szersze kręgi i zagrożony jest nie tylko grzesząca osoba, ale i wszyscy, którzy ją słuchają i jej ulegają.</p>
<p>Niektórzy wywołują presję na innych przez styl mowy i swoją osobowość.</p>
<p>Wtedy trzeba zgodnie z doradą apostoła zgromić niebezpieczne grzechy publicznie: „A tych, którzy grzeszą, strofuj przed wszystkimi, aby i drudzy bojaźń mieli.” – 1 Tym. 5:20</p>
<p>W takim jednak przypadku trzeba być bardzo ostrożnym i konkretnym ( o tym mówiłem w cz.1).</p>
<p>Nie wolno zostawiać niedomówień. Trzeba mieć odwagę powiedzieć wszystko do końca.</p>
<h1><strong>Strofowanie przyjaciela</strong></h1>
<p>To, co wynika z reguły strofowania podanej przez naszego Pana (18 rozdz. Mateusza), dotyczy właściwie jedynie trzeciego rodzaju strofowania – strofowania przyjaciela.</p>
<p>Tutaj też mamy największe pole do popisu. Nasze kontakty z braćmi, przyjaciółmi w Panu nie są bynajmniej idyllą.</p>
<p>Czasem zdarzają się między nami nieporozumienia i konflikty. Celowo albo nieświadomie wyrządzamy sobie krzywdę przez brak reakcji w danej sprawie, a wtedy bardzo potrzebna jest nam umiejętność strofowania,  taka, jaką pokazał Pan Jezus.</p>
<p>Umiejętność oceny grzechu i stanu serca błądzącego przyjaciela. Czy trzeba na niego krzyczeć: Idź precz szatanie, czy też po kilku dniach łagodnie pytać: Miłujesz ty mnie, bracie ?</p>
<p>Między tymi sposobami rozpościera się cała gama możliwości, np. rozmowy, spojrzenie, gest, wymowne milczenie.</p>
<p>To sprawa osobistej oceny i umiejętności. Niech nam się nie wydaje, że strofowanie musi polegać na tym, że przychodzimy do brata, chrząkamy dwa razy i mówimy: Słuchaj, bracie, popełniłeś grzech i ja tu przyszedłem ci na to zwrócić uwagę. Ale kto wie, może to i dobry sposób.</p>
<p>W tej kwestii możemy udzielić tylko jednej rady: Patrzmy na Jezusa, bo On zastawił nam wiele wspaniałych przykładów.</p>
<p>Bądźmy czuli, aby właściwie ocenić stan serca brata i nade wszystko: nie dajmy się ponieść emocjom. <u>One są bardzo złym doradcą</u>. I bądźmy bardzo ostrożni i to nie tylko ze względu na dobro brata ale i swoje własne.</p>
<p>Na koniec przeczytajmy słowa apostoła Pawła z Listu do Galacjan 6:1: „Bracia! jeźliby też człowiek zachwycony był w jakim upadku, wy duchowni: naprawiajcie takiego w duchu cichości, upatrując każdy samego siebie, abyś i ty nie był kuszony.”</p>
<p>Nie kuśmy i nie dajmy się kusić, ale miłością zakrywajmy grzechy jedni drugich.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/kilka-uwag-o-strofowaniu-czesc-druga/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12498</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Cichość</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/cichosc/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=cichosc</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/cichosc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2026 20:25:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[brat Marek Urban]]></category>
		<category><![CDATA[charakter chrześćijanina]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijańskie wykłady]]></category>
		<category><![CDATA[cichość]]></category>
		<category><![CDATA[Jezus wzorem]]></category>
		<category><![CDATA[owoc ducha]]></category>
		<category><![CDATA[owoce ducha świętego]]></category>
		<category><![CDATA[pokora i cichość]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[studium biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[wykład biblijny]]></category>
		<category><![CDATA[łagodność chrześcijańska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12485</guid>

					<description><![CDATA[Wykład wygłoszony przez br. Marka Urbana na spotkaniu chrześcijańskim w Łężycach. Wcześniej w kilku częściach był też przedstawiony w zborze w Chełmie: część pierwsza, część druga, część trzecia&#8230; &#8212;&#8211; Obszerne notatki w wersji tekstowej:  [PT 78’ 68] CICHOŚĆ „Owocem Ducha jest . . . cichość” &#8211; Gal. 5:22, 23 (z polskich przekładów tylko BG używa <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/cichosc/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wykład wygłoszony przez br. Marka Urbana na spotkaniu chrześcijańskim w Łężycach. Wcześniej w kilku częściach był też przedstawiony w zborze w Chełmie: <a href="http://youtube.com/watch?v=yvOhuEUyeEA&amp;pp=0gcJCd8KAYcqIYzv">część pierwsza</a>, <a href="https://www.youtube.com/watch?v=XyCFbtFjsho">część druga</a>, <a href="https://www.youtube.com/watch?v=ti3dT7mA6vM">część trzecia</a>&#8230;</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/fHyRd6bpKhM?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>&#8212;&#8211;</p>
<p><strong><span style="color: #0000ff;"><em>Obszerne notatki w wersji tekstowej: </em></span></strong></p>
<p>[PT 78’ 68]</p>
<div id="attachment_12486" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-12486" class="wp-image-12486" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-scaled.jpg" alt="" width="400" height="267" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-scaled.jpg 2560w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-300x200.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-1024x683.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-768x512.jpg 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-1536x1024.jpg 1536w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/pexels-quang-nguyen-vinh-222549-10615460-2048x1366.jpg 2048w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-12486" class="wp-caption-text">Fot. Quang Nguyen Vinh</p></div>
<p><strong>CICHOŚĆ</strong></p>
<p><em>„</em><em>Owocem Ducha jest . . . cichość</em><em>” </em>&#8211; <strong>Gal. 5:22, 23</strong></p>
<p><em>(z polskich przekładów tylko BG używa słowa ‘cichość’, większość oddaje greckie słowo ‘prautes’ jako ‘łagodność’ czy też ‘delikatność’)</em></p>
<p><strong>Cichość jest zaletą</strong> umysłu, serca i woli wyrażającą się <strong>łagodną uległością</strong>. Ten kto ulega innym, bo zostaje do tego zmuszony, nie jest uległy w żadnym znaczeniu tego słowa. Nie nazwalibyśmy cichym <strong>zbira</strong>, który choć związany, skrępowany i z zakneblowanymi ustami, zostaje siłą zmuszony do uległości.</p>
<p><strong>Przykładem cichości jest</strong> nasz Pan Jezus Chrystus, który bez opierania się, dobrowolnie poddał się złemu traktowaniu, jakie zostało mu zgotowane w ostatnich 13 godzinach Jego życia.</p>
<p><strong>Naprawdę był takim</strong>, jakim powiedział, że jest w <strong>Mat. 11:29, </strong>mówiąc: <em>uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych</em>.</p>
<p><strong>Cichość jest czasami mylona z</strong> pokorą, a jest to inna cecha charakteru od pokory, w przeciwnym razie słowa naszego Pana z Mat. 11:29 brzmiałyby „jestem cichy i cichy”, lub ‘jestem pokornego serca i pokornego serca’. Ap. Paweł powtarza to samo w <strong>Kol. 3:12</strong> (BG): „<em>Przetoż przyobleczcie jako wybrani Boży, święci i umiłowani, wnętrzności miłosierdzia, dobrotliwość, pokorę, cichość, cierpliwość</em>”. Tu też na liście znajdują się zarówno pokora i cichość, więc nie mogą oznaczać tego samego, bo gdyby chodziło o jedną i tę samą cechę charakteru, nie byłoby dwóch pozycji na liście, a tylko jedna. Cichość i pokora są dwoma oddzielnymi zaletami charakteru, a nie jedną i tą samą, tylko występującą pod dwoma nazwami.</p>
<p><strong>W świecie zwierząt jagnię i owca</strong> są najlepszymi ilustracjami cichości; a pies skarcony przez swojego pana, pełzający ku niemu, a gdy się zbliży, przewracający się na grzbiet, jest zwierzęcym przykładem pokory. Z drugiej strony nikt nigdy nie pomyślałby, by lwa, tygrysa, lamparta, żbika czy grzechotnika nazwać cichym, ani by nadętego indyka czy pawia nazwać pokornym. Powodem, dla którego wielu <strong>myli cichość z pokorą</strong>, jest to, że pokora jest jednym z uczuć, które wytwarzają w nas cichość, i to bardzo istotnym <strong>komponentem</strong> cichości. Oznacza to, że nie można być cichym bez bycia pokornym, ale samo posiadanie pokory nie wystarcza do tego, by być cichym. Potrzeba czegoś jeszcze więcej. Cichość jest trzeciorzędną cechą charakteru, czyli zaletą <strong>złożoną</strong>, co oznacza, że powstaje wyniku działania wszystkich wyższych zalet pierwszorzędnych, większości niższych pierwszorzędnych, oraz niektórych zalet drugorzędnych oraz pewnych zalet trzeciorzędnych.</p>
<p><strong>Cichość składa się z trzech elementów</strong>: podatności na naukę, łagodności oraz poprowadzalności [podatności na prowadzenie] (<strong>leadableness</strong> – ktoś, kto jest poprowadzalny, daje się poprowadzić, pozwala na to, by nim pokierować, a nie upiera się przy swoim zdaniu i swoich sposobach postępowania).</p>
<p><strong>W umyśle, cichość wyraża się podatnością</strong> na naukę (<strong>teachability</strong>). Człowiek cichy nie jest kimś, kto uważa, że wie wszystko najlepiej i dlatego nie potrzebuje, by ktokolwiek uczył go czegokolwiek. Nie jest kimś, kto wierzy, że mądrość narodziła się wraz z nim i wraz z nim umrze. Przeciwnie — zdaje sobie sprawę z swoich braków w zakresie wiedzy i chętnie daje się pouczyć, a tym samym różni się od zarozumiałego pyszałka, który nie przyjmie pouczenia od nikogo. A człowiek cichy, świadomy swoich braków, jest gotów uczyć się od każdego, kto posiada wiedzę, której mu brakuje, bez względu na to, czy osoba przekazująca potrzebne mu wiadomości jest wykształcona czy niewykształcona — byle tylko wiedziała to, czego człowiek cichy w danej chwili nie wie. Taką postawę przyjmował wielki mąż Boży <strong>Jan Wesley</strong>, którego mottem życiowym było: „<em>Poucz mnie o tym, czego nie wiem</em>”. We wstępie do tomu swoich kazań napisał tak: Niektórzy mogą powiedzieć, że wybrałem błędną drogę, a mimo to podejmuję się nauczać jej innych. Prawdopodobnie wielu będzie tak myślało; i nie jest rzeczą wykluczoną, że tak właśnie jest. Ufam jednak, że w czymkolwiek błądzę, umysł mój otwarty jest na argumenty. <strong>Szczerze pragnę lepszego poznania</strong>. Zwracam się do Boga i do ludzi: „Pouczcie mnie o tym, czego nie wiem”. Czy przekonany jesteś, że rozumiesz coś jaśniej niż ja? Nie jest wykluczone, że tak właśnie być może. <strong>Traktuj więc mnie tak, jak życzyłbyś sobie być sam traktowany, gdyby okoliczności uległy zmianie</strong>. Pokaż mi lepszą drogę niż ta, którą znałem do tej pory. Udowodnij mi wprost w oparciu o Pismo Święte. A jeśli pozostaję nieco w tyle na drodze, po której przyzwyczajony byłem kroczyć i dlatego nie chcę z niej schodzić – włóż nieco wysiłku, weź mnie za rękę i prowadź na tyle, na ile jestem w stanie to przyjąć. Ale nie zniechęcaj się, jeśli poproszę cię, żebyś mnie nie przynaglał, abym przyśpieszył kroku. Mogę iść, ale w najlepszym wypadku powoli, krok po kroku, inaczej w ogóle nie będę w stanie iść”. Tak wyraża się postawa człowieka pełnego cichości. Człowieka, który nie uważa, że wszystko wie najlepiej i żyje po to, by pouczać innych, ale postawa człowieka, który jest świadomy swoich ograniczeń co do zrozumienia spraw Bożych i jest otwarty a nawet chętny, by się uczyć tego, czego jeszcze nie wie. Jeżeli wiesz lepiej ode mnie, to mnie poucz, pokaż mi, że rozumiesz lepiej i daj mi czas na zastosowanie tego w praktyce. Widzimy tu <strong>osobistą pokorę i</strong> refleksję nad własnymi ograniczeniami w zrozumieniu spraw duchowych czy życiowych. Zauważyć można również postawę <strong>ciągłego uczenia się – </strong>postawę, która zakłada, że zawsze można nauczyć się czegoś nowego. Tym, który nas uczy jest nasz Pan, ale może nas uczyć bezpośrednio przez swoje Słowo, co też czyni, ale czasami do pouczenia nas używa innych ludzi. Dlatego chcąc być podatnym na naukę, czyli cichym, nie można podchodzić do innych z pozycji wszechwiedzy, lecz zachowywać należy otwarty umysł, by posłuchać, co inni sądzą na dany temat, bo można się czegoś od nich nauczyć, nawet jeśli nie do końca się z nimi zgodzimy i nie przyjmiemy ich sposobu patrzenia na takie czy inne kwestie, możemy na tym skorzystać i czegoś się nauczyć.</p>
<p><strong>Jezus i wierni są dobrymi przykładami</strong> podatności na naukę. Nasz Pan nie twierdził, że jest autorem/twórcą przedstawianych przez siebie nauk i przyznawał, że swoją wiedzę otrzymał od Ojca:</p>
<p><strong>Jana 7:16</strong>: <em>Odpowiedział im Jezus: Moja nauka nie jest moją, ale tego, który mnie posłał</em>.</p>
<p><strong>Jana 14:24: </strong><em>Kto mnie nie miłuje, nie zachowuje moich słów. A słowo, które słyszycie, nie jest moje, ale tego, który mnie posłał, Ojca</em>.</p>
<p><strong>O Panu oraz o </strong><strong>pozostałych wiernych</strong> napisano: „<em>A wszyscy synowie twoi będą wyuczeni od Jahwe</em>” (<strong>Izaj. 54:13</strong>). Podatność na naukę Chrystusa &#8211; Głowy i Ciała została pięknie i szczegółowo przedstawiona w <strong>Psalmie 119</strong> —najdłuższym ze wszystkich psalmów i jednocześnie najdłuższym rozdziale całej Biblii (odczytaj w. <strong>1-25 </strong>i<strong> 71,72</strong>). To właśnie dzięki swojej uległości mają najlepszą z wszelkiej wiedzy, bowiem Pan objawia im tajemnice swego Słowa, które są najwspanialszą wiedzą w całym wszechświecie. Bóg wyszukuje cichych i z upodobaniem objawia im swój plan w jego różnych aspektach w miarę, jak stają się one prawdą na czasie.</p>
<p><strong>Ps. 25:9</strong> (BG): <em>Poprowadzi cichych w sądzie, a nauczy pokornych drogi swojej</em>.</p>
<p><strong>Mat. 11:25–26</strong>: <em>W tym czasie Jezus powiedział: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te sprawy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je niemowlętom (‘prostaczkom’ </em>inne przykłady<em>). Tak, Ojcze, gdyż tak się tobie upodobało</em>.</p>
<p><strong>Bóg wciąż udziela im postępującej Prawdy na czasie</strong>, lecz odbiera ją tym, którzy kiedyś ją posiadali, a stali się pyszni — tak samo, jak nigdy nie daje jej pysznym.</p>
<p><strong>Drugim elementem cichości jest łagodność</strong>, która jest przede wszystkim stanem serca – serca pełnego obfitej łaski. Następnie ta łagodność cichości jest kwestią umysłu; myśli człowieka cichego są łagodne.</p>
<p><strong>Z wnętrza ta cecha wypływa na zewnątrz</strong> w słowach — łagodnych, współczujących, delikatnych, niekiedy niemal pełnych czułości. A czyny są zgodne z takim nastawieniem serca, umysłu i słów. Oczy wyrażają łagodność; gesty ukazują łagodność; intonacja głosu przejawia łagodność.</p>
<p><strong>Jezus jest wspaniałym przykładem</strong> łagodności. Gdyby nie był łagodny, małe dzieci nie garnęłyby się do Niego, gdy matki przyprowadzały je, aby je pobłogosławił, ani nie chwaliłyby Go w świątyni. Gdyby nie był łagodny, córki jerozolimskie nie płakałyby nad Jego skazaniem. Poza sytuacjami, w których piętnował hipokryzję i postępowanie uczonych w Piśmie i faryzeuszy (Mat. 23), czy też brak wiary u ludzi, łagodność cechowała Go zawsze.</p>
<p><strong>Pastor Oberlin z Oberlin</strong> w stanie Ohio jest wspaniałym przykładem łagodności właściwej cichości. Jego parafia znajdowała się na pograniczu, a jego parafianie byli <strong>dzikimi oraz nieokrzesanymi</strong> ludźmi pogranicza. Niektórzy z nich żywili do niego urazę, nie dowierzając jego szczerości, i postanowili, że po niedzielnym nabożeństwie zaczają się na niego w lesie i dotkliwie go poturbują. Dowiedziawszy się o tym oraz o dniu, który wyznaczyli na napaść, w ową niedzielę wybrał jako tekst kazania <strong>Mat. 5:39-42</strong> i wygłosił bardzo łagodne kazanie o niestawianiu oporu złu. Po nabożeństwie przyszli napastnicy zebrali się w pewnym domu, szydząc z jego kazania i przygotowując się do zasadzki. Ku ich zdumieniu drzwi się otworzyły i wszedł Pastor Oberlin, mówiąc, że poznał ich plan, lecz pragnąc oszczędzić im hańby napadania go z ukrycia, postanowił sam oddać się w ich ręce, aby mogli wymierzyć mu lanie, którego pragnęli — zapewniając, że zgodnie z tym, co głosił, nie będzie stawiał oporu. Jego łagodna, szczera i prosta postawa tak ich poruszyła, że zawstydzeni swoim zamiarem zaniechali go i postanowili, że zostaną cichymi naśladowcami Baranka.</p>
<p><strong>Poprowadzalność, tj. podatność na prowadzenie</strong>, jest trzecim składnikiem cichości. Ta cecha cichości ma swoje szczególne pole działania w woli. Dzięki niej człowieka cichego łatwo jest przekonać — nie do czynienia zła, przeciw któremu stoi niewzruszenie jak skała, lecz do czynienia dobra, ku któremu skłania się ochoczo. W cichości nie ma krnąbrności ani uporu. Cichość nie jest „zatwardziała w swoich drogach”, lecz uznaje słuszność, błogosławieństwo i miłosierdzie właściwe cichości i chętnie daje się prowadzić drogami prawdy, sprawiedliwości i świętości. Nie jest też łatwo wprowadzana w błąd, grzech czy bezbożność, bowiem poświęca wystarczająco dużo czasu na to, aby zbadać czy słusznym jest poddanie swojej woli proponowanemu sposobowi postępowania. Gdy już nabierze pewności, że jakiś sposób postępowania sprzeciwia się woli Pana, w uległości wobec woli Bożej odrzuca to, co nie podoba się Bogu; a gdy upewni się, że coś jest zgodne z wolą Pana, łatwo daje się przekonać, by działać w harmonii z tym.</p>
<p><strong>I to właśnie jest duch działający</strong> z cichości mądrości &#8211; <strong>Jak. 3:13</strong>:</p>
<p><em>(BG) Jeśli kto jest mądry i umiejętny między wami? niech pokaże dobrem obcowaniem uczynki swoje w mądrej <strong>cichości</strong>.</em></p>
<p><em>(UBG) Kto wśród was jest mądry i rozumny? Niech pokaże dobrym postępowaniem swoje uczynki w mądrej łagodności.</em></p>
<p><strong>Dzięki cichości możemy przyjąć</strong> wszczepione w nas słowo, a co ważniejsze, <strong>Słowo Boże może nas poprowadzić</strong>, gdy mamy w sobie cichość, która jest podatnością na naukę, łagodnością i podatnością na prowadzenie. A jak damy się słowu pouczyć i poprowadzić, to Słowo Boże będzie mogło nas zbawić, jak mówi o tym ap. <strong>Jakub w 1:21</strong>:</p>
<p><strong>Jak 1:21 (BG): </strong><em>A tak odrzuciwszy wszelakie plugastwo i zbytek złości, z <strong>cichością</strong> przyjmijcie słowo wszczepione, które może zbawić dusze wasze</em>.</p>
<p><strong>Jak 1:21 (UBG): </strong><em>Odrzućcie więc wszelką plugawość oraz bezmiar zła i z </em><strong><em>łagodnością</em></strong><em> przyjmijcie zaszczepione [w was] słowo, które może zbawić wasze dusze.</em></p>
<p><strong>Jest jeszcze jedna rzecz</strong>, która pomoże nam lepiej zrozumieć, czym jest cichość — a mianowicie jej <strong>przeciwieństwo</strong>. Najłatwiej coś pojąć, kiedy możemy to z czymś zestawić. Gdy więc zobaczymy, co stoi w opozycji do cichości, sama cichość stanie się dla nas wyraźniejsza.</p>
<p><strong>Przeciwieństwem cichości jest niesubordynacja</strong>, bunt, upór i zawziętość. Kiedy patrzymy na dziecko, które nie tylko się buntuje, ale robi to w sposób  wulgarny, mamy przed sobą dobry przykład zachowania pozbawionego cichości. Podobnie jest wtedy, <strong>gdy uczniowie otwarcie</strong> i agresywnie sprzeciwiają się nauczycielom — to również pokazuje, jak wygląda brak cichości. Żołnierze podnoszący bunt przeciw swoim dowódcom, obywatele wznoszący rewolucję przeciw rządzącym, robotnicy wzniecający zamieszki i stający do konfrontacji z pracodawcami, policją czy wojskiem wysłanym, by ich uspokoić — wszystkie te sytuacje są obrazami tego, co jest przeciwieństwem cichości.</p>
<p><strong>Człowiek zarozumiały, który nie pozwala</strong> nikomu się pouczyć, jest w swojej niepodatności świetnym przykładem przeciwieństwa podatności na naukę. Indianin wyruszający na wojnę, wykrzykujący wojenne okrzyki lub uczestniczący w tańcu wojennym, jest przykładem przeciwieństwa łagodności cichości. Członek ławy przysięgłych w sądzie, który nie potrafi zrozumieć, dlaczego pozostałych jedenaścioro przysięgłych tak bardzo obstaje przy swoim werdykcie, jest dobrym przykładem przeciwieństwa podatności na prowadzenie, bo nie daje się poprowadzić, nie daje się przekonać.</p>
<p><strong>Wszyscy przesiewacze ilustrują</strong> wszystkie trzy elementy przeciwieństwa cichości: niepodatność na naukę, brak łagodności i brak podatności na prowadzenie (2 Tym. 3:1-8). Jako biblijne przykłady przeciwieństwa cichości posłużą: Faraon z Księgi Wyjścia, Balaam (Bileam) – <strong>4 Moj. 22:21-34</strong>, <sup>zwłaszcza </sup><strong><sup>w.32</sup></strong>), Saul, Absalom, Jezebel, Kajfasz i Judasz.</p>
<p><strong>Rodzaje cichości</strong> zajmą teraz naszą uwagę. Cichość możemy podzielić na <strong>umysłową, artystyczną, moralną i religijną</strong>. Cichość umysłowa wyraża się przyjęciem postawy ucznia. Dziecko pragnące wiedzy od rodzica i nauczyciela, które stawia się do ich dyspozycji, aby zdobywać wiedzę, jest przykładem umysłowego rodzaju cichości. Student na uniwersytecie, który pragnie wiedzy i chłonie wskazówki swoich profesorów, również jest umysłowo cichy. <strong>Dziecko Boże</strong>, które pragnie uczyć się Słowa Bożego, a zatem pilnie je studiuje także wykazuje umysłową cichość.</p>
<p><strong>Artystycznie cichy to ten</strong>, kto pragnie chłonąć to, co jest wzniosłe i piękne w sztuce — w poezji, muzyce, malarstwie, rzeźbie i architekturze. Dziecko Boże <strong>uduchawia</strong> swoje zdolności artystyczne; w związku z tym jego cichość rozwija się i działa poprzez miłość do tego, co wzniosłe i piękne, tak jak wzniosłość i piękno objawia się w osobach, charakterach, naukach i dziełach Boga i Chrystusa, a także w świętych Bożych. Cichość wyraża piękno i wzniosłość świętości, duchową elokwencję w szerzeniu Słowa i w modlitwie, a także piękno działania w sposób podobny do Boga, Chrystusa i świętych.</p>
<p><strong>Cichość przejawia swoje działanie także na płaszczyźnie</strong> <strong>moralnej</strong>. Używamy tu słowa „moralny” nie tylko w odniesieniu do właściwych relacji między kobietą a mężczyzną, jak bywa ono czasem zawężane, lecz do <strong>wszystkich naszych relacji</strong> — zarówno wobec innych ludzi, jak i wobec nas samych. Cichość będzie więc przejawiać się co do <strong>7</strong> społecznych niższych pierwszorzędnych łask: w dziedzinie miłości do płci przeciwnej, małżeńskości, miłości rodzicielskiej, synostwa, braterskości, przyjacielskości, domatorstwa i patriotyzmu — odpowiednio do sytuacji i relacji, w których się znajdujemy.</p>
<p><strong>Cichość ujawni się również w gronie łask drugorzędnych</strong>, które powstają, gdy wyższe łaski pierwszorzędne powstrzymują dążenia łask społecznych do przejęcia nad nami kontroli. W ten sposób właściwie rozwinięta cichość będzie działała poprzez czystość, submałżeńskość (przedrostek ‘<strong>sub’</strong> &#8211; oznacza odpowiednio podporządkowaną łaskom wyższym), submiłość rodzicielską, subsynostwo, subbraterskość, subprzyjacielskość, subdomatorstwo i subpatriotyzm.</p>
<p><strong>Cichość działa również w kwestiach moralności</strong> w odniesieniu do „samolubnych” niższych łask pierwszorzędnych. Zajmuje się więc naszą samooceną, potrzebą uznania (aprobatywnością), pokojowością, ostrożnością, skrytością, wojowniczością, agresywnością, apetytem, zapobiegliwością i żywotnością. Współdziała także z łaskami drugorzędnymi powstającymi wtedy, gdy wyższe łaski tłumią ich próby przejęcia nad nami steru.</p>
<p><strong>Tak samo cichość działa na płaszczyźnie religijnej</strong>, czyli w powiązaniu z naszymi wyższymi łaskami pierwszorzędnymi, choć robi to zupełnie inaczej niż w odniesieniu do niższych łask pierwszorzędnych i drugorzędnych. Gdy cichość współpracuje z łaskami niższymi pierwszorzędnymi lub z drugorzędnymi, działa wobec nich poniekąd jak ich <strong>przełożony</strong>, jak ich pan — hamuje ich niewłaściwe zapędy i utrzymuje je na właściwym im miejscu.</p>
<p><strong>Natomiast w swojej działalności wobec łask wyższych</strong>, religijnych, cichość wcale nie próbuje panować. Przeciwnie — jest im całkowicie podporządkowana. A jednak, mimo tej podległości, cichość współdziała z nimi w taki sposób, że one — gdy są właściwie rozwinięte — <strong>wyrażają się w cichości</strong>.</p>
<p><strong>Przykład mówi sam za siebie</strong>: wyrażenie „<strong>cichość mądrości</strong>” (‘<em>mądra cichość</em>’ z Jak. 3:13) pokazuje, że elementy mądrości — wiara, nadzieja i poznanie — są przeniknięte cichością. Podobnie możemy mówić o:</p>
<ul>
<li>cichości mocy, czyli cichości ujawniającej się w <em>panowaniu nad sobą</em> i <em>cierpliwości</em>,</li>
<li>cichości sprawiedliwości, czyli cichości obecnej w <em>pobożności</em> i <em>miłości braterskiej</em>,</li>
<li>cichości miłości (agape), przejawiającej się w <em>upodobaniu w dobrych zasadach</em>, <em>ocenie</em>, <em>jedności serca</em>, <em>współczuciu</em> i <em>ofiarności</em>.</li>
</ul>
<p><strong>A zatem cichość ma bardzo szerokie pole działania</strong> — obejmuje relacje z ludźmi, naszą wewnętrzną postawę, nasze uczucia, naszą moralność, a wreszcie i to, co najwyższe: naszą religijną dojrzałość.</p>
<p><strong>Cichość ma ogromną i bardzo zróżnicowaną liczbę obiektów</strong>, wobec których działa. Możemy podzielić je na dwie grupy: <strong>świeckie i religijne</strong>.</p>
<p><strong>Do świeckich osób, wobec których cichość</strong> powinna być okazywana, należą: rodzice, małżonkowie, rodzeństwo, nauczyciele, władze wraz ze swoimi przedstawicielami, a także pracodawcy i ich reprezentanci.</p>
<p><strong>Dzieci powinny</strong> — w swoim myśleniu, uczuciach i woli — okazywać rodzicom łagodną, właściwą uległość. Mąż z pewnością powinien być łagodny wobec swojej żony, a żona powinna w cichości okazywać mężowi właściwą podległość.</p>
<p><strong>Podobnie inni członkowie rodziny</strong> czy osoby blisko spokrewnione powinny w łagodności umieć być sobie wzajemnie właściwie uległe.</p>
<p><strong>Uczniowie powinni</strong> być ulegli, czyli podatni na pouczenie, łagodni i podatni na prowadzenie wobec swoich nauczycieli.</p>
<p><strong>Obywatele powinni okazywać cichość</strong> wobec <strong>władz</strong> wykonawczych, ustawodawczych i sądowniczych, jak również wobec ich przedstawicieli — ministrów oraz ich podwładnych reprezentujących władzę wykonawczą, komisji reprezentujących ustawodawców czy policji reprezentującej sędziów. To samo dotyczy cichości <strong>wobec pracodawców</strong> i ich przedstawicieli — menedżerów, brygadzistów itd. W ten sposób wobec osób świeckich cichość ma bardzo rozległe pole działania.</p>
<p><strong>Cichość ma również szerokie pole działania wobec osób religijnych</strong>. Mówiąc od strony negatywnej — poza okazywaniem łagodności — nie wolno być cichym, czyli uległym i podatnym na prowadzenie wobec fałszywych nauczycieli. Lud Boży powinien być <strong>łagodny wobec wszystkich</strong>, ale bycie uległym i podatnym na nauczanie względem fałszywych nauczycieli narażałoby go na popadnięcie w sidła najróżniejszych błędów.</p>
<p><strong>Jest rzeczą oczywistą, że wierni</strong> nie powinni okazywać uległości ani podatności na prowadzenie wobec kościoła nominalnego ani jego rzeczników, bo wiemy, że obecnie nie reprezentują już oni Pana ani Jego Słowa.</p>
<p><strong>Wierni nie mają też okazywać</strong> — z racji cichości — niczego więcej niż łagodność tym, którzy próbują ich kusić do grzechu, błędu, egoizmu czy światowości w jakiejkolwiek formie.</p>
<p><strong>Choć powinni okazywać łagodność wynikającą z cichości</strong> wobec uzurpatorów, którzy chwytają po władzę lub próbują panować nad Bożym ludem, nie powinni im choćby na chwilę ulec ani dać się poprowadzić. To samo dotyczy wszystkich buntowników przeciw naukom i zarządzeniom Pana oraz wszystkich ich stronników — jednym słowem: <strong>sekciarzy i klerykałów</strong>.</p>
<p><strong>Cichość we wszystkich trzech swoich składnikach</strong> powinna być skierowana przede wszystkim ku Bogu i Chrystusowi, ku Ich osobom, charakterom, słowom i dziełom. Ich wielkość i supremacja (najwyższa pozycja), a nasza małość i podległość, wymagają od nas tego, byśmy pozytywnie reagowali na ich nauczanie, okazywali Im łagodność i dali się poprowadzić. Co oznacza, że mamy praktykować wobec Boga i Chrystusa wszystkie trzy elementy cichości (podatność na nauczanie, łagodność, czyli w Ich przypadku podporządkowywanie się im oraz podatność na prowadzenie).</p>
<p><strong>A pod Ich zwierzchnictwem powinniśmy okazywać</strong> cichość również Ich przedstawicielom, takim jak lokalni starsi oraz starsi generalni, zwłaszcza  członkowie gwiezdni — zwłaszcza ci z okresów Efezu i Laodycei (pierwsi dlatego, że byli Apostołami, natchnionymi pełnomocnikami Chrystusa, a drudzy dlatego, że ich służba jest szczególnie ważna dla nas obecnie).</p>
<p><strong>Z wyjątkiem natchnionych apostołów, nie mamy przyjmować od żadnego z tych przedstawicieli  </strong>niczego „<strong>z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami</strong>”. Raczej — z właściwą cichością — mamy sprawdzać to, czego uczą, i trzymać się tego, co dobre (<strong>Dz. 17:11; 1 Tes. 5:21</strong>).</p>
<p><strong>Dz 17:11: </strong><em>Ci byli szlachetniejsi od tych w Tesalonice, gdyż przyjęli słowo [Boże] z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają.</em></p>
<p><strong>1Ts 5:21</strong>:<em> Wszystko badajcie, a trzymajcie się tego, co dobre.</em></p>
<p><strong>Nasza cichość wobec tych sług Prawdy powinna być zróżnicowana</strong>, stosownie do ich urzędu w Kościele: najpierw większa wobec Apostołów niż wobec pozostałych, następnie wobec innych członków gwiezdnych, zwłaszcza tych, którzy pełnią swoją służbę w naszych czasach; a potem wobec starszych lokalnych. Apostoł radzi okazywać cichość wobec wszystkich braci, zarówno indywidualnie jak i zborowo (<strong>1 Pio. 5:5</strong>).</p>
<p><strong>1Pio 5:5: </strong><em>Także, młodsi! bądźcie poddani starszym, a wszyscy jedni drugim bądźcie poddani. Pokorą bądźcie wewnątrz ozdobieni, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje</em>.</p>
<p><strong>Cichość</strong> <strong>ma swoich przeciwników</strong> — jedni są osobowi, inni nieosobowi. Z pewnością Szatan i jego upadli aniołowie są przeciwnikami naszej cichości. Starają się, jeśli to możliwe, zrobić z nas ludzi nieuprzejmych, grubiańskich, zarozumiałych i upartych. A jeśli im się to nie uda, próbują popchnąć nas w <strong>drugą skrajność</strong> — w nadmierną cichość, tak abyśmy z pustym, niepytającym umysłem połykali każdy błąd, jaki chcieliby nam podsunąć przez swoje narzędzia, i byśmy stali się podatni na władzę kleru, tyranię władców, despotycznych pracodawców czy apodyktyczne organizacje.</p>
<p><strong>Świat, zwłaszcza w formie rządów</strong>, arystokracji i religii, często próbuje uczynić nas zbyt cichymi, a czasami — wręcz przeciwnie — całkiem niecichymi. Jednakże naszym największym przeciwnikiem jest nasze własne ciało, które zgodnie z swoimi naturalnymi skłonnościami, próbuje zepchnąć nas w jedną albo drugą skrajność cichości. Dlatego musimy mu się przeciwstawiać.</p>
<p><strong>U niektórych ludzi ciało jest dokładnym przeciwieństwem cichości</strong> — pełne hardości, nieuprzejmości i uporu. U innych z kolei jest zbyt podatne na wpływy, zbyt łatwo daje się uczyć i prowadzić. Przed obiema tymi skrajnościami powinniśmy się strzec — oddalać się od nich i <strong>chodzić pośrodku</strong>, w szczęśliwej równowadze dobrze ukształtowanej cichości.</p>
<p><strong>Czasem przeciwnicy cichości są</strong> <strong>nieosobowi</strong>, to znaczy są nimi warunki i okoliczności, w jakich się znajdujemy. Bywa tak, że <strong>trudne warunki i okoliczności</strong> potrafią jednych uczynić hardymi, nieuprzejmymi oraz upartymi, a innych — zbyt uległymi, zbyt łagodnymi i zbyt łatwo dającymi się prowadzić. Niekiedy <strong>niepowodzenia</strong> wywołują takie skutki w różnym stopniu w zależności od czyjegoś usposobienia. Czasem podobnie działają <strong>okoliczności przeciwne</strong>, wrogie.</p>
<p><strong>Dobrobyt</strong> <strong>często sprawia</strong>, że ludzie stają się niepodatni na naukę, nieuprzejmi oraz uparci, a prawie nigdy nie działa w drugą stronę, czyli prawie nigdy nie czyni nikogo podatnym na pouczenie, łagodnym i dającym się poprowadzić. <strong>Wojna</strong> również często rodzi takie skrajności. <strong>Niekorzystne warunki domowe</strong>, zawodowe, edukacyjne czy społeczne też potrafią wywołać takie efekty.</p>
<p><strong>Cichość ma szczególną funkcję</strong> do odegrania w naszym charakterze. Właściwie każda cecha — umysłowa, artystyczna, moralna i religijna — ma w naszym charakterze określone zadanie. Jedną z funkcji cichości jest to, że budzi w nas poczucie odpowiedzialności wobec Boga; a to poczucie skłania człowieka do żalu za grzechy przed Bogiem oraz do wiary w naszego Pana Jezusa, prowadzącej do usprawiedliwienia. Bo to, że ktoś jest podatny na pouczenie, łagodny i daje się poprowadzić, czyli że posiada wszystkie elementy cichości,   usposabia człowieka do uniżenia się pod Bożym prawem sprawiedliwości i do pragnienia Bożego miłosierdzia w przebaczeniu, w przypisaniu zasługi Chrystusa i w społeczności z Bogiem.</p>
<p><strong>W jeszcze większym stopniu cichość skłania</strong> do poświęcenia się Bogu; bo osobie dającej się pouczyć, łagodnej i dającej się poprowadzić jest stosunkowo łatwo wyrzec się siebie — w samozaparciu i wyrzeczeniu się świata — i przyjąć Bożą wolę jako swoją własną: w studiowaniu, szerzeniu i stosowaniu Prawdy, a także w czuwaniu, modlitwie i znoszeniu zła dla Pana, dla Prawdy, dla braci, dla świata i nawet dla naszych nieprzyjaciół.</p>
<p><strong>Sama natura cichości, tj. to, że ktoś</strong> jest łagodny i daje się pouczyć i poprowadzić, stawia człowieka w takim stanie umysłu, który <strong>otwiera oczy na Prawdę</strong> — i który pozwala zachować oczy otwartymi na Prawdę. Zdolność do bycia prowadzonym sprawia też, że człowiek potrafi <strong>stawić czoła próbom</strong>, które trzeba przejść, by iść naprzód wraz z postępującą, a zarazem próbującą nas Prawdą. Jednocześnie chroni go przed złudzeniami, które odrywają od Prawdy ludzi hardych i upartych.</p>
<p><strong>Z samej swej natury cichość</strong> pomaga człowiekowi <strong>wzrastać we wszystkich niebiańskich uczuciach i łaskach</strong>, bowiem daje mu postawę serca, umysłu i woli, jakiej Pan wymaga jako warunku sprzyjającego takiemu wzrostowi. Z natury też czyni człowieka <strong>owocnym w służbie Bożej</strong>, bo rozbraja opór, łagodzi wrogą postawę innych; sprawia, że jej posiadacz staje się ujmujący — w słowie, geście, spojrzeniu, tonie głosu, w sposobie bycia i w działaniu. Cichość sprawia, że inni czują się przy nim swobodnie, a to z kolei czyni ich mniej lub bardziej gotowymi, by się uczyć i dać się poprowadzić.</p>
<p><strong>Cichość potrafi złagodzić</strong> nawet wrogów i przemienić ich w przyjaciół — jak widać w historii <strong>pastora Deeringa</strong>, jednego z purytan z XVII wieku. Zaproszono go na ucztę, na którą przyszli najważniejsi ludzie miasta oraz kilku oficerów wojskowych. Naprzeciwko niego siedział młody kapitan, który bez przerwy bluźnił i klął. Za każdym takim wybuchem pastor Deering <strong>łagodnie</strong> go upominał, a przy każdym upomnieniu kapitan, z jeszcze większą liczbą przekleństw, chluskał mu w twarz pełnym kuflem piwa. Pastor za każdym razem spokojnie i bez cienia urazy wycierał twarz i jadł dalej. W końcu ta demonstracja cichości przełamała serce kapitana — wybuchł płaczem, padł do stóp pastora i błagał go o przebaczenie.</p>
<p><strong>Cichość chroni też człowieka</strong> przed upadkiem w grzech. Widać to w historii sir Waltera Raleigh, którego pewien młodzieniec nie tylko zaatakował fizycznie i napluł mu w twarz, ale także wyzwał go na pojedynek. Sir Walter spokojnie odpowiedział: „<em>Młody człowieku, gdybym nie bał się złamać przykazania ‘Nie zabijaj’, bardzo szybko bym cię zabił — bo nie dorównujesz mi w sztuce walki. Ale ponieważ tak jest, zniosę bez odwetu twoje zniewagi</em>.” Młodzieniec, poruszony tą łagodnością, padł mu do nóg, poprosił o przebaczenie — i je otrzymał.</p>
<p><strong>W sporze cichość</strong> daje człowiekowi ducha, który przygotowuje go do spokojnego spotkania z opozycją — tak jak mówi Salomon: „<em>Łagodna odpowiedź uśmierza gniew</em>” (<strong>Przyp. 15:1</strong>).</p>
<p><strong>Cichość pozwala człowiekowi</strong> ze spokojem przyjmować nagany — zasłużone czy nie. Z pewnością pomaga zwyciężać pokusy i, jak każda cnota, przynosi nie tylko własną nagrodę, ale i wiele błogosławieństw w tym życiu oraz w przyszłym. Krótko mówiąc, praktykowanie cichości przynosi nam wiele korzyści.</p>
<p><strong>Oczywiście, cichość występuje w różnych stopniach</strong>. Niektórzy mają jej bardzo dużo. Jezus jest najwspanialszym przykładem cichości w najwyższym stopniu. Mojżesz był znakomitym przykładem bardzo dużej miary tej cechy (4 Moj.  12:3). <strong>Izaak</strong> również słynął ze swojej cichości, która była jego najbardziej wyróżniającą cechą. <strong>Abraham</strong> też ją przejawiał. W rzeczywistości każdy, kogo Pan <strong>używał w dużym stopniu</strong>, był znany z tej cechy, która jest jedną z najpotrzebniejszych do tego, by ktoś mógł być kierowany przez innego, aby dzięki temu mógł podążać za Boskim kierownictwem.</p>
<p><strong>Są jednak tacy, którzy w tej cechy są bardzo słabi</strong> — wręcz tak słabi, że prawie nie czerpią korzyści, które cichość powinna im przynosić. A jeśli nie rozwijają się w tym kierunku, na pewno znajdą się wśród tych, którzy zostają odrzuceni z Bożej szczególnej łaski. Pomiędzy tymi dwoma skrajnościami spotkamy <strong>różnorodne stopnie cichości</strong>, zarówno wśród ludzi świeckich, jak i wśród Bożego ludu.</p>
<p><strong>Ponadto, te różne stopnie cichości</strong> mogą nie występować we wszystkich jej elementach, lecz tylko w jednym lub dwóch. Stąd mamy kogoś, kto jest dużo łagodniejszy od innych, którzy bardziej dają się pouczyć niż on; może też być ktoś, kto daje się bardziej poprowadzić od innych, którzy bardziej dają się bardziej pouczyć niż on i są od niego łagodniejsi.</p>
<p><strong>Te różne stopnie cichości i jej</strong> <strong>elementów składowych</strong> stają się bardziej zrównoważone w miarę, jak lud Boży rośnie w Panu, ale nigdy wszyscy nie osiągają tego samego poziomu cichości i jej 3 elementów.</p>
<p><strong>Cichość jest łaską, która w oczach świata</strong> często stawia cichych w niekorzystnej sytuacji pod względem doczesnym — co dobrze ilustrują <strong>owce i wrony</strong>. Właśnie cichość owiec zachęca wrony, by siadały im na grzbietach i wydziobywały ich wełnę. Podobnie ludzie nachalni, żądni władzy, chciwi, grabieżcy, drapieżni, prześladowcy i tyrani często <strong>wykorzystują</strong> cichych — zarówno tych świeckich, jak i religijnych.</p>
<p><strong>Klasycznym tego przykładem jest</strong> sposób, w jaki traktowano Chrystusa — Głowę i Ciało (Rzym. 8:36):</p>
<p><strong>Rz 8:36: </strong><em>Jak jest napisane: Z powodu ciebie przez cały dzień nas zabijają, uważają nas za owce [przeznaczone] na rzeź.</em></p>
<p><strong>Jakże cichość naszego Pana</strong>, jako Baranka Bożego, była wykorzystywana przez złych ludzi! Jak Apostołowie, ich współpracownicy oraz uczniowie byli uciskani przez tych, którzy wykorzystywali ich cichość!</p>
<p><strong>Niczym prawdziwe owce i baranki</strong>, bracia z okresu Smyrny byli bezlitośnie zabijani podczas prześladowań pogańskiego Rzymu — a jednak znosili to z wielką cichością. A gdy w okresie <strong>Pergamonu</strong> Kościół związał się ze światem w unii państwa i Kościoła, ten nowo powstały pazerny twór uczynił z ludu Bożego obiekt swoich licznych prześladowań. Antychryst, w pełni rozkwitu w okresie Tiatyry, szalał w gniew przeciwko wiernym, cichym tej ziemi, zabijając ich dziesiątkami tysięcy w krucjatach i torturując tysiące w mrocznych i okrutnych lochach Inkwizycji.</p>
<p><strong>Sługusy Antychrysta kontynuowały</strong> prześladowanie ludu Bożego także w okresie <strong>Sardes</strong> — czego przykładem jest los Jana Husa i Hieronima z Pragi spalonych na sosie za swoją wiarę. A co powiedzieć o okresie <strong>Filadelfii</strong>, w którym papieska wściekłość, nienawiść, morderstwa, tortury, grabieże i wszelkie przejawy diabelstwa osiągnęły szczyt w spiskach, ekskomunikach, interdyktach, klątwach, prześladowaniach, wojnach, inkwizycjach, egzekucjach, pustoszeniu całych krajów i wyniszczaniu męczenników i świętych Chrystusa? A te ciche baranki — jakże łagodnie poddawały się śmierci!</p>
<p><strong>W okresie Laodycei,</strong> jawne, brutalne formy prześladowań pojawiały się głównie w postaci militaryzmu, podczas nich wierni zachowywali cichość. A cichość wiernych była i jest poddawana próbie <strong>w subtelniejszych formach</strong> — podczas przesiewań i działań fałszywych braci. Przez wszystkie siedem okresów rozwoju Kościoła Bożego na ziemi właśnie cichość wiernych była wykorzystywana przez gwałtowników, którzy stosowali wobec świętych przemoc w różnym stopniu.</p>
<p><strong>Cichość, jeśli jej nam brakuje</strong>, powinna być rozwijana, a jeśli jest przesadna, powinna być powściągana i podporządkowywana wyższym łaskom pierwszorzędnym. Ci, którym brakuje cichości, mają do dyspozycji kilka sposobów na jej rozwijanie. <strong>Po pierwsze</strong>, rozważanie nieskończonej mądrości i wszechwiedzy Boga oraz doskonałego nauczania Chrystusa bardzo pomaga w rozwijaniu pierwszego elementu cichości, czyli podatności na naukę. Skoro Bóg wie wszystko najlepiej, bo jest najmądrzejszy, a Chrystus stał się naszą mądrością, jak mówi o tym apostoł Paweł, to dlaczego mielibyśmy nie chcieć się od nich uczyć. Wiemy przecież, że brakuje nam mądrości i poznania Boga, to od kogo powinniśmy się tych rzeczy uczyć? Od szatana, czy też od świata? Czy nie lepiej brać swoją wiedzę od najlepszych, od najmądrzejszych, czyli od Boga i Chrystusa?</p>
<p><strong>Rozważanie łagodności Boga i Chrystusa</strong> wspiera rozwój łagodności cichości; a rozważanie Ich majestatu i wyższości pomaga uczynić nas bardziej podatnymi na prowadzenie, bo kto miałby nas prowadzić, jeśli nie wielki król i Pan?</p>
<p><strong>Rozważanie przykładu Jezusa jako cichego</strong> Baranka Bożego sprzyja rozwijaniu w nas cichości w jej aspekcie <strong>uległości</strong> wobec Boga. Rozważanie Jego podatności na naukę wobec Boga czyni nas bardziej chętnymi do nauki; a rozważanie Jego łagodności wobec wszystkich — słabych i mocnych, chorych i zdrowych, radosnych i zasmuconych, spokojnych i niespokojnych, przyjemnych i trudnych, dających się poprowadzić i upartych, łagodnych i szorstkich, podatnych na prowadzenie i krnąbrnych, wierzących i niewierzących, przyjaznych i wrogich — pomaga nam rozwijać łagodność cichości.</p>
<p>A gdy do takich rozważań dodamy wytrwałe postanowienie i praktykowanie cichości, będziemy ją skutecznie rozwijać.</p>
<p><strong>W naszych rozważaniach nad cichością pomocne będą</strong> wersety Pisma Świętego oraz biblijne przykłady cichości. Warto rozważyć następujące wersety: <strong>Ps. 22:27; 25:9; 37:11; 76:10,11; 147:6; 149:4 </strong>(w polskich przekładach jest mowa o pokornych, ale w angielskim KJV jest mowa o cichych);<strong> Przyp. 14:29; 15:1, 18; 16:32; 17:1; 19:11; 20:3; 25:15; Kazn. 10:4; Izaj. 11:4; 29:19; Treny 3:28-30; Sof. 2:3; Mat. 5:5, 9, 38-44; 11:29; 27:13, 14, 26-31; Rzym. 12:14, 18-20; 1 Kor. 6:7; 13:4, 5, 7; 2 Kor. 10:1; Gal. 5:22, 23, 26; 6:1; Ef. 4:1, 2; Filip. 2:14, 15; Kol. 3:12, 13; 1 Tes. 5:14, 15; 1 Tym. 6:11; 2 Tym. 2:24, 25; Tyt. 2:9; 3:2; Jak. 1:21; 3:13; 1 Piotra 2:18-23; 3:4, 15; Judy 9</strong>. Analizując powyższe wersety należy pamiętać o tym, że w polskich przekładach Biblii często jest mowa o pokorze (Stary Testament) lub łagodności (Nowy Testament) zamiast o cichości.</p>
<p><strong>Oto biblijne przykłady cichości</strong>: Abraham wobec Lota (1 Mojż. 13:8, 12); Izaak wobec pasterzy filistyńskich (1 Mojż. 26:18-23); Mojżesz w różnych doświadczeniach (2 Mojż. 2:13; 14:13, 14; 15:24; 16:7, 8; 17:2; 4 Mojż. 12:3; 16:4-11); Gedeon wobec narzekających Efraimitów (Sędz. 8:2, 3); Anna (1 Sam. 1:13-16); Saul (1 Sam. 10:27); Dawid przy różnych okazjach (1 Sam. 17:29; 2 Sam. 16:9-14; Ps. 38:13,14; 120:5, 7); Paweł w wielu sytuacjach i wobec różnych braci itd. (Dz. Ap. 21:21-26; 1 Tes. 2:7; 2 Tym. 4:16); Tesaloniczanie (2 Tes. 1:4); Hiob wobec swoich dręczycieli (Jak. 5:11); nasz przedludzki Pan wobec Szatana (Judy 9). Przykłady cichości Jezusa: Izaj. 42:1-4 por. Mat. 12:19, 20; <strong>Izaj. 53:7</strong>; Mat. 26:47-54, 62, 63.</p>
<p><strong>A na koniec zastosujmy się do tego</strong>, do czego nawołuje nas prorok Sofoniasz, zwracając się do nas z takim apelem: „<em>Szukajcie Pana, wszyscy cisi ziemi; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie cichości</em>” (Sof. 2:3).</p>
<p><strong>Sof 2:3 </strong>(BW) ​<em>Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy wypełniacie jego prawo! Szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dniu gniewu Pana</em>.</p>
<p><strong>Pamiętajmy też o tym, że na cichych</strong> czeka szczególne błogosławieństwo i nagroda:</p>
<p><strong>Mat. 5:5</strong>: „<em>błogosławieni cisi, albowiem oni odziedziczą ziemię</em>”</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/cichosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12485</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pytania Jezusa do Ciebie</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/pytania-jezusa-do-ciebie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pytania-jezusa-do-ciebie</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/pytania-jezusa-do-ciebie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2026 12:40:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijańska doktryna]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijańskie wartości]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelia]]></category>
		<category><![CDATA[miłość bliźniego]]></category>
		<category><![CDATA[nauczanie Jezusa]]></category>
		<category><![CDATA[pokora chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[przypowieści jezusa]]></category>
		<category><![CDATA[pytania Jezusa]]></category>
		<category><![CDATA[refleksja biblijna]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z bogiem]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[samopoznanie]]></category>
		<category><![CDATA[słowo boże]]></category>
		<category><![CDATA[wiara chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[wiara w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[życie duchowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12459</guid>

					<description><![CDATA[Bardzo często gdy mówimy o słowach wypowiadanych przez Naszego Pana, myślimy o jego nauczaniach, o przypowieściach, wykładniach proroctw, kazaniach czy napomnieniach, ale Jezus używał też jeszcze jednego sposobu komunikacji, jeszcze w inny sposób starał się dotrzeć do słuchającej go osoby &#8211; tą metodą były PYTANIA. Według różnych źródeł i zależnie od tłumaczeń Nasz Pan zadał ponad 300 <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/pytania-jezusa-do-ciebie/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo często gdy mówimy o słowach wypowiadanych przez Naszego Pana, myślimy o jego nauczaniach, o przypowieściach, wykładniach proroctw, kazaniach czy napomnieniach, ale Jezus używał też jeszcze jednego sposobu komunikacji, jeszcze w inny sposób starał się dotrzeć do słuchającej go osoby &#8211; tą metodą były PYTANIA.</p>
<p>Według różnych źródeł i zależnie od tłumaczeń Nasz Pan zadał <u>ponad 300 pytań</u>, i kilka z nich będziemy chcieli dzisiaj przeanalizować.</p>
<p><strong><span style="color: #0000ff;"><em>Wykład wygłoszony przez brata Jonatana Urbana na spotkaniu chrześcijańskim w Bziance w marcu 2026 roku: </em></span></strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/wIl-DDUUqis?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Jesteśmy teraz w szczególnym okresie przed pamiątkowym, to myślę także dobry pretekst by pochylić się nad kilkoma pytaniami jakie zadaje nam Nasz Pan.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-12460" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/questions.jpg" alt="" width="760" height="400" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/questions.jpg 760w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/04/questions-300x158.jpg 300w" sizes="(max-width: 760px) 100vw, 760px" /></p>
<p>Dlaczego w rozmowach, w przekazywaniu treści korzystamy z pytań?</p>
<p>Pytania służą <strong>do zdobycia</strong> jakiejś <strong>informacji</strong>, pytamy gdy czegoś nie wiemy i liczymy, że osoba którą pytamy ma tą informację.</p>
<p><em>Jak dojdę na rynek?<br />
Jaka będzie jutro pogoda?</em></p>
<p>Ale pytamy też by <strong>się upewnić</strong> o coś, kiedy podejrzewamy coś, wydaje nam się, że wiemy ale chcemy to potwierdzić.</p>
<p><em>Masz ten telefon?<br />
Dom zamknęłaś, prawda?</em></p>
<p>Ale to nie jedyne pytania jakie istnieją. Wiemy, że są też tkz. <strong>pytania retoryczne</strong>.</p>
<p><em>Ile razy mam ci powtarzać?  Ach, po co mi było się tak starać?</em></p>
<p>W tym przypadku <strong>znamy odpowiedź</strong>, a i najczęściej osoba do której je kierujemy też rozumie ten kontekst i nie odpowiada wprost na to pytanie.</p>
<p>Psychologia zauważa, że można też zadawać pytania, które zdecydowanie bardziej przeznaczone są <strong>dla osoby pytanej</strong> niż dla pytającej.</p>
<p>Taka sytuacje często pojawia się w literaturze różnych filozofów, poetów, pisarzy, także u polityków, nauczycieli, sprzedawców i innych osób, które wykorzystują pytania by <strong>skłonić</strong> pytanego <strong>do przemyśleń</strong>, do refleksji, do tego by naprowadzić czyjś umysł i uczucia na coś.</p>
<p>Jest to pewna <strong>umiejętność</strong>, która zależnie od intencji pytającego, może być użyta w dobrym lub złym celu, bo pytaniami można kogoś pokrzepić na duchu, podnieść jego pewność siebie, odwagę, ale można też zasiać wątpliwość, osłabić ducha, obniżyć motywację itd.</p>
<p>Analizując pytania jakie zadawał Nasz Pan powinniśmy mieć <strong>2 rzeczy</strong> na uwadze:</p>
<ol>
<li>Nasz Pan był mistrzem zadawania niezwykle trafnych, ponadczasowych pytań, bo był doskonałym człowiekiem, a dodatkowo był oświecony duchem świętym, był też Synem Bożym z przeszłością jako Logos w niebie</li>
<li>Jego pytania zawsze miały właściwą i sprawiedliwą intencję, on nie korzystał z nich by manipulować, by odnosić z tego jakąś korzyść dla siebie</li>
</ol>
<p><strong>Byłem</strong> niezwykle <strong>zaskoczony</strong> ilością głębokich pytań jakie nasz pan zadał na kartach Ewangelii, część to pytania techniczne, część retoryczne jak na przykład: <em>“Lecz czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie?”</em>, ale oprócz takich Jezus w rozmowie z Faryzeuszami, ze swoimi uczniami i innymi spotkanymi ludźmi, zadawał mnóstwo bardzo głębokich pytań &#8211; pytań na które znał odpowiedzi, bo wiemy, że znał serca ludzkie, widział co myślą jego rozmówcy, a jednak pytał…</p>
<p>Dlaczego?&#8230;</p>
<ul>
<li><strong>Dla nich</strong>, dla ich dobra duchowego, dla ich opamiętania, dla ich wewnętrznego pogłębienia pewnej myśli czy idei.</li>
</ul>
<p>Ale wiecie dla kogo jeszcze? <strong>Dla NAS</strong> &#8211; dla mnie i dla ciebie. Żeby to zostało spisane, i żeby wszyscy chrześcijanie później, w tym i my, mogli z tego skorzystać… co my dzisiaj postaramy się zrobić.</p>
<p><em>Mt 8:23-26: &#8222;Gdy wsiadł do łodzi, weszli za nim i jego uczniowie. A oto zerwała się na morzu wielka burza, tak że fale zalewały łódź. On zaś spał. A jego uczniowie, podszedłszy, obudzili go, mówiąc: Panie, ratuj nas! Giniemy! I powiedział do nich: <strong>Czemu się boicie, ludzie małej wiary?</strong> Potem wstał, zgromił wichry i morze i nastała wielka cisza.&#8221; </em></p>
<p><strong>Czemu się boicie, ludzie małej wiary?</strong></p>
<p>Nasz Pan <strong>zanim</strong> <strong>uciszył</strong> burzę, zadał swoim uczniom to <strong>pytanie</strong>. To pytanie wyraźnie sugeruje, że uczniowie nie powinni byli popadać w przerażenie, <em>“Panie ratuj giniemy”</em> &#8211; trochę ciężko im się dziwić, sytuacja na pewno nie do pozazdroszczenia…, ale Nasz Pan zwraca im uwagę, że ich wiara jest jeszcze zbyt słaba, pokazuje im nad czym mają pracować.</p>
<p><strong>Gdyby mieli więcej wiary</strong>, wiary w moc Jezusa (a już widzieli jak czynił cuda) to ufali by, że podczas tej burzy we właściwym momencie On zainterweniuje.</p>
<p><strong>Mogli by</strong> też go obudzić, ale zamiast mówić, <em>“ratuj nas, giniemy!”</em> &#8211; mogliby powiedzieć, <em>“Panie, jesteśmy przerażeni burzą, ale wierzymy w twoją moc, wiemy że jesteś w stanie nas uratować, jeżeli taka jest twoja wola &#8211; pomóż nam”</em>.</p>
<p>A czy nas, nie spotykają burze? Nie mamy problemów w życiu? Poważnych doświadczeń?</p>
<p>Oczywiście że mamy, i musimy wtedy pamiętać o tej naszej wierze, o zapewnieniach Boga i Jezusa, o ich mocy, by jeżeli będzie to zgodne z ich wolą, rozwiązać nam ten problem, dać wyjście z tej sytuacji.</p>
<p><em>Rz 8:28: &#8222;A wiemy, iż tym, którzy miłują Boga, wszystkie rzeczy dopomagają ku dobremu, to jest tym, którzy według postanowienia Bożego powołani są.&#8221;</em></p>
<p>Mogę powiedzieć z doświadczenia, że niestety czasem czuję to pytanie Jezusa, tak jak by mi je zadawał…</p>
<p>“Czemu się boisz, człowieku małej wiary?”</p>
<p>W życiu to wygląda tak, że często brakuje nam trzeźwego spojrzenia, szczególnie gdy coś się dzieje, gdy jesteśmy pośrodku jakiejś naszej “burzy”.</p>
<p>Ogarnia nas strach, wątpliwość, zniechęcenie…</p>
<p><strong>i  ALBO</strong> własnymi siłami próbujemy sobie poradzić &#8211; co często tylko pogarsza sytuację, bo w takim stanie podejmujemy złe decyzje, próbujemy zrobić coś, co przekracza nasze możliwości</p>
<p><strong>ALBO</strong> będąc przytłoczeni tym co się dzieje, stajemy się sparaliżowani i bezsilni, popadamy w rozpacz, czy bezsilność i <strong>nie robimy nic</strong>…</p>
<p>Jezus nas wtedy pyta &#8211;  <em>“Czemu się boisz, człowieku małej wiary?”</em> Czy nie wiesz, kim jestem? Nie znasz mnie? Nie pamiętasz, jak uciszyłem burzę na morzu? Jak już zrobiłem wiele rzeczy w twoim życiu?</p>
<p>Brak wiary lub zbyt mała wiara powoduje strach &#8211; to taki prosty morał z tej historii i pytania Naszego Pana, ale zaryzykuje inne stwierdzenie:</p>
<p><strong>Posiadanie wiary nie usuwa strachu, </strong><strong>ale</strong><strong> nie daje temu strachowi </strong><strong>panować</strong><strong> nad sobą</strong>.</p>
<p>Bo to nie jest tak, że człowiek, który ma wiarę, nie boi się żadnej sytuacji…nie przejmuje się okolicznościami, doświadczeniami, które go spotykają, <strong>JEDNAK</strong> gdy mamy wiarę to potrafimy działać pomimo tego strachu, potrafimy szybko skierować nasze myśli do Boga, do Naszego Pana, przypomnieć sobie ich zapewnienia i obietnice.</p>
<p>W ten sposób pozbywamy się tego strachu, przychodzimy w modlitwie do Boga i mówimy, tak jak mogliby powiedzieć apostołowie: “boję się, okoliczności są dla mnie trudne, ale wiem, że Ty panujesz nad wszystkim i wszystko co się dzieje w moim życiu służy ku mojemu duchowemu dobru.”</p>
<p>Nasz Pan nie rzucał tego “<strong><em>Czemu się boicie, ludzie małej wiary?” </em></strong>bo się zdenerwował, po to by ich zbesztać i tyle.</p>
<p>On chciał żeby oni później <strong>zapamiętali</strong> te słowa, żeby zauważyli, że to ich brak wiary spowodował to ich przerażenie…</p>
<p>Jak inaczej by oni to zauważyli? Najlepiej właśnie w takim doświadczeniu.</p>
<p>To krótkie pytanie od razu też dawało <strong>szansę na rozwój</strong>, odtąd wiedzieli, że muszą popracować nad swoją wiarą, nad zaufaniem do Jezusa.</p>
<p>Tu jest cały proces, który zaszedł w ich głowie:</p>
<p>Od zrozumienia problemu, takiej nawet można by powiedzieć okazji do pokuty, poprzez zdanie sobie sprawy co muszą rozwijać, na czym się skupić by następnym razem było lepiej, by nie popadać w takie przerażenie…</p>
<p>Wiemy, że później sami mówią do Jezusa, “Panie, przymnóż nam wiary”</p>
<p><strong>U</strong> <strong>NAS</strong> jest podobnie, będąc w takiej sytuacji, w jakiś doświadczeniach, gdy one miną to takie pytanie, <strong>może nas otrzeźwić</strong>, dać szansę spojrzenia w głąb siebie, zamiast skupiać się na tym co się stało, na konsekwencjach, możemy powiedzieć:</p>
<p>“Dziękuję Panie, że dałeś wyjście z tej sytuacji, z tego doświadczenia, a dzięki pytaniu jakie zadałeś swoim apostołom w łodzi, zdałem sobie sprawę, że brakuje mi wiary, Pani przymnóż mi tej wiary, daj sposobność bym mógł rozwijać swoją łaskę wiary.”</p>
<p>Innym razem Nasz Pan opowiada przypowieść i tam pada takie pytanie:</p>
<p><strong>Łk 6:41</strong>: <strong>&#8222;Czemu widzisz źdźbło w oku swego brata, a na belkę, która jest w twoim oku, nie zwracasz uwagi?&#8221;</strong></p>
<p>To pytanie jest <strong>bardzo mocne</strong>, ono nie potrzebuje wielu wyjaśnień. Nasz Pan używa ciekawego porównania, na zasadzie dużego kontrastu.</p>
<p>Źdźbło/Drzazga i belka… niezależnie co kto przez to dokładnie rozumie, to jest wyraźna różnica między drzazgą i belką, <strong>czemu</strong> Jezus tak to ubrał w słowa?</p>
<p>Mógł przecież powiedzieć, “czemu widzisz niedoskonałości innych, a swoich nie widzisz?”</p>
<p><strong>Nasz Pan</strong> jednak <strong>dodaje</strong>, że czasem <strong>nasze</strong> winy, niedoskonałości, błędy, grzechy są <strong>znacznie większe</strong> niż te u drugich, więc nie powinniśmy za szybko osądzać i bardziej skupić się na sobie i swoich wadach, niż tych u drugich.</p>
<p>To pytanie ma nam <strong>zdać</strong> sobie sprawę, że możemy mieć jako ludzie <strong>tendencję do oceniania</strong> i krytyki innych, a co do siebie, to jesteśmy tolerancyjni, i nie widzimy wielu rzeczy, z którymi my mamy problem.</p>
<p>Wydaje mi się, że Naszemu Panu <strong>nie</strong> tyle chodziło o to, <strong>że my zawsze</strong> mamy większe wady i grzechy niż drudzy, bo nie zawsze tak jest…<strong>tu chodzi o nasze podejście do drugich…</strong></p>
<p>Czy bardziej jesteśmy skłonni widzieć złe rzeczy u innych niż u siebie?</p>
<p>A może lubimy wyszukiwać u innych ich wady, grzechy czy słabości?&#8230;</p>
<p>Bo czasem jest tak, że to nasz bliźni, brat czy siostra &#8211; mają źdźbło/drzazgę w swoim oku, a może i nawet tą belkę, a Biblia mówi nam o <strong>potrzebie strofowania</strong> bliźnich np.</p>
<p><strong>1Tym 5:20</strong>: &#8222;A tych, którzy grzeszą, strofuj w obecności wszystkich, aby i inni się bali.&#8221;</p>
<p>Więc <strong>jak to jest w końcu</strong> z tymi wadami u drugich, mamy je widzieć czy nie? Reagować czy nie?</p>
<p>Widzę takie dwa główne wnioski które wynikają z analizy tego pytania Jezusa.</p>
<ol>
<li>Nie możemy zapomnieć, że wszyscy jesteśmy grzeszni, Rz 3:23: &#8222;Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej.&#8221; a konsekwencją tego jest to że i my jesteśmy grzeszni, i to że zauważamy wady u drugich, nie daje taryfy ulgowej nam…</li>
<li>Dopiero gdy już jesteśmy tego świadomi, to w duchu łagodności, najpierw mając świadomość własnych wad i słabości, możemy zwracać innym uwagę jeżeli sytuacja tego wymaga, zgodnie z</li>
</ol>
<p><strong>Gal 6:1:</strong> &#8222;Bracia, jeśli przydarzy się komuś jakiś upadek, wy, którzy jesteście duchowi, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, uważając każdy na samego siebie, abyś i ty nie był kuszony.&#8221;</p>
<p>Gdy więc zauważamy jakąś wadę, grzech, upadek u drugiego to przypomnijmy sobie zawsze to pytanie:</p>
<p><strong>&#8222;Czemu widzisz źdźbło w oku swego brata, a na belkę, która jest w twoim oku, nie zwracasz uwagi?&#8221;</strong></p>
<p>Potraktujmy je jako takie przypomnienie, zabezpieczenie przed popadnięciem w pychę i ochronę przed niewłaściwym potraktowaniem bliźniego.</p>
<p><strong>Mat 5:46: &#8222;Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę? </strong>Czyż i celnicy tego nie czynią?&#8221;</p>
<p>To jest oczywiście fragment z kazania na górze, i <strong>sens wydaje</strong> <strong>się dość</strong> <strong>jasny</strong>, klika wersetów wcześniej Nasz Pan mówi, że należy miłować także swoich nieprzyjaciół, inaczej niż mówił zakon.</p>
<p>Miłowanie nieprzyjaciół jest oczywiście trudne w praktyce, i można by wiele na ten temat powiedzieć, ale co do zasady jest ona prosta i nie zastanawiamy się za dużo nad samym poleceniem jakie dał Jezus.</p>
<p><strong>Natomiast</strong> kiedy podejdziemy do tego z punktu widzenia tego pytania, które pada w wersecie 46 to już możemy trochę inaczej do tego podejść.</p>
<p>Jezus mówi słuchaczom, czyli również nam, że musimy miłować naszych nieprzyjaciół, dlatego że miłość do tych którzy nas miłują <strong>nie jest żadnym dowodem</strong> rozwoju naszej miłości, nie jest najwyższą formą miłości jaką mamy rozwijać.</p>
<p>Innymi słowy, “to żadna sztuka miłować tych, którzy nas miłują” , są tacy co i z tym mają problemy ale to są wyjątki, większość ludzi odwzajemnia miłość wobec bliskich, którzy okazują im miłość. Rodzina, przyjaciele, dobrzy sąsiedzi, jakaś wspólnota, społeczność, tam zwykle w dwie strony obdarzamy się miłością…</p>
<p>Ale prawdziwą <strong>sztuką jest miłować</strong> także tych którzy są wobec nas <strong>obojętni</strong>, a szczególnie ci którzy są z jakiegoś powodu naszymi <strong>wrogami</strong>.</p>
<p>No ale to też jest jasne, co więc jeszcze wnosi to pytanie?</p>
<p>Powinniśmy sobie je zadawać, gdy właśnie mamy sytuację gdzie próbowana jest nasza miłość wobec nieprzyjaciół.</p>
<p>Powinniśmy o nim <strong>pamiętać gdy jesteśmy z siebie zadowoleni</strong> bo miłujemy naszych bliskich, i wydaje nam się, że praktykujemy w życiu miłość &#8211;<strong> taka miłość jest niekompletna</strong>, niepełna, niezgodna z tym co nauczał nas Jezus.</p>
<p>Gdy więc przyjdzie trudna sytuacja, mamy z kimś konflikt, ktoś nam przeszkadza, denerwuje nas, to przypomnijmy sobie to właśnie pytanie Naszego Pana:</p>
<p><strong><em>“Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę?&#8230;”</em></strong></p>
<p>To jest podobnie jak wtedy gdy apostoł Jakub pyta: Jak 2:19: &#8222;Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą.&#8221;</p>
<p>&#8211; One wierzą, ale nie są wierne Bogu, nie słuchają jego, nie mają uczynków, które by wskazywały na to, że coś z tą swoją wiedzą robią.</p>
<p>Podobnie my w tym przypadku, gdy tylko miłujemy tych, którzy nas miłują.</p>
<p><strong>Często lubimy wyrażać swoją miłość do braci</strong>, i dobrze że to mówimy, dobrze by było jeżeli też byśmy to praktykowali zgodnie z tym jak mówimy ale to nie jest wszystko…</p>
<p>A jak wygląda nasza miłość do tego sąsiada co nas denerwuje, do kuriera, sprzedawcy w sklepie, a może tych chrześcijan z innej społeczności, którzy czasem z nami dyskutują i coś nam zarzucają, a jak z nieprzyjaznymi kolegami w pracy, z wrogim szefem?</p>
<p>Tam też szczególnie powinniśmy pamiętać o tej miłości. To oczywiście nie taka sama miłość, nie na tym samym poziomie i nie tego samego rodzaju co, miłość do braci i sióstr, do żony, dzieci, rodziny cielesnej, ale jednak MIŁOŚĆ.</p>
<p>Jaka to miłość w tym przypadku?</p>
<p>Dobre życzenia wobec innych, brak chęci odpłacania złem, brak urazy, żalu, nienawiści — zamiast tego: zrozumienie, współczucie, gotowość do pomocy i przebaczenia w każdej chwili…</p>
<p>Dodatkowe: ZA KOGO MNIE UWAŻACIE?</p>
<p>Mt 16:13-17: &#8222;A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swoich uczniów: Za kogo mnie, Syna Człowieczego, uważają ludzie? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, a jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. I zapytał ich: A wy za kogo mnie uważacie? Szymon Piotr odpowiedział: Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego. Wtedy Jezus powiedział do niego: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie objawiły ci tego ciało i krew, ale mój Ojciec, który jest w niebie.”</p>
<p><strong>W jaki sposób my słyszymy te pytania?</strong></p>
<p>Często <strong>czytając</strong> Słowo Boże, historie takie jak ta o uciszeniu burzy na morzu i inne, na wykładzie czy na badaniu możemy usłyszeć takie słowa, ale możemy to też usłyszeć od naszych bliskich, rodziny, braci i sióstr ze społeczności, oni nam mogą zwrócić uwagę, przypomnieć na przykład, że nie powinniśmy się bać, że Bóg i Nasz Pan czuwają nad naszym życiem, że nic nie dzieje się przypadkowo, że powinniśmy pamiętać o swojej grzeszności i swoich wadach i nie szukać belek w oczach drugich, że rozwój miłości jest wtedy gdy potrafimy miłować nieprzyjaciół, bo nie jest sztuką miłować tych, którzy nas miłują.</p>
<p>Bóg ma swoje sposoby dotarcia do nas z tymi pytaniami, jednak często mam wrażenie, że my Mu to utrudniamy…, co mam na myśli?</p>
<p>Nie dzielimy się z innymi, tym co nas spotyka, doświadczeniami, które przechodzimy, nieraz jedyne co jesteśmy w stanie powiedzieć, to bardzo ogólne <strong>“proszę o modlitwę”</strong> &#8211; to jest dobre, ale czasem warto zdobyć się na <strong>odwagę</strong>, schować dumę do kieszeni, i powiedzieć coś więcej, naszej rodzinie, przyjaciołom, ale także w społeczności duchowej.</p>
<p>Mogę to śmiało powiedzieć, bo sam <strong>mam problem</strong> z tym, by tak robić, gdy mnie spotyka jakieś doświadczenie, jakaś trudna sytuacja. Czasem nie można wszystkiego powiedzieć przy wszystkich, to jest jasne, ale często to tylko nasz strach…</p>
<p>Tego uczy nas nie tylko doświadczenie, ale i Biblia.</p>
<p>Jk 5:14-16: &#8222;Choruje ktoś wśród was? Niech przywoła starszych kościoła i niech się modlą nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. A modlitwa wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie. Jeśli zaś popełnił grzechy, będą mu przebaczone. Wyznawajcie sobie nawzajem upadki i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.&#8221;</p>
<p>Chorować można fizycznie, ale można też chorować duchowo, mieć jakieś inne doświadczenia.</p>
<p>To czy decydujemy się by podzielić się z braćmi tym co przeżywamy, <strong>jest też zależne od reakcji jakiej się spodziewamy</strong>. Możemy się bać jak inni nas potraktują, co o nas pomyślą, oczywiście często jest to fałszywe wyobrażenie, ale czasem są tam ziarenka prawdy</p>
<p>i tutaj zadanie dla nas wszystkich, gdy ktoś mówi o swoich doświadczeniach &#8211; by <strong>nie oceniać nikogo</strong>, nie krytykować, nie obwiniać za to co ich spotkało, nie mówić</p>
<p>&#8211; a najlepiej nawet nie myśleć, nie dać takiej sugestii &#8211; “myślałem, że jesteś silniejszy, że masz więcej wiary” itp.</p>
<p>Nie powinniśmy też rozpowiadać tego, czym ktoś się z nami podzielił, raczej okazać zrozumienie, zapewnić o swojej gotowości do pomocy, <strong>ale przede wszystkim</strong> wskazać na Boga i Chrystusa, na to kim Są, na Ich nieskończoną moc i opiekę nad swoimi dziećmi.</p>
<p>Taka nasza reakcja da komfort innym i nam gdy przyjdzie nasza kolej by dzielić się tym co nas trapi, naszymi potknięciami, problemami…</p>
<p>Gdy powiemy innym o naszej sytuacji, a oni właściwie zareagują to jest podwójne błogosławieństwo, dla nas i dla nich.</p>
<p>Ta świadomość, że inni modlą się za nami, to że zostaliśmy naprowadzeni na właściwe tory przez naszą duchową rodzinę &#8211; to właśnie wtedy Jezus do nas przemawia przez nich i może nam zadawać te pytania.</p>
<p>Te pytania więc, które nam zadaje nam Jezus możemy odnaleźć czytając Słowo Boże, słuchając wykładów/kazań, podczas wspólnych rozważań, ale właśnie także rozmawiając i dzieląc się z innymi tym co dzieje się w naszym życiu.</p>
<p>One są bardzo celne, skłaniające nas do myślenia, do refleksji, zmuszają nas by nie tylko przeczytać czy posłuchać tych słów, ale poczuć je osobiście, tak jakby były skierowane do nas…bo są !</p>
<p>Do tego zachęcam…</p>
<p>Amen</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/pytania-jezusa-do-ciebie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12459</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Tożsamość chrześcijanina</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/tozsamosc-chrzescijanina/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=tozsamosc-chrzescijanina</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/tozsamosc-chrzescijanina/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2026 15:15:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[Atomowe nawyki]]></category>
		<category><![CDATA[biblia]]></category>
		<category><![CDATA[cele życiowe]]></category>
		<category><![CDATA[charakter chrześcijański]]></category>
		<category><![CDATA[James Clear]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[nawyki]]></category>
		<category><![CDATA[postanowienia noworoczne]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[tożsamość chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[walka z grzechem]]></category>
		<category><![CDATA[wiara chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[wolna wola]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana nawyków]]></category>
		<category><![CDATA[życie chrześcijańskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12321</guid>

					<description><![CDATA[Wykład &#8211; 6 stycznia 2026 r., Bydgoszcz (ul. Zduny 10A) Mówi: Jonatan Urban &#x25b6;&#xfe0f; „TOŻSAMOŚĆ CHRZEŚCIJANINA”, br. Jonatan Urban Początek nowego roku to zwykle czas gdy tworzymy sobie jakieś postanowienia, cele robimy listy i ekscytujemy się nowym początkiem &#8211; “Nowy Rok &#8211; Nowy JA” … Choć niemal połowa Amerykanów ustala sobie noworoczne postanowienia, według Uniwersytetu Columbia <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/tozsamosc-chrzescijanina/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong data-start="500" data-end="561">Wykład &#8211; 6 stycznia 2026 r., Bydgoszcz (ul. Zduny 10A)</strong></p>
<p data-start="500" data-end="597"><strong data-start="564" data-end="597">Mówi: Jonatan Urban</strong></p>
<h3 data-start="604" data-end="640">&#x25b6;&#xfe0f; <a href="https://www.youtube.com/watch?v=-uf5cKgEFmc">„TOŻSAMOŚĆ CHRZEŚCIJANINA”, br. Jonatan Urban</a></h3>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/-uf5cKgEFmc?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Początek nowego roku to zwykle czas gdy tworzymy sobie jakieś postanowienia, cele robimy listy i ekscytujemy się nowym początkiem &#8211; <strong>“Nowy Rok &#8211; Nowy JA” </strong>…</p>
<p>Choć niemal połowa Amerykanów ustala sobie noworoczne postanowienia, według Uniwersytetu Columbia tylko około 25% osób pozostaje im wiernych po zaledwie 30 dniach. Jeszcze mniej —bo mniej niż 10% — faktycznie osiąga swoje cele.</p>
<p>Dlaczego tak się dzieje?</p>
<p>Co mówią o tym naukowe publikacje?</p>
<p>Kilka uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych przeprowadziło badania na ten temat i doszli do takich wniosków:</p>
<p><strong><em>“Nawyk, a nie świadomy wybór, kieruje większością naszych codziennych działań” </em></strong></p>
<p><em>“Badacze ustalili, że 66 procent tych działań ma charakter nawykowy — co sugeruje, że wprowadzanie zdrowszych zmian w stylu życia polega mniej na zaczynaniu od zera, a bardziej na zastępowaniu jednego nawyku innym.” </em></p>
<p><em>„Wiele modeli psychologicznych przedstawia ludzi jako racjonalnych decydentów, którzy przed podjęciem działania dokładnie rozważają wady i zalety dostępnych opcji… </em></p>
<p><em>…Jednak wcześniejsze badania wykazały, że jednym z najbardziej wiarygodnych predyktorów przyszłego zachowania jest zachowanie przeszłe. Co więcej, duża część tych powtarzalnych działań jest wykonywana przy </em>minimalnym namyśle i wynika z automatycznego wpływu nawyku.”</p>
<p><strong>Nam się często wydaje</strong>, że podejmujemy decyzje w życiu świadomie, a tak naprawdę najczęściej jest to zasługa nawyku, pewnego automatyzmu, którego sami nie zauważamy.</p>
<p>Czyli gdy na przykład podjadamy słodycze to zapewne jest to nawyk &#8211; że zwykle np. po obiedzie jemy coś słodkiego i potem wieczorem, przy okazji wieczornej herbatki to znowu. Gdy sięgamy po tego cukierka to wydaje nam się, że podjęliśmy świadomą decyzję o jego zjedzeniu, a tak naprawdę decyzja podjęła się sama bez większego udziału naszej świadomości.</p>
<p>Dlaczego się tak dzieje &#8211; zobaczmy jak tworzą się nawyki.</p>
<p>Nawyki mają tendencję do tworzenia się w czteroetapowym cyklu:</p>
<p><strong>Bodziec (Sygnał) &#8211; Pragnienie &#8211; Reakcja &#8211; Nagroda </strong></p>
<p>W książce “Atomowe nawyki” James Clear opisuje je tak:</p>
<p><em>“Najpierw jest sygnał. Skłania on mózg do określonego zachowania. To pewna informacja poprzedzająca nagrodę. Nasi prehistoryczni przodkowie wypatrywali sygnałów zwiastujących dostępność najważniejszych nagród, takich jak pożywienie, woda i seks. Dziś większość czasu poświęcamy, na dostrzeganie sygnałów oznaczających drugoplanowe nagrody, takie jak pieniądze i sława, władza oraz status społeczny, pochwała i aprobata, miłość oraz przyjaźń bądź poczucie osobistej satysfakcji. … ponieważ sygnał jest pierwszą zapowiedzią bliskości nagrody, w naturalny sposób prowadzi on do pragnienia.” </em></p>
<p><em>“Pragnienia stanowią siłę napędową każdego nawyku. Bez jakiegoś rodzaju motywacji albo pragnienia (bez chęci zmiany) nie mamy powodu do działania. …Nie motywuje cię samo szczotkowanie zębów, ale raczej wrażenie świeżości w ustach.” </em></p>
<p><em>“Sygnały są bez znaczenia, dopóki nie zostaną zinterpretowane. Tym, co przekształca sygnał w pragnienie, są myśli, uczucia i emocje obserwatora.” </em></p>
<p><em>“Trzecim etapem jest reakcja. Reakcja to właściwy nawyk w formie myśli lub działania. Fakt wystąpienia reakcji jest uzależniony od twojej motywacji oraz od wewnętrznych oporów skojarzonych z danym zachowaniem” </em></p>
<p><em>“Wreszcie reakcja przynosi nagrodę. Nagrody są ostatecznym celem każdego nawyku. W sygnale chodzi o dostrzeżenie nagrody. W pragnieniu o chęć na nagrodę. Reakcja ma na celu otrzymanie nagrody. Gonimy za nagrodami, bo służą one dwojakim celom: 1) przynoszą satysfakcję oraz 2) uczą nas.” </em></p>
<p>Jak widać więc wszystkie etapy tworzenia nawyku służą jednemu celowi &#8211; chodzi o zdobycie nagrody &#8211; po co? Po pierwsze po to by zaspokoić dane pragnienie ( i to zwykle działa przez krótki czas). poklask, wyższy status, czyjś uśmiech,</p>
<p>A po drugie nagrody uczą wybierania działań, które warto zapamiętać na przyszłość. Uczą mózg co jest przyjemne co zaspokaja te pragnienia.</p>
<p>I to jest taki cykl, nieustanne się powtarzający</p>
<p>SYGNAŁ &#8211; PRAGNIENIE -REAKCJA &#8211; NAGRODA</p>
<p>SYGNAŁ &#8211; PRAGNIENIE -REAKCJA &#8211; NAGRODA</p>
<p>Całość tworzy tzw. pętlę nawyku. Poprzez powtarzanie nawyk staje się nieświadomy.</p>
<p><strong>Nawyki mogą być dobre, neutralne albo szkodliwe. </strong></p>
<p>Tu dodatkowa uwaga &#8211; jest psychologicznie pewna różnica między nawykami a uzależnieniem.</p>
<p>Szkodliwe nawyki zazwyczaj odpowiednią siłą woli, motywacją, zmianą otoczenia stosunkowo łatwo przerwać.</p>
<p>Natomiast uzależnienia zazwyczaj wymagają dłuższej terapii, czasem także leków, całkowitego unikania bodźców, które mogły by reaktywować uzależnienie.</p>
<p>Ta różnica wynika z tego, że w uzależnieniach zmienia się skład chemiczny naszego mózgu, tworzą się nowe połączenia w mózgu i jest to zmiana nie tylko taka w psychice ale też fizyczna, nasz mózg jest jakby przeprogramowywany.</p>
<p>Taka podstawowa lista rzeczy od których można się uzależnić to:</p>
<p>&#8211; alkohol</p>
<p>&#8211; różnego rodzaju narkotyki</p>
<p>&#8211; pornografia</p>
<p>&#8211; jedzenie!</p>
<p>&#8211; opioidy</p>
<p>&#8211; hazard</p>
<p>&#8211; obecnie coraz częściej dodaje się do tej listy media społecznościowe/internet</p>
<p>Każda czynność lub substancja, która przeprogramowuje układ nagrody w mózgu, może prowadzić do uzależnienia.</p>
<p>Uzależnienie to taki sztucznie przyspieszony sposób na pokonanie tego cyklu SYGNAŁ &#8211; PRAGNIENIE -REAKCJA &#8211; NAGRODA</p>
<p>Dlaczego o tym mówię? Częściowo po to by ostrzec i przypomnieć wam i sobie jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas i jak łatwo wpaść w ich sidła, a częściowo by to była taka baza dla nas do dalszych myśli.</p>
<p>Skoro działamy w sporej części na zasadzie nawyków to logiczne, że dobrze by było wiedzieć jak nad nimi panować jak zmieniać te niekorzystne, na dobre i jak ustanawiać skutecznie nowe.</p>
<p>i tu zataczamy koło z powrotem do tych noworocznych postanowień i ogólnie do wyznaczania sobie celów, planowania co dalej w naszym życiu.</p>
<p><strong>I tu uwaga! </strong>&#8211; <strong>NIE SKUPIAJMY SIĘ NA CELACH SAMYCH W SOBIE !!! </strong></p>
<p>Dlaczego?</p>
<p><img decoding="async" class="alignright wp-image-12322" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc.png" alt="" width="300" height="299" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc.png 750w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc-300x300.png 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc-150x150.png 150w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc-200x200.png 200w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc-100x100.png 100w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2026/01/chrzescijanska-tozsamosc-40x40.png 40w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />Problem jest taki, że nawyki w dużym stopniu kształtują naszą tożsamość, a ta nabyta z dzieciństwa, z młodości, z otoczenia, zwyczajów, błędnych poglądów tożsamość kształtuje to co dalej robimy.</p>
<p>Wyznaczenie sobie celu, zwykle dosyć ambitnego, wzniosłego, aspiracyjnego &#8211; niezgodnego z naszą dotychczasową tożsamością jest bardzo trudne do osiągnięcia i dlatego dążenie do takiego celu szybko się kończy…</p>
<p>Nie można oczekiwać zmiany rezultatów, bez zmiany tożsamości i związanych z nią uczuć. <strong>Kilka razy można się zmusić</strong>, gdy sprzyjają okoliczności. <strong>Ale </strong>gdy pojawią się pierwsze trudności, wewnętrzna słabość i okoliczności przestaną sprzyjać wtedy <strong>okazuje się, że jednak znowu się nie udało. </strong></p>
<p>Tożsamość jest najgłębszą częścią nas, to z niej “wypływają” te automatyzmy, nawyki i to kim jesteśmy gdy nie mamy jakiejś silnej zewnętrznej motywacji.</p>
<p><strong>Wg Słownika psychologii (2000)</strong>: „Tożsamość osobista to zbiór samookreśleń, za pomocą których jednostka opisuje własną osobę, różnicując między Ja i Inni Ludzie w kategoriach Ja – nie Ja.</p>
<p>Czyli te rzeczy mi się podobają &#8211; te mi się nie podobają</p>
<p>Taki jestem &#8211; a taki nie jestem</p>
<p>W to wierzę &#8211; w to nie wierzę</p>
<p><strong>Dlatego musimy skupić się na swojej tożsamości. </strong></p>
<p>Kim jestem? Kim chciałbym być? Jak różnicuję się od innych? W co wierzę, a w co nie wierzę?</p>
<p>Łatwo wpaść na to że aaa&#8230; no to ja <strong>jestem </strong>oczywiście <strong>chrześcijaninem. </strong></p>
<p><strong>ALE CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY? </strong></p>
<p>Jedną z rzeczy która jest naszą tożsamością jest wiara w Biblię jako natchnioną księgę daną ludziom przez Boga. Dlatego to właśnie tam powinniśmy szukać odpowiedzi na pytanie o naszą tożsamość.</p>
<p><strong>Wszyscy ludzie są stworzeni przez Boga na jego obraz i jego podobieństwo. </strong></p>
<p><strong>Rdz 1:27: </strong>&#8222;Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył; stworzył ich mężczyzną i kobietą.&#8221;</p>
<p><strong>Ps 139:14: </strong>&#8222;Wysławiam cię, bo zostałem stworzony w sposób zadziwiający i cudowny; przedziwne są twoje dzieła, a moja dusza zna je bardzo dobrze.&#8221;</p>
<p>Co to powoduje?</p>
<p>&#8211; Uważamy wszystkich ludzi za wartościowych, za Boże stworzenia, pod tym względem wszyscy są równi, i oczywiście możemy mieć różny poziom moralny, różny poziom inteligencji, różne zdolności &#8211; <strong>ale </strong>to nie powoduje że jesteśmy jakimś wyższym stworzeniem,</p>
<p>&#8211; Interesuje nas to kim jest Bóg ten nasz stworzyciel, jesteśmy wdzięczni za to, że nas stworzył i chcemy być takimi jak on zamierzał byśmy byli.</p>
<p><strong>Jesteśmy grzeszni, potrzebujemy odkupiciela </strong></p>
<p><strong>Rz 3:23-24: </strong>&#8222;Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga; A zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie.&#8221;</p>
<p>Na początku historii człowieka, rodzaj ludzki zgrzeszył, postawiony w idealnych warunkach, doskonały ale bez doświadczenia z grzechem nie podołał próbie do jakiej z dozwolenia Bożego doprowadził Szatan. Nie będziemy tutaj czytać, znamy dobrze ten fragment Biblii.</p>
<p>&#8211; Przez to, wszyscy są grzeszni od urodzenia i potrzebują odkupienia, tym <strong>odkupicielem jest Jezus </strong>przez swoją śmierć na krzyżu</p>
<p>&#8211; kto świadomie staje się chrześcijaninem, uwierzy w Jezusa jako swojego odkupiciela z niewoli grzechu i przyjdzie do niego z pokutą dostępuje usprawiedliwienia z wiary</p>
<p><strong>Mamy wolną wolę </strong></p>
<p><strong>Joz 24:15: </strong>&#8222;A jeśli wam się zdaje, że źle jest służyć PANU, wybierzcie sobie dziś, komu będziecie służyć: czy bogom, którym służyli wasi ojcowie po drugiej stronie rzeki, czy bogom Amorytów, w których ziemi mieszkacie. Lecz ja i mój dom będziemy służyli PANU.&#8221;</p>
<p><strong>Ga 5:13: </strong>&#8222;Bo wy, bracia, zostaliście powołani do wolności, tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale z miłości służcie jedni drugim.&#8221;</p>
<p>&#8211; Wolna wola sprawia, że rozumiemy, że sami podejmujemy decyzje w naszym życiu, mamy wpływ na nasze postępowanie, to że dotychczas postępowaliśmy w jeden sposób nie znaczy, że nie możemy się zmienić</p>
<p>&#8211; To znaczy też, że możemy zacząć postępować gorzej, możemy wrócić do starych grzechów, wybrać fałszywego boga zamiast tego jedynego prawdziwego, <strong>zawsze jesteśmy zagrożeni </strong>wypadnięciem poza grono wiernych Bogu</p>
<p><strong>Jesteśmy synami Bożymi </strong></p>
<p><strong>J 1:12</strong>: &#8222;Lecz wszystkim tym, którzy go przyjęli, dał moc, aby się stali synami Bożymi, to jest tym, którzy wierzą w jego imię;&#8221;</p>
<p>Czy to nie jest wspaniałe stać się Synem Bożym?&#8230; Synem, nie sługą! Czym się różni syn od sługi? No Syn jest częścią rodziny, ma być posłuszny ojcu, ale w zamian ma wiele przywilejów, bezpośredni kontakt, udział w dziedzictwie, błogosławieństwa ojcowskie.</p>
<p>Bycie Synem Bożym oznacza też to, że <strong>musimy się w pewien sposób zachowywać </strong>&#8211; odpowiedni, reprezentujemy Boga (tak jak Syn tym jak się zachowuje, decyduje jak ludzie postrzegają nie tylko go ale jego rodzinę &#8211; ojca)</p>
<p><strong>Naszym zadaniem na całe życie jest walka z naszym ciałem </strong></p>
<p><strong>Ga 5:16-17: </strong>&#8222;Mówię więc: Postępujcie w Duchu, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem pożąda na przekór Duchowi, a Duch na przekór ciału; są one sobie przeciwne, tak że nie możecie czynić tego, co chcecie.&#8221;</p>
<p><strong>1Kor 15:34: </strong>&#8222;Ocknijcie się ku sprawiedliwości i nie grzeszcie; niektórzy bowiem nie mają poznania Boga. Mówię to ku waszemu zawstydzeniu.&#8221;</p>
<p><strong>Rz 6:12-16: </strong>&#8222;Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, żebyście mieli mu być posłuszni w jego pożądliwościach. I nie oddawajcie waszych członków jako oręża niesprawiedliwości grzechowi, ale oddawajcie samych siebie Bogu jako ożywieni z martwych i wasze członki jako oręż sprawiedliwości Bogu. Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod prawem, lecz pod łaską. Cóż więc? Będziemy grzeszyć, bo nie jesteśmy pod prawem, ale pod łaską? Nie daj Boże! Czyż nie wiecie, że komu oddajecie siebie jako słudzy w posłuszeństwo, komu jesteście posłuszni, tego jesteście sługami: bądź grzechu ku śmierci, bądź posłuszeństwa ku sprawiedliwości?&#8221;</p>
<p>Więc nie jesteśmy grupą tych osób, które są z siebie zadowolone. My wiemy, że nasze ciało, to co z nas ciągle zostało starego sprzed wejścia na nową drogę z Chrystusem, one ciągle są, ciągle atakują nas, szatan próbuje je wykorzystać ciągle przeciwko nam &#8211; musimy walczyć z tym, więzić te drobne lisy, które nam podkopują tą naszą winnicę, nasze postępy w rozwoju charakteru</p>
<p><strong>Czekamy na zmartwychwstanie i rozpoczęcie królestwa na Ziemi </strong></p>
<p><strong>Mt 6:10: </strong>&#8222;Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie.&#8221;</p>
<p><strong>1 Kor 15:16-22: </strong>&#8222;Jeśli bowiem umarli nie są wskrzeszani, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, daremna jest wasza wiara i nadal jesteście w swoich grzechach. Tak więc i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Jeśli tylko w tym życiu mamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej nieszczęśliwi. Tymczasem jednak Chrystus został wskrzeszony z martwych i stał się pierwszym plonem tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem śmierć przyszła przez człowieka, przez człowieka przyszło też zmartwychwstanie umarłych. Jak bowiem w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni.&#8221;</p>
<p><strong>Obj 21:3-4: </strong>&#8222;I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga jest z ludźmi i będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i będzie ich Bogiem. I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.&#8221;</p>
<p><strong>To jest podstawa naszej wiary</strong>, że to wszystko co się dzieje na świecie, nie jest dziełem przypadku, że kiedyś ta śmierć, która każdego dotyka, te choroby, nieszczęścia, bieda, niesprawiedliwość &#8211; one się kiedyś skończą i widzimy, że niedługo. <strong>To jest ta kotwica wiary. </strong></p>
<p>Po co mówię o tych wszystkich rzeczach, jaki ma to związek z tymi nawykami, celami itd. ?</p>
<p>Jest naukowo i praktycznie udowodnione, że by skutecznie zmieniać swoje nawyki, realizować postawione przed sobą cele to <strong>trzeba budować systemy</strong>, schematy działania, które są <strong>głęboko wpisane w naszą TOŻSAMOŚĆ </strong>&#8211; a nie zapisać sobie tylko jakieś cele na kartce i rozczarować się po kilku dniach, czy tygodniach.</p>
<p>Zdecydowanie się na kroczenie ścieżką wiary w Jezusa i poświęcenie się jemu to jest taka bardzo duża deklaracja zmiany tożsamości.</p>
<p><strong>Kim jestem? </strong>&#8211; jestem chrześcijaninem, aktywnym, starającym się każdego dnia</p>
<p><strong>Co jest dla mnie najważniejsze? </strong>&#8211; Bóg na pierwszym miejscu, służba Bogu i Chrystusowi, braciom, rozwój charakteru, dbanie o rodzinę, bycie przykładem w zborze, domu i na co dzień.</p>
<p><strong>W co wierzę? </strong>&#8211; to sobie właśnie wymienialiśmy, że jesteśmy Bożymi stworzeniami, mamy wolną wolę, że dzięki Chrystusowi możemy być odkupieni z grzechu, jesteśmy Synami Bożymi, walczymy z naszym upadłym ciałem i grzechem, czekamy na zmartwychwstanie i naprawienie wszystkich rzeczy.</p>
<p><strong>Fajnie by było, raz </strong>np. przy poświęceniu przeżyć, zapamiętać i z głowy i O &#8211; jest nowa tożsamość 😉</p>
<p><strong>Ale wiemy, że tak nie jest</strong>, jesteśmy naczyniami glinianymi, zapominamy, odstępujemy od tej dobrej drogi, po za tym <strong>nie da się w jednej chwili </strong>ot tak już naprostować swój umysł, i zmienić tożsamość, ona się zmienia pod wpływem czasu, pod wpływem drobnych rzeczy, nawyków które wykonujemy codziennie, ona ewoluuje, <strong>chociaż największy skok, największa zmiana jest na początku. </strong></p>
<p>Więc, żeby to jakoś zebrać w całość:</p>
<p><strong>Nie skupiajmy się na indywidualnych celach</strong>, szczególnie tych bardzo ogólnych typu: “będę lepszym mężem” ; “będę lepszym chrześcijaninem” ; “nie będę taki nerwowy w tym roku”</p>
<p>To nie zadziała, a co zadziała?</p>
<p>&#8211; Skupmy się na przypominaniu sobie naszej tożsamości jako chrześcijan, ugruntowujmy się w tym co już wiemy i dowiadujmy się coraz więcej z Biblii.</p>
<p>&#8211; Myślmy o tym, co taka osoba mająca taką tożsamość by robiła, najlepszym przykładem jest Jezus, ale też inni bracia, co dobrego w nich widzimy &#8211; naśladujmy, czy chrześcijanin powinien być porywczy, nieodpowiedzialny, samolubny? Czy Chrystus takim był?</p>
<p>&#8211; Jeżeli chcemy już wybrać jakiś konkretny aspekt do pracy nad nim to dzielmy go na małe etapy, ustalmy jakiś drobny postęp w danym aspekcie, taki możliwy do zrealizowania w niedługim czasie &#8211; nie chce być nerwowy &#8211; ok, to podzielmy to. Kiedy najczęściej się objawia moja nerwowość i kiedy jest to bez większego uzasadnienia?, skupmy się na tym przypadku i kiedy ta sytuacja nastanie starajmy się wtedy przypilnować i zareagować inaczej</p>
<p>&#8211; <strong>Budujmy systemy </strong>(otoczenia, ludzi), które będą nam pomagać w cementowaniu naszej tożsamości, a nie przeszkadzać. Czy można pozostać wśród światowych kolegów, którzy nas absorbują do rzeczy nie pożytecznych, a czasem nawet grzesznych? No można, jesteśmy wolni ale czy to jest pożyteczne?</p>
<p>Czy można z wygody łączyć się gdzieś tam tylko online, od czasu do czasu uczestniczyć w nabożeństwach? Można oczywiście, ale dlaczego nie wykorzystywać tych okazji dobrych, przecież społeczność braterska, rozmowy, badania będą nam pomagać w byciu takimi jak widzimy w Słowie Bożym, że powinniśmy być…</p>
<p>&#8211; <strong>Pilnujmy czy nie zgubiliśmy kursu</strong>, bo życie to jednak życie i może się zdarzyć, że gdzieś się zapomnimy &#8211; badajmy siebie, jaka jest moja tożsamość?, co jest dla mnie najważniejsze?, w co wierzę mocno?, do czego jestem głęboko przekonany i co w związku z tym powinienem robić?</p>
<p>Jest taka zasada, którą autor przytaczanej już książki “Atomowe nawyki” podaje &#8211; w odniesieniu do tego jak osiągać cele i budować dobre nawyki:</p>
<p><em>“Spraw by to było oczywiste, Spraw by to było atrakcyjne, Spraw by było łatwe, Spraw by było satysfakcjonujące.” </em></p>
<p>Jeżeli coś nie będzie dla nas oczywiste, nie będzie atrakcyjne, nie będzie łatwe (w pewnym sensie), nie będzie satysfakcjonujące &#8211; to jak chcemy to osiągnąć?</p>
<p>Wbrew temu co uważamy i kim jesteśmy? <strong>Tak się nie da. </strong></p>
<p>Ta metoda nie sprawi, że będzie nam łatwo, że wszystko będzie się udawać. Ale gdy się jest przekonanym o słuszności działania, o atrakcyjności/wartości tego czego pragniemy to jest automatycznie też dużo łatwiej nawet gdy jest pod górkę.</p>
<p><strong>Jest jeszcze jedna rzecz, </strong>o której żaden autor książek o samorozwoju, nawykach itp. niestety nie pisze….</p>
<p><strong>Boża pomoc w tym wszystkim</strong>…niedawno mieliśmy świadectwa i zresztą często to słyszymy nawet od bardzo doświadczonych, braci i sióstr &#8211; <strong>że tylko dzięki pomocy Bożej </strong>udawało im się coś osiągnąć, w jakiś sposób się zachować, coś zmienić w życiu &#8211; dzięki Bogu.</p>
<p><strong>Dzięki Bogu </strong>też za tą <strong>wspaniałą księgę</strong>, w której możemy kształtować naszą Tożsamość, tam jest wszystko co jest potrzebne, często potrzebujemy jakiś dodatkowych wyjaśnień by coś zrozumieć, ale wszystko wypływa z Biblii.</p>
<p>Życzę wam wszystkim i sobie, żeby w tym roku <strong>ugruntować </strong>swoją chrześcijańską tożsamość, może dla niektórych <strong>przypomnieć </strong>sobie te podstawy i dlaczego w to wierzę i kim jestem, może dla niektórych będzie to rok w którym <strong>podejmą decyzję</strong>, że to właśnie ta chrześcijańska, biblijna tożsamość jest tą, którą chcą wybierać jako jedyną, kierującą swoim życiem.</p>
<p><strong>Pamiętajmy kim jesteśmy i trzymajmy się tego jak najmocniej, </strong>bo świat dookoła nas próbuje nam wyrwać to, przemienić nas w kogoś innego, coraz trudniej zachować siebie nieskażonym przez ten świat jak pisze apostoł Jakub…</p>
<p><strong>Wiem, że Bóg na ile będziemy mu wierni, będzie nam w tym pomagał…. </strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/tozsamosc-chrzescijanina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12321</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
