<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>przemyt Biblii &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/przemyt-biblii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Wed, 09 Mar 2022 14:46:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>Różne sposoby przemytu Biblii przez granice</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/rozne-sposoby-przemytu-biblii-przez-granice/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rozne-sposoby-przemytu-biblii-przez-granice</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/rozne-sposoby-przemytu-biblii-przez-granice/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Mar 2022 14:46:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[historia chrześcijaństwa]]></category>
		<category><![CDATA[możliwości przemytu biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przemycanie biblii na wschód]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[związek radziecki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=8998</guid>

					<description><![CDATA[&#8211; Julian i Helena Grzesikowie, 8 sierpnia 2012 roku &#8211; Ludzka pomysłowość w ekstremalnych sytuacjach jest wprost niewyczerpana. Oprócz lokowania trefnego towaru przy sobie i na sobie, przewidując rewizję osobistą, umieszczano go w podręcznym bagażu. Wspomnę o Ani Lechowicz, której w olbrzymiej siatce w pudełkach po czekoladkach i różnych cukierniczych wyrobach daliśmy sporo Biblii i <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/rozne-sposoby-przemytu-biblii-przez-granice/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&#8211; <strong><em>Julian i Helena Grzesikowie, 8 sierpnia 2012 roku</em></strong> &#8211;</p>
<div id="attachment_8999" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img fetchpriority="high" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8999" class="wp-image-8999" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500.jpg" alt="" width="400" height="400" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500.jpg 500w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500-300x300.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500-150x150.jpg 150w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500-200x200.jpg 200w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500-100x100.jpg 100w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/artworks-000233607667-ro2qnu-t500x500-40x40.jpg 40w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-8999" class="wp-caption-text">Zakazy posiadania i czytania Biblii nadal trwają. Obecnie zmienily się kraje takich prześladowań oraz sposoby, w jakie przemytnicy przekazują Biblie do takich zamkniętych stref.</p></div>
<p>Ludzka pomysłowość w ekstremalnych sytuacjach jest wprost niewyczerpana. Oprócz lokowania trefnego towaru przy sobie i na sobie, przewidując rewizję osobistą, umieszczano go w podręcznym bagażu. Wspomnę o Ani Lechowicz, której w olbrzymiej siatce w pudełkach po czekoladkach i różnych cukierniczych wyrobach daliśmy sporo Biblii i NT tak, że trudno ją było oderwać od podłogi. Odprowadzał ją do Przemyśla Jan Sidor i po powrocie powiedział: to będzie cud, jak ona to wszystko zawiezie. I stał się cud. Na polecenie celnika usiłowała zdjąć ją z zaczepu i pomimo wysiłków nie mogła. Celnik machnął ręką i poszedł a ona przy wysiadaniu z wagonu lekko ją odczepiła. Gdy we Lwowie Czopikowie zaczęli wszystko rozpakowywać, chwycili się za głowy. Trudno sobie wyobrazić radość rodziny w Siemionowce z tych prezentów.</p>
<p>Przez długi czas takie drogocenne siatki kursowały przez granicę, aż zdemaskowali je szpicle, którymi był otoczony Michał Rud, a on twierdząc, że i za nich umarł Jezus, w ich obecności w głośnej modlitwie prosił Boga o ochronę Biblii w trakcie przekraczania granicy. Widocznie Bóg go nie wysłuchał, bo prześladowcy Biblii na granicy już na niego oczekiwali i wszystko skonfiskowali, ale jego łaskawie puścili do siostry w Zaporożu. To stało się pułapką dla następnych „turystów” z podobnym bagażem, którzy nie uprzedzeni kolejno wpadali w ręce celników. Dopiero po powrocie Michała dowiedzieliśmy się całej gorzkiej prawdy.</p>
<p>Obecnie mając w IPN dostęp do dokumentów SB, pod kryptonimem „Brylant”, natrafiłem na ogólnopolską akcję przeciw waluciarzom z wykazem osób, u których jednego dnia przeprowadzono rewizje. Prześladujący nas ubek, Michała i mnie jako znanego działacza Epifanii umieścił na niej z uzasadnieniem, że otrzymujemy pocztą paczki z Bibliami, które dostarczamy do ZSRR. Z tego wynika, że nie wiedzieli o dostawach samochodami i po latach potwierdziła mi to ich donosicielka z naszego domu.</p>
<p>Większe ilości Biblii udało się przerzucić do Rawy Ruskiej w czasie nieurodzaju ziemniaków, które Tirami wożono na Ukrainę. Tamtejsi wierzący skontaktowali się z kierowcami z Tomaszowa podając im adres Jana G., który będzie dawał im Biblie. W ten sposób dostarczono tam przez niego dużo worków z Bibliami, ale wszystko ma swój koniec. Gdy raz nie doszło do skutku umówione spotkanie, kierowca nie wiedząc co począć z ładunkiem, zostawił go u zegarmistrza, który był konfidentem KGB i ich o tym powiadomił. Rozpoczęło się polowanie na polskich kierowców – częściowe rozładowywanie Tirów, a że jeździli też kierowcy nie biorący udziału w przerzutach, sprawa stała się głośna i KGB się zdekonspirowało, dzięki czemu właściwi „szmuglerzy” nie wpadli w ich ręce.</p>
<p>Kanał przerzutu przez ukraińskie konduktorki, przez dłuższy czas przeważnie obsługiwała Katarzyna S. w Przemyślu. Zaczęło się to w takich okolicznościach. Zjawiła się u Jana G. lwowianka, jak się okazało adwentystka i zaproponowała, by dostarczać konduktorkom Biblie, które oni będą opłacać i odbierać we Lwowie, a 3 egz. z 10 przekazywać wskazanej przez niego osobie. Anna Parylak z synem odbierała je bezpośrednio od nich lub z kamer chranienia. Wobec tego, że Katarzynę wszyscy znali i dziwili się, że tylu kuzynów do niej przyjeżdża, po których tak często wychodzi do pociągów, wielekroć Helena ją zastępowała. W tej akcji brałem udział tylko raz. W czasie, gdy pociąg wjeżdżał na stację i konduktorka wyjrzała przez okno, zanim zaczęli wychodzić pasażerowie, należało wskoczyć do wagonu, i za konduktorką zasłaniającą drzwi, wejść do toalety, wyładować Biblie i wyjść z pasażerami, pomagając niektórym nieść cięższe bagaże. Często działo się to niemal na oczach funkcjonariuszy, którzy jak w moim przypadku w następnym wagonie nie skończyli swych kontrolnych czynności.</p>
<p>Po jakimś czasie Katarzyna weszła w zażyłe kontakty z konduktorkami i zaczęła (domyślamy się swoim kosztem) pokrywać zakupy zamawianych przez nie towarów. Nie znaliśmy szczegółów, bo nie byliśmy w stanie pomóc jej finansowo, bowiem nawet ją nie informowaliśmy, że na ten cel nikt nam nie dał ani przysłowiowego grosza. Swój czas i pieniądze łożyliśmy na dowożenie Biblii. W zamian należnych Biblii, przekazaliśmy ang. serie tomów Johnsona, które Jan G. dla Szirmulisa z Kowna  zdeponował w Małyńsku.</p>
<p>Gdy we Lwowie odbiór dostaw stał się niebezpieczny, należne nam egz. odbierał od konduktorek na stacji końcowej w Czerniowcach Wania Korniwski z kolegą Wiktorem Szypowskim. A że nie potrzebowaliśmy Biblii, więc do paczki zamiast 3 Biblii , dawaliśmy rosyjskie I tomy WPŚw., które baptysta Wienia (o czym nie wie, że jest to nam wiadome), sprzedawał Świadkom J.</p>
<p>Jeżeli jesteśmy przy kolei, opiszę przerzuty Biblii tranzytem do Bułgarii. Przez jakiś czas wielu osobom udawało się szczęśliwie przewozić te cenne ładunki i przekazywać we Lwowie lub w Czerniowcach. W tym celu wierząca młodzież z kilku konfesji organizowała się w grupy z śpiworami, gitarami itp. Przekazywanie plecaków odbywało się w czasie postoju pociągu w tunelu stacji lwowskiej lub w Czerniowcach. A że studenci są zwykle bez pieniędzy, więc niektórym w Orbisie trzeba było dofinansowywać bilety i kwatery np. w Warnie czy Burgas. Tymi sprawami zajmował się Edward B. Od misji z Korntalu otrzymaliśmy pewną ilość plecaków i z Anglii poprzez Krzysztofa B. pastora baptystów w Krakowie, Misje dofinansowywały tą młodzież. Lecz gdy na granicy Podstawkowej i żonie Wiktora skonfiskowano ca. 240 egz. i Urząd Celny wymierzył im po 5000 zł. grzywny, równowartej rocznym poborom, przekazałem Protokół orzeczenia misji w Anglii i poinformowałem inne bez proszenia o wsparcie, ale od żadnej z nich poszkodowani nie otrzymali nawet centa pomocy, więc zerwałem z nimi dalszą współpracę, czemu Bednarczyk się bardzo dziwił.</p>
<p>Tacy „turyści” wracając, wysiadali w Bukareszcie i przy Berezei strade u baptysty Żurenki, Ukraińca rodem z Bielc z Mołdawii, osiadłego w czasie wojny w Rumunii, zaopatrywali się w Biblie, które przekazywali bądź w Czerniowcach lub we Lwowie. Ta działalność była znana wielu osobom i niektóre jak Sławek Ryszczak z Batiatycz spod Lwowa, usiłowały podczepić się pod tą „kontrabandę”. Aby się orientować o czasie ich przejazdu, celowo zamieszkał u Parylaków. Jeździł do Czerniowiec i jak kogoś wypatrzył, jak Jurka D. (by przekazać jemu wszystkie Biblie) straszył, że we Lwowie już na niego czeka Milicja. Były zek, Kola Gawryłow śledząc Sławika, wszedł za nim do jego mieszkania i w ojcowskim duchu go ostrzegł.</p>
<p>Owocny tranzyt Biblii do ZSRR prowadzili w pociągach przyjaźni Niemcy z NRD. Kontakt z nimi uzyskaliśmy od Prowera po jego koncertach w takich miastach jak Lipsk i Karl Marx Stadt (dawniej Chemnitz). Szerzej o tym opisałem w <em>Bożych Przemytnikach</em>, więc ograniczę się tylko do kilku informacji. Aby zsynchronizować odbiór Biblii w Brześciu, Helena pośrednicząc, często jeździła do NRD i Brześcia. W tym celu poświęcała nasze urlopy i moje dość liczne godziny nadliczbowe w zakładzie, w którym dyrektorem był przyjazny nam brat s. Smokowej. Jemu było obojętne czy w pracy jest żona czy ja, z którą prowadziliśmy magazyn. Byliśmy pod obserwacją konfidentów SB, więc Helena przychodziła do pracy, zostawiała torbę w kiosku, do którego wychodziła rzekomo po zakupy śniadania, autostopem jeździła do Warszawy i dalej pociągiem do Niemiec. Dopiero gdy była już bezpieczna, składałem podanie o jej lub mój urlop. Ten stan trwał tak długo jak przerzuty Biblii z Niemiec do ZSRR i potem się zakończył.</p>
<p>Na koniec wspomnę o współpracy z baptystami &#8211; Kruczkowcami. Ich misja <em>Friedenstime</em> zaproponowała, by Biblie z nową konfekcją z Niemiec dostarczać dla ich braci w ZSRR, a oni w Orbisie będą opłacać bilety i zakwaterowanie. Oprócz 300 guldenów, jakie otrzymaliśmy od holenderskiej Misji <em>Otwarte Drzwi</em>, to była jedyna misja ruskich Niemców, która poprzez Weronikę z Białegostoku (najdzielniejszą „przemytniczkę” jaką znaliśmy), sfinansowała przejazdy, tym razem przez Lwów na Węgry i z powrotem do Polski. Z oferty na Węgry skorzystaliśmy z Heleną i kilkoma przyjaciółmi a z Pikorami samolotem na Krym, gdzie mieliśmy przygodę z KGB i w odprawie celnej na lotnisku przeszliśmy szczegółową kontrolę.</p>
<p>To sfinansowanie miało i złą stronę, bo u niektórych wzbudziło mniemanie, że mamy finansowe wsparcie we wszystkich przypadkach. Trzymamy się zasady w tym, by się z domysłów przed nikim się nie usprawiedliwiać. Mając za przestrogę Judasza i wszystkich odstępców w przyswajaniu sobie Pańskiej własności, unikamy podobnych praktyk. Dlatego oddzielamy to, co jest Pańskie, od naszego i wszystkim powtarzamy: Bóg będzie nam błogosławił proporcjonalnie do tego na ile <strong>swe</strong> środki zużywamy w Jego służbie.</p>
<p>Powyższe relacje napisano w nadziei, że czytający je odniosą błogosławieństwa, których słowami ap. Pawła (2 Kor. 11: 17-31) z całego serca życzą</p>
<p>Julian i Helena Grzesikowie</p>
<p>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/">świadectwa</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/rozne-sposoby-przemytu-biblii-przez-granice/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">8998</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Szarytka siostra Andronowska Bożą przemytniczką</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/szarytka-siostra-andronowska-boza-przemytniczka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=szarytka-siostra-andronowska-boza-przemytniczka</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/szarytka-siostra-andronowska-boza-przemytniczka/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2021 15:06:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[głoszenie ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[głoszenie ewangelii w zsrr]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przemytnicy biblii]]></category>
		<category><![CDATA[siostra andronowska]]></category>
		<category><![CDATA[Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo]]></category>
		<category><![CDATA[siostry szarytki]]></category>
		<category><![CDATA[stanisława andronowska]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[szarytka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=7173</guid>

					<description><![CDATA[Siostra Stanisława Andronowska urodziła się 12 czerwca 1905 r. w Bowsku (łot. Bauska) &#8211; mieście w południowej części Semigalii na Łotwie, położonym niedaleko granicy z Litwą. Młoda Stanisława jakiś czas przebywała w Wercholesiu koło Kobrynia. Przed wybuchem I wojny światowej rodzina Andronowskich przeniosła się do Chocimia na Besarabię, a stamtąd do Lublina. Gdy w toku <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/szarytka-siostra-andronowska-boza-przemytniczka/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7174" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7174" class="wp-image-7174" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/siostra-stanislawa-andronowska.jpg" alt="" width="400" height="602" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/siostra-stanislawa-andronowska.jpg 532w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/siostra-stanislawa-andronowska-200x300.jpg 200w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-7174" class="wp-caption-text">s. Stanisława Andronowska (1905-1999)</p></div>
<p>Siostra Stanisława Andronowska urodziła się 12 czerwca 1905 r. w Bowsku (łot. Bauska) &#8211; mieście w południowej części Semigalii na Łotwie, położonym niedaleko granicy z Litwą. Młoda Stanisława jakiś czas przebywała w Wercholesiu koło Kobrynia. Przed wybuchem I wojny światowej rodzina Andronowskich przeniosła się do Chocimia na Besarabię, a stamtąd do Lublina. Gdy w toku działań wojennych w 1915 roku do Lublina miały wkroczyć wojska austriackie, rodzina Andronowskich została ewakuowana przez władze carskie do Rosji &#8211; na Kaukaz. Do Lublina Andronowscy powrócili dopiero w 1922 roku. Stanisława Andronowska była córką Marii z Korsaków (zm. 31 marca 1939 r.) i Stefana (zm. 11 lutego 1925 r.) Andronowskich. Ojciec Stanisławy Andronowskiej pełnił m.in. funkcję naczelnika Wydziału Portowego w Rydze, a po powrocie w 1922 r. rodziny Andronowskich do Lublina &#8211; naczelnika Urzędu Skarbowego Podatków i Opłat Skarbowych w tym mieście. Natomiast jej dziadek &#8211; Jan Korsak ~ był uczestnikiem powstania styczniowego, a brat &#8211; por. Bohdan Andronowski – dostał się do niewoli sowieckiej w 1939 roku i został zamordowany na Białorusi. W 1946 roku nieznana nam wówczas szarytka &#8211; s. Stanisława Andronowska &#8211; broniła 20-letniej „heretyczki&#8221;, Heleny Dworczykówny [później z męża: Grzesik], przed atakami fanatycznych katoliczek, pacjentek szpitala przy ulicy Staszica w Lublinie. Na wiele lat przed Soborem Watykańskim II, a także po nim, szerzyła ideę Chrystusowego ekumenizmu i przy kościele pw. Św. Pawła otaczała opieką biednych i samotnych. Swego czasu ktoś z poza Lublina, nie znając jej adresu, swoją prośbę zaadresował w Lublinie do siostry od nagłej potrzeby i przeważnie wszyscy wiedzieli, że taka jest tylko jedna i gdzie ją odnaleźć. W późniejszych latach s. Andronowska, oprócz szeregu innych działań, współuczestniczyła w prowadzonym przez nas nielegalnym przerzucie Biblii oraz literatury chrześcijańskiej do ZSRR. Kontakty z zachodnimi misjami, zajmującymi się drukowaniem Biblii oraz literatury chrześcijańskiej przeznaczonej do rozpowszechniania w krajach bloku komunistycznego, nawiązaliśmy za pośrednictwem Józefa Prowera z Bielska-Białej. Zintensyfikowały się one po jego posługach podczas spotkań ekumenicznych w Lublinie w roku 1968. Ze względów bezpieczeństwa nie prowadziliśmy ewidencji dostaw, które od roku 1966 przez Polskę trafiały aż do rozpadu ZSRR. Z uwagi na dużą ilość dostaw czyniliśmy usilne starania, by zainteresować współpracą osoby związane z różnymi środowiskami wyznaniowymi w Lublinie, w tym z s. Stanisławą Andronowską. Według naszego rozeznania oprócz tej siostry i kilku Salezjanów, w tym o. Nazara, w lubelskich środowiskach rzymskokatolickich, s. Stanisławie nie udało się znaleźć chętnych do współpracy. W tej sytuacji jako przełożona zdecydowała się na rozładunek dostaw w jej zgromadzeniu przy ulicy Staszica, a później przy Bieruta (obecnie Lwowskiej), gdzie mieszkała w jednym z wieżowców.</p>
<p>BOŻA PRZEMYTNICZKA Siostra Stanisława nie miała w swej działalności znaczącego wsparcia ze strony lubelskiego duchowieństwa. Z doraźną pomocą przyszli jej alumni Wyższego Seminarium Duchownego Księży Marianów. Kontakt z nimi uzyskaliśmy przez Jana Gajka &#8211; ówczesnego alumna &#8211; który bez wahania, po jednym z nabożeństw Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, na zapleczu kościoła odebrał od nas paczkę z Bibliami w języku rosyjskim. Nie tylko zachęcił innych studentów do pomocy s. Stanisławie, ale osobiście, z grupą młodzieży reprezentującą różne środowiska wyznaniowe, tranzytem przez ZSRR z Polski do Bułgarii zawiózł Biblie przeznaczone dla wiernych różnych wyznań we Lwowie. W przemyt Biblii i literatury chrześcijańskiej do ZSRR była też osobiście zaangażowana s. Andronowska. Podczas jednego z przerzutów na granicy w Przemyślu skonfiskowano jej wszystkie publikacje, uniemożliwiono wjazd do ZSRR, a następnie pozbawiono ją paszportu i do jej śmierci prawa do wyjazdu za granicę.</p>
<p>Nie pomna na to, siostra Stanisława poprzez ukraińskich alumnów seminarium duchownego zasilała Bibliami środowiska ukraińskie. Wprawdzie nie byli oni zainteresowani rozpowszechnianiem Biblii w języku rosyjskim w ZSRR, ale aby otrzymać Biblie w języku ukraińskim, brali też do przerzutu rosyjskie. Od s. Stanisławy otrzymaliśmy adres diakona greckokatolickiego w Przemyślu i do niego skierowaliśmy dostawy z zachodnich misji. Siostra Stanisława osobiście bądź przez wtajemniczone osoby dostarczała Biblie do klasztoru w Częstochowie. Ich odbiorem i kolportażem zajmowała się inna zakonnica rodem ze Wschodu. Jedną z jej metod było wykładanie w kościele egzemplarzy Biblii, w które następnie zaopatrywali się wycieczkowicze ze Związku Radzieckiego. Radio Wolna Europa, nagłaśniając tę działalność, wyświadczyło niedźwiedzią przysługę wszystkim zaangażowanym osobom i zarazem położyło jej kres. W czasie, gdy byliśmy osaczeni przez SB i szukaliśmy nowych dróg przerzutu Biblii do ZSRR, siostra Stanisława powiedziała nam, że osobiście dostarcza literaturę na Wschód przez dwie „bramy&#8221;. O jednej nie dowiedzieliśmy się nigdy, a drugą był prawosławny metropolita Bazyli, który podróżował do Związku Radzieckiego z paszportem dyplomatycznym. Prosiliśmy siostrę o to, aby metropolita Bazyli przewiózł na Wschód kilkanaście egzemplarzy pierwszego tomu &#8211; <a href="http://boskiplan.pl/"><em>Boskiego planu wieków</em></a> &#8211; Ch.T. Russella. Początkowo wzbraniał się, ponieważ uznał, że jest to książka kolidująca z doktryną Kościoła prawosławnego. Gdy jednak s. Stanisława poinformowała go o tym, co robimy oraz że za naszym pośrednictwem nie tylko on otrzymuje Biblie w języku rosyjskim, ale również proboszcz cerkwi lubelskiej, zgodził się. Niestety, metropolita Bazyli był otoczony konfidentami i być może z ich powodu radzieccy celnicy, jak nigdy przedtem, zrewidowali jego bagaż i zatrzymali przewożone książki. Na polu walki ideologicznej, „dywersji bez dynamitu&#8221; &#8211; jak określano tego typu działalność w czasopiśmie „Kraj Rad&#8221; &#8211; nie zabrakło s. Stanisławy Andronowskiej. Nawet gdyby godne naśladowania jej czyny wraz ze śmiercią przyjaciół uległy zapomnieniu, to zgodnie z Bożym postanowieniem „sprawiedliwy będzie w wiecznej pamięci&#8221; (Ps 112,6).</p>
<p>_____<br />
Fragment książki Juliana Grzesika pt. <strong><em>&#8222;Przemytnicy&#8221; Biblii w posłudze ewangelicznej</em></strong>.</p>
<div class="entry-content">
<div class="entry-content">
<div class="entry-content">
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
</div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/szarytka-siostra-andronowska-boza-przemytniczka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">7173</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Przemytnicy Dobrej Nowiny</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przemytnicy-dobrej-nowiny</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2021 12:22:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[barbara borej-hartman]]></category>
		<category><![CDATA[czasy związku radzieckiego]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta studencka bis]]></category>
		<category><![CDATA[głoszenie ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[helena grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przemytnicy biblii]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[ZSRR]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=7168</guid>

					<description><![CDATA[Poniższy artykuł napisała Barbara Borej-Hartman. Pochodzi z gazety studenckiej BiS, nr 13/1991. O panu Julianie Grzesiku i jego żonie Helenie pisaliśmy już w BiS-ie nr 7-8 i zapowiedzieliśmy wtedy, że jeszcze do tego tematu wrócimy. Dziś chcemy opowiedzieć więcej o ich niezwykłej działalności, jaką zaczęli prowadzić w 1966 roku i która właściwie trwa do dzisiaj <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7169" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7169" class="wp-image-7169" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii.jpg" alt="" width="400" height="279" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii.jpg 984w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii-300x209.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/przemytnicy-biblii-768x536.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7169" class="wp-caption-text">Na zdjęciu: Helena Grzesik i &#8222;przemytnicy&#8221; Biblii z zachodu, którzy dostarczali Biblie do Lublina. Dalej, różnymi sposobami, były one kolportowane do ZSRR.</p></div>
<p><big><span style="color: #0000ff;"><em>Poniższy artykuł napisała Barbara Borej-Hartman. Pochodzi z gazety studenckiej BiS, nr 13/1991.</em></span></big></p>
<p>O panu Julianie Grzesiku i jego żonie Helenie pisaliśmy już w BiS-ie nr 7-8 i zapowiedzieliśmy wtedy, że jeszcze do tego tematu wrócimy. Dziś chcemy opowiedzieć więcej o ich niezwykłej działalności, jaką zaczęli prowadzić w 1966 roku i która właściwie trwa do dzisiaj (1991 r.).</p>
<p>Chodzi mianowicie o dostarczanie Pisma Św. i innej literatury do państw bloku sowieckiego, dla ludzi różnych narodowości. Z biegiem czasu zakres tego szmuglu powiększał się i państwo Grzesikowie zaczęli również przerzucać maszyny do pisania, a nawet poligraficzne części. W ciągu tej 25-letniej działalności poszerzały się kręgi odbiorców literatury, zwiększała się liczba osób ją dostarczających i naturalnie ilość &#8222;trefnego&#8221; towaru (do tysięcy egzemplarzy książek). Wymyślano coraz to nowe sposoby przemytu. Oczywiście nie odbyło się bez wpadek, konfiskat i róznych kar.</p>
<p>Pan Julian od pewnego czasu notuje swoje wspomnienia, a pomaga mu w tym żona. Z pamiętnika tego, ale i z rozmów dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Otóż p. Grzesikowie są chrześcijanami o antytrynitarnych poglądach, ale działalność swoją prowadzili na rzecz &#8211; jak mówią &#8211; Kościoła Powszechnego. Bezinteresowne i pełne poświęcenia wysiłki podjęli wobec świadomości olbrzymiego głodu literatury religijnej o jakim dowiedzieli się i jaki potem już sami obserwowali wśród ludzi żyjących w straszniejszych niż Polska miejscach za żelazną kurtyną. Często przecież na setki czy nawet tysiące kilometrów (np. na Syberii) przypadała jedna książka religijna czy jeden egzemplarz Pisma Św., zawsze zresztą pieczołowicie przechowywany i chroniony.</p>
<p>Wspomnienia p. Juliana Grzesika [urzekają] opisami podziemia różnorodnych wyznań i organizacji religijnych, często bardzo licznych. I mogłoby się nawet wydawać, że programowa laicyzacja nie odniosła żadnego skutku. Pan Julian wiele razy był w ZSRR i świetnie zna realia życia w tym kraju. Można więc się dowiedzieć z jego opisów jak wygląda podróżowanie w tym kraju. Specjalne pozwolenia od władz (często nieosiągalne), nieznane dni i godziny otwarcia kas biletowych, koczujące na stacjach tłumy. Dla każdego, kto zna te realia, niesamowita może być opowieść p. Heleny o tym, jak w latach 60-tych i 70-tych w różnych przebraniach podróżowała na takich trasach, jak z republik nadbałtyckich na Krym czy Kaukaz. Robi wrażenie opowiadanie o wizycie jednego z przemytników w Serchowie na Polesiu, gdzie od 1939 roku aż do jego przyjazdu nigdy nie było żadnego cudzoziemca. Serchowo jest oddalone od granicy polskiej zaledwie o jakieś 150 km. Na tym bagnistym terenie nie uprawia się warzyw. Ludność zdana jest na dostawy z zewnątrz, ale wiosną i jesienią nie można dostać się do tej miejscowości. Stąd też dość często ludzie pozbawieni są podstawowych produktów żywnościowych. W zasadzie wszyscy mieszkańcy tych okolic chorują na szkorbut. Tylko jeden człowiek, inwalida wojenny bez jednej nogi, miał zezwolenie na prywatne posiadanie konia. Pewien starzec wyznał, że jeszcze nigdy w życiu nie spał na łóżku. Jego rodzina żyje w jednym pomieszczeniu wspólnie z inwentarzem rozkładając na noc pomost z desek, na którym śpią.</p>
<p>Jak już wspomniałam działalność p. Grzesików i innych ludzi im podobnych była bezinteresowna. Była natomiast wspomagana przez holenderską misję &#8222;Otwarte drzwi&#8221; oraz przez misje niemieckie. Tam drukowano Biblie i przywożono do Polski, ale wszelkie koszty przemytu pokrywali już Polacy.</p>
<p>Opowiadania i spisane wspomnienia ukazują, jak w imię ważnego celu konsolidowały się różne odłamy wyznaniowe. Zawiązywały się też liczne przyjaźnie. W domu Grzesików spotykali się Szwedzi, Niemcy z NRD i RFN (o Niemcach p. Grzesikowie wyrażają się szczególnie pochlebnie), Anglicy, Holendrzy oraz rzadziej &#8211; mieszkańcy różnych cześci Związku Sowieckiego. Spotkania nie zawsze były planowane, a więc czasem z braku odpowiedniego tłumacza dochodziło do różnych komplikacji i zabawnych nieporozumień. Można by o tym długo mówić, ale z braku miejsca muszę tego poniechać. Przedstawię natomiast niektóre sposoby przerzucania &#8222;towaru&#8221;, bo jest to chyba najbardziej emocjonujące. Bez wiedzy zainteresowanych osób oraz ze względu na zasadę, że na zimne nie zaszkodzi dmuchać, nie będą podawane nazwiska ani dokładne miejsca i czas działania, tym bardziej, że chodzi też o ludzi mieszkających i pracujących właśnie w ZSRR. &#8222;A w odniesieniu do metod nie istnieje potrzeba czynienia tajemnicy z czegoś, co dawno przestało nią być&#8221; &#8211; mówi pan Grzesik.</p>
<p>A więc jednym z dobrych sposobów, przy pomocy którego dostarczano Biblię i inną literaturę były&#8230; przesyłki pocztowe. &#8222;Niemałą pomoc we wcześniejszych okresie oddała poczta wojsk stacjonujących w Polsce, np. w Legnicy. Tego rodzaju przesyłki w zasadzie nie były kontrolowane. Nadawcą w takiej poczcie mógł być albo pracownik cywilny tam zatrudniony lub wojskowy, albo jego rodzina. Tylko Bóg jest w stanie obliczyć ilości wysłanej tym sposobem literatury&#8221; &#8211; wspomina p. Grzesik.</p>
<p>Poważną rolę w tym transporcie odegrali pracownicy kolei (oczyście na liniach międzynarodowych). Niektórzy z nich pobierali za tę usługę pieniądze lub świadczenia w naturze.</p>
<p>Czyniono też próby, i to dość udane, wykorzystania transportu wodnego. W Rumunii używano TIR-ów przy pomocy których dostarczano w głąb ZSRR tysiące sztuk Pisma Św.</p>
<p>Niemcy z NRD korzystali z usług komunikacji powietrznej i do pewnego czasu odnosili nawet sukcesy.</p>
<p>Kilkanaście lat temu bardzo popularne byly wczasy nad Balatonem i w Złotych Piaskach &#8211; to również odegrało swoją rolę w tej historii. Znaleziono także dojście do samochodów z ziemniakami i mięsem, które jeździły z Polski do ZSRR wożąc towar zasadniczy, a gdzieś pośród niego ukryty ten dodatkowy.</p>
<p>Korupcja w Sowietach nie zna granic, ale przecież zaskakującym może być, że pewne ilości przewożono przy pomocy bagażu dyplomatycznego. W przemyt angażowali się też niektórzy wybitni specjaliści z instytucji naukowych krajów RWPG, których bagaże w zasadzie nie były kontrolowane. Nie pomijano bardzo konspiracyjnych metod jak zapiekanie książek w chlebie czy cieście.</p>
<p>Pan Grzesik wspomina w pamiętniku przypadek, kiedy to jednocześnie dwie nie znające się kobiety przejeżdżały przez granicę z torbami pełnymi książek. W kolejce do odprawy celnej u tej pierwszej odkryto towar. No i sesancja, całą uwagę straż zwróciła na tę właśnie osobę, dzięki czemu tę drugą mniej kontrolowano. Kiedy indziej tym samym samolotem leciało dwóch nie znających się panów z tego samego miasteczka, mających takie same torby podróżne, a w nich książki. Doszło w dodatku do pomyłkowej zamiany tych toreb.</p>
<p>Takie przypadki świadczą o tym, jak dużo ludzi zajmowało się tą działalnością. &#8222;Wplątał&#8221; się w nią swego czasu nawet &#8222;pewien metropolita&#8221; kościoła prawosławnego. Niemałą rolę w przemycie odegrali również studenci KUL-u.</p>
<p>Sposobów, warunków i okoliczności związanych z przewozem Pisma Św., książek historycznych i literatury pięknej, maszyn itp. można by podać jeszcze więcej; długą i oddzielną opowieścią byłby sam opis przemytu przez Tatry.</p>
<p>Ta szlachetna i jakże rozległa działalność zasługuje na szczegółowe opisanie przez historyków. Jak dotąd zajęli się tym tylko Niemcy.</p>
<div class="entry-content">
<div class="entry-content">
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/przemytnicy-dobrej-nowiny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">7168</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Początki naszej działalności w ZSRR</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2021 08:25:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[berezne]]></category>
		<category><![CDATA[berezno]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelizacja na wschodzie]]></category>
		<category><![CDATA[helena grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[julian grzesik]]></category>
		<category><![CDATA[lwów]]></category>
		<category><![CDATA[orłówka]]></category>
		<category><![CDATA[praca pańska na wschodzie]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[równe]]></category>
		<category><![CDATA[równo]]></category>
		<category><![CDATA[ZSRR]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=7096</guid>

					<description><![CDATA[POCZĄTKOWY OKRES DZIAŁALNOŚCI W ZSRR Julian Grzesik, Lublin, 8 sierpnia 2012 r. I Od 1966 roku &#8211; pierwszego wyjazdu kilku osób do Lwowa, rozpoczęła się praca szczupłego grona z Lublina i Lubelszczyzny na terenie byłego ZSRR. Początkowo polegała ona na nielegalnym przewożeniu przez granice Biblii i literatury religijnej oraz odszukiwaniu i gromadzeniu rozproszonych współczłonków, szczególnie <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7097" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7097" class="wp-image-7097" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1.jpg" alt="" width="400" height="287" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1.jpg 800w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1-300x215.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach1-768x550.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7097" class="wp-caption-text">Berezno w listopadzie 1966: do Jarmułków nielegalnie dotarły emisariuszki z Lublina. Z lewej Jarmułkowa, Helena G., Halina B., siostra Tiny z mężem Pawłem, z lewej stoją Misza Bojczuk, Jarmułka, Maksym Gałaguz z żoną Tiną, Erik Cylke, Niemiec, który pozostał baptystą.</p></div>
<p><strong>POCZĄTKOWY OKRES DZIAŁALNOŚCI W ZSRR</strong></p>
<p><em>Julian Grzesik, Lublin, 8 sierpnia 2012 r.</em></p>
<p><strong>I</strong></p>
<p>Od 1966 roku &#8211; pierwszego wyjazdu kilku osób do Lwowa, rozpoczęła się praca szczupłego grona z Lublina i Lubelszczyzny na terenie byłego ZSRR. Początkowo polegała ona na nielegalnym przewożeniu przez granice Biblii i literatury religijnej oraz odszukiwaniu i gromadzeniu rozproszonych współczłonków, szczególnie z terenów b. II RP. Wówczas na tamtych terenach niektóre zbory już nie istniały i do dziś się nie odrodziły, a w pozostałych nie odbywały się zebrania, zaś śladowa ilość byłych członków wegetowała duchowo, utrzymując między sobą dość nikłe związki. W miarę swych możliwości starał się je ożywiać Mikuła Fedko, wysiedlony z Łosińca do Żółkwi i odważna Anna Parylak ze Lwowa, u której w mieszkaniu w suterenie, sporadycznie odbywały się okazjonalne zebrania, na które ściągali rozbitkowie z różnych obłaści ZSRR. Oprócz Pamiątki Wieczerzy Pańskiej, odbywały się one sporadycznie częściej, gdy zaczęli się tam pojawiać Polacy.</p>
<p>Za Chruszczowa, gdy wzmogły się prześladowania w zamierzeniu ostatecznego zniszczenia religii, równolegle zaistniała możliwość swobodniejszego przemieszczania się przez granice sowieckiego imperium, nawiązania kontaktów, w tym udzielania wsparcia religijnego współwyznawcom. Prekursorami w zbliżeniu polsko-ukraińskim były mieszane małżeństwa, a w naszym przypadku Pan Bóg użył Zofię Grochową rodem z Paar (którą kilkakrotnie gościliśmy w Lublinie), a ona wprost przymusiła nas, byśmy w rewanżu pojechali do niej do Lwowa.</p>
<p>W 1966 roku wybrała się tam Helena z Haliną B. i Janem Ł., który usłużył po polsku u Parylaków, nie tylko lwowskim współwyznawcom, ale i z dalszych okolic. Atmosfera była podniosła i od tego czasu w różnych domach rozpoczęto się zgromadzać.</p>
<p>Chociaż zaproszenie Polaków dotyczyło pobytu tylko w danej miejscowości, lecz na szczęście przybysze z Polski w pełni nie zdawali sobie sprawy z grożących konsekwencji i dlatego cała trójka z Czopikiem pojechała do Zaleszczyk, do reemigranta z Małopolski, który znał Wojnara. Po krótkiej serdecznej gościnie, Jan Ł. z Czopikiem powrócili do Lwowa, a kobiety pojechały do Kijowa.</p>
<p>Ktoś z lwowskich baptystów dał im adres do współwyznawcy, gdzie zostały gościnnie przyjęte i przy okazji pobieżnie poznały Kijów. Ponadto spotkały się z sympatycznym odniesieniem ze strony taksówkarzy, jak również personelu dworca autobusowego, który ułatwił im kupno biletu do Równego. W trakcie jazdy w autobusie, by nie zwracać na siebie uwagi, cicho rozmawiały. Podsłuchał ich współpasażer i na głos powiedział, czego się boicie rozmawiać po polsku. W ten sposób wszyscy się dowiedzieli, że jadą dwie Polki, co w owym czasie było rzadkim wydarzeniem. Kierowca włączył radio na Warszawę i w takim przyjaznym towarzystwie przyjechały do Równego. Ich celem było jednak dotarcie do Jarmułków w Bereźnie, których kuzynka pracowała z Katarzyną Podstawkową i mieszkała blisko nas przy ul. Krańcowej. Nie mając mapy, nie zdawały sobie sprawy, że muszą jeszcze jechać ok. 80 km. Na szczęście uniknęły rutynowej milicyjnej kontroli dokumentów na stacji kolejowej i pod wieczór autobusem szczęśliwie dotarły do celu.</p>
<div id="attachment_7100" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7100" class="wp-image-7100" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3.jpg" alt="" width="400" height="238" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3.jpg 561w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach3-300x179.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7100" class="wp-caption-text">Berezno: członkowie zboru &#8211; druga z lewej Tina i mąż Maksym.</p></div>
<p>Uprzednio listownie przez kuzynkę z Lublina, Jarmułkowie byli powiadomieni, że mogą spodziewać się gości, ale oni nie przypuszczali, że będą to kobiety. Tego pamiętnego dnia Hania bieliła zewnętrzne ściany domu, więc zauważyła obce osoby, które zaprosiła do swego domu. A że w pobliżu mieszka kilka rodzin braterstwa, więc wieść o przybyszach rozniosła się po wierzących w miasteczku, którzy tego wieczoru zaczęli do nich przybywać. W takich okolicznościach, w nieznanym im środowisku „biesieda” poważnych pytań i odpowiedzi trwała do ok. 4 godziny rano. Zebrani byli ciekawi wszystkiego, w tym kim są, jak się nazywają, gdzie należą, w jakie nauki wierzą itp. Helena odpowiadała, że są chrześcijankami i należą do Chrystusa, ale gdy nacierano, pytając o konkrety odpowiadała: czy potrzebna jest przynależność do któregoś kościoła? Czy nie wystarczy wierzyć w to, co zawiera Biblia? W pewnym momencie Tina Gałaguz pyta: jak rozumieć proroctwo o wiernym słudze? Momentalnie spotkały się ich oczy i po oględnym wyjaśnieniu tej posługi, bez wymieniania nazwiska, porozumiały się, że wyznają tą samą prawdę żniwa. Wczesnym rankiem, gdy goście zaczęli przybywać i pytać czy mogą porozmawiać z siostrami, nie było już mowy o śnie i wypoczynku. To historyczne już dziś spotkanie nie da się opisać, tam należało być i wewnętrznie przeżyć. Na wspomnienie o tych, braciach ogarnia wzruszenie.</p>
<p>Ze względu na własne bezpieczeństwo nie mogły one przedłużać swego pobytu, ale zdołały się zorientować, z kim mają do czynienia i kto z Tiną wyznaje jej poglądy na prawdę. Okazało się, że ojcowie Tiny i Fedi Jarmułki przed wojną czytali niektóre tomy Russella. Na on czas w Małyńsku zapoznawał się z tomami Grygory Kowalczuk a z Wolnych znikł zbór w Polanach a ostał się jedynie Kardasz. W Orłówce Owerko, ojciec Wiktora przyjmował prawdę I Tomu od Sergieja Sawańczuka, który za II RP na kursie zielonoświątkowców w Gdańsku, spotkał się z kimś, kto udostępnił mu Boski Plan Wieków. Pomimo ich częściowego oświecenia, ze względu na zniewolenie sowieckie, wszyscy należeli oficjalnie do zborów zarejestrowanych WSIECHB, o zabarwieniu zielonoświątkowym.</p>
<p>Dowiedziały się one również, że podobno w prawdzie ostał się ktoś we Włodzimiercu, a o losie zborów w Serchowie i Bystrzycach nic nie słyszały. Takie informacje z Wołynia przekazała nam Helena dopingując, że z braku tam literatury, Biblii ukraińskich i rosyjskich, nie możemy bezczynnie siedzieć, tylko wszelkimi sposobami dostarczać je tamtejszym wierzącym! Bardziej szczegółowe rozeznanie o położeniu współwyznawców uzyskaliśmy od małżeństwa Jarmułków, które w 1967 roku, przed naszym wyjazdem do Lwowa przyjechało zaproszone przez Podstawków, a dogłębniejsze w czasie naszego pobytu na Ukrainie na zaproszenie Grochowej z Winnik k/ Lwowa.</p>
<p>Pobyt Jarmułków w Lublinie zdopingował nas do poszukiwania dla nich Biblii rosyjskich, których w Polsce na on czas nawet w Brytyjskim Towarzystwie nie było. Pojechaliśmy więc do zboru Wolnych Chrześcijan w Moratynie za Łaszczowem, gdzie otrzymaliśmy sześć NT rosyjskich, które oni w ukryciu szczęśliwie przewieźli przez granicę. Te ewangelie okazały się pierwszymi jaskółkami tysiąca egz., jakie w ciągu lat z łaski Pana przez usługę tutejszych „bożych przemytników” dostarczono do ZSRR.</p>
<div id="attachment_7101" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-7101" class="wp-image-7101" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2.jpg" alt="" width="400" height="348" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2.jpg 690w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/01/Historia-w-fotografiach2-300x261.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><p id="caption-attachment-7101" class="wp-caption-text">Berezno 25 IX 1967: „Na pamiątkę drogiemu braterstwu Grzesikom od rodziny Gałaguzowych”</p></div>
<p>A zwykle z Bożej opatrzności, jak i w tym przypadku wielkie sprawy, mają swoje małe początki. Wybierając się na miesięczny pobyt do Lwowa, mieliśmy świadomość potrzeb tamtejszych oraz obowiązków w dostarczeniu im w ich języku Biblii i literatury, której nie posiadaliśmy. Pojechałem do W-wy na Zagórną, by je tam otrzymać. Po nabożeństwach poprosiłem o nie prezbitera Krakiewicza, a on mnie odesłał do księgarza Szturmy. Całe szczęście że już wyszedł do domu, więc tylko otrzymałem jego adres, ale w domu również go nie zastałem. Gdy następnym razem Edward B., poprosił go o Biblie, po stwierdzeniu, że jest Badaczem, nie dał mu ani jednego egz. W jego mieszkaniu zastałem tylko syna i w odwiedzinach małżeństwo z Łucka, skąd przed laty repatriowała się również rodzina Szturmów. Wytłumaczyłem im, że się wybieram na Ukrainę i nie mogę jechać z pustymi rękoma. Na pytanie, dla kogo je chcemy przeznaczyć odpowiedziałem, że obojętnie, ale dla wierzących. Gdy zapewniłem, że jedną Biblię dostarczę na wskazany przez nich adres w Łucku, dali mi sześć Biblii, lecz nie pamiętam ile NT. W obecnych czasach nasycenia rynku Bibliami, nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie mojej radości (podobnej do Marii Jones w Szkocji). Dodam tylko, że nie znając cyrylicy i nie mogąc czytać, by się upewnić, że istotnie są one w moim posiadaniu, w drodze powrotnej w teczce kilkakrotnie je przeliczałem.</p>
<p>Następnym problemem było ich ukrycie przed celnikami. Biblie umieściliśmy w teczce w pudełkach po proszku IXI, a w wagonie osobno postawiłem ją wysoko na półce. Natomiast licząc na inteligencję celników, pozostałe Testamenty i literaturę, wspólnie z Edwardem B., cały tydzień, u dołu celofanowego dużego worka wielokrotnie ukrywaliśmy je w konfekcji i butach. To wszystko byłoby niczym, gdyby nie opatrznościowa ochrona aniołów, której doświadczyliśmy naocznie.</p>
<p>Aby pomniejszyć rozmiary ewentualnej wpadki na granicy, postanowiliśmy jechać oddzielnie. Pierwsza wybrała się Helena z „nielegalną” literaturą i NT w bagażu, po przytwierdzeniu bandażami pod ubraniem i wszystko szczęśliwie przewiozła. Podążyłem za nią następnego dnia. Licząc na to, że widoczna przez celofan zawartość worka zadowoli celnika, nie śpieszyłem się z jego zdejmowaniem z półki. Ale gdy niemal wszyscy pasażerowi zostali sprawdzeni, celnik rozkazał mi zdjąć worek do kontroli. Ze względu na jego ciężar ledwo to mi się udało i zacząłem wyjmować rzeczy na środek wagonu. Gdy dwie trzecie zawartości już wyrzuciłem na podłogę i nic nielegalnego nie było, celnik kazał mi na tym poprzestać. W międzyczasie zobaczyłem, że celnicy i pogranicznicy, którzy zakończyli już odprawę, konduktorki i wszyscy pasażerowie jak urzeczeni wpatrują się w zawartość mego worka, ale ani celnik, ani ktokolwiek nie zwrócił uwagi na jedyną teczkę z Bibliami na górnej długiej półce. To było ich wprost cudowne zaślepienie.</p>
<p>Na dworcu we Lwowie oczekująca na mnie Helena z przyjaciółmi, wprost nie dała mi dojść do słowa natarczywie pytając, jak było i czy wszystko przywiozłem. W takich chwilach nie sposób określić skalę wzajemnych uczuć i wdzięczności dla Boga, za użyczoną łaskę służby. Powstrzymam się od opisywania naszego pobytu, zebrania i gościny w znanym środowisku we Lwowie, napiszę tylko o mej usłudze w zborze rejestrowanych baptystów przy ul. H. Górskiej. Było dla nas przeżyciem obserwowanie obecności licznej młodzieży, która (chociaż inwigilowana i spisywana przez Milicję), nie bała się przychodzić na zebrania, śpiewać w chórze i działać misyjnie. Zaproszony przez prezbitera usłużyłem tematem biblijnym i gdy chór zaśpiewał pieśń „<em>Pamiętam dzień</em>”, płakałem jak dziecko. Na następny rok epifaniczny „sługa” z Polski, w tym zborze pierwszy i ostatni raz był zaproszony do usługi. Jego tematem było widzenie na górze przemienienia. Ale jak im wyłożył, żeby nie myśleli inaczej jak on, podjęli uchwałę, aby na przyszłość żadnego z nieznanych Polaków nie zapraszać do podobnej usługi.</p>
<p>Jeszcze o jednym wydarzeniu nie sposób nie wspomnieć. Otóż wracając w towarzystwie kilku osób z zebrania od baptystów, na którym dość nieostrożnie, w sposób widoczny kilku osobom daliśmy NT, czym zwróciliśmy uwagę młodzieńca, który znajdował się w przededniu służby w armii sowieckiej. Początkowo nie zwracałem uwagi na osobę kroczącą za nami i obok nas, którą Helena skierowała do mnie z prośbą o Nowy Testament. Jego wyczekująca postawa na moją odpowiedź, w szczególności oczy do dzisiaj przyjemnie mnie prześladują i chociaż on o tym nie wie, przez lata inspirowały do zintensyfikowania przemytu Biblii. Mając jeden egz., z przyjemnością wręczyłem nieznanemu młodzieńcowi.</p>
<p>Obecnie skoncentruję się na pobycie w Bereźnie, Bystryczach, Małyńsku, Włodzimiercu i Łucku. Nie zdając sobie sprawy z grożącego nam niebezpieczeństwa ze strony KGB, zachowywaliśmy się tam swobodnie niemal jak w Polsce. Oprócz usługi w niedzielę słowem Bożym w rejestrowanym zborze, nie tylko sami, ale licząc się z niemożliwością ponownego przyjazdu, z Młynowa ściągnęliśmy Pacygona rodem z biłgorajskiego i po południu mieliśmy „biesiedu” w dużej społeczności wierzących z miasteczka i okolicy Berezna. KGB nam nie przeszkadzało, ale lubelskie UB nadmieniło, że otrzymali pismo, żeby więcej takich „turystów” do nich nie posyłać. Nie sposób opisywać atmosfery panującej w trakcie pytań i odpowiedzi w czasie tej niezapomnianej społeczności.</p>
<p>W 1966 roku jak Helena znalazła się w Bereźnie w Domu Towarowym, słyszała za sobą: <em>eto Polaczka</em>, a w Sarnach po zlustrowaniu wprost nas zapytano, <em>gdzie się tu wzięli Polaki</em>? Jak się zorientowaliśmy, to na wołyńskim Polesiu, gdzie popełniono straszne zbrodnie, przed nami pojawiło się zaledwie kilku Polaków, którzy odwiedzali swe mieszane rodziny. Gdy na następny rok pojechali tam Podstawkowie, to w jednym z domów obserwował ich milczący człowiek, który w końcu wypytał ich czy są rodziną i gdy się dowiedział, że tylko duchową, rozpłakał się mówiąc: <em>ja nigdy nie myślałem, że Polak może być dla Ukraińca bratem.</em></p>
<p>Na początku spotkania w Bereźnie, Pacygon bez rozeznania w jak zróżnicowanym środowisku wyznaniowym się znalazł, zaproponował dyskusję na temat trójcy. Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji i skierować dyskusję na chrystocentryczne tematy. Na szczęście jakoś się to udało, bez szkody dla dalszego rozwoju tam i w okolicy poselstwa Prawdy.</p>
<p>W Małyńsku, bliżej zapoznaliśmy rodzinę Kowalczuków i dowiedzieliśmy się, że Grygory ukończył kilka klas szkoły polskiej. Aby mógł czytać tomy wykładów Russella wypożyczone od Kardasza, szedł w pole i na głos je czytał. Obecnie po polsku płynnie rozmawia i czyta literaturę, a ponadto jest świetnym mówcą z donośną, przekonującą tonacją głosu. Kardasz był na spotkaniu z nami w Bereźnie i prosił, ażebym nic nie mówił o podziałach wśród Badaczy, za co go oceniłem, ale jak się dowiedziałem, że miało to dotyczyć tylko mnie, a nie jego w oczernianiu Johnsona.</p>
<p>Z Kowalczukiem wybraliśmy się koleją do Sarn, a dalej autobusem do Włodzimierca do Tarasiuty Romana, którzy z żoną starszego Szamy (od swego brata we Lwowie) i jednym bratem z okolicy ostali się w prawdzie, z licznego zboru w Długowoli, do którego przed wojną przeszedł z prawosławia cały chór cerkiewny. We Włodzimiercu przed wojną odbyła się konwencja z udziałem Johnsona. Okres wojny i sowieckiej tyranii rozproszył jego członków i tylko Pan Bóg wie, który z nich okazał się plewami, a kto ostał się wiernym w poświęceniu. Ze starszym wiekiem (którego żona wytrwała w prawdzie), mieliśmy nieprzyjemność rozmawiać. Podobnie do Jonasza żądał od Boga zniszczenia wszystkiego razem z nim. Po naszym odjeździe był u nich też A. Borda i sporadycznie odwiedzał ich Wiktor Chilczuk.</p>
<p>W rozmowie Tarasiuta podkreślał wyższość sowieckiej władzy nad polską, która im wybudowała kilka bloków mieszkalnych i Dom Towarowy, w którym pracowała jego synowa. Nie wspomniał, jakim kosztem tego dokonano, na które nie może sobie pozwolić żadne państwo w świecie, chroniące prawa własności swych obywateli! Podobnie w Tarnopolu, jeden z Wolnych, rodem z Biłgorajskiego przekonywał mnie, że jeszcze nie ma ucisku. Jego syn z synową pracowali w handlu, to na pewno niedostatku nie cierpieli, a nawet zdołali wybudować piętrowy dom, więc tylko czekali na koronę nieśmiertelnej, Boskiej natury. Dziwić się tylko należy, że osoby niby „w prawdzie” patrzą na światowe znaki czasu przez pryzmat swych żołądków i nawet nie są w stanie zauważyć pozbawienia przez totalitarne systemy ubezwłasnowolnionych obywateli z materialnych i duchowych wartości. Po śmierci Tarasiutów i Szamowej podobno w prawdzie pozostała tam jedna siostra a w okolicy brat, którego po latach spotkałem w Orłówce.</p>
<p>[&#8230;]</p>
<p>Po powrocie do Lwowa pojechaliśmy z Czopikiem do Tarnopola do Gusków i jego teściów przy ul. Oziernej, gdzie zgromadziły się będące w prawdzie osoby wysiedlone z Polski. Usłużyłem im i na usilne naleganie Czopika, postanowiliśmy pojechać na Mołdawię do Lechowiczów. A że dotychczas nikt ich nie odwiedzał, nie otrzymaliśmy dokładnych danych, do jakiej stacji mamy jechać. Ktoś wspomniał, że do Bender, więc pytaliśmy o stację Bandery, czym wzbudziliśmy dyskretne uśmieszki na twarzach kolejarzy, że lachy poszukują bandery. Kupiliśmy bilet do Rozdzielni pod Odessą i wyruszyliśmy w drogę. Spania nie było, bo ruch pasażerów i egzotyczny wygląd niektórych, np. dużego „stada” kołchoźniczek w kufajkach, przedstawiały dla nas nader intresujące obiekty.</p>
<p>W Rozdzielni przesiedliśmy się na pociąg do Kiszyniowa i po drodze dopytywaliśmy się o stację Bendery i Siemionowkę, aż Żyd konduktor nas zrugał, że on nie musi znać wszystkie derewnie. Dojechaliśmy do Bender gdzie na rozkładzie jazdy autobusów zobaczyliśmy rozpiskę do Siemionowki, ale ostatni samochód już odjechał. Nie mając innego wyjścia wsiedliśmy do samochodu jadącego do rejonowego Suworowa (obecnie Sztefan Vody), wypytując pasażerów gdzie wysiąść do Siemionowki. W ten sposób wszyscy się dowiedzieli o obecności Polaków, a jeden inteligent przedstawił się, jako agronom kołchozu im. Lenina i zaofiarował swą pomoc we wskazaniu gdzie najbliżej tej wsi mamy wysiąść.</p>
<p>W pewnej chwili siedząca przed nami kobieta odwróciła się i pyta: a do kogo wy tam jedziecie? To wam nie rozkazali jak jechać? Zorientowałem się, że jest z KGB, więc wymijająco odpowiedziałem: <em>jak nie znacie derewni, to co wam da nazwisko naszego krewnego</em>. Wtedy ona powiada, <em>ja rabotaju w pasportnym stole i czerez moje ruki idu wsie prygłaszenia innostrańców</em>. Nie mając wyjścia powiedziałem: do Lechowicza. Wówczas powiedziała: <em>nie pomnu, ale ja była na odpuskie może podruszka diełała wasze dokumenty</em>. W tej sytuacji szepnąłem Helenie, wysiadamy w Kałuszanach i gdzieś przesiedzimy do rannego przyjazdu samochodu do Siemionowki. Zatrzymał nas agronom mówiąc, że to nie tu, ale należy wysiadać przy winiarni, do której samochodami okoliczni kołchoźnicy przywożą winogrona. Nie mając wyjścia jedziemy dalej. Istotnie samochód przystanął przy długiej kolejce samochodów i dużej grupie kierowców oczekujących na usunięcie awarii taśmociągu. Agronom podszedł do nich i oznajmił, że innostrańcy potrzebują pomocy, więc ta cała gromada a wśród nich milicjant podeszła do nas pytając: <em>a do kogo wy jedziecie, do diadi Wani</em>, gdy potwierdziliśmy odeszli, a my oczekując widzieliśmy oficerów z żółtymi pagonami jak przyjeżdżali do winiarni, zapewne na pijatykę.</p>
<p>Wreszcie rozpoczął się rozładunek i kierowca z Siemionowki usadowił nas w samochodzie, którym podjechaliśmy pod dom Lechowiczów i oznajmił: <em>macie gości z Polski</em>. Usłyszeliśmy tylko radosne okrzyki i już znaleźliśmy się w objęciach gospodarzy. Okazało się, że się wzajemnie nie znamy, ale na ścianie oprócz Boskiego Planu Wieków wisiała mapa z oznaczoną wsią MIŁKÓW.</p>
<p>Spędziliśmy u nich trzy radosne, szczęśliwe i niezapomniane dni. Zwiedziliśmy kołchoz i okalające wieś plantacje różnego sortu winogron. Jan zachęcał nas do spożywania winogron zapewniając, że choćbyśmy najwięcej zjedli to nam one nie zaszkodzą. Widzieliśmy nieporównywalny do polskich cmentarz, na którym pasło się bydło, kartofle wielkości orzecha, beczki win w każdym gospodarstwie i spieczone słońcem trawy, po których jak po szczotce nie sposób chodzić boso. Czysty czarnomorski klimat , spokój, przyjaźni ludzie a nade wszystko pobożni gospodarze czyniły błogosławionym nasz pobyt w Siemionowce. Wiele czasu poświęciliśmy na rozmowy o ich duchowym położeniu, walce z baptystycznym sekciarstwem, które przyjąwszy prawdę opuścił ich miejscowy prezbiter i pozostawał w społeczności z Lechowiczami. Podobnie jak z Bondarukiem w Łucku, z tym prawdziwym sługą Pana mieliśmy miłą społeczność.</p>
<p>W czasie konwencji w Sztefan Vody i po jej zakończeniu spotkaliśmy innego szermierza ewangelii, który również zmarł w niedługim czasie. Ubolewałem, że na konwencji nie dano mu sposobności przedstawienia zmagania się ludu Bożego z totalitaryzmem, a zamierzając pisać tylko o początkach posługi, pomijam wiele innych bardzo cennych wątków.</p>
<p>Do domu wróciliśmy z postanowieniem, że gdzie tylko Bóg otworzy nam drzwi, zaktywizujemy działalność w ZSRR. Długo na to nie musieliśmy czekać, bo bieg wydarzeń sam je nam narzucał.</p>
<p>Na zaproszenie z Berezna wybierali się Podstawkowie, nalegając bym dał im Biblie. W międzyczasie z grubej mortadeli Olek usunął zawartość i w nią (bez okładek) włożył ofiarowaną przez Zofię S., książkę Pytań i Odpowiedzi, której na szczęście nie odkryli celnicy.</p>
<p>Pytając różne osoby o Biblie, uzyskałem informację, że w Bielsku Białej posiada je Prower. Gdy się zbliżał czas ich odjazdu, napisałem do przyjaciela w Bielsku, by udał się do niego i poprosił o Biblie. Zdopingowany listem odwiedził Prowera akurat wówczas, gdy Szwedki przywiozły Biblie. Jak się dowiedziały, że je potrzebujemy wyraziły życzenie zawiezienia do Lublina. W owym czasie osobiście nie znaliśmy się z Prowerem, więc obawiał się wysyłać Szwedki z takim ładunkiem do nieznanych jemu osób. Uległ jednak naleganiom Szwedek, wysłano do nas telegram byśmy oczekiwali na gości, lecz one pojawiły się wcześniej od telegramu. Wieczorem, po otwarciu drzwi weszła blondynka i przemówiła po rosyjsku. Myśleliśmy, że są one z Rosji a tu okazało się, że ze Szwecji przywiozły samochodem Volvo rosyjskie Biblie. By je ukryć zapełniliśmy nimi tapczan i gdzie się tylko dało. Były świeżo drukowane, więc zapach farby nas po prostu odurzał. Łatwo sobie wyobrazić nasze spotkanie z Bożymi wysłanniczkami, z którymi się już więcej nie spotkaliśmy.</p>
<p>Po jakimś czasie odwiedził nas Prower, a że był to mąż modlitwy poprosił, byśmy się z nim pomodlili. To był jego sposób na rozpoznanie w modlitwie, z kim ma do czynienia. Jak później wyznał, że w trakcie modlitwy rozpoznał nas jako prawdziwych chrześcijan, a ponadto poruszyła go modlitwa Heleny więc postanowił, że z nami należy pracować. Nie zaprzestał nawet wówczas, gdy spotykał się z zarzutem, <em>jak może współpracować z antytrynitarzami</em>, na co odpowiadał<em>: ja nie widzę by oni mniej miłowali Pana Jezusa</em>.</p>
<p>Jeszcze przed wojną był na stypendium w Anglii, gdzie jako asymilowany Żyd, rozpoznał w Jezusie Mesjasza. Podczas wojny służył w wojsku polskim, a po powrocie do kraju był aktywnym sługą ewangelii, miał liczne związki z misjami, z którymi nas chętnie kontaktował. Tak rozpoczęła się nasza owocna praca przerzutu przez sowiecką granicę kilkudziesięciu samochodów Biblii (z obawy przed rewizją nie robiliśmy notatek). W ogólnych zarysach opisałem ją w <em>Bożych Przemytnikach</em>, i (podobnie jak o 10 letniej służbie w ZSRR), wyemitowałem w Internecie. Przez wzgląd na ścigające nas wówczas SB, przy pisaniu nie operowałem nazwiskami i nie podawałem żadnych szczegółów. Obecnie wybiorczo wspomnę o kilku główniejszych przywilejach z tego wdzięcznego pola pracy Pańskiej.</p>
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/poczatki-naszej-dzialalnosci-w-zsrr/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">7096</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Głód Biblii w ZSRR \ Darczyńcy z zachodu</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/glod-biblii-w-zsrr/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=glod-biblii-w-zsrr</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/glod-biblii-w-zsrr/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Oct 2018 21:31:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[altruiści]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijanie]]></category>
		<category><![CDATA[darczyńcy]]></category>
		<category><![CDATA[NRD]]></category>
		<category><![CDATA[pismo święte]]></category>
		<category><![CDATA[protestanci]]></category>
		<category><![CDATA[przemyt Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[przewóz Biblii na wschód]]></category>
		<category><![CDATA[RFN]]></category>
		<category><![CDATA[serchów]]></category>
		<category><![CDATA[słowo boże]]></category>
		<category><![CDATA[wysyłka Biblii]]></category>
		<category><![CDATA[ZSRR]]></category>
		<category><![CDATA[związek radziecki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=4432</guid>

					<description><![CDATA[Świadectwo Jana Łagowskiego o przewożeniu Biblii do ZSRR i darczyńcach z zachodu (z wykładu pt. Cierpliwości wam potrzeba, 26:00). &#160; * * * W Związku Radzieckim był wielki głód Biblii. W różnych społecznościach chrześcijańskich zborach, czasami była Biblia, czasami jej w ogóle nie było. Było czasami kilka Biblii. Miałem możliwość coś takiego zobaczyć w Serchowie, tam <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/glod-biblii-w-zsrr/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Świadectwo Jana Łagowskiego o przewożeniu Biblii do ZSRR i darczyńcach z zachodu (z wykładu pt.<span style="color: #0000ff;"> <strong>Cierpliwości wam potrzeba</strong></span>, 26:00).</p>
<audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-4432-1" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/Br_Lagowski_Jan_-_Cierpliwosc_Zyd_10_36_Poznan_26_12_2003.mp3?_=1" /><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/Br_Lagowski_Jan_-_Cierpliwosc_Zyd_10_36_Poznan_26_12_2003.mp3">https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/Br_Lagowski_Jan_-_Cierpliwosc_Zyd_10_36_Poznan_26_12_2003.mp3</a></audio>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;"><strong>* * *</strong></span></p>
<p><img decoding="async" class="alignright size-medium wp-image-4436" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/2018-10-21-23_29_34-Xn-_stara-biblia.jpg_-300x227.png" alt="" width="300" height="227" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/2018-10-21-23_29_34-Xn-_stara-biblia.jpg_-300x227.png 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/2018-10-21-23_29_34-Xn-_stara-biblia.jpg_.png 752w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />W Związku Radzieckim był wielki głód Biblii. W różnych społecznościach chrześcijańskich zborach, czasami była Biblia, czasami jej w ogóle nie było. Było czasami kilka Biblii. Miałem możliwość coś takiego zobaczyć w Serchowie, tam w tych pińskich błotach, po wielu trudnościach, gdy się tam dostałem. Na początku lat 60-tych zobaczyłem taki widok: została jedna, bardzo zniszczona Biblia. Te wszystkie rogi były popodklejane, była to bardzo gruba już wtedy w związku z tym książka i rozpadająca się księga. Zbór, a to był przed wojną zbór epifaniczny i takim pozostał, zbór uchwalił, że tę książkę może do ręki wziąć tylko jeden brat, ten który najdelikatniej się z tym rozpadającym skarbem obchodził i gdy ktoś np. mówił wykład to mógł poprosić o zacytowanie tekstu, bo sam nie dostał Biblii do ręki. Proszono również, żeby ci, którzy usługują nie prosili o dużo cytatów, bo szkoda było Biblii, ona się kończyła. Ten wielki głód mobilizował różnych poświęconych braci z różnych grup protestanckich, żeby ten głód zaspokoić. Protestanci w Niemczech, w Anglii, w Szwecji wielkie nakłady finansowali, wielkie nakłady Biblii i różnymi drogami, poprzez Finlandię, Polskę, Rumunię, Bułgarię starali się przerzucać te Biblie do byłego Związku Radzieckiego. Byłem świadkiem takiego wydarzenia: dwóch młodych ludzi przywiozło Biblie, no i potem ktoś zapytał jednego z nich, no bo drugi coś poszedł zrobić przy samochodzie: kto to finansuje? Przecież to są ogromne koszty. To setki tysięcy Biblii było drukowanych, no a trzeba było jeszcze finansować koszty tego transportu, tych różnych sposobów przerzutu, kto to finansuje? Mówi dobrze, że pytacie teraz, gdy kolega jest przy samochodzie, to wam krótko opowiem, zanim on przyjdzie. On i jego rodzice byli na spotkaniu z uciekinierami ze Związku Radzieckiego w Niemczech Zachodnich, federalnych wówczas. Gdzie zgromadziła się spora grupa ludzi, żeby posłuchać, jakie są warunki i jak żyją ludzie w Związku Radzieckim, za tą tzw. żelazną kurtyną, która rzeczywiście była bardzo szczelna i stamtąd nie dochodziły żadne informacje. Ale na tym spotkaniu ci uciekinierzy mówili m.in. o wielkim głodzie Biblii. Wzruszeni tym rodzice tego chłopca, tego młodego człowieka, który teraz przy tym opowiadaniu był przy samochodzie i on, wrócili do domu i byli bardzo przejęci, że trzeba coś, jakoś wesprzeć to dzieło. I ten opowiadający mówi, że ci jego rodzice mieli dwie jakieś fabryki, nie wiem jakie, bo nie zdążył nam powiedzieć, co produkowały, jakie były duże, ale właśnie w nocy kiedy nie mogli spać, wzruszeni tym opowiadaniem, które słyszeli, postanowili tak: że oni jedną fabrykę sprzedadzą i oddadzą fundusze na to dzieło drukowania Biblii, a drugą przekażą synowi. Sami zaś, dlatego, że mają dość duży już zgromadzony kapitał na emeryturę, to pójdą sobie na emeryturę, a w ten sposób wesprą to dzieło. Gdy następnego dnia przy kolacji powiedzieli synowi o tym, co postanowili, że oni już pójdą na emeryturę, jedną fabrykę przekażą na drukowanie i przesyłanie Biblii na wschód, a drugą oddajemy tobie &#8211; mówili &#8211; synowi i ty już decyduj o niej, my do tego się wtrącać nie będziemy. Syn wzruszony podziękował rodzicom za to, że taką postawę przyjęli, że chcą wesprzeć to dzieło i zapytał rodziców jeszcze raz: &lt;&lt;to ta druga już jest moja?&gt;&gt; &lt;&lt;Tak, ona jest Twoja&gt;&gt;. &lt;&lt;Ja mogę o niej decydować?&gt;&gt; &lt;&lt;No oczywiście, jak jest twoja, to ty już możesz o niej decydować i co zdecydujesz, to tak będziesz ją prowadził, jaka będzie twoja decyzja&gt;&gt;. &lt;&lt;To ja również swoją przeznaczam na to zbożne dzieło&gt;&gt;. Opowiadanie się skończyło, bo przyszedł ten drugi, wielki ofiarodawca.</p>
<p>Te Biblie z Zachodu, chociażby do Polski, trzeba było przewieźć poprzez NRD, a zatem dwie granice: między niemiecką RFN i NRD, a także między NRD i Polską. Były to trudne granice. Trudno było przez nie coś przewieźć, były one bardzo ostro kontrolowane. Wreszcie, w NRD stacjonowały wojska radzieckie, no i bardzo usłużna im milicja niemiecka Stazi, która była gotowa kontrolować każdego przybysza z Zachodu. Jedno małżeństwo tak zabezpieczało transport Biblii przez te trudne granice NRD i Polskę. Wyjeżdżali z Niemiec Zachodnich późnym wieczorem i brali z sobą dwoje swoich maleńkich dzieci. Rozścielali na tych paczkach z Bibliami pościel, kładli swoje dzieci, te dzieci spały całą noc, no i ci celnicy: &lt;&lt;jak budzić?, kazać zrywać te małe dzieci?&gt;&gt; No ale, ile trudności oni musieli pokonać. To nie było tak, jak teraz, że co kilka kilometrów jest stacja benzynowa, gdzie są sanitariaty, gdzie jest ciepła woda, gdzie można coś kupić do jedzenia. Czasami były dziesiątki, a czasami setki kilometrów od stacji benzynowej do stacji i nie było oprócz dystrybutorów tam nic więcej oprócz małego pomieszczenia dla obsługi. Ile cierpliwości albo wytrwałego czynienia tak rozumianej woli Bożej wykazali ci ludzie w swoim usługiwaniu.</p>
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/glod-biblii-w-zsrr/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		<enclosure url="http://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/10/Br_Lagowski_Jan_-_Cierpliwosc_Zyd_10_36_Poznan_26_12_2003.mp3" length="24090161" type="audio/mpeg" />

		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">4432</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
