<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>trąd &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/trad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Tue, 08 Aug 2023 17:08:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>Nikolaityzm &#8211; klerykalizm</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/nikolaityzm-klerykalizm/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nikolaityzm-klerykalizm</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/nikolaityzm-klerykalizm/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Aug 2023 17:08:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijańska doktryna]]></category>
		<category><![CDATA[baalizm]]></category>
		<category><![CDATA[eliasz]]></category>
		<category><![CDATA[elizeusz]]></category>
		<category><![CDATA[klerykalizm]]></category>
		<category><![CDATA[księga objawienia]]></category>
		<category><![CDATA[kult baala]]></category>
		<category><![CDATA[nikolaityzm]]></category>
		<category><![CDATA[nikolaizm]]></category>
		<category><![CDATA[problemy ludu Bożego]]></category>
		<category><![CDATA[sekciarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[symboliczny trąd]]></category>
		<category><![CDATA[trąd]]></category>
		<category><![CDATA[wierność Bogu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=10325</guid>

					<description><![CDATA[Tytuł wykładu, „Nikolaityzm”, niewiele powie większości słuchaczy, ale jest to termin biblijny. Można zastąpić go innym znanym określeniem, ale padnie ono dopiero w trakcie wykładu, więc warto go posłuchać, by się tego dowiedzieć, zwłaszcza że zjawisko to jest dość powszechne w różnych odmianach chrześcijaństwa, a nie podoba się ani Bogu, ani Jezusowi. Pobierz cały poniższy <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/nikolaityzm-klerykalizm/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tytuł wykładu, „Nikolaityzm”, niewiele powie większości słuchaczy, ale jest to termin biblijny. Można zastąpić go innym znanym określeniem, ale padnie ono dopiero w trakcie wykładu, więc warto go posłuchać, by się tego dowiedzieć, zwłaszcza że zjawisko to jest dość powszechne w różnych odmianach chrześcijaństwa, a nie podoba się ani Bogu, ani Jezusowi.</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/YRo6N0DUX5M?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Pobierz cały poniższy tekst w formie <strong><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/08/Nikolaityzm.pdf">dokumentu pdf &#8222;Nikolaityzm &#8211; klerykalizm&#8221;</a></strong>.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignright wp-image-10327" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/08/bible.jpg" alt="" width="400" height="267" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/08/bible.jpg 1280w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/08/bible-300x200.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/08/bible-1024x682.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2023/08/bible-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />Wbrew pozorom, nikolaityzm to określenie biblijne, pojawiające się w niej (tylko) 2 razy: w <strong>Obj.2:6,15.</strong></p>
<p><strong>Kim byli nikolaici?</strong> Większość komentatorów sugeruje, że to członkowie sekty założonej przez diakona Mikołaja z Dz.6:5, chociaż nie ma żadnego dowodu, że człowiek ten kiedykolwiek stał się odstępcą i założył jakąkolwiek sektę (po prostu miał nieco podobne imię). Gdyby jednak tak było, musiałaby ona istnieć zarówno w okresie kościoła w Efezie, jak i Pergamie, bo nazwa ta pojawia się w liście do Efezu i Pergamu, a w międzyczasie była jeszcze Smyrna, czyli musiałaby istnieć przynajmniej kilkaset lat, a tym samym nie mogłaby umknąć kronikom historii, a umyka.</p>
<p>O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że nazwa ta jest użyta symbolicznie, nie w odniesieniu do takiej czy innej sekty, tak samo jak w tym samym rozdziale symbolicznie użyte są imiona Balaam i Izebel (w.14,20), dwóch postaci ST, od dawna w grobie w czasie spisywania księgi Objawienia, a mimo to wspomnianych tak, jak gdyby żyły w okresach Pergamu i Tiatyry, <strong>ponieważ nie chodziło o nie jako postacie historyczne, lecz o symboliczne znaczenie w nich ukryte:</strong></p>
<p><strong>Balaam</strong> (połykający lud) = <strong>niewierni ambitni wodzowie z kleru</strong>, którzy głosili prawdę zmieszaną z błędem, pobudzani pragnieniem zysków, bogactw, uznania, zaszczytów, wpływów i władzy;</p>
<p><strong>Izebel</strong>, kobieta pozbawiona wszelkiej moralności, okrutna i nie bojąca się Boga ani ludzi, prześladująca Eliasza przez swego męża, króla Achaba = <strong>kościół katolicki</strong> prześladujący antytypicznego Eliasza, MS przez władzę świecką jako swe narzędzie (kler żydowski też zabił Jezusa przez władzę świecką).</p>
<p>Jakie jest więc symboliczne znaczenie nikolaityzmu? Rozłóżmy tę nazwę na 2 elementy, z których się składa:</p>
<p>νίκος (nikos) = zwycięstwo + λαός (laos) = lud</p>
<p>Nikolaici to zatem „zwycięzcy ludu / nad ludem” =<strong> ci, którzy roszczą sobie prawo do władzy nad ludem Bożym, sięgają po nią i sprawują ją wbrew Boskim zaleceniom:</strong></p>
<p><strong>1 Piotra 5:2,3</strong></p>
<p><strong>Paście trzodę Bożą, która jest między wami</strong> [paście ją prawdą, nie strzygąc jej, nie strasząc, nie grożąc, nie bijąc; pamiętając, że NIE JEST TO WASZA TRZODA, jak niekiedy różnej maści wodzowie myślą i mówią o ludzie Bożym, któremu powinni służyć, nie nad nim panować – por. Jana 10:1-5,27 – wodzowie też są owcami, i też powinni iść za głosem Pasterza, a nie wydawać swój własny; powinni jedynie powtarzać, tłumaczyć głos Pasterza nowym, słabszym lub bardziej oddalonym owieczkom]<strong>, nie z przymusu, lecz ochotnie</strong> [pobudzani miłością, nie traktując tego jako ciężaru, którego woleliby uniknąć – nie jak niewolnicy, lecz jak wolni ochotnicy przekonani o wielkości i świętości sprawy, której służą], (po Bożemu / wg Boga – brak w Textus Receptus),<strong> nie dla brudnego / brzydkiego zysku</strong> [którym nie tylko pieniądze, ale stanowiska, uznanie, podziw owieczek i ich posłuch, wpływy, panowanie], lecz z oddaniem / ochotą [nie tak jak ktoś, komu się płaci za wykonanie określonej pracy, lecz jak ktoś, kto robi to z miłości, czyli np. nie jak ktoś, kto opiekuje się chorym za pieniądze, lecz jak ktoś, kto opiekuje się chorym, bo go kocha].</p>
<p><strong>Nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni</strong> [nie jako ktoś zajmujący miejsce Jezusa, który jedynym panującym nad ludem Bożym i jako taki nie ma i nie może mieć konkurencji, a ci, którzy próbują nią być, stają się większymi lub mniejszymi antychrystami – zamiast Chrystusa (greckie anti znaczy także zamiast, w miejsce), co szkodliwe zarówno dla nich samych – rodzi w nich pychę i pragnienie bycia większym / ważniejszym od innych, pobudza do polegania na własnej mądrości i podawania własnych nauk zamiast tych ze Słowa Pan (w czasach Russella 95% wodzów którzy upadli, upadło z powodu pychy), jak i dla tych, nad którymi panują – pozbawia ich wolności, która niezbędna do duchowego rozwoju – por. Gal.5:1,13; bez podziału na kler i laikat – Mat.23:8; 1 Piotra 2:9],<strong> lecz jako wzór dla trzody</strong> [którym nie byliby, posiadając złe cechy z w.2-3].</p>
<p><strong>3 Jana 9-11</strong></p>
<p>Napisałem do zboru krótki list, lecz Diotrefes, który lubi odgrywać wśród nich kierowniczą rolę, nie uznaje nas. Dlatego, jeżeli przyjdę, przypomnę uczynki jego, że złośliwymi słowy nas obmawia i nie zadowalając się tym, nie tylko sam nie przyjmuje braci, lecz nawet zabrania to czynić tym, którzy chcą ich przyjąć, i usuwa ich ze zboru. Umiłowany! Nie naśladuj tego, co złe, ale to, co dobre. Kto czyni dobrze, z Boga jest, kto czyni źle, nie widział Boga [na uwagę zasługuje to, że apostoł zwraca jedynie uwagę Gajusa, adresata tego listu, na niewłaściwą postawę Diotrefesa, ale ani nie usuwa go ze stanowiska starszego w tym zborze, ani nawet nie poleca zborowi go usunąć, ponieważ zgodnie z zasadą kongregacjonalizmu każdy zbór ludu Bożego pod tym względem miał i wciąż powinien mieć pełną wolność, kierując się własnym zrozumieniem woli Bożej co do wyboru swych starszych].</p>
<p><strong>A teraz biblijny / Boski obraz nikolaityzmu w typie, bo trudno o coś lepszego:</strong></p>
<p><strong>trąd na szatach</strong> (3 Moj.13:47-59)</p>
<p>Trąd = grzech, przy czym jeśli pokrywa całe ciało = nieczystość / deprawacja Adamowa, typowa dla ogółu ludzkości, której Bóg nawet nie próbuje leczyć w tym życiu (dlatego ci całkowicie pokryci trądem mieli być uznawani za czystych – 3 Moj.13:12-13, co niezrozumiałe bez znajomości choćby podstaw Boskiego planu: w obecnym czasie, WE, ci całkowicie pokryci trądem są uznawani za czystych nie dlatego, że naprawdę są czyści (są bardziej nieczyści niż ci dotknięci nim tylko częściowo), lecz dlatego, że nie są obecnie obiektem Boskiego zainteresowania, którym są tylko ci, którzy przez pokutę i wiarę w Jezusa przyszli do Boga i dostąpili usprawiedliwienia z grzechu / przykrycia szatą sprawiedliwości Jezusa / oczyszczenia z trądu po Adamie, po czym niestety i tak grzeszą – trąd ponownie pojawia się w różnych miejscach ich ciała, na szatach lub w domu. W obecnym czasie / życiu to właśnie ten dodatkowy, miejscowy trąd jest problemem, stąd szczegółowe przepisy 3 Moj.13 na temat jego diagnozowania i traktowania (czy to wciąż tylko nawracający trąd Adamowy, który pomimo przykrycia sprawiedliwością Jezusa nie daje o sobie zapomnieć, czy niestety uparcie świadomy, wynikający z nieczystego serca grzesznika, który uparcie i świadomie nie chce się z niego oczyścić / wyleczyć).</p>
<p><strong>Szaty</strong><br />
= zalety / łaski (zdobią niczym piękne ubranie – Kol.3:10,12,14; Judy 23; Obj.3:4);<br />
= wady / niełaski (szpecą niczym niechlujne ubranie – Kol.3:8,9; Ps.73:6);<br />
= władze urzędowe (szaty Aarona, płaszcz Eliasza).</p>
<p>Tutaj chodzi o znaczenie ostatnie – <strong>władze urzędowe,</strong> gdyż znaczenie zalet i wad zawarte jest w 4 rodzajach trądu na ciele, wymienionych wcześniej w 3 Moj.13 (biały obrzęk = grzech, wrzód = samolubstwo, sparzelina = światowość, trąd na głowie = błąd).</p>
<p>47-49: Szaty skażone trądem to władze urzędowe sług, skażone nieczystością w postaci chwytania władzy i rządzenia ludem Bożym (kolejno plaga koloru zielonego i czerwonego – w.49)</p>
<p>Wszyscy słudzy (lokalni i generalni) mają jakieś władze urzędowe – lokalni mają te władze, jakich zgodnie z Biblią zbór przez głosowanie im udziela, z 2 Tym.3:16,17 – nauczanie prawdy / zbijanie błędu i naprawianie złego postępowania / kształcenia w sprawiedliwości – oraz niesienie pociechy Pism (Rzym.15:4).</p>
<p>Słudzy generalni mają te same przywileje wszędzie tam, gdzie zaproszą ich inne zbory. Przywileje te powinny być wykorzystywane zgodnie z Duchem Pana, Słowem i opatrznościami. Szatan jak lew cały czas jednak krąży, by pobudzić każdego, a szczególnie braci z jakąś funkcją, począwszy od diakona i starszego zborowego, do stania się wielkim, z większymi przywilejami od tych przewidzianych przez Pana, i często mu się to udaje. Za niewielkie dodatkowe uznanie i wywyższenie tu na ziemi, na ten króciutki czas życia, niektórzy są gotowi stać się nikolaitami – popaść w niełaskę Boga i stracić miejsce w gronie ludu Bożego. Jakże zachwiany musi być ich osąd, jakże zaćmiony umysł i jakże niebezpieczna droga! Tych, którzy się na niej nie zatrzymują, lecz dochodzą nią do końca – pomimo blokujących działań Boga (o czym w kolejnych wersetach) – spotyka duchowa</p>
<p>katastrofa, tak opisana w Ps.106:15:</p>
<p>UBG: dał im, czego żądali, lecz zesłał na ich dusze wycieńczenie.<br />
BG: I dał im, czego żądali, a wszakże przepuścił suchoty na nich.<br />
BT: Uczynił zadość ich żądaniu, lecz zesłał na nich zarazę.<br />
KJV: I dał im, czego żądali, lecz chudością napełnił ich dusze.</p>
<p>50-51: Jeśli są podejrzenia co do chwytania władzy i panowania nad braćmi, decyzja nie pochopna, lecz dopiero po gruntownym zbadaniu sprawy – odosobnić na 7 dni, co polega na zwracaniu im uwagi na ich próby rządzenia zborem jako zakazane dla ludu Bożego, na ostrzeganiu ich przed konsekwencjami, na protestowaniu, sprzeciwianiu się takim praktykom, na odbieraniu im urzędu starszego lub ograniczaniu go, np. przez zmniejszenie zakresu służby.</p>
<p>&#8211; nie zgadza się, a nawet kłóci się z tymi, którzy protestują przeciwko jego nieczystości;<br />
&#8211; obraża się na nich i okazuje to;<br />
&#8211; mówi o nich źle i oskarża o złe intencje;<br />
&#8211; zrywa kontakt i współpracę z nimi (np. ze zborem, który dostrzegł takie oznaki trądu u swojego starszego lub starszych i w związku z tym nie wybrał go / ich na urząd lub pozbawił go / ich takiego urzędu w trakcie jego sprawowania).</p>
<p>Jeśli po czasie odosobnienia widać rozszerzanie się plagi w postaci:</p>
<p>&#8211; kolejnych, nowych aktów chwytania władzy i rządzenia;<br />
&#8211; tych samych aktów co wcześniej, ale w nowych kierunkach;<br />
&#8211; jedno i drugie</p>
<p>jest to przypadek trądu jadowitego / złośliwego / kłującego (w KJV fretting = niespokojny, rozdrażniony, co bardzo dobrze oddaje charakter tej nieczystości – niepokój będący wynikiem braku pokoju Bożego, który strzeże serc i umysłów. Osoba dotknięta jadowitym trądem na szacie – władzach urzędowych – niepokoi się, wszystko chce kontrolować; obniża wartość innych, a podnosi swoją, by wzmocnić swoją pozycję i zapewnić sobie wpływy (jak w polityce); nie pozostawia spraw ani biegu wydarzeń Boskiej opatrzności, w ręku Pana, bo za mało lub w ogóle nie polega na Bogu = jest pozbawiona Jego pokoju, całkowicie lub częściowo, a jeśli nawet tylko częściowo, to brakuje jej go tyle, że nie jest w stanie spokojnie przyjmować to, co niesie opatrzność).</p>
<p>Takie zachowanie starszego to jego głośny krzyk „Nieczysty, nieczysty”, którym informuje innych o swoim nieczystym stanie !</p>
<p>52: W takim przypadku, szata palona = źle używane władze urzędowe odebrane.</p>
<p>W przypadku sług zborowych, zbór pozbawia ich funkcji w zborze. Jeśli zbór tego nie zrobi, lecz toleruje takie zachowanie, a być może nawet je popiera, przestaje być zborem Pana, bo symbolicznie całuje Baala:</p>
<p>Kłanianie się Baalowi / szatanowi = służenie mu przez naśladowanie jego dróg, jego stylu: chwytanie władzy i podporządkowywanie sobie innych = klerykalizm / nikolaityzm w wykonaniu wodzów.</p>
<p>Całowanie Baala = udzielanie przez innych, np. członków zboru, poparcia wodzom, którzy kłaniają, się Baalowi (jak szatan chwytają władzę nieudzieloną im przez Boga i panują nad ludem Pana); potrzebni jedni i drudzy, bo bez tych całujących Baala nie byłoby kłaniających się mu, stąd odpowiedzialność wszystkich przed Panem: kłaniających się – za chwytanie władzy, całujących – za pozwalanie na to.</p>
<p>Nie czynią tego tylko wierni – symboliczne 7000 z czasów Eliasza (1 Król.19:18) – wszyscy inni w mniejszym lub większym stopniu ulegają nieczystości kłaniania się lub całowania Baala, co widoczne w całym chrześcijaństwie prawie w jego wszystkich odmianach, nawet tych wywodzących się z ruchu paruzyjnego (np. obecne Towarzystwo Strażnicy).</p>
<p>53-54: Jeśli po 7 dniach odosobnienia plaga nie rozszerza się, należy wyprać taką szatę w wodzie Słowa, by oczyścić ją z poprzedniej uzurpacji (Efez.5:26), gdyż nie są to objawy upartego chwytania władzy, i ponownie odosobnić takiego na kolejne 7 dni.</p>
<p>55: Jeśli jednak po wypraniu nie ma poprawy na lepsze (plaga nie zmienia wyglądu / barwy), oznacza to brak pokuty – szata spalona jak wtedy, gdy plaga się rozszerza = władze urzędowe odebrane.</p>
<p>Werset ten pokazuje też, gdzie tkwi prawdziwy problem – w nieczystym sercu: szata głęboko przeżarta bądź ze zwierzchniej, bądź ze spodniej strony. Serce w złym stanie, bezbożna ambicja, która początkowo doprowadziła do chwytania władzy nadal obecna, bo pomimo mycia stan się nie poprawił, bez względu na to, czy widać to publicznie (plaga widoczna na zewnątrz, ze zwierzchniej strony), czy tylko prywatnie, wobec nielicznych (do wewnątrz, ze spodniej strony).</p>
<p>Utrata zdolności do pokuty u tych na próbie do życia to dowód osiągnięcia poziomu pełnej krystalizacji w złu, z którego nie można się już podnieść, a jedynym teoretycznym wyjściem byłaby tylko druga śmierć Jezusa za nich, czego Boski plan nie przewiduje (Żyd.6:4-6)!</p>
<p>Ci na próbie wiary i posłuszeństwa w takim przypadku tracą miejsce w danej klasie ludu Bożego!</p>
<p>56: Jeśli jednak po upraniu plaga bledsza / słabsza, należy wyrwać ją z szaty, bo winny częściowo pokutował i częściowo zaniechał uzurpacji. Należy odebrać (wyrwać) tylko tę służbę, gdzie częściowo widoczne chwytanie władzy (np. ograniczenie starszego tylko do prowadzenia badań, oświadczeń).</p>
<p>57: Jeśli po wyrwaniu plagi, która zbladła, ponowie pojawi się ona w innych miejscach szaty, oznacza to, że po pierwszej uzurpacji i częściowym oczyszczeniu ponownie powracają praktyki klerykalne, co wskazuje na dużą dozę uporu i świadomości, brak walki, czuwania i modlitwy, by zniszczyć pęd do chwytania władzy i rządzenia ludem Bożym (por. umartwianie / chłostanie / podbijania ciała przez Pawła z 1 Kor.9:27, co obejmuje wszelkie zapędy ciała, także te klerykalne). Wszystkie przywileje urzędu odebrane / spalone.</p>
<p>58: Jeśli natomiast po omyciu Słowem i odosobnieniu nastąpi poprawa, oznacza to, że trąd nie był głęboko zakorzeniony i że wystarczyło go umyć Słowem prawdy, gdyż był to przypadek ignorancji, słabości lub jednego i drugiego, czyli grzech bardziej Adamowy niż świadome i uparte dążenie do władzy nad ludem Bożym wbrew zaleceniom Boga. Z powodu wrodzonej skłonności w tym kierunku trzeba jednak bardziej dokładnie, starannie i energicznie pracować nad usunięciem tej zmazy (powtórne mycie).</p>
<p>Jest więc nadzieja dla wszystkich dotkniętym trądem na szacie! Możliwy jest powrót do pełnej czystości, do której droga prowadzi przez odosobnienie, pokutę i dwukrotne (staranne, dokładne, energiczne) pranie splamionej szaty w wodzie Słowa Bożego!</p>
<p>Nadzieja zawiera się nawet w słowach potępienia z Obj.2:6, gdzie Jezus mówi, że nienawidzi uczynków nikolaitów, nie ich samych, gdyż każdy dzisiejszy nikolaita jutro może pokutować i porzucić swe klerykalne drogi (problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy grzesznik nie chce dać się oddzielić od grzechu – wtedy musi być usunięty razem ze grzechem). Każdy ma czas na takie oddzielenie się od grzechu „dopóki jest w drodze” (wiele mówiące i mające szerokie zastosowanie słowa Jezusa z Mat.5:25 – oddzielny wykład).</p>
<p>Dla większości oznacza to do końca życia, dla niektórych – tych żyjących pod koniec danej dyspensacji – do chwili jej zmiany i przejście w następną, w której zaczynają rządzić inne zasady (WŻ na WE, WE na WT).</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/nikolaityzm-klerykalizm/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10325</post-id>	</item>
		<item>
		<title>ABC chrześcijańskiego rozwoju&#8230;</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/abc-chrzescijanskiego-rozwoju/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=abc-chrzescijanskiego-rozwoju</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/abc-chrzescijanskiego-rozwoju/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Dec 2021 20:36:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijański charakter]]></category>
		<category><![CDATA[grzech]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[księga przysłów]]></category>
		<category><![CDATA[list do rzymian]]></category>
		<category><![CDATA[nawrócenie]]></category>
		<category><![CDATA[pokuta]]></category>
		<category><![CDATA[poświęcenie]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój charakteru]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość grzechu]]></category>
		<category><![CDATA[słowo boże]]></category>
		<category><![CDATA[trąd]]></category>
		<category><![CDATA[trędowaci]]></category>
		<category><![CDATA[uwierzenie]]></category>
		<category><![CDATA[wiara w chrystusa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=8598</guid>

					<description><![CDATA[Drodzy w Panu! Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy omówiliśmy wspólnie temat celu badania Pisma Świętego. Jak może pamiętacie, mówiliśmy wtedy o Ewangelii wg św. Jana 5:39. „Badajcie Pisma [albo: badacie Pisma]; sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne, a one dają świadectwo o mnie.” Uznaliśmy wtedy, że tak naprawdę główny cel naszych badań <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/abc-chrzescijanskiego-rozwoju/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy w Panu! Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy omówiliśmy wspólnie temat celu badania Pisma Świętego. Jak może pamiętacie, mówiliśmy wtedy o Ewangelii wg św. Jana 5:39. <strong>„Badajcie Pisma</strong> [albo: <strong>badacie Pisma</strong><strong>]; sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne, a one dają świadectwo o mnie.”</strong> Uznaliśmy wtedy, że tak naprawdę główny cel naszych badań Biblii, naszych spotkań, to uznanie swojego grzechu i uwierzenie w Jezusa Chrystusa, jako tego, którego Bóg nam dał jako Zbawiciela i Pana. Następny krok to oddanie Bogu swojego życia, a później wierne poddawanie się Bogu, tak jak glina poddaje się garncarzowi. Bóg będzie nad nami pracował, a na końcu nie ma rzeczy ważniejszej niż to, czy będziemy podobni do Pana Jezusa w charakterze. Tylko w taki sposób staniemy się naczyniami, które mogą być używane przez Boga. Dziś idziemy dalej z tematem &#8222;ABC chrześcijańskiego rozwoju&#8221;.</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/K2ifKFOQrbQ?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Posłuchaj także <a href="https://badaczebiblii.pl/abc-chrzescijanskiego-rozwoju-czesc-2/">części drugiej</a>.</p>
<p>Myślę, że dobry przykład człowieka, na drodze którego stanął Jezus, to Szymon, znany później jako apostoł Piotr. W Ewangelii wg św. Łukasza, rozdział 5, opisany mamy cud, kiedy po nocy łowienia ryb, rybacy z pustymi sieciami wrócili do brzegu, ale na słowa Pana Jezusa, Szymon zdecydował, by jeszcze raz spróbować. Czytamy dalej od wersetu 6 [Łuk. 5:6]:</p>
<p>„A gdy to zrobili, zagarnęli wielkie mnóstwo ryb, tak że sieć im się rwała. Skinęli więc na towarzyszy, którzy byli w drugiej łodzi, aby przybyli i pomogli im. A oni przypłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr <u>przypadł do kolan Jezusa</u> i powiedział: <strong>Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem.</strong>”</p>
<p>Myślę, że mamy tu pewien paradoks. Człowiek pada na kolana przed Jezusem, a jednocześnie mówi: „Odejdź”. Myślę, że jednak rozumiemy, co Szymon ma na myśli. On widzi świętość Pana, świętość Bożych spraw; ale widzi też własny grzech.</p>
<p>Jeżeli mamy przyjść do Pana, musimy najpierw uznać swój własny grzech. Dzisiaj cały świat grzeszy, lecz mało komu przeszkadza to w sobie. Każdemu przeszkadza zło, które jest wokół. Lecz gdy dotknąć kogoś w jego własnych słabościach, w jego własnym grzechu, to tutaj jest gorzej.<br />
<strong>Biblia nieprzypadkowo porównuje grzech i trąd. Porównajmy te dwie rzeczy:</strong></p>
<table>
<tbody>
<tr>
<td width="237"><strong>TRĄD:</strong><br />
1. jest odrażający<br />
2. wyniszcza życie osoby nim dotkniętej<br />
i jej otoczenia<br />
3. jest nieuleczalny przez ludzi (a przynajmniej był taki w czasach Jezusa)</td>
<td width="235"><strong>GRZECH:</strong><br />
1. jest odrażający<br />
2. wyniszcza życie osoby nim dotkniętej<br />
i jej otoczenia<br />
3. jest nieuleczalny przez ludzi</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Jest jeszcze jedna ciekawa cecha trądu: &#8222;W postaci gruźlicopodobnej bakteria przedostawszy się do układu krwionośnego podróżuje wzdłuż systemu nerwowego &#8230; <strong><u>Pacjent nie czuje bólu, nie reaguje także na bodźce takie jak ciepło czy zimno</u></strong><u>.</u>&#8221; (Ośrodek Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya)<br />
<strong>Podobnie grzech. Wielu go nie czuje, a zaślepieni przez szatana, nie widzą go w sobie… </strong></p>
<p>Pierwszym krokiem na naszej drodze do Boga jest więc zobaczenie w sobie trądu grzechu. Zobaczenie, że różne grzechy mnie niszczą i niszczą ludzi wokół. To rodzi smutek, ale ten smutek może być czymś, co Paweł nazywa <strong>„smutkiem według Boga”</strong>.</p>
<p>2 Kor. 7:10 – „<strong>Bo smutek, który jest według Boga, przynosi pokutę ku zbawieniu, czego nikt nie żałuje</strong>; lecz smutek według świata przynosi śmierć. To bowiem,<br />
że byliście zasmuceni według Boga, jakąż wielką wzbudziło w was pilność, jaką potrzebę wytłumaczenia się, jakie oburzenie, jaką bojaźń, <strong>jaką tęsknotę</strong> (…)”</p>
<p><strong>Tęsknotę za czym?</strong> – można spytać. O czym tu mowa? Pokuta to nawrócenie. To w grece <strong>‘metanoia’</strong> – co tłumaczy się jako „przemiana sposobu myślenia” lub <strong>‘epistrefo’</strong> – co znaczy: „odwrócenie się w przeciwnym kierunku”. Tylko, że to jest jak iść w czasie wielkiego wiatru w przeciwną stronę. Odwracamy się, ale nie możemy iść. Jesteśmy jak ryba, kiedy prąd rzeki mocno ciągnie w drugą stronę.</p>
<p>Kiedy się odwracamy to zaczynamy <strong>oburzać się na grzech</strong>. Czy zdarzyło się wam już oburzać się na grzech? Jeśli tak, to dobrze. Zaczynamy odczuwać <strong>bojaźń przed Bogiem.</strong> Nie chcemy grzeszyć w Jego obecności. Nie tyle ze strachu, ale nie chcemy Go smucić. I rodzi się <strong>tęsknota</strong>. Za wolnością, za tym, żeby można być wolnym od grzechu. Za kimś, kto może takiej wolności udzielić. <u>Pojawia się miejsce dla Jezusa.</u></p>
<p>Patrzmy na ten sam rozdział, gdzie opisany mamy przypadek Piotra. Oczywiście Pan Jezus nie pozwala mu siebie odepchnąć, bo zna serce Piotra. I u Łukasza 5:10 czytamy dalej – „I powiedział Jezus do Szymona: <strong>Nie bój się,</strong> odtąd będziesz łowił ludzi. A oni, wyciągnąwszy łódź na brzeg, <u>zostawili wszystko i poszli za nim.</u> A gdy przebywal w pewnym mieście był tam człowiek cały pokryty trądem. Kiedy zobaczył Jezusa, upadł na twarz i prosił go: <strong>Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. </strong>Wtedy Jezus wyciągnął rękę, dotknał go i powiedział: Chcę, bądź oczyszczony. I natychmiast trąd go opuścił.”</p>
<p>Nie wiem czy widzicie to, co ja? Tutaj był fizyczny trąd, ale z trądu grzechu też nie można się samemu oczyścić. Jednak wystarczy taka wiara, jaką miał ten trędowaty:<br />
<strong>„Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.”</strong> (Myślę, że Pan Jezus też odpowie: chcę)</p>
<p>Przyjęcie Jezusa jako mojego odkupiciela. Ta świadomość, że Jezus na Golgocie zapłacił za wszystkie moje grzechy. John Bunyan w „Wędrówce Pielgrzyma” opisuje to w alegorii, że kiedy wędrowiec spogląda na krzyż Jezusa, to w tym momencie wielki ciężar spada z jego pleców i toczy się do grobu.</p>
<p>I z jednej strony jest to pewien niezwykły moment w naszej osobistej relacji z Bogiem. Tylko czy tak naprawdę jesteśmy już wolni od grzechu? Jeśli tak, to mógłbym tutaj skończyć wykład, bo wszystko już wiemy.</p>
<p>List do Rzymian 5:1 – „Będąc więc usprawiedliwieni przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.” Amen. To nas cieszy. Wiara daje nam pokój z Bogiem. Bóg na nas patrzy jak na czystych, bo oczyściła nas krew Jezusa. <strong>Patrzymy jednak na L. do Rzymian 6:1-2 –</strong> „Cóż więc powiemy? Czy mamy trwać w grzechu, aby łaska obfitowała? Nie daj Boże! My, którzy umarliśmy dla grzechu, jakże możemy jeszcze w nim żyć?”</p>
<p>Można powiedzieć, że prawdziwy rozwój dopiero się zaczyna; tutaj to prawdziwe czyszczenie się na dobre zaczyna, a nie kończy. Czy przeżyliście taki moment w swoim życiu, kiedy wyznaliście swoje grzechy przed Bogiem i kiedy wyznaliście Bogu w swoim sercu lub słowami, że wierzycie w Pana Jezusa Chrystusa jako danego od Boga Pana i Zbawcę? <u>Nie musicie mi mówić, ale odpowiedzcie sobie na to pytanie, bo to jest najważniejsze pytanie życia każdego z nas.</u></p>
<p>Jeśli odpowiemy sobie i Bogu: <strong>„tak”</strong>, to wtedy bardziej doceniamy całe zbawienie jakie Bóg przygotował. Bardziej ciekawi nas Biblia, badamy Biblię, przychodzicie tutaj do zboru, ale pytanie: <strong>„po co?”</strong>. Bo coś wam mówi, że wasze życie może być lepsze z Bogiem niż bez niego, że dobry Stwórca ma miejsce dla was w swoim planie.</p>
<p>Właściwie Słowo Boże ma dwa główne przesłania dla tych, którzy nawracają się od swoich grzechów i którzy uwierzyli w Pana Jezusa jako swojego zbawiciela.</p>
<p><strong>Po pierwsze –</strong> trwajmy w tym stanie. Jeśli się odwróciliśmy od grzechu, to nie po to, żeby do niego wracać. Jeśli uwierzyliśmy w Jezusa to nigdy nie odwracajmy się od niego. Wierzmy, że nie tylko nasze dawne grzechy są przebaczone, ale jeśli pojawią się nowe grzechy, mogą być przebaczone przez świętą krew naszego Pana.</p>
<p><strong>Po drugie –</strong> to bardziej pytanie: <u>czy my chcemy coś dać Bogu?</u> Czy teraz, gdy on nas przyjął do swojej rodziny, do rodziny Bożej; <u>to czy mamy takie poczucie wdzięczności, pragnienie, by zrobić coś dla Niego?</u> I czy coś możemy dać Stwórcy wszechświata?</p>
<p><strong>Słowo Boże jest w tej sprawie w pełni zrozumiałe: </strong></p>
<p>Przysłów 23:26 – „Synu mój, <u>daj mi serce swoje</u>, dróg moich niech strzegą twe oczy.”</p>
<p>Córko też. Bóg mówi do kobiet to samo. Córko, daj mi serce swoje!</p>
<p>Rzymian 12:1-2 – „Proszę więc was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała jako <u>ofiarę żywą</u>, świetą, przyjemną Bogu, to jest wasza <u>rozumna służba</u>.<br />
A nie dostosowujcie się do tego świata, ale przemieńcie się przez odnowienie waszego umysłu, abyście mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga.”</p>
<p>Co to znaczy postawić samych siebie żywą ofiarą Bogu? To jest tak, jakby odłożyć wszystkie rzeczy, które posiadamy. Mój portfel, telefon, komputer, samochód, ubranie, mój czas, zdolności, wszystko co mam położyć przed Bogiem.</p>
<p>Na końcu sam się mogę położyć, oczyszczony krwią Jezusa przed Bogiem i powiedzieć: <u>Panie Boże, oddaje ci samego siebie w Jezusie Chrystusie.</u> <strong>„Jestem twój”.</strong> Tylko co Bogu po mnie, gdy tak będę leżał, i po co Bogu mój komputer, samochód i portfel?</p>
<p>Po co to Bogu? <strong>Bóg mówi:</strong> wstawaj, <strong>„co masz w ręku swoim?”</strong>, bierz to wszystko, ale teraz, gdy będziesz tego używać to pamiętaj, że to wszystko jest moje. Rób to, co podoba się Bogu. To jest twoja <u>nowa wola</u>. Co to znaczy? Nowa wola to mocne pragnienie czynienia rzeczy, których pragnie Bóg, nawet jeśli one nie zgadzają się z tym, co przyjemne dla ciała; z tym, co modne na świecie, co lubiane w oczach bliskich.</p>
<p><strong>Wyobraźmy sobie pewne miasto.</strong> Nowa wola to burmistrz tego miasta, a miasto to my sami. Nasz umysł to zarząd miasta z różnymi funkcjami. Jest tam policja, straż pożarna, administracja. No dobrze, burmistrz chce coś od policji – ale policja nie chce tego zrobić. Nasz stary umysł się buntuje, nasze ciało się buntuje. Burmistrz znowu wydaje polecenie.</p>
<p>Wydaje jakieś nowe postanowienie, ale administracja miasta odmawia. Zaczynają się zwolnienia, reformy, wielkie zmiany. Może to być bolesne, trudne, to może być <strong>ostra walka</strong> (starego z nowym). Tylko, że miasto jest teraz pod dobrym, uczciwym burmistrzem, <u>więc powinno się coś zmieniać</u>.</p>
<p>Jeśli nowa wola nas nie zmienia, to coś chyba jest nie tak. Czy nowy burmistrz na pewno działa? Przecież nowa wola znaczy tyle, że <u>postanawiam odtąd przeżyć całe życie dla Bożej chwały</u>. Jednak nie ma co się tutaj poddawać. Trzeba tylko naprawdę dobrze się zastanowić czy ja pokutuję za moje grzechy, czy wierzę w Jezusa Chrystusa i czy oddałem moje życie Bogu; a jeśli się oddaliłem, to czy chcę wrócić i wracać, choćby . Bóg obiecuje pomoc, mówi w Księdze Izajasza 57:15 – <u>„ja jestem z tym, który jest skruszony i uniżony w duchu, aby ożywić ducha pokornych i ożywić serca skruszonych.”</u></p>
<p>My się nie musimy martwić, w jakim stanie i w ilu kawałkach jest dzisiaj nasze serce. Myślmy tylko o tym, czy to serce chcemy włożyć w ręce Pana Boga w całości. Bo jeśli tak, to on je poskłada, on ożywi nasze serca. Tak mówił <u>George Mueller</u> (bardzo ciekawa postać z historii chrześcijaństwa): <strong>„To cudowne, co Bóg potrafi zrobić z rozbitego serca, jeśli tylko dostanie wszystkie jego kawałki.”</strong></p>
<p>Jak czytaliśmy, ta ofiara opisana w Liście do Rzymian 12:1 ma być „żywa”. Bóg chce, żebyśmy robili coś dla niego. Działali w jego sprawie. Działajmy. Pojawią się upadki i pomyłki, ale to nic, działajmy najlepiej i najmądrzej jak potrafimy.</p>
<p>Róbmy coś dla naszego Zbawiciela. Nie wińmy siebie zbyt mocno za to, że ciało jest słabe. <strong>Znów wraca przykład miasta:</strong> to, że policjant nie zachował się jak należy, nie jest winą burmistrza… Pewien ewangelista, Benjamin Barton, powiedział: „Ciało jest słabe, a nawet grzeszne do samego końca. Nie jesteśmy w stanie żyć tak, jak byśmy chcieli”.</p>
<p><strong>Ale co możemy robić?</strong> <u>Możemy ciągle próbować dalej, ciągle przychodzić do Boga, ciągle wracać do Słowa.</u> Dziecko, które uczy się chodzić, nie może sobie powiedzieć: odpuszczam, mam dość. Ta wola chodzenia jest silniejsza. I my też musimy próbować dalej. Co byście powiedzieli o człowieku, który miał 200 zł. Złodzieje zabrali mu 100 złotych, a on mówi: „Zabrali 100 zł, to chyba te drugie 100 zł też wyrzucę”. Niektórzy chrześcijanie tak myślą: „Tyle zwycięstw mnie ominęło. Znów ciało robi swoje. Znów upadłem. Po prostu poddaje się, już nie dam rady!”</p>
<p>To nie ma tak być! Możemy przegrywać każdego dnia. Gdybyśmy byli doskonali, to byśmy byli już w raju! Pytanie brzmi: <strong>Czy chcesz robić takie lub inne zło, czy chcesz grzeszyć? </strong>Czy chcesz żyć dla własnego „ja” albo dla rzeczy tego świata? Jeśli nie chcesz, to stan twojego serca jest dobry. A to znaczy, że Bóg ciebie nie skreśla. Tylko trzeba dalej walczyć. I pamiętać, że zwycięstwo jest w ręku Pana.</p>
<p>1 Księga Samuela 17:45 – „Wtedy Dawid odpowiedział Filistynowi [był to Goliat]: Ty przychodzisz do mnie z mieczem, włócznią i tarczą, a ja przychodzę do ciebie w imię PANA Zastępów, Boga wojsk Izraela, któremu rzuciłeś wyzwanie.”</p>
<p>1 Księga Samuela 2:9 – „Bóg strzeże stóp swych świętych, a bezbożni zamilkną w ciemności, bo nie swoją siłą zwycięży człowiek.”</p>
<p>Dochodzimy teraz do najważniejszego. Jest oczywiście wiele spraw, które możemy wykonać dla Pana. Wiele możemy zdziałać. Co jest jednak tak naprawdę najważniejsze w życiu chrześcijanina? Już coś o tym mówiłem na początku, ale streszczę to w jednym słowie. <strong><u>Miłość.</u></strong> Bo to właśnie chce w nas wypracować Bóg.</p>
<p>Zobaczmy jak o tym pisze apostoł Jan. 1 List Jana 4:7-12 – „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, gdyż miłość jest z Boga i każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Ko nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. Przez to objawiła się miłość Boga ku nam, że Bóg posłał na świat swego jednorodzonego Syna, abyśmy żyli przez niego. Na tym polega miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że on nas umiłował i posłał swego Syna, aby był przebłaganiem za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my powinniśmy się wzajemnie miłować. Boga nikt nigdy nie widział, ale jeśli miłujemy się wzajemnie, Bóg w nas mieszka, a jego miłość jest w nas doskonała.”</p>
<p>– I wersety 16-18 – „My poznaliśmy i uwierzyliśmy w miłość, którą ma Bóg do nas. Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim<u>. W tym jest doskonała miłość w nas, abyśmy mieli ufność w dniu sądu, że jaki on jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie.</u> W miłości nie ma lęku, ale doskonała miłośc usuwa lęk, bo lęk przynosi udrękę, a kto się boi, nie jest doskonały w miłości.”<br />
Miłość, trochę nadużywane, wyświechtane słowo.<br />
<strong>Ktoś powiedział, że miłość jest sumą wszystkich zalet.<br />
</strong>Jeśli czegoś mi brakuje, to nie mam miłości w pełni. Jeśli nie mam cierpliwości, dobroci, czystości, sprawiedliwości, nadziei… to nie mam doskonałej miłości.</p>
<p><u>Jak rozwijać miłość? </u></p>
<p>Po pierwsze, <strong>patrzeć na Jezusa</strong> i na tych, którzy idą za Jezusem, ale przede wszystkim na Niego. A jeszcze bardziej na Boga Ojca, który umiłował nas najbardziej na świecie. Który z miłości dał swojego Syna na świat i z miłości przygotował plan zbawienia i całe piękno tego świata. On jest święty i doskonały.</p>
<p>Po drugie, uczyć się tej miłości co dzień. List Jakuba 1:4 – <strong>„Cierpliwość zaś niech dopełni swego dzieła, abyście byli doskonali i zupełni, niemający żadnych braków.”</strong> Cierpliwa praca nad charakterem to najważniejsza rzecz dla każdego z nas. Nie chodzi wcale o wiedzę;  o to, żeby idealnie rozumieć doktryny, chronologię i typy. Nie chodzi wcale o głoszenie. Nie chodzi o to, ile godzin spędzimy opowiadając ewangelię drugim. Czy mówię, że to nie jest ważne? Nie mówię tak. To jest ważne. Tylko, że <u>najważniejsze jest to, czy kocham Boga nade wszystko</u> (z całego serca, duszy, myśli i z całej siły) <u>i czy kocham bliźniego jak siebie samego</u>, i czy kocham moich braci i moje siostry w Panu tak bardzo, że chcę dla nich rezygnować z własnej wygody, z własnych upodobań, czasem ze swojego egoizmu.</p>
<p><img decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-8601" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/12/Prezentacja1.jpg" alt="" width="960" height="720" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/12/Prezentacja1.jpg 960w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/12/Prezentacja1-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2021/12/Prezentacja1-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Chrześcijański charakter. To temat rzeka. To najważniejszy temat naszego życia i nigdy nie myślmy inaczej. Jak się podobać Jezusowi? Gdy ktoś poznaję Ewangelię, ma jeszcze nierozwinięty charakter. Można powiedzieć, że wszyscy mamy skłonność albo do mocnej przesady, albo do mocnych braków i dlatego czasami tak trudno nam się porozumieć, bo jesteśmy różni. <strong>Zobaczmy jak bardzo jesteśmy skrajni, gdy przychodzimy do Pana:</strong><br />
&#8211; jeden myśli o sobie za nisko, a drugi za wysoko, ale mało kto ma dobrą samoocenę…<br />
&#8211; jeden lekceważy swój wpływ, a drugi jest zadufany w sobie, ale mało kto jest skromny<br />
&#8211; jeden jest bardziej szorstki, a drugi bardziej fałszywy, ale mało kto jest naprawdę szczery<br />
&#8211; jeden jest leniwy, drugi się zamartwia (lub też ‘pracoholik’), a mało kto jest pracowity<br />
<strong>Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Jak stawać się bardziej podobnym do Jezusa?<br />
</strong>W chrześcijańskim charakterze są cechy najważniejsze. <u>Takie, z którymi nie można przesadzić i które zawsze powinny być na pierwszym miejscu</u>; należą do nich:<br />
1 – WIARA                                                    5 &#8211; POBOŻNOŚĆ<br />
2 – NADZIEJA                                               6 – MIŁOŚĆ BRATERSKA / gr. filadelfia /<br />
3 – SAMOKONTROLA                                7 – MIŁOŚĆ OFIARNICZA, BEZINTERESOWNA<br />
4 – CIERPLIWOŚĆ                                       / gr. agape /  &#8212;&#8211; (2 Piotra 1:5-7, 1 Kor. 13:13)</p>
<p><strong>Są też zalety ważne, dobre cechy, które w rozsądnym zakresie są bardzo potrzebne; jest ich więcej, ale wymienię tylko siedem jako przykład:<br />
</strong>1 &#8211; SZACUNEK DO SAMEGO SIEBIE                                5 &#8211; SKRYTOŚĆ<br />
2 &#8211; POTRZEBA DOBREJ OPINII U DRUGICH                  6 &#8211; PRZEZORNOŚĆ<br />
3 &#8211; UMIŁOWANIE SPOKOJU                                             7 &#8211; WOJOWNICZOŚĆ<br />
4 – OSTROŻNOŚĆ</p>
<p>Jeśli zalety, które określamy jako ważne, nie są rozwijanie, to ostatecznie &#8211; w ich miejsce – mamy wady.<br />
Jeśli zalety, które określamy jako ważne, są rozwijane przesadnie, wypaczone aż do krańcowości, to też stają się wadami.</p>
<p><strong>Kiedy jednak zalety ważne są rozwijane, ale i odpowiednio tłumione przez zalety (naj)ważniejsze, powstają inne dobre cechy charakteru.</strong> Np. takie <u>UMIŁOWANIE SPOKOJU</u> (To bardzo dobra cecha, bo bez niej człowiek się ciągle zamartwia, nie ma pokoju ducha). Co jednak robić, żeby to się nie zmieniło w <u>LENISTWO</u>? Jak wypracować zamiast niego <u>PRACOWITOŚĆ</u>? Trzeba użyć MIŁOŚCI i WIARY, które rozkażą nam pewne działania (pomimo umiłowania spokoju), a potem <u>SAMOKONTROLI</u> i <u>CIERPLIWOŚCI</u> by nie zrezygnować z decyzji o tym działaniu i wykonać je. (np. pomóc komuś, zbadać coś)</p>
<p>Ciekawy jest przykład <strong>WOJOWNICZOŚCI.</strong> Jest ona bardzo potrzebna, ale nieograniczana prowadzi do wielkiego zła. Brak wojowniczości to <u>tchórzostwo</u>, albo <strong>„pokój za wszelką cenę”</strong>, uleganie drugim. Jednak nadmiar wojowniczości to <u>kłótliwość, gniew i złośliwość</u>. Jedyny sposób na tę <strong>cechę</strong> to rozwijać i ograniczać wojowniczość przez wiarę, nadzieję, samokontrolę, cierpliwość, pobożność, miłość braterską i miłość bezinteresowną. Wtedy poza zdrową wojowniczością, pojawi się jeszcze <strong>SPOKÓJ</strong> i WYZBYCIE SIĘ URAZY. A główna energia tej wojowniczości uderzy w nasze własne wady.</p>
<p>Jest taka metoda ograniczania zła przez jakiekoolwiek inne dobro, a nawet coś neutralnego. My często chcemy się pozbyć wady, ale życie nie cierpi pustki, trzeba coś w to miejsce wstawić.</p>
<p>Mam nadzieję, że te rozważania okażą się pomocą w ustaleniu gdzie my jesteśmy. No i w robieniu następnych kroków w życiu z Bogiem. Jeśli mamy skłonność do zniechęcenia to patrzmy na apostoła Piotra. Zobaczmy, ile u niego było upadków, ale że zawsze z nich prędzej czy później powstawał. Może niektórzy z nas mają w sobie więcej Piotra, a inni więcej apostoła Tomasza (czyli więcej wątpliwości). Możemy się różnić. Ktoś mądrze powiedział: <strong>&#8222;Zbór to nie muzeum dla świętych, ale szpital dla grzeszników&#8221;</strong>. Ktoś inny powiedział: <u>„Nie skreślaj ludzi tylko dlatego, że grzeszą inaczej, niż ty”.</u> Miejmy to na uwadze. Ale nie zgadzajmy się na grzech w nas samych. Grzech może się nam przydarzać, ale nie róbmy dla niego miejsca i nie starajmy się usprawiedliwiać samych siebie. Niech dobry Bóg Was wszystkich błogosławi w Jezusie Chrystusie, naszym Panu, amen.</p>
<p>ZOBACZ TEŻ: <a href="https://badaczebiblii.pl/abc-chrzescijanskiego-rozwoju-czesc-2/"><strong>ABC chrześcijańskiego rozwoju&#8230; [CZĘŚĆ 2]</strong></a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/abc-chrzescijanskiego-rozwoju/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">8598</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Obóz dla trędowatych w Rumunii</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/oboz-dla-tredowatych-w-rumunii/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=oboz-dla-tredowatych-w-rumunii</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/oboz-dla-tredowatych-w-rumunii/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Nov 2018 10:12:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[choroba trądu]]></category>
		<category><![CDATA[chorzy na trąd]]></category>
		<category><![CDATA[dom trędowatych]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[kolonia trędowatych]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie trądu]]></category>
		<category><![CDATA[leprozorium]]></category>
		<category><![CDATA[nawrócenie]]></category>
		<category><![CDATA[obóz dla trędowatych]]></category>
		<category><![CDATA[rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[sprawozdanie]]></category>
		<category><![CDATA[tichilesti]]></category>
		<category><![CDATA[trąd]]></category>
		<category><![CDATA[tulcza]]></category>
		<category><![CDATA[uleczenie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=4536</guid>

					<description><![CDATA[/ Dodaliśmy nagranie czytanie przez komputerowego lektora / Sprawozdanie z obozu dla trędowatych w Tichilesti koło Tulczy (Rumunia) &#8222;Pewnego dnia dowiedziałem się o obozie dla trędowatych w okolicy Morza Czarnego w miejscowości o nazwie Tichilesti. Powstało wtedy w mym sercu pragnienie, aby odwiedzić tych tak bardzo doświadczonych ludzi, między którymi, jak mi doniesiono, znajdują się <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/oboz-dla-tredowatych-w-rumunii/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_4537" style="width: 830px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/tichilesti-leprozerie.jpg"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4537" class="wp-image-4537 size-full" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/tichilesti-leprozerie.jpg" alt="" width="820" height="300" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/tichilesti-leprozerie.jpg 820w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/tichilesti-leprozerie-300x110.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/tichilesti-leprozerie-768x281.jpg 768w" sizes="(max-width: 820px) 100vw, 820px" /></a><p id="caption-attachment-4537" class="wp-caption-text">Tichilești, Tulcza &#8211; ostatnie leprozorium (szpital i kolonia dla chorych na trąd) w Unii Europejskiej</p></div>
<audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-4536-1" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/Oboz_dla_tredowatych_w_Rumunii_AWS.mp3?_=1" /><a href="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/Oboz_dla_tredowatych_w_Rumunii_AWS.mp3">https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/Oboz_dla_tredowatych_w_Rumunii_AWS.mp3</a></audio>
<p>/ Dodaliśmy nagranie czytanie przez komputerowego lektora /</p>
<p><span style="color: #0000ff;"><big><strong><em>Sprawozdanie z obozu dla trędowatych w Tichilesti koło Tulczy (Rumunia)</em></strong></big></span></p>
<p>&#8222;Pewnego dnia dowiedziałem się o obozie dla trędowatych w okolicy Morza Czarnego w miejscowości o nazwie Tichilesti. Powstało wtedy w mym sercu pragnienie, aby odwiedzić tych tak bardzo doświadczonych ludzi, między którymi, jak mi doniesiono, znajdują się dzieci Boże.</p>
<p>Nie było jednak rzeczą łatwą uzyskanie pozwolenia na takie odwiedziny. Jednak nie zniechęcałem się i ponawiałem starania. I wreszcie nadszedł czas, w którym otrzymałem urzędowe pozwolenie odwiedzenia tych chorych. Wizyta miała trwać kilka godzin. Przystąpiłem do podróży z jednym bratem, który konnym wozem zawiózł mnie do owej odległej wioski trędowatych. Po drodze mijaliśmy wiele pięknych okolic, aż w końcu z daleka ujrzeliśmy na niewielkim wzniesieniu ową miejscowość. W dużej odległości od tego miejsca nie było żadnych zabudowań, a cały teren otoczony był drutem kolczastym, zaś sama ta okolica wywierała takie wrażenie, że nawet ptaki, jak się zdawało, omijały to miejsce.</p>
<p>Podjechaliśmy do czarnej bramy wjazdowej, nad którą było napisane ostrzeżenie władz przed wejściem na teren obozu, w którym mieszkało stu pięćdziesięciu trędowatych.</p>
<p>Jeśli jakiś chory został przywieziony do tego miejsca, wszelka łączność ze światem zewnętrznym i rodziną była na zawsze odcięta. W obozie znajdują się cztery wielkie budowle. Wszedłem do pierwszego budynku, gdzie mieszkają tylko lekarze i personel zaopatrujący. Tu musiałem okazać swoje zezwolenie na wejście do obozu.</p>
<p>Dyrektor obozu poinformował mnie, w jaki sposób mogę się zbliżać do chorych. Ten lekarz udzielił mi nieco informacji na temat tej strasznej choroby i jej rodzajów.</p>
<p>Jeden rodzaj objawia się w ten sposób, że najpierw tworzy się wrzód wielkości orzecha laskowego, który się powiększa, aż w końcu pęka i wydziela się okropny zapach, a dana część ciała psuje się powoli i ostatecznie odpada. (&#8230;) W innym rodzaju występują małe białe plamki na ciele, które się potem przekształcają w zgniliznę. Początkowo chory znosi jeszcze dosyć cierpliwie swoje cierpienie, potem jednak w miarę rozwoju choroby odpadają fragmenty ciała, tak, że miejscami pozostają gołe kości.</p>
<p>W jeszcze innym rodzaju zostają zaatakowane nerwy i jest to całkiem powolny proces. Najwięcej cierpi na tym głowa (&#8230;).</p>
<p>Wielu lekarzy, którzy próbowali leczyć tę chorobę, padło jej ofiarą. Dyrektor tego zakładu zwrócił mi uwagę, że mogę się tylko zbliżyć na odległość czterech metrów do chorych. Zapytałem go wtedy, czy mógłbym osobiście podać list do ręki jednemu z tych chorych braci, naturalnie na swoją odpowiedzialność.</p>
<p>Potem udaliśmy się do drugiego budynku, gdzie właśnie była śpiewana pieśń. Oprowadzający wyjaśnił mi, że jest to dom modlitwy, który zbudowali sami chorzy, a teraz zakończyło się zgromadzenie. Po niedługim czasie z tej kaplicy zaczęli wychodzić zgromadzeni chorzy, ja zaś musiałem się bardzo starać opanować i nie wybuchnąć płaczem wobec widoku, jaki miałem przed oczami. U większości chorych brak było ręki albo nogi, albo innych członków ciała, albo oczu.</p>
<p>Jeden z chorych braci podszedł bliżej, a inni bracia chorzy otaczali mnie ze wszystkich stron z ciekawością, mniemając, że jakiś nowy chory został tu przywieziony. Dla nich jest to bowiem wielkie wydarzenie, kiedy ktoś nowy przybywa. Kiedy jednak dowiedzieli się, że ja jestem tylko odwiedzającym, wielki smutek ukazał się na ich twarzach.</p>
<p>Potem podałem list bratu Durin, choremu, który im służył Słowem Bożym. Podałem mu go, trzymając za jeden koniec, a on odebrał, chwytając za drugi. Nie podałem mu jednak ręki, mimo to czułem się szczęśliwy. Pytałem go też potem, jak tu w obozie przebiega życie duchowe. Przedtem pytałem dyrektora, co dobrego i pożytecznego w tym obozie chorych sprawiła Ewangelia. Odpowiedział: Najwybitniejsi specjaliści światowi nie mogliby tak pomóc tym chorym, jak pomogła im Ewangelia.</p>
<p>Brat Durin opowiadał mi, że chorzy sami zbudowali ten dom modlitwy w ciągu dziesięciu lat. W tym też czasie spośród 150 chorych pięćdziesięciu znalazło Pana i zbawienie. Trzeba się dziwić, że ci ludzie mogli wykonać tą pracę, pomimo tego, że większości z nich brakowało kończyn.</p>
<p>Kiedy wszedłem do kaplicy, na jednej ze ścian zobaczyłem napis: &#8222;<em>Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie posila&#8221; </em>– Filip. 4:13. Zaś na drugiej ścianie: <em>&#8222;My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego&#8221; – </em>1 Kor. 1:23.</p>
<p>Na moje pytanie, jak przebiegają ich zgromadzenia, brat Durin opowiedział mi, jak wielkich rzeczy dokonał na nim Pan i również na innych chorych, a ich pragnieniem jest złożyć o tym świadectwo. Dlatego kazaniem ich jest jedynie Chrystus. Przewodnik szepnął mi do ucha, abym zapytał brata Durina, czy chór nie zaśpiewałby jakiejś pieśni.</p>
<p>Rzeczywiście wszyscy chorzy stawili się, a brat Durin, który miał tylko jedną rękę i połowę twarzy, podał pieśń &#8222;Wielki Boże, wielbimy cię&#8221;.</p>
<p>Byłem wielce zdziwiony, że ci tak ciężko doświadczeni ludzie mogli tak śpiewać. Potem zaśpiewano jeszcze: &#8222;Śpiewajcie ku chwale Jezusowi&#8221;.</p>
<p>Te dwie pieśni wywarły w mej duszy głębokie wrażenie i wydawało się, że niebo śpiewało z tymi chorymi, niebiański blask odbijał się na ich twarzach, a odblask Bożej miłości promieniował od tych śpiewających. Nie posiadali żadnych instrumentów, lecz obecność Tego, o którym śpiewali, była pośród nich i tych momentów nigdy nie zapomnę.</p>
<p>Zapytałem brata Durina, czy ma jakiś kontakt ze światem zewnętrznym, czy otrzymują listy albo czasopisma, lecz jego odpowiedź była przepełniona smutkiem. Powiedział: &#8222;Raczej byłoby lepiej, gdybyśmy od was nie otrzymywali żadnych listów, one bowiem przynoszą nam jedynie smutek i zmartwienie, gdyż z nich dowiadujemy się, że na waszych zgromadzeniach podczas głoszenia Słowa Bożego, wielu śpi, a wielu jest opieszałych w odwiedzaniu zgromadzeń, opuszczając je częstokroć. Powiedzcie mi wy, którzy jesteście zdrowi i żyjecie tak wolno, czy tak ospali i w letniości oczekujecie swego Pana i Zbawiciela? Czy w takiej opieszałości oczekujecie Tego, który za was zmarł na Golgocie? Od tego czasu, kiedy dowiedzieliśmy się o tym, postanowiliśmy raz w tygodniu zbierać się na modlitwy, aby się za wami modlić. Patrząc duchowo, jesteście poważnie chorzy, o wiele więcej trędowaci niż my, dlatego modlimy się za wami&#8221;.</p>
<p>Słysząc te słowa, bardzo się wstydziłem i pytam Was, drodzy Bracia i Siostry, jak często modlicie się za tymi, którzy są w tak ciężkich i wielkich utrapieniach?</p>
<p>Potem brat Durin poszedł ze mną na cmentarz w tej miejscowości. Tam zwróciło moją szczególną uwagę osiem nagrobków z nazwiskami zmarłych. Opowiedziano mi, że tu leżą lekarze, którzy próbowali ratować życie chorych, szukali jakiegoś środka leczniczego, lecz sami oddali życie, stając się ofiarami tej strasznej choroby. Leżał tam też były dyrektor tego obozu, który czynił doświadczenia na sobie samym. Pragnął on znaleźć szczepionkę przeciwko trądowi, jednak bez rezultatu i w końcu, zarażony, umarł. Opodal niego leżał lekarz dwudziestoczteroletni, który, jak mówił brat Durin, &#8222;zmarł między nami i za nas&#8221;.</p>
<p>Ze łzami w oczach stałem nad tymi grobami i jakbym słyszał słowa Pana Jezusa: <em>&#8222;Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich&#8221; </em>– Jan 16:13.</p>
<p>Stojąc tam, zadawałem sobie pytanie: Czy byłbyś gotów dać życie swoje za innych? Potem poszliśmy do budynku, gdzie leżeli tacy chorzy, którzy nie byli w stanie chodzić. Przy jednym łóżku pielęgniarz odkrył nieco pościel chorej, a moim oczom ukazał się straszliwy widok żywego kościotrupa. Ręce i nogi były straszliwie wysuszone, a oczy jej dawno już wypłynęły. Od trzech lat ta chora mogła być karmiona już tylko mlekiem i wodą. Pielęgniarz powiedział mi, że to jest jedna z naszych sióstr. Po tych słowach straciłem równowagę i o mało nie upadłem, tracąc przytomność.</p>
<p>Jakże my zdrowi szemrzemy, kiedy jedzenie nie jest według naszego smaku lub jakieś trudności są do pokonania w naszym życiu. Ta siostra znosiła swój ciężar bez szemrania, a leży tak już od trzech lat i pozostaje cierpliwa w pokoju naszego Pana Jezusa. Powstrzymując się od płaczu, z wielkim wysiłkiem rzekłem jej parę słów pocieszenia. Potem zapytałem, czy ona w swym wielkim cierpieniu wie jeszcze, kim jest Pan Jezus, na co ona rzekła z całą pewnością: Ja wiem, że jest moim osobistym Zbawicielem i wkrótce zabierze mnie do siebie, wtedy będę miała ręce, nogi i oczy i będę Go oglądać na wieczność. Tak jak jestem pewna, że Ten, który mnie teraz w moim cierpieniu widzi i posila, pojednał mnie z Bogiem na Golgocie.</p>
<p>Brat Durin powiedział mi, że ta siostra jest tu od 24 lat; kiedy tu przybyła była jeszcze młoda, miała dobrego męża, czworo dzieci, rodziców, braci i siostry, których musiała opuścić na zawsze.</p>
<p>Większość z tutejszych wierzących chorych zostało przez tę siostrę przyprowadzonych do Pana. W pierwszym okresie, kiedy tu przybyła, musiała znosić wiele zniewag, urągań i pośmiewisk od niewierzących, oni ją bowiem nienawidzili i czynili jej wiele złego. Trędowaci są bowiem na ogół bardzo surowi i dzicy. Ona znosiła to jednak dla Pana, który wręczy jej kiedyś błyszczącą koronę. Brat Durin przybył tu też przed dwudziestoma trzema laty, jako młody, silny mężczyzna. Choroba ta trwa około 30 lat.</p>
<p>Według orzeczenia lekarza ta chora siostra może jeszcze przeżyć w tym stanie około jednego miesiąca. Kiedy upłynęło tych siedem godzin moich odwiedzin, miałem pożegnać moich chorych braci i chore siostry. Cały obóz towarzyszył mi aż do ostatniego momentu wyjścia przez czarną bramę. Ci chorzy, którzy jeszcze mieli ręce, powiewali swoimi chusteczkami, śpiewając pieśń: &#8222;Niechaj Bóg będzie z wami, aż się znowu zobaczymy&#8221;.</p>
<p>W powrotnej drodze modliłem się: Panie, oby moja miłość do Ciebie i do Twoich pozostała zawsze gorąca, obym nie stał się trędowatym w duchowym sensie, przez rzeczy tego świata.&#8221;</p>
<p>(Sz. S. &#8211; relacja powstała około 1965r.)</p>
<p><em>Zobacz inne <a href="https://badaczebiblii.pl/swiadectwa/" target="_blank" rel="noopener">świadectwa</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/oboz-dla-tredowatych-w-rumunii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		<enclosure url="http://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2018/11/Oboz_dla_tredowatych_w_Rumunii_AWS.mp3" length="6830600" type="audio/mpeg" />

		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">4536</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
