<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>naśladowanie chrystusa &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/nasladowanie-chrystusa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Tue, 03 Feb 2026 16:22:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>Boskie powołanie [&#8222;Wiersze Brzasku&#8221;, nr 32]</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/boskie-powolanie-wiersze-brzasku-nr-32/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=boskie-powolanie-wiersze-brzasku-nr-32</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/boskie-powolanie-wiersze-brzasku-nr-32/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2026 16:22:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kącik poezji]]></category>
		<category><![CDATA[Poezja chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[Boskie powołanie]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[droga wiary]]></category>
		<category><![CDATA[duchowość chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelia]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[poezja chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[poezja religijna]]></category>
		<category><![CDATA[pokój serca]]></category>
		<category><![CDATA[powołanie]]></category>
		<category><![CDATA[refleksja duchowa]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[życie wieczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12363</guid>

					<description><![CDATA[Boskie powołanie [&#8222;Wiersze Brzasku&#8221;, nr 32] Dziś, jutro, nieustannie, W noce ponure, bez gwiazd wysoko, Nie pytaj: Daleko? Nie pytaj: Dokąd? Radując się mimo bólu, który łamie, Weź swój krzyż I naśladuj Mnie! Nie obiecuję bogactwa, beztroski, Sławy, długich dni, uznania, przyjemności, Gdyż mają więcej niż się wydaje próżności. Jeśli więc możesz porzucić te sprawy <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/boskie-powolanie-wiersze-brzasku-nr-32/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/94W6D5nn6lM?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>Boskie powołanie [&#8222;Wiersze Brzasku&#8221;, nr 32]</strong></p>
<p>Dziś, jutro, nieustannie,<br />
W noce ponure, bez gwiazd wysoko,<br />
Nie pytaj: Daleko? Nie pytaj: Dokąd?<br />
Radując się mimo bólu, który łamie,<br />
Weź swój krzyż<br />
I naśladuj Mnie!</p>
<p>Nie obiecuję bogactwa, beztroski,<br />
Sławy, długich dni, uznania, przyjemności,<br />
Gdyż mają więcej niż się wydaje próżności.<br />
Jeśli więc możesz porzucić te sprawy dla Boskich,<br />
Weź swój krzyż<br />
I naśladuj Mnie!</p>
<p>Doskonały pokój obiecać ci mogę,<br />
Ten słodki pokój, trwający w trudach dzielnie,<br />
Wieczną miłość i życie trwające wiecznie,<br />
I odpocznienie, gdy skończysz drogę,<br />
Weź więc swój krzyż<br />
I naśladuj Mnie!<br />
Jarzmo Moje łatwe – włóż je.<br />
Brzemię Moje lekkie – weź je.<br />
Kto idzie za Mną otrzyma koronę.<br />
Krzyż dziś niesiony decyduje o niej,<br />
Weź więc swój krzyż<br />
I naśladuj mnie!</p>
<p>_________<br />
– <a href="https://biblijnaliteratura.pl/man-i-in/wiersze/wbt/">Wiersze Brzasku w wersji tekstowej</a><br />
– <a href="https://badaczebiblii.pl/multimedia/wiersze-brzasku-audio/">Więcej nagrań z serii Wiersze Brzasku</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/boskie-powolanie-wiersze-brzasku-nr-32/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12363</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Bardziej ewangeliczni</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=bardziej-ewangeliczni</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2025 17:34:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Słudzy Boga i człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[chrystocentryczność]]></category>
		<category><![CDATA[ewangelia]]></category>
		<category><![CDATA[jedność chrześcijan]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[miłość bliźniego]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[niesekciarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[plan zbawienia]]></category>
		<category><![CDATA[postawa chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwo chrześcijańskie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[zbawienie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=12256</guid>

					<description><![CDATA[Tytuł wykładu to słowa wyjęte z pewnego artykułu brata Bernarda Hedmana. Brat Hedman był ostatnim redaktorem „Teraźniejszej Prawdy” i „Sztandaru Biblijnego”, którego dzieło jest w pełni uznawane zarówno wśród braci i sióstr skupionych wokół ŚRME (LHMM), jak i w tzw. Opozycji. Ale czy jego rady zostały tak naprawdę wzięte pod uwagę w tych obu grupach? <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tytuł wykładu to słowa wyjęte z pewnego artykułu brata Bernarda Hedmana.</strong> Brat Hedman był ostatnim redaktorem „Teraźniejszej Prawdy” i „Sztandaru Biblijnego”, którego dzieło jest w pełni uznawane zarówno wśród braci i sióstr skupionych wokół ŚRME (LHMM), jak i w tzw. Opozycji. <u>Ale czy jego rady zostały tak naprawdę wzięte pod uwagę w tych obu grupach?</u> Będę bardzo dużo cytował z jego artykułów, będę podawał źródła, by każdy mógł zajrzeć sobie do tych artykułów i samodzielnie je przemyśleć. To będzie trochę takie wspomnienie tego sługi, ale przez jego nauczanie.</p>
<p><span style="color: #000080;"><em>Wykład wygłoszony przez brata Wiktora Szpunara na spotkaniu zboru w Bydgoszczy, 7 grudnia 2025 r. </em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/xbItadKigyI?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>TP nr 486, s. 44 (2003 r.)</strong> – <u>pytanie o nasze podejście do innych chrześcijan</u>:</p>
<p><strong><em>Fragment odpowiedzi: </em></strong></p>
<div id="attachment_12257" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img fetchpriority="high" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-12257" class="wp-image-12257" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman.jpg" alt="" width="400" height="300" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman-300x225.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2025/12/Hedman-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-12257" class="wp-caption-text">Bernard W. Hedman przy pracy w swoim biurze.</p></div>
<p>„A zatem jako epifaniczni bracia musimy być <u>bardziej tolerancyjni w naszym podejściu</u> niż 53 lata temu i stać się <strong><u>bardziej ewangeliczni</u></strong><u> w naszym podejściu</u>. Z drugiej strony powinniśmy być <u>ostrożni</u>, by pamiętać o tym, kim jesteśmy oraz o znaczeniu br. Johnsona i Prawd Epifanii pośród nas, które są powodami, dla których w ogóle istniejemy oddzielnie.”</p>
<p>I z tej samej strony: „Nasze podejście [do innych] nie powinno być <strong>&#8222;ile błędu oni mają?&#8221;</strong> (któremu jesteśmy wielce skłonni opierać się), lecz <u>powinniśmy raczej pytać &#8222;ile prawdy oni mają?&#8221;</u> oraz <strong><u>budować na prawdzie</u></strong>, jaką oni posiadają, chociaż z naszego punktu widzenia może zostać ona uznana za niewielką. Św. Paweł był dobrym przykładem w Dz. Ap. 17:22,23: on dopasowywał się do <strong>różnych zdolności</strong> i <u>osobliwości wszelkiego rodzaju</u> &#8230; ludzi, by obdarzyć ich błogosławieństwami”</p>
<p><strong>Przypomnijmy te słowa apostoła Pawła z Dz. 17:22-23 (było to na ateńskim areopagu):</strong> „Mężowie ateńscy, widzę, że <u>pod każdym względem jesteście nadzwyczaj religijni</u>. Przechadzając się bowiem i przypatrując waszym świętościom, znalazłem też ołtarz, na którym było napisane: <strong><u>Nieznanemu Bogu</u></strong>. Ja głoszę wam tego, którego nie znając, czcicie.”</p>
<p>Doskonały sposób głoszenia Ewangelii. Odszukanie punktu zgody, tego, co nas łączy. Apostoł Paweł znalazł taki punkt z wyznawcami skrajnej formy politeizmu.</p>
<p><strong>Skąd w ogóle potrzeba takiego stawania się bardziej ewangelicznymi i bardziej tolerancyjnymi w naszym podejściu? </strong><u>Co to za 53 lata o których wspomina brat Hedman?</u> Te 53 lata to czas od śmierci brata Johnsona (1950 r.) do napisania tego artykułu (2003 r.). <u>Czy wniosek jest taki, że brat Johnson był zbyt mało ewangeliczny i zbyt mało tolerancyjny?</u> // A może coś zmieniło się w sytuacji wśród ludu Bożego, na co powinniśmy zwrócić uwagę?</p>
<p><strong>Co ukształtowało nas jako epifanicznych badaczy Pisma Św. tak, że mamy raczej skłonność do twardych debat i polemiki</strong>, a także <u>bardziej do uderzania w błąd</u> i <u>błądzących</u> niż do delikatnego wskazywania na prawdę? Co sprawiło, że jesteśmy zbyt mało ewangeliczni?</p>
<p><strong><u>Niektóre z przyczyn wynikają z naszej historii.</u></strong> Bardzo dobrze widać to na <u>obrazie CIENI Przybytku</u>, na którym, jak dowiadujemy się z wyjaśnień sług prawdy <strong><u>pokazane są m.in. różne wydarzenia paruzji i epifanii</u></strong>. W czasie paruzji i służby brata Russella <u>kończyła się praca wyboru kapłanów</u>. Był duży ruch w stronę <u>do świątnicy</u> i <strong><em>ze świątnicy</em></strong>. Korony MS były tymczasowo udzielane a potem odbierane, gdy objawiała się niewierność Bogu. <strong><u>Działo się to pośród przesiewań i ogromnych doświadczeń.</u></strong></p>
<p><strong>Po zakończeniu tej pracy i po śmierci br. Russella, jedną z prac, które w epifanii podejmował brat Johnson i skupiony wokół jego pracy ruch epifaniczny, było opieranie się tzw. kozłowi Azazela</strong>, a więc <u>błędom i złemu duchowi, które były wprowadzane do ludu Bożego z powodu cielesnych wad członków klasy wielkiej kompanii</u>.</p>
<p><strong>Jedna i druga praca już dawno się skończyła. </strong><u>Pozostało jednak dawne nastawienie, które nie do końca odpowiada czasom, w których żyjemy i misji, która jest przed nami do wykonania.</u> Dlatego, szczególnie po roku 2000, brat Hedman dużo pisał na temat potrzeby byśmy stali się <strong><u>bardziej tolerancyjni</u></strong> i <strong><u>bardziej ewangeliczni</u></strong> w naszej pracy. | Chcę przytoczyć kilka fragmentów z artykułów opublikowanych w latach 2000-2003, czyli w ostatnich latach służby brata Hedmana, który zmarł 30 stycznia 2004 r.:</p>
<p>1 <strong>– <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/">Sz.B. nr 179, s. 5 (2003 r.)</a></strong> – &#8222;<strong>W naszych poglądach nie powinniśmy być sekciarscy.</strong> Pan odłączył dla siebie chrześcijan w wielu dziedzinach życia i w różnych instytucjach oraz denominacjach religijnych. <u>Wszyscy, którzy przyjmują Chrystusa jako Zbawiciela i Króla, są Braćmi i Siostrami w wierze</u>.&#8221;</p>
<p><strong>Myślę, że dobrze to widać w historii opowiedzianej w jednym wykładzie, którego słuchałem: </strong>&#8222;Pewien brat w Chrystusie jako zaproszony mówca ze Stanów przyjechał kiedyś na spotkanie biblijne do Polski. Było to na wsi i pewna staruszka – gorliwa, poświęcona katoliczka bardzo chciała z nim porozmawiać. Przeszła wiele kilometrów pieszo, żeby tylko porozmawiać. Gdy temu bratu to powiedziano, wyszedł na podwórku i rozmawiał tam z tą staruszką. Bracia i siostry byli ciekawi, jaka to będzie dyskusja. Ale zaczęli się dziwić, bo nie poruszano żadnych spornych kwestii, żadnych doktryn. <u>Ten brat zadał tej staruszce te same pytania, które wcześniej tego dnia zadał chętnym do symbolu chrztu</u>. <strong>Gdy odpowiedziała, że wierzy w Jezusa Chrystusa jako swego Zbawiciela i że oddała życie Bogu to uścisnął jej dłoń i powiedział, że podaje jej dłoń jako siostrze w Jezusie Chrystusie</strong>. Było to dwoje ludzi, którzy patrzyli na Jezusa i wierzyli, że otrzymają zbawienie przez Jezusa. To wystarczyło, by stali się dla siebie duchowym bratem i siostrą.&#8221;</p>
<p>2 – <strong><a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2001/">Sz.B. nr 157, s. 19 (2001 r.)</a> </strong>– &#8222;Niektórzy dzisiaj popełniają ten sam błąd [<em>który popełnił <strong>faryzeusz z przypowieści</strong> o faryzeuszu i celniku</em>]. &#8222;Boże, dziękuję Ci, że jestem członkiem takiego a takiego kościoła i że mam Prawdę. Dziękuję Ci, że nie jestem jak inni Chrześcijanie&#8221; &#8211; i tak dalej. <strong>Musimy być ostrożni.</strong> <u>Może być wielu takich, którzy nie mają światła Prawdy, jakie my mamy, ale <strong>są wierniejsi niż my</strong></u>.”</p>
<p>Dalej na tej stronie jest zacytowana Ew. wg Mateusza 5:3 – <strong>„Błogosławieni ubodzy w duchu, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie”</strong>.</p>
<p>I komentarz brat Hedmana: „<strong>Błogosławieni Pana muszą być pokorni</strong> (&#8222;ubodzy w duchu&#8221;), <strong>mając niską samoocenę.</strong> Jeśli się wywyższają we własnej opinii, nie należą do tego Królestwa. Jeśli są pyszni, Bóg będzie się im sprzeciwiał. Błogosławieni pokorni, <strong>bez względu na to, czy są Żydami, arystokratami, czy też celnikami i grzesznikami. </strong><u>Błogosławieni są ci, którzy nie są bogaci we własnej samoocenie.</u> Błogosławieni miłosierni &#8211; ci, którzy mają współczucie i <u>ducha przebaczenia wobec innych, którzy są słabi i zbłądzili</u>.”</p>
<p><strong>Nie nośmy głowy zbyt wysoko.</strong> <u>Benjamin Franklin opowiadał kiedyś spotkanie z pewnym duchownym, Cottonem Matherem.</u> Gdy się żegnali, po spotkaniu, pastor prowadził go skrótem przez <strong>wąski korytarz, w którym nisko zawieszona była belka. </strong><u>Franklin, młody i pewny siebie, rozprawiał na jakiś temat i nie zwracał na nic uwagi.</u> Nagle pastor zawołał: &#8222;Pochyl się! Głowa w dół!&#8221;. Ale Franklin nie zdążył &#8211; uderzył głową w belkę. <u>Wtedy pastor powiedział coś, co Franklin zapamiętał do końca życia</u>: <strong><em>&#8222;Jesteś młody, a świat stoi przed tobą. Pochylaj się, idąc przez życie — a unikniesz wielu twardych uderzeń.&#8221;</em></strong></p>
<p>3 –<a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2001/"> <strong>Sz.B. nr 157, s. 19 (2001 r.)</strong> </a>– &#8222;Szatan jest sekciarzem i wprowadził wiele szkody do prawdziwego ludu Pana, <strong>wikłając go w sekciarstwo poprzez łączenie się w przeciwne sobie grupy.</strong> <u>Powinniśmy pokonywać mur sekciarstwa i uprzedzeń</u>.&#8221;</p>
<p>4 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/"><strong>Sz. B. nr 179, s. 6 (2003 r.)</strong></a> – &#8222;<strong>Mamy budować mosty nad wielką przepaścią, która oddziela nas od otaczającego świata,</strong> <u>aby ci, którzy obecnie nie znają Pana i Prawdy, mogli się przekonać.</u> Musimy być czujni, zawsze gotowi, by głosić Słowo dla Pana, by świadczyć o Jego Prawdzie.&#8221;</p>
<p>Pokonywanie murów i budowanie mostów: oto nasza praca na dzisiaj. Ale ostrożnie, by nie stracić tej prawdy, którą mamy.</p>
<p>5 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2000/"><strong>Sz.B. nr 146, s. 32 (2000 r.)</strong></a> – myślę, że to jest cytat jednej z wczesnych Strażnic brata Russella, jeszcze z XIX wieku. Wybrał go jednak i umieścił w Sztandarze Biblijnym brat Hedman, przez co <strong>zaktualizował</strong> nam te słowa – &#8222;Strzeżmy się formalizmu i stawania się członkami organizacji religijnych, które dążą do krępowania i ograniczania nas. <u>Biblijne zasady są jedynymi zasadami, jakich będziecie potrzebować.</u></p>
<p>…Nie próbujcie krępować sumień innych ludzi i nie pozwalajcie drugim krępować waszych. Wierzcie i bądźcie posłuszni tak dalece jak możecie rozumieć Słowo Boże dzisiaj, i tak z dnia na dzień wzrastajcie w łasce, znajomości i miłości &#8230; <strong>Poznanie doktryn nie jest ostatecznym celem naszych spotkań, lecz raczej budowanie charakterów na podobieństwo Chrystusowe</strong>.&#8221;</p>
<p>6 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/"><strong>Sz.B. nr 179, s. 5 (2003 r.)</strong></a> – &#8222;Wszystko co mówimy i czynimy powinno mieć na względzie postęp sprawy Mistrza. <u>Kiedy świat patrzy na chrześcijanina, powinien dostrzegać, że on lub ona postępuje z Chrystusem</u>.&#8221;</p>
<p><strong>Mam tu znowu pewną historię.</strong> „Mężczyzna mało zainteresowany sprawami duchowymi, utrzymywał kontakty sąsiedzkie z chrześcijaninem mieszkającym obok. Rozmawiali przez płot, pożyczali sobie narzędzia… <strong>Niestety, żona</strong> niewierzącego sąsiada zachorowała na raka i <strong>zmarła</strong>. <u>Oto fragment listu, który później napisał:</u> „<strong>Byłem w całkowitej rozpaczy.</strong> Przygotowania do pogrzebu i samą ceremonię przetrwałem jak w transie. <u>Po ceremonii poszedłem na spacer wzdłuż rzeki i chodziłem bez celu przez całą noc.</u> Nie byłem jednak sam. Mój sąsiad – chyba się o mnie bał – został ze mną przez cały ten czas. <strong>Nic nie mówił, nawet nie szedł obok mnie.</strong> <u>Po prostu szedł ze mną.</u> Kiedy słońce w końcu wzeszło nad rzeką, podszedł i powiedział: „Chodźmy na śniadanie”. Chodzę teraz do kościoła. Do kościoła mojego sąsiada. Chcę się dowiedzieć więcej o religii, która może zapewnić mi taką troskę, jaką okazał mi mój sąsiad. Chcę kochać i być tak kochanym przez resztę mojego życia”.  &#8212;</p>
<p><u>List do Rzym. 12:9</u> (Przekł. Literacki EIB) – <strong>„Miłujcie innych szczerze; a nie dla pozoru”</strong>. Traktujmy ludzi życzliwie, a kiedyś otworzą swoje serca i umysły na prawdę, którą chcemy się podzielić. Może stanie się to już teraz, a może stanie się w Królestwie. Próbujmy jednak nie ustawać na tej drodze. Nie miejmy w głowie wciągania kogoś do naszego zboru albo grupy, ale raczej pokazanie mu Pana Jezusa jako drogi zbawienia i jako Pana i Króla.</p>
<p>7 – <a href="http://zborbielawa.pl/archiwum/sztandar-biblijny/rocznik-2003/"><strong>Sz.B. nr 179, s. 6 (2003 r.)</strong></a> – &#8222;[To jest ciąg dalszy tego poprzedniego fragmentu, że <strong><em>świat ma w nas widzieć, że postępujemy za Chrystusem…</em></strong>] <u>To nie znaczy, że chrześcijanin ma być smętny, surowy i pozbawiony poczucia humoru</u> &#8230; mamy korzystać ze świata, lecz nie nadużywać go. <strong>Wszędzie wokół nas są cierpiący, niedoceniani i zbłąkani.</strong> <u>Jako chrześcijanie nie możemy ich lekceważyć, bo Chrystus ich nie lekceważył.</u> Chociaż nasz Pan był zdeterminowany w oddaniu się swej misji &#8211; kładąc swoje życie dzień po dniu, a ostatecznie na krzyżu, jako Odkupiciel człowieka &#8211; <strong>On współczuł otaczającym Go ludziom, Żydom i poganom</strong>. Jego współczucie i wielkoduszność wyrażały uczucia Ojca, którego obecnością Jezus się rozkoszował. <u>Niech tak będzie z każdym z nas</u>.&#8221;</p>
<p>Żyjemy w takiej epoce skupienia na „ja”. Na sobie samym i sobie samej. Autor zachęca tu do pewnego wyjścia z tego kręgu i z tej perspektywy skupionej na sobie.</p>
<p><strong>Myślę, że poglądy z tych artykułów dają szeroki punkt widzenia. Dzięki nim można lepiej dostrzec działalność chrześcijan w różnych sferach</strong>, ktoś pomaga potrzebującym, ktoś rozdaje Biblie. <u>Różne grupy głoszą różne nauki </u>(pewne głoszą baptyści, inne ŚJ, itd.). <u>Bóg używa różnych ludzi &#8211; nie jest w żaden sposób ograniczony</u>. Jeżeli dostrzegamy w innych ludziach <strong>Bożych sług</strong> to będzie nam łatwiej <u>docenić ich pracę i w miarę możliwości wspierać ich pracę</u> (choćby przez modlitwę i dobre słowo). <strong><u>Będzie nam też łatwiej służyć tym ludziom taką częścią ewangelii, którą my sami posiadamy.</u></strong></p>
<p><strong>Każdy ma oczywiście swoją własną służbę od Boga i miejsce w gronie dzieci Bożych.</strong> Odnajdujemy się na tej <strong><em><u>duchowej mapie</u></em></strong> przez nasze sumienie, które &#8211; na podstawie Biblii, opatrzności, modlitwy i ducha świętego &#8211; <u>może nam powiedzieć, co robić w danym miejscu i czasie</u>.</p>
<p><strong>„Bardziej ewangeliczni”</strong>. <u>Co przez to rozumieć?</u> Br Arthur Ryppa przypomniał mi w Kiczycach o myśli siostry <strong>Marii Kwaśniewskiej</strong>, którą przynajmniej kilka razy powtarzała. O tym, że <u>chciałaby w naszych wykładach i w naszym głoszeniu ewangelii <strong>więcej słyszeć o Jezusie</strong></u>. Prawda Biblii jest chrystocentryczna. My też powinniśmy <u>pokazywać na Niego, szczególnie jako <strong>Zbawiciela</strong> i <strong>Króla</strong></u>.</p>
<p><u>Po wielu latach różnych sporów doktrynalnych i organizacyjnych pewne rzeczy mogły się trochę zatrzeć, choć nie powinny.</u> <strong>Możemy być czasami zbyt zajęci wykazywaniem naszych racji.</strong> Może za bardzo skupiamy się na śledzeniu błędu u drugich. <u>Może za bardzo staramy się podkreślić, że nasze postępowanie było wierne, a nasze zrozumienie słuszne.</u> I może nam w życiu i w głoszeniu umykać to, co najważniejsze. <strong>To, że nikt nie przychodzi do Ojca inaczej niż przez Jezusa; </strong><u>że to On jest naszą drogą, prawdą i życiem.</u> I że <strong>tylko okup Jezusa </strong>daje nam możliwość usprawiedliwienia przed Bogiem i zdobycia życia wiecznego; wreszcie, że <strong>tylko Jezusa możemy w 100% naśladować</strong>! <a href="https://badaczebiblii.pl/jednosc-zboru-w-roznorodnosci-wyklad-do-nominacji/">Jak tydzień temu powiedział brat Marek Bejger</a>: „Drudzy nie są dokładnie tacy jak my. My wszyscy mamy być podobni do Pana, a nie jedni do drugich na swój własny wzór”.</p>
<p><strong>W pewien szabat w synagodze</strong> <u>Jezusowi podano zwój i przeczytał z niego <strong>fragment z Izaj. 61:1-2</strong></u> – <em>„Duch Pana BOGA jest nade mną, bo Pan mnie namaścił, abym głosił dobrą nowinę cichym, posłał mnie, abym opatrzył rany skruszonym w sercu, abym zwiastował uwięzionym wyzwolenie, a związanym otworzenie więzienia; abym ogłosił miłościwy rok PANA”</em></p>
<p>Jezus powiedział, że to Pismo wypełniło się tego dnia. <strong>To było Jego posłannictwo </strong>– <u>leczyć pokorne i skruszone serca</u>. On skupiał się na tym, by leczyć, a nie żeby łamać serca. <strong><u>Duch święty pobudza nas by to samo robić dzisiaj.</u></strong></p>
<p><strong>Ps. 34:18</strong> zapewnia: „Bliski jest Pan skruszonym w sercu i wybawia złamanych na duchu”; <strong>Bóg nie odrzuca pokornych i złamanych, lecz właśnie takich podnosi, leczy i pociesza. </strong>My też nie mamy ranić i kruszyć serc. <u>Mamy tylko szukać tych, którzy już są zranieni</u> – zawiedzeni, zrozpaczeni, rozczarowani sobą lub światem. I to do nich duch święty nas posyła.</p>
<p><strong>„Zwiastowanie wolności więźniom”</strong> to <u>ogłoszenie wyzwolenia z grzechu i śmierci</u> – do wolności, którą daje tylko Jezus. <strong>On otwiera oczy duchowo ślepych i prowadzi ludzi do światła prawdy. </strong><u>A już niedługo otworzy oczy tych, którzy śpią w prochu ziemi.</u>  Jezus ma taką moc i ma do tego prawo.</p>
<p><strong>Jezus nie cytuje już tego, bo nie było to ważne w tamtym czasie,<br />
</strong>ale <u>Izaj. 61:2-3 mówi dalej</u>: „Abym ogłosił … <strong>dzień pomsty naszego Boga</strong>; abym pocieszył wszystkich płaczących; abym sprawił radość płaczącym w Syjonie i dał im ozdobę zamiast popiołu, olejek radości zamiast smutku, szatę chwały zamiast ducha przygnębienia”</p>
<p>Żyjemy w <strong>„dniu pomsty”, <u>w ucisku</u></strong>. Jednak to, co możemy powiedzieć chrześcijanom i światu jako nieliczni, to fakt, że <strong>Bóg nie zniszczy ludzkości,</strong> ale <u>zniszczy zły porządek, by zrobić miejsce dla Królestwa pokoju i sprawiedliwości</u>. Takie słowa będą podnosiły na duchu, ale nie wszystkich. <u>One są przeznaczone dla „płaczących w Syjonie”.</u> <strong>Dla tych w chrześcijaństwie, którym nie podobają się obecne warunki.</strong></p>
<p><strong>Wiemy, że ewangelia nie trafia dziś do wszystkich ludzi, ale właśnie ten zbadany fragment pokazuje, że nie musi. </strong><u>Nie powinniśmy się tym zniechęcać.</u> Nasza ewangelia nie jest dla tych, o których mówi Amos 6:1 – „Biada beztroskim na Syjonie i pokładającym ufność w górze Samarii.” <strong>Nas interesują ci płaczący w Syjonie, a nie ci ‘beztroscy’,</strong> czyli zadowoleni z siebie, obojętni, którzy nie uznają swojego złego stanu. <u>Nie powinniśmy też <strong>przeklinać</strong> <strong><em>tych miejsc</em></strong>, gdzie nas nie przyjęto i <strong><em>tych ludzi</em></strong>, którzy nas dzisiaj odrzucają</u>.</p>
<p><strong>NIE naśladujmy Jakuba i Jana w tym gdy chcieli spuścić ogień</strong><strong> na miasta Samarytan</strong>, <u>ale naśladujmy Jezusa, który przyszedł, aby zbawić ludzkie dusze, a nie je zatracać</u>. A kiedy byli przepędzani mówił: <strong>„idźmy do innego miasteczka”</strong>. Mówił też byśmy <strong>pomiędzy ludźmi</strong> byli <u>roztropni</u> jak węże (czyli: mądrzy, sprytni, pomysłowi w tym co dobre) i <u>niewinni</u> (albo<em>: szczerzy</em>, <em>prości, łagodni</em>, <em>nieskazitelni</em>) jak gołębice.</p>
<p>Nasza postawa będzie wtedy miała dobry wpływ na drugich. <strong>Czasami potrzeba nam użycia wyobraźni.</strong> <u>Co i jak zrobić, żeby zaciekawić naszych znajomych ewangelią?</u> <strong><u>Możliwe, że zaciekawimy prawdą nowe osoby</u>.<br />
</strong>A może uda nam się pojednać też z braćmi i siostrami, którzy cały czas są blisko? <u>Takie rzeczy nie są niemożliwe, choć oczywiście spodziewamy się ich więcej, gdy ucisk będzie narastał i gdy będzie zakończony.</u> Wtedy znikną wszystkie organizacje, które ograniczają lud Boży dzisiaj.</p>
<p><strong>Mamy jednak przykłady takie jak opisane w TP nr 478, s. 79 (2001 r.). </strong><u>Chodziło o Polskę w tamtym czasie</u>: „Niektóre zbory, szczególnie na wschodzie spotykają się z obiema grupami dla społeczności i słuchania Słowa Pańskiego. <strong>Mogą to być małe kroki w kierunku Tysiąclecia, kiedy to będzie Jedna owczarnia i jeden pasterz&#8221; (Jan 10:16).</strong>”</p>
<p>Te obie grupy to w tamtym czasie Zrzeszenie Wolnych Badaczy i ŚRME. <strong><u>Teraz jednak też takie relacje są budowane.</u></strong> <strong>Już w roku 1989 w TP nr 402, s. 101-102, brat Hedman pisał:</strong></p>
<p><em>„Innym zagadnieniem jest nasz związek z pozostałymi grupami braci w Prawdzie. Przeżyliśmy z tymi grupami różne etapy doświadczeń. Czasy Pastora Russella i czasy brata Johnsona, gdy ten ostatni zbijał ich błędy. (&#8230;) W ostatnich dziesięciu latach miały miejsce dalsze próby nawiązania kontaktów z nimi przez br. Gohlkego i innych braci, aby im dowieść, że naprawdę pochodzimy z tej samej rodziny, że często w to samo wierzymy i pragniemy im pomóc o tyle, o ile to jest możliwe. </em></p>
<p><em>Widzę zatem wzmożoną aktywność względem tych grup a my staramy się być <strong>bardziej pojednawczy</strong>. Niektórzy z tych braci nigdy nie słyszeli o Świecko Domowym Ruchu Misjonarskim ani o br. Johnsonie<u>. Nie znają oni naszego prawdziwego stanowiska ani podstawy naszych nauk.</u> </em></p>
<p><strong><em>Mamy do czynienia z inną generacją ludzi w Prawdzie.</em></strong><em> Wśród nich jest wielu poświęconych i możemy im pomóc przez głoszenie posłannictwa o poświęceniu bez względu na wyznanie, o niesekciarstwie i o wzajemnych stosunkach wyznaniowych. <u>Może zauważyliście, że TP i SZ.B. zrobiły pewien krok, aby z tymi braćmi rozmawiać przyjaźnie.</u> Nade wszystko jednak Słowo Boże musi być wpierw &#8222;czyste, potem spokojne&#8221;. Naszej służby nie możemy doprowadzić do granicy kombinacjonizmu lub poświęcić prawdę.”</em></p>
<p>Kombinacjonizm to ruch zjednoczeniowy i połączeniowy w chrześcijaństwie. Prowadzi do łączenia sekt i ugrupowań formalnie zamiast łączenia się braci i sióstr na podstawie Biblii, oddolnie, w lokalne, niezależne zbory. Na tym polega także różnica między ekumenią, a biblijną jednością.</p>
<p><strong>Proponuję, żebyśmy spojrzeli znowu na obraz Cieni Przybytku.</strong> Mówiłem na początku, że pewne działania dotyczące świątnicy i dziedzińca już się skończyły (nie ma już na ziemi ani klasy kościoła ani WK). <u>Co teraz się dzieje z punktu widzenia tego, jak widzimy wypełnianie się obrazu Przybytku? </u></p>
<p><strong>Na obecny czas w obozie wokół Przybytku pokazane jest nadal chrześcijaństwo,</strong> ale <u>teraz są w nim zarówno poświęceni i usprawiedliwieni ludzie, jak i ci, którzy są chrześcijanami tylko z nazwy</u>, nominalnie. <strong>Poza obozem znajduje się reszta ludzkości:</strong> <em>muzułmanie, hinduiści, buddyści, agnostycy, ateiści itd.</em></p>
<p><strong>To co robi lud Boży z grup badaczy Pisma Świętego to wskazywanie ludziom w obozie na <u>białe zasłony dziedzińca</u>,</strong> które pokazują <strong><u>Chrystusa </u></strong><u>jako Zbawiciela i Króla</u>. Mamy zachęcać tych, którzy mają otwarte oczy i uszy, by <strong>przyszli bliżej</strong>. Robimy to głównie dlatego, że zbliża się czas, kiedy po przebraniu się w szaty czci i chwały antytypiczny arcykapłan (czyli Chrystus) wyjdzie do obozu i pobłogosławi najpierw tych, którzy będą przed nim zgromadzeni.</p>
<p><u>Wyobraźmy sobie 12 pokoleń Izraela</u>, <strong>obóz, jako całe chrześcijaństwo w jego podziałach</strong>. Wiemy z pism brata Johnsona, że w WE było tam dwanaście głównych podziałów denominacji chrześcijańskich i każdej powierzono pewne prawdy do pielęgnowania. Był (1) Juda – prezbiteranie; (2) Isaszar – uczniowie Chrystusa, (3) Zebulon – adwentyści, 4) Ruben – grekokatolicy, (5) Symeon – rzymskokatoliccy, (6) Gad – episkopalanie, (7) Efraim – luteranie, (8) Manases – kongregacjonaliści, (9) Beniamin – sekty fanatyczne, (10) Dan – baptyści, (11) Aszer – metodyści, (12) Naftali – unitarianie-uniwersaliści. (Zobacz szczegóły: <a href="https://tom-ep.biblijnaliteratura.pl/epi-tom/et-8-ksiega-liczb/8-1/et-8-1-str-7/">E8, s. 11</a>)</p>
<p><strong>Każda z tych grup i tysiące denominacji, które się z nich wywodzą, mają swoje główne prawdy.</strong> Dobrze, gdybyśmy je poznali i gdybyśmy umiejętnie przy ich pomocy umieli pokazywać ludziom z tych grup, jak mogą zdobyć więcej prawdy. Jak pisał brat Hedman powinniśmy bardziej patrzeć, jakie mają prawdy, a nie – jaki mają błąd.</p>
<p><strong>W czasie Epifanii, w naszych czasach, wszystkie te grupy i zorganizowane kościoły jako takie oddalają się coraz bardziej na tyły obozu i ostatecznie wyjdą poza ten obóz (<u>po ucisku już nie będzie denominacji a tylko ludzie, którzy się z nich wywodzą</u>). I ostatecznie w obozie zostaną tylko ci, którzy będą trzymali się Pana Jezusa jako Zbawiciela i Króla.</strong></p>
<p>Będziemy się różnić. Ale nie będą już nas dzielić płoty naszych denominacji, bo spali je ogień ucisku. <strong>Tacy wierzący będą coraz bliżej siebie nawzajem</strong>, <u>bo będzie ich coraz mniej.</u> Kiedy więc hipokryci i ci, którzy szukali korzyści, opuszczą chrześcijaństwo, to <u>ludzie z różnych grup staną się sobie bliscy i będą się nawzajem bardziej cenić</u>. <strong>To jak na Syberii i w ZSRR w trudnych czasach</strong>, gdzie na początku pytano tylko czy wy ‘wieruszczi’ czy wy ‘niewieruszczi’ – <u>wierzący</u> czy <u>niewierzący</u>?</p>
<p>Ap. Paweł pisał w <strong>2 Tym. 4:2</strong> (Literacki EIB) – „Głoś Słowo! Bądź gotowy w porę i nie w porę [BW: <strong>‘w czas dogodny i w czas niedogodny’,</strong> <em>dla ciebie</em>], aby poprawić, upomnieć, zachęcić – z całą cierpliwością [gr. <strong>makrothymia</strong> – długocierpliwość, nieskwapliwość, wyrozumiałość], umiejętnie.” Mamy dać świadectwo ewangelii, kiedy nam to odpowiada i kiedy nam to nie odpowiada. <u>Głosić prawdę w duchu miłości i rosnąć w podobieństwie do Chrystusa.</u> <strong>Na tym polega nasza ewangeliczność.</strong> <u>Naśladujmy Jezusa i ogłaszajmy światu</u>, <strong>jak dobry jest Pan</strong>, jak wielkim jest Królem i Zbawicielem; i <strong>jak dobry i szeroki jest Boski plan zbawienia.</strong></p>
<p><strong>W TP nr 434, s.47 brat Hedman pisze </strong>(ja zacytuje to z tłum. br Adama Urbana z oryginału angielskiego, ale różnica jest niewielka)<strong>:</strong> „Każdego dnia powinniśmy oczyszczać nasz stan przed Bogiem. <u>Każdego wieczoru powinniśmy udawać się na spoczynek w takim stanie</u>, <strong>w jakim chcielibyśmy to uczynić wiedząc, że nie obudzimy się następnego ranka.</strong> Rankiem, zanim wstaniemy, naszą pierwszą myślą powinno być: „<u>Jak mogę dzisiaj sprawić Panu przyjemność i być pomocnym dla innych, a szczególnie jak mogę pokonać samego siebie?</u>”.</p>
<p>Jakie są obietnice dla takich osób?</p>
<p><strong>Ps. 91:14-15</strong> – „Wybawię go, bo mnie umiłował, wywyższę go, bo poznał moje imię. Będzie mnie wzywał, a ja go wysłucham; będę z nim w utrapieniu, wyrwę go i otoczę chwałą.”</p>
<p><strong>Tym, którzy pokochali Boga,</strong> B<u>óg nie obiecuje lekkiej drogi i tego, że zawsze będziemy rozumieli</u>, czemu stało się tak czy inaczej w naszym życiu. Bóg jednak obiecuje, że w naszej rozpaczy, w naszych smutkach i w radościach <strong><u>On zawsze nas wysłucha</u></strong> i że <u>będzie z nami obecny w różnych utrapieniach</u> (<em>nie będziemy sami</em>).</p>
<p>Bóg obiecuje też, że tych którzy go kochają, tak czy inaczej w<u>yprowadzi w końcu z doświadczeń i utrapień</u>, i że <strong><u>na koniec udzieli wiernym nagrody</u></strong>.</p>
<p><strong>4 obietnice dla człowieka, który przylgnął do Boga i umiłował go:</strong><br />
1) WYSŁUCHANIE ZE STRON BOGA (&#8222;wysłucham&#8221;)<br />
2) OBECNOŚĆ BOŻA W RÓŻNYCH NASZYCH DOŚWIADCZENIACH<br />
(&#8222;będę z nim w utrapieniu&#8221;)<br />
3) WYPROWADZENIE NAS Z DOŚWIADCZEŃ I UTRAPIEŃ (&#8222;wyrwę go&#8221;)<br />
4) NAGRODZENIE CZŁOWIEKA, KTÓRY ŻYJE Z BOGIEM (&#8222;otoczę chwałą&#8221;)</p>
<p>Pytaniem nie jest, czy Bóg spełni swoje obietnice. Bóg na pewno to zrobi, bo jest wierny i zawsze spełni to, co obiecał. Bóg kocha spełniać swoje obietnice. Ale czy jestem człowiekiem, który umiłował Boga i poznał Jego imię? I czy stanę się <strong><em>„bardziej ewangeliczny”</em></strong>?</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/bardziej-ewangeliczni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">12256</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Liderzy ludu Bożego</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/liderzy-ludu-bozego/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=liderzy-ludu-bozego</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/liderzy-ludu-bozego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2022 18:26:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijańska doktryna]]></category>
		<category><![CDATA[apostołowie]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja zborowa]]></category>
		<category><![CDATA[diakoni]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[liderzy ludu Bożego]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[przywództwo w kościele]]></category>
		<category><![CDATA[starsi]]></category>
		<category><![CDATA[wodzowie ludu Bożego]]></category>
		<category><![CDATA[zbór chrześcijański]]></category>
		<category><![CDATA[zgromadzenia ludu bożego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=9418</guid>

					<description><![CDATA[Zdaje się, że słysząc wyrażenie „liderzy ludu Bożego” kierujemy myśli w dość określonym i bardzo wąskim kierunku, który raczej bardziej związany jest z pewnego rodzaju tradycją niż z Biblijną rzeczywistością. A mówiąc o zborze, o organizacji zborowej, o jej współtworzeniu – interesuje nas pogląd Pisma Świętego. I właśnie dlatego pragnę mówić o liderach ludu Bożego. <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/liderzy-ludu-bozego/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zdaje się, że słysząc wyrażenie „liderzy ludu Bożego” kierujemy myśli w dość określonym i bardzo wąskim kierunku, który raczej bardziej związany jest z pewnego rodzaju tradycją niż z Biblijną rzeczywistością. A mówiąc o zborze, o organizacji zborowej, o jej współtworzeniu – interesuje nas pogląd Pisma Świętego. I właśnie dlatego pragnę mówić o liderach ludu Bożego. Wierzę, że przy tej okazji pewne nasze utarte skojarzenia będziemy mogli jeszcze raz z uwagą przeanalizować, zauważając ich bardziej realny, i wierzę że biblijny sens.</p>
<p><strong>Wykład wygłoszony przez brata Dawida Stopińskiego; nabożeństwo zboru Pana w Bydgoszczy, 16.10.2022 r.</strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/tAklJFtK0Mg?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Wybrałem dwa cytaty na początek:</p>
<p><strong>Łuk. 22:24-27 – z ust samego Jezusa</strong></p>
<p>Powstał między nimi spór <strong>[między Apostołami]</strong>, kto z nich zdaje się być ważniejszym. On zaś powiedział do nich: Królowie narodów dominują nad nimi, a panujący nazywani bywają dobroczyńcami <strong>[sarkazm, ironia]</strong>. Wy jednak postępujcie inaczej:  większy wśród was, niech stanie się jak ten najmniejszy, a lider jak sługa <strong>[diakonos]</strong>.<br />
Kto bowiem jest większy – leżący przy stole czy sługa? Czyż nie ten leżący? Lecz ja, pośród was, jestem jak ten służący <strong>[diakonos]</strong>.</p>
<p><strong>Hebr. 13:17</strong> <strong>(właściwe [nieklerykalne] tłumaczenie)</strong>: Dawajcie się przekonywać liderom waszym i pozwólcie się im prowadzić, (bowiem oni czuwają nad duszami waszymi z czego będą rozliczeni), aby z radością tą [posługę] czynili a nie ze smutkiem, bo wtedy nie będzie to dla was korzystne.</p>
<p><img decoding="async" class="alignright wp-image-9420" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego.png" alt="" width="400" height="225" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego.png 1280w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego-300x169.png 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego-1024x576.png 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego-768x432.png 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego-350x197.png 350w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego-528x297.png 528w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/10/Liderzy-ludu-Bozego-860x484.png 860w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />W Biblii Gdańskiej słowo „i<u>gu</u>&#8211;<strong>me</strong>-nis” zostało przetłumaczone na „wodzowie” i nie jest to dobre tłumaczenie – przynajmniej w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Lider to nie ten kto rządzi, tylko ten, który pierwszy wykonuje, i przede wszystkim swoją postawą zachęca, mobilizuje innych. Lider to nie jest ktoś, kto stoi na przysłowiowej wieży, wzgórzu i dyryguje, rozkazuje, lecz kto mówi: „chodźcie za mną”. Dlatego o Jezusie mówimy że jest naszym liderem, idziemy za Nim dlatego, że On powiedział: „naśladujcie mnie” „idźcie za mną”, „ja szedłem tą drogą przed Wami”.</p>
<p>Jest oczywistym, że w każdej społeczności (jakiejkolwiek, nie tylko religijnej) poszczególni jej członkowie różnią się od siebie. Ludzie mają inne cechy, zwyczaje, charaktery, zachowania, ale łączy ich w danej społeczności jakiś wspólny cel, jakaś idea, coś co przewyższa każdego z nich. Takie idee mogą być lepsze lub gorsze.<br />
No i wśród takich społeczności w sposób naturalny pewne osoby są wyróżniane spośród innych, bo posiadają jakiś zestaw cech, zdolności, umiejętności, które w tej społeczności, uznawane są za najbardziej wartościowe, mocno powiązane z ideą tworzącą, spajającą daną społeczność. W ten <u>naturalny</u> sposób ludzie rozpoznają w owych społecznościach swoich liderów (a dokładnie liderów idei jaka ich łączy), i nadają im pewne przywileje, prawa, i obowiązki. Tych liderów czynią filarami wzmacniającymi łączącą ich ideę, tą sprawę, dla której weszli razem w tą społeczność, (np. zawodową) w to wspólne przebywanie. Są to <u>liderzy z powołania</u>. Czy ktoś z Was spotkał w swoim życiu np. nauczyciela z powołania?</p>
<p>Ale w społecznościach występują również jeszcze inni liderzy. Być może ich zestaw cech, zdolności, umiejętności również jest nieprzeciętny, jednak nie są tak szybko identyfikowani, rozpoznawani jak inni liderzy (a przynajmniej takie posiadają wewnętrzne odczucia). W swoich niezdrowych ambicjach podejmują więc różne – najpierw dość niewinne, a z czasem coraz bardziej nieczyste działania prowadzące do ich zauważenia, wyróżnienia,  wywyższenia w danej społeczności, w danej grupie społecznej. (np. Lucyfer, Judasz)</p>
<p>Czasami dobrzy liderzy, z tej pierwszej grupy, mogą nabrać o sobie zbyt wysokiego mniemania, (ja to dopiero jestem dobrym pracownikiem, nikt by tego nie zrobił tak jak to ja to robię), i wówczas mogą mieć skłonność sięgania po różne nieczyste działania, aby np. pozbywać się innych liderów (widząc w nich konkurencję a nie współpracowników danej sprawy) itp. (Początkowo Apostołowie chcieli prześladować innych, którzy działają w imieniu Jezusa a „nie chodzą z nami”).</p>
<p>Bardzo naturalnym zatem jest, że w każdej społeczności, w każdej grupie społecznej, połączonej jakąś wspólną ideą, rodzą się liderzy, i to dwie grupy liderów: <u>liderzy z powołania</u> i <u>liderzy z wyrachowania</u>.</p>
<p>Bardzo jednak rzadko udaje się w tym niesprawiedliwym świecie, napełnionym grzechem, samolubstwem, światowością, aby <u>liderzy z powołania</u> wygrywali z <u>liderami z wyrachowania</u>. Dlaczego? Bo ci pierwsi chcą walczyć, postępować, spierać się – uczciwie, fair, a ci drudzy – nieuczciwie. Sięgają po nieczyste metody, nieczyste gierki, podchody, sugestie, intrygi, kłamstwa, fałszywe oskarżenia, przekupstwa i inne podobne kroki, i w ten sposób zdobywają godności, stanowiska, wpływy, przywileje, wywyższenie i władzę.</p>
<p>Jedynym wyjątkiem, odstępstwem od reguł tego świata, miała być społeczność chrześcijan.<br />
I taką była w czasach Apostolskich. Kiedy jednak Apostołów zabrakło, <u>chrześcijańscy liderzy z wyrachowania</u> zaczęli zdobywać coraz większy wpływ na lokalne zbory, usiłując odebrać zborowi jego zwierzchnią władzę nad swoimi liderami, oraz usiłując <u>liderów z powołania</u> przeciągnąć na swoją stronę, przekupić, bądź ośmieszyć, usunąć ich wpływ, wygnać, czy nawet zabić. I niestety bardzo szybko <u>liderom z wyrachowania</u> udało się tego dokonać, szczególnie gdy po stronie wspierającej ich autorytet stanęła władza polityczna, ze swoją zbrojną siłą przymusu. Chrześcijańskie zbory utraciły swoją niezależność, zostały podporządkowane różnym <u>liderom z wyrachowania</u>, którzy z kolei wprowadzili ogrom błędów do chrześcijańskich nauk i praktyk. Prawdziwi chrześcijanie byli w odwrocie, musieli uciekać, kryć się – po lasach, po górach, w innych krajach, i tak błąkali się na pograniczu historii przez wiele wieków. Dopiero czasy reformacji przyniosły pewną ulgę, choć niedługo znowu nastąpiła powtórka z historii. W reformacyjnym środowisku zaczęły powstawać te same struktury, które po raz kolejny premiowały <u>liderów z wyrachowania</u>. Liderzy z wyrachowania, posługując się chwytami „poniżej pasa”, niszczą każdą, nawet najlepszą społeczność.</p>
<p>W XIX wieku nastąpiła szczególna odwilż, gdy Pismo Święte zostało wydobyte z niewoli zapomnienia, i stało się powszechnie dostępne wraz z jej argumentami. Czytelnicy Pisma Świętego zaczęli je badać jak nigdy wcześniej, i w ten sposób powstał ruch wyczekiwania na ponowne przyjście Jezusa, a następnie ruch rozpoznający i rozgłaszający owo przyjście. Ponownie obecny na ziemi Jezus – choć niewidzialny – dokonuje wielkich dzieł kończąc wybór swojej Oblubienicy, i niszcząc struktury tego złego świata, jakie zbudowali <u>liderzy z wyrachowania</u>.</p>
<p>W tym to właśnie czasie, nauki apostolskie zostały odzyskane w całości, zharmonizowane, i zabłysły swoim niezrównanym pięknem. Jednakże historia się powtórzyła… Ten wspaniały ruch Prawdy, po niemal 40letniej dynamicznej i ogólnoświatowej działalności, ponownie napotkał walec prowadzony przez <u>liderów z wyrachowania</u>, którzy m.in. nie chcieli pogodzić się z zakończeniem wyboru „Oblubienicy Chrystusowej”. Jedynie niewielkiej części z tego ruchu Prawdy, udało się uchronić przed wpływem <u>liderów z wyrachowania</u>. Ale ta niewielka część topnieje, mimo, że przetrwała we względnej jedności przez niemal 90 lat. W naszej skromnej, epifanicznej społeczności również mieliśmy podobne doświadczenia gdy ok 15 lat temu <u>liderzy z wyrachowania</u> uruchomili swój walec, a <u>liderzy z powołania</u> znaleźli się w odwrocie, na pustyni, w przysłowiowej Sarepcie.</p>
<p>Kochani braterstwo, społeczność chrześcijańska została przez Pana działającego przez Apostołów tak zbudowana, aby mogła skutecznie rozpoznawać pomiędzy tymi dwoma rodzajami liderów – <u>liderami z powołania</u> i <u>liderami z wyrachowania</u>. Na czym polega ten mechanizm obronny? Na połączeniu kliku ważnych elementów.<br />
Nie wiem czy wymienię wszystkie ale wymienię cztery, które w moim odczuciu są najważniejsze.</p>
<p><strong><u>Pierwszym jego elementem</u></strong> jest to, że <u>decydentami w sprawach zborowych</u>, mogą być <strong>(1)</strong> jedynie osoby poświęcone (czyli tacy chrześcijanie, którzy publicznie zadeklarowali, że rezygnują z pełnienia własnej woli chcąc pełnić wolę Bożą), które <strong>(2)</strong> są w tym wierne (czyli utrzymują ten standard owej ofiary w swym życiu), oraz są <strong>(3)</strong> uznane za członków danego zboru.  Czyli :</p>
<ul>
<li>okaż, że wierzysz w Jezusa jako swojego Zbawiciela,</li>
<li>okaż że jesteś poświęconym Bogu (czyli że szukasz Jego woli a nie własnej),</li>
<li>zachowuj w swoich życiu pewne standardy moralne,</li>
<li>bądź zainteresowany badaniem Słowa Bożego w sposób otwarty, i nieuprzedzony,</li>
<li>miłuj i szanuj wszystkich tak, jak byś chciał aby i Ciebie miłowano, szanowano</li>
</ul>
<p>– a wtedy z chęcią będziemy Ciebie traktować jako współczłonka zboru, z równymi prawami i przywilejami.<br />
Tak rozumiemy że była nauka apostolska w tym zakresie.</p>
<p>Nie oczekujemy od siebie, abyśmy posiadali takie samo zdanie w każdej sprawie. Stąd, mogą być członkami społeczności zborowej osoby mające mniejsze lub nawet większe różnice w przekonaniach czy w praktyce. <strong>Jeśli jesteśmy szczerzy w naszych intencjach, i tak będziemy mogli wspólnie rozwijać się w naszym coraz lepszym zrozumieniu co jest Prawdą, a co Prawdą nie jest, oraz praktykowaniu tego co podoba się Bogu, i niepraktykowania tego co się Jemu nie podoba</strong>. (jak należy postępować, a jak nie należy)</p>
<p>Nawiasem mówiąc, to właśnie przyjmowanie na współzborowników (decydentów) osoby nieodrodzone, doprowadziło do tego, że takie nieodrodzone osoby ostatecznie przewyższyły liczebnie tych odrodzonych, i zaczęły posiadać taki duży wpływ na zbór, że ich głos – nie wyrażający woli Bożej, bo nie uczynili Jezusa swoją własną głową – ten ich głos zaczął przeważać. I z takiego miejsca jest już bardzo krótka droga do tego, aby <u>liderzy z wyrachowania</u> zostali wywyższeni, co ostatecznie deprawuje (a nawet niszczy) pierwotną społeczność, i skaża ideę jaka tą społeczność spoiła.</p>
<p><strong><u>Drugi element</u></strong> wynika z pierwszego – <u>tylko Pan jest Głową zboru.</u> Dlaczego? Bo jeśli zbór jest zbiorem ludzi pragnących pełnić jedynie wolę Bożą, każdy z nich będzie tej woli Bożej szukał i ją wyrażał. Dla takiej osoby pokrewieństwo cielesne nie będzie miało znaczenia, zależność jakaś (np. finansowa – praca u innego brata)<br />
nie będzie miała znaczenia, własne sympatie lub antypatie nie będą miały znaczenia – jedynie znaczenie będzie miało odszukanie woli Bożej, i jej czytelne wyrażenie. W ten sposób decyzje zboru mogą wyrażać wolę Pana, głowy tego zboru.</p>
<p>Nikt spoza zboru nie ma prawa mieszać się w sprawy zboru, wejść pomiędzy zbór a jego Głowę podając się za jakiegoś pośrednika, wywierać wpływ na zborowe decyzje czy działania bez wyraźnego zaproszenia owego zboru. Jest chyba tylko jeden wyjątek, gdy ktokolwiek „z zewnątrz” może wtrącić się w sprawy zboru. Otóż gdy chodzi o jakieś jawne grzechy (np. niemoralność, cudzołóstwo, kradzież, pedofilię itp.). Apostoł Paweł tak właśnie zareagował wobec zboru w Koryncie, dowiadując się, że akceptują jako współzborownika brata  oficjalnie żyjącego w związku ze swoją macochą.</p>
<p><strong><u>Trzeci element</u></strong> polega na zwierzchności woli zboru nad wolą jednostki (w sprawach zborowych).<br />
Nie jesteśmy doskonałymi, więc ja mogę źle rozpoznać wolę Bożą w jednej sprawie, a ktoś inny w innej sprawie. Wspólne rozważenie może doprowadzić do lepszego zrozumienia rzeczywistej woli Bożej w danej kwestii.<br />
Dlatego, aby jak najbardziej zwiększyć prawdopodobieństwo, że rozpoznamy i wyrazimy wolę Bożą, dobrze jest unikać decydowania jako zbór zwykłą większością głosów (bo wtedy to głos jednej osoby jest decydującym – 50% + jeden głos daje większość). Trudno byłoby w takiej sytuacji zachować na dłuższą metę jedność zgromadzenia.<br />
A z drugiej strony, gdybyśmy wszyscy byli doskonali, z pewnością rozpoznawalibyśmy wolę Bożą tak samo, i każde głosowanie, decydowanie byłoby w 100% jednomyślne. Lecz póki nie jesteśmy doskonali, nie jest dobrze przyjmować również 100% progu głosów do podjęcia jakichś decyzji (bo prawdopodobnie nie podjęlibyśmy żadnej). Dobrze jest zatem przyjmować, że około 3/4 głosów jest wyrazem rozsądku, czyli że decyzja podjęta z wagą około 70-80% głosów jest najprawdopodobniej zbieżna z wolą Pana.</p>
<p>Jest również jednak możliwym, że niemal cały zbór może nie rozpoznać właściwie woli Bożej. Jeśli jestem w tej mniejszości, która uważa, że zbór się pomylił w jakiejś sprawie, czy powinienem buntować się i próbować rozbić społeczność? Oczywiście, że nie. Raczej powinienem to jeszcze raz przemyśleć (bo może sam jestem w błędzie), no i podporządkować się decyzji zboru, czekając na to, co przyniesie przyszłość, jakie będą skutki. Wydarzenia mogą być bardziej skuteczną wskazówką potwierdzającą, gdzie ta wola Boża jest.</p>
<p><strong><u>Czwarty element</u></strong> polega właśnie na tym, że zbór może swoje decyzje zmieniać. Jeśli rozpozna, że nie wyraził woli Pana, że z tego powodu przyszły różne skutki błędnej decyzji, w każdej chwili może ponownie w danej kwestii dokonać zmiany. A nowa wspólna decyzja znowu będzie nadrzędną dla całego zboru.</p>
<p>I te elementy połączone razem dają piękny mechanizm pozwalającym każdemu zborowi zachować pełną niezależność od innych osób i społeczności, a jednocześnie pełną zależność od Pana. Tym samym taki zbór może skutecznie uchronić się przez wpływem <u>liderów z wyrachowania</u>, a rozpoznać i współpracować z <u>liderami z powołania</u>. Odejmijmy jednak któryś z tych elementów, i bardzo szybko utracimy zdolność rozróżniania pomiędzy „dobrymi i złymi” pracownikami, a wkrótce potem ci źli pracownicy, <u>liderzy z wyrachowania</u> przejmą kontrolę nad zborem. I historia wiele razy tego dowiodła, niejednokrotnie.</p>
<p><strong>Kim są owi <u>liderzy z powołania</u>?</strong></p>
<p>Tak jak wspominałem, posiadają pewien zasób cech, umiejętności, zdolności, który ich wyróżnia.<br />
W pewien sposób są uosobieniem idei, która nas wspólnie łączy. A co jest tą ideą? Chrystus, nasz Zbawiciel i Zbawca całego świata. To nas zespoiło przede wszystkim. Im bardziej ktoś jest podobnym, zbliżonym w swojej charakterystyce do Jezusa, tym łatwiej rozpoznajemy, że stał się takim dzięki swojej wewnętrznej współpracy<br />
z Jezusem. Rozpoznajemy go jako zdolnego do wykonywania różnego rodzaju służby, pracy w zborze, czyli po prostu jako tego, którego Bóg uzdalnia, powołuje i wskazuje jako odpowiedniego do danej pracy. Możemy również rozpoznawać takich <u>liderów z powołania</u> spoza zboru, i dawać im przywileje służby w zborze.</p>
<p>Tych <u>liderów z powołania (Bożego)</u> możemy podzielić na dwie grupy: <u>liderów lokalnych</u> (czyli będących członkami naszego zboru), jak i <u>liderów globalnych</u> (czyli działających w szerszym, globalnym zakresie, będących lub nie będących członkami naszego zboru). <strong>Lud Boży zawsze miał (i ma) za zadanie samodzielnie rozpoznawać liderów uzdolnionych i wysyłanych przez Boga, tak tych lokalnych, jak i globalnych (których my czasem nazywamy powszechnymi, generalnymi</strong>).</p>
<p>Pozwólcie, że choć kilka słów powiem najpierw o <strong><u>globalnych</u></strong><u> <strong>liderach z powołania</strong></u>. Oni – podobnie jak lokalni – różnią się między sobą, mają mniej lub więcej zrozumienia Prawdy, mniej lub więcej Ducha Prawdy, mniej lub więcej zdolności, umiejętności, mniej lub bardziej rozwinięte charaktery – a jednak wszyscy są używani przez Boga, choć nie wszyscy są używani tak samo.</p>
<p>Z pewnością nie ma chrześcijanina, który nie zna 12 Apostołów – najwybitniejszych (po Jezusie) <strong><u>globalnych liderach z powołania Bożego</u></strong>. Oni wszyscy już nie żyją, lecz ich praca, oddziaływanie, wpływ – trwa aż do dziś (vide: modlitwa Arcykapłańska Jezusa). Obserwując historię chrześcijaństwa, możemy dostrzec kolejne bardzo podobne do nich jednostki, które nagle, jakby znikąd pojawiały się na arenie świata, i stawały w nierównym boju w obronie prawd apostolskich, zaciemnianych ogromną ilością błędów wytworzonych przez <u>liderów<br />
z wyrachowania</u>. Ich wpływ znowu był ponadczasowy, oświecający, pobudzał do pokuty, poświęcenia i uświęcania.<br />
Bronili Prawdy, nawoływali błądzących do reformy, podtrzymywali słabych, głosili Ewangelię.<br />
Byli orędownikami sprawy Bożej, usługiwali ludowi Bożemu jak tylko potrafili, w sposób szczególny śpiewali i uczyli śpiewać symbolicznych dwóch pieśni o zbawieniu: „pieśni  Baranka” i „pieśni Mojżesza”. Napotykali się jednak bardzo często z wykluczeniem, prześladowaniem, ostracyzmem, i to płynącym głównie ze strony tych, którzy sami uważali się za lud Boży lub rzeczników Boga. A jednak, pomimo tych utrudnień, wokół nich i tak gromadził i gromadzi się lud Boży, pomagając im w ich służbie. Pismo Święte przyrównuje ich do gwiazd, które znajdują się w prawym ręku Pana. Ireneusz, Jan Hus, Michał Serwet, Ariusz, Klaudiusz z Turynu, Savonarola, Marcin Luter, Jan Wesley, Tomasz Campbell, Hubmaier, William Miller, Russell, Johnson, 12 Apostołów – to tylko niektóre nazwiska takich osób. Trwale wpłynęli na kształt i historię chrześcijaństwa. Gdyby nie oni, prawdopodobnie nikt z nas nie byłby w takim miejscu w jakim obecnie się znajduje. Byli pędzlem w ręku Boga, i dobrze wykonali swoją służbę. Mieli również wspaniałych pomocników oraz naśladowców, choć mniej uzdolnionych, i mniej używanych przez Boga, którzy odważnie wspomagali ich i sprawę Bożą w różnym pomniejszym – choć wciąż globalnym – zakresie, głosząc Ewangelię, wzmacniając współbraci itp.</p>
<p>A teraz coś o <strong><u>lokalnych liderach z powołania</u></strong>. I oni różnią się między sobą, tak jak globalni. Lecz sumarycznie, wykonują to samo co liderzy globalni – ale na skalę lokalną, na skalę zboru do którego należą, i miejsca, terenu na którym mieszkają i działają. Pismo Święte dzieli ich na dwie części: na „służących stołom”, i na „służących Słowem Bożym”. Ci pierwsi „służący stołom” są niezwykle czuli na potrzeby innych sióstr i braci, niezwykle szybcy, uczynni, ofiarni i wytrwali w pomaganiu. Ich grecka nazwa „diakonos” (po polsku diakon) oznacza po prostu sługę, pomocnika. Nasz Pan chętnie określał samego siebie słowem „diakonos”, „przyszedłem służyć, nie aby mi służono”, i wskazywał, że największych sług Bożych, można poznać po jakości ich diakoństwa. Często posiadają wiele bardzo dobrych pomysłów w rozwiązywaniu rozmaitych trudności i problemów dnia codziennego. Praca diakońska jest bardzo ważną, i potrzebną w każdym zgromadzeniu.</p>
<p>Drugim rodzajem <u>lokalnych liderów z powołania</u> są ci, którzy usługują Słowem Bożym.<br />
Są oni przede wszystkim diakonami, sługami, mają posiadać tego samego ducha ofiarnej służby i gotowości pomagania innym, lecz ponadto, powinni się w sposób szczególniejszy charakteryzować wiernością, roztropnością, sprawiedliwością, pobożnością, powściągliwością, odwagą, pokorą, oraz umiejętnościami jasnego rozbierania i wyjaśniania słowa Prawdy. Powinni dbać i pomagać, żeby to Jezus w każdej sprawie pozostawał głową zboru. Biblia opisuje ich kilkoma słowami: pasterze, biskupi, starsi, nauczyciele – i wszystkie dotyczą tych samych osób, ale z różnego punktu widzenia charakterystyki ich pracy.</p>
<p>Wszyscy <u>lokalni liderzy z powołania</u> są używani przez Boga, choć w różnym stopniu, dla dobra całego zboru. Opowiadałem niektórym z Was tą historię, ale chyba nie z tego miejsca, więc chętnie ją przytoczę. Ponad 7 lat temu, w pewną sobotę okazało się, że nie mogę na drugi dzień usłużyć w zborze – a miałem mówić wykład.<br />
Awaryjna, niespodziewana sytuacja, i poprosiłem brata Andrzeja, aby mnie zastąpił. W niedzielę, dzięki telefonicznemu nadawaniu wykładów jaki praktykujemy w naszym zborze, usłyszałem piękny wykład Andrzeja z Psalmu 23. Część słuchałem w samochodzie, w drodze do szpitala. Ten szpital znajduje się obok ul. Żabia Ścieżka. Ja byłem tylko kierowcą, więc razem z Jeremiaszem (który wtedy był jeszcze wożony w wózku) spacerowałem po okolicy. Była mniej więcej 11.30 i nagle usłyszałem jakieś kazanie. Szybko się zorientowałem, że dobiega z sali jakiegoś zboru, później okazało się że Zboru Pięćdziesiątników. I wiecie o czym było to kazanie? Na temat Psalmu 23. Treść kazania, była w 90% zbieżna z tym, co słyszałem godzinę wcześniej w wykładzie brata Andrzeja.  Powiem Wam, że byłem tym ogromnie poruszony, bo chyba po raz pierwszy tak realnie doświadczyłem, że <strong>Bóg ma swoje sposoby, aby używać swych <u>lokalnych liderów z powołania</u> znajdujących się w tak różnych społecznościach chrześcijańskich, aby przekazać dokładnie tą samą lekcję, te same wzmocnienie, te same wytyczne dla Swojego ludu, i to w tym samym czasie</strong>.</p>
<p>Z pewnością również zauważacie, że w różnych zborach chrześcijańskich znajdują się rozmaici diakoni (niekoniecznie tak nazywani) – mężczyźni i kobiety, którzy ofiarnie „służą stołom”, są księgarzami, bibliotekarzami, szykują posiłki, prowadzą kawiarnię, dbają o pomoc dla wdów i sierot, zajmują się dziećmi, śpiewem, instrumentami, nagłośnieniem, i wieloma innych rodzajami służby. Chcę również powiedzieć, że i siostry są przez Biblię zachęcane, aby angażowały się w pracę szczególnie pomiędzy kobietami. Wśród sióstr są przysłowiowe Debory, Joanny, Marie, Zuzanny czy córki Filipowe. I one bywają <u>liderami z powołania</u>, choć ich służba z jakichś słusznych powodów podlega większej ilości ograniczeń, co nie znaczy, że jest mniej błogosławiona przez Boga. I ona również powinna być wspierana przez zbór.</p>
<p>Jak już wspomniałem, <strong>władzą nadrzędną</strong> w chrześcijańskim zborze sprawuje zbór, a w istocie Chrystus, bo ta władza pochodzi od Niego jako głowy każdego chrześcijańskiego zboru. W księdze Apokalipsy dwukrotnie możemy przeczytać, że Jezus nienawidzi wszelkich uczynków, które niszczą ten porządek, które odbierają zborowi tą zwierzchnią władzę nad własnymi sprawami, <strong>bo w istocie są zaatakowaniem samego Jezusa jako Głowy zboru</strong>.</p>
<p>Jednym z zadań zborowników, jest obserwacja i poznawanie się wzajemne, swoich charakterów, zdolności, ograniczeń, i na tej podstawie każdy powinien rozpoznawać tych, których wskazuje (powołuje) Bóg do jakiegoś rodzaju pracy, służby dla zboru. Co więcej, każdy powinien rozpoznawać też i tych, którzy usiłują być liderami, ale w rzeczywistości są <u>liderami z wyrachowania</u>.</p>
<p>I teraz przeczytam kilka rad Pawła z jego listu do pierwszego europejskiego zboru znajdującego się w Filippi.</p>
<p><strong>Filp. 3:2,3</strong> <strong>Uważajcie</strong> na te psy, <strong>uważajcie</strong> na owych złych pracowników, <strong>uważajcie</strong> na fałszywych poświęconych.<br />
To my właśnie jesteśmy [a nie oni] ludem prawdziwie poświęconym, usługujący duchem Bożym, chlubiąc się stanowieniem części Jezusa Chrystusa, nie pokładającym ufności w sprawach cielesnych.</p>
<p><strong>Filip. 3:16-19</strong> Wszyscy duchowo dojrzali w ten sposób myślimy. A jeśli coś inaczej myślicie – i to Bóg da Wam zrozumieć, tylko – jak ja przed wami – postępujcie w tym samym kierunku, według tych samych standardów.<br />
Bądźcie naśladowcami moimi bracia, i <strong>zauważajcie postępujących podobnie</strong>, według przykładu mojego.<br />
Jest bowiem wielu – o czym częstokroć wam mówiłem, i teraz <strong>ze łzami</strong> powtarzam – którzy swoim życiem pokazują,<br />
że są nieprzyjaciółmi krzyża Chrystusowego, których końcem jest zagłada, bogiem brzuch, a chlubą to, czego powinni się wstydzić, stale rozmyślający o osiąganiu korzyści ziemskich.</p>
<p>Jakże ważna jest sprawa, o której mówi wielokrotnie, i to aż ze łzami! O czym Paweł pisze zborowi w Filippi? Aby rozpoznawali <u>liderów z powołania</u> (takich jak ja, Paweł) i <u>liderów z wyrachowania</u>. Ci ostatni są złymi pracownikami, przyrównanymi wręcz do psów, które gryzą, szarpią, rozrywają, są samolubni, nieustannie dążą do osiągania przyziemnych korzyści, sławy, chluby. Pan Jezus w Mat. 23 rozdziale (zachęcam do spokojnej lektury) opisał mocnymi słowami współczesnych mu liderów z wyrachowania, zachęcam do przeanalizowania. Takich należy się chronić a premiować liderów z powołania. I o tym „premiowaniu” mówi drugi z wersetów jaki cytowałem na początku:</p>
<p><strong>Hebr. 13:17</strong> (właściwe tłumaczenie): Dawajcie się przekonywać liderom waszym i pozwólcie się im prowadzić, (bowiem oni czuwają nad duszami waszymi z czego będą rozliczeni), aby z radością tą [posługę] czynili a nie ze smutkiem, bo wtedy nie będzie to dla was korzystne.</p>
<p><strong>1 Tes. 5:12-13 </strong>A prosimy was, bracia! abyście poznali tych, którzy pracują między wami i którzy są przełożonymi waszymi w Panu, i napominają was; Abyście ich jak najbardziej miłowali dla ich pracy. Pokój też zachowajcie między sobą.</p>
<p>Niewątpliwie każdy <u>lider z powołania</u> podlega także większym, bardziej wyrafinowanym próbom, pokusom i doświadczeniom, dlatego powinniśmy się wzajemnie wspierać, „wzajemnie swoje brzemiona nosząc”. Stąd zachęta Pawła, aby miłować rozpoznawanych liderów dla pracy jaką wykonują.</p>
<p>Kochani braterstwo, czas kończyć. Wiem że wy, podobnie jak i my, stanowiąc zbór, staracie się w sposób cykliczny potwierdzać kogo w naszej zborowej społeczności rozpoznajecie jako <u>liderów z powołania Bożego</u>, i w jakim zakresie powinni pracować dla wspólnej korzyści i dobra zborowników, i dla chwały Bożej. Owe rozpoznanie i wybór trzeba wykonać ze szczególną modlitwą i czujnością.  Każdy poświęcony w indywidualnej rozmowie z Panem Bogiem rozważa kto jest „liderem z powołania Bożego” a kto jest „liderem z wyrachowania”, a następnie – w jawnym głosowaniu, przez podniesienie ręki, (podobnie jak w czasach apostolskich) – wyraża wolę Pana, tak jak ją rozumie. Po dokonanym wyborze, zapewne – podobnie jak i w czasach pierwotnego kościoła – dobrze jest prosić Pana Boga o pobłogosławienie owego wyboru, wierząc że jest Jego wyborem, wyborem który przyniesie korzyść<br />
dla całego zboru. I właśnie tego chciałbym Wam i sobie życzyć.</p>
<p>Wierzę, że nie odbierzecie tego tematu jako jakiejś uwagi do Waszych zborowych praktyk. Pragnąłem omówić jednak ową sprawę „liderów ludu Bożego”, gdyż obrosła pewną dozą niezrozumienia. Abyśmy rozumieli, że pojawianie się liderów jest naturalne mechanizmem każdej społeczności. A także dlatego, abyśmy nigdy nie żywili ducha zazdrości, sekciarstwa, i niezrozumienia, jakiego przejawiali niedojrzali duchowo Apostołowie, gdy mówili do Jezusa: „dlaczego tamci coś robią w Twoim imieniu, przecież nie chodzą z nami”.</p>
<p>Niechaj dobry Pan pobłogosławi te myśli i nas wszystkich.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/liderzy-ludu-bozego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">9418</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kochać na zabój</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/kochac-na-zaboj/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kochac-na-zaboj</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/kochac-na-zaboj/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Mar 2022 23:07:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Boża miłość]]></category>
		<category><![CDATA[gorliwość]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[miłość Chrystusowa]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie Boga]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[oddanie się bogu]]></category>
		<category><![CDATA[poświęcenie]]></category>
		<category><![CDATA[świętość]]></category>
		<category><![CDATA[słowo boże]]></category>
		<category><![CDATA[zupełna miłość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=8987</guid>

					<description><![CDATA[Żyjemy w czasach, w jakich żyjemy. 30 lat temu też na pewno ktoś powiedział, że czas jest krótki, niemniej jednak Boży zegarek posuwa się. Kochać na zabój &#8211; czy będzie to dobry tytuł? Co to tak naprawdę do końca znaczy? Ogólnodostępna definicja mówi, że 'kochać na zabój&#8217; to znaczy: &#8211; zupełnie &#8211; kompletnie &#8211; być <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/kochac-na-zaboj/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Żyjemy w czasach, w jakich żyjemy. 30 lat temu też na pewno ktoś powiedział, że czas jest krótki, niemniej jednak Boży zegarek posuwa się.</p>
<p><strong>Kochać na zabój &#8211; czy będzie to dobry tytuł? Co to tak naprawdę do końca znaczy?</strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/Mbu5mGjbwnw?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong><img decoding="async" class="alignright wp-image-8988" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/03/love-love-heart.gif" alt="" width="275" height="326" />Ogólnodostępna definicja mówi, że 'kochać na zabój&#8217; to znaczy:</strong></p>
<p>&#8211; zupełnie<br />
&#8211; kompletnie<br />
&#8211; być czymś ogarniętym<br />
&#8211; bez opamiętania<br />
&#8211; żarliwie<br />
&#8211; gorliwie<br />
&#8211; po uszy<br />
&#8211; oddanie<br />
&#8211; mocno<br />
&#8211; na całego<br />
&#8211; gorąco<br />
&#8211; na maksa</p>
<p>Oddać się w pełni. Tak jak jest nasze poświęcenie, jak oddajemy się Panu, to oddajemy się w pełni. Kiedy jednak człowiek przychodzi do Boga, kiedy uwierzy w Boga, w Jego istnienie, w Syna Bożego, w to, co Bóg dla nas przygotował przez swojego Syna, to tyle tylko wiemy, jesteśmy czystą kartką.</p>
<p>Co więc robić dalej i czym powinniśmy się kierować w naszym życiu? Zachęcamy do wysłuchania wykładu w szkole proroczej zboru Pana w Bydgoszczy przedstawionego przez brata Marka Okońskiego, 7 marca 2022 r.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/kochac-na-zaboj/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">8987</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Przeklęte miasto Meroz</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/przeklete-miasto-meroz/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przeklete-miasto-meroz</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/przeklete-miasto-meroz/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Feb 2022 09:19:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[aktywność]]></category>
		<category><![CDATA[Barak]]></category>
		<category><![CDATA[Charoszet-Haggoim]]></category>
		<category><![CDATA[chasor]]></category>
		<category><![CDATA[Cheber Kenita]]></category>
		<category><![CDATA[Debora]]></category>
		<category><![CDATA[Ehud]]></category>
		<category><![CDATA[gorliwość]]></category>
		<category><![CDATA[Izraelici]]></category>
		<category><![CDATA[Jabin]]></category>
		<category><![CDATA[Jael]]></category>
		<category><![CDATA[kanaan]]></category>
		<category><![CDATA[Kananejczycy]]></category>
		<category><![CDATA[Księga Sędziów]]></category>
		<category><![CDATA[Meroz]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[obojętność]]></category>
		<category><![CDATA[Sisera]]></category>
		<category><![CDATA[zdobywanie ziemi obiecanej]]></category>
		<category><![CDATA[ziemia obiecana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=8967</guid>

					<description><![CDATA[Nagranie wykładu ze zboru Pana w Chełmie. Wykład poprzedza uwielbienie prowadzone przez siostrę Ulę i brata Jonatana (sam wykład rozpoczyna się od 15 minuty 35 sekundy). Miasto Meroz &#8211; miejscowość wspomniana w Biblii tylko raz. Jednak zrozumienie czemu zostało przeklęte może zmienić życie, zadecydować o zwycięstwie lub porażce chrześcijanina. Dowiemy się z tej historii za <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/przeklete-miasto-meroz/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nagranie wykładu ze zboru Pana w Chełmie. Wykład poprzedza uwielbienie prowadzone przez siostrę Ulę i brata Jonatana (sam wykład rozpoczyna się od 15 minuty 35 sekundy). Miasto Meroz &#8211; miejscowość wspomniana w Biblii tylko raz. Jednak zrozumienie czemu zostało przeklęte może zmienić życie, zadecydować o zwycięstwie lub porażce chrześcijanina. Dowiemy się z tej historii za co i jak oceni nas Pan Jezus w swoim Królestwie i o co może nas zapytać.</p>
<p>Główny werset: Księga Sędziów 5:23 –<span style="color: #0000ff;"><em><strong> „Przeklinajcie Meroz! – rzekł anioł Jahwe – bardzo przeklinajcie jego obywateli, bo nie przybyli na pomoc Jahwe, na pomoc Jahwe wśród bohaterów.”</strong></em></span></p>
<p>Chełm, 27.02.2022 r.</p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/lryFle0KcLA?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Kilka słów o Księdze Sędziów. Myślę, że nie zaszkodzi przeczytać kilku ciekawych fragmentów ze wstępu do tej księgi z Biblii Tysiąclecia. Jak się tam dowiadujemy:</p>
<p><em>Od wejścia Izraelitów do Ziemi Obiecanej aż do powstania monarchii sędziowie pełnili ‘urząd rozjemczy nad pokoleniami’, ‘w chwilach krytycznych zdobywali nadto sędziowie prerogatywy wodzów’ … 'powagę swoją zawdzięczali oni swoim wyjątkowym własciwościom charakteru i uzdolnieniom, zwłaszcza zaś odwadze i sile fizycznej, ale tajemnica ich powodzenia tkwiła w otrzymanych od Boga charyzmatach. To duch Pański zstępował na nich i działając w nich kierował ich czynami aż do osiągnięcia zamierzonego celu.&#8217;</em></p>
<div id="attachment_8968" style="width: 410px" class="wp-caption alignright"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-8968" class="wp-image-8968" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/02/Deborah.jpg.webp" alt="" width="400" height="251" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/02/Deborah.jpg.webp 768w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/02/Deborah.jpg-300x188.webp 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><p id="caption-attachment-8968" class="wp-caption-text">Debora sędzią Izraela (Księga Sędziów 4-5)</p></div>
<p><em>&#8217;Księga Sędziów jest wiernym odbiciem panujących wówczas stosunków w Palestynie. Nie był on pocieszający. W społeczeństwie izraelskim występował często rozkład moralny i zabobon religijny, nieraz też przychodziło do starć międzyplemiennych.&#8217;</em></p>
<p><em>&#8217;Teologia księgi jest przejrzysta. Powodzenie Izraela zależało wyłącznie od jego wierności wobec Pana. Jeden jest bowiem Bóg Izraela &#8211; Jahwe, który dał mu ziemię Kanaan jako wieczne dziedzictwo, i dlatego jego obowiązkiem było bronić tych posiadłości za wszelką cenę, a bronić nie tylko przed wrogami ościennymi, ale i przed największym wrogiem wewnętrznym &#8211; bałwochwalstwem, gdyż tolerowanie kultu cudzych bogów na Ziemi Jahwe było bluźnierstwem.&#8217;</em></p>
<p>Bóg powoływał więc sędziów, którzy wyrywali Izraelitów z rąk nieprzyjaciół. Jednak Izraelici żyli niegodziwie, jak czytamy w Ks. Sędziów 2:17 – „i sedziów swych nie słuchali, gdyż cudzołożyli z innymi bogami, kłaniali się im i zbaczali szybko z drogi…”</p>
<p><strong>To postępowanie bardzo nie podobało się Bogu. Czytamy od wersetu 20 – </strong>„Zapłonął więc gniew Jahwe przeciwko Izraelitom. I rzekł: Ponieważ lud ten przekroczył przymierze, które zawarłem z ich ojcami, i ponieważ nie usłuchał głosu mego, także i ja nie wyrzucę spośród nich żadnego z narodów, które pozostawił Jozue, gdy umierał, <strong>[a to dlatego], żeby przez nie poddać Izraelitów próbie, by zbadać czy pójdą drogami Jahwe, po których kroczyli ich ojcowie. </strong><u>Oto dlaczego Jahwe pozostawił te narody, nie wypędzając ich szybko ani nie wydając ich w ręce Jozuego.</u>”</p>
<p>Piękny jest ten dobroczynny cel ukryty w karaniu Żydów przez Boga. Jakby dla podkreślenia tej myśli, mamy jeszcze w Księdze Sędziów 3:2 dopisane: <strong>„… a stało się to jedynie ze względu na dobro pokoleń izraelskich, aby je nauczyć sztuki wojennej – te zwłaszcza, które jej przedem nie poznały.” </strong>Przywilej walki dla Pana miał służyć samym Żydom, dla ich nauki i wypróbowania.</p>
<p>Moglibyśmy jeszcze dodać do tego słowa apostoła Pawła z <strong>Rzym. 15:4</strong>, że zostało to zapisane dla naszego pouczenia. Przeczytajmy – Rz. 15:4 – &#8222;To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję.&#8221;</p>
<p>W rozdziale czwartym Księdzi Sędziów czytamy dalej, od wersetu 1., że „po śmierci [sędziego] Ehuda Izraelici <strong><u>znów zaczęli czynić to, co złe w oczach Pana</u></strong>, i Pan wydał ich w ręce Jabina, króla Kanaanu, który panował w Chasor. Wodzem jego wojsk był Sisera, który mieszkał w Charoszet-Haggoim. Wówczas Izraelici wołali do Pana. Jabin bowiem miał <u>dziewięćset żelaznych rydwanów</u> i nielitościwie uciskał Izraelitów przez dwadzieścia lat.”</p>
<p>Bóg odpowiedział na to wołanie i wzbudził jako sędziego kobietę, Deborę, która wspólnie z Barakiem, wjownikiem z pokolenia Neftalego, wyzwoliła Izrael i pokonała Jabina. Debora była nauczycielką, rozjemcą i prorokinią. Barak miał był głównym wyzwolicielem Izraela i to on miał pokonać potężnego Siserę.</p>
<p>Barak miał jednak nieco zbyt słabą wiarę i zaufanie do Boga. Nie chciał iść do walki bez Debory u swojego boku; i zgodnie z proroctwem Debory Pan wydał później Siserę w ręce kobiety, Jael. Wódz Kananejczyków nie zginął w walce z siłami Baraka, lecz został przechytrzony i zabity przez odważną kobietę w jej namiocie.</p>
<p>Nie będziemy czytać całego 4 rozdziału Ks. Sędziów, ale możemy zwrócić uwagę na <strong><u>wersety 6-10</u></strong>. Kolejne wersety opisują ogólnie przebieg wydarzeń, zwycięstwo Żydów i śmierć Sisery z ręki żony Chebera Kenity. Rozdział 5 zawiera pieśń Debory, która opowiada o wielkim zwycięstwie. Ta pieśń zawiera wielkie uznanie Debory dla tych, którzy odważnie przyszli walczyć z potężnym Siserą, który miał do dyspozycji prawie tysiąc żelaznych rydwanów.</p>
<p>Werset 2 – „Skoro wodzowie w Izraelu stanęli na czele, a lud dobrowolnie się ofiarował do walki, błogosławcie Pana!” w. 9 – „Moje serce zwraca się do wodzów izraelskich i <strong>do tych z ludu, co dobrowolnie ofiarowali się do walki: </strong>błogosławcie Pana!”</p>
<p>W tej pieśni Debora wysławia tych, którzy dobrowolnie się stawili. Inni Izraelici zostali jednak skarceni za ich brak ducha i rezygnację z walki o wspólną sprawę.</p>
<p>Sędz. 5:15 – fragment pieśni – „Z Deborą są możni z Issaszara, a jak Issaszar, tak i Barak jest w dolinie, idąc w jego ślady. <strong><u>A nad strumieniami Rubena zastanawiają się długo. </u>Czemuż to siedzisz między stajniami, słuchając ryku trzód? </strong>Nad strumieniami Rubena zastanawiają się długo; Gilead za Jordanem spoczywa, a czemu Dan przebywa na okrętach? Aser pozostaje nad brzegiem morza, mieszkając w swych portach bezpiecznie”.</p>
<p>Ten fragment to piękna, ale smutna poezja. Gdy część Izraela walczy, Ruben odmawia i siedzi między dwiema oborami, słuchając głosu trzody. Wybiera ciepłe, bezpieczne miejsce, nie wybiera obozu wojskowego (komentujący piszą, że może te dwie obory to symbol dwóch skłóconych stronnictw, frakcji w pokoleniu Rubena). Tereny Dana i Asera leżały na wybrzeżu Morza Sródziemnego. Dan tłumaczy się tym, ze nie mogli zostawić okrętów bez opieki i że nie mogli zaprzestać handlu morskiego. Aser tłumaczy, że musi zostać w domu i naprawiać wyrwy, które morze zrobiło w kilku miejscach na brzegu.</p>
<p><strong>Przypomina się tutaj kilka fragmentów Nowego Testamentu, bo przecież szukamy w tej historii lekcji dla nas.</strong> Jest przypowieść naszego Pana o zaproszeniu na ucztę, kiedy wszyscy zaproszeni <u>„zaczęli się jednomyślnie wymawiać”</u> (Łuk. 14:18). Może przeczytajmy Łuk. 14, od w. 18:<strong> „Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. </strong>Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego! Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego! Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść.” Później podobnie gorzko napisał apostoł Paweł w Liście do Filipian 2:21 – <strong>„Bo wszyscy swoich rzeczy szukają, a nie tych, które są Jezusa Chrystusa.”</strong> (BG) <u>Inne tłumaczenia:</u> „Wszyscy myślą tylko o swoich własnych interesach” (BW-P) „Krzątają się wokół własnych spraw” (EIB-LIT).</p>
<p>Najbardziej jednak w całej pieśni Debory potępione zostało <u>miasto Meroz</u>, a na jego mieszkańców anioł rzuca klątwę. Sędz. 5:23 – <strong>„Przeklinajcie Meroz! – rzekł anioł Jahwe – bardzo przeklinajcie jego obywateli, bo nie przybyli na pomoc Jahwe, na pomoc Jahwe wśród bohaterów.” </strong></p>
<p><strong>Co wiemy o Meroz?</strong> To miasto leżało blisko miejsca, gdzie rozgrywała się bitwa. Dokładne położenie jest nieznane. Jego mieszkańcy mieli pewnie dobrą okazję, by w szczególny sposób przysłużyć się wspólnej sprawie Izraela. <strong><u>Mogli pomóc, ale odrzucili tę możliwość.</u></strong> Może bali się rydwanów Jabina; może woleli bezpiecznie spać; może chcieli, żeby to inni walczyli w ich interesie. Bóg nie potrzebował ich pomocy, wygrał bitwę bez nich, ale oni odrzucili ofertę.</p>
<p>Gdyby przyjęli tę możliwość, mogliby pomóc Bogu i pomóc swoim braciom w zdobyciu zwycięstwa dla całego Izraela. Byli jednak samolubni, tchórzliwi, obojętni i nie dbali o Pana, Jego sprawę i całego Izraela. Mieli ducha o nazwie: <strong>„niech zrobią to inni”</strong>, a <u>Bóg i Chrystus patrzą na takie osoby, jakby były one przeciwko, nawet jeśli nie walczą przeciw Bogu</u>. Mat. 12:30 – <strong>„Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie [mówi Jezus], i kto nie zbiera ze mną, rozprasza.” </strong></p>
<p>Z pieśni Debory dowiadujemy się jakich metod Bóg użył w tej bitwie. Z łaski Bożej była <strong>ulewa</strong> i <strong><u>potok Kiszon wystąpił z brzegów.</u></strong> Ten potok ma długość ok. 37 km, licząc od źródeł na wzgórzach Gilboa, biegnie przez wąskie wąwozy aż do morza. <strong><u>Zwykle w porze letniej jest suchy i korytem rzeki mogły poruszać się rydwany.</u></strong> Kiedy jednak popłynęła woda, rydwany zostały zmiecione, a w innych miejscach ugrzęzły w błocie. <strong><em>Cała siła Sisery: 900 rydwanów przepadło. </em></strong></p>
<p>Sprzyjało to Izraelitom, którzy doszczętnie zniszczyli Kananejczyków. Sisera uciekał pieszo, a Meroz mogło leżeć na drodze jego ucieczki; być może mieszkańcy Meroz nie chcieli go złapać, bo następny werset mówi, że dopiero odważna Jael, żona Chebera Kenity (a więc nie-Żyda) podstępem uśpiła czujność Sisery, a potem zabiła wodza Kananejczyków.</p>
<p>W artykule pt. <strong>„Pierwsza bitwa Armagieddonu”</strong> (R-5604) brat Russell po opisaniu tej historii napisał: „Jael nie była chrześcijanką, nie była spłodzona z Ducha Świętego, nie była pouczona w szkole Chrystusowej, i przeto, cokolwiek mogłoby być o niej mówione, nie miałoby żadnego związku z chrześcijanami, którzy postępują według prawa Ducha Chrystusowego, <strong><u>prawa miłości</u></strong>.</p>
<p>Nadmieniamy też, że żaden z Żydów nie był w takim samym stosunku z Bogiem i Jego zamiarami, jakie mają prawdziwi chrześcijanie. <strong><u>Ich walka cielesna wyobraża [jednak] naszą walkę …</u></strong><u> przeciwko słabościom i pożądliwościom ciała. Pamiętajmy także, że śmierć Sysary i jego armii nie pogrążyła ich w miejscu wiecznych mąk, lecz była jedynie przejściem, przez które „przyłączeni byli do ojców swoich” – „zasnęli z przodkami swymi”. Od tego czasu oni nie wiedzieli o niczym, i nie będą wiedzieć aż nastanie czas przebudzenia</u>; i to przebudzenie Bóg łaskawie uplanował, aby nastąpiło po objęciu przez Mesjasza panowania nad światem, i przez ustanowienie Jego królestwa, gdy zburzone będzie królestwo szatana i panowanie grzechu i śmierci.”</p>
<p>Spójrzmy więc na tę historię jako symbol naszej duchowej walki. Wiemy, że jako chrześcijanie posiadamy wielu przeciwników, tak jak wiele było narodów w ziemi Kanaan. Poza walką z szatanem i światem, główna walka toczy się w naszych umysłach i sercach, z wadami, które w cudzysłowie <strong>„mieszkają w tej ziemi”</strong>.</p>
<p>Walka toczy się też za prawdą i przeciwko błędowi. Za czystością i przeciwko brudowi. Za wolnością Chrystusa, przeciwko niewoli szatana.</p>
<p><strong>Dlaczego więc czasami odmawiamy walczyć?</strong> Czemu miasto Meroz nie stanęło do bitwy lub czemu nie złapało wodza Kananejczyków? Jest kilka możliwości, co mogliby powiedzieć mieszkańcy Meroz i co my czasami mówimy.</p>
<p><strong>Mieszkańcy Meroz mogli powiedzieć (i my czasami mówimy):</strong></p>
<p>&#8211; że <strong>„walka jest za trudna…”</strong>; to nie zgadza ze Słowem Bożym, bo w 1 Jana 5:3 czytamy: „albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, <u>a przykazania Jego nie są ciężkie</u>”; ale nam czasami wydają się BARDZO trudne…</p>
<p>&#8211; że<strong> „walka nie leży w ich naturze, że to zbyt negatywne”</strong>; ale jak napisał ap. Paweł do Tymoteusza <u>bez walki w dobrych zawodach o wiarę, nie można zdobyć życia</u></p>
<p>&#8211; że<strong> „boją się walki”</strong>; ale przecież Bóg byłby z nimi w tej walce, jest to więc brak wiary; sytuacja podobna do Elizeusza i jego sługi. Tylko Elizeusz widział, że po ich stronie jest niewidzialna armia aniołów; to z tej historii mamy piękny werset „Nie bój się, bo więcej jest tych, którzy są z nami, niż tych, którzy są z nimi.” i wysłuchana modlitwa: „Panie, otwórz jego oczy, aby przejrzał.” (2 Król. 6:16-17)</p>
<p>&#8211; że <strong><em>„po prostu teraz nas to nie obchodzi, mamy inne sprawy”</em></strong></p>
<p>&#8211; że <strong>„zrobimy to, co będziemy chcieli zrobić”</strong>; taka myśl pokazuje już, że ktoś nie podąża za Panem, bo nasz Pan w Ew. Jana 8:29 powiedział: „A Ten, który mnie posłał, Ojciec, jest ze mną: nie pozostawił mnie  samego, <u>bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba</u>”. <strong>Chrześcijanin powinien szukać woli Pana, nie swojej.</strong></p>
<p>&#8211; że „nie powiedziano nam wprost…”, jednak List do Rzym. 16:2 mówi, by wspierać siostry i braci <strong>„w każdej [dobrej] sprawie”</strong>; a to na pewno dobra sprawa, gdy wierni walczą o prawdę i jej ducha</p>
<p>&#8211; <strong>mogli dalej powiedzieć</strong> że <strong>„lud Boży nie potrzebuje ich pomocy”</strong>, że inni dobrze sobie radzą, ale to nie prawda i nie jest to Boskie myślenie, bo według Listu do Efezjan 4:16 pod jedną Głową – Chrystusem – <strong>każdy członek ciała ma się przyczyniać do budowania siebie i drugich w miłości i prawdzie; <u>każdy</u></strong></p>
<p>&#8211;  że <strong>„jesteśmy tacy mali i słabi, że nie będzie nas brakowało na polu bitwy”</strong>, ale apostoł Paweł w 1 Kor. 12:22 mówi: „Przeciwnie: Niezbędne są dla ciała [właśnie] te członki, które uważamy za słabsze”</p>
<p>&#8211; a może mogli powiedzieć, że <strong>„jesteśmy przyjaciółmi wroga” </strong>i dlatego nie będziemy z nim walczyć? List Jakuba 4:4 – „Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.”</p>
<p><strong>We Francji pewnemu królowi, </strong>a był to Ludwik XII przypisuje się takie powiedzenie: <strong>„Niech George to zrobi”</strong>. Wspomniany <strong><em>George</em></strong> czyli [żorż] to Georges d’Amboise [żorż dombłaz], który był zarządcą i pierwszym ministrem króla, a ten we wszystkim się nim wyręczał. Później było to takie powiedzonko na dworze, gdy ktoś czegoś nie chciał zrobić. <strong>„Niech George to zrobi”</strong>.</p>
<p>A może czasami my też mówimy: <strong>„Niech George to zrobi”</strong>? Może jesteśmy czasami jak pokolenie Rubena, które woli zostać przy oborze lub jak pokolenie Dana, które miało swoje własne interesy na morzu? Nie zarzucam tego nikomu, przeciwnie widzę wiele przykładów, że często jest inaczej. Czy jednak ten duch wymówek jest dobry? I czy my jesteśmy aż tak nic nie warci albo z drugiej strony czy te nasze „interesy na morzach” są aż takie ważne? <u>Nikt z nas nie jest doskonały, ale z drugiej strony każdy jest potrzebny i każdy może coś zrobić dla Pana, Prawdy i braci. </u></p>
<p>Wielu z ludu Bożego posiada dosyć dużo talentów i możliwości służby, ale nie korzysta z nich. A to niestety nie wystarcza, żeby być naśladowcą Jezusa.<br />
Bo wiara bez uczynków okazuje się martwa.</p>
<p>Nie będziemy tutaj czytać długich fragmentów, ale jest ciekawy reprint 1255 po angielsku i mocny podtytuł:<strong> „KTO JEST PO STRONIE PANA?”</strong>. Brat Russell pisze w nim – cytuję: „Bierne zainteresowanie tym pytaniem nie jest wystarczające (…) To nie jest czas, by wymigać się od pytania lub bez przekonania przyglądać się walce między prawdą a błędem, zadowalając się tym, że sam widzisz prawdę jasno”; „W obecnym konflikcie: ci, którzy nie podniosą serca, pióra, głosu i każdego posiadanego talentu, po stronie Pana, nie będą zaliczeni do zwycięzców, którzy osiągną zwycięstwo pod kierownictwem Pana.”; <strong><u>„Przebudzeni, nałóżcie całą zbroję Bożą i podążajcie za Barankiem, gdziekolwiek idzie.”</u></strong></p>
<p><strong>Jest wiele wezwań, które Bóg wysyła do ludu Bożego, wymieńmy niektóre: </strong></p>
<p>&#8211; pierwsze i główne to wezwanie do posłuszeństwa Ewangelii; czyli do świętości i do <strong><u>rozwijania podobieństwa Chrystusowego</u></strong>. Nie ma niczego ważniejszego niż to. Apostoł Paweł zarzuca braciom w Liście do Hebrajczyków 12:4 – <u>„Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi w walce przeciw grzechowi”. </u></p>
<p>&#8211; drugie wezwanie dotyczy<strong> <u>głoszenia Ewangelii</u></strong>. Dla apostoła Pawła życie było mniej ważne niż wydanie świadectwa o dobrej nowinie. <strong>Czy my tak patrzymy na Słowo Boże?</strong> Czy mamy takie poczucie, taką gorliwość, o których mówił nasz Pan, gdy napominał uczniów: <u>„Nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!”</u> (Łuk. 10:4). Ten werset, by nikogo w drodze nie pozdrawiać, znaczy by nie dać komukolwiek wokół zatrzymać nas w prowadzonej pracy dla Pana. <em>(Odnosi się to bardziej do pewnego wschodniego zwyczaju długiego goszczenia pielgrzymów… Nie chodzi o dobre słowo, lecz jest to pytanie: <u>na co przeznaczam swój czas?</u>)</em></p>
<p>&#8211; ale jest też wezwanie trzecie, <strong>do dobroci dla drugich </strong>(musimy uczyć się to właściwie godzić, korzystać z Biblii i z naszego sumienia)<strong>,</strong> Gal. 6:10 – <strong><u>„A zatem dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze”</u></strong>. To proste wezwanie mówi wszystko. Nie trzeba mieć dużo, żeby być dobrym i czynić dobro.</p>
<p>Pytanie: <u>czy my z serca mamy takie poczucie, że ludzie wokół to bliźni?</u> Bo przecież czy są dziś naszymi braćmi w Panu Jezusie i w Prawdzie Bożej czy też nie, to są nasi bracia i siostry jako ludzie. Czy po drodze na zebranie jesteśmy gotowi się zatrzymać i komuś pomóc? <strong><em><u>Czy może czekamy aż George to zrobi…? </u></em></strong></p>
<p>&#8211; wezwanie czwarte, do pracy lokalnej, można powiedzieć, do „pracy u podstaw”. <strong>Jaka może być nasza praca? </strong>Może to wychowanie dziecka, kochanie żony, szanowanie męża; życie nie zawsze jest takie jak sobie wyobrażaliśmy; <strong><u>ale dobry uczynek w trudnym, biednym, prostym życiu błyszczy czasami jak diament. </u></strong></p>
<p>To światło, które świeci z życia wierzacego, stanie się kiedyś strzałą w ręku Boga, w jego kołczanie jak czytamy w <strong>Ps. 127:5.</strong> Kto żyje dla Boga w małych sprawach, będzie żył dla Boga w wielkich rzeczach. Jedną z zasad Johna Wesleya było: <u>„Napraw swoje ubranie, inaczej nigdy nie doczekam się, żebyś naprawił swoje życie. Oby nikt nigdy nie widział obdartego metodysty.”</u> Małe sprawy są ważne.</p>
<p>&#8211; wezwanie piąte, to <u>wezwanie do modlitwy</u>. 1 Tes. 5:17 – „Nieustannie się módlcie”. Drodzy Bracia i Siostry, czasami słyszymy o różnycach Epafrasach, wojownikach w modlitwie, ale może w jakimś stopniu my też możemy dołączyć do tej armii modlitewnej?</p>
<p><strong>Tych wezwań jest więcej, ale my dobrze je znamy.</strong> To, co ważne, to że bezczynność i obojętność, które zgubiły miasto Meroz, to grzechy także dzisiaj, i będą to największe grzechy w tysiącleciu. Symboliczne kozły tysiąclecia zostaną osądzone z tego, czego nie zrobili. List Jakuba 4:17 –<u> „Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy.” </u></p>
<p><strong>Nie trzeba zdradzać Pana, żeby został przeklętym.</strong> Wystarczy tylko neutralność w sporze, który się toczy.</p>
<p>Mat. 12:30 – <strong>„Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie [mówi Jezus], i kto nie zbiera ze mną, rozprasza.”</strong> Wielu pragnie błogosławieństw Pana, ale nie chcą zapłacić żadnej ceny. <u>A prawda jest taka, że jeśli nie zaryzykujesz tego, co masz, to i tak to stracisz.</u> Mat. 16:25 – „Bo kto chce zachować swe życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.”</p>
<p>Jeden z mocniejszych fragmentów jakie znam z literatury biblijnej pochodzi z „Teraźniejszej Prawdy” nr 495, s. 63:</p>
<p><strong>Myślę, że można ten fragment określić jako poruszający</strong> (tak naprawdę ten tekst pojawił się już w roku 1960 w angielskim „Sztandarze Biblijnym”) –<br />
„[PODTYTUŁ:] <strong>GDZIE BYŁEŚ?</strong> Obojętność, opieszałość i unikanie odpowiedzialności za Prawdę i jej służenie to wrogowie uzyskania przez nas celu jakim jest Królestwo. Naprawdę jest to pytanie, które każdy żołnierz Krzyża powinien sobie zadać. Gdzie byłeś, gdy Wódz twojego zbawienia zwoływał ochotników, a inni stawiali się do walki? Gdzie byłeś, gdy inny żołnierz upadł pokonany lub ranny w bitwie? Czy byłeś przy nim, by udzielić mu potrzebnej pomocy? Gdzie byłeś, kiedy towarzysz zmęczył się i osłabł w odpowiednim rozbieraniu Słowa Prawdy (2 Tym. 2:15)? Czy byłeś przy nim, by podnieść jego dłonie i wzmocnić jego omdlałe kolana (Żyd. 12:12)? Gdzie byłeś, gdy toczyły się zacięte walki i były potrzebne wszelkie zasoby? Czy byłeś zajęty głównie sprawami osobistymi, rodzinnymi i nieistotnymi, czy niestrudzenie zaangażowany w „dobry bój wiary” (1 Tym. 6:12)?</p>
<p>W obecnym wielkim czasie ucisku, który rozpoczął się w 1914 r. (Dan. 12:1, Mat. 24:21 zob. Nadszedł czas, s.101,104), rozgrywa się „walka wielkiego dnia Bożego” (Obj.16:14). <strong>Gdzie stoisz, po stronie grzechu i błędu, czy po stronie sprawiedliwości i prawdy? Czy walczysz mądrze i rzetelnie po stronie Prawdy, odkupując czas i sprawiając, by liczył się każdy cios, czy walczysz dla Pana tylko częściowo, jako ten, co „wiatr bije” </strong>(Ef. 5:16,17, 1 Kor. 9:26)? Czy jesteś uwikłany w ziemskie troski i powaby, czy „cierpisz złe jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa” (2 Tym. 2:3,4)? Może nużysz się czynieniem dobra, zapominając iż będziemy żąć w słusznym czasie, jeśli nie osłabniemy (Gal. 6:9)? Gdzie będziesz, gdy zwycięscy żołnierze Krzyża zbiorą się z radością przybywając do swojego domu i śpiewając pieśni triumfu? <u>Czy będziesz tam?</u>”</p>
<p>Nie ma chyba nikogo, kto nie chciałbym tam być. Tylko jak się tam znaleźć? Jedna z prostych zasad jest taka: <strong>„Zrób, co możesz, z tym, co już masz”</strong>. Jako ludzie szukamy wielkich rzeczy i patrzymy, czego nam brakuje, a co gdyby patrzeć raczej na to, co mamy w rękach?</p>
<p>Mojżesz miał tylko pasterską laskę, Dawid miał procę i pięć kamyków, Maria miała perfumy, Tabita umiała szyć ubrania, nasz Pan miał miskę z wodą i dał niesamowity przykład służby. Kiedy Mojżesz chodził ze stadami jako pasterz trzód Jetra, Bóg nie zapytał go: <strong><em>Mojżeszu, czego ci brakuje? </em></strong>Ale: <strong><u>Mojżeszu, co masz w ręku swoim?</u></strong></p>
<p>Nie bądźmy jak mieszkańcy Meroz. Stańmy do walki, gdziekolwiek jesteśmy. A na końcu, w Królestwie Bożym, dołączymy do chóru Debory i Baraka, będzie to pieśń zwycięstwa, w którym mieliśmy swój udział.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/przeklete-miasto-meroz/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">8967</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Duchowy rozwój chrześcijanina (Psalm 1)</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/duchowy-rozwoj-chrzescijan-psalm-1/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=duchowy-rozwoj-chrzescijan-psalm-1</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/duchowy-rozwoj-chrzescijan-psalm-1/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Oct 2019 19:47:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[2 list piotra]]></category>
		<category><![CDATA[agape]]></category>
		<category><![CDATA[apostoł piotr]]></category>
		<category><![CDATA[braterska życzliwość]]></category>
		<category><![CDATA[cierpliwość]]></category>
		<category><![CDATA[cnota]]></category>
		<category><![CDATA[drzewo nad strumieniem]]></category>
		<category><![CDATA[duchowy rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[księga psalmów]]></category>
		<category><![CDATA[męstwo]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[miłosierdzie]]></category>
		<category><![CDATA[nadzieja]]></category>
		<category><![CDATA[naśladowanie chrystusa]]></category>
		<category><![CDATA[panowanie nad sobą]]></category>
		<category><![CDATA[pobożność]]></category>
		<category><![CDATA[powściągliwość]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaźń]]></category>
		<category><![CDATA[psalm 1]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój chrześcijański]]></category>
		<category><![CDATA[samokontrola]]></category>
		<category><![CDATA[samorozwój]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>
		<category><![CDATA[łaska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=5026</guid>

					<description><![CDATA[Czy budowa i wzrost drzewa owocowego może mieć jakiś związek z rozwojem duchowym chrześcijanina? Dariusz Drzewiecki twierdzi, że tak i porównuje z sobą te procesy na podstawie dwóch fragmentów Pisma Świętego &#8211; Psalmu 1:1-3 oraz 2 Listu Piotra 1:5-7. Zachęcamy do przesłuchania wykładu z niedzieli, 13 października 2019 roku! Dla osób, które wolą czytać niż <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/duchowy-rozwoj-chrzescijan-psalm-1/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy budowa i wzrost drzewa owocowego może mieć jakiś związek z rozwojem duchowym chrześcijanina? Dariusz Drzewiecki twierdzi, że tak i porównuje z sobą te procesy na podstawie dwóch fragmentów Pisma Świętego &#8211; Psalmu 1:1-3 oraz 2 Listu Piotra 1:5-7. Zachęcamy do przesłuchania wykładu z niedzieli, 13 października 2019 roku!</strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/IwP4AxGfeDA?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong><span style="color: #0000ff;">Dla osób, które wolą czytać niż słuchać, dołączamy szeroki konspekt w wersji tekstowej.</span></strong></p>
<p>„Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą niegodziwych, nie stoi na drodze grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców; Lecz ma upodobanie w prawie PANA i nad jego prawem rozmyśla we dnie i w nocy. Będzie on bowiem jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, które wydaje swój owoc w swoim czasie; jego liść nie zwiędnie i wszystko, co robi, powiedzie się.”<br />
&#8211; Psalm 1:1-3</p>
<p>Drzewo opisane w pierwszym Psalmie odnosi się do jednostki oddanej Bogu. Drzewo zasadzone nad wodami rzek z reguły ma w sobie wiele życia, ponieważ ma dostęp do wody i dużo jej wchłania. To samo drzewo, jeśli zostałoby przesadzone na pustynię, szybko by uschło z braku wody.</p>
<p>Tak też jest z dzieckiem Bożym. Tylko wtedy, kiedy ma dostęp do rzecznych wód prawdy, ksiąg Biblii, może duchowo wzrastać, a im więcej prawdy wchłania i używa, tym więcej uzyskuje witalności.</p>
<p>Zanim wyrośnie drzewo, musi być nasienie, a to nasienie musi być zasiane w przygotowaną ziemię.</p>
<p>W przypowieści o siewcy nasz Pan mówił o różnych rodzajach ziemi i powiedział, że dobrą ziemią jest czyste i uczciwe serce. Przygotowywanie ziemi oznacza proces, dzięki któremu uświadamiamy sobie, że nie możemy się podobać Panu i dlatego potrzebujemy Zbawiciela.</p>
<p>Tak więc ziemią, w którą nasienie jest siane, jest usprawiedliwiony umysł i serce. Nasieniem, jak wyjaśnił Jezus jest słowo Królestwa, wesoła nowina, że królestwo Chrystusa ma być ustanowione na ziemi.</p>
<p>Jeśli nasienie zostanie przyjęte do czystego i uczciwego serca, od razu zaczyna zapuszczać korzenie i kiełkować. Korzeń przedstawia wiarę dziecka Bożego.</p>
<p>Są dwa akty wiary: wiara usprawiedliwienia i wiara poświęcenia. Rzym 5:1<br />
Pierwszy akt wiary, przez który jesteśmy usprawiedliwiani, jest przygotowaniem ziemi, serca. Jeśli nasienie, słowo, wesoła nowina Królestwa zostanie właściwie przyjęta do takiego serca i zapuści tam korzeń, następuje oświecenie duchem świętym.</p>
<p>Korzeń jest drugim aktem wiary, wiary poświęcającej. to mały początek… Kiedy nasienie drzewa owocowego zostanie zasiane, wypuszcza z korzenia malutkie odrośla, aby wchłaniały wodę i różne minerały, czy elementy ziemi, które zostały rozpuszczone przez wodę. Wkrótce ponad ziemią ukazuje się niewielka łodyżka.</p>
<p>Ta niewielka łodyżka wypuszcza małe gałązki, które, tak jak korzeń i łodyżka, stają się z roku na rok coraz grubsze i silniejsze. Kiedy gałęzie wypuszczają liście i ostatecznie pąki, kwiaty i owoce, mamy dojrzałe drzewo owocowe.</p>
<p>Rozważmy teraz szczegółowo różne części drzewa i porównajmy je z różnymi etapami w rozwoju chrześcijanina, jak zostało to naszkicowane w 2 Liście Piotra 1:5-7.</p>
<p>Pierwszą z łask jest korzeń wiary. Tak samo jak z korzeniem drzewa, jego odrośla na początku są małe i delikatne, lecz rozrastają się i rozszerzają we wszystkich kierunkach w miarę, jak rozwijamy w sobie ducha Bożego. Korzeń ma dwie funkcje:</p>
<p>(1) Jest tą częścią drzewa, która <em>trzyma się ziemi</em>&#8230; Tak samo jest z naszą wiarą. Wiara jest tą częścią, która trzyma się ziemi &#8211; usprawiedliwionego serca, czyli woli. Na początku, kiedy wiara jest mała, słaba, z łatwością moglibyśmy być z niej wykorzenieni, gdyby Pan nie troszczył się o nas na tym, tak jak i na każdym innym etapie.</p>
<p>Wraz z naszym duchowym rozwojem stopniowo różne gałęzie naszej wiary rozrastają się i rozciągają tak, aby mocniej uchwycić się naszych serc. Niektóre z nich chwytają się tej części naszego serca, czyli woli, która reguluje nasze myśli tak, że coraz bardziej myślimy tak, jak Jezus;</p>
<p>inne chwytają się tych części naszego serca, czyli woli, które regulują naszą mowę i ogólne postępowanie tak, że stopniowo zaczynamy mówić tak jak mówił Jezus i &#8222;kroczyć&#8221; tak jak on &#8222;kroczył&#8221;.</p>
<p>Im bardziej wzrasta nasza wiara i im mocniej chwyta się naszego serca, tym lepiej jesteśmy w stanie oprzeć się atakowi przeciwnika.</p>
<p>Wiara jest fundamentalną wielką łaską, bez której niemożliwy byłby nasz wzrost. &#8222;Bez wiary nie można podobać się Bogu&#8221;.</p>
<p>(2) Następną funkcją korzenia drzewa jest <em>wchłanianie wody z ziemi oraz różnych ziemskich, czyli mineralnych, pierwiastków zawartych w ziemi, które mogą być rozpuszczone przez wodę i użyteczne do wzrostu drzewa</em>. Woda stanowi 3/4 masy większości roślin, a tym samym jest niezbędna.</p>
<p>Jeśli drzewo zostałoby jej pozbawione, zaczęłoby usychać. Pochodząc ze &#8222;strumieni wód&#8221;, nad którymi drzewo jest zasadzone, woda sączy się przez ziemię wyszukując różne ziemskie pierwiastki, które w niej się znajdują i je rozpuszcza po trochu, a potem zostaje wchłonięta przez korzeń.</p>
<p>Wszystka woda, jaka bierze udział w budowie drzewa przenika przez korzeń; żadna jej część nie przenika żadnym innym sposobem, nawet przez liście. Rzeczne wody, przedstawiają różne księgi Biblii, a woda prawdy sączy się z nich do naszych serc przez środki przekazu, którymi są nasze oczy i uszy. Kiedy przeniknie do naszych serc, wyszukuje naturalne pierwiastki znajdujące się w nich i stopniowo je rozpuszcza.</p>
<p>Jednym z tych pierwiastków jest ambicja, która doprowadza doczesnego człowieka do starania się być wielkim w oczach tego świata, zdobyć dla siebie dobre imię, zgromadzić bogactwa, itd. Jakkolwiek mogłoby to być upragnione z światowego punktu widzenia, to jest złą zasadą, gdy dotyczy dziecka Bożego; lecz kiedy prawda dostanie się do jego serca, naturalny pierwiastek ambicji zostaje stopniowo rozpuszczony i podczas przenikania razem z wodą zmieniają się jej właściwości,. Tak zmieniona ambicja pobudza nas do wysiłków podobania się Bogu, bez względu na to, co ludzie mogą sobie pomyśleć; pobudza nas do składania skarbu dla siebie w niebie, , abyśmy mogli być uznani za godnych naśladowców Jezusa Chrystusa, a w przyszłości w królestwie również wielbić Boga i pomagać w błogosławieniu wszystkich narodów ziemi.</p>
<p>Innym naturalnym pierwiastkiem, jaki wielu z nas posiada w mniejszym lub większym stopniu jest wojowniczość. Światowy człowiek, który ma cechę wojowniczości może być bardzo nieprzyjemny, lecz kiedy taki człowiek staje się poświęconym w Chrystusie, prawda wyszukuje naturalną wojowniczość w jego sercu i stopniowo ją rozpuszcza, a kiedy zostaje wchłaniana przez wiarę dziecka Bożego przeradza się w duchową wojowniczość.</p>
<p>Ta zaleta jest jedną z najwspanialszych cech, jakie człowiek Boży może posiąść, bowiem właściwie skierowana umożliwia mu walczenie ze światem, szatanem i ciałem, a więc prowadzenie dobrego boju wiary.</p>
<p>Światowy człowiek używa swojej wojowniczości do walki z drugimi we własnym interesie; człowiek Boży używa swojej wojowniczości do walki ze sobą dla dobra drugich. Wszyscy musimy posiąść tę cechę&#8230; A zatem, korzeń przedstawia naszą wiarę, i właśnie tak jak korzeń jest jedyną częścią drzewa, która wchłania wodę, tak samo człowiek Boży przyjmuje prawdę tylko w jeden sposób, a mianowicie, przez swoją wiarę. Jeśli komuś brakuje wiary, nie będzie w stanie przyjąć prawdy.</p>
<p>Cóż jest takiego w korzeniu, co umożliwia mu wchłanianie wody wraz z rozpuszczonymi ziemskimi pierwiastkami?</p>
<p>Są to soki roślin, a proces wchłaniania nazywa się endosmozą. Endosmoza to naturalne prawo, dzięki któremu, kiedy rzadszą ciecz oddziela od gęstszej porowata przegroda, gęstsza wchłania tę rzadszą. Soki są gęstsze niż woda w ziemi i dlatego przez korzeń wchłaniają rozpuszczone ziemskie pierwiastki.</p>
<p>Podobnie Duch Święty (reprezentowany przez soki), przez duchowy proces odpowiadający endosmozie wchłania wodę prawdy razem z naturalnymi pierwiastkami rozpuszczonymi przez prawdę; wchłanianie to odbywa się przez naszą wiarę,.</p>
<p>W ten sposób miara Ducha Świętego stopniowo wzrasta w Ludzie Bożym, i tak jak soki nie tylko karmią korzeń, lecz wstępują wyżej do innych części drzewa karmiąc je, tak samo Duch Święty w ten sposób wzmocniony w odpowiedniej mierze i sile rozwija nie tylko naszą wiarę, lecz równocześnie inne łaski. Kiedy nasienie zostanie posiane i zapuści korzeń, początkowo nikt o tym fakcie nie wie.</p>
<p>Dopiero wtedy, gdy korzeń wypuści łodygę i ukaże się ona ponad ziemią możemy powiedzieć: &#8222;Och! Jakieś nasienie zostało tu posiane i zapuściło korzeń&#8221;. Łodyga jest jego pierwszą widoczną oznaką.</p>
<p>To nas doprowadza do drugiego punktu. Apostoł Piotr mówi: &#8222;Przydajcie do wiary waszej cnotę&#8221;. Słowo oddane tu jako &#8222;cnota&#8221; właściwie przetłumaczone znaczy &#8222;męstwo&#8221;.</p>
<p>Kiedy stawiamy nasze ciała ofiarą żywą Panu, korzeń wiary, pierwszy krok w rozwoju chrześcijanina, jest w naszych sercach, ale na początku nikt, z wyjątkiem nas samych, o tym nie wie.</p>
<p>Dopiero kiedy przydamy do naszej wiary męstwo, inni dowiadują się, iż Słowo Prawdy zapuściło w nas korzenie. Męstwo jest pierwszą widoczną manifestacją Nowego Stworzenia. Jeśli nie rozwiniemy męstwa, nasza wiara umrze; tak samo, jak w przypadku naturalnego nasienia, jeśli nie pojawi się łodyga, korzeń umrze.</p>
<p>Co oznacza zaleta męstwa? Oznacza ona odwagę naszej wiary.</p>
<p>Kiedy przydajemy do naszej wiary męstwo, to nie tylko wierzymy w naszym sercu, lecz także wyznajemy naszymi ustami, iż Jezus jest naszym Panem, a to właśnie dzieje się wtedy, kiedy zaczynamy mówić o tym ludziom i okazywać to w naszym codziennym życiu i postępowaniu, inni dowiadują się, że jesteśmy chrześcijanami.</p>
<p>Cnota, czy też męstwo, jest tą łaską, która umożliwia nam dawanie Prawdy innym i kształtowanie własnego życia według jej zasad oraz trwanie w obu pomimo przeciwności, a także powtarzających się niepowodzeń.</p>
<p>Na początku, kiedy jesteśmy zaledwie młodymi roślinami, uginamy się przy każdym podmuchu wiatru przeciwności, lecz po pewnym czasie, gdy stajemy się dojrzalsi, jesteśmy w stanie przeciwstawić się każdej burzy, jaka tylko mogłaby zaatakować naszą wiarę w Boga i jego Prawdę.</p>
<p>Przydajcie do cnoty umiejętność</p>
<p>Kiedy zaczynamy mówić innym o Prawdzie, wkrótce stwierdzamy, że nie umiemy wytłumaczyć jej tak jasno, jakbyśmy sobie tego życzyli, a na pytania nam stawiane nie umiemy odpowiedzieć.</p>
<p>Na skutek tego wielokrotnie będziemy powracać do strumieni Prawdy, aby odświeżyć swoją pamięć i do naszego męstwa dodać wiedzę. …</p>
<p>Ponadto, kiedy zaczynamy kształtować swoje życie zgodnie z wolą Bożą, różne doświadczenia niepowodzenia, i wiele innych prób i trudności, z którymi z pewnością zetkniemy się na wąskiej drodze, ustawicznie będą nas odsyłać do Słowa Bożego po instrukcje, jak również po pocieszenie i napomnienie.</p>
<p>Jak jest wiele gałęzi na dobrym drzewie, tak wiele gałęzi wiedzy wymaga rozwoju przez prawdziwego chrześcijanina, który pragnie się przystosować do obrazu Chrystusowego.</p>
<p>Usiłując poznać Boga, Jego chwalebny charakter i Jego wspaniały plan oraz Chrystusa, prawdziwy chrześcijanin stwierdza, że potrzebne i przyjemne jest rozwijanie gałęzi wiedzy dotyczącej proroków, Apostołów i pozostałych świętych Starego i Nowego Testamentu, jak również jeszcze innych gałęzi, odnoszących się do łask ducha i niezmiernie wielkich i cennych obietnic Bożych.</p>
<p>Oprócz tych jest jeszcze wiele innych!, włączając niżej położone gałęzie wiedzy, mające związek ze sztuczkami diabła i różnorodnymi pokusami , które przychodzą ze strony świata i ciała.</p>
<p>Musimy się starać o to, abyśmy mogli powiedzieć razem z Apostołem Pawłem: &#8222;Albowiem zamysły jego (szatana) nie są nam tajne&#8221;. Jeśli ktokolwiek uważa, że nie ma potrzeby znać podstępów diabła, nie zostanie przed nimi w porę ostrzeżony, a przez to nie zdoła się na nie przygotować i prawdopodobnie wcześniej lub później zostanie powalony przez przeciwnika.</p>
<p>Jeszcze niżej znajduje się wiele gałęzi wiedzy świeckiej, które mają skłonność rosnąć w stronę ziemi, lecz nie są tak ważne. Niemniej jednak, w pewnym stopniu, są one potrzebne do zrozumienia Biblii. &#8230; Znajomość geografii, historii, botaniki, itd. jest często pomocna w zrozumieniu znaczenia licznych biblijnych ilustracji oraz historycznych i geograficznych aluzji, które tak często spotyka się w Biblii.</p>
<p>Ale gdy dodajemy do naszego męstwa wiedzę jest rzeczą niezbędną, żebyśmy zajęli się także następnym z zaleceń Apostoła:</p>
<p>Przydajcie do umiejętności powściągliwość (samokontrolę)</p>
<p>Gdyby na drzewie nie było żadnych gałęzi, nie byłoby w ogóle owocu. Natomiast gdyby gałęzie były małe, przynosiłyby mało owocu. Tak też jest z naszym wewnętrznym rozwojem. Bez znajomości Boga i jego chwalebnego planu zbawienia nie przyniesie ono żadnego owocu, natomiast przy małej znajomości Boga, małe będzie także owocowanie. Zatem to jest oczywiste, że musimy rozwijać wiele gałęzi wiedzy. Jednakże drzewo po prostu nie rośnie w tym celu, aby mieć gałęzie.</p>
<p>Jakkolwiek piękne byłyby jego gałęzie, ono musi rozwinąć owoce, by usprawiedliwić swoje istnienie. Będzie to wymagało rozważnego przycinania. Nie przycinane drzewo rośnie tylko w drewno. Podobnie człowiek Boży musi rozwijać różne gałęzie wiedzy, aby w słusznym czasie mógł wydać obfity owoc miłości i dla tego celu konieczne będzie uważne przycinanie i ćwiczenie.</p>
<p>Jednak w przypadku naszego wewnętrznego rozwoju &#8211; wiele pozostawiono naszej wolnej woli. Paweł mówi: (1 Kor. 11:31,32). Inaczej mówiąc, każdego dnia powinniśmy badać samych siebie i praktykować samokontrolę. Jeśli tego nie czynimy, nie używamy ducha zdrowego zmysłu i Pan będzie musiał nas przycinać, czyli karać tak, jak wprawny ogrodnik musi przycinać drzewo, które nie ma żadnych zdolności rozumowania do kierowania nim.</p>
<p>Wyłącznym celem naszych badań powinno być stawienie się przed Bogiem doświadczonymi robotnikami, którzy nie potrzebują się wstydzić. Rozwój różnych gałęzi wiedzy powinien być nadzorowany, abyśmy mogli wyhodować na nich owoc życia. To właśnie w tym celu są gałęzie, a jest ich tak dużo, aby mogło być więcej owoców.</p>
<p>Musimy nadzorować rozwój gałęzi wiedzy, zwłaszcza pod względem gałęzi świeckiej wiedzy.</p>
<p>Im więcej czasu i energii poświęcimy rozwojowi świeckich gałęzi, tym większe jest prawdopodobieństwo, iż nasz duchowy rozwój zostanie zahamowany, a owocowanie w miłości będzie niskiej jakości.</p>
<p>A zatem wiemy już, iż nie przycinane drzewo rośnie w drewno. Może stać się duże i imponujące, lecz przynosi niewiele owocu i o niskiej jakości. Tak też jest i z nami, jeśli nie praktykujemy samokontroli.</p>
<p>&#8222;Umiejętność nadyma, ale miłość buduje&#8221;.1 Kor. 8:1</p>
<p>Samokontrola musi być praktykowana także i w tym celu, aby ciało utrzymać w poddaństwie, żebyśmy się nie przystosowali do tego świata, lecz przemienili przez odnowienie naszych umysłów, aby upewnić się, jaka jest wola Boża dobra i przyjemna.</p>
<p>Samokontrola jest potrzebna, żebyśmy niesłusznie nie byli przygnębieni niepowodzeniami ani wywyższeni naszymi sukcesami. Ona jest potrzebna, aby zapobiec odrzuceniu nas z wytyczonej drogi, bądź to wskutek prześladowań, albo napełnienia się pychą z powodu pochlebstw.</p>
<p>Przydajcie do samokontroli cierpliwość</p>
<p>Nie możemy rozwinąć cierpliwości, dopóki nie będziemy w stanie praktykować samokontroli.</p>
<p>Liście drzewa przedstawiają zaletę cierpliwości</p>
<p>Jeśli widzimy drzewo bez liści w czasie, kiedy się ich spodziewamy, od razu mówimy: &#8222;Obawiam się, że to drzewo umiera&#8221; Jeśli jednak widzimy, że ma obfitość zielonych liści, mówimy: &#8222;W tym drzewie jest dużo życia&#8221;, i jeśli to jest drzewo owocowe, spodziewamy się, iż wkrótce uzyskamy z niego dobre owoce. Tak samo jest z Ludem Bożym.</p>
<p>Jeśli widzimy człowieka Bożego, który nie rozwinął zalety cierpliwości w czasie, kiedy powinniśmy się jej spodziewać, mówicie: &#8222;Obawiam się, iż on duchowo umiera.&#8221; Wówczas podajemy mu wodę prawdy, modlimy się za niego i pomagamy mu, jak tylko możemy, z zamiarem, jeśli to możliwe, dać mu życie (1 Jana 5:16).</p>
<p>Z drugiej strony, kiedy widzimy u kogoś rozwiniętą cierpliwość, mówimy, że ma w sobie duchowe życie i im więcej ma cierpliwości, tym wydaje się nam, iż ma więcej duchowego życia. I tym bardziej się spodziewamy, iż w słusznym czasie ukaże się na zewnątrz dojrzały owoc miłości.</p>
<p>Liście drzewa posiadają dwie szczególne zalety, które sprawiają, że one są podobne do cierpliwości. Pierwszą jest ich ruchliwość, a drugą fakt, iż wchłaniają dwutlenek węgla i rozkładają go na węgiel i tlen. Potem węgiel jest użyty do wzrostu drzewa, a tlen, ów pierwiastek atmosfery, który podtrzymuje życie człowieka i istot niższych, uchodzi w powietrze.</p>
<p>(1) Kiedy nadchodzi podmuch wiatru, wszystkie liście uginają się pod jego naporem, ale gdy tylko wiatr ustanie, natychmiast powracają do poprzedniej pozycji, jak gdyby nic się nie stało.</p>
<p>Pod tym względem liście znacznie się różnią od pnia dobrze rozwiniętego drzewa. Pień przedstawia nasze męstwo, nasze niezachwiane trzymanie się zasad. Natomiast liście przedstawiają naszą cierpliwość, nasze ustępowanie w doświadczeniach i próbach, w których żadne zasady nie są zagrożone.</p>
<p>Jak w przypadku dobrze rozwiniętego drzewa, solidny pień, w połączeniu z mocno osadzonym w ziemi korzeniem, zapobiega wyrwaniu drzewa z korzeniami przez jakikolwiek wiatr, tak dojrzały chrześcijanin, dzięki głębokiej wierze i odwadze, jaką pokłada w Panu (nie w sobie), jest w stanie oprzeć się każdemu wiatrowi fałszywych doktryn, jak również wszystkiemu temu, co szatan przygotował, chcąc odwieść go od powinności względem Pana.</p>
<p>Powiedziano nam, iż sługa Pański nie ma być zwadliwy, a jednak powiedziano nam również, iż on musi &#8222;bojować o wiarę raz świętym podaną&#8221; (Juda 3). Zupełnie inna od tej jest zaleta cierpliwości. Jest bardzo wiele prób, które spotykają nas z zewnątrz, a które nie dotyczą żadnych zasad. W takich przypadkach musimy ustąpić, musimy przejawiać cierpliwość.</p>
<p>Miejmy w pamięci przykład naszego Pana Jezusa. Kiedy prawda była zagrożona, kiedy był kuszony, aby się odwrócić od wypełnienia woli Bożej, nic nie mogło zmienić jego postępowania. Wiedząc, iż Pan Go wspomoże &#8222;postawił twarz swoją jako krzemień, gdyż wiedział, że nie będzie pohańbiony&#8221; (Iz. 50:7).</p>
<p>Nasz Pan miał męstwo, lecz równocześnie miał nieskończoną cierpliwość. Cierpliwie i w cichości znosił prześladowania i przeciwności. Kiedy był lżony, nie odpowiadał lżeniem. Pozwolił, by Go biczowano, pluto i wyszydzano, lecz nie odwzajemniał się tym samym.</p>
<p>(2) Drugą cechą, jaką posiadają liście, jest ich zdolność wchłaniania dwutlenku węgla i rozkładania go na węgiel i tlen, asymilując węgiel, a tlen oddając do atmosfery.</p>
<p>Cały węgiel w drzewie (węgiel drzewny) jest czerpany z atmosfery, a tę wspaniałą i żmudną pracę wykonują wyłącznie liście. A jednak węgiel stanowi połowę suchej masy drzewa. Węgiel głównie jest zawarty w drewnianych włóknach, które wzmacniają różne części drzewa.</p>
<p>To przypomina nam, iż tylko wtedy, kiedy mamy zaletę cierpliwości, możemy dodać moralne włókno do naszej duchowej istoty i w ten sposób rozwinąć siłę charakteru. To dlatego Apostoł Jakub nas napomina, aby cierpliwość miała doskonały uczynek, abyśmy byli doskonali i zupełni, którymby na niczym nie schodziło (niczego nie brakowało). Powiedzieliśmy sobie że rośliny wchłaniają dwutlenek węgla, a wydzielają tlen.</p>
<p>W przypadku istot ludzkich i zwierząt proces ten jest dokładnie odwrotny. Gdyby nie było roślin, w atmosferze bardzo szybko zabrakłoby tlenu, a byłby nadmiar dwutlenku węgla, co doprowadziłoby do śmierci wszelkich istot. Jak wspaniała jest mądrość Boża w tym, iż zaplanowała taką wymianę i równowagę w naturze. Pomiędzy ludźmi światowymi a ludem Bożym istnieje taki sam związek, jak pomiędzy zwierzętami a roślinami. Atmosfera, w której żyją drzewa i zwierzęta przedstawia nasze środowisko, okoliczności pośród których spędzamy nasze życie.</p>
<p>Tlen odpowiednio reprezentuje te okoliczności, które sprzyjają materialnej pomyślności, a dwutlenek węgla te, które prowadzą do materialnych przeciwności. Naturalny człowiek rozkwita przy materialnym powodzeniu, służy mu ono jak tlen. Jest dla niego życiodajne. Przyjrzyjmy się tylko, jakie skutki wywiera na człowieku podwyżka pensji, czy też awans na wyższe stanowisko. Czyż on wtedy nie rozkwita! Czyż się nie cieszy! Im lepiej mu się powodzi w sprawach naturalnych, tym bardziej dochodzi do wniosku, iż zło na tym świecie w rzeczywistości nie jest takie wielkie. Lecz przypuśćmy, że nadchodzą ziemskie niepowodzenia i on od razu jest przygnębiony.</p>
<p>Jeśli taki stan się przedłuża, on się staje coraz bardziej strapiony i przybity, a czasami, w skrajnych przypadkach, jego rozpacz może doprowadzić do popełnienia samobójstwa. Tak oto materialne niepowodzenia, jak dwutlenek węgla, są trucizną dla naturalnego człowieka. &#8222;Smutek według świata sprawuje śmierć&#8221;.</p>
<p>Z duchowym człowiekiem, rzecz ma się zupełnie odwrotnie. Jeślibyśmy nie przechodzili żadnych cielesnych, finansowych, ani towarzyskich niepowodzeń, umarlibyśmy duchowo. &#8222;Albowiem smutek, który jest według Boga, pokutę sprawuje ku zbawieniu, której nikt nie żałuje.&#8221;</p>
<p>2 Kor. 7:10</p>
<p>Dlatego potrzebujemy przeciwności dla swego duchowego rozwoju. Przez swoją cierpliwość rozkładamy je, przyswajamy z nich to, co jest dobre i wykorzystujemy, dodając moralne włókno do swojej istoty, a podwójną część pomyślności oddajemy innym.</p>
<p>Podsumowując światowi ludzie rozkwitając przy materialnej pomyślności, ściągają przeciwności na tych, którzy usiłują żyć pobożnie w Jezusie Chrystusie. Lud Boży, zamiast doznać szkody z takiego obrotu spraw, wykorzystuje każde ziemskie niepowodzenie, jakie go spotyka, aby dobrze czynić światu, korzystając ze sposobności. Jednocześnie pośród przeciwności wzmacnia swoją własną duchową siłę i podtrzymuje swoje duchowe życie. Jezus, mówiąc do uczniów, powiedział: (Jan 15:18-25).</p>
<p>Lecz oddając dobrem za zło, błogosławiąc tych, którzy ich przeklinają, czyniąc dobrze tym, którzy ich nienawidzą i modląc się za tych, którzy ich bez skrupułów wykorzystują, naśladowcy Jezusa strofują świat za grzech i wywierają nań konserwujący wpływ, który zapobiega szybkiemu pogłębieniu się moralnego zdegradowania i śmierci (sól ziemi).</p>
<p>Godnym uwagi jest to, iż dwutlenek węgla jest wchłaniany i rozszczepiany tylko pod wpływem światła i ciepła pochodzącego od słońca. Podczas nocy proces ten całkowicie ustaje. Tak samo dziecko Boże tylko wtedy, kiedy znajduje się pod wpływem Bożego światła i ciepła, Jego mądrości i miłości emanującej z Ewangelii, może dzięki cierpliwości obrócić na swoje dobro każdą przeciwność w życiu. (Juda 20,21).</p>
<p>Nasze drzewo jest już dobrze rozwinięte, ma korzeń, pień i gałęzie. Zostało przycięte, przygotowane i wydało obfitość świeżych, zielonych liści. Możemy sobie wyobrazić właśnie taką mocną i piękną postać, pełną duchowego życia i energii, dającą krzepiące schronienie ludziom i zwierzętom. Pełna wiary i pełna męstwa w Panu, nie boi się mówić o Chrystusie, kształtować swoje życie zgodnie z tym, jak Go sobie wyobraża&#8230; Z pewnością wielu powiedziałoby, że taki piękny charakter jak ten byłby odpowiedni do Królestwa Niebieskiego.</p>
<p>Nie, potrzeba czegoś więcej, aby stać się zwycięzcą. Jeśli wraz z tymi wszystkimi wspaniałymi zaletami ona nie rozwinie we właściwym czasie miłości, Bóg ją odrzuci jako dłużej nieprzydatną. Czy to nie dziwne? Wcale nie, nigdy nie sadzimy drzew owocowych dla ich listowia, drzewa owocowe sadzi się dla ich owocu. Miłość musi być motywem leżącym u podstaw wszystkich naszych słów i czynów, zanim Bóg uzna, że rozwinęliśmy ten owoc (1 Kor. 13:1-3).</p>
<p>Tak samo, jak drzewo owocowe w dodatku do swoich liści musi rozwinąć pąki, kwiaty i na koniec owoce, by usprawiedliwić swoje istnienie, tak człowiek Boży musi dodać do swojej cierpliwości pobożność, do pobożności miłość braterską, a do miłości braterskiej [bezinteresowną] miłość.</p>
<p>Pąki, kwiaty i owoce przedstawiają trzy etapy, których ostatnim są owoce, dla których drzewo jest sadzone.</p>
<p>W taki sam sposób pobożność, miłość braterska i miłość reprezentują trzy etapy, z których końcowym jest miłość we wszechogarniającym znaczeniu tego słowa, owoc dla którego warto rozwijać charakter</p>
<p>Greckie słowo przetłumaczone &#8222;pobożność&#8221; w rozważanym wersecie brzmi &#8222;<em>eusebeia</em>&#8222;, i znaczy &#8222;pobożność&#8221;, cześć dla Boga. Pobożność jest pączkowaniem, pierwszym etapem formowania się owocu miłości. Człowiek, który osiągnął tylko ten etap nie jest tak atrakcyjny jak ten, który dodał do swojej pobożności miłość braterską. Pąki są małe, twarde i zielone.</p>
<p>Zawierają zalążek kwiatu i owocu, jednakże nie można ich zobaczyć, gdyż są ukryte pod twardą powłoką. Gdybyśmy włożyli pąk do ust, stwierdzilibyśmy, że raczej jest gorzki i nieprzyjemny w smaku.</p>
<p>Pobożność jest dobrą cechą, lecz jest to jedynie etap wypuszczania pąków, pierwszy etap miłości, czyli miłość obowiązkowa. Ci, którzy lepiej poznają Boga, przydadzą do pobożności miłość braterską, reprezentowaną przez kwiat (drzew owocowych).</p>
<p>Jak przychodzi czas, kiedy płatki tworzące się wewnątrz pąku stają się na tyle duże, iż pewnego dnia, dzięki błogosławionemu wpływowi ciepła i światła słonecznego, przebijają twardą powłokę i pąki stają się kwiatami, tak samo nadchodzi czas w rozwoju Dziecka Bożego, kiedy to pod wpływem Bożej mądrości i miłości jaśniejącej ze stronic Ewangelii, miłość wzrastająca w jego sercu rozrywa ograniczenia krępujące je do tej pory. Wtedy taki człowiek stwierdza, iż przydał do swojej pobożności, czyli miłości obowiązkowej, miłość braterską.</p>
<p>To, co najbardziej pomaga chrześcijaninowi jest Pańskim nowym przykazaniem:Jan. 13:34 &#8222;abyście się społecznie miłowali, jakom i ja was umiłował&#8221;, jak również jego wyjaśnienie zawarte w 1 Jana 3:16: &#8222;Przez to poznaliśmy miłość Bożą, iż on duszę swoją za nas położył: i myśmy powinni kłaść duszę za braci.&#8221;</p>
<p>Drzewo w okresie kwitnienia jest szczególnie atrakcyjne. Jego piękno i woń mają dla nas duży urok. Czyż nie tak samo jest z licznymi drogimi braćmi i siostrami, których znamy? Ich piękno charakteru i słodki aromat wielu dobrych uczynków nam się podobają i to nas przyciąga do nich.</p>
<p>Wiele osób mówiło, iż pierwszą rzeczą, jaka przyciągała ich do prawdy, była miłość przejawiana pośród braci. Nasze serca czasami będą nam mówiły, że rozwinęliśmy zaletę braterskiej miłości, kiedy w istocie jeszcze tego nie uczyniliśmy. Tak długo, jak zalążek jest ukryty pod twardą powłoką powściągliwości, jesteśmy dopiero na etapie wypuszczania pąków. Dopiero kiedy płatki przebiją się przez twardą powłokę możemy prawdziwie powiedzieć, iż osiągnęliśmy okres kwitnienia. Osiągnięcie tego etapu miłości braterskiej, który wyraża się kwitnieniem, musi być widoczne.</p>
<p>Miłość nie może być zamknięta w naszych sercach, lecz musi się przejawiać uprzejmymi, miłującymi słowami i wieloma małymi, a może i pewnymi wielkimi, uczynkami miłości.</p>
<p>Jana. 13:35 &#8222;Stądci poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeźli miłość mieć będziecie jedni przeciwko drugim.&#8221;</p>
<p>Lecz jak wszyscy ludzie o niej się dowiedzą, jeżeli nie objawimy im naszej miłości? Jeśli jednak ją widzą, a zwłaszcza jeśli ją widzą w trudnych okolicznościach, kiedy najmniej można by się jej spodziewać, wtedy poznają, że jesteśmy uczniami Jezusa. Pamiętajmy często pytać siebie: &#8222;Czyja tę miłość zamknąłem w moim sercu? &#8211; Jeśli tak, to rozwinąłem jedynie pąk pobożności.&#8221; Lub: &#8222;Czy pokazuję braciom i siostrom moją miłość w słowach i uczynkach? &#8211; Pamiętajmy, że miłować brata, znaczy, że my mu o tym będziemy mówić, lecz to także oznacza coś więcej, jak mówi Apostoł: &#8222;Nie miłujmy [jedynie] słowem ani językiem, ale uczynkiem i prawdą&#8221; (1 Jan 3:18).</p>
<p>Drodzy bracia i siostry, módlmy się do Boga, by umożliwił nam nie tylko posiadanie myśli i pragnień żarliwego miłowania czystym sercem naszych braci w Chrystusie, ale również byśmy miłowali ich tak jak Chrystus umiłował nas, mianowicie, przez składanie naszego życia za nich w taki sposób, jak to On uczynił, bez względu na to, czy oni będą w zamian uprzejmi i miłujący wobec nas, czy też będą źle o nas mówić i nieuprzejmie zachowywać się względem nas.</p>
<p>Jesteśmy tylko ludźmi… To doprowadza nas do szczególnego podobieństwa między kwiatami (drzew owocowych) a miłością do braci. Kwiaty oddają życie za siebie. Upodobało się Bogu tak je stworzyć, by żaden kwiat nie mógł zapylić sam siebie, bowiem pyłki, części kwiatu dające życie, dojrzewają pierwsze.</p>
<p>Dopiero kiedy pyłki opadną, zalążek wewnątrz dojrzewa i nadaje się do zapylenia przez pyłki innych kwiatów. Kiedy kwiat zostanie zapylony, płatki opadają i zaczyna rosnąć owoc. W jaki sposób pyłki dostają się do innych kwiatów? Dzieje się to dzięki owadom, które latają z kwiatu na kwiat, przenosząc pyłki na swoich nóżkach i ciałach. Czynią to nie po to, by zapylić kwiaty, lecz w tym celu, by wyssać z nich słodycz.</p>
<p>To jest dokładnie to samo, co przytrafia się nam. Kiedy zakwitła w nas miłość do braci, staliśmy się celem dla szatana. On nie jest przeciwnikiem tego świata, ponieważ cały świat, jak nam powiedziano, już &#8222;w złym położony jest&#8221; (1 Jana 5:19), lecz on jest przeciwnikiem tych, którzy okazują ducha Chrystusowego, ducha miłości.</p>
<p>A im bardziej okazujemy miłość do braci, tym bardziej stajemy się ofiarami ataków szatana. To on wysyła owady zgryzoty, aby wysysały słodycz z naszego życia i odbierały nam siły witalne.</p>
<p>Wiele owadów jest pięknych, gdy się na nie patrzy i często wydają się zupełnie nic nieznaczące, lecz niech choć jedno z tych stworzeń usiądzie nam na ręce, szyi, lub na innej odsłoniętej części ciała i zacznie po nas pełzać, jakąż odrazę odczuwamy! Instynktownie je strzepujemy lub próbujemy zabić.</p>
<p>Drodzy bracia i siostry, te owady przedstawiają próby, jakie napotykamy w naszym życiu. One nie wyglądają tak strasznie, kiedy przychodzą do innych braci, czasem wydają się nam zupełnie bez znaczenia, lecz niech tylko usiądą na nas, a od razu odczujemy jak bardzo są nieprzyjemne, o wiele bardziej, niż się spodziewaliśmy. Instynktownie usiłujemy się ich pozbyć, ale jak to z owadami, zazwyczaj im bardziej z nimi walczymy, tym gorsze się stają, a większość z nich jest jadowita. Zsyłając nam próby, w celu wyssania słodyczy z naszego życia i zatrucia nas, szatan odnosi sukces, jeśli idzie o ciało.</p>
<p>Nasze pyłki, nasza witalność przemija wraz z próbami. Jednak przez te same próby zostajemy wzmocnieni w charakterze i uczymy się jak współczuć tym, którzy przechodzą przez podobne doświadczenia. To właśnie tu szatan odnosi porażkę. Próby, jakimi Bóg dozwolił szatanowi kusić naszego Pana Jezusa, były takie same, jakie my obecnie przechodzimy. Był on &#8222;skuszony we wszystkim na podobieństwo nas, oprócz grzechu&#8221; (Żyd. 4:15). Im więcej prób przechodzimy, jeśli przyjmujemy je we właściwym duchu, tym lepiej możemy współczuć z naszymi braćmi w ich cierpieniach, i to nie tylko z tymi, którzy radują się światłem teraźniejszej prawdy, lecz także z tymi, którzy dotąd są w niewoli, w systemie nominalnym,&#8230; Im bardziej z nimi współczujemy, tym więcej naszego czasu, pieniędzy, talentów, wpływów i wysiłku oddajemy dla ich doczesnych, a zwłaszcza duchowych korzyści.</p>
<p>Nie bierzemy pod uwagę najpierw siebie, a potem naszych braci, lecz jest odwrotnie. Oddajemy nasze życie, naszą ludzką witalność dla nich, tak jak kwiaty składają życie dla siebie nawzajem. Bardzo ważną rzeczą jest, aby pamiętać, że kwiaty nie mają nic wspólnego z wysyłaniem owadów do innych kwiatów. Chociaż wiemy, iż próby, na jakie jesteśmy wystawieni, przyczyniają się do naszego duchowego dobra i dlatego są dla nas niezbędne, nie mamy nic wspólnego ze sprowadzaniem prób na innych. I jak Jezus powiedział: &#8222;albowiem muszą zgorszenia przyjść; wszakże biada człowiekowi onemu, przez którego przychodzi zgorszenie!&#8221;</p>
<p>Gdyby się nam zdarzyło sprowadzić doświadczenia na braci, wyznajmy nasze grzechy u bramy łaski i starajmy się naprawić wyrządzone zło.</p>
<p>Przydajcie do miłości braterskiej [bezinteresowną] miłość</p>
<p>Jak kwiat, który oddał swoją słodycz i witalność, gotów jest na zapylenie i rozwinięcie się w owoc dzięki dalszym wizytom owadów przenoszących pyłki z innych kwiatów, tak chrześcijanin, który na skutek doświadczeń stracił wiele ze słodyczy i witalności swojego ludzkiego życia, kładąc swoje życie dla braci, jest gotów rozwinąć się z miłości do braci w miłość, w jej wszechogarniającym znaczeniu, dzięki napotykaniu dalszych prób oraz współczującej pomocy braci oddających dlań swoje życie.</p>
<p>W ten sposób uczy się współczuć nie tylko ze swoimi braćmi w Jezusie Chrystusie, lecz także ze światem ludzkości, i ostatecznie ze swoimi wrogami.</p>
<p>(1) Podczas gdy usiłuje miłować sprawiedliwość i być posłuszny Bogu (miłość obowiązkowa), dostrzega, jak bardzo jest słaby i jak bardzo pragnie, by inni tolerowali jego słabości.</p>
<p>(2) To uczy go uwzględniania słabości innych braci i sióstr i pozwala mu nauczyć się ich miłować (miłość braterska). Dochodzi do wniosku, że wiele dobrego może zrobić sobie samemu i im obchodząc się z nimi cierpliwie i uprzejmie, traktując ich w pełen miłości sposób, chociaż, by tak postępować, musi poświęcić to, co słusznie może uznawać za swoje prawa.</p>
<p>(3) W ten sposób, przez dalsze takie próby i dzięki pomocy braci, którzy oddają dla niego swoje życie, rozwija owoc miłości (wszechstronną miłość).</p>
<p>Stwierdza teraz, iż jest w stanie współczuć zarówno z przyjaciółmi, jak i wrogami, w dużej mierze mieć wzgląd na ich liczne niedociągnięcia i dobrze im czynić w miarę swoich możliwości, bowiem &#8222;miłość przykrywa wiele grzechów.&#8221;</p>
<p>Owoc miłości oznacza miłość do Boga, miłość do sprawiedliwości, miłość do braci, miłość do rodzaju ludzkiego w ogólności, miłość do wrogów, miłość do wszystkiego z wyjątkiem zła.</p>
<p>Jest to miłość we wszechogarniającym znaczeniu tego słowa. Kiedy osiągnęliśmy ten etap, osiągnęliśmy &#8222;kres&#8221; doskonałej miłości. Nie oznacza to jednak, że teraz już nie ma więcej możliwości rozwoju. Na początku owoc jest mały, twardy, zielony, pomarszczony i ma nieprzyjemny zapach, jak również gorzki smak. To reprezentuje jakość naszej miłości na początku. W słusznym czasie, jeśli wszystko dobrze pójdzie, niedojrzały owoc ustąpi miejsca owocowi dojrzałemu, dużemu, miękkiemu i aksamitnemu w dotyku. Wtedy jest on przyjemny dla oczu, jego zapach wonny, a zjedzony jest smakowity i dobry jako pokarm. Oto jaka jest nasza miłość, kiedy dojrzeje.</p>
<p>Kończąc, pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: jeśli posiejemy nasienie w ziemi i nikt się o nie nie zatroszczy, to być może wyrośnie na tym miejscu drzewo owocowe, lecz owoc, jaki wyrośnie na takim dzikim drzewie, będzie bardzo niskiej jakości i samo drzewo będzie skarłowaciałe, źle rozwinięte. Jednakże, jeśli drzewem zaopiekuje się wprawny ogrodnik, rozwinie się ono w pełni i jego rozwój będzie harmonijny, a owoce duże, miękkie i soczyste.</p>
<p>Jakkolwiek bardzo byśmy chcieli zaowocować we właściwej porze, i żeby nasz liść nie zwiądł, żadna troska, czy też jakiekolwiek wysiłki z naszej strony nie przyniosą pożądanych skutków bez miłującej opieki Pana, . W przeciwieństwie do drzewa, my mamy rozum i w dużej mierze pozostawiono wolność naszej woli. Jeśli wycofamy się spod Pańskiej opieki, nasz duchowy rozwój zostanie zahamowany, a nasze owoce miłości będą niewielkie i złej jakości.</p>
<p>Im bardziej się poddajemy Jemu i im mniej polegamy na sobie, tym lepszy będzie nasz duchowy rozwój i tym lepszy owoc będziemy w stanie wyhodować. &#8222;Uniżajcież się tedy pod mocną ręką Bożą, aby was wywyższył czasu swego; Wszystko staranie wasze wrzuciwszy nań, gdyż on ma pieczę o was&#8221; (1 Piotra 5:6,7).</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/duchowy-rozwoj-chrzescijan-psalm-1/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">5026</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
