<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>miłość bezinteresowna &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/milosc-bezinteresowna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Wed, 24 Apr 2024 19:16:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>Moja gotowość umarcia dla braci (1 List Jana 3:16)</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/moja-gotowosc-umarcia-dla-braci-1-list-jana-316/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=moja-gotowosc-umarcia-dla-braci-1-list-jana-316</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/moja-gotowosc-umarcia-dla-braci-1-list-jana-316/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Apr 2024 19:16:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[miłość agape]]></category>
		<category><![CDATA[miłość bezinteresowna]]></category>
		<category><![CDATA[miłość chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[miłość do braci]]></category>
		<category><![CDATA[miłość ofiarnicza]]></category>
		<category><![CDATA[oddawanie życia za braci]]></category>
		<category><![CDATA[umieranie za braci]]></category>
		<category><![CDATA[wykłady biblijne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=10996</guid>

					<description><![CDATA[„Po tym poznaliśmy miłość bożą (agape) (język miłości jak działa), że On (Bóg) za nas (Kościół) życie jego (Jezusa) położył i my powinniśmy za braci życie położyć” – dlaczego – bo tak czyni sam Bóg, bo umiłowałem zasady sprawiedliwości które są w Bogu, bo widzę Pana Boga i Jego syna w największych ofiarniczych dziełach jakich <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/moja-gotowosc-umarcia-dla-braci-1-list-jana-316/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter wp-image-10997 size-full" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/04/i-jana-3-16.jpg" alt="" width="1376" height="720" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/04/i-jana-3-16.jpg 1376w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/04/i-jana-3-16-300x157.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/04/i-jana-3-16-1024x536.jpg 1024w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2024/04/i-jana-3-16-768x402.jpg 768w" sizes="(max-width: 1376px) 100vw, 1376px" /></p>
<p>„Po tym poznaliśmy miłość bożą (agape) (język miłości jak działa), że On (Bóg) za nas (Kościół) życie jego (Jezusa) położył i <strong>my powinniśmy za braci życie położyć”</strong> – dlaczego – bo tak czyni sam Bóg, bo umiłowałem zasady sprawiedliwości które są w Bogu, bo widzę Pana Boga i Jego syna w największych ofiarniczych dziełach jakich dokonali dla innych a z powodu bożego usposobienia które jest we mnie (które w sobie rozwijam) jestem gotowy wyrzec się samego siebie i poświęcić życie dla duchowych korzyści braci bez względu na koszt samozaparcia i niezrozumienia przez innych.</p>
<p><span style="color: #000080;"><em>Zapraszamy do wysłuchania wykładu, który brat Piotr Wardziński wygłosił na spotkaniu biblijnym w Bziance, 14.04.2024 r.</em></span></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/4kaCA5nOg-4?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>Ewangelista Jan pyta się zatem o mój postęp w poświęceniu od stopnia umarcia dla siebie, do złożenia życia włącznie, co deklarowałem przy swoim poświęceniu. <strong>1Jana4:20</strong>: „Jeśli ktoś rzekłby: miłuję Boga a brata swego nienawidziłby (traktuje niesprawiedliwie) kłamcą jest, bo kto nie miłuje brata swego którego widzi, Boga którego nie ujrzał jak może miłować (jakie ma zapewnienie). A zatem tekst mówi o największym sprawdzianie uczniostwa w pokrewieństwie do Pana Boga i bliźniego.</p>
<p><strong>Dlaczego</strong> – bo ideałem wielkości u Pana Boga jest miłość, a człowiek ma kopiować to co jest w Bogu – czyli – jeżeli mówię że miłuję Pana Boga to znaczy że przynajmniej jestem Bogu wdzięczny, czyli sprawiedliwy. Wdzięczny za jego miłość i za to co z niej wynika dla mnie i innych. Rozumiem to i dlatego traktuję innych w miłości obowiązkowej tak jak Bóg potraktował mnie, bo to jak traktuję ciebie bracie i siostro wystawia mi świadectwo o mojej miłości do Pana Boga i jest dowodem mojego pokrewieństwa z Nim.</p>
<p>Ale to nie wszystko, bo właściwa miara miłości mając dobrą wolę która wychodzi poza ramy sprawiedliwości i nie oczekując na coś w zamian poświęca swe życie dla duchowych korzyści drugich. Nazywamy to bezinteresownością – to jest istota pełnego poświecenia. Pytanie zatem: w jakiej odległości stoję od brata, bliźniego (nie cielesnej ale ducha). Jaka odległość nas dzieli lub łączy bo to dokładnie odmierza odległość w jakiej stoję od Pana Boga – czyli jego miłości.</p>
<p>A zatem to <strong>jak traktuję braci w myśli, słowie i czynie</strong> (świadczy o mojej sprawiedliwości lub jej zaprzecza), tym samym przybliżając lub oddalając od Boga i bliźniego. Jeżeli zatem traktuje bliźniego niesprawiedliwie, moje zapewnienia o miłości są bez żadnego znaczenia.</p>
<p>Sprawa posiadania miłości w sobie i życia według niej jest bardzo poważna i to do tego stopnia, że jej brak <strong>1</strong>. Uniemożliwia złożenie z siebie ofiary (poświecenia), a jako ostateczna próba zadecyduje o moim losie, bo życie zgodnie z nią to wypełnienie zakonu. To nie jest Quiz z wiedzy o miłości, konkurs na nową pieśń o miłości, ale rzeczywista praktyka bożego prawa. Manna z 16.03 „Jedną z najbardziej przenikliwych prób, w której być może większość upadnie – będzie miłość do braci”.</p>
<p>Ale to nie wszystko, ponieważ sama wiara odgrywa tutaj bardzo ważną rolę, przecież od niej się wszystko zaczyna. To ona zawiera w sobie myśl troski o innych a to jest przecież istotą samej miłości. Wiara służy miłości i jest przez nią skuteczna jak mówi Ap. Paweł w Gal.5:6.</p>
<p>Co znaczy słowo „gotowość”.</p>
<p>Stan pogotowia, czuwania, przygotowania do wykonania czegoś, jakiś zadań.</p>
<p>1.Każdy dzień to nieustanne przygotowania do znoszenia trudów życia. 2.Każdy kraj ma armię gotową do obrony kraju (71%), 3.Nazarejczyk.</p>
<p>Gotowość zatem – to wypatrywanie, ofiarowanie czegoś dla korzyści drugich. Widzimy tą gotowość u wielu ludzi (pandemia, wojna). Gotowość zatem do poświęcenia czegoś dla korzyści drugich to deklaracja poświęcenia (początek aktywny), a całe życie ofiarnika to złożenie, czyli wypełnienie tej deklaracji poświęcenia (z różnym skutkiem).</p>
<p><strong>A co jest tej gotowości największą ofiarą</strong> – oddanie życia. Sprawozdawcy wojenni, różne grupy ratownicze (górskie) mogą być dobrą tego ilustracją. Nie pytając o narodowość, przynależność religijną chętnie pomagają innym, często za cenę swego życia.</p>
<p>Dla różnych wartości człowiek naraża swe życie i je traci, a dla jakich wartości ja jestem oddać swoje? Wielu deklaruje jakąś gotowość do poświęcenia (wielu wezwanych), ale czy wszyscy są gotowi na wszystko włącznie z oddaniem życia (mało wybranych), aby swe powołanie uczynić zupełnym (zamknąć je bezinteresownością). To jest myśl naszego tekstu: czy żyję dla siebie, czy też dla innych?</p>
<p><strong>2Mojż.3:4</strong> czytamy: „Zawołał Bóg, Mojżeszu! A on odpowiedział: Otom ja”. To gotowość Pana Jezusa do służenia najwyższym wartością które są w Panu Bogu – charakter”, a jego podstawą jest sprawiedliwość. To jest ta wartość – miara dla moich myśli, słów i czynów w sprawiedliwym traktowaniu brata, bliźniego. Sam Bóg jest im poddany. <strong>2Kor.12:15</strong> „jestem wam wdzięczny za gościnność, ale nie mogę jej nadużywać, dla waszej pomyślności gotowy jestem z największą przyjemnością położyć swą duszę – wyczerpać się)”.</p>
<p><strong>Tekst mówi: „Myśmy powinni”</strong> – tzn. że to polecenie poświecenia się dla korzyści innych nie tyle znaczy, że inni sobie be zemnie nie poradzą, ale ze to ja potrzebuję tego ducha ofiary dla siebie, abym swą wiarę i sprawiedliwość oparta na stałych zasadach i miłość w bezinteresowności pozyskał dla siebie jako rządzącą zasadę mego życia, która będzie regulować moje wszystkie relacje z innymi.</p>
<p><strong>I coś jeszcze</strong> – to, że oddanie życia za braci jest w pewnym sensie moim długiem, który muszę spłacić w symbolicznych ratach – komu – Panu Bogu, bo Jemu się poświęciłem.</p>
<p><strong>Jak to rozumieć:</strong> w poświęceniu oddałem Panu Bogu wszystko, jednak Bóg oddaje mi to w szafarstwo, z którego mnie rozliczy (między innymi z tego jak traktowałem bliźniego). To szafarstwo, to symboliczne okresy, raty – doświadczenia.</p>
<p>A zatem nie mając nic korzystam z rzeczy należących do Pana Boga (to pożyczka), dla własnej i drugich korzyści.</p>
<p>Typ złotego ołtarza na W.Ew.</p>
<p><strong>To samozaparcie się „myśmy powinni”-</strong> pali tą ofiarę dla korzyści innych. P.O.E. dla korzyści obozu.</p>
<p><strong>Co z tym powinno być zrobione?</strong> Czytamy – „kłaść”, położyć – poświęcić tak jak kapłan kładł ofiarę na ołtarzu. Nie ma tutaj chwili bez aktywności (nie ma spraw niezałatwionych, pozostawionych, zapomnianych, przedawnionych) dla relacji braterskich.</p>
<p>Wynika to nie tylko z samej sprawiedliwości, ale i z bezinteresownej dobrej woli, która mając rozkosz w tych najwyższych wartościach poświęca się na korzyść innych. Ona nie porzuca braci, nie zapomina o nich, ale chce ich dobra.</p>
<p>Przykład: Moje odejście od zboru w którym się rozwijałem w ubiegłych latach, nie wynikało ze złych uczuć do braci ale wynikło z powodu błędu jaki zaistniał. Robiłem wszystko by mieć sprawy z braćmi załatwione. Żyć w kokonie złudzeń czy zmierzyć się z prawdą o sobie w kwestii sprawiedliwości to ważne pytanie.</p>
<p><strong>Pozycja ofiary – leżąca</strong>. Ap. Paweł mówi: „w pokorze jedni drugich mając za wyższych nad sobą” – to cichość i pokora jako zdolność w ocenie wartości charakteru u innych i może przyznania, że w niektórych aspektach jest on lepiej rozwinięty niż u mnie. (czy tak znam braci, bo to mam w nich kochać – sprawiedliwość). I jeszcze coś – mieć w tym przyjemność tzn. że te wartości zawarte właśnie w sprawiedliwości mają realny skutek na moje traktowanie brata, bliźniego które chce ich dobra mając do nich zaufanie i szacunek. Pozycja tej ofiary pyta się jakby ofiarnika w jego „ostrożności” – jak traktujesz bliźniego, czy to cię coś kosztuje?</p>
<p>A zatem kłaść – cos wykonać – to aktywne spłacanie długu, działanie na rzecz Boga, prawdy i braci. Korzyści tego są bezcenne, ponieważ każdy podjęty wysiłek ku sprawiedliwości w sobie spłaca systematycznie ten dług czyniąc ofiarnika coraz bliższą kopią Pana Boga w miłości i odwrotnie – każdy mój przejaw samolubstwa, egoizmu, zaniechania, wydłuża czas spłaty dostarczając dodatkowych odsetek w postaci różnych doświadczeń.</p>
<p><strong>Co ma być położone?</strong> – psychę – duszę – istotę, całego samego siebie. Położyć – poświęcić to czego jestem ja właścicielem (czas, zdrowie), bo to moja ofiara i moje uświecenie.</p>
<p><strong>Czytamy dalej – za kogo?</strong> – za braci – dom wiary, każdej godziny życia bo jest to stan pogotowia, wyczekiwania, gotowości do działania (na sygnale) jeśli zajdzie taka potrzeba. To natychmiastowa reakcja na zaistniały problem i podjęcie próby aby go załatwić z wykorzystaniem myśli Ap. Pawła: „nie dając miejsca diabłu i aby słońce nie zdążyło zejść ku zachodowi” – bo trudno będzie następnego dnia i w kolejnych pozostać sprawiedliwym.</p>
<p><strong>Analogia</strong>: zamknięta przychodnia – brak aktywności na korzyść innych,</p>
<p><strong>Otwarta przychodnia</strong> – to gotowość, to aktywne działanie na korzyść bliźniego, to zainteresowanie się bliźnim na podobieństwo Pana Boga, które wzrastając daje zrozumienie złożenia tej ofiary z siebie na korzyść innych. Nie obojętność, znudzenie się bratem, ale ciągła gotowość serca, które pragnie ich dobra bo umiłowała sprawiedliwość która nie pozwala o nich zapomnieć, lub co gorzej zniesławić.</p>
<p><strong>Ile czasu poświęcam na myślenie o braciach</strong> w kategorii (potrzeb ducha). Proste pytanie i odpowiedź – do czasu kiedy między nami układa się wszystko dobrze. <strong>Nie </strong>–ale zawsze, wtedy kiedy jest dobrze i kiedy jest źle (nawet wtedy kiedy nasze drogi się rozeszły) – bo to jest część mojego obowiązku wynikającego z poświęcenia, a życie każdemu jednemu wystawia świadectwo tego mieszkania w Bogu o którym mówi 1Jan4:16 – czyli praktyki własnego umysłu i serca w zgodzie mądrością, mocą, sprawiedliwością która doświadcza tej gotowości w działaniu na korzyść innych kiedy coś lub ktoś zaczyna mieć wpływ na moje relacje z drugim.</p>
<p>Kiedy wszystko jest dobrze mechanizm wydaje się działa bez zarzutu: (mówimy – miłujemy się, jaka atmosfera), ale wystarczy jeden trudny moment i zaczyna coś się zmieniać we mnie i wszystko staje się jasne, kim tak naprawdę jestem, ponieważ moja mowa i czyny dają świadectwo o mojej sprawiedliwości lub jej braku. Poddany próbie reaguję i zajmuję takie lub inne stanowisko: obraza, gniew, odtrącenie, utrata braterskich więzi.</p>
<p>Oczywiście „mogę” za to wszystko obarczyć winą innych i założyć, że zawiążę nową społeczność i będzie lepiej (zacznę z nową kartą), tu mnie kochają, rozumieją – ale jak długo? – tak długo aż opatrznościowo Bóg nie dozwoli na doświadczenie mojej sprawiedliwości, objawiając wartość mojej wiary i sprawiedliwości. To samo dzieje się wtedy kiedy wracam do bliższej społeczności kimś z którym kiedyś byłem bardzo blisko (a ile to powinno mi dać do myślenia: zostałem odsunięty od brata, a może jest mi to obojętne).</p>
<p>Po prostu sprawiedliwość robi swoje: wstrzymuje, zrywa albo umacnia te więzi. Jaki stan pochwala Pan w swych dzieciach? Ps.41:2 „Szczęśliwy który jest przyjazny dla biednego” – który jest gotowy aby zareagować na korzyść drugiego czy tego chce czy nie, który chce pokazać że mu zależy, że jest zajęty tą pracą samoegzaminacji – że mierzy się z prawdą o sobie, że nie żyje tylko dla siebie ale myśli i działa na rzecz innych.</p>
<p>O ważności potrzeby sprawiedliwości, nim coś w ogóle ofiaruję z miłości czytamy u Mat.5:23-24.</p>
<p>Dlaczego to takie ważne, dlaczego brak jakiejkolwiek chmury nieporozumienia między mną a bratem ma takie znaczenie – bo sprawiedliwość jako zasada reguluje wszystkie relacje wobec siebie i innych i wpływa na jakość mojej wiary i miłości a jej brak to budulec dla życia bez zasad, to nie załatwione sprawy, to własna sprawiedliwość i ostatecznie zagrożenie dla mojego chrystianizmu.</p>
<p>Według tekstu, to co określa człowieka, (mówi o jego wartości) jest to co ktoś ofiarował innemu (życie) i w jakim duchu (miłości). A z czego wyrasta taka miłość, gotowość do ofiary? No właśnie – zaczyna się z wiary i umiłowania sprawiedliwości (jako pierwszy impuls wzrostu w miłości), aby później rozwinąć się w niesamolubną miłość ofiarniczą jako kluczowy element właściwego postępowania wobec Pana Boga i człowieka prowadząc go do urzeczywistnienia tego prawa w sobie w realnym uzyskaniu podobieństwa do Boga, czyli do miłości.</p>
<p>Jeśli tak, tzn. że mogę uzasadnić swoje zachowanie, działanie przejawem miłości w sprawiedliwym traktowaniu brata i okazania mu miłosierdzia, burząc w sobie wszelkie urojenia, iluzje o miłości którą buduję w sobie nie z powodu że ktoś jest miły, przychylny dla mnie, ale dlatego że jest sprawiedliwy (bo tylko ona czyni więź prawdziwą). Co zatem mogę powiedzieć o swoich relacjach z braćmi zgodnie z literą i duchem prawdy?</p>
<p>Odpowiedź niesie z sobą pewne konsekwencje w skutkach – jakie? Prawdą jest że czyniąc coś dla drugich, czyni tego kogoś odbiorcą tego, ale Mat.25:40 mówi że taka służba na rzecz innych traktowana jest tak jakby uczyniona była bezpośrednio Panu Bogu.</p>
<p>Jak zatem blisko stoję do braci w sprawiedliwości (obowiązku) a jak blisko w (bezinteresowności) tak blisko stoję przy Panu, braciach i odwrotnie. To jest wartość, spłata tego kredytu wobec bożego prawa miłości i moje świadectwo że miłuję Boga choć go nie widzę. Czy warto zmierzyć się z prawdą o sobie?</p>
<p>„Każda służba, ofiara czyniona wbrew sprawiedliwości jest szkodliwa tak wobec innych i samych siebie”.</p>
<p>TomE/314 „W sprawach obowiązku należy być tak drobiazgowym i małostkowym, by nie zbaczać od niego w myślach, motywach, słowach i czynach. Być wielkodusznym w tym obszarze (kiedy trzeba być sprawiedliwym) sprawi bowiem, że będziemy deptać prawo i prawdę, gwałcić sumienie oraz igrać z prawdą i przykazaniami Boga”.</p>
<p>Realizując, zatem swoją złożoną deklarację w poświęceniu o gotowości oddania życia w służbie dla Pana, prawdy i braci, czyńmy to bez naruszenia sprawiedliwości, która jest prawdą w działaniu (obowiązkiem, zasadą życia) a widząc, że duchowe życie brata i nasze relacje z nim są zagrożone, (a co za tym idzie i z Bogiem), nie odwracajmy się, pozostawiając sprawę niezałatwioną. Zmierzmy się z prawdą o sobie, stawmy czoła wyzwaniu.</p>
<p>Bo tylko na bazie sprawiedliwości, umiłowania dobrych zasad wyrasta miłość gotowa do złożenia życia, jako rozkosz serca otwierająca swe pokłady bogactw w wyższych 7 łaskach, by z ich pomocą złożyć wiernie swe życie, jako stałe codzienne poświęcenie wszystkiego Panu Bogu.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/moja-gotowosc-umarcia-dla-braci-1-list-jana-316/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10996</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Boża miłość kruszy nas</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/boza-milosc-kruszy-nas/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=boza-milosc-kruszy-nas</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/boza-milosc-kruszy-nas/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2022 18:05:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie chrześcijanina]]></category>
		<category><![CDATA[hymn o miłości]]></category>
		<category><![CDATA[kochaj bliźniego jak siebie samego]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[miłość bezinteresowna]]></category>
		<category><![CDATA[miłość egoistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój duchowy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=9257</guid>

					<description><![CDATA[&#8230; czyli długa jest droga z umysłu do serca &#8230; GŁÓWNE WERSETY: Mk 12:31:  Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. Mt 5:44: &#8222;Lecz ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za tych, którzy wam wyrządzają zło i prześladują was;&#8221; Wykład próbny <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/boza-milosc-kruszy-nas/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><big><em>&#8230; czyli długa jest droga z umysłu do serca &#8230;</em></big></p>
<p>GŁÓWNE WERSETY:</p>
<p><strong>Mk 12:31:  Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. </strong></p>
<p>Mt 5:44: &#8222;Lecz ja wam mówię: <strong>Miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za tych, którzy wam wyrządzają zło i prześladują was</strong>;&#8221;</p>
<p><strong><span style="color: #000080;"><em>Wykład próbny w szkole proroczej, Bydgoszcz, 04.09.2022 r., mówi brat Marek Okoński: </em></span></strong></p>
<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/o1p1J9-ttqg?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p>WERSETY POMOCNICZE:</p>
<p><strong>1Kor 13:1-3</strong>: &#8222;Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, <strong><u>a miłości bym nie miał</u></strong><strong>, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący</strong>. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak, żebym góry przenosił, <strong><u>a miłości bym nie miał</u></strong><strong>, byłbym niczym</strong>. I choćbym rozdał na żywność dla ubogich cały swój majątek, i choćbym wydał swoje ciało na spalenie, <strong><u>a miłości bym nie miał</u></strong><strong>, nic nie zyskam</strong>.&#8221;</p>
<p><strong>Mt 7:12: &#8222;Wszystko więc, co chcecie, aby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. To bowiem jest Prawo i Prorocy.&#8221;</strong></p>
<p>Mt 5:48: &#8222;Bądźcie więc doskonali, tak jak doskonały jest wasz Ojciec, który jest w niebie.&#8221;</p>
<ul>
<li>Kiedy się zaczął temat…. Badanie i pojawił się <strong>werset o miłości Mk 12:31</strong>…trudność ze zrozumieniem</li>
<li>Doświadczenie w jakim się znalazłem…..wśród najbliższych…gdy byłem bezradny… przygnieciony i nie potrafiłem wykrzesać MIŁOŚCI</li>
</ul>
<p><strong><img decoding="async" class="alignright wp-image-9258" src="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/09/milosc-kruszy-kamienne-serce.jpg" alt="" width="400" height="307" srcset="https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/09/milosc-kruszy-kamienne-serce.jpg 912w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/09/milosc-kruszy-kamienne-serce-300x230.jpg 300w, https://badaczebiblii.pl/wp-content/uploads/2022/09/milosc-kruszy-kamienne-serce-768x589.jpg 768w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" />W jednym Reprincie napisano:</strong></p>
<p><span style="color: #000080;"><em>„W jakiej mierze ktoś posiada Ducha Świętego, w takiej też posiadać będzie miłość</em></span></p>
<p><span style="color: #000080;"><em>….najpierw ku Bogu</em></span></p>
<p><span style="color: #000080;"><em>….następnie ku dzieciom Bożym</em></span></p>
<p><span style="color: #000080;"><em>….później ku bliźnim i przyjaciołom</em></span></p>
<p><span style="color: #000080;"><em>….a w końcu ku nieprzyjaciołom&#8221;</em></span></p>
<p><strong>Dziś m.in. chciałbym się skupić na bliźnich i na nieprzyjaciołach… a w szczególności na jednym nieprzyjacielu…</strong></p>
<p>…wiemy dobrze że droga chrześcijanina jest pełna doświadczeń, pouczeń, prób, upadków i zwycięstw&#8230;</p>
<p>…wszystko u Boga ma swój czas zgodnie z <strong>Kaz 3:1 &#8211; jest pora na wszystko i czas na każdą sprawę pod niebem</strong></p>
<p><strong>…tak samo jest z czasem badania własnych serc, myśli, słów i czynów… choć to praca ciągła….w której dochodzimy do pewnych spostrzeżeń i wniosków.</strong></p>
<p><strong>…Lecz to nic z nas: bo to wszystko to Boży dar….  </strong>2Kor 3:5</p>
<p>2Kor 3:5: <span style="color: #0000ff;">&#8222;Nie żebyśmy sami z siebie byli w stanie pomyśleć coś jakby z samych siebie, lecz nasza sposobność z Boga jest.&#8221;</span></p>
<p>Można zadać pytanie:</p>
<p>kto i kiedy się staje naszym nieprzyjacielem?</p>
<ul>
<li><strong>Kto jest naszym nieprzyjacielem</strong> to z zasady idzie nam to dość łatwo; zaobserwować i ocenić sytuację; na podstawie postępowania danej osoby względem nas, choć jest i druga strona medalu: czasami niestety, źle odczytujemy intencje bliźniego</li>
</ul>
<p>Można zadać sobie też pytanie:</p>
<p>kiedy i jak my stajemy się nieprzyjacielem bliźniego?</p>
<p>…<strong>kiedy zwycięstwo nad nami biorą nasze słabości, ułomności wady…</strong>, choć na chwilę, choć na sekundę , na minutę na pewien okres czasu</p>
<p><strong>Ale jest jeszcze jeden nieprzyjaciel, który skrywa się….</strong></p>
<p><strong>Któż jest tym nieprzyjacielem?</strong></p>
<ul>
<li>…..<strong><u>a największy nieprzyjaciel drzemie w nas</u></strong>…. nasze stare JA, nasze stare skrypty charakteru, nasze wady i ułomności… przyzwyczajenia i zachowania jako odruchy bezwarunkowe, nasze urojenia, nasza ignorancja, nasz brak poznania i tak wymieniać można by pewnie długo…</li>
<li>…które są <strong><u>ogromnymi sidłami</u></strong> nas samych</li>
<li><strong>a komu wtedy służymy: PRZECIWNIKOWI, a nikt tego nie chce, bo tylko jednemu Panu oddaliśmy życie, więc zawsze boli gdy czynimy przeciwnie woli Bożej</strong></li>
</ul>
<p>&#8230; tak więc</p>
<p>pewien problem z którym dane mi było się ostatnio się zmierzyć</p>
<p>to <strong>MOJE STARE JA,</strong> wiemy że to proces i wymaga czasu, ale by iść dalej&#8230; trzeba odrabiać lekcję za lekcją… ale</p>
<p><strong>…dzięki Bogu za światło w sercach naszych…. </strong>bo wzrok staje się wyraźniejszy a obrazy żywsze, choć często bolesne lecz żywsze… prawda o samym sobie…</p>
<p><strong>….gdy Bóg dopuszcza w swej mądrości jakieś doświadczenie…by wzburzyć zamęty z dna naszych serc…… WTEDY POZNAJEMY PRAWDĘ O SWOIM STANIE, </strong>że potrzeba niekiedy chwili by stać się<strong> nieprzyjacielem zarówno bliźniego, </strong>a tym samym swoim nieprzyjacielem<strong>, bo SZKODZIMY INNYM, ale nade WSZYSTKO </strong><strong>SAMYM SOBIE</strong><strong>, gdzie stajemy się NIEZGODNI…</strong></p>
<p><strong>niezgodni z wolą Bożą…. </strong><u>objawioną</u><strong> niewystarczającą miarą MIŁOŚCI</strong></p>
<p><strong>…..nie wiem jak to jest być chrześcijaninem 40, 50 czy nawet 60 lat </strong>ale będąc w społeczności, rozmawiając, wymieniając się doświadczeniami, zmaganiami, próbami i upadkami<strong> WIEM ŻE dokonałość jest sprawą przyszłości…LECZ WZROSTU PRZYBYWA… więc skupiając się na tym co mamy…. Czyli tu i teraz </strong></p>
<p><strong>…</strong>.rozważmy wiec gdzie i w czym tkwi problem?</p>
<p>…główny problem to niewystarczająca miara Ducha miłości…. TO chyba FAKT BEZSPRZECZNY</p>
<p>…lecz każdy zmaga się ze wszystkim <u>idąc swoją indywidualna drogą</u> pod ręką Pana, pokonując to co jest do pokonania…..</p>
<p>…..więc co z miłością do nieprzyjaciół?</p>
<p>Miłować nieprzyjaciela można tylko w jeden sposób – sercem pełnym miłości…..TO NAJWYŻSZY POZIOM</p>
<p>Rz 12:20-21: &#8222;Jeśli więc twój nieprzyjaciel jest głodny, nakarm go, jeśli jest spragniony, napój go. Tak bowiem robiąc, rozżarzone węgle zgarniesz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.&#8221;</p>
<p><strong><u>TEORIĘ ZNAMY…..lecz jak wygląda praktyka?</u></strong></p>
<p>Czyż często takim nieprzyjacielem <strong><u>NIE stajemy się</u></strong> sami dla naszych najbliższych: względem żon, mężów, dzieci, kolegów, znajomych, rodziców?</p>
<p><strong>Gdzie tkwi problem?</strong></p>
<p><strong>Jaki jest klucz?</strong></p>
<p>………a KLUCZEM JEST MIŁOŚĆ Z SERCA PRZEPEŁNIONEGO MIŁOŚCIĄ gdzie zło dobrem zwycięża&#8230; a DOBRO PRZYBIERA wiele form…..<strong><u>m.in. poprzez miarę owoców ducha</u></strong>, które uzdalniają nas do tej miłości……bieżąc do KRESU – DO METY CHRZEŚCIJAŃSTWA</p>
<p>….dochodzimy więc do pytania jak: <strong>miłować bliźniego swego?</strong></p>
<p>…a odpowiedź jest: <strong>jak siebie samego….</strong></p>
<p>….a czy ja potrafię miłować samego siebie?</p>
<p><u>Czy mam szacunek do samego siebie? </u></p>
<p><u>Czy mam właściwą samoocenę siebie? </u></p>
<p>Czy właściwie oceniam dar…łaskę okazaną w Chrystusie?</p>
<p><strong>Czyż nie jest łatwo miłować tych, którzy nas miłują? </strong></p>
<p>Można powiedzieć, że tak… <strong>a NA PEWNO JEST TO ŁATWIEJSZE </strong><strong>J</strong> ….. ale czy UMIEMY MIŁOWAĆ….</p>
<p>…….bo chcieć miłować to jedno….A UMIEĆ MIŁOWAĆ TO DRUGIE……</p>
<p>…….oczywiście <strong><u>tego w nas</u></strong> przybywa dzięki Bogu….ale gdy mamy podstawowe braki, <strong>jak np. ja</strong></p>
<p>…..JEST TO DUŻY PROBLEM, to jak jazda z przebitym kołem, niby jedziemy prosto lecz coś nam nie pasuje, zjeźdzamy trochę w prawo, albo w lewo….</p>
<p>I OCENIAMY SYTUACJĘ COŚ JEST NIE TAK!!! ……w aucie jest to łatwa sprawa do opanowania…. Lecz w sercu…..gorsza….</p>
<p>…..więc czy aż tak łatwo miłować?</p>
<p>….według moich spostrzeżeń i przemyśleń…. BY TO CZYNIĆ TO TRZEBA NAJPIERW <u>NAUCZYĆ SIĘ PRZYJMOWAĆ MIŁOŚĆ OD INNYCH</u></p>
<p><strong>Zadajmy sobie pytanie:</strong></p>
<p>Czy to potrafimy?</p>
<p>Czy ja to potrafię?</p>
<p>Czy potrafię tak jak powinienem?</p>
<p><strong>…moja ODPOWIEDŹ BRZMI:  NIE…..</strong></p>
<p>bo widzę że miłowanie to <u>wysoki standard</u>, oj bardzo wysoki, królewski i dostojny,<br />
wymagający dużo światła, poznania, doświadczeń, prób i modlitwy</p>
<p><u>Moja odpowiedź brzmi NIE</u></p>
<p>Ale PRAGNĘ Z CAŁEGO SERCA, CAŁĄ WOLĄ, CAŁĄ DUSZĄ….</p>
<p><strong><u>Bo wiem, że jest więcej…..DUŻO WIĘCEJ….. </u></strong></p>
<p><strong>z</strong>a każdym zakrętem naszego życia w ciągłym doświadczeniu….</p>
<p>Choć nie rozumiem tylu rzeczy, ale zawsze gdy wiemy że COŚ JEST DOBRE to tego pragniemy, by oglądać Boską cząstkę w nas…..<u>by być świadkiem Jego mocy przemiany nas….</u></p>
<p>…gdy pragniemy to czyż  nie prosimy w modlitwie? Czy nie błagamy? ….i czyż nie otrzymujemy kawałek po kawałku…..w swoim czasie??</p>
<p><strong>OJ TAK: </strong><strong><u>„gdy prosimy z wiara, że się nam stanie, jak byśmy to już otrzymali”…</u></strong></p>
<p><strong>…więc dziś mówię PRAGNĘ MIŁOWAĆ a w tym NIEPRZYJACIÓŁ</strong></p>
<p><strong>…i pragnę nie stawać się NIEPRZYJACIELEM, </strong></p>
<p>którymi tak często się stajemy <u>w zaskoczeniu</u>, w sytuacji utraty czegoś, w sytuacji zmęczenia, wyczerpania lub jakiegoś doświadczenia obciążającego umysł i serce….</p>
<p>…gdy tak czynimy to stajemy się ŁATWYM CELEM!</p>
<p>….celem przeciwnika i w tych momentach (tak bardzo niechcianych)…stajemy się jego sługami</p>
<p><strong>Fakt &#8211; boli to nas serce, pali nas ogień…</strong></p>
<p><strong>Lekcja trwa, lecz czego pragniemy BY NASTĘPNYM RAZEM CZUWAĆ LEPIEJ…</strong></p>
<p>….co jeszcze jest przeszkodą w miłowaniu innych?</p>
<p><strong>BRAK SZACUNKU DO SIEBIE, ZANIŻONA SAMOOCENA, CIĄGŁE WYMAGANIA PONAD MIARĘ…. A przecież CHRYSTUS UMAŁ za każdego, także za nas, także za mnie…. Lecz przyznaję, że DŁUGA JEST DROGA Z UMYSŁU DO SERCA….</strong></p>
<p><strong>….bo jak miłować innych jak siebie nie szanujemy….</strong></p>
<p><strong>a jak szanować siebie zanim to zrozumiemy? </strong></p>
<p>Zanim zrozumiemy <u>jak szanować siebie…</u> to często nie akceptujemy siebie… Zapewne jest to wada ludzi, którzy w świecie <u>w ramach swojego temperamentu</u> wymagają dużo od siebie i od innych… lecz często nie potrafią szanować siebie i innych, więc jak mogą miłować bliźniego całym sercem, bo nawet gdy zewnętrznie potrafią się lepiej lub gorzej zachować to WAŻNE SĄ POSTAWY NASZYCH SERC….ICH GŁĘBIA….bo to SEDNO NAS……SEDNO NASZEGO ŻYWOTA</p>
<p>&#8230; jest powiedzenie:<strong> jeśli chcesz zacząć zmieniać świat, zaczniaj od samego siebie</strong></p>
<p><strong><u>W TYM znaczeniu</u></strong></p>
<p>chodzi mi od pójście do swojego wnętrza, przebadanie, zinwentaryzowanie i z Bożą pomocą dojście do SEDNA NASZEGO PROBLEMU…..choć jest ich WIELE…. BÓG pokazuje nam je po kolei, ile chce, kiedy chce, i w jaki sposób chce….</p>
<p>….co więc zobaczyłem?</p>
<p><strong>…kluczem stało się <u>ZAAKCEPTOWAĆ TO ŻE JESTEM ZAAKCEPTOWANY W CHRYSTUSIE</u></strong></p>
<p>Bo odkryłem, że nie potrafiłem polegać sercem na ŚWIĘTEJ KRWI, bo umysłową ocenę jak najbardziej miałem…ale STARY CZŁOWIEK był nieugięty…ciągle dodawał coś od siebie….po swojemu…..och jaki to marny stan upadłego charakteru….</p>
<p>….przez stare skrypty charakteru, polegania na sobie, niedopuszczaniem jakichkolwiek błędów w swoim życiu…..TRUDNO BYŁO AKCEPTOWAĆ BŁĘDY INNYCH…..a wręcz było to prawie niemożliwe…..obciążające….i rozpraszające…..destrukcyjne….</p>
<p>….i patrząc z obecnej perspektywy było to SMUTNE I GODNE POŻAŁOWANIA….. choć wiem że próby i doświadczenia przede mną, i upadki….lecz CIĘŻAR SPADŁ Z SERCA…..czy ktoś próbował biegał z kulą u nogi….. ojjj trudna sprawa… przynajmniej jedna znowu kula mniej J</p>
<p><strong>….często zadawałem sobie pytanie:</strong></p>
<p>Jak wygląda jarzmo lekkie a brzemię przyjemne….<u>Mk 11:30</u></p>
<p>Jak wygląda przerzucenie trosk na Pana? <u>Ps 55:23</u></p>
<p>i jak wygląd nasze podtrzymanie przez Niego?</p>
<p><strong>… i Bóg dopomógł mi to zrozumieć w sercu… dokonał przemiany wody w wino radości….bo wszystko się dzieje w swoim słusznym czasie…</strong></p>
<p><strong>KLUCZEM BYŁO uznać SWOJĄ GRZESZNOŚĆ, swoje wady <u>lecz także zalety</u> by móc służyć tym co mamy w ręce…. Co jest niezbędne do naszego wzrostu w charakterze – by nie jechać z zaciągniętym hamulcem ręcznym…. Niby się rozwijamy….ale coś ciągle przeszkadza…..</strong></p>
<p><strong>ZAWSZE PRZESZKADZA w danym momencie <u>to czego nie oddaliśmy</u> lub nie przyjęliśmy jak należy…</strong></p>
<p>….bo często my sami jesteśmy swoimi największymi wrogami – NIEPRZYJACIELEM SIEBIE</p>
<p>…BO WIEMY ŻE DUCH I CIAŁO SĄ SOBIE PRZECIWNE &#8211; zgodnie z Gal 5:17</p>
<p>&#8230;.potrafimy sobie umniejszać/obciążając/krytykując siebie, OBWINIAJĄC i przez to dawać przystęp DIABŁU jako naszemu oskarżycielowi…. OJ, JAKI TO CIĘŻKI I BOLESNY STAN</p>
<p><strong>….lecz zbyt często ZAPOMINAMY, że ktoś nas kocha i prowadzi nas dzień po dniu BÓG OJCIEC i nasz Pan Jezus Chrystus, który powiedział „WYKONAŁO SIĘ”</strong></p>
<p>….dopóki nie zaakceptujemy samych siebie – a w sumie SIEBIE W CHRYSTUSIE</p>
<p>….dopóki nie WYPUŚCIMY SAMYCH SIEBIE Z WŁASNYCH RĄK….. w ręce NAJWYŻSZEGO</p>
<p>….dopóki nie staniemy się zgodni z SAMYM SOBĄ, przyznając się do swojego stanu upadłego człowieka</p>
<p>….dopóki nie oddamy kierownicy naszego życia DAWCY ŻYCIA</p>
<p>….to będziemy w dużej mierze skoncentrowani na sobie (nie mylmy tego z badaniem siebie)</p>
<p><strong><u>a tym samym dość ślepi i zamknięci na przyjmowanie MIŁOŚCI od Boga w sercu</u></strong><strong> przez DUCHA ŚWIĘTEGO i od ludzi których On rozmieszcza wokół nas….</strong></p>
<p>…a gdy nie umiemy wystarczająco przyjmować miłości….</p>
<p>………to jak mamy tą miłość dawać&#8230;?</p>
<p>BO Z PUSTEGO TO I SALOMON NIE NALEJE….wiemy że nie jesteśmy aż tak puści…zawsze jest kilka kropelek… ale pragniemy by ten gliniany dzban naszych serc się przelewał…..i to OBFICIE</p>
<p><strong><u>GDZIE TKWIŁ inny PROBLEM… U MNIE?&#8230;. więc może i inni mają podobnie….</u></strong></p>
<p>MYŚLAŁEM, że wszystko co światowe, czego kiedyś pragnąłem będzie mnie znowu  wciągać i zacząłem tworzyć z siebie pewnego rodzaju „ascetę” patrząc tylko nas siebie i zapewnę tą miarą odmierzałem też innym….</p>
<p>…lecz okłamywałem siebie (choć było to na tamten czas zapewne potrzebny, by oddalić nęcące pożądliwości)</p>
<p>…bo wszystkiego nam potrzeba w dobrej proporcji wedle możliwości korzystając z tego co mamy i poprzestając na tym co mamy… o czym mowa Hebr 13:5</p>
<p><strong><u>DROGA KAŻDEGO JEST INNA…. </u></strong></p>
<p>Ale jest jeden bezsprzeczny fakt ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE W CHRYSTUSIE…..</p>
<p>…..swoją pozycję w Chrystusie…..i Jego świętą działającą moc w nas….ODKUPIONYCH I USPRAWIEDLIWIONYCH…..PRZYJĘTYCH pod skrzydła WIERZĄC, ŻE TO CO SIĘ W NAS ROZPOCZĘŁO, to w Jego mocy dokona się w nas….</p>
<p>…………..a tym samym spowoduje umiejętność przyjmowania MIŁOŚCI od innych by dawać MIŁOŚĆ DRUGIM…</p>
<p>………….bo więcej jest szczęścia z dawania niż brania….ale żeby coś dać zostać POUCZONYM…. by to przekazać dalej &#8211;  JEDNO PRZENIKA DRUGIE i są ze sobą ściśle związane i współpracują ze sobą</p>
<p><strong>BRANIE I DAWANIE</strong></p>
<p>…..zawsze potrzebna jest PEWNA MIARA i dzięki Bogu za napełnianie nas duchem Świętego Słowa by być wykonawca a nie tylko słuchaczem….by oddychać słowem, być SŁOWEM NA ILE NAS STAĆ</p>
<p>…zawsze mamy jakieś bariery do pokonania: I BARDZO SIĘ CIESZYMY gdy przestępujemy próg radości wyrozumienia….bo wtedy zaczyna się chodzenie po wodzie….</p>
<p>BY BYĆ NACZYNIAMI POCIECHY….NAJPIERW dajmy się pocieszyć&#8230; a wtedy podawajmy dalej…</p>
<p>Bóg tak bardzo o nas dba, lecz gdy my jesteśmy jakoby ślepi i skoncentrowani na sobie „jakoby w pułapce” to jak być pociechą innych?</p>
<p>i <u>miłować bliźniego swego</u> <u>jak siebie samego</u>….</p>
<p>Czyz w tym przykazaniu nie są jakoby dwa przykazania? Nigdy tego w taki sposób nie potrafiłem uchwycić <u>bo byłem ślepy na ten werset</u>…. Niezdolny by to widzieć</p>
<p><strong>….jak siebie samego…….</strong>brakowało mi akceptacji siebie w Chrystusie</p>
<p>……………i dlatego z takim trudem próbowałem to pojąć lecz zbyt mało skutecznie</p>
<p>(lecz co u ludzi jest niemożliwe u Boga wszystko jest możliwe &#8211; Mat. 19:26)</p>
<p><strong>…dzięki Bożej opatrzności mój wzrok został skierowany  na „pomocna dłoń” która bardzo mi pomogła zrozumieć siebie… swój stan a zarazem rzuciała PIĘKNE ŚWIATŁO W NA OFIARĘ CHRYSTUSA&#8230; już nie do umysłu… lecz do umysłu a z umysłu do serca… i znowu o krok bliżej</strong><strong> na drodze żywota.</strong></p>
<p>…tą „pomocną dłonią” jest książką „POKOCHAJ SIEBIE” (<u>tytuł zapewne budzący zdziwienie w chrześcijańskim sercu</u>),  która gdy trafiła do moich rąk długo leżała bo myślałem, że to psychologiczne myśli…. świeckie porady itd…. <u>Lecz czekała na swój czas</u>….czas pomocy dla mnie….w której jest piękne zdania:</p>
<p><strong>1) </strong><strong>„Rzeczywiście, tak zżyliśmy się z ideą samozaparcia, poświęcenia się i z obawa bycia egoistą, ż</strong><strong>e zachęcanie do miłości własnej wydaje się prawie bluźnierstwem. </strong><strong>Jaka jest zatem róznica pomiędzy miłością własną i samolubstwem, między samoakceptacją i egoizmem? </strong><strong>Pewna trudność leży w podwójnym znaczeniu terminu „miłość własna” Może on oznaczać samoakceptację, lecz również egocentryzm. Podobnie stwierdza Josef Piper: </strong><strong>„Są dwa przeciwstawne sposoby kochania siebie: </strong><strong>BEZINTERESOWNY I EGOISTYCZNY. </strong><strong>Tylko pierwszy z nich nas chroni, DRUGI NAS NISZCZY”</strong></p>
<p><strong>2) </strong><strong>„Tylko wówczas, gdy zaakceptujemy samych siebie, </strong><strong>możemy stać się prawdziwie bezinteresownymi i wolnymi od nas samych”</strong></p>
<p><strong>3) </strong><strong>„Kto nie kocha siebie, jest egoistą. Musi stać się egoistą, ponieważ nie jest pewny swej tożsamości i dlatego wciąż próbuje odnaleźć siebie” Podobnie jak Narcyz będąc skoncentrowany na sobie, staje się egocentrykiem”</strong></p>
<p>TAK WIĘC:</p>
<p>&#8230;.jestem grzesznikiem pełnym słabości i ograniczeń lecz mamy Boga Ojca Wszechmogącego i Pana Chrystusa Jezusa co umarł za nas, umarł za mnie&#8230;.raz na zawsze&#8230;.. i Jego moc doskonali sie w naszych słabościach.<br />
<strong>&#8230;ZAAKCEPTOWAĆ, ŻE JESTEŚMY ZAAKCEPTOWANI </strong><strong>&#x2764;&#xfe0f;</strong><br />
&#8230;zaakceptować siebie w Chrystusie bo On jest prawdą drogą i życiem&#8230;naszym lekarzem skruszonych serc&#8230;.<br />
&#8230;jesteśmy tym czym jesteśmy z łaski Boga 1Kor 15:10</p>
<p><strong>_____________________________________________________</strong></p>
<p>&#8222;Jedynie Bóg w ten sposób podnosi nas do siebie i przemienia nas z nieszczęśliwych, pełzających robaków, jakimi nas znalazł. „Spojrzyjcie na głębokość dołu skądeście wykopani”. Zaiste Bóg podniósł nas i posadził ze sobą na miejscach wysokich, i unosi nas na skrzydłach orłowych.&#8221;</p>
<p>&#8222;Bóg daje nam obietnicę wiecznego życia, co jest kolejnym wspaniałym przywilejem, jaki posiadają orły. Znajdujemy też wyjaśnienie tej długowieczności, tego wspaniałego błogosławieństwa, jakiego udziela niebiański Ojciec, który przez wiele wersetów ożywia nas do wiecznego życia.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/boza-milosc-kruszy-nas/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">9257</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
