Żyj na świecie ze względu na mnie

W Japonii pewna matka miała tylko jednego syna i mimo że była uboga bardzo starała się o jego wykształcenie. Jej mąż zmarł wiele lat wcześniej. Syn był już na piątym roku studiów uniwersyteckich i planował sobie wspaniałą przyszłość. Marzył, że będzie też mógł dopomóc mamie, która przez wiele lat pomagała jemu. Pewnego razu miał miejsce wypadek i chłopak stracił wzrok. Myślał, że tego nie przeżyje. Z powodu utraty wzroku był niezdolny by kontynuować studia, a przecież już prawie miał je kończyć. W Nowy Rok postanowił, że nie będzie cierpiał dłużej. Zdawało mu się, że jest na tym świecie niepotrzebny dla nikogo, nie przyjdzie już mamie z pomocą. Trzeba pożegnać się z życiem. W nocy, gdy zegar kurantowy zaczął wybijać dwunastą, chłopak przygotował sobie nóż i miał właśnie zadać sobie śmiertelny cios. Jakieś przeczucie nie dawało jednak spokoju matce. Czuła, że coś im zagraża i obserwowała co się dzieje w domu. Była gwieździsta noc, świecił księżyc, a w blasku jego promieni kobieta zobaczyła syna i nóż. Mama od razu rzuciła się na syna ze słowami: „Synu mój, żyj na świecie ze względu na mnie”. Oboje rozpłakali się razem. Od tego dnia postanowił żyć na tym świecie, bo jego mama powiedziała: „żyj na świecie ze względu na mnie”. Jako człowiek niewidomy skierowany został do szpitala na naukę masażu i wkrótce został masażystą. W szpitalu, w którym odbywało się szkolenie, po raz pierwszy zetknął się z ewangelią pisaną alfabetem Braille’a. Litery są w nim wypukłe, są specjalne tablice i przy pomocy dotyku niewidomi moga czytać poszczególne zdania i rozdziały. Tam zaczął czytać Biblię, a pierwszą księgą, którą w ten sposób przeczytał, była Ewangelia wg św. Jana. Gdy czytał ją po kolei, doszedł w końcu do 9. rozdziału, do niewidomego człowieka, który urodził się w takim stanie, a Jezus przywrócił mu wzrok. Uczniowie pytali: „Mistrzu, kto zgrzeszył? On sam czy jego rodzice? Dlaczego się taki urodził?”, a Jezus odpowiedział: „Ani on, ani jego rodzice, lecz jest tak, by okazała się na nim Boża chwała”. Chłopak zrozumiał, że ten werset biblijny jest dla niego. Uwierzył, że Bóg dlatego pozwolił mu utracić wzrok na tym świecie, żeby mógł ujrzeć światło Chrystusowej ewangelii. Wiedział, że jako poganin nigdy nie uwierzyłby w Chrystusa, nigdy nie poznałby go jako swojego Mistrza i Zbawiciela. Jednak tam, gdy stracił wzrok, w tym szpitalu, gdy czytał Ewangelię Jana, właśnie tam jego serce zobaczyło Chrystusa jako Światło życia.

Świadectwo pochodzi z wykładu brata Jana Machnio pt. Światło

Zobacz tez inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *