<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>poemat &#8211; Badacze Biblii</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/tag/poemat/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Wed, 19 Mar 2025 18:14:35 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">39565544</site>	<item>
		<title>KOŚCIÓŁ PRAWDZIWY [&#8222;Wiersze Brzasku&#8221;, nr 7]</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/kosciol-prawdziwy-wiersze-brzasku-nr-7/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kosciol-prawdziwy-wiersze-brzasku-nr-7</link>
					<comments>https://badaczebiblii.pl/kosciol-prawdziwy-wiersze-brzasku-nr-7/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Mar 2025 18:14:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kącik poezji]]></category>
		<category><![CDATA[Poezja chrześcijańska]]></category>
		<category><![CDATA[audiobooki]]></category>
		<category><![CDATA[głowa kościoła]]></category>
		<category><![CDATA[jezus chrystus]]></category>
		<category><![CDATA[kościół prawdziwy]]></category>
		<category><![CDATA[poemat]]></category>
		<category><![CDATA[poezja czytana]]></category>
		<category><![CDATA[wiersze brzasku]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://badaczebiblii.pl/?p=11666</guid>

					<description><![CDATA[Kościół prawdziwy [&#8222;Wiersze Brzasku&#8221;, nr 7] I Raz w dzień świąteczny o świcie zbłądziłem. O pomoc pielgrzyma pewnego prosiłem: Powiedz – pytałem – przez jakie iść niwy, By znaleźć ten jeden kościół prawdziwy? On odrzekł: Świat cały przeszukasz dokoła, A nigdzie nie znajdziesz takiego kościoła. Ten bluszcz, co po murach opactwa się wije, To pozór, <a class="more-link" href="https://badaczebiblii.pl/kosciol-prawdziwy-wiersze-brzasku-nr-7/">Czytaj dalej...</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><iframe class="youtube-player" width="780" height="439" src="https://www.youtube.com/embed/Fhp7fz3IvtY?version=3&#038;rel=1&#038;showsearch=0&#038;showinfo=1&#038;iv_load_policy=1&#038;fs=1&#038;hl=pl-PL&#038;autohide=2&#038;wmode=transparent" allowfullscreen="true" style="border:0;" sandbox="allow-scripts allow-same-origin allow-popups allow-presentation allow-popups-to-escape-sandbox"></iframe></p>
<p><strong>Kościół prawdziwy [&#8222;Wiersze Brzasku&#8221;, nr 7]</strong></p>
<p>I</p>
<p>Raz w dzień świąteczny o świcie zbłądziłem.<br />
O pomoc pielgrzyma pewnego prosiłem:<br />
Powiedz – pytałem – przez jakie iść niwy,<br />
By znaleźć ten jeden kościół prawdziwy?<br />
On odrzekł: Świat cały przeszukasz dokoła,<br />
A nigdzie nie znajdziesz takiego kościoła.<br />
Ten bluszcz, co po murach opactwa się wije,<br />
To pozór, fałsz on największy tam kryje.<br />
Bojąc się, czy mnie mój pielgrzym nie zwodzi,<br />
Krzyknąłem: Tłum ludzi tam przecież wchodzi.<br />
Gdy prawdziwego – rzekł – szukasz kościoła,<br />
Nie tłumów szukaj, lecz garstki zgoła.<br />
Wokół chrzcielnicy moc ludzi się tłoczy,<br />
Znak krzyża czynią i wznoszą swe oczy.<br />
Krzyż ten tak lekki – mój pielgrzym zawołał –<br />
Brwi marszcząc każdy go strząsnąć zdoła!<br />
To nie krzyż Zbawcy, Chrystusa Pana,<br />
Na którym zawisł, by umrzeć za nas.<br />
Wchodzimy, drzwi stały otworem od rana,<br />
Widzimy ludzi, są na kolanach.<br />
Promienie słoneczne blask świec przyćmiły,<br />
Jakby je panny głupie zgasiły.<br />
Figury świętych tak jasne, tak białe,<br />
Jak w oczach Boga ich szaty wspaniałe.<br />
Witraże ślą na dół promienie nadobne,<br />
Drabinie ze snu Jakuba podobne.<br />
Mój pielgrzym powiódł wzrokiem dokoła<br />
I czoło marszcząc z naganą zawołał:<br />
Bóg wyrzekł słowa, zna je oświecony:<br />
Nie mieszkam w świątyniach przez ludzi zrobionych.</p>
<p>II</p>
<p>Szliśmy wśród paproci, wśród drzew mokrych od rosy,<br />
Przemokło nam odzienie i przemokły włosy.<br />
Do jakiegoś kościoła nas drogi przywiodły,<br />
Z krzyżem na kopule, nie rzymskiej był modły.<br />
Przetarliśmy szyby zdobne w pajęczyny<br />
I modły ujrzeliśmy wznoszone w świątyni.<br />
Czyż jest wdzięczniejsza – zapytał niewinnie –<br />
Słana z klęczników modlitwa od innej?<br />
Czy wodą z misy tej pokropienie<br />
Grzechów, choć małych, da odpuszczenie?<br />
Czy język znający smak chleba i wina<br />
Prawdziwszy od innych? – głos słyszę pielgrzyma.<br />
I wtedy właśnie na gałązce klonu<br />
Usiadły dwie wilgi, dobyły swych tonów,<br />
A złoto poniżej ich gardziołek wdzięcznych<br />
Rozlało się rzeką dźwięków stutysięcznych.<br />
Psalm zaś odbijał się echem z kościoła,<br />
Falował wibrując na zewnątrz dokoła.<br />
Chóry te – rzekłem – w harmonii trwają,<br />
Obydwa Panu chwałę oddają.<br />
Ptaki – rzekł pielgrzym – tę pieśń śpiewają,<br />
Iż nuty grzechu i zła nie znają.<br />
Hymn zaś z kościoła to coś innego,<br />
Jest pieśnią winy i grzechu ludzkiego.<br />
Umilkły wilgi, umilkły organy<br />
I przy mównicy duchowny stanął.<br />
Pielgrzym mi zaraz szepnął do ucha:<br />
Chodźmy! Nie warto nam tego słuchać.<br />
Błędów nie widzę – rzekłem – w kazaniu.<br />
O śmierci uczy, o zmartwychwstaniu.<br />
Obie nauki prawdziwe, zdrowe,<br />
Choć przyznać trzeba wcale nie nowe.<br />
Rzekł pielgrzym: Walczy z wiatrakami,<br />
Ze złem, co żywe było przed wiekami,<br />
Lecz fraz woalką zasłania nam oczy,<br />
By grzechu nie widzieć, co dzisiaj świat toczy.<br />
Wracaliśmy ludzkie mijając grobowce,<br />
Wrzosem porosłe, różą, jałowcem.<br />
W kamieniach wyryte widziałem imiona<br />
I śmierci rodzaj, jaką kto skonał.<br />
W grobach leżały męczonych kości,<br />
Których kołem łamano niegdyś bez litości,<br />
Których palono dla świadectwa Pana,<br />
Z których garstka popiołu została zebrana.<br />
A śmierć ich teraz pobudza, porusza<br />
I do wysiłków, do służby zmusza.<br />
Kiedyśmy obok tych mogił chodzili,<br />
Rzekł pielgrzym: Ci upragnioną koronę zdobyli,<br />
Lecz stracić ją może, patrząc w wiek ponury,<br />
Kto na stosie jej szuka, na kole tortury.<br />
Stos i koło pył przykrył i ciężki, i stary,<br />
Bóg na życie dziś patrzy, doń przykłada miary.</p>
<p>III</p>
<p>Minęliśmy smukłe, wysokie topole,<br />
Co cień długi kładły na łąkę, na pole.<br />
Dom spotkań się zjawił przed oczy naszymi,<br />
Zniszczony jesieni deszczem i mrozem zimy.<br />
Ludzie w nim prości i czyści zrzeszeni<br />
Mniemali, że oni i nikt poza nimi.<br />
Nie zakłócali też ciszy sami<br />
Ni modły głośnymi, ani pieśniami.<br />
Każdy całując palec ów Boży,<br />
Myślał, że Bożej łaski przysporzy.<br />
Czy kościół prawdziwy? – spytałem wreszcie.<br />
To sekta tylko. Sektom nie wierzcie,<br />
Które w swej pysze drzwi zamknąć są w stanie<br />
Przed tobą, świętymi, a nawet przed Panem.<br />
Pismo nam mówi, że nieba bramy<br />
Tak we dnie, jak w nocy otwarte mamy.<br />
Czyż, aby dostać się można do nieba,<br />
Kościoła lub sekty klucz nosić potrzeba?</p>
<p>IV</p>
<p>W dal wiódł nas gościniec, biegnący przed nami<br />
Ku wiązu arkadom ponad głowami.<br />
Wtem kościół dojrzałem, wyglądał wspaniale,<br />
Jak śnieg był biały, z iglicą, na skale.<br />
Tam, gdzie przez morze rzuceni pielgrzymi,<br />
Schronienie znaleźli przed wieki dawnymi.<br />
Bez słowa zzułem moje sandały,<br />
Na świętej ziemi me nogi stały.<br />
I okrzyk wzniosłem: Wreszcie ujrzałem<br />
Kościół, którego od dawna szukałem!<br />
Lecz pielgrzym mruknął: Nie bądź dziecinny.<br />
Wszak nie jest on lepszy ni gorszy od innych.</p>
<p>V</p>
<p>Szliśmy kościoły mijając z daleka<br />
Bliżej natury ciekawej dla człeka.<br />
Wiewiórki przybiegły, by nas zobaczyć,<br />
Bóg słodkim tchnieniem las przykryć raczył.<br />
W wątpliwość wszelkie wierzenia podałem,<br />
Gdzie fałsz, gdzie prawda uparcie szukałem.<br />
Najpierw spytałem o Augustyna:<br />
Czy błędy głosił? – tu słowa pielgrzyma:<br />
Czy może człowiek objąć swym wzrokiem<br />
Niebo rozległe, niebo wysokie?<br />
Obszar – odrzekłem – zbyt wielki się zdaje.<br />
Lecz prawdy większy – pielgrzym dodaje.<br />
I choć Augustyn padł na kolana,<br />
Ujrzał jak mała cząstka mu znana;<br />
Choć Luter szukał sercem swym całym,<br />
Część tylko uchwycił jej mocy i chwały;<br />
Choć Kalwin otworzył swą duszę szeroko,<br />
Nie objął całości, nie wniknął głęboko.<br />
Lecz trójka owa i jej podobni,<br />
Co ja widziałem, widzieć nie mogli.<br />
Gdy mówił, zachwyt ogarnął mą duszę,<br />
Mówiącą zawsze: Ja poznać muszę.<br />
Na święte pielgrzyma spojrzałem oblicze.<br />
Kim jesteś? Powiedz! – nie mówię, lecz krzyczę.<br />
Wspaniałość jednak tej chwili nadana<br />
Sprawiła, żem poznał, iż jest to twarz Pana.<br />
Strach mnie ogarnął, bo grzeszny byłem.<br />
W kurzu klęknąłem i tak się modliłem<br />
O Chryste, Panie! Pomóż, gdy wołam,<br />
Do prawdziwego zaprowadź kościoła.<br />
On odrzekł, a człowiek tak mówić nie zdoła:<br />
Nikt znaleźć nie może takiego kościoła.<br />
Odtąd, gdy szukasz, kościoła nie szukaj,<br />
Lecz jego Głowy i tak nauczaj!<br />
Potem już zniknął sprzed moich oczu.<br />
Mnie światłem prawdy swojej otoczył.</p>
<p>_________<br />
– <a href="https://biblijnaliteratura.pl/man-i-in/wiersze/wbt/">Wiersze Brzasku w wersji tekstowej</a><br />
– <a href="https://badaczebiblii.pl/multimedia/wiersze-brzasku-audio/">Więcej nagrań z serii Wiersze Brzasku</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://badaczebiblii.pl/kosciol-prawdziwy-wiersze-brzasku-nr-7/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11666</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
