Kim jesteśmy

Jest to pytanie, jakie każdy z nas powinien sobie zadawać (nie zadać, ale zadawać) na poziomie jednostkowym, czyli kim ja jestem osobiście jako osoba i dokąd zmierzam (czy jestem chrześcijaninem [czy wciąż jeszcze jestem chrześcijaninem, może byłem nim kiedyś, a już nie jestem] i czy mój rozwój jako chrześcijanina idzie we właściwą stronę).


Nagranie wykładu, który Marek Urban wygłosił na konwencji Świeckiego Ruchu Misyjnego „Epifania” w Lesznie, 28 lipca 2012 r. Po podziałach m.in. na tle wolności lokalnych społeczności oraz wolności sumienia chrześcijanina, pod koniec roku 2014 r. mówca zrezygnował z pełnienia funkcji pielgrzyma pomocnicznego Ruchu:

Posłuchaj też części 2: KONGREGACJONALIZM (20.07.2013 r.)

Pytanie to możemy też zadać sobie na poziomie naszej społeczności. Zapytać się siebie, czym jest Świecki Ruch Misyjny Epifania”? Niniejszy wykład ma być próbą odpowiedzi na to pytanie.

A zatem, postawmy pytanie: Czym jest Świecki Ruch Misyjny Epifania”?

Rozważając tę kwestię oprzemy się na cytatach z literatury Prawdy, całkowicie pomijając zapisy Statutu SRME, bowiem tak, jak kiedyś powiedział br. Woźnicki w odpowiedziach na pytania, Statut jest dla władz, a dla braci jest VI tom parauzyjny i Teraźniejsza Prawda. Statut jest tworem, który powstał w pewnych realiach i uwarunkowaniach prawnych i ma umożliwiać SRME funkcjonowanie w zgodzie z systemem prawnym naszego kraju. Tak jak mówi pol. TP z 56 ’67 SRME jest kościołem (związkiem wyznaniowym), ciałem religijnym przed władzami świeckimi i za taki jest uważany przez władze świeckie, lecz my osobiście nie tak powinniśmy patrzeć na SRME.

My powinniśmy traktować SRME jako po pierwsze 1. działalność głoszenia Prawdy i po drugie 2. udogodnienie do prowadzenia działalności wymagane przez świeckie prawo oraz finansowy kanał, czy też fundusz finansujący działalność.

Jeżeli ktokolwiek miałby jakiekolwiek pytania odnośnie postanowień Statutu, powinien je kierować do br. Woźnickiego, który jest kompetentny do tego, by odpowiadać na takie pytania i udzielać wyjaśnień dotyczących norm prawnych związanych ze Statutem SRME.

Próbując odpowiedzieć na to pytanie, powrócimy do korzeni, zastanówmy się nad genezą SRME – nad przyczynami pojawienia się SRME. Kiedy, po co i dlaczego pojawił się SRME?

W ulotce pt. „Świecki Ruch Misyjny Epifania”, której treść znajduje się także na stronie głównej witryny internetowej SRME czytamy:

„Świecki Ruch Misyjny „Epifania” w swej obecnej formie powstał w 1920 roku, kiedy to Paul S. L. Johnson i Raymond G. Jolly oraz inni potrzebowali nazwy dla celów publikacyjnych i innych w rozwijanych formach służby ewangelicznej bez przynależności denominacyjnej”.

Co wynika z tego stwierdzenia? SRME powstał, ponieważ potrzebna była nazwa do prowadzenia działalności. Br. Johnson, po to, by nie prowadzić działalności pod swoim nazwiskiem, zaczął używać nazwy SRME (ściśle mówiąc nazwy LHMM Laymen’s Home Missionary Movement – nazwy zazwyczaj tłumaczonej jako „Świecko Domowy Ruch Misyjny”, tłumaczenia mogą być różne, np. Domowy Ruch Misyjny Osób Świeckich)

Dla br. Johnsona nie była to organizacja, był to wyłącznie sposób ukrycia się pod tą nazwą, po to, by nie prowadzić działalności pod własnym nazwiskiem.

Tak samo jak wcześniej br. Russell ukrywał się pod nazwami kilku korporacji (FIRM), które sam stworzył w tym właśnie celu, by nie prowadzić działalności pod własnym nazwiskiem, po to, by nie wzbudzać niepotrzebnego uprzedzenia w społeczeństwie, że oto ktoś promuje samego siebie, zakłada własną religię (czego oczywiście br. Russell nie robił, a co mu czasami zarzucano). Wszystkie te korporacje oraz ich zarządy istniały tylko na papierze, były w rzeczywistości fikcyjne [ang PT 19 ‘38,39], a ta najbardziej znana korporacja [firma] czyli  Towarzystwo Biblii i Broszur Strażnica (WTBTS) było dla br. Russella wyłącznie „przewodem finansowym czy też funduszem” poprzez który br. Russell opłacał rachunki związane z działalnością prowadzoną przez niego.

Br. Johnson wypowiadając się o Towarzystwie Biblii i Broszur Strażnica z czasów br. Russella pisze w [ang PT 19 ’39]: Cel zarejestrowania Towarzystwa Strażnica jest zwięźle podany w Strażnicy z stycznia 1891 r. na s. 16, gdzie br. Russell pisze: Jest to WYŁĄCZNIE ORGANIZACJA BIZNESOWA. Została ona zarejestrowana jako korporacja [FIRMA] przez stan Pensylwania i została uprawniona do posiadania i zbywania majątku w swoim imieniu tak, jak gdyby była osobą fizyczną. Nie ma ona żadnego kredo ani wyznania wiary. Jest wyłącznie udogodnieniem biznesowym służącym rozpowszechnianiu Prawdy”.

„The object in taking out a charter is succinctly stated in 'The Watch Tower’ for January, 1891, page 16, as follows: This is a BUSINESS ASSOCIATION MERELY. It was chartered as a corporation by the State of Pennsylvania, and authorized to hold or dispose of property in its own name as though it were an individual. It has no creed or confession. It is merely a business convenience in disseminating the Truth”

Ważne Stwierdzenie. Towarzystwo Biblii i Broszur Strażnica (utworzone w 1881 r.) było przedsiębiorstwem, czy też ściślej mówiąc spółką akcyjną, w której były akcje i akcjonariusze: np. w 1893 r. było w Towarzystwie 6.383 akcji uprawnionych do głosowania (każde 10 dolarów darowane na prowadzenie działalności Towarzystwa dawało jeden głos), z czego br. Russell wraz ze swą żoną posiadał 3.705 akcji, dzięki czemu będąc w posiadaniu ponad połowy akcji towarzystwa sprawował rzeczywistą kontrolę nad towarzystwem.

Bądźmy tego świadomi, że Towarzystwo było spółką akcyjną działającą na mocy praw o prowadzeniu działalności gospodarczej, a nie było żadnym kościołem, ani związkiem wyznaniowym, ani żadną denominacją religijną, a już na pewno nie było organizacją ludu Bożego, bowiem takowa nigdy na ziemi nie istniała.

Czym zatem jest SRME? ciąg dalszy cytatu z ulotki pt. SRME:

„Świecki Ruch Misyjny „Epifania”  jest międzynarodowym, niezależnym, niesekciarskim, nieobliczonym na zysk, ruchem religijnym. Łączą się w nim w celu dobrowolnej współpracy liczni chrześcijanie, szczególnie osoby świeckie wszelkich zawodów i orientacji z różnych wyznań i bezwyznaniowi. Tworzą oni w ten sposób społeczności religijne w wielu krajach. Ruch nie jest stowarzyszony z żadną inną grupą ani z żadną denominacją”.

Cytat ten pokazuje, że SRME jest ruchem chrześcijan pochodzących z różnych wyznań, jest działalnością, w którą angażują się różne osoby, zwłaszcza świeckie osoby, które identyfikują się, utożsamiają się, sympatyzują z poselstwem i celami SRME.

Jakie cele przyświecają SRME? Czytamy  o tym dalej w naszej ulotce:

Celem Świeckiego Ruchu Misyjnego „Epifania” jest nauczanie Ewangelii, zachęcanie do wzrostu w charakterze na podobieństwo charakteru Chrystusa, rozpowszechnianie wiedzy biblijnej i zachęcanie innych do jej rozpowszechniania (szczególnie wiedzy odnoszącej się do naszych czasów) oraz pobudzanie do większego zainteresowania indywidualnym i grupowym studiowaniem Biblii według niesekciarskich zasad w zborach, w miejscach zebrań lub domach itp.”

Aby zrealizować swe cele, Świecki Ruch Misyjny „Epifania” w licznych krajach wydaje i rozpowszechnia w różnych językach – przez kolporterów, ewangelistów i innych chrześcijańskich pracowników, pocztą itp. – wiele książek napisanych na podstawie Biblii oraz broszur, czasopism i bezpłatnych ulotek. Ruch wykorzystuje także swoich wykwalifikowanych mówców, nauczycieli i ewangelistów, do prowadzenia studiów biblijnych, dyskusji oraz zebrań pytań i odpowiedzi, projekcje filmów i obrazów biblijnych, wygłaszanie ilustrowanych pogadanek biblijnych oraz wykonywanie posług weselnych, pogrzebowych itd.”

Każdy, kto sympatyzuje z tymi celami, kto uważa, że nauki Parauzyjne i Epifaniczne są prawdą na czasie podawaną przez Pana, jest sympatykiem, przyjacielem, czy też zwolennikiem SRME.

Ja osobiście jestem tego zdania, że nauki parauzyjno-epifaniczne, na tyle na ile je zbadałem i przyjąłem za swoją wiarę, są prawdą na czasie podaną przez Pana, i dlatego sympatyzuję z przed chwilą wymienionymi celami SRME, stąd też uważam się za sympatyka SRME.

A PONIEWAŻ SRME nie jest ani kościołem, ani związkiem wyznaniowym ani organizacją, nie ma żadnych członków, ma sympatyków czy też zwolenników. Na podstawie wyżej zacytowanej treści ulotki o SRME sam Ruch można opisać jako środek propagowania wiedzy biblijnej na świecie oraz duchowego usługiwania ludowi Bożemu. Robi to poprzez działalność mianowanych sług oraz swych zwolenników. A zwolennikami ruchu są ci, którzy pozostają w harmonii z celami i zamierzeniami Ruchu.

W 1920 r. br. Johnsowi zadano pytanie, odpowiedź, na które została wydrukowana po raz pierwszy w (ang. PT 20 ‘197), a następnie przedrukowana w (ang. PT 50 ’42):                   fragment tego cytatu znajduje się w pol TP 64 ’11.

Czy nie stworzyłeś organizacji, kiedy utworzyłeś Świecko-Domowy Ruch Misyjny?

Nie utworzyliśmy organizacji żadnego rodzaju, ponieważ Świecko-Domowy Ruch Misyjny nie jest orga­nizacją; jest ruchem, dobrowolną działalnością, w której lud Pana współpracuje w służbie ludziom poza prawdą. Gdyby był on organizacją, posiadałby zasadnicze elementy organizacji, którymi są (1) statut, konstytucja – w formie albo pisemnej albo na podstawie umowy ustnej; (2) wyraźnie określone lub domniemane testy kwalifikacyjne do członkostwa i dla urzędników; (3) członków, którzy mają prawo głosować i wybierać urzędników; (4) zarząd, lub komitet kontrolny; (5) urzędników wykonawczych; (6) regulamin – w formie albo pisemnej albo na mocy umowy ustnej. Świecko-Domowy Ruch Misyjny nie posiada żadnej z tych rzeczy, i dlatego nie jest organizacją. Nasza dobrze znana opozycja wobec organizacji kierujących pracą kapłaństwa powinna była powstrzymać pytającego od podejrzewania, że stworzyliśmy organizację. Jedyną organizacją, z którą pra­gniemy się utożsamiać, jest ta utworzona przez Pana, nie człowieka, a jest nią Ciało Chrystusowe, w pełni zorganizowane w swych członkach w dobrowolny i uporządkowany sposób, by wzajemnie cieszyć się społecznością w badaniu, głoszeniu i praktykowaniu Słowa. Drodzy bracia z kapłaństwa Boga, którzy działają w Świecko-Domowym Ruchu Misyjnym, mają społeczność w badaniu, głoszeniu i praktykowaniu prawdy na czasie, ale w żaden sposób nie są jednak powiązani ze sobą przez maszynerię ludzkiej organizacji. Jest to ruch, działalność. Zatem Świecki Ruch Misyjny nie jest organizacją. Jest ruchem, działalnością.

Nazwy Świecko-Domowy Ruch Misyjny używamy z trzech powodów: (1) Nasz Pastor [br. Russell] używał jej do reklamowania róż­nych etapów pracy, szczególnie pracy zamiejscowej, która była prowadzona głównie przez tych, których kościół nominalny nazywa świeckimi; i my jej używamy, by w na­zwie powiązać naszą pracę z jego; (2) nasza praca jest prowadzona niemal wyłącznie przez tych, których nominalny lud Boży nazywa świeckimi; oraz (3) osoby z zewnątrz, które z naturalną i właściwą ciekawością pytają, jaką pracę wyko­nujemy, otrzymują w ten sposób odpowiedź, która jeśli chodzi o naszą pracę, jest prawdziwa, a jeśli chodzi o ich właściwą ciekawość jest satysfakcjonująca. Dlatego reklamujemy naszą pracę jako Świecko-Domowy Ruch Misyjny, ponieważ takie postępowanie jest prawdziwe, praktyczne i pomocne. W naszej opo­zycji wobec organizacji kontrolujących pracę kapłanów nie popadajmy w krańcowość i nie przeciwstawiajmy się właściwej współpracy kapłaństwa jako członków jedynej organizacji – Ciała Chrystusowego”.

Powyższe stwierdzenia br. Johnsona w sposób oczywisty i naturalny wynikają z tego, w jaki sposób Pan zorganizował swój lud, gdzie nie ma widzialnej organizacji ludu Bożego na ziemi. Tak jak mamy to wyjaśnione w artykule „Kościół kompletnie zorganizowany” (kilkukrotnie ukazywał się na łamach Ter. Prawdy, ostatni raz w 1996 r. od strony 5)

Cytat z artykułu Kościół kompletnie zorganizowany (pol TP 64 ’57) (E  6 s.103)

W TEN SPOSÓB możemy widzieć, że żadne wyznanie osobno, ani też wszystkie wyznania razem nie są Ciałem Chrystusa, Kościołem Boga Żywego, lecz że Kościół składa się wyłącznie z Uświęconych w Chrystusie Jezusie. Tak więc żadna zewnętrzna, widzialna organizacja nie jest Kościołem. Dostrzegamy zatem wielki błąd — podobnie jak u Papiestwa — w który wodzowie Towarzystwa W.T.B. & T.S. wpadli oświadczając (i to pod przysięgą wobec sądu), że człowiek przystępuje do Towarzystwa, zewnętrznej organizacji, korporacji biznesowej, przez poświęcenie, z czego jasno wynika, że pomylili oni organizację biznesową z Ciałem Chrystusa, ponieważ poświęcenie i spłodzenie z Ducha Świętego są jedynymi sposobami, przez które człowiek przystępuje do niewidzialnego Kościoła — Ciała Chrystusowego (1 Kor. 12:12,13; Gal. 3:26-28), a nie do korporacji biznesowej, do której przystępuje się wpłacając np. $ 10,00 lub więcej! Przeto nauczanie, że człowiek wstępuje do Towarzystwa przez poświęcenie, jest myleniem Kościoła z Towarzystwem, przy czym pogląd taki przedstawia przyjaciół Towarzystwa, a nie jedynie akcjonariuszy jako ciało, małego Antychrysta (fałszywego Chrystusa), mały Babilon.”

Br. Johnson używa terminu ‘przyjaciele Towarzystwa’ na określenie tych, którzy byli związani z Towarzystwem Strażnica. Nie mówi o nich jako o członkach Towarzystwa [za to potępia Rutherforda], ale nazywa ich przyjaciółmi. Tak samo czynił br. Russell, mówiąc o braciach wielokrotnie używał terminu przyjaciele. Nigdy nie zwracał się do nich „Drodzy Członkowie Towarzystwa”.

BRACIA → RELACJA W CHRYSTUSIE

PRZYJACIELE (PRAWDY) → PODOBNE UPODOBANIA I ZAINTERESOWANIA

Takim samym błędem byłoby twierdzenie, że przez poświęcenie, ktoś przystępuje do SRME i staje się członkiem SRME. Człowiek, który poświęca się Bogu, przystępuje do ludu Bożego i staje się członkiem ludu Bożego, a nie członkiem jakiejkolwiek ziemskiej organizacji. Nie ma żadnej zewnętrznej organizacji zrzeszającej lud Boży. Tak więc i SRME nią nie jest.

W pol TP Lato 2010 na str. 27 możemy przeczytać:

„Co się tyczy winnicy Pastoralnego Instytutu Biblijnego, to wkrótce po tym, jak został utworzony, także znalazł się pod złym kierownictwem. Zamiast utworzyć swój instytut jako jedynie udogodnienie do prowadzenia działalności wymagane przez świeckie prawo oraz jako finansowy kanał, czyli fundusz, popełnili oni błąd, ustanawiając go jako ciało religijne (a zatem wprowadzili inne ciało religijne do Kościoła, co w praktyce uczyniło z niego antychrysta – E 7, s. 198, 199)”

Tak samo byłoby z nami, gdybyśmy uznawali SRME za kościół, wyznanie, związek wyznaniowy, czy organizację religijną jakiegokolwiek rodzaju. Gdybyśmy tak uważali, znaczyłoby to, że SRME jest małym antychrystem, a my bylibyśmy wtedy członkami antychrysta zamiast członkami ludu Bożego. Nie wydaje mi się, by ktokolwiek z nas chciał być częścią antychrysta.

W polskiej TP z 1996 r. („Kościół kompletnie zorganizowany”) na stronie 7 czytamy: „nie ma żadnej widzialnej ogólnej [powszechnej] organizacji Kościoła żywego Boga”. [gdy spłodzonych z ducha nie ma już na ziemi, powinniśmy rozumieć wyrażenie „Kościół żywego Boga” jako „lud żywego Boga”]

Ibid. „Pozwala to nam zauważyć, że żadna denominacja nie jest, ani wszystkie denominacje połączone razem nie są, Ciałem Chrystusowym, Kościołem żywego Boga, lecz że prawdziwy Kościół, Ciało Chrystusowe składa się wyłącznie z poświęconych w Chrystusie Jezusie (1 Kor. 1:2), bez względu na to kim oni są lub gdzie są. Tak więc żadna zewnętrzna, widzialna organizacja nie jest prawdziwym Kościołem”.

Większość z obecnie żyjących poświęconych jednostek nie słyszała nawet o SRME i w żaden sposób nie jest związana z działalnością prowadzoną przez SRME. [pol TP Jesień 2002 str. 62 o tym gdzie znajduje się większość Mł. God. i POE]

CYTAT z wykładu br. Hedmana „Prawda na czasie i jej zarządzenia” z konwencji w Chicago 17-X-1987 r., str. 4,5]

Jeszcze raz zacytujemy polską TP z 1996 r. („Kościół kompletnie zorganizowany”), gdzie na stronie 7 czytamy: „nie ma żadnej widzialnej ogólnej [powszechnej] organizacji Kościoła żywego Boga”.

Są tylko lokalne widzialne organizacje Kościoła = ludu Bożego, a są nimi zbory, które nie powinny być łączone w żadne unie zborów. Biblia mówi wyłącznie o pojedynczych, poszczególnych zborach. [E 8 str. 335,337] „W czasach apostolskich nie istniała żadna unia zborów”. Dopiero na skutek wielkiego odstępstwa w pierwszych wiekach chrześcijaństwa doszło do stworzenia unii zborów w postaci zewnętrznego ciała. „W ten sposób zniszczono apostolską niezależność lokalnych zborów, a na miejsce pierwotnej duchowej jedności kościoła powszechnego, opartej na jednym duchu, nadziei, misji, Panu, wierze, chrzcie i Bogu wprowadzono jedność zewnętrzną”.

Zbór lokalny jest jedyną widzialną religijną organizacją uznawaną przez Pana. Pan nie zalecił nic więcej. Budowanie jakiejkolwiek struktury ponad-zborowej, łączącej pojedyncze zbory w unię, czy jakikolwiek inny związek Nie Jest od Pana, lecz jest sekciarstwem – wytworem ducha szatańskiego, jest tworzeniem obcego ciała w ludzie Bożym, czyli jest tworzeniem antychrysta.

A zatem nie traktujmy SRME jako antychrysta, jako unii, organizacji łączącej zbory. SRME nie może mieć swoich zborów, ponieważ jak podaje br. Johnson (br. Jolly, br. Hedman, br. Herzig) jest działalnością, a nie jest organizacją. Jak wynika z samego znaczenia słowa ‘działalność’ nie może ona mieć ani zborów, ani członków.

Nie traktujmy zborów jako lokalnych struktur SRME (do czego próbował doprowadzić w latach 50. XX wieku Krewson, który usiłował zamienić SRME w sektę, jak opisuje to pol TP 56 ’66 w artykule pt. „Przedstawienie Wysiłku, aby Zamienić Świecko Domowy Ruch Misjonarski W Sektę”)

SRME sam w sobie nie ma nic do zborów, zbory są całkowicie niezależne od SRME, nie powinniśmy ich nawet uważać za część SRME, a jedynie za zbory chrześcijan sympatyzujących z naukami SRME i korzystających z literatury oraz z usług kaznodziei SRME (ewentualnie można by je określać zborami stowarzyszonymi z SRME). Jako panie swoich spraw, na własnym podwórku, podejmują własne decyzje, których nie muszą konsultować z SRME, ani z nikim innym. Decyzji tych SRME nie zatwierdza, nie odwołuje, nie unieważnia, ani nie może zmienić, bowiem nic nie ma do danego zboru, nie jest częścią danego zboru, ani nie ma żadnej władzy nad danym zborem, niczego nie może wymagać od tego zboru. Jest to zbór Jezusa Chrystusa, i to Jezus Chrystus jest Głową, czyli Panem tego zboru. Panem zboru nie jest SRME, ani jakikolwiek starszy, ewangelista, pielgrzym, przedstawiciel, czy sługa na czasie.  Wynika to wprost z Szafarskiej doktryny o kongregacjonalizmie.

E 8 s. 327: Bratem z Maluczkiego Stadka, przez którego Pan przywrócił prawdę na temat tego, że każdy zbór pod zwierzchnictwem Chrystusa jest zarządcą swych własnych spraw, całkowicie niezależnym od zewnętrznych osób, zborów czy kościelnych ciał i przywódców, rozpoczynając w ten sposób ruch wypaczony w Kościół kongregacjonalny – był Robert Browne.

pol TP 82 ’37 (artykuł pt. Posłuszeństwo): „Co się tyczy władców religijnych, żądających posłuszeństwa, to żaden z nich nie ma Boskiej aprobaty, ani nie powinni się go domagać i lud Boży nie powinien być im poddany. Powinni raczej odmówić im posłuszeństwa — „Ale wy nie nazywajcie się mistrzami; albowiem jeden jest mistrz wasz, Chrystus; ale wyście wszyscy braćmi. A niechaj was nie nazywają mistrzami …” (Mat. 23: 8, 10).

Doktryna o Boskim prawie kleru jest błędem i prowadzi do strasznych wypaczeń, nie powinniśmy w żaden sposób jej praktykować, bowiem Bóg ma klerykalizm w nienawiści Obj. 2:6! Ruch Epifaniczny powstał m.in. jako sprzeciw wobec klerykalizmu w ludzie Prawdy (E8 s. 350,351).

Zbór poświeconych chrześcijan w danej miejscowości jak podejmie decyzję przez głosowanie, nawet jeśli podejmie błędną decyzję (co z konieczności musi się od czasu do czasu zdarzać na skutek błędnego odczytania woli Pana przez niedoskonałych ludzi) odpowiada za nią wyłącznie przed Chrystusem, który będzie sam rozliczał się z danym zborem odpowiednio od przypadku mu błogosławiąc lub udzielając potrzebnych dyscyplinujących lekcji, czy też kar. Wszelako nikomu poza członkami tego zboru nic do tego. Swoje zwierzchnictwo nad zborem Pan realizuje przez Swego Ducha, Słowo i Opatrzności.  Nie używa do tego ludzkich pośredników w postaci takich czy innych sług. Biblia wyraźnie mówi (1 Tym. 2:5) „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,

Utarło się w naszej społeczności mówić: Zbór SRME w …..[tu pada nazwa miejscowości], przez co sprawiamy wrażenie, że dana lokalna społeczność [dany zbór] jest członkiem SRME. Nigdy nie zapominajmy, że jest to wyłącznie uproszczenie przydatne w kontaktach z instytucjami, czy też ludźmi tego świata.

Sami dla siebie zawsze pamiętajmy, że nasz zbór w naszej miejscowości jest zborem Jezusa Chrystusa, Zborem Bożym, czy też zborem Pana, z tego powodu, że są w nim prawdziwe poświeceni Bogu i Jezusowi, a nie, poświęceni SRME. Mamy być poświęceni Panu, a nie SRME.

W ramach uproszczenia i dawnych wymogów komunistycznych polska Teraźniejsza Prawda mówi czasami o członkach SRME, z którego to powodu niektórzy polscy bracia doszli do przekonania, że są członkami SRME. Jednakże w świetle literatury Prawdy nie można tego uznać za właściwe przedstawianie sytuacji, a jedynie za uproszczenie. W literaturze angielskiej o członkach SRME mowa jest tylko jeden raz, pojawia się ono w sprawozdaniu z rozprawy sądowej, jaką br. Jolly wytoczył Krewsonowi, by ten nie wydawał swojego czasopisma pod prawie identycznym tytułem jak czasopismo SRME, a określenia takiego użył świecki sędzia, stwierdzając, że Krewson sam był kiedyś członkiem SRME. Zrozumiałe uproszczenie w ustach światowego człowieka.

Zastanawiając się nad tym czym jest SRME możemy jeszcze dorzucić słowa br. Jollego z pol TP 1964 ‘13

Nazwa Ś. D. R. M. jest także użyta na oznaczenie fundacji, przez którą bracia oświeceni Epifanią posiadają swe stowarzyszeniowe fundusze oraz inny majątek, i zarządzają wszystkimi swoimi  stowarzyszeniowymi interesami i sprawami (Ter. Prawda 1948, str. 29). Tak więc ruch ten jest funduszem lub przewodem, przez który ci, co chcą użyć swych pieniędzy albo innych talentów, małych lub wielkich, dla lepszego użytku krzewienia Prawdy, aniżeli każdy zainteresowany mógłby to uczynić niezależnie od drugich. [w angielskim: niż gdyby każdy zainteresowany działał i publikował niezależnie od drugich] A zatem Ś. D. R. M. nie jest organizacją, ani kościołem, ani ciałem religijnym, lecz jest przede wszystkim „ruchem, ochotniczą działalnością, w której lud Pański współpracuje w służbie dla ludzi poza Prawdą” i drugorzędnie, jest funduszem używanym, aby tę pracę prowadzić.”

Br. Herzig jest opiekunem wykonawczym SRME w tym drugorzędnym znaczeniu, w znaczeniu funduszu finansowego/fundacji dysponującej pewnym majątkiem, którym on się opiekuje, dlatego jest opiekunem, a w Polsce br. Woźnicki jest jego przedstawicielem w tym znaczeniu. Zarządza majątkiem SRME, wysyła na życzenie mówców SRME oraz drukuje literaturę propagującą poselstwo Parauzji i Epifanii. Z tego między innymi powodu, w odpowiedziach na pytania w Poznaniu na wiosnę tego roku br. Woźnicki nazwał SRME wydawnictwem, a siebie dyrektorem tego wydawnictwa, bowiem w rzeczywistości SRME wydaje książki i czasopisma.

W artykule podanym w pol TP 48 ’29, SRME jest dwa razy nazwany Kościołem, ale jest to przejęzyczenie br. Johnsona, który kilka miesięcy później prosił braci na łamach TP, by wykreślili wyrażenie „jako Kościół” z tego artykułu, o czym pisze br. Jolly w artykule w polskiej TP 64 ’11:

 [br. Johnson] „gdy go zapytywano: „Do jakiego Kościoła należysz?” — odpowiedział: „do Kościoła pierworodnych”, dodając później: „Byłoby dobrze wspomnieć przy właściwej sposobności, że współpracujemy z drugimi chrześcijanami w Świecko-Domowym Ruchu Misjonarskim, prowadząc pracę do ludzi, którzy są poza Prawdą, lecz nie mamy im mówić, że Ś. D. R. M. jest Kościołem, do którego należymy”. Dalej oświadczył, że Ś. D. R. M. nie jest Kościołem i nie mamy do niego jako takiego się odnosić. Nie powinniśmy byli używać tego wyrażenia w opisaniu naszego ruchu w Ter. Prawdzie 1948, str. 29 i prosimy naszych Czytelników, aby wykreślili słowa „jako Kościół” w drugim i czwartym paragrafie pierwszej kolumny”. W ten sposób poprawił swą pomyłkę, gdy nazwał Ś. D. R. M. jako Kościół lub ciało religijne. To, że miał na myśli tę samą rzecz przez określenie Ś. D. R. M. „jako Kościół” i „jako ciało religijne” jest pokazane w Ter. Prawdzie 1948, str. 29, przez używanie tego pierwszego wyrażenia w odpowiedzi na pytanie: „Czym jest Ś. D. R. M. jako ciało religijne?” Ma się rozumieć, że ludzie w świecie odnoszą się do braci współpracujących w Ś. D. R. M., jako do ciała religijnego lub kościoła, lecz my nie mamy używać tych wyrażeń, albowiem „Bóg, który określił organizację Kościoła, celowo nie wymienił żadnego innego ciała, towarzystwa, zgromadzenia lub korporacji w Kościele i chciał aby było zrozumiane, że takowe nie były potrzebne dla Kościoła do wykonania celów jego istnienia”. Myśli te, które stosowały się do Małego Stadka podczas jego pobytu na ziemi, podobnie stosują się do Wielkiego Grona i klasy Młodocianych Godnych, którzy współpracują w Ś. D. R. M. dla prowadzenia pracy publicznej”. A my moglibyśmy dorzucić, że stosują się też do POE.   

Co zatem mamy mówić ludziom, gdy nas pytają kim jesteśmy i do jakiego kościoła należymy?

Brat Jolly pisze tak: pol TP 56 ’68: Zgadzamy się, że grupa ludzi, np. z jakichkolwiek naszych zborów, może być ciałem religijnym bez stania się ciałem sekciarskim, lecz tylko tak długo jak oni nie przypiszą sobie jakiejś ludzkiej nazwy (takiej jak Ś.D.R.M.), oprócz użycia jej przed światem. Brat Russell mówi w t. 6 str. 94, „Nie jesteśmy przeciwni, by ktoś nie przyjmował imienia właściwego ludziom, lecz jesteśmy przeciwni w przyjmowaniu imienia, które jest lub mogłoby się stać imieniem sekty, albo oddzielnej partii, a tym sposobem stać się przyczyną rozdzielenia jednej części ludu Bożego od drugiej… w każdym razie wolelibyśmy raczej używać imion, jakie się znajdują w Piśmie św… wolimy nie nosić żadnej nazwy któraby oznaczała sektę, lecz wolimy pozostać przy nazwie „Chrześcijanie” w jej szerszym i pełnym znaczeniu, przez które ma się rozumieć, że nie posiadamy innej Głowy jak Pana naszego Jezusa Chrystusa, i że nie uznajemy innej organizacji, jak tylko tę, którą On założył, to jest Kościół Boga Żywego,… których imiona zapisane są w Niebie.” Brat Johnson serdecznie zgadza się z tym, oświadczając w P ’50, str.79: „Nie powinniśmy mówić drugim, że Ś.D.R.M. jest Kościołem, do którego należymy, lecz powinniśmy mówić, że należymy do kościoła pierworodnych, których imiona są spisane w niebie (Żyd.12 23)”. Znowu w E tom 6, str. 108, 109; Ter. Prawda ’31, str. 53, szpal. 2, par. 19, oświadcza że „Bóg opisując kompletnie całą organizację kościoła, celowo pominął wzmiankowanie innego ciała (nasze podkreślenie), czy towarzystwa, czy kompanii, czy korporacji w kościele, i chciał, aby rozumiano, że żadna z nich nie była potrzebna Kościołowi dla wykonywania celów jego posłannictwa”. Te odnośniki podają Pański punkt widzenia, który powinien być punktem widzenia wszystkich dobrych Lewitów i dobrych członków z klasy Młodociane Godnych .”

A br. Johnson w ang. PT 50 s.79 pisze podobnie:

Pytanie (1950): Jak powinniśmy odpowiedzieć, na pytanie do jakiego kościoła należymy?

Odpowiedź: Moglibyśmy odpowiedzieć, że należymy do kościoła pierworodnych, których imiona zapi­sane są w niebie (Żyd. 12:23). Ta odpowiedź byłaby prawdziwa w odniesieniu do wszystkich, łącznie z Młodocianymi Godnymi, którzy chociaż nie należą do pierworodnych Wieku Ewangelii, należą do pier­worodnych Tysiąclecia (E 4, str.323,333 itp.) i mogą uważać siebie za takich prospektywnie. Moglibyśmy jeszcze powiedzieć, że uznajemy za członków tego samego kościoła wszystkich tych, którzy przyznają się do wiary w okupową ofiarę Chrystusa i pełne poświęcenie na śmierć, bez względu na to, czy należą, czy nie należą do ziemskich sekt czy stronnictw; że my nie jesteśmy członkami żadnej ziemskiej sekty, uważając, że wszystkie one są organizacjami ludzkimi; i że miłujemy wszystkich, którzy miłują Boga i szukają Jego dróg, lecz brzydzimy się wyznaniami ciemnych wieków, które uczyniły tak wiele, by wypa­czyć Boski charakter i plan i które tak poważnie zniewoliły tak wielu z ludu Bożego w łańcuchy ignoran­cji i zabobonów. Ponadto, moglibyśmy dodać, że przyjmujemy tylko te nauki, które są w stanie wytrzy­mać próbę siedmiu pewników biblijnej interpretacji (zob. E 1, str.475); i że regularnie spotykamy się z innymi o podobnej wierze w celu badania Słowa Bożego, bez względu na wyznaniowe ograniczenia czy odcienia. Proszeni o wysyłanie naszych dzieci do szkół niedzielnych, moglibyśmy odpowiedzieć, że udzielamy naszym dzieciom religijnej nauki w domu, wierząc, że takie jest Boskie zamierzenie przedsta­wione w Biblii (Efez. 6:4) i że Bóg w ten sposób błogosławi ich i nas. Przy stosownych okazjach dobrą rzeczą może być dodanie, że łączymy się z innymi chrześcijanami w Świeckim Ruchu Misyjnym w celu prowadzenia naszej pracy wobec tych poza prawdą, lecz nie powinniśmy mówić innym, że ŚRM jest ko­ściołem, do którego należymy. Jak wyjaśniliśmy w naszym numerze z marca, ŚRM nie jest organizacją, lecz ruchem, działalnością. Nie jest więc on kościołem i nie powinien być tak nazywany. Nie powinniśmy użyć tego terminu, opisując ruch w P. ’48,44 i prosimy naszych czytelników o opuszczenie słów “jako Kościół” w drugim i czwartym akapicie szpalty 1 (’50-79).

Twierdzenie, że SRME jest organizacją religijną (kościołem, czy też związkiem wyznaniowym) posiadającym członków jest rewolucjonizmem wobec zarządzeń [SEKCIARSTWO] podanych przez Pana, buntem i podważaniem prawdy epifanicznej. Ci, którzy tak czynią są rewolucjonistami piętnowanymi przez br. Johnsona. Br. Hedman mówi, że Rewolucjonizm  przybiera trzy formy:

  1. SEKCIARSTWO (zamienianie chrześcijańskich ruchów w sektę [organizację religijną], uważanie siebie za niewiadomo jak wspaniałych chrześcijan i patrzenie z góry na chrześcijan o innych poglądach {przejaw duchowej pychy}. Sekciarstwo pojawia się wtedy, gdy tworzy się pewne wyznanie / kredo i nikomu nie pozwala myśleć poza ograniczeniami tego wyznania / kreda.
  2. KLERYKALIZM występuje tam, gdzie ludzie większą i bardziej powszechną uwagę zwracają na duchownych, a nie na swoje sumienie, robiąc to, co im się każe. Jest to panowanie nad ludem Bożym poprzez kler różnorako nazywany, w skrócie poprzez tych którzy zamiast paść trzodę – karmić lud Boży prawdą, poświęcać swoje życie dla ludu Bożego i świecić przykładem, zamiast tego chcą panować nad Bożym dziedzictwem i czerpać z tego korzyści, albo materialne, albo niematerialne w postaci uznania, szacunku, poważania, jakiego oczekują od ludu Bożego ponad tą miarę, jaka im się słusznie należy.
  3. PODRĘCZNIKALNICTWO (traktowanie Biblii jako podręcznika, a nie jako zbioru tekstów. Biblia nie jest napisanym w sposób uporządkowany podręcznikiem, po kolei omawiającym poszczególne zagadnienia, zaczynając od najprostszych i przechodząc ku co raz trudniejszym, tak jak czynią to podręczniki szkolne. Biblia jest zbiorem tekstów, napisanym trochę tu, a trochę ówdzie, tak jak mówi o tym prorok Izajasz w Iz. 28:10)

Godna polecenia jest lektura artykułu z pol TP z 1956 r. str. 66 pt. PRZEDSTAWIENIE WYSIŁKU ABY ZAMIENIĆ ŚWIECKO DOMOWY RUCH MISJONARSKI W SEKTĘ.

1 thought on “Kim jesteśmy”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.