<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Doświadczenia brata Falińskiego	</title>
	<atom:link href="https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=doswiadczenia-brata-falinskiego</link>
	<description>Chrześcijański zbór w Bydgoszczy</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Nov 2020 09:45:28 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: admin		</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/#comment-42851</link>

		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Nov 2020 09:45:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=6602#comment-42851</guid>

					<description><![CDATA[Alicja O. napisała: &quot;Opowieść mojej babci bardzo przypomina tę, którą już macie na stronie - te 3 dni w Wólce Niedzwiedzkiej. Moja babcia Helena Kościółek bardzo przeżyła jak horda ludzi - brat Faliński pisze że ok. 100 - zakłóciła im zebranie, jak bili, pluli, kopali, wyzywali - nastawieni przez księdza. Jak wyciągnęli brata Falińskiego i jak go ciągnęli do kościoła, a potem porzucili na drodze do Sokołowa.&quot;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Alicja O. napisała: &#8222;Opowieść mojej babci bardzo przypomina tę, którą już macie na stronie &#8211; te 3 dni w Wólce Niedzwiedzkiej. Moja babcia Helena Kościółek bardzo przeżyła jak horda ludzi &#8211; brat Faliński pisze że ok. 100 &#8211; zakłóciła im zebranie, jak bili, pluli, kopali, wyzywali &#8211; nastawieni przez księdza. Jak wyciągnęli brata Falińskiego i jak go ciągnęli do kościoła, a potem porzucili na drodze do Sokołowa.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Leszek		</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/#comment-42850</link>

		<dc:creator><![CDATA[Leszek]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Nov 2020 09:16:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=6602#comment-42850</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/#comment-42849&quot;&gt;Grażyna&lt;/a&gt;.

Trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno temu działy się takie rzeczy. A wiem z rozmów ze starszymi wiekiem &quot;badaczami&quot;, że wiele takich historii, niestety nie zapisanych, odeszło wraz z ich bohaterami. Moja babcia jako młoda dziewczyna pytała księdza, gdzie te cierpienia dla sprawiedliwości, o których mówi Biblia? W odpowiedzi usłyszała: My teraz jesteśmy kościołem panującym, nie cierpiącym. Kiedy już jako &quot;badaczka&quot; była na konwencji organizowanej w wiejskiej stodole, przekonała się, że takie cierpienia są możliwe. Miejscowy ksiądz przyprowadził swych wiernych, by odebrać, jak mówił swe owieczki. Stodoła zniknęła z powierzchni ziemi a zgromadzeni poobijani musieli się rozejść. Przyznam, że wtedy trzeba było się wykazać głęboką wiarą i dużą odwagą. A dzisiaj...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/#comment-42849">Grażyna</a>.</p>
<p>Trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno temu działy się takie rzeczy. A wiem z rozmów ze starszymi wiekiem &#8222;badaczami&#8221;, że wiele takich historii, niestety nie zapisanych, odeszło wraz z ich bohaterami. Moja babcia jako młoda dziewczyna pytała księdza, gdzie te cierpienia dla sprawiedliwości, o których mówi Biblia? W odpowiedzi usłyszała: My teraz jesteśmy kościołem panującym, nie cierpiącym. Kiedy już jako &#8222;badaczka&#8221; była na konwencji organizowanej w wiejskiej stodole, przekonała się, że takie cierpienia są możliwe. Miejscowy ksiądz przyprowadził swych wiernych, by odebrać, jak mówił swe owieczki. Stodoła zniknęła z powierzchni ziemi a zgromadzeni poobijani musieli się rozejść. Przyznam, że wtedy trzeba było się wykazać głęboką wiarą i dużą odwagą. A dzisiaj&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Grażyna		</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/#comment-42849</link>

		<dc:creator><![CDATA[Grażyna]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2020 18:03:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=6602#comment-42849</guid>

					<description><![CDATA[Mój dziadek mieszkał za wsią Wandalin k. Opola Lubelskiego i był Badaczem Pisma Świętego, ale także działał w partyzantce. Niewiele wiem jak wyglądało jego życie, ale być może to kim był miało wpływ na jego losy. W 1941 utworzony został obóz koncentracyjny w Majdanku k. Lublina, w którym ginęli głównie Żydzi, ale on na samym początku też został tam uwięziony i od razu zlikwidowany. Nie poznałam go, ale pozostały mi po nim 2 podręczniki dla badaczy Pisma Św. : &quot;Walka Armagedonu&quot;  i &quot;Boski plan wieków&quot; z 1919 r. oraz broszura &quot;Mowa biskupa rzymsko-katolickiego Strossmayera o nieomylności papieża&quot;.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mój dziadek mieszkał za wsią Wandalin k. Opola Lubelskiego i był Badaczem Pisma Świętego, ale także działał w partyzantce. Niewiele wiem jak wyglądało jego życie, ale być może to kim był miało wpływ na jego losy. W 1941 utworzony został obóz koncentracyjny w Majdanku k. Lublina, w którym ginęli głównie Żydzi, ale on na samym początku też został tam uwięziony i od razu zlikwidowany. Nie poznałam go, ale pozostały mi po nim 2 podręczniki dla badaczy Pisma Św. : &#8222;Walka Armagedonu&#8221;  i &#8222;Boski plan wieków&#8221; z 1919 r. oraz broszura &#8222;Mowa biskupa rzymsko-katolickiego Strossmayera o nieomylności papieża&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: admin		</title>
		<link>https://badaczebiblii.pl/doswiadczenia-brata-falinskiego/#comment-42848</link>

		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2020 17:42:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://badaczebiblii.pl/?p=6602#comment-42848</guid>

					<description><![CDATA[Z historii zboru Badaczy Pisma Świętego w Kozach koło Bielska-Białej:

(Całość przeczytasz na stronie &lt;a href=&quot;https://nastrazy.org/nastrazy/2005/6/z-zycia-zborow-w-kozach-kolo-bielska-bialej/&quot; rel=&quot;nofollow ugc&quot;&gt;NaStrazy.org&lt;/a&gt;):

&quot;Do Kóz prawda Ewangelii przybyła z Ameryki. Dosłownie. Franciszek Faliński, mieszkaniec tej wsi, był jednym z pierwszych, którzy wyjechali do Ameryki za zarobkiem. Po 1920 r. wrócił do domu, do żony i dzieci, które pozostawił. W Ameryce poznał prawdę Biblii. Był więc jednym z tych, którzy do Ameryki pojechali za zwykłym chlebem (por. nowelę H. Sienkiewicza „Za chlebem”), a przywieźli z sobą chleb życia. Jak niezbadane są drogi, którymi chodzi Bóg! Po powrocie, za zaoszczędzone pieniądze założył w swoim domu w Kozach mały sklep spożywczy. W owym czasie była straszna bieda i bezrobocie. Br. Faliński rozumiał biednych i potrzebujących, toteż udzielał swoim klientom kredytu. Nic dziwnego, że miał ich wielu. Miał też dobrą okazję, żeby głosić Słowo Boże i prawdę Biblii. Chociaż był z wyglądu postacią niepozorną i mówił raczej cicho, to jednak jego spokojny głos był tak przekonujący, że głośno rozbrzmiały w naszej wsi struny harfy Bożej. Dzięki jego pracy w 1922 r. już około 30 miłośników prawdy biblijnej założyło w Kozach Zbór Wolnych Badaczy Pisma Świętego. Zbierali się oni początkowo u braterstwa Fołtów.

W katolickiej dotychczas społeczności wiejskiej zawrzało. Dom braterstwa Fołtów znajdował się niedaleko kościoła. Bracia, idąc do Zboru koło kościoła, nie zdejmowali czapek, a spotykali się tam z tłumem ludzi – oni ich przezywali, miauczeli (bo bracia, a więc chrześcijanie-bibliści to „kociarze”), zrzucali im czapki, rzucali w nich kamieniami, lali na nich wodę, a zdarzało się, że i coś gorszego – prześladowali we wszelki możliwy sposób. Pewnego razu prawowierni parafianie pomazali drzwi i okna domu braterstwa Fołtów fekaliami. Bracia postanowili więc przenieść Zbór do domu braterstwa Komenderów – tam już inną drogą chodzili na nabożeństwa. W niedługim czasie wrócili z Ameryki inni mieszkańcy naszej wsi, którzy tam poznali prawdę Ewangelii – br. Karol Jurzak, br. Tomasz Duźniak i jego siostra. Zbór nasz powiększał się liczebnie – przyłączały się do niego już całe rodziny, które wypisywały się z kościoła rzymsko-katolickiego. Kler w swojej furii podsycał parafian do jeszcze większych prześladowań „innowierców”. Z ambon wyklinano ich i szerzono do nich nienawiść, a podburzana ludność wsi wiernie wykonywała polecenia swoich duszpasterzy. W iluż to domach braci wybijano szyby! Prześladowania przenosiły się na teren urzędów – tam bracia załatwiający jakieś sprawy byli źle traktowani, w fabrykach nie przyjmowano ich do pracy. Smutny fragment z dziejów kultury polskiej.

Braterstwo w większości mieszkali blisko siebie pod pięknym górskim lasem, dlatego postanowili przenieść Zbór do domu braterstwa Thenów. Spokój i miła społeczna atmosfera przyciągały coraz to więcej miłośników prawdy biblijnej. Nawet z sąsiedniej wsi Lipnik, a także z Bielska przychodzili niektórzy z dziećmi, na przykład Kuśnierzowie, Thenowie, Byrdowie, br. Pawiński z córką i inni. Na szkółkę uczęszczało ponad 40 dzieci. Co niedzielę, nieraz w śniegu i błocie polnymi drogami i drożynami szli, niektórzy nawet 9 km, aby zdążyć na szkółkę na 8 rano. Dzieci bardzo lubiły braci prowadzących szkółkę, gdyż potrafili im oni przekazać prawdy zbawienia i wszystkie wartości chrześcijańskie. W każde niedzielne popołudnie dzieci z niektórymi braćmi spotykały się, aby śpiewać pieśni, czytać Biblię i rozbierać pytania; odbywało się to na polu o dowolnej godzinie i trwało nieraz do wieczora. Zwyczaj ten nie ustawał.

Niełatwo było naszym dzieciom w szkole. Przed wojną ksiądz parafii rzymsko-katolickiej w Kozach, alkoholik, był w szkole ich wielkim prześladowcą. Podburzał on swoich uczniów przeciw naszym dzieciom i zachęcał, by ich bili i prześladowali. Wmawiał swoim podopiecznym, że „kociarze” i Żydzi ukrzyżowali Pana Jezusa. W czasie przerw do teczek naszych dzieci podkładano rzeczy innych dzieci, aby upozorować kradzieże i nazywać nasze dzieci złodziejami, a ponieważ one się do tego nie przyznawały, więc ksiądz prowadził całą klasę pod krzyż kościelny i kazał uczniom klękać, wznosić palce do góry i przysięgać: „Ja nie kradnę”. Ponieważ nasze dzieci nie szły, więc udowadniał swoim, że „kociarze” są złodziejami, bo nie przyszli przysięgać.

Czasem ksiądz zamieniał lekcję religii z innymi nauczycielami, aby nasze dzieci zastać w klasie i w czasie, gdy zaskoczone wychodziły, ubić ich w drzwiach łokciami. Karol Sablik był mizernym chłopcem, to się na nim wyżywał jak tylko mógł, szarpał za uszy, omal uszu mu nie naderwał. Jana Zubra chwycił za kołnierz i zaciągnął do kościoła, a kiedy on uciekał, to go kopnął i wyzwał od bezbożnika. Interwencje rodziców nic nie pomagały. Kierownik szkoły wraz z nauczycielami trzymali z księdzem i obniżali naszym dzieciom oceny. Skończyło się to, kiedy nasze tereny przyłączono do rzeszy niemieckiej, bo wtedy zlikwidowano w naszej wsi szkołę polską.

Osobnym i pełnym prześladowań rozdziałem była sprawa pogrzebów. W 1926 r. siostrze, która wróciła z Ameryki, zmarło małe dziecko. Braci, zdążających z trumną na cmentarz, ludzie zaatakowali kijami, kopaczkami, zagrodzili im drogę, aby nie dopuścić do pochowania dziecka na katolickim cmentarzu. W tej sytuacji bracia wrócili ze zwłokami do domu i próbowali załatwić sprawę pochówku u władz. Ponieważ te przez następne trzy dni nie dawały żadnej odpowiedzi, bracia pochowali zwłoki dziecka na polu br. Komendery. W późniejszym czasie wobec utrzymującego się sprzeciwu kleru pochowano tam też małą córeczkę braterstwa Sołczykiewiczów. W czasie okupacji niemieckiej w 1940 r. zmarła nasza siostra Matejowa i znowu ksiądz trzykrotnie odmawiał pochowania jej na cmentarzu. Udało się to dopiero na polecenie komendanta policji, do którego zwrócił się z prośbą o pomoc syn zmarłej, br. Teofil Mateja. Z obawy jednak przed atakami parafian policja musiała eskortować kondukt żałobny. W pogrzebie mogła uczestniczyć tylko najbliższa rodzina. Na cmentarzu nie zezwolono ani na modlitwę, ani na zaśpiewanie pieśni. Odtąd w czasie okupacji niemieckiej pogrzeby nasze odbywały się na cmentarzu parafialnym. Po wojnie zmarł br. Andrzej Niesyty. Ksiądz – znowu pewny swojej władzy – i jego nie pozwolił pochować na cmentarzu. Nie pomógł nawet urząd gminy, do którego udała się rodzina, choć obiecywał załatwić miejsce na cmentarzu komunalnym. Bracia, by uniknąć znanych kłopotów, pochowali więc zmarłego na polu br. Komendery obok już pochowanych dzieci. Na pogrzebie, na który przyjechało wiele braterstwa, czym kto mógł w tych trudnych czasach, usłużył br. Mikołaj Grudzień. Pogrzeb odbył się bez przeszkód. Po roku zmarła 18-letnia córka tego pochowanego brata. I znowu powstały wielkie trudności. Ponieważ władze nie zdążyły jeszcze załatwić cmentarza komunalnego, w pośpiechu wytyczyli jego obszar w dużej odległości od cmentarza parafialnego i tam pochowano zmarłą. Następnego roku pochowano obok 14-letnią córkę innego z naszych braci. W niedługim czasie uznano jednak wytyczony obszar za duży jak na cmentarz komunalny; wkrótce groby zaorano i teren obsiano pszenicą. Badaczom wytyczono osobny cmentarzyk, który już teraz prawie złączył się z cmentarzem parafialnym. Nie tak dawno przy robotach ziemnych na prywatnej posesji natknięto się na grób tej 18-letniej dziewczyny, przeprowadzono dochodzenie sądowe i prokuratorskie, czy aby nie jest ona ofiarą zabójstwa i wtedy przypomniano sobie, że tam ją pochowano, bo ksiądz nie pozwolił jej pochować na cmentarzu. Wydane po badaniach przez medycynę sądową szczątki tej dziewczyny pochowano na naszym cmentarzu, a ksiądz musiał ponieść wszelkie koszta pochówku.

Opisane prześladowania dziś już nie mają miejsca, a ksiądz w razie potrzeby użycza nam nawet kaplicy parafialnej na przechowanie zwłok naszych zmarłych. Dzięki mu za to.&quot;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z historii zboru Badaczy Pisma Świętego w Kozach koło Bielska-Białej:</p>
<p>(Całość przeczytasz na stronie <a href="https://nastrazy.org/nastrazy/2005/6/z-zycia-zborow-w-kozach-kolo-bielska-bialej/" rel="nofollow ugc">NaStrazy.org</a>):</p>
<p>&#8222;Do Kóz prawda Ewangelii przybyła z Ameryki. Dosłownie. Franciszek Faliński, mieszkaniec tej wsi, był jednym z pierwszych, którzy wyjechali do Ameryki za zarobkiem. Po 1920 r. wrócił do domu, do żony i dzieci, które pozostawił. W Ameryce poznał prawdę Biblii. Był więc jednym z tych, którzy do Ameryki pojechali za zwykłym chlebem (por. nowelę H. Sienkiewicza „Za chlebem”), a przywieźli z sobą chleb życia. Jak niezbadane są drogi, którymi chodzi Bóg! Po powrocie, za zaoszczędzone pieniądze założył w swoim domu w Kozach mały sklep spożywczy. W owym czasie była straszna bieda i bezrobocie. Br. Faliński rozumiał biednych i potrzebujących, toteż udzielał swoim klientom kredytu. Nic dziwnego, że miał ich wielu. Miał też dobrą okazję, żeby głosić Słowo Boże i prawdę Biblii. Chociaż był z wyglądu postacią niepozorną i mówił raczej cicho, to jednak jego spokojny głos był tak przekonujący, że głośno rozbrzmiały w naszej wsi struny harfy Bożej. Dzięki jego pracy w 1922 r. już około 30 miłośników prawdy biblijnej założyło w Kozach Zbór Wolnych Badaczy Pisma Świętego. Zbierali się oni początkowo u braterstwa Fołtów.</p>
<p>W katolickiej dotychczas społeczności wiejskiej zawrzało. Dom braterstwa Fołtów znajdował się niedaleko kościoła. Bracia, idąc do Zboru koło kościoła, nie zdejmowali czapek, a spotykali się tam z tłumem ludzi – oni ich przezywali, miauczeli (bo bracia, a więc chrześcijanie-bibliści to „kociarze”), zrzucali im czapki, rzucali w nich kamieniami, lali na nich wodę, a zdarzało się, że i coś gorszego – prześladowali we wszelki możliwy sposób. Pewnego razu prawowierni parafianie pomazali drzwi i okna domu braterstwa Fołtów fekaliami. Bracia postanowili więc przenieść Zbór do domu braterstwa Komenderów – tam już inną drogą chodzili na nabożeństwa. W niedługim czasie wrócili z Ameryki inni mieszkańcy naszej wsi, którzy tam poznali prawdę Ewangelii – br. Karol Jurzak, br. Tomasz Duźniak i jego siostra. Zbór nasz powiększał się liczebnie – przyłączały się do niego już całe rodziny, które wypisywały się z kościoła rzymsko-katolickiego. Kler w swojej furii podsycał parafian do jeszcze większych prześladowań „innowierców”. Z ambon wyklinano ich i szerzono do nich nienawiść, a podburzana ludność wsi wiernie wykonywała polecenia swoich duszpasterzy. W iluż to domach braci wybijano szyby! Prześladowania przenosiły się na teren urzędów – tam bracia załatwiający jakieś sprawy byli źle traktowani, w fabrykach nie przyjmowano ich do pracy. Smutny fragment z dziejów kultury polskiej.</p>
<p>Braterstwo w większości mieszkali blisko siebie pod pięknym górskim lasem, dlatego postanowili przenieść Zbór do domu braterstwa Thenów. Spokój i miła społeczna atmosfera przyciągały coraz to więcej miłośników prawdy biblijnej. Nawet z sąsiedniej wsi Lipnik, a także z Bielska przychodzili niektórzy z dziećmi, na przykład Kuśnierzowie, Thenowie, Byrdowie, br. Pawiński z córką i inni. Na szkółkę uczęszczało ponad 40 dzieci. Co niedzielę, nieraz w śniegu i błocie polnymi drogami i drożynami szli, niektórzy nawet 9 km, aby zdążyć na szkółkę na 8 rano. Dzieci bardzo lubiły braci prowadzących szkółkę, gdyż potrafili im oni przekazać prawdy zbawienia i wszystkie wartości chrześcijańskie. W każde niedzielne popołudnie dzieci z niektórymi braćmi spotykały się, aby śpiewać pieśni, czytać Biblię i rozbierać pytania; odbywało się to na polu o dowolnej godzinie i trwało nieraz do wieczora. Zwyczaj ten nie ustawał.</p>
<p>Niełatwo było naszym dzieciom w szkole. Przed wojną ksiądz parafii rzymsko-katolickiej w Kozach, alkoholik, był w szkole ich wielkim prześladowcą. Podburzał on swoich uczniów przeciw naszym dzieciom i zachęcał, by ich bili i prześladowali. Wmawiał swoim podopiecznym, że „kociarze” i Żydzi ukrzyżowali Pana Jezusa. W czasie przerw do teczek naszych dzieci podkładano rzeczy innych dzieci, aby upozorować kradzieże i nazywać nasze dzieci złodziejami, a ponieważ one się do tego nie przyznawały, więc ksiądz prowadził całą klasę pod krzyż kościelny i kazał uczniom klękać, wznosić palce do góry i przysięgać: „Ja nie kradnę”. Ponieważ nasze dzieci nie szły, więc udowadniał swoim, że „kociarze” są złodziejami, bo nie przyszli przysięgać.</p>
<p>Czasem ksiądz zamieniał lekcję religii z innymi nauczycielami, aby nasze dzieci zastać w klasie i w czasie, gdy zaskoczone wychodziły, ubić ich w drzwiach łokciami. Karol Sablik był mizernym chłopcem, to się na nim wyżywał jak tylko mógł, szarpał za uszy, omal uszu mu nie naderwał. Jana Zubra chwycił za kołnierz i zaciągnął do kościoła, a kiedy on uciekał, to go kopnął i wyzwał od bezbożnika. Interwencje rodziców nic nie pomagały. Kierownik szkoły wraz z nauczycielami trzymali z księdzem i obniżali naszym dzieciom oceny. Skończyło się to, kiedy nasze tereny przyłączono do rzeszy niemieckiej, bo wtedy zlikwidowano w naszej wsi szkołę polską.</p>
<p>Osobnym i pełnym prześladowań rozdziałem była sprawa pogrzebów. W 1926 r. siostrze, która wróciła z Ameryki, zmarło małe dziecko. Braci, zdążających z trumną na cmentarz, ludzie zaatakowali kijami, kopaczkami, zagrodzili im drogę, aby nie dopuścić do pochowania dziecka na katolickim cmentarzu. W tej sytuacji bracia wrócili ze zwłokami do domu i próbowali załatwić sprawę pochówku u władz. Ponieważ te przez następne trzy dni nie dawały żadnej odpowiedzi, bracia pochowali zwłoki dziecka na polu br. Komendery. W późniejszym czasie wobec utrzymującego się sprzeciwu kleru pochowano tam też małą córeczkę braterstwa Sołczykiewiczów. W czasie okupacji niemieckiej w 1940 r. zmarła nasza siostra Matejowa i znowu ksiądz trzykrotnie odmawiał pochowania jej na cmentarzu. Udało się to dopiero na polecenie komendanta policji, do którego zwrócił się z prośbą o pomoc syn zmarłej, br. Teofil Mateja. Z obawy jednak przed atakami parafian policja musiała eskortować kondukt żałobny. W pogrzebie mogła uczestniczyć tylko najbliższa rodzina. Na cmentarzu nie zezwolono ani na modlitwę, ani na zaśpiewanie pieśni. Odtąd w czasie okupacji niemieckiej pogrzeby nasze odbywały się na cmentarzu parafialnym. Po wojnie zmarł br. Andrzej Niesyty. Ksiądz – znowu pewny swojej władzy – i jego nie pozwolił pochować na cmentarzu. Nie pomógł nawet urząd gminy, do którego udała się rodzina, choć obiecywał załatwić miejsce na cmentarzu komunalnym. Bracia, by uniknąć znanych kłopotów, pochowali więc zmarłego na polu br. Komendery obok już pochowanych dzieci. Na pogrzebie, na który przyjechało wiele braterstwa, czym kto mógł w tych trudnych czasach, usłużył br. Mikołaj Grudzień. Pogrzeb odbył się bez przeszkód. Po roku zmarła 18-letnia córka tego pochowanego brata. I znowu powstały wielkie trudności. Ponieważ władze nie zdążyły jeszcze załatwić cmentarza komunalnego, w pośpiechu wytyczyli jego obszar w dużej odległości od cmentarza parafialnego i tam pochowano zmarłą. Następnego roku pochowano obok 14-letnią córkę innego z naszych braci. W niedługim czasie uznano jednak wytyczony obszar za duży jak na cmentarz komunalny; wkrótce groby zaorano i teren obsiano pszenicą. Badaczom wytyczono osobny cmentarzyk, który już teraz prawie złączył się z cmentarzem parafialnym. Nie tak dawno przy robotach ziemnych na prywatnej posesji natknięto się na grób tej 18-letniej dziewczyny, przeprowadzono dochodzenie sądowe i prokuratorskie, czy aby nie jest ona ofiarą zabójstwa i wtedy przypomniano sobie, że tam ją pochowano, bo ksiądz nie pozwolił jej pochować na cmentarzu. Wydane po badaniach przez medycynę sądową szczątki tej dziewczyny pochowano na naszym cmentarzu, a ksiądz musiał ponieść wszelkie koszta pochówku.</p>
<p>Opisane prześladowania dziś już nie mają miejsca, a ksiądz w razie potrzeby użycza nam nawet kaplicy parafialnej na przechowanie zwłok naszych zmarłych. Dzięki mu za to.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
