Czy jesteś miłosiernym Samarytaninem?

Łukasza 6:36 – Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Większość z nas jeśli nie wszyscy wiemy o co chodzi. Naszym największym problemem jest jak zawsze ta część praktyczna.

2. częścią tego wykładu jest nagranie Okazje do okazywania miłosierdzia.

Najczęściej w takich oczywistych sprawach – sprawdza się powiedzenie im dalej w las tym więcej drzew. I te na pozór oczywiste rzeczy stają się dość skomplikowane kiedy się zaczynamy nad nimi bardziej zastanawiać.

Wykład wygłoszony przez brata Bogdana Kwaśniewskiego na spotkaniu zboru w Bydgoszczy, 20.08.2023 r.

Czy taka albo inna postawa jest okazaniem miłosierdzia czy nie? Czy w tej lub innej sytuacji należy okazać miłosierdzie czy może nie? Czy Abraham, który wstawia się za Sodomą i de facto prosi Boga aby Bóg okazał miłosierdzie temu miastu i nie zniszczył go jest może bardziej miłosierny niż sam Bóg, że Abraham czuje potrzebę zainterweniowania w tej sprawie? A może właśnie przez zniszczenie mieszkańców tych miast Bóg okazał im miłosierdzie?

Czym różni się ono od współczucia i litości? A może miłosierdzie to miłość? Jeśli tak to dlaczego w Biblii występują oba te dwa zwroty miłosierdzie i miłość.

Jud.1:2 – Miłosierdzie, pokój i miłość niech będą waszym udziałem w obfitości.

Czy miłosierdzie ma swoje granice? A jeśli tak to gdzie one się znajdują?

Temat przygotowany dlatego, żebyśmy zobaczyli nie jak różni ludzie widzą tę cechę charakteru tylko jak Bóg rozumie miłosierdzie. Co dokładnie nasz Pan ma na myśli, mówiąc, że mamy być miłosierni tak jak Jego Ojciec?

Liczne obietnice w Biblii dla osoby, która jest miłosierna… a z drugiej strony też ostrzeżenia w stosunku do tych, którzy miłosierni nie są. Jak mówi Pismo miłosierni dostąpią miłosierdzia, a ci, którzy osądzają bez miłosierdzia zostaną w ten sam sposób – czyli bez miłosierdzia – osądzeni. Piękna obietnica i jednocześnie poważne ostrzeżenie.

Biblia wyraźnie mówi o miłosierdziu jako nie tylko o pozytywnej zalecie charakteru ale wręcz o pożądanej zalecie charakteru.

Michasza 6:8 gdzie znajdujemy słowo dotyczące tego czego Pan od nas oczekuje.

….abyś czynił sąd, miłował miłosierdzie i pokornie chodził z Bogiem twoim .

…nie mówi tylko o tym, żebyśmy byli po prostu miłosierni. Ale żebyśmy… miłowali miłosierdzie, żebyśmy to miłosierdzie okazywali z upodobaniem, z radością, nie żeby je okazywać na przykład w poczuciu obowiązku na zasadzie nie chcę ale muszę – tylko dokładnie odwrotnie: chętnie i z radością.

Miłosierdzie jest ważniejsze od ofiary. W naszych relacjach z innymi ludźmi ważniejsze jest czy masz dla innych  miłosierdzie niż to co starasz się składać Bogu w ofierze.

  • 9:13 – Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary.
  • BP – Zrozumiejcież wreszcie, co to znaczy – miłosierdzia chcę bardziej niż ofiary.

Do kogo Jezus kieruje te słowa? Ma przed sobą Żydów, którzy – jak widać – tego właśnie nie rozumieli i robili dokładnie odwrotnie czyli ponad miłosierdzie stawiali ofiarę. Składali w ofierze Bogu różne rzeczy – tak jak im przykazywał Zakon– ale w tym samym momencie – potrafili ominąć człowieka w potrzebie, i w ten sposób nie okazywali i nie praktykowali miłosierdzia.

Czyli kiedy składali Bogu różnego rodzaju ofiary czuli się usprawiedliwieni w nie-okazywaniu miłosierdzia tym, którzy go potrzebowali. Faryzeusz i celnik. Dlaczego tak postępowali? Z prostego powodu – okazywanie miłosierdzia najczęściej wiąże się z poniesieniem pewnych kosztów, materialnych lub niematerialnych i z podjęciem pewnego wysiłku.

Ten, który okazuje prawdziwe miłosierdzie z reguły ponosi pewien koszt na rzecz tego, któremu to miłosierdzie okazuje. Jednak ten koszt ten wysiłek, zaangażowanie w sytuację drugiego człowieka są dla niego marginalne ponieważ jego celem jest wydostać kogoś z trudnej sytuacji w jakiej się znalazł. Wrogiem miłosierdzia jest egoizm, który w wyniku chłodnej kalkulacji zawsze wybierze inne rozwiązanie niż okazanie miłosierdzia.

Angielskie słowo mercy – oznaczające miłosierdzie pochodzi od łacińskiego słowa „merces” – które oznaczają „zapłaconą cenę”. Czyli w tym kontekście – jest to gotowość do zapłacenia pewnej ceny i oznacza, że wartość moralna i duchowa wynikająca z pomagania innym jest dużo wyższa niż poniesiony koszt materialny lub fizyczny, jaki może być związany z takimi działaniami.

Dlaczego żydzi woleli składać ofiary niż okazywać miłosierdzie? Bo składanie ofiar było po prostu łatwiejsze i mniej kosztowne, nie wymagało wielkiego wysiłku i nie wymagało poniesienia zbyt wielkich nakładów.

Własnych braci nazywali ich celnikami i grzesznikami, czyli w taki sposób, że są to tak grzeszni ludzie, że są niegodni aby im okazywać miłosierdzie.

Mat. 23:23 – Biada wam, – ludzie bez miłosierdzia – biada wam – uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Dajecie dziesięcinę z mięty, z kopru i z kminku, zaniedbując przy tym to, co najważniejsze w prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. te rzeczy należało czynić, a tamtych nie zaniedbywać.

Dokładnie to co mówi Micheasz – czego Pan chce od Ciebie? Sprawiedliwość, miłosierdzie i pokora lub jak mówi nasz Pan wierność. Pokorne chodzenie z Bogiem to właśnie wierność  – życie przed Nim i życie z Nim zgodnie z naukami Jego Słowa i zgodnie z Jego wolą.

Nasz Pan nie mówi, że nie należy składać ofiary jakie były wymaganie przez zakon. Zakon czyli prawo trzeba było znać i starać się go przestrzegać ale trzeba było również pamiętać o tym jak ono wyraża się w praktyce – że między innymi wyraża się poprzez uczynki miłosierdzia, które jak nasz Pan mówi, są ważniejsze niż te wszystkie ofiary.

Łuk. 10:25 – 37 – A oto jakiś znawca Prawa powstał i próbując Go podejść, powiedział: Nauczycielu, co mam czynić, żeby osiągnąć życie wieczne? A On odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? Ten zaś odpowiadając rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga twego, całym twoim sercem, całą duszą twoją, wszystkimi siłami twymi i całym umysłem twoim, a bliźniego twego jak siebie samego. Rzekł mu tedy: Dobrze odpowiedziałeś. Czyń to, a będziesz żył. On zaś, chcąc się usprawiedliwić, powiedział do Jezusa: A któż jest moim bliźnim? Wtedy Jezus podejmując pytanie rzekł: Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł między zbójców. Ci obrabowali go, pobili dotkliwie i zostawiwszy na pół żywego, odeszli. I zdarzyło się, że przechodził tamtędy pewien kapłan. Zobaczywszy go, poszedł jednak dalej. Podobnie i pewien lewita, choć był koło tego miejsca i widział go, poszedł dalej. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: Zbliżył się do niego, opatrzył jego rany, zwilżając je oliwą i winem, a potem, usadowiwszy go na swoim zwierzęciu, zawiózł go do gospody i opiekował się nim. Następnego dnia wydobył dwa denary, wręczył je właścicielowi gospody i powiedział: Opiekuj się nim, a jeśli wydasz coś ponadto, wszystko ci oddam, gdy będę wracał. Jak ci się wydaje: Któryż z tych trzech okazał się bliźnim tego, co wpadł między zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

W tej przypowieści występuje kilku bohaterów. Podróżujący człowiek, który wybrał się w podróż i zmierza z Jerozolimy do Jerycha. Następnie widzimy kapłana i chwilę później lewitę. Samarytanin, który okazuje mu miłosierdzie. Grupa przestępców, która tego człowieka ograbiła i dotkliwie go pobiła do tego stopnia, że ten człowiek był bliski śmierci.

Nasz Pan w tej opowieści ukrył pewne głębokie rzeczy dotyczące planu zbawienia ludzkości. Ta przypowieść to właśnie jeden z tych fragmentów Biblii, który tylko potwierdza nam w jakiej sytuacji znalazła się ludzkość (pobity człowiek) i jaką rolę wobec tej ludzkości odgrywa sam Jezus – czyli w tym wypadku Samarytanin.

Podróżny zdążający z Jerozolimy do Jerycha przedstawia rodzaj ludzki. Opisana przez Jezusa sytuacja  ma miejsce na drodze łączącej Jerycho z Jerozolimą. Korzystali z niej mieszkańcy Galilei w czasie pielgrzymek do świątyni.

Jerozolima leży na wyżynie, Jerycho zaś dużo niżej, około 1100 metrów niżej Jerozolimy, stąd człowiek, o którym opowiadał Jezus, „schodził” do Jerycha. Miał on do pokonania jakieś 30 km górską skalistą drogą właśnie w dół, czyli szedł z górki. Rzeczywiście napady na drodze były w starożytności bardzo realnym zagrożeniem. Ten obraz pięknie nam przedstawia w jaki sposób człowiek od stworzenia Adama aż po dzień dzisiejszy schodzi w dół, stacza się i degraduje. Z każdym pokoleniem jego degradacja się pogłębia.

Jego popadnięcie między zbójców, którzy go pobili i obrabowali przedstawia właśnie ludzkość, która wpadła w szpony grzechu, błędu, śmierci i ostatecznie grobu.

Kapłan przedstawia judaizm. Judaizm, czyli właściwie cały Zakon i to wszystko co z Zakonu wynikało. Jego minięcie rannego człowieka, bez udzielenia mu pomocy przedstawia, że Zakon pozostawił rodzaj ludzki pod przekleństwem. I nie tylko nie był w stanie go udoskonalić ale nawet w choćby najmniejszym stopniu wybawić z tej trudnej sytuacji w jakiej znalazł się człowiek.

Lewita wyobraża kościelnictwo, czyli nominalne chrześcijaństwo katolickie i protestanckie. Pewnego rodzaju sztuczną religijność. Kościelnictwo pomimo swojego pozornie pobożnego wyglądu również pozostawiało człowieka w tej samej beznadziejnej sytuacji w jakiej go zastało i w żaden sposób nie było w stanie wyzwolić człowieka z niewoli grzechu.

Z kolei Samarytanin wyobraża Jezusa, Głowę i Ciało, czyli Jezus i prawdziwy Kościół. Nalanie przez niego oliwy i wina na rany wyobraża służbę Chrystusa, gdy w pewnym stopniu pomagał upadłej ludzkości w czasie  pierwszej swojej obecności. Jak wiemy wino w symbolach Biblijnych przedstawia Prawdę a oliwa ducha Prawdy. Pomoc temu człowiekowi i zabranie go do gospody przedstawia jak Jezus pomaga ludzkości wydostać się z tego stanu, przede wszystkim przez złożenie okupu. Natomiast Jego zapewnienie uiszczenia dalszych wydatków związanych z opieką nad rannym mężczyzną przedstawia zapewnienie Chrystusa, wobec Boskiej sprawiedliwości, że zapłaci jej żądaniom w czasie Tysiąclecia, poprzez podniesienie człowieka w restytucji.

Nasz Pan, który jest mistrzem słowa i znajdując się pod przemożnym wpływem Ducha Świętego  piecze dwie pieczenie przy jednym ogniu.  W jednej historii dwa przesłania.

Część doktrynalna nie jest najważniejszą lekcją. Ta część doktrynalna jest taką wisienką na torcie – ale nie jest tortem, nie jest główną lekcją. Główną lekcją jest ta część etyczna – dotycząca miłosierdzia, że powinniśmy być miłosierni, bo – jak mówi Micheasz – tego właśnie od nas oczekuje Bóg.

Przy tej doktrynalnej interpretacji: właściwie w temacie okazywania innym miłosierdzia – specjalnie nas nie dotyczy. To my jesteśmy pobitym człowiekiem i potrzebujemy Bożego miłosierdzia, potrzebujemy tego wina, oliwy i opieki, żeby Jezus się nami zajął, bo przez grzech znaleźliśmy się w beznadziejnej sytuacji. To my jesteśmy tymi, którzy potrzebują miłosierdzia.

W częsci etycznej, głównym i podstawowym przesłaniu naszego Pana widzimy już ważną lekcję dla każdego z nas. „Idź więc i czyń podobnie”. Traktuj innych i staraj się w stosunku do nich postępować tak jak ten Samarytanin, bądź miłosierny dla osób, które spotkasz na swojej drodze. Dlaczego jest to takie ważne? Bo to zdanie „Idź więc i czyń podobnie” było odpowiedzią na pytanie nauczonego w Piśmie, które brzmiało – co mam czynić aby żyć wiecznie?  W odpowiedzi na to nasz Pan mówi – bądź miłosiernym samarytaninem.

Czy więc jestem miłosiernym samarytaninem?

Ta przypowieść pokazuje również, że nawet osoby postrzegane przez niektórych za „gorsze” – potrafią zająć bardziej szlachetne postawy niż tzw. uczeni w Piśmie. Żaden z tych wierzących i religijnych żydów ani kapłan, ani lewita nie okazali miłosierdzia temu pobitemu człowiekowi. Okazał mu je samarytanin, człowiek, który był przez żydów traktowany jako człowiek gorszego sortu.

Każdy chrześcijanin, może zająć jedną z tych kilku postaw jakie w tej przypowieści widzimy.

  1. Przestępcy – to oczywiście jak już wspomnieliśmy sobie jest to grzech, który mieszka w sercu człowieka i który (ten człowiek) poprzez swoje własne złe postawy jakie zajmuje w życiu, złe decyzje i grzeszne postępowanie będzie ponosić tego bolesne konsekwencje. W ten sposób grzech, który w nim mieszka może go ograbiać z człowieczeństwa i doprowadzać do stałej śmierci duchowej poprzez degradację.

Ale może to być również grzech, który mieszka w innych, w osobach z jego otoczenia i w wyniku działania tych innych osób ktoś ponosi bolesne konsekwencje. To mogą być osoby, które w wyniku złego postępowania ranią innych, które traktują innych niesprawiedliwie i wyrządzają im krzywdę, okradają ich – z dobrego imienia albo przez swój zły przykład zabijają ich ducha, lub ograbiają ich z moralnych wartości jakie wcześniej wyznawali. Zdecydowanie najgorsza postawa ze wszystkich jakie w tej przypowieści występują i jakie występują w życiu.

  1. Kapłan i lewita – osoby obojętne na ludzką krzywdę, na cierpienie i problemy innych. Jednocześnie sami siebie uważają za osoby pobożne, deklarują, że znają Boga i deklarują, że Go miłują.

Gdyby w tej sytuacji miał się pojawić ktoś, kto z pewnością mógłby pomóc temu człowiekowi, to najlepiej gdyby pojawił się ktoś kto zna Boże prawo miłości. I z całą pewnością tym, kto dokładnie wie jak czynić jest właśnie kapłan, który z racji sprawowanego urzędu miał być człowiekiem współczucia, pragnącym pomagać innym. Niestety – Znajomość Bożego prawa miłości w żaden sposób nie przekłada się na uczynki.

Na pytanie nauczonego w piśmie Jezus odpowiada pytaniem: A co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? – Okazuje się, że ten uczony w Piśmie bardzo dużo wie o drodze prowadzącej do życia wiecznego – jest świetnie poinformowany.

Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Pomimo jego znajomości i pomimo tego, że wydaje się, że ten uczony jest w pełni przygotowany to okazuje się, że ma on jeden problem – nie wie za bardzo kto tym bliźnim jest. To jest oczywiście wymówka – jak czytamy, mówi o tym, bo chce w ten sposób usprawiedliwić swój brak działania.

Na pytanie kto jest moim bliźnim spokojnie odpowiada historię o człowieku który wędrował z Jerozolimy do Jerycha. Kogo Jezus umieszcza w roli głównej – Samarytanina. Przedstawiciela gorszego narodu.

W ten sposób Jezus czyni ogromny kontrast między tymi, którzy znali prawo, a tymi, którzy rzeczywiście przestrzegali prawa w swoim życiu i postępowaniu.

Pozornie pobożni ludzie, nauczeni w piśmie i niepraktykujący znawcy prawa Bożego to druga grupa tej przypowieści.

  1. Samarytanin – Okazuje miłosierdzie. Samarytanie byli ludźmi, którymi Żydzi pogardzali, uważali ich za gorszych, za pozbawionych praw. Ale to właśnie ten Samarytanin jako jedyny udowadnia, że zasługuje na miano bliźniego.

Samarytanin nie mija człowieka potrzebującego pomocy. Gdy spokojnie jedzie tą drogą i w pewnym momencie zauważa tego pobitego człowieka – to słowo jakie w oryginale greckim tu występuje wskazujące na miłosierdzie mówi, że „wzburzyły się Jego wnętrzności”.

Samarytanin okazuje głębokie współczucie, pochyla się nad człowiekiem i co więcej czyni to całkowicie – bezinteresownie. Opatruje jego rany, obmywa oliwą i winem.

 

Samarytanin w ogóle nie zwraca uwagi na koszty. To było jego wino i jego oliwa, które akurat miał przy sobie ale nie szkoda mu tych rzeczy. Opatrunki musiał zrobić z własnych szat. Wsadza człowieka na swojego osiołka i zabiera go do gospody. Płaci karczmarzowi z własnych pieniędzy za opiekę, przy czym zobowiązuje się pokryć wszelkie dodatkowe wydatki w drodze powrotnej.

Nasz Pan mówi, że to właśnie on okazał się bliźnim dla tego człowieka. Dlaczego nazywa go bliźnim? Słowo „bliźni” oznacza „kogoś, kto jest blisko”. Jezus podaje przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, aby pokazać co to znaczy być bliźnim wobec drugiego człowieka. Nie byli nim przestępcy, nie sprawdzili się w tej roli również ani kapłan ani lewita – chociaż przechodzili blisko niego – byli dalecy od niego duchowo i dalecy od pomocy temu człowiekowi. Tym, który stanął blisko niego, pochylił się nad nim i podał pomocną  dłoń był Samarytanin.

Na określenie miłosierdzia występują trzy greckie i 5 hebrajskich słów. To słowo miłosierdzie tłumaczy się z takich słów greckich jak:

  • Eleos – na język polski: „litość , żałość , współczucie, miłosierdzie – Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary (Mt 9,13).
  • Oiktirmos oznaczający „uczucie tkliwości”, „współczucie”, „miłosierdzie” „zmiłowanie”. Termin oiktirmos używany jest w Nowym Testamencie najczęściej dla określenia miłosierdzia Bożego,
  • Splanchnidzesthai – oznaczające „wzruszyć się”, „zlitować się”, że w kimś poruszyły się „wnętrzności” – samarytanin

Stary Testament

  • Hesed – określa postawę dobroci, jaką mogą przyjmować wobec siebie dwie osoby. W relacjach wyrażenie to oznacza „wzajemną życzliwość”.
  • Rahamim – znacza ono dosłownie „wnętrzności”, „serce” jako siedzibę najdelikatniejszych uczuć miłości i miłosierdzia. W tym terminie mieści się na przykład gotowość do przebaczenia grzechów, spełnienia nadziei, obietnicy, wyzwolenia od wszelkich niebezpieczeństw.
  • Hanan – wyraża natomiast życzliwe, łaskawe, wielkoduszne usposobienie Boga wobec człowieka i jest równoznaczny ze słowem „miłosierdzie”.
  • Hamal – określa „oszczędzenie wroga” – gest miłosierdzia, akt miłosierdzia – przebaczenie grzechów i darowanie mu winy, działanie o charakterze pozytywnym na jego korzyść.
  • Hus – wyrażające litość i współczucie, ale przede wszystkim w znaczeniu uczuciowym.

 

Sednem miłosierdzia jest współczucie. Współczucie płynące z serca, poruszające czyjeś wnętrzności. To współczucie uruchamia miłosierdzie przez które ktoś podejmuje wysiłki aby ulżyć w cierpieniu i nieszczęściu kogoś drugiego.

W tej sytuacji człowiek stara się wejść w położenie drugiego, współczując mu w tym, co stało się jego udziałem i jest poruszony i jednocześnie gotowy, by zaradzić temu przez konkretne działanie.

Czyli sama litość lub współczucie nie jest jeszcze miłosierdziem ale go uruchamia. Można przecież współczuć drugiemu człowiekowi i to w żaden sposób nie poprawi jego sytuacji.

I co najważniejsze człowiek posiadający miłosierdzie jest zdolny do poniesienia ofiary na rzecz drugiego człowieka aby przynieść mu pomoc w trudnym położeniu w jakim się znalazł. Samolubstwo – główna przeszkoda.

Do takiego poświęcenia jest zdolna tylko … miłość bezinteresowna – agape. Miłość bezinteresowna działa w 4 obszarach i jednym z nich jest właśnie zdolność do poniesienia ofiary w służbie i samozaparciu na rzecz drugiego człowieka i co ważne Miłość bezinteresowna jest miłością całkowicie pozbawioną samolubstwa.

Miłosierdzie jest więc miłością bezinteresowna agape w swojej zdolności po ponoszenia ofiary na rzecz drugiego człowieka i wyraża się w konkretnym działaniu. I tak jak wiara bez uczynków jest martwa tak podobnie miłość agape bez uczynków miłosierdzia jest martwa sama w sobie.

Czy więc jesteśmy miłosierni, czy jesteśmy tak jak ten Samarytnin, czy jesteśmy posłuszni głosowi Jezusa Idź więc i czyń podobnie?

Czy mamy w sobie współczucie i pragnienie okazania pomocy potrzebującym? Czy gotowi jesteśmy aby w pewnych sytuacjach zdobyć się na takie czyny jak Samarytanin? Takie bardzo konkretne i kosztowne. Czy w ogóle widzę takie osoby w swoim otoczeniu?

Rzadko spotykamy ludzi pobitych przez przestępców ale bez problemu możemy dostrzec ludzi „pobitych” przez smutek i beznadziejność. Spotkamy pobitych przez ich własne słabości, przez brak życzliwości, przez wieloletnie złe nawyki a czasami i nałogi. Widać pobitych i ograbionych przez obmowę i niszczenie ich dobrego imienia.

Widać zranionych przez błędy w wychowaniu, w których rodzice pomimo szczerych intencji ranią swoje dzieci. Osoby, których pokonują długotrwałe choroby, albo lęk przed śmiercią. Spotykamy ludzi, którzy nie radzą sobie z depresją, przygnębieniem i sensem życia…

Czasami ktoś jest pobity i ograbiony przez własną pychę lub pychę innych, przez własną zazdrość, która go wyniszcza jak rak, lub przez zazdrość innych.

Ci przestępcy to niestety mieszkańcy ludzkich serc,  którzy wyrządzają ogromne duchowe szkody, nierzadko szkody w charakterze, niejednokrotnie doprowadzają do niepowetowanych strat i wielkiego cierpienia.

Na swojej drodze możemy spotkać wielu takich chrześcijan, a poza tym sami możemy być jednym z nich i to nie jeden raz.

Jak w takich sytuacjach okazać miłosierdzie? Jak pomóc osobom w takich problemach, żeby ta pomoc przyniosła im ulgę a nie zwiększyła ciężaru doświadczenia? A może czasami, w niektórych sytuacjach należałoby nie okazać tego miłosierdzia…? Pozwolić na trudne bolesne chwile tak jak to uczynił ojciec syna marnotrawnego, który pozwolił mu odejść…gdzie są granice miłosierdzia?

Oczywiste rzeczy przestają być takie oczywiste – im dalej w las tym więcej drzew. Bez względu na wszystko miłosierdzie jest cechą bardzo pożądaną, którą Słowo Boże kładzie na piedestał jako szczególny wyraz i dowód posiadania miłości Agape.

Co zatem czynić aby osiągnąć życie wieczne – bądź miłosiernym Samarytaninem

1 thought on “Czy jesteś miłosiernym Samarytaninem?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *