Czego szukacie

Drodzy Bracia, drogie Siostry! „Czego szukacie?” Taki będzie temat naszych rozważań, a za podstawe weźmiemy werset z Ewangelii wg Jana 1:38. Za naszym Panem szło wtedy dwóch ludzi, Andrzej i prawdopodobnie Jan, który dowiedzieli się od Jana Chrzciciela, że Jezus to Baranek Boży, który gładzi grzech świata.

„A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego szukacie?

Każdy człowiek czegoś szuka. Ludzie szukają pieniędzy, sławy, a gdy się starzeją szukają zdrowia. Każdy z nas czegoś w swoim życiu szuka, a według słownika języka polskiego PWN ’szukać’ to znaczy po pierwsze: «starać się ustalić, gdzie ktoś lub coś jest», a po drugie: «dążyć do czegoś».

Każdy więc człowiek do czegoś dąży. Jeśli spojrzymy na to z punktu widzenia psychologii, to zobaczymy 3 szkoły, które różnią się poglądem na to, co jest głównym dążeniem człowieka. U Zygmunta Freuda ten decydujący motyw to zasada przyjemności. Według niego tym, co działa najmocniej są różne nasze popędy i chęć ich spełnienia. U Alfreda Adlera (innego psychologa) ten główny czynnik to dążenie do wyższości i władzy nad innymi. Nie da się ukryć, że zarówno popędy, jak chęć posiadania władzy, mogą mieć wielki wpływ na człowieka, ale jest jeszcze trzecia szkoła, której twórcy jest Viktor Frankl, a według niej człowiek dąży przede wszystkim do tego, by znaleźć w życiu sens.

Wydaje się, że tego własnie szukali uczniowie, gdy poszli za Panem Jezus. Nasz Pan sprawdził ich pytaniem: „Czego szukacie?”. Jak czytamy dalej:

„A oni odpowiedzieli mu: Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu) gdzie mieszkasz? Rzekł im: Chodźcie i zobaczycie! Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i pozostali u niego w tym dniu; a było to około dziesiątej godziny.”

Andrzej i Jan spędzili dzień z Jezusem, a później całe swoje życie i będą z nim też całą wieczność. Zaczęło się jednak od pierwszego kroku. Dwóch skromnych rybaków szukało kogoś, kto w ciemności ich życia przyniesie światło. Kto pokaże im powód, dla którego warto żyć i warto umrzeć.

Prawie każdy człowiek szuka sensu. Cytuję z książki pt. „Człowiek w poszukiwaniu sensu”: „Kilka lat temu we Francji przeprowadzono badania opinii publicznej, z którego wynika, że zdaniem aż 89 procent ankietowanych człowiek potrzebuje „czegoś”, dla czego mógłby żyć. (…) Socjologowie z Uniwersytetu Johna Hopkinsa przeprowadzili inne badanie statystyczne z udziałem 7948 studentów (…) W odpowiedzi na pytanie, co uważają obecnie za „najważniejsze w swoim życiu”, 16 procent studentów zakreśliło „zarobić dużo pieniędzy”, podczas gdy aż 78 procent za swój nadrzędny cel uznało „odnaleźć w życiu cel i sens”.

Może jeszcze z innych badań: „Anne Marie von Forstmeyer stwierdziła, że 90 procent przebadanych przez nią alkoholików traktowało swą egzystencję jako bezsensowną i bezcelową. Natomiast już 100 procent narkomanów badanych przez Stanleya Krippnera uważało, że ich życie „nie ma sensu”.”  – podaje te wszystkie dane, by podkreślić jak wielkie jest znaczenie wybrania celu naszych dążeń w życiu. Jak ważne jest pytanie naszego Pana; „Czego szukacie?”.

Drogi Bracie, droga Siostro, czego szukasz w swoim życiu? Czy jest coś na czym Tobie szczególnie zależy? Jeśli tak, to czy ta rzecz jest wieczna czy wkrótce przeminie? Czy ta rzecz podoba się Bogu? Jeśli nie, to czemu tego szukasz? Jeśli nie wiesz, to czy pytasz Boga, czy to jest Jego wolą? Jeśli wiesz, ze Twój cel w życiu podoba się Bogu to teraz szukaj w tym drugim znaczeniu, gdy już wiesz, co jest Twoim celem, to zacznij dażyć do tego celu. Tak zrobili uczniowie, gdy poszli za Jezusem i poprosili, żeby zabrał ich ze sobą. Szukali czyli znaleźć swój cel i zaczęli do niego dążyć. Pan Jezus mówi w Ewangelii wg Łukasza 11:9-10 – „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, bierze, a kto szuka, znajduje, a temu, co kołacze, będzie otworzone.”

Szukajcie a znajdziecie, bo kto szuka, znajduje.

Może jednak ktoś wyznacza sobie bardzo dużo celów. Może ktoś żyje w stresie, bo nie wszystkie rzeczy poszły tak jak byśmy chcieli. Może mamy pewne plany, do których zachęca nas wiara w Boga, ale zawsze jest inny cel, który nas od tego odciąga? Czy uda nam się osiągnąć wszystkie cele na raz?

Apostoł Paweł to przykład człowieka, który mógł zdobyć bardzo wiele, miał wysoką pozycję społeczną, wykształcenie, talenty i kontakty. Jednak przeżył pewne doświadczenie na drodze do Damaszku, które pokazało mu całkiem inny sens jego życia. Jak czytamy w kilku wersetach od tej pory chciał znać tylko Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego, ewangelia zajęła całe jego życie. Uważał, że warto żyć i umrzeć dla tej sprawy. W Liście do Filipian 3:13-14 napisał:

„Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę, w Chrystusie Jezusie.”

„To jedno czynię”. W mannie na 12 czerwca podany jest ten werset i na dole trzy pytania dla każdego z nas: „Czy posiadam jeden cel? Jaki jest mój cel? Jak to okazuję?” Brat Russell napisał w komentarzu: „Dostrzegamy oddanie się Apostoła tylko jeden sprawie – Ale JEDNO CZYNIĘ. On nie próbował czynić kilku rzeczy; gdyby to uczynił, zapewne doznałby niepowodzenia. Apostoł poświęcił swoje życie temu jednemu celowi, do którego został powołany i dla którego porzcuił wszystkie inne. [Ten] sposób postępowania przez całe obecne życie miał przynosić pewne straty, niedostatki, znoje, troski, prześladowania i stałe urągania. Realizując ten jeden cel, był uwolniony od licznych pokus, by zboczyć i cieszyć się pewnymi dobrymi rzeczami teraźniejszego życia lub podążać za niektórymi z jego zwodniczych złudzeń.”

Czy posiadam jeden cel? Jaki jest mój cel? Może niektórzy z nas nie mają celu. Może czujecie się niepotrzebni i nie widzicie sensu w żadnej rzeczy w swoim życiu. Może brakuje Wam nadziei, że Bóg widzi dla Was jakąś rolę w swoim planie, że jesteście dla Niego ważni? Pomyślmy wspólnie, co mówi Biblia na temat sensu życia. Jakich osób i spraw warto szukać i do jakich warto dążyć w swoim życiu, aby miało jak najgłębszy sens?

I – Tak naprawdę cała Biblia pokazuje nam jeden główny cel poszukiwań. Chociaż są inne, to one wszystkie wynikają z tego pierwszego i wiążą się z nim. Pismo Święte mówi: szukajcie Boga. Ustalcie kim jest Bóg i jak można się do niego zbliżyć. Takie poszukiwanie ma Boskie uznanie i obietnicę. Psalm 14:2 –„Pan patrzy z nieba na synów ludzkich, aby zobaczyć, czy niema tam rozsądnego, który szuka Boga”; Jer. 29:13 – „A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem.”

Jeremiasz wnosi tutaj ważną myśl o szukaniu Boga całym sercem. Czasami ludzie myślą: „wiem, że Bóg gdzieś tam jest, ale jest tak daleko ode mnie, że nigdy do Niego nie dotrę, nigdy go nie poznam.” Ale prorok Jeremiasz daje obietnicę, że jeśli w dążenie do kontaktu z Bogiem włożyły całe serce, to na pewno Go znajdziemy. Znaleźć Boga, upewnić się, że jest blisko nas, zobaczyć, że działa w naszym życiu. Poczuć jego Ojcowską obecność i pomoc. Kto przeżył to w swoim życiu ten zawsze chce wracać do tego stanu. Zwłaszcza gdy taki stan wydaje się utracony. Drodzy Bracia i Siostry! Taki stan nigdy nie jest utracony na zawsze, dopóki pragniemy nawrócenia. Bóg nigdy nie odrzuci marnotrawnego syna ani córki. List Jakuba 4:8 – „Przybliżcie się do Boga, a On przybliży się do was.”

II – Szukajcie Mesjasza. Kiedy uczniowie przeżyli dzień z Jezusem nie zostawili tak tego. Andrzej poszedł do swojego brata Szymona i powiedział mu: „Znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy Chrystusa (pomazanego Króla)”. Myślę trochę o nas, którzy byliśmy wychowani na Biblii. Czy wchodzimy w takie osobiste poszukiwani, żeby odnaleźć i przyjąć Jezusa w naszym życiu. Myślę, że każdy z nas powinien mieć osobistą relację z Synem Bożym. Samodzielnie pomyśleć kim jest dla mnie Pan Jezus? Gdyby tak Jezus powiedział dziś do mnie jak do celnika Zacheusza: „dzisiaj bowiem muszę być twoim gościem”. Jaki byłby to dzień, o co chciałbym Go zapytać, czym Go zainteresować?

Jak dziwne są drogi, które prowadzą ludzi do Jezusa. W Japonii pewna matka miała tylko jednego syna i mimo że była uboga bardzo starała się o jego wykształcenie. Jej mąż zmarł wiele lat wcześniej. Syn był już na piątym roku studiów uniwersyteckich i planował sobie wspaniałą przyszłość. Marzył, że będzie też mógł dopomóc mamie, która przez wiele lat pomagała jemu. Pewnego razu miał miejsce wypadek i chłopak stracił wzrok. Myślał, że tego nie przeżyje. Z powodu utraty wzroku był niezdolny by kontynuować studia, a przecież już prawie miał je kończyć. W Nowy Rok postanowił, że nie będzie cierpiał dłużej. Zdawało mu się, że jest na tym świecie niepotrzebny dla nikogo, nie przyjdzie już mamie z pomocą. Trzeba pożegnać się z życiem. W nocy, gdy zegar kurantowy zaczął wybijać dwunastą, chłopak przygotował sobie nóż i miał właśnie zadać sobie śmiertelny cios. Jakieś przeczucie nie dawało jednak spokoju matce. Czuła, że coś im zagraża i obserwowała co się dzieje w domu. Była gwieździsta noc, świecił księżyc, a w blasku jego promieni kobieta zobaczyła syna i nóż. Mama od razu rzuciła się na syna ze słowami: „Synu mój, żyj na świecie ze względu na mnie”. Oboje rozpłakali się razem. Od tego dnia postanowił żyć na tym świecie, bo jego mama powiedziała: „żyj na świecie ze względu na mnie”. Jako człowiek niewidomy skierowany został do szpitala na naukę masażu i wkrótce został masażystą. W szpitalu, w którym odbywało się szkolenie, po raz pierwszy zetknął się z ewangelią pisaną alfabetem Braille’a. Litery są w nim wypukłe, są specjalne tablice i przy pomocy dotyku niewidomi moga czytać poszczególne zdania i rozdziały. Tam zaczął czytać Biblię, a pierwszą księgą, którą w ten sposób przeczytał, była Ewangelia wg św. Jana. Gdy czytał ją po kolei, doszedł w końcu do 9. rozdziału, do niewidomego człowieka, który urodził się w takim stanie, a Jezus przywrócił mu wzrok. Uczniowie pytali: „Mistrzu, kto zgrzeszył? On sam czy jego rodzice? Dlaczego się taki urodził?”, a Jezus odpowiedział: „Ani on, ani jego rodzice, lecz jest tak, by okazała się na nim Boża chwała”. Chłopak zrozumiał, że ten werset biblijny jest dla niego. Uwierzył, że Bóg dlatego pozwolił mu utracić wzrok na tym świecie, żeby mógł ujrzeć światło Chrystusowej ewangelii. Wiedział, że jako poganin nigdy nie uwierzyłby w Chrystusa, nigdy nie poznałby go jako swojego Mistrza i Zbawiciela. Jednak tam, gdy stracił wzrok, w tym szpitalu, gdy czytał Ewangelię Jana, właśnie tam jego serce zobaczyło Chrystusa jako Światło życia.

Czy ja już znalazłem Chrystusa jako światło mojego życia?
Czy znalazłem Mesjasza jak Andrzej i Jan?

III – Szukajcie Prawdy.Przyp. 23:23 – „Kupuj prawdę, a nie sprzedawaj jej.”

W Królestwie będzie czas, kiedy prawda stanie się dostępna za darmo dla każdego, ale dziś trzeba ją kupować. Nie za pieniądze, ale tak jak kontakt z Bogiem i Jezusem, prawda coś nas kosztuje. Żeby zdobyć prawdę, trzeba zapłacić przed oddanie czterech rzeczy: (1) umysłu, żeby rozmyślać o niej, (2) serca, żeby ją odczuwać i reagować na nią w naszych uczuciach i (3) woli, żeby wprowadzić ją w nasze codzienne życie. Nie tylko tylko badać intelektualnie, nie wystarczy zrozumieć prawdy i wrzucić do jakiegoś folderu w mózgu. Łuk. 11:28 – „Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.” Znaleźć prawdę to znaczy ją zrozumieć, pokochać i stosować w codziennym życiu.

Należy wiedzieć, gdzie szukać prawdy. Według Księgi Amosa 9:11-12 – „Oto nadejdą dni – wyrocznia Pana Boga – gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich. Wtedy błąkać się będą od morza do morza, z północy na wschód będą krążyli, by znaleźć słowo Pańskie, lecz go nie znajdą.”

Myślę o naszych czasach i miejscu na ziemi. Wszyscy rozmawiamy przez Zooma, mamy ładne mieszkania, nikt nie jest głodny i nie brakuje nam wody. Może nie zawsze tak będzie, ale tak jest. Z drugiej strony, ludzie chcieliby znaleźć prawdę, ale nie mogą. Dlaczego? Bo nie szukają tam, gdzie mogliby znaleźć prawdę. Jak napisał brat Russell w pierwszym rozdziale „Boskiego planu wieków”: „Poszukiwacze Prawdy powinni opróżnić swe naczynia z błotnistych wód tradycji i napełnić je u źródła Prawdy, czyli Słowa Bożego. Nie należy przywiązywać wagi do jakiejkolwiek nauki religijnej, jeśli nie prowadzi ona poszukującego Prawdy do owego źródła.”

Dziś wiele prawd jest na wyciągnięcie ręki, zostało obszernie opisanych przez Bożych sług z pełnym oparciem się na Słowie Bożym. Jednak bardzo wiele osób mimo, że głodują duchowo, nie przychodzą do tych prawd, głównie z powodu uprzedzenia. Przypomina to powołanie Natanaela. [Jana 1:45] „Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Nasza jedyna odpowiedź na to jest odpowiedzią Filipa: „Chodź i zobacz!”.

IV – Szukajcie Królestwa Bożego. Mat. 6:33 – „Ale szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dodane.”. Jezus nie mówi tutaj, że nie mamy się starać o rzeczy ziemskie, o dobre wykonywanie pracy, o zdanie egzaminów, nie ma tu czegoś takiego. Chodzi jednak o główny sens i cel życia. „Czego szukacie?” – spytał Jezus uczniów. A teraz dodaje: „Szukajcie NAJPIERW królestwa Bożego”. Niech to będzie główny cel. Trzeba znaleźć w swoim życiu miejsce dla Boga, Jezusa, Prawdy i Królestwa Bożego. Jeśli dla tego celu będzie trzeba dać swój czas, myśli, energię, to co posiadamy, to czy będziemy smutni czy radośni? Jeśli będziemy smutni, że można było inaczej spędzic czas, coś innego osiągnąć w tym dniu, to może Królestwo nie jest tym czego głównie szukamy?

Jak szukać Królestwa? Powinniśmy kierować nasze uczucia na rzeczy Królestwa. Kiedy jesteśmy smutni i zniechęceni przez sprawy tego świata i tego życia, mamy piękną okazję zbliżyć się myślami do Królestwa. Czy ja szukam Królestwa już teraz, w moim życiu? Czy szczerym sercem mogę powiedzieć, że mam serce gorące i szczere w służbie Królestwa. Czy widzę jakąś swoją rolę w sprawie ustanawiania Królestwa? Czy tylko czekamy na Królestwo czy możemy szukamy Królestwa? Czy widzimy różnicę?

V – Szukajcie zbawienia swojej duszy. Mat. 10:38-39 – „A kto nie bierze krzyża swego, i nie idzie za mną, nie jest mnie godzien. Kto by znalazł duszę swoję, straci ją; a kto by stracił duszę swoję dla mnie, znajdzie ją”. ‘Dusza’ w tym wersecie oznacza ‘życie’. Zauważmy, że choćby ktoś wszelkimi sposobami dożył 100, a nawet 150 lat, to w końcu je straci. Nikogo to nie dziwi. Pan Jezus radzi więc, żeby już teraz skupić się na życiu wiecznym, a nie na tym życiu, które i tak stracimy. A to życie wieczne może nam dać tylko sam Odkupiciel.

Jezus proponuje dosyć trudną drogę do życia wiecznego, ale w porównaniu z wiecznością jest to droga, którą warto przejść. Trzeba zaprzeć się samego siebie, wziąć swój własny krzyż doświadczeń i naśladować Pana Jezusa w swoim życiu.

Pytanie z pozoru bardzo trudne: czy jestem w stanie oddać swój los w ręce Boga? Wiedząc, że to może oznaczać trudną drogę w tym życiu, że jest to droga pod prąd temu światu, pod prąd szatanowi, a nawet pod prąd naszym ludzkim poglądom i pragnieniom? Apostoł Paweł też się nad tym zastanawiał, ale stwierdził wtedy, że obecny ucisk jest leciutki i krótki w porównaniu z wieczną i wielką chwałą w Królestwie Bożym. Czy mogę się pod tym podpisać?

VI – Szukajcie pokory i sprawiedliwości. Sof. 2:3 – „Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy wypełniacie jego prawo! Szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dniu gniewu Pana.”

My żyjemy w tym czasie drodzy Bracia i Siostry, niepokój wzrasta coraz bardziej na świecie, zagrożenia są coraz większe, a prorok mówi, że możemy być ukryci i zachowani w tym czasie. Nie mówi, że na pewno będziemy zachowani, ale jest taka możliwość.

Poza tym jest obietnica Boża dla tych, którzy dążą do pokory i dbają o sprawiedliwość. Tej obietnicy nie dostał nikt inny na ziemi.
List do Hebrajczyków 13:5 – „Nie zaniecham cię i nie opuszczę”.

Mam jeszcze dwa wersety dla tych, którzy się boją, że nie dadzą rady, którzy się boją jak potoczy się ich dalsze życie, którzy boją się tego, że upadną, że stanie się coś złego, że jakiś problem ich zniszczy, że niczego w życiu nie osiągną i nie spotka ich nic miłego. Psalm 34:4-6, przeczytam ten fragment w dwóch przekładach:

Przekład z 1927 r., dr Fryderyk Aszkenazy: „Szukałem Jehowy i odpowiedział mi a wyrwał mnie ze wszelkich mych wątpliwości i obaw. Gdy spoglądać będą ku Niemu i oni zabłysną niby światła strumieniem, oby zaś nie zbledło ich lice. Oto nieszczęśliwiec woła a Jehowa wysłucha i wybawia go ze wszystkich jego utrapień.”

Przekład BT, wyd. 1: „Szukałem Pana i On mnie wysłuchał; i wyrwał ze wszystkich mych lęków. Wyglądajcie Go, byście się rozpogodzili, by oblicza wasze nie doznały wstydu. Oto biedak wołał i Pan go usłyszał, i wybawił go z wszystkich jego ucisków.”

VII – Szukajcie możliwości dzielenia się ewangelią. Wróćmy do Andrzeja i Jana. Drodzy Bracia i Siostry! Ten, który wszystko zaczął to Jan Chrzciciel. To on pokazał uczniom na Jezusa i powiedział: „Oto baranek Boży!”. To on pierwszy dał im ziarno prawdy. Andrzej i Jan uwierzyli i poszli za Jezusem. Co zrobili dalej? Już czytaliśmy jak powiedzieli braciom: „Znaleźliśmy Mesjasza!”. Czy tylko tyle?

Ewangelia wg Jana 1:41-42 – „Andrzej, brat Szymona Piotra, był jednym z tych dwóch, którzy to słyszeli od Jana i poszli za nim. Ten spotkał najpierw Szymona, brata swego, i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza (to znaczy: Chrystusa). I przyprowadził go do Jezusa.”

Drodzy Bracia i Siostry! Kiedy ktoś znajdzie coś dobrego, jak dobry telefon, dobrą stronę w internecie, dobrą restaurację, firmę, która dobrze wykonała usługi. Często lubimy się tym podzielić z rodziną, z przyjaciółmi. A tutaj jest najlepsza sprawa naszego życia. Jeśli taka jest. Jeśli tego szukamy. Słowa ap. Pawła w Dziejach 20:24 – „Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: [bylebym] dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej. W innym miejscu pisze on: „Biada mi, gdybym Ewangelii nie opowiadał.”

VIII – Szukajcie dobrych myśli. Jest to w myśl zasady naszego Pana: „szukajcie, a znajdziecie.” Filipian 4:8 – „W końcu, bracia, co prawdziwe, co uczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, jeśli jest jakaś cnota i jakaś chwała – o tym rozmyślajcie.”

To myśl daje motywację do działania, to myśli prowadzą do tego, co mówimy i robimy. Kiedy myślimy o dobrych rzeczach to te rzeczy będziemy robić. Mamy poważne napomnienie w Liście do Efezjan 4:31 – „Wszelka gorycz, wybuchowość, gniew, krzyki i przekleństwa, i jakiekolwiek zło niech u was zniknie.” Bądźmy pewni, że to samo nie zniknie. Ale jak mówi werset 32 pomagajmy sobie w tym,
żeby mogło znikać: „Bądźcie dla drugich dobrzy i miłosierni. Wybaczajcie sobie nawzajem, jak i wam przebaczył Bóg w Chrystusie.”

IX – Szukajcie społeczności. Ktoś może powiedzieć, że nie ma takich potrzeb, ma prawdę i to mu wystarcza. Nie musi się łączyć, nie musi szukać zboru. Pewnie, że nie musi. I pewnie, że może nie odczuwać takiej potrzeby; ale rada biblijna w tej sprawie jest prosta.

List do Hebrajczyków 10:24-25 – „okazujmy staranie jedni o drugich, by pobudzać się do miłości i dobrych uczynków; Nie opuszczając naszego wspólnego zgromadzenia, jak to niektórzy mają w zwyczaju, ale zachęcając się nawzajem, i to tym bardziej, im bardziej widzicie, że zbliża się ten dzień.”

Każdy chce mieć swoje miejsce na ziemi, jakiś kąt, rodzinę, jakiś bliskich;
ale czy dla nas nie powinno być ważniejsze, żeby mieć duchowy kąt i duchową rodzinę? Jakieś bliskie osoby <<W PANU>>, z którymi możemy szczerze rozmawiać i modlić się do Boga? „Czego szukacie?”

Ostatnie – X – Szukajmy wierności prawdzie. 4 Mojż. 15:38-39 – „Przemów do synów izraelskich i powiedz im, żeby oni i ich potomkowie porobili sobie frędzle na skrajach swoich szat, a przy frędzlach na skraju umieścili sznurki z fioletowej purpury. Będziecie mieli te frędzle po to, abyście, gdy na nie spojrzycie, przypomnieli sobie wszystkie przykazania Pańskie, i abyście je pełnili, a nie dali się zwieść swoim sercom i swoim oczom, które was prowadzą do bałwochwalstwa” Drodzy Bracia i Siostry, mamy tutaj zachętę do czynienia ślubów i postanowień, które przytrzymają nas przy Panu, będę nam o Nim stale przypominać. Mamy tu zachętę, żeby mieć w życiu coś, co będzie nam przypominało, kim jesteśmy i dokąd idziemy. Jakiś werset, pieśń, godło, wiersz, ulubiony tekst manny, coś do czego możemy wracać, gdy nasze oczy i nasze serca kierują się nie tam, gdzie powinny.

Trzeba szukać całym sercem, bo żyjemy w trudnych czasach dla wiary. Bądźmy jak ten, który kupował perłę. Jezus miał więcej niż my, ale dał wszystko co miał, żeby kupić tę jedną perłę. „Czego szukacie?” Co jest perłą Waszego życia?
Kim jest dla Was Bóg, Chrystus, Prawda, Królestwo, bracia i siostry? Zostawiam nas wszystkim z pytaniem, które Jezus zadał uczniom: „Czego szukacie?”

1 thought on “Czego szukacie”

  1. Żeby móc stwierdzić, że każdy człowiek czegoś szuka, do czegoś dąży należałoby zapytać ponad 7,7 mld. ludzi ( wyłączając oczywiście niemowląt) o to czy w ogóle do czegoś dążą, czegoś szukają. Zapewniam, że znalazłbyś niejednego człowieka, który niczego nie szuka, do niczego nie dąży. Oczywiście można zgodnie z faktami stwierdzić iż wielu ludzi czegoś szuka. ” Wielu ludzi ” a ” Każdy człowiek ” stanowi różnicę. A co robi ten pluszowy miś za mówcą, też słucha tego wykładu? Doświadczenie Pawła z Tarsu współcześnie nazywa się doświadczeniem OOBE, out of body experience. Takie doświadczenie natury religijnej to doświadczenie mistyczne. ” Szukajcie Boga” to tak jakby powiedzieć do ryb, delfinów, wielorybów i raków oraz innych oceanicznych zwierząt; ” Szukajcie oceanu.” Sama Biblia ” mówi” iż z Niego ( Boga ) pochodzimy i w Nim się poruszamy, podobnie jak zwierzęta oceaniczne żyją w oceanie i z niego pochodzą. Przy czym ” szukanie Boga ” to trochę tak jakby Bóg z człowiekiem bawił się w chowanego. ” Ja się schowam, a Ty mnie szukaj.” ” Może nawet Bóg mówi do człowieka; ” Co człowiecze mi zrobisz gdy mnie znajdziesz…?” Pozdrawiam. Wiem, wiem badacze Pisma świętego bazują li tylko na logice, która wg licznych naukowców stanowi tylko od 2 % do 3% aktywności umysłu. A jeśli kto był wychowany na Bhagavad-Gicie lub Koranie to co? Znajdzie Boga? A na koniec, zdaniem wielu mędrców i filozofów, psychologów i psychoterapeutów sensem życia jest samo życie. O!!!!!! tak, rozmyślać, rozmyślać i jeszcze raz rozmyślać, badać intelektualnie…A może lepiej wyciszyć umysł i w ciszy doświadczyć obecności Boga….???????????????????????????????????????Oprócz analizy jest jeszcze synteza. O!!! badacze Pisma świętego są analitykami ale chyba synteza im jest całkiem nieznana. To tak jakby w swych poszukiwaniach chodzili na jednej nodze ( stosowali analizę ) ale nie używali drugiej nogi ( czyli w tym wypadku syntezy.)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *