Potępienie w Jezusie ?!

Jezus-swiatloTytuł tego wykładu może dziwić, a nawet szokować (potępienie w Jezusie / w Zbawicielu?). Z powodu błędnej interpretacji niektórych zapisów Biblii tak właśnie naucza jednak ogromna większość chrześcijańskich nauczycieli i kościołów, w tym grupa religijna o badackich korzeniach – ŚJ. Wszyscy jednym głosem głoszą ewangelię, że jeśli ktoś usłyszy o Jezusie (bo urodził się w chrześcijańskim kraju lub przyszli do niego głosiciele Słowa), lecz nie przyjmie ich świadectwa / odrzuci je, ściąga na siebie potępienie. W praktyce wielu chrześcijan głosi / naucza zatem o potępieniu w Jezusie – propaguje bluźnierstwo!

[Zachęcamy do przesłuchania wykładu wygłoszonego przez br. Adama Urbana w niedzielę, 15 maja 2016 roku:]

 

Potępienie w Jezusie – skąd się to bierze?

Zapewne ważną rolę odgrywa w tym chęć zachęcenia / pogonienia ludzi do Boga strachem przed karą / potępieniem (najlepiej do kościoła, z którego rekrutują się głosiciele, bo jak wiadomo ten ich jest jedynym prawdziwym lub najbardziej prawdziwym, i nawet jeśli gdzie indziej też można uzyskać zbawienie [choć nie jest to wcale takie pewne], w ich kościele jest ono najlepsze/najpewniejsze).

Czy mają ku temu jakąś podstawę? Tak, np. Jana 3:14-21, który będzie naszym punktem wyjścia. Słowa w.19-21 mogą sugerować takie potępienie dla tych, którzy nie przyjmują Jezusa i właśnie dlatego, że Go nie przyjmują. Mogą, ale tylko do momentu porównania ich z innymi naukami Biblii i znalezienia między nimi harmonii. Analiza tego tematu będzie więc jednocześnie przykładem, jak Biblii badać nie należy, a jak należy.

Kilka typowych komentarzy chrześcijańskich nauczycieli

Niektórzy ludzie w rzeczywistości zostaną potępieni, i to w wyniku przyjścia Chrystusa na świat (Jana 3:19). Nie taki był jednak cel Jego przyjścia”.

„Jana 3:16 jest najbardziej łaskawą, cudowną ofertą, jaką można sobie wyobrazić – wieczne życie dla wszystkich, którzy wierzą. Oferta ta ma jednak wpisanie w siebie konsekwencje dla wszystkich, którzy nie zechcą uwierzyć. Ich odmowa czyni ich potępienie pewnym”.

„Zasadnicze pytanie dotyczące tych, którzy nie wierzą, jest następujące: ‘Co z tymi, którzy nigdy nie mieli sposobności uwierzyć, ponieważ nigdy nie słyszeli dobrej nowiny o Jezusie Chrystusie?’ Jest to ważne, lecz oddzielne pytanie, którym Paweł najlepiej zajmuje się w Rzym. 1 i 2. Tutaj wydaje się chodzić głownie o tych, którzy świadomie odrzucają to poselstwo, jak mieli okazję to uczynić ci, którzy słyszeli i którzy spotkali Jezusa w pierwszym wieku”.

„Oto potępienie: Jezus przyszedł, by przynieść zbawienie, lecz ci, którzy odrzucają to zbawienie, sami się potępiają. Nigdy nie musimy zostawić powodu potępienia kogokolwiek pod drzwiami Boga. Tylko oni ponoszą odpowiedzialność”.

„Ludzie umiłowali ciemność bardziej niż  światłość, ponieważ ich uczynki były złe. Jezus wyjaśnił, co powstrzymuje ludzi od wiary i ratunku w Nim. Powodem jest to, że są oni pociągani do ciemności i kochają ją bardziej niż światłość. Niewiara ma w sobie istotny moralny wymiar, który często jest odrzucany lub pomijany”.

„Postanowili chodzić w ciemności, by mogli wykonywać uczynki ciemności – złamali Boskie prawo, odrzucili zaoferowane im miłosierdzie, są zatrzymani przez Boską sprawiedliwość, skazani, potępieni i ukarani. Skąd więc bierze się ich potępienie? Od NICH SAMYCH”.

Żeby oddać sprawiedliwość wszystkim komentatorom, trzeba powiedzieć, że są nieliczni tacy, którzy próbują spojrzeć na ten problem bardziej biblijnie, lecz także i oni pozostają pod wpływem błędu głoszonego przez większość – że nieprzyjęcie Jezusa przez kogoś, kto o Nim usłyszał, ściąga na niego wieczne potępienie! Komentując słowa „dlatego, że nie uwierzył” z w.18, piszą tak:

Słowa te nie oznaczają, że podstawą, powodem ich potępienia jest to, że nie uwierzyli, czyli że są potępieni dlatego, że nie wierzą w Niego, ponieważ są miliony grzeszników, którzy nigdy o Nim nie słyszeli; znaczenie tego jest następujące: Jest tylko jeden sposób uwolnienia ludzi od potępienia; wszyscy ludzie bez Ewangelii są potępieni; ci, którzy nie wierzą, wciąż znajdują się pod tym potępieniem, ponieważ nie przyjęli jedynej drogi, którą mogą być z niego wybawieni. Werset ten można więc sparafrazować tak: ‘Wszyscy ludzie są z natury potępieni. Jest tylko jeden sposób wybawienia z tego stanu – przyjęcie wiarą Syna Bożego. Ci, którzy nie wierzą, którzy pozostają w tym stanie, wciąż są potępieni, ponieważ nie przyjęli jedynej drogi wybawienia z niego. Niemniej jednak ci, do których trafia Ewangelia, bardzo powiększają swoją winę i potępienie przez odrzucenie oferty miłosierdzia i deptanie krwi Syna Bożego (Łuk. 12:47; Mat. 11:23; Żyd. 10:29; Przyp. 1:24-30). Tysiące przechodzą do wieczności pod tym „podwójnym” potępieniem:

  1. za jawny, otwarty grzech; oraz
  2. za odrzucenie Boskiego miłosierdzia i pogardzenie ewangelią jego Syna. Właśnie to sprawi, że zagłada grzeszników w krajach chrześcijańskich będzie taka straszna”.

Powyższy cytat, jako jeden z nielicznych w kręgach chrześcijańskich, podaje sporo biblijnej prawdy: że podstawą potępienia kogokolwiek w obecnym czasie nie jest brak wiary w Jezusa / odrzucenie zbawienia w Jezusie!

Słusznie stwierdza również, że „wszyscy ludzie bez Ewangelii są potępieni; ci, którzy nie wierzą, wciąż znajdują się pod tym potępieniem, ponieważ nie przyjęli jedynej drogi, którą mogą być z niego wybawieni”. Nie podaje jednak, dlaczego są potępieni / skąd dokładnie bierze się ich potępienie („za jawny, otwarty grzech”). Powiększa też miarę potępienia człowieka za nieprzyjęcie w tym życiu Jezusa, czym zaprzecza wcześniejszemu stwierdzeniu, że nie ma potępienia za nieprzyjęcie oferty zbawienia w Jezusie.

Dwa podstawowe zarzuty do takiej interpretacji (jeszcze bez jakichkolwiek dowodów biblijnych) to:

  • Upadły i grzeszny człowiek, niezdolny do właściwej oceny nawet swoich codziennych sytuacji życiowych, uznawany jest za odpowiedniego do decydowania o swym wiecznym losie! Czyż najpierw nie powinno się przywrócić go do stanu podobnego do Adama w Edenie, w którym mógłby wystarczająco świadomie wybrać wieczne życie lub wieczną śmierć – przyjąć Jezusa jako swego Zbawiciela lub Go odrzucić?
  • Wieczne zbawienie tak upadłego człowieka pozostawia się przypadkowi lub wysiłkom/zdolnościom innego upadłego człowieka – głosiciela Słowa Bożego, Ewangelii, czyli „dobrej nowiny”!

Jeśli wieczne potępienie dosięga człowieka za to, że nie uwierzył w Jezusa, to:

  1. jaką winę ponoszą za to ci, którzy nie mieli szansy usłyszeć o Jezusie (po 2000 lat głoszenia Ewangelii 2/3 ludzkości to wciąż poganie);
  2. a jeśli nawet usłyszeli i odrzucili tę ofertę, dlaczego wieczne być albo nie być kogokolwiek ma zależeć od głosiciela, którzy dotarł do danego człowieka / narodu i próbował przedstawić mu naukę o Zbawicielu? Czy można uznać, że:
  • głoszenie Chrystusa w czasie krucjat i wypraw krzyżowych jest odpowiednią / wystarczającą metodą usłyszenia o Zbawicielu i w razie nieprzyjęcia Ewangelii z rąk krzyżowców zasługuje na potępienie człowieka na wieczną śmierć?
  • a może lepiej nadaje się do tego metoda ognia i miecza – przyjmuj Chrystusa lub giń?
  • może zbrodnie inkwizycji są wystarczającą podstawą do potępienia tych, którzy widząc mordowanie jednych chrześcijan przez drugich, odwrócili się od takiej religii i nie chcieli więcej słyszeć o Jezusie?
  • a może tę rolę spełniły wojny między chrześcijańskimi krajami na tle religijnym lub dowolnym innym – kilkuletnie, 30-letnie  i stuletnie, dawne i niedawne, choćby II wojna światowa, w czasie której jedni chrześcijańscy duchowni (katoliccy) błogosławili działa mające zabijać chrześcijan w innym chrześcijańskim kraju (też katolików) albo współczesny chrześcijański konflikt w Irlandii, gdzie dzieci jeszcze niedawno musiały chodzić do szkoły pod eskortą wojska, bo ich droga prowadzi przez katolickie / protestanckie dzielnice?
  • a może uzasadnieniem wyroku wiecznego potępienia dla kogokolwiek mogą być sprzeczne nauki różnych kościołów i grup chrześcijaństwa (pytanie: nauki której grupy trzeba odrzucić, by ściągnąć na siebie wieczne potępienie – katolickie, prawosławne, ewangelickie, baptystyczne, zielonoświątkowe, ŚJ)?
  • a jeśli już wybierzemy sobie jakiś jeden najlepszy kościół (powiedzmy katolicki, bo największy), czy dobrym uzasadnieniem wyroku będzie odwrócenie się kogoś od nauk o trzech bogach i jednym Bogu, o jednoczesnym wiecznym odpoczywaniu w grobie i o zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym, o osądzeniu człowieka w chwili śmierci i wysłaniu go wtedy do nieba / czyśćca / piekła oraz o ponownym, drugim osądzeniu tego samego człowieka w dniu sądu ostatecznego i odesłaniu go tam, skąd przybył?
  • a może wystarczy, że do mojego domu przyjdzie lub zatrzyma mnie na ulicy jakiś chrześcijański głosiciel Królestwa i powie mi, że chociaż jestem chrześcijaninem, dotąd żyłem w chrześcijańskim błędzie, w nieprawdziwej chrześcijańskiej religii, a on jest z tej prawdziwej, do której i ja muszę przystąpić, jeśli chcę żyć wiecznie, bo armagedon blisko i niebawem kamienie i ogień z nieba dosięgną wszystkich wyznawców fałszywych religii, a ocaleją tylko ci w arce, jak za dni Noego, bo arka to właśnie ta jego prawdziwa chrześcijańska religia, chociaż nie wie, co w niej robiły nieczyste zwierzęta, jak również nie potrafi własnymi słowami wytłumaczyć wyuczonych na pamięć zdań, lecz woli je odczytać z jakiejś książeczki, którą nosi w teczce, lub powie, że przyprowadzi ze sobą kogoś mądrzejszego, bo on nie za dobrze orientuje się w tym, co głosi?

Czy odrzucenie nauk o zbawieniu w Jezusie, głoszonych przez niedoskonałych ludzi, niekiedy przestępców i zboczeńców, lub niedoskonałe organizacje religijne, niekiedy mające na swych rękach krew innych chrześcijan – jest wystarczającym usprawiedliwieniem wiecznego potępienia tych, którzy odrzucają nauki o Jezusie, głoszone przez takich głosicieli Słowa?

Jeśli usłyszenie o Ewangelii i jej nieprzyjęcie/odrzucenie ma skutkować wiecznym potępieniem dla odrzucającego, to czy Ewangelia naprawdę jest dobrą nowiną? Czyż nie jest bardziej przekleństwem, przed którym należałoby wszystkich chronić i nie organizować żadnych misji ani publicznego głoszenia, by nie narażać ludzi na wieczne potępienie w przypadku nieprzyjęcia przez nich nauki o Jezusie? (do jakich absurdów prowadzi błąd!)

Nauka Biblii na temat potępienia człowieka

Zasadnicze pytanie: o jakim potępieniu mówił Jezus w Jana 3:18? Czy za nieokazanie wiary w Niego jako Zbawiciela?

Przeczytajmy ten werset w dosłownym tłumaczeniu (Kodów):

Wierzący w [eis] niego nie jest sądzony/potępiony; zaś niewierzący, już został osądzony/potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Boga.

Zauważmy, że kto wierzy, nie jest potępiony, natomiast kto nie wierzy, już został [czas przeszły] potępiony, bo nie uwierzył w imię Jezusa.

Pytanie: W jakim stanie byli ci, którzy uwierzyli, zanim uwierzyli – potępieni czy nie? Potępieni, bo teraz nie są potępieni dlatego, że uwierzyli w Jezusa, natomiast ci, którzy nie uwierzyli, nadal pozostają potępieni = „już zostali potępieni, bo nie uwierzyli” i tym samym nie wyszli spod potępienia, spod którego wyszli ci, którzy uwierzyli. A więc nie zostali potępieni za nieprzyjęcie Jezusa, lecz z jakiegoś powodu już wcześniej byli potępieni, a wiara w Jezusa mogła ich tylko uwolnić od tego potępienia!

Na potwierdzenie Jana 3:36: Wierzący w [eis] Syna ma życie wieczne, zaś niesłuchający Syna / nieuległy Synowi, nie zobaczy życia, ale gniew Boży pozostaje na nim.

Tutaj Jezus jeszcze wyraźnej mówi, że z powodu niesłuchania/nieprzyjęcia Syna żaden nowy gniew Boży nie spada na człowieka, lecz pozostaje na nim ten, który był na nim już wcześniej, spod którego można się uwolnić przez przyjęcie Jezusa, ale w żadnym razie nie można ściągnąć na siebie nowego gniewu/potępienia.

Jeśli komuś za mało, Rzym. 5:9: Tym bardziej więc teraz uznani za sprawiedliwych przez krew jego, będziemy zbawieni przez niego od gniewu.

Wszystkie polskie tłumaczenia Biblii (z wyjątkiem Kodów) zamiast „zbawieni od gniewu” podają „zachowani/ocaleni od gniewu”, zapewne chcąc w ten sposób zasugerować zachowanie od gniewu, jaki miałby spaść na człowieka za nieprzyjęcie Jezusa, podczas gdy Paweł pisze tutaj o zbawieniu człowieka od gniewu, który z jakiegoś powodu już dosięgnął człowieka i od/spod którego Jezus może zbawić.

Jaki gniew i kiedy spadł na ludzi i dotyczy absolutnie każdego?
Spod jakiego gniewu Jezus może uwolnić każdego, kto wiarą przychodzi do Niego?

Jest nim gniew/wyrok Boga za grzech pierwszego człowieka, wydany w Edenie na Adama i dziedzicznie obciążający każdego jego potomka! (1 Moj. 3:17-19; Rzym. 5:12,18,19; 1 Kor. 15:21,22).

„Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli… A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.” (Rzymian 5:12,18-19)

„Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni.” (1 Koryntian 15:21-22)

Właśnie z tego powodu „nie ma ani jednego sprawiedliwego” (Rzym. 3:10).
Właśnie z tego powodu Jezus wypowiedział zagadkowe słowa z Łuk.9:60.

Biblia nigdzie nie uczy o jakimkolwiek innym potępieniu człowieka za cokolwiek poza tym jednym, jakie spadło na całą ludzkość w Adamie!
Rola Jezusa polega na daniu człowiekowi szansy wyjścia spod tego potępienia, a nie na sprowadzeniu na niego kolejnego!

Sugerowanie potępienia w Jezusie za nieprzyjęcie Go przez człowieka jest odrażającym błędem! Obala go cały Boski plan (potępienie człowieka w Adamie i odkupienie w Jezusie), jak również słowa samego Jezusa i Apostołów, np. z Jana 12:47,48 (co nastąpi w czasie sądu świata, w Wieku Tysiąclecia – Dzieje 17:31, przez jego 4 procesy; obecne życie to czas sądu tylko dla garstki ludu Bożego, kroczącego wąską drogą – 1 Piotra 4:17; 1 Tym. 5:24,25).

Nikt nigdy (także w Wieku Tysiąclecia) nie będzie potępiony za nieprzyjęcie Jezusa, gdyż nie można potępić już potępionego! W najgorszym przypadku pozostanie pod ciążącym na nim od urodzenia potępieniem w Adamie i umrze wtórą śmiercią za odrzucenie oferty wyjścia spod potępienia Adamowego = spod ciążącego na nim gniewu Boga (do czego każdy ma prawo)!

Zanim to jednak nastąpi, każdy musi zostać DOKŁADNIE oświecony co do prawdy o Jezusie, tak by odrzucenie Go i Jego oferty zbawienia było w pełni świadomym aktem wolnej woli człowieka wiedzącego, co robi!

Jak dokładnie? Tak dokładnie, by móc popełnić grzech przeciwko Duchowi świętemu – jedyny, który nie podlega przebaczeniu. W przeciwnym razie Bóg nigdy nikogo nie skaże na wieczną śmierć (Mat. 12:31,32)!

Czy ktokolwiek z odrzucających dzisiaj poselstwo o Jezusie może popełnić taki grzech? Jak trudno/łatwo grzech przeciwko popełnić Duchowi świętemu? Przekonajmy się:

  • od Jezusa wiemy już, że taki grzech teoretycznie jest możliwy (Mat. 12:31,32);
  • niektórzy są w stanie praktycznie taki grzech popełnić (1 Jana 5:16);
  • polega on na rozmyślnym, świadomym zgrzeszeniu po uprzednim oświeceniu prawdą (Żyd. 10:26);
  • ta rozmyślność, świadomość w szczegółach rozpisana jest w Żyd. 6:4-6.

Ilu chrześcijan na świecie spełnia dzisiaj warunki z Listu do Żydów 6?

Ostatni odnośnik mówi jeszcze o dwóch ważnych rzeczach: w.6 stwierdza, że osoby, które najpierw doświadczyły pięciu wymienionych błogosławieństw, a następnie grzeszą/upadają, (1) wchodzą w stan niezdolności do pokuty, a jeśli grzesznik nie pokutuje, Bóg nie może mu przebaczyć, gdyż pokuta pierwszym krokiem powrotu do Boga – jeszcze przed wiarą w Jezusa!

Bóg nie może przebaczyć takiego grzechu, ponieważ grzesznik nie pokutuje!

Dlaczego nie pokutuje? Bo świadomy grzech zatwardza i czyni serce niezdolnym do prawdziwej pokuty! Jeśli takiemu grzesznikowi nie powiodą się jego grzeszne plany i działania, będzie wolał umrzeć, a nawet samemu się zabić, niż uznać swój błąd i szukać przebaczenia (por. Judasza)!

Dodatkowo osoby, które najpierw doświadczyły tych pięciu błogosławieństw,  (2) w ten sposób wykorzystały swój udział w okupie Jezusa, a więc przebaczenie ich świadomego grzechu wymagałoby kolejnej śmierci Jezusa za nich, tak jak wymagał jej świadomy grzech Adama, który też popełnił grzech przeciwko Duchowi świętemu!

Nikt nigdy nie umrze wieczną śmiercią, jeśli najpierw nie zostanie doprowadzony do stanu, w którym będzie mógł popełnić grzech przeciwko Duchowi świętemu!
Każdy człowiek – albo w tym życiu, albo w przyszłym – otrzyma takie oświecenie, co obiecuje Biblia i o co zadba sam Jezus (Jana 1:6-9)!

Jezus umarł dosłownie za wszystkich ludzi i dlatego dba/zadba, by każdy dowiedział się o tym i mógł z tego skorzystać (Żyd. 2:9; 1 Tym. 2:4-6)! Zauważmy  dosłowne tłumaczenie 1 Tym. 2:4:

Który chce/jest zdecydowany, aby wszyscy ludzie byli zbawieni [nie do życia wiecznego, bo tak się nie stanie, lecz spod potępienia Adamowego] i doszli do pełnego poznania prawdy.

Zauważmy, jak w.4 i 6 mówi o „wszystkich” ludziach, natomiast w.5 pomija „wszystkich”, gdyż Jezus jako pośrednik nie będzie dla „wszystkich” – tylko dla klas zbawianych w Wieku Tysiąclecia (nie dla Nowych Stworzeń).

Mamy tu jedyne dwa błogosławieństwa, które Bóg obiecał absolutnie wszystkim ludziom:

  • zbawienie od potępienia w Adamie (dotyczy nawet tych, którzy ostatecznie odrzucą Jezusa, ponieważ na podstawie Jego okupu Bóg wzbudzi grobu absolutnie każdego potomka Adama, co = zdjęcie potępienia w Adamie);
  • doprowadzenie wszystkich do dokładnego poznania prawdy (tak by nawet głupi nie błądził).

Właśnie te błogosławieństwa, i tylko te błogosławieństwa, Bóg obiecał w  już w 1 Mojżeszowej 22:18.

Chrześcijaństwo bardzo szybko zagubiło biblijną naukę o zbawieniu w dwóch różnych okresach, dla dwóch różnych grup ludzi, w dwóch różnych rodzajach zbawienia – wyborczym i uniwersalnym, i zaczęło na siłę (ogniem i mieczem) nawracać pogan do wiary w Jezusa w błędnym przekonaniu, że wszystkim nienawróconym w tym życiu grożą wieczne męki, pomijając naukę Biblii o tym, że:

  • w obecnym czasie Ewangelia ma być głoszona jedynie na świadectwo; nie po to, by nawrócić wszystkich, lecz wybrać małą garstkę gotowych  zaprzeć samych siebie, wziąć swój krzyż i iść za Panem (Mat. 24:14);
  • już Żydzi próbowali wszystkich ludzi nawrócić na judaizm w przekonaniu, że taki jest plan Boga, za co zostali skrytykowani przez Jezusa (Mat. 23:15);
  • Jezus ma dwa rodzaje owiec – te z owczarni obecnego Wieku Ewangelii oraz te z owczarni Wieku Tysiąclecia, które obecnie są pomijane ze względu na brak jakiejkolwiek wiary lub brak dostatecznie silnej wiary (Jana 10:16) i którymi Jezus zajmie się po Swoim powrocie na ziemię, o czym szeroko opowiada w przypowieści o owcach i kozłach z Mat. 25;
  • ten pierwszy rodzaj owiec to „lud dla imienia Boga”, wybierany w tym życiu, w czasie odrzucenia Izraela cielesnego od szczególnej łaski, jaką cieszył się on wcześniej; po wyborze „ludu dla imienia Boga” Bóg przywraca do łaski cielesny Izrael, by ostatecznie zaoferować korzyści ze śmierci Jezusa wszystkim pozostałym ludziom – wszystkim pominiętym w czasie wybierania pierwszych owiec (Dz. 15:14-17);
  • w tym życiu, w Wieku Ewangelii, pociąga Bóg, a w Wieku Tysiąclecia będzie pociągał Jezus (Jana 6:44; 12:32).

Wróćmy zatem do Jana 3:19. Jaki sąd Jezus miał na myśli? Wieczne potępienie tych, którzy Go w tym życiu nie przyjęli?
Jeśli tak, to do wszystkich argumentów przytoczonych powyżej dołączmy jeszcze słowa Pawła z Dz. 24:15.
I jeszcze Jezusa z Jana 3:25-28 (zauważ dwie różne godziny w.25 oraz tylko jedną w.28).

Jaki zatem sąd miał na myśli Jezus w Jana 3:19?

  1. utratę możliwości wejścia na drogę zbawienia w tym życiu i znalezienia się w najwyższych klasach ludu Bożego (por. Mat. 8:12, wypowiedziane po okazaniu wiary przez setnika, której trudno by szukać w Izraelu; Łuk.13:28-29);
  2. odpowiedzialność w Królestwie proporcjonalnie do świadomości (Mat. 11:20-24; 12:36; Kaz. 12:13-14), według zasady, że im ktoś bardziej jest obecnie świadomy popełnianego zła, tym trudniejsza będzie jego droga powrotu do doskonałości = tym więcej uderzeń laski żelaznej trzyma w Królestwie, by podnieść się z tego upadku (Obj. 19:15).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *