Pojednanie przez modlitwę

Świadectwo brata Jana Łagowskiego z wykładu pt. Modlitwa (od 21:30).

 

* * *

„Byłem kiedyś na Wschodzie, jeszcze w byłym Związku Radzieckim. Cieszyłem się tam społecznością z braćmi, ale jeden brat przyszedł do mnie i mówi: «Bracie, ja z drugim jeszcze bratem mamy między sobą trudność i bardzo chcielibyśmy Cię prosić, żebyś nas wysłuchał i ewentualnie jakoś nam pomógł z tej trudności wybrnąć». Ustaliliśmy dzień, akurat dwa dni jeszcze miałem bardzo zajęte, na trzeci dzień mieliśmy się spotkać z tymi dwoma braćmi. Jednak brat, u którego gościłem powiedział mi coś takiego: «Bracie, to jest trudny problem, ja ci nie powiem oczywiście co to jest, ale to jest trudny problem. Już kilku braci tu próbowało im pomóc i jakoś nic z tego nie wyszło». Powiem szczerze: poczułem wielką bojaźń. Jeżeli inni, no to i ja. No a chciałbym bardzo żeby tym braciom jakoś pomóc. Poprosiłem tego brata, u którego gościłem, żeby zwrócił się do tych dwóch braci, bo ja musiałem pojechać na te dwa dni, czy oni by się nie zgodzili, żeby jeszcze inni byli świadkami tej ich trudności no i ewentualnie pomogli im jakoś z tej trudności wybrnąć. Oczywiście, poprosiłem też tego brata, żeby zwrócił się do nich i zapytał czy oni też się zgadzają. Gdy wróciłem, ten brat powiedział tak: «jest pięciu braci, którzy się zgodzili i ci powaśnieni też się zgodzili, żeby ci bracia byli obecni». Tak, jak wspomniałem, bałem się tego spotkania. Modliłem się do Pana, żeby Pan jakoś pomógł wybrnąć tym braciom z tej trudności i żeby mi dopomógł zająć właściwe stanowisko. Gdyśmy się zeszli, zaproponowałem, żebyśmy się wszyscy kolejno pomodlili i jeszcze żebyśmy zrobili to na kolanach. Modlili się ci bracia, a potem modliłem się ja, no i ci powaśnieni również się modlili. Gdy wstaliśmy z kolan, a wszyscy szczerze i gorąco modliliśmy się do Boga, wstało też tych dwóch braci. Mówię wtedy: «no, a teraz możecie przedstawić swój problem». Jeden z nich spojrzał na drugiego i mówi: «Bracie, a my jeszcze mamy jakiś problem?» «Nie mamy» – mówi ten drugi. Rzucili się sobie w objęcia, a ja do dziś nie wiem o co chodziło. Jak to dobrze, że nie wiem. «Wiele może uprzejma modlitwa sprawiedliwego» – mówi apostoł Jakub.”

Zobacz inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *