Cierpliwości wam potrzeba – wykład z Pisma Świętego

„W Łosińcu żył taki brat Jan Kudyba, który w czasie, gdy nie było trudności, był skromnym, cichutkim bratem, gdy inni byli czasami bardzo bohaterskimi w swoim obiecywaniu, co oni to zrobią, gdyby te warunki nastąpiły. On był cichutkim i skromnym. Gdy przyszła okupacja, gdy przyszły bardzo trudne warunki bytowe, niebezpieczeństwo na każdym kroku, pojawiła się tam rodzina uciekinierów z Łodzi, jak się później okazało komunistów. Składała się z rodziców i małego chłopca. Nie mieli gdzie się podziać, nie mieli nic i akurat na swojej drodze, ku ich szczęściu, spotkali brata Kudybę. Brat Kudyba przygarnął ich do siebie, pomimo że nie było gdzie. Był to niewielki domek z dwoma małymi pokojami i kuchnią, a sama rodzina składała się z sześciu osób. Przygarnął ich do siebie, a oni potrzebowali wszystkiego, pościeli, jedzenia, nic nie mieli. A tu też były warunki trudne. Każdy inny powiedziałby: ?no ja nie mogę, no bo jak??. Dzięki temu, że przygarnął ich do siebie oni zaczęli, bo nie mieli wyjścia, zaczęli chodzić na zebrania, a potem po wielu perypetiach życiowych stali się naszymi braćmi w Chrystusie (…) Mało tego, gdy przygarnął tę rodzinę, we wsi była rodzina żydowska, która miała niewielki dom, sklepik… Niemcy wpadli, złapali tę rodzinę, wyprowadzili do pobliskiego lasu, zamordowali. Ale dwóch chłopców z tej rodziny bawiło się poza domem, dwóch chłopców żydowskich zostało, ocaleli. Gdy się jednak dowiedzieli, że Niemcy zamordowali ich rodziców, ich siostry, w panicznym strachu, przerażeni, zapłakani, uciekli do lasu. Brat Kudyba poszedł wieczorem, w tym lesie ich odszukał, a że do domu już ich nie mógł przyprowadzić, no bo gdzie, razem z innym braterstwem przechowali tych dwóch chłopców przez całą okupację. Znowu trzeba im było wszystko dać i jeszcze ukryć. Gdy Niemcy zabrali naszego ojca, mama szukała możliwości, żeby mu dostarczyć jakiegoś chleba, jeździła do Zamościa, do obozu. Zostawaliśmy sami… Brat Kudyba był i w wieczór i rano. Dziś myślę: jak znajdował tyle sił, bo miał przecież swoje obowiązki, swoje gospodarstwo, jak znajdował tyle sił, żeby w tych trudnych warunkach tyle służby wyświadczyć innym? ?Cierpliwości* wam potrzeba, abyście wolę Bożą czyniąc, odnieśli obietnicę.? (Żydów 10:36)”

* gr. ??????? – hypomone, z definicji Paula S.L. Johnsona: ‚wytrwała moc w ciągłym radosnym czynieniu woli Bożej pomimo trudności; w warunkach trudnych’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *