Brat Bielec

Świadectwo Jana Łagowskiego o postawie wojennej brata Bielca (z wykładu pt. Cierpliwości wam potrzeba, 22:45).

 

* * *

„Ze względu na niebezpieczeństwo wielu braci usługujących zawiesiło swoją służbę w czasie wojny, bo nie można było pojechać, bo na każdym kroku groziło to śmiercią. Brat Bielec ze Lwowa swojej służby nie zawiesił. Jechał ciągle od zboru do zboru, gdzie mógł, wracał do domu i znowu jechał, bo znowu – w tych trudnych warunkach bracia szczególnie tej usługi potrzebowali. Wtedy właśnie potrzeba było i postawy, i słowa, które dodawałoby braciom otuchy. I brat Bielec to wytrwale robił. Pamiętam taki przypadek. Ze Lwowa do nas pociąg przyjeżdżał bardzo wcześnie rano. Nie było przecież żadnych możliwości, żeby zawiadomić, że przyjadę. To nie warunki dzisiejsze. Przyszedł brat Bielec sam od pociągu. Jeszcze spaliśmy, gdy przyszedł i otworzyliśmy mu drzwi. W drzwiach stanął pobity, pokrwawiony, zmaltretowany człowiek. Gdy rozbieraliśmy go, tata umywał te rany, płakaliśmy nad nim, no a potem czegoś ciepłego się napił, położyliśmy go do łóżka i zasnął. U nas miało być zebranie, zaczęli bracia przychodzić, ojciec: «Ciiiii… Brat Bielec jest ciężko chory i u nas zebranie nie może być». Ale gdy tak któregoś z rzędu ojciec odprawiał, brat Bielec się nagle obudził i mówi: «Co, co ty mówisz? zebrania nie będzie? Bracia, zaraz się ubieram, będzie zebranie, oczywiście, ja po to tu przyjechałem». Wstał jak gdyby się nigdy nic nie stało, ubrał się, tylko było widać te sińce na czole, na policzkach, no ale właśnie, tą swoją postawą, a potem usługą, wlał tyle otuchy, że na zebranie bracia przychodzili z różnych stron, bo się bali, a potem poszli wszyscy razem. Wierzyli, że Pan czuwa nad nami, bo on tą swoją postawą i słowem przekazał taką otuchę braciom. Cierpliwości wam potrzeba, abyście wolę Bożą czyniąc, odnieśli obietnicę.”

Zobacz inne świadectwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *